Zbrodnie wojenne po 1944 r.

Co do Wołynia, to polecam pracę "Kresy Wschodnie we krwi polskiej tonące" pod red. J. Sokoła i J. Sudo, wydaną przez Osrodek pojednania polsko - ukraińskiego w Chicago w 2004 roku. Bardzo ciekawa analiza polityczna ukraińskiego ruchu narodowego i jego delikatnie pisząc "ksenofobicznego" podejścia UPA - OUN do Polaków zamieszkuących "ziemie_które_te_organizacje_uważały_za_ukraińskie". Jeszcze jedna wartość tej lektury: trudno wymagać od świadków tych zbrodni wyrozumiałości dla członków UPA.

Co do zwalczania MO, UB, KBW, czy ludzi którzy wzięli "ziemie z reformy", to bardzo ważna jest odpowiedź na pytanie, co się wówczas działo na ziemiach polskich. Dla mnie jako dla politologa odpowiedź jest oczywista: mieliśmy do czynienia z agresją ZSRS wymierzoną w legalne władze polskie, uznające zwierzchność legalnego rządu polskiego. PKWN i kolejne jego mutacje nie miały żadnej legitymacji do wprowadzania "reformy rolnej", czyli grabierzy własności. Również aresztowania żołnierzy AK (później WiN) czy NSZ nie miały żadnych podstaw prawnych. Jeśli cytujecie obecnie sporządzone wywiady np. z weteranami NSZ, to należy pamiętać, że one są post factum. W czasie trwania tamtych wydarzeń nie było jeszcze wcale takie pewne, kto "wygra". Wciąż wierzono w lojalność Zachodu. Jeśli zaś chodzi o spiralę przemocy, to wciąż widzę, że niektórzy dyskutanci zapominają kto ją rozpoczął i kiedy. Dla mnie tym momentem jest przekroczenie przez ACz granicy ryskiej i masowe łapanki i deportacje (czy to na Wschód, czy na Zachód). Tam mieliśmy do czynienia z czystkami etnicznymi. Po przekroczeniu Bugu zaczęto instalować polskojęzyczne struktury kolaboracyjne, które opierając się na ACz i NKWD a później na własnych formacjach wojskowo - policyjnych, dopuszczały się masowych przestępstw i zbrodni na osobach, które wg ich uznania były określane jako "wrogowie ludu". Odpowiedź przedstawicieli legalnych władz była jaka była. Eskalacja przemocy po stronie komunistów prowadziła do eskalacji przemocy i do uciekania się do metod terrorystycznych przez przedstawicieli legalnych władz i inne antykomunistyczne organizacje. Skoro sowieci i kolaboranci stosowali terror, to naturalną reakcją na to była przemoc, a nawet czasem terroryzm. W tym kontekście nie nazwałbym zbrodnią zabicia UBeka czy milicjanta, bo to byli przestępcy i kolaboranci.

 

Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich

http://www.zaxid.net/newspl/2009/7/23/111558/

Wołyńska obwodowa organizacja ogólnoukraińskiego związku "Swoboda" jest oburzona uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z 15 lipca w sprawie "tragicznego losu Polaków na Kresach Wschodnich". Taką treść zawiera oświadczenie szefa wołyńskiego ośrodka OZ "Swoboda" Anatolija Witiwa do Prezydenta Ukrainy, przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy i Konsula Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Łucku - poinformowano ZAXID.NET w biurze prasowym wołyńskiego ośrodka OZ "Swoboda".

Podajemy oświadczenie w całości:

"Uważamy, że uchwała polskiego parlamentu prowokuje antyukraińską histerię i bezpośrednio obraża narodowe dostojeństwo Ukraińców, którzy od zawsze mieszkali na terenach Wołyniu. Termin "Kresy Wschodnie", użyty w dokumencie, świadczy o tym, że w Polsce dotychczas istnieją wrogie zamiary wobec etnicznego terytorium Ukrainy, w szczególności Wołyniu. Krok Sejmu pokazał, że takie działania uzyskują poparcie na poziomie państwowym sąsiedniego kraju.

