Cytat:| Nie samotnie tylko z pomocą ZSRR
I tak nam "pomogli".
Ale chyba nie zrozumiałeś.
W 1938 ZSRR całkiem poważnie postawił do dyspozycji swoje siły zbrojne by pomóc
Czechosłowacji. Jednostki były już ześrodkowane. Nie chcieli jednak robić tego
sami, oczekiwali mandatu Ligii, lub co najmniej wsparcia Francji i Anglii.
Idewałem byłoby militarnego, chociaż sowiecka dyplomacja mówiłą wprost że ZSRR
jest gotowy te zobowiązania wypęłnić sam, mając jedynie wsparcie polityczne. A
i F wypięły się na nich, i na Czechosłowację, mówiąc wprost. Zresztą władze
ZSRR proponowały także Polsce wsparcie Czechosłowacji, z identycznym
rezultatem. Tamte wydarzenia pokazały ZSRR dosadnie, że ani Fr, ani UK, ani
Polska nie są zainteresowane jakimkolwiek paktem czy też działaniami
prewencyjnymi przeciw Hitlerowi. 'Konferencja' z '39 o której tutaj wiele piszą
wszelkiego rodzaju rezunostwory była tak "ważna", że najwyższą szarżą w
angielskiej delegacji był o ile pamiętam emerytowany pułkownik, zaś sama
delegacja płynęła statkiem, żebyt było dłużej - a może się coś jeszcze
wyklaruje ;-. Delegacja nie posiadała _jakichkolwiek_ plenipotencji, czy mogą
wypić herbatę pytali Londynu. Generalnie, dyplomacja sowiecka była tym
zniesmaczona. Dopiero tak "poważne" traktowanie ZSRR spowodowało chęć dyskusji
z Rzeszą, zaś zwrot był tak nieprawdopodobny w świetle retoryki którą względem
siebie oba kraje uprawiały, że Ribbentroppa na lotnisku witały flagi
nazistowskie ściągnięte z Mosfilmu, bo to było jedyne miejsce gdzie je
posiadali - kręcili antynazistowskie filmy propagandowe. W ciągu dosłownie
kilkunastu dni dyplomacja sowiecka zmieniła front, i podpisała słynny pakt R-M,
który podaje sie jako przykład niecnych knowań. Oczywiście że tak, bo kto uczy
dzieciaki w
szkołach o "negocjacjach" z A i Fr, kto mówi o '38 roku w
kontekście sowieckich propozycji względem Czechosłowacji. Ci sami ludzie cytują
notatki nazistowskiej dyplomacji wskazujace na to, że Sowieci _nie_ chcieli z
nimi gadać aż sierpnia '39, po czym twierdzą, że podpisany w _sierpniu_ pakt R-
M był de facto wspólnym planem wojny z Polską, i że bez tego Rzesza na Polskę
by nie uderzyła :-))... Każdy wszak wie, że plany wojny ze sporym krajem
połączonym sojuszem
wojskowym z "majwiększą potęga lądową" i "największą potęgą
lotniczą i morską" opracowuje się w 2 tygodnie, zwłaszcza jeśli
ich "sojuszniczymi stronami" mają być kraje przez poprzednie 5 lat otwarcie
sobie wrogie :-
ALAMO