Cytat:
I co sie z nimi stanie?
Stosunek MON-u do specrezerwistów to kolejny żałosny przykład logiki
wojskowego betonu. Wyszkolić za kupę kasy oficerów, wyuczyć rzemiosła
i doszlifować ich umiejętności na zagranicznych misjach, a nastepnie
już doświadczonych profesjonalnych fachowców po przedwczesnym
zakończeniu służby totalnie olać, a wcześniej zniechęcić do wojska i
często wręcz wylać na zbity pysk. Oczywiście bez możliwości powrotu,
gdyż ich miejsce zajmują "niewolnicy z poboru" i brzuchy wiekowych
ganerałów. Czyli w wojsku liczy sie tylko zasada "sztuka jest sztuka".
Wszystko to przy ciągłym trąbieniu o potrzebie rozwoju i
profesjonalizacji armii. Kosmiczne marnotrawstwo ludzi i kasy. Śmiechu
warte. Totalny absurd i burdel. Oczywiście ci sami goście mogą potem
jako cywile uczyć wojaków wg. porozumienia MON-u z Fundacją Byłych
Zołnierzy Jednostek Specjalnych, ale czy o to chodzi... Czytałem też
kiedyś w "Komandosie" o śmiesznych przydziałach mobilizacyjnych
niektórych wojaków, GROM-owcy: mj.Wójcik - bez przydziału,
kpt.Przepiórka -
żandarmeria, a np. spadochroniarz z 18bdsz - saperzy.
Zresztą bardzo wiele może o tym mechaniźmie powiedzieć Chmielu.
Ciekawe kto wobec tego będzie siedział w planowanym od miesięcy
Dowództwie Operacji Specjalnych, bo chyba nie jacyś pancerni
generałowie bez pojęcia tematu, za to z wagą 150 kg?
Pozdrawiam
-AdAm