W uchwale okupacyjna istota Armii Krajowej i innych polskich formacji wojskowych została przykryta obłudnymi słowami o "obronie cywilnej ludności". Wołyń pamięta takich "obrońców", którzy masowo niszczyli Ukraińców w latach II wojny światowej, palili całe wołyńskie wsi.

Polskie władze bezpodstawnie oskarżają OUN i UPA o "czystki etniczne", zapominając o systematycznym terrorze przeciw Ukraińcom ze strony Polski w ciągu kilku wieków. Oświadczamy, że OUN i UPA walczyły na ukraińskiej ziemi i nigdy nie sięgała po polskie etniczne terytoria w odróżnieniu od polskich bandyckich formacji zbrojnych.

Dlatego Wołyńska obwodowa organizacja OZ "Swoboda" żąda:

- od władz Rzeczypospolitej Polskiej - rezygnacji z kroków, które prowokują antyukraińską histerię i obrażają narodowe dostojeństwo Ukraińców;

- od Prezydenta Ukrainy i Rady Najwyższej - udzielenia oficjalnej oceny dla uchwały Sejmu RP z 15 lipca 2009 roku.

Ostrzegamy, że będziemy podejmować wszystkie możliwe kroki, zgodne z ustawodawstwem, żeby nie dopuścić bluźnierstwa przeciw pamięci tysięcy Wołynian ze strony przedstawicieli Polski".

Przypomnimy, parlament Polski oskarżył OUN i UPA o czystki etniczne na Wołyniu.

President Kwasniewski and its fight against free Europe

TRUTH

Cytat:

http://www.infoukes.com/upa/



Letopisy UPA?

"Od maja 1943 r. nastepuja  _zorganizowane_  masowe
ataki oddzialow UPA  na wsie polskie i osrodki samoobrony
na terenie calego Wolynia, pod haslem:
"Wyrznac Lachow az do 7 pokolenia, nie wylaczajac tych,
ktorzy nie mówia juz po polsku."

"Rozpoczęta 11 lipca 1943 r. akcja, nie mogła być akcją przypadkową,
przeprowadzoną przez luźne niezorganizowane grupy.
Była to dobrze zaplanowana akcja wykonana na rozkaz wyższego
kierownictwa OUN-UPA, uzgodniona w czasie i przestrzeni."

"Przeprowadzane akcje antypolskie łączono często z określonymi
rocznicami.
Na przykład: masowe mordy w nocy z 29 na 30 czerwca 1943 r.
dokonano w drugą rocznicę proklamowania niepodległości Ukrainy
we Lwowie;
masowe akcje przeciwko ludności polskiej w dniu 11 lipca 1943 r.
przypadały na prawosławne święto Piotra i Pawła."

"Antypolskie akcje na Wołyniu, przeprowadzane z całą bezwzględnością,
miały na celu zniszczenie ludności polskiej.
Prowadzone były zgodnie z dyrektywami kierownictwa OUN-SD
w sposób zorganizowany, i miały charakter ludobójstwa.
W tajnej dyrektywie terytorialnego dowództwa UPA - "Piwnicz", podpisanej
przez "Kłyma Sawura" (Dmytro Kłaczkiwśkyj) czytamy:

"powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu.
Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment
dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat. (...) Tej
walki nie możemy przegrać, i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły.
Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć
z powierzchni ziemi."

Wskazania powyższej dyrektywy w pełni realizowały oddziały UPA mordując
mężczyzn nie tylko w wieku 16-60 lat, ale także kobiety, dzieci i starców. "

Jurij Stelmaszczuk "Rudyj" pisał do " Rubana":
"Druże Ruban!

centralnego Prowodu, dowódca UPA - "Piwnicz" "Kłym Sawur" przekazał
mi tajną dyrektywę w sprawie całkowitej, powszechnej, fizycznej likwidacji
ludności polskiej.
(...) Dla wykonania tej dyrektywy proszę rzetelnie przygotować się do akcji
przeciw Polakom i wyznaczam odpowiedzialnych:
w rejonach nadbużańskich - kurinnego "Łysoho";
na rejony turzyski, owadnowski, oździutycki i pozostałe - "Sosenka";
na okręg kowelski - "Hołobenka".
Sława Ukraini.
Dowódca grupy UPA "Turiw" - "Rudyj", 24 czerwca 1943 r. Stawka". "

"Działalność UPA na Wołyniu i w Galicji Wschodniej stanowi jeden ciąg
zaplanowanego przez kierownictwo OUN - Bandery i konsekwentnie
realizowanego planu eksterminacji ludności polskiej na terenie  tzw.
Zachodniej Ukrainie.
Antypolska działalność ukraińskich nacjonalistów ma swoje źródło w
przyjętych przez OUN - Bandery zasadach integralnego nacjonalizmu
Dmytra Doncowa, z których wynikała polityczno-wojskowa strategia
OUN, uwzględniająca realizację następujących głównych założeń:
- Zorganizowanie wojskowych oddziałów OUN na terenach Wołynia
  i Polesia a następnie w Galicji Wschodniej;
- Usunięcie lub zniszczenie polskiego elementu na Wołyniu i w Galicji
  Wschodniej, jako głównego wroga ukraińskich dążeń do niepodległości.

Przebieg wydarzeń na Wołyniu i w Galicji Wschodniej świadczy o
konsekwentnej realizacji przyjętej przez kierownictwo OUN i UPA
powyższej strategii.
Liczne dokumenty polskie, ukraińskie, niemieckie i rosyjskie w tej
sprawie, pochodzące z różnych źródeł, jednoznacznie obarczają
stronę ukraińską za rozpoczęcie i dokonywanie masowych mordów
Polaków w celu pozbycia się ich z terenów Wołynia i Galicji Wschodniej.
[...]

Eksterminacji ludności polskiej towarzyszyła likwidacja śladów polskości.
W rozkazie OUN dla "kuszczewych prowidnykiw i referentiw" czytamy:

7. Likwidować ślady polskości
a) Zniszczyć wszystkie ściany kościołów i innych polskich budynków
     kultowych,
b) Zniszczyć drzewa przy zabudowaniach tak, aby nie pozostały nawet
    ślady, że tam kiedykolwiek ktoś żył (ale nie niszczyć drzew owocowych
    przy drogach),
c) do 21.XI.1944 roku zniszczyć wszystkie polskie chaty, w których
    poprzednio mieszkali Polacy

Zwraca się uwagę raz jeszcze na to, że jeżeli cokolwiek polskiego
pozostanie, to Polacy będą mieli pretensje do naszych ziem.
Postój, 9.02.44 r. Mandriwnyk."

"Celem walki nacjonalistów ukraińskich było utworzenie państwa
ukraińskiego rządzonego przez nacjonalistów. O celu walki mówi ulotka
"wskazań propagandowych" OUN - B, w której zawarte są następujące
słowa:
 Nie chcemy pracować dla Moskwy, Żydów, Niemców i innych obcych,
  lecz dla nas. My utworzymy samodzielne, ukraińskie państwo, albo
  zginiemy za nie (...)".

* * *

    "Lachiw wyriżem,
     Żydiw wydusym,
     A Ukrainu stworyty musym".
    "Smert Lacham - sława Ukraini".

"...Drzewiecki Antoni poprosił słowami "Chłopcy zastrzelcie mnie",
otrzymał odpowiedź taką:
Zabut to poczotnaju smert, my tobi pokarzem, jaka ukrajinśka smert.
I wtym momencie nadział na bagnet jego wnuczka, a syna 2-letniego
Sawickiej Zofii, podniósł do góry kręcąc w kółko, powiedział
Dywyś lasze, jak Ukrajina plasze..."

"Smert', smert' Lacham, smert', smert' moskowśko-żydiwśkij komuni.."

...nu, "Hajdy", vspomnij, kak eto szlo dalsze ?

President Kwasniewski and its fight against free Europe

Tak, tak, pravda najiznyka (okupanta). Dosi nitschoho ne potschuv vid
ukrajins'koho najiznyka u Warschawi. Ale potschuv vid ukrajintziv, schtscho
oboronyly Warschawu vid tschervonoji navaly.

Hm, until today I do not have anything belonged from a Ukrainian
Agressor in Warsaw. However of Ukrainians that defended Warsaw before the
red invasion.
Why should the Ukrainians defend only Poland and slaughter Poland then?

The Ukrainian Patriarch Scheptytz'kyj arose publicly against Jew
pursuit. It sent even a complaint letter at Hitler. Scheptytz'kyj was
religious the head of most members of the UPA. In the UPA fought units
out differently to peoples by the Russians were suppressed. In the UPA
fought even Jewish units. However the members in the Krayova Armiya
and other Polish Pilsudski-Nazis fought with the Hitlerists
and killed many nationalities including Poles.
The Polish catholic church is jointly guilty these Nazis supported and
today Poles and polnishised Ukrainians further against the Ukrainian
people instigates. Regardless of their public asseverations.

You do not continue to be anything as a little Nazi, who must be
brought sooner or later for yours slandering to court.

Cytat:

TRUTH

| http://www.infoukes.com/upa/

Letopisy UPA?

"Od maja 1943 r. nastepuja  _zorganizowane_  masowe
ataki oddzialow UPA  na wsie polskie i osrodki samoobrony
na terenie calego Wolynia, pod haslem:
"Wyrznac Lachow az do 7 pokolenia, nie wylaczajac tych,
ktorzy nie mówia juz po polsku."

"RozpoczĂŞta 11 lipca 1943 r. akcja, nie mogÂła byĂŚ akcjÂą przypadkowÂą,
przeprowadzonÂą przez luÂźne niezorganizowane grupy.
ByÂła to dobrze zaplanowana akcja wykonana na rozkaz wyÂższego
kierownictwa OUN-UPA, uzgodniona w czasie i przestrzeni."

"Przeprowadzane akcje antypolskie ³¹czono czêsto z okreœlonymi
rocznicami.
Na przykÂład: masowe mordy w nocy z 29 na 30 czerwca 1943 r.
dokonano w drugÂą rocznicĂŞ proklamowania niepodlegÂłoÂści Ukrainy
we Lwowie;
masowe akcje przeciwko ludnoÂści polskiej w dniu 11 lipca 1943 r.
przypadaÂły na prawosÂławne ÂświĂŞto Piotra i PawÂła."

"Antypolskie akcje na Wo³yniu, przeprowadzane z ca³¹ bezwzglêdnoœci¹,
miaÂły na celu zniszczenie ludnoÂści polskiej.
Prowadzone byÂły zgodnie z dyrektywami kierownictwa OUN-SD
w sposób zorganizowany, i miaÂły charakter ludobójstwa.
W tajnej dyrektywie terytorialnego dowództwa UPA - "Piwnicz", podpisanej
przez "KÂłyma Sawura" (Dmytro KÂłaczkiwÂśkyj) czytamy:

"powinniÂśmy przeprowadziĂŚ wielkÂą akcjĂŞ likwidacji polskiego elementu.
Przy odejÂściu wojsk niemieckich naleÂży wykorzystaĂŚ ten dogodny moment
dla zlikwidowania caÂłej ludnoÂści mĂŞskiej w wieku od 16 do 60 lat. (...)
Tej
walki nie moÂżemy przegraĂŚ, i za kaÂżdÂą cenĂŞ trzeba osÂłabiĂŚ polskie siÂły.
LeÂśne wsie oraz wioski poÂłoÂżone obok leÂśnych masywów powinny znikn¹Ì
z powierzchni ziemi."

Wskazania powyÂższej dyrektywy w peÂłni realizowaÂły oddziaÂły UPA mordujÂąc
mĂŞÂżczyzn nie tylko w wieku 16-60 lat, ale takÂże kobiety, dzieci i starców.
"

Jurij Stelmaszczuk "Rudyj" pisaÂł do " Rubana":
"DruÂże Ruban!
PrzekazujĂŞ do waszej wiadomoÂści, Âże w czerwcu 1943 r. przedstawiciel
centralnego Prowodu, dowódca UPA - "Piwnicz" "KÂłym Sawur" przekazaÂł
mi tajnÂą dyrektywĂŞ w sprawie caÂłkowitej, powszechnej, fizycznej likwidacji
ludnoÂści polskiej.
(...) Dla wykonania tej dyrektywy proszĂŞ rzetelnie przygotowaĂŚ siĂŞ do
akcji
przeciw Polakom i wyznaczam odpowiedzialnych:
w rejonach nadbuÂżaĂąskich - kurinnego "ÂŁysoho";
na rejony turzyski, owadnowski, oÂździutycki i pozostaÂłe - "Sosenka";
na okrĂŞg kowelski - "HoÂłobenka".
SÂława Ukraini.
Dowódca grupy UPA "Turiw" - "Rudyj", 24 czerwca 1943 r. Stawka". "

"Dzia³alnoœÌ UPA na Wo³yniu i w Galicji Wschodniej stanowi jeden ci¹g
zaplanowanego przez kierownictwo OUN - Bandery i konsekwentnie
realizowanego planu eksterminacji ludnoÂści polskiej na terenie  tzw.
Zachodniej Ukrainie.
Antypolska dziaÂłalnoœÌ ukraiĂąskich nacjonalistów ma swoje ÂźródÂło w
przyjĂŞtych przez OUN - Bandery zasadach integralnego nacjonalizmu
Dmytra Doncowa, z których wynikaÂła polityczno-wojskowa strategia
OUN, uwzglĂŞdniajÂąca realizacjĂŞ nastĂŞpujÂących gÂłównych zaÂłoÂżeĂą:
- Zorganizowanie wojskowych oddziaÂłów OUN na terenach WoÂłynia
  i Polesia a nastĂŞpnie w Galicji Wschodniej;
- UsuniĂŞcie lub zniszczenie polskiego elementu na WoÂłyniu i w Galicji
  Wschodniej, jako gÂłównego wroga ukraiĂąskich d¹¿eĂą do niepodlegÂłoÂści.

Przebieg wydarzeĂą na WoÂłyniu i w Galicji Wschodniej Âświadczy o
konsekwentnej realizacji przyjĂŞtej przez kierownictwo OUN i UPA
powyÂższej strategii.
Liczne dokumenty polskie, ukraiĂąskie, niemieckie i rosyjskie w tej
sprawie, pochodzÂące z róÂżnych ÂźródeÂł, jednoznacznie obarczajÂą
stronĂŞ ukraiĂąskÂą za rozpoczĂŞcie i dokonywanie masowych mordów
Polaków w celu pozbycia siĂŞ ich z terenów WoÂłynia i Galicji Wschodniej.
[...]

Eksterminacji ludnoÂści polskiej towarzyszyÂła likwidacja Âśladów polskoÂści.
W rozkazie OUN dla "kuszczewych prowidnykiw i referentiw" czytamy:

7. LikwidowaĂŚ Âślady polskoÂści
a) ZniszczyĂŚ wszystkie Âściany koÂścioÂłów i innych polskich budynków
     kultowych,
b) ZniszczyĂŚ drzewa przy zabudowaniach tak, aby nie pozostaÂły nawet
    Âślady, Âże tam kiedykolwiek ktoÂś ÂżyÂł (ale nie niszczyĂŚ drzew owocowych
    przy drogach),
c) do 21.XI.1944 roku zniszczyĂŚ wszystkie polskie chaty, w których
    poprzednio mieszkali Polacy

Zwraca siĂŞ uwagĂŞ raz jeszcze na to, Âże jeÂżeli cokolwiek polskiego
pozostanie, to Polacy bĂŞdÂą mieli pretensje do naszych ziem.
Postój, 9.02.44 r. Mandriwnyk."

"Celem walki nacjonalistów ukraiĂąskich byÂło utworzenie paĂąstwa
ukraiĂąskiego rzÂądzonego przez nacjonalistów. O celu walki mówi ulotka
"wskazaĂą propagandowych" OUN - B, w której zawarte sÂą nastĂŞpujÂące
sÂłowa:
 Nie chcemy pracowaĂŚ dla Moskwy, ÂŻydów, Niemców i innych obcych,
  lecz dla nas. My utworzymy samodzielne, ukraiĂąskie paĂąstwo, albo
  zginiemy za nie (...)".

* * *

    "Lachiw wyriÂżem,
     ÂŻydiw wydusym,
     A Ukrainu stworyty musym".
    "Smert Lacham - sÂława Ukraini".

"...Drzewiecki Antoni poprosiÂł sÂłowami "ChÂłopcy zastrzelcie mnie",
otrzymaÂł odpowiedÂź takÂą:
Zabut to poczotnaju smert, my tobi pokarzem, jaka ukrajinÂśka smert.
I wtym momencie nadziaÂł na bagnet jego wnuczka, a syna 2-letniego
Sawickiej Zofii, podniósÂł do góry krĂŞcÂąc w kóÂłko, powiedziaÂł
DywyÂś lasze, jak Ukrajina plasze..."

"Smert', smert' Lacham, smert', smert' moskowÂśko-ÂżydiwÂśkij komuni.."

...nu, "Hajdy", vspomnij, kak eto szlo dalsze ?



 

Dlaczego UPA zrobilo rzez na Wolyniu, a nie w Galicji?


Cytat:UPA musialo byc znacznie silniejsze w Galicji, ich tradycyjnym terenie.
Dlaczego do rzezi doszlo akurat na Wolyniu?



"W dniach 17-23 lutego 1943 roku we wsi Terebeże w pobliżu Oleska (obwód
lwowski) odbyła się III Konferencja OUN, na której oceniono sytuację
międzynarodową i zadecydowano o przejściu od metod konspiracyjnych do
otwartej walki przeciwko władzy niemieckiej, a w przypadku powrotu Sowietów
postanowiono kontynuować walkę o wolną Ukrainę. Rozwój wydarzeń 1943 roku
wskazuje na to, że na tej konferencji mogły zapaść również decyzje o
ostatecznej likwidacji ludności polskiej na Wołyniu.
Od tego czasu rozpoczął się burzliwy rozwój oddziałów partyzanckich
ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu. Wyraźny wzrost ilościowo-jakościowy
oddziałów zbrojnych OUN - Bandery nastąpił w okresie 15 marca-10 kwietnia
1943 roku, kiedy ponad 4 tysiące policjantów ukraińskich w służbie
niemieckiej opuściło z bronią posterunki i zasiliło szeregi UPA. Siły
oddziałów zbrojnych OUN - Bandery szybko rosły, utworzono nowe sotnie i
kurenie. W połowie 1943 roku siły UPA na Wołyniu liczyły około 20 tysięcy
ludzi i nadal wzrastały. Oddziały "Tarasa Bulby" szacowano na około 4
tysiące ludzi, a oddziały wojskowe OUN - Melnyka na około 2-3 tysiące ludzi.
W tym czasie po stronie polskiej były tylko nieliczne ośrodki samoobrony,
samorzutnie zorganizowane i słabo uzbrojone.
Od marca 1943 roku mnożą się napady ukraińskich nacjonalistów na osiedla
polskie, a w kwietniu i maju 1943 roku nastąpiły masowe ataki oddziałów UPA
na polskie wsie, zmierzające do fizycznego wyniszczenia polskiego elementu
na Wołyniu. Uratowani z pogromu Polacy uciekali do miast pod ochronę
niemieckiej administracji, skąd wywożono ich masowo do Rzeszy Niemieckiej na
przymusowe roboty. W czerwcu 1943 roku masowe mordy objęły powiaty dubieński
i łucki, a w lipcu i sierpniu rozszerzyły się na powiaty: horochowski,
włodzimierski, kowelski i lubomelski.
Akcje antypolskie na Wołyniu przeprowadzane były zgodnie z dyrektywami
kierownictwa OUN - Bandery. W tajnej dyrektywie terytorialnego dowództwa
UPA - "Piwnicz", podpisanej w czerwcu 1943 roku przez "Kłyma Sawura" (Dmytro
Kłaczkiwśkyj) czytamy: "(...) Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję
likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy
wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w
wieku od 16 do 60 lat. (...) Tej walki nie możemy przegrać, i za każdą cenę
trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych
masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi."
W styczniu-lutym 1943 roku, po przybyciu do Kowla ekipy płk. Kazimierza
Bąbińskiego "Lubonia", wyznaczonego na komendanta Okręgu Wołyńskiego AK,
rozpoczęło się praktycznie tworzenie siatki konspiracyjnej AK na Wołyniu. W
krótkim czasie zorganizowano cztery inspektoraty rejonowe AK oraz Komendę
Okręgu z siedzibą w Kowlu. Kadrę Okręgu zasiliła część oficerów rozwiązanego
w tym czasie "Wachlarza". Nastąpił szybki rozwój konspiracji i rozpoczęto
przygotowania do operacji "Burza". W związku z prowadzoną na wielką skalę
antypolską akcją ukraińskich nacjonalistów, komendant Okręgu pod koniec
kwietnia 1943 roku wydzielił część kadry do organizowania oddziałów
samoobrony pod maskującą nazwą "wołyńskiej samoobrony". Nasilające się fakty
masowych morderstw ludności polskiej spowodowały, że w czerwcu 1943 roku
nastąpiła reorganizacja sił konspiracyjnych, w wyniku której do samoobrony
skierowano znaczną część kadry dowódczej oraz wszystkie siły wiejskie.
Utworzono silne bazy samoobrony w Przebrażu, Hucie Stepańskiej, Pańskiej
Dolinie, Starej Hucie, Zasmykach, Bielinie. Po masowych mordach ludności
polskiej w powiatach: horochowskim. włodzimierskim i kowelskim w lipcu 1943
roku, komendant Okręgu Wołyńskiego AK wydał w dniu 20 lipca 1943 roku rozkaz
o utworzeniu oddziałów partyzanckich, które miały uzyskać gotowość bojową na
28 lipca 1943 roku. Do końca sierpnia 1943 roku zorganizowano 9 polskich
oddziałów partyzanckich liczących w sumie około 1300 ludzi. Utworzone lotne
oddziały partyzanckie, działając w rejonach poszczególnych baz, wspierały
samoobronę w walce z oddziałami UPA. W wyniku tych działań w końcu 1943 roku
wstrzymano napór nacjonalistów ukraińskich, ratując od zagłady ludność
polską, która schroniła się w bazach samoobrony.
W dniach 21-25 sierpnia 1943 roku w chutorach położonych 2-3 km od wsi
Słoboda Złota (rejon kozowski, obwód tarnopolski) obradował III Nadzwyczajny
Zjazd OUN, który zmienił częściowo założenia teoretyczne ruchu w kierunku
demokratyzacji i podjął próbę odejścia od autorytaryzmu w niepodległościowym
ruchu. Ale praktyka działania nie uległa zmianie. Surowa dyscyplina, jaką
narzucono oraz bezwzględne działanie "Służby Bezpeky" i Żandarmerii
Wojskowej UPA nie pozwoliły na jakiekolwiek odstępstwa od przyjętej
strategii. Wrogie stanowisko wobec Polaków zostało konsekwentnie
podtrzymane. W dalszym ciągu trwały mordy ludności polskiej, a w okresie
świąt Bożego Narodzenia 1943 r. przez tereny całego Wołynia przetoczyła się
nowa fala mordów.
Eksterminacji ludności polskiej towarzyszyła likwidacja śladów polskości. W
rozkazie OUN dla "kuszczewych prowidnykiw i referentiw" czytamy: "(...) 7.
Likwidować ślady polskości (...) a) Zniszczyć wszystkie ściany kościołów i
innych polskich budynków kultowych, b) Zniszczyć drzewa przy zabudowaniach
tak, aby nie pozostały nawet ślady, że tam kiedykolwiek ktoś żył (ale nie
niszczyć drzew owocowych przy drogach), c) do 21.XI.1944 roku zniszczyć
wszystkie polskie chaty, w których poprzednio mieszkali Polacy (...) Zwraca
się uwagę raz jeszcze na to, że jeżeli cokolwiek polskiego pozostanie, to
Polacy będą mieli pretensje do naszych ziem. Postój, 9.02.44 r. Mandriwnyk."
Z przebiegu wydarzeń na Wołyniu w 1943 roku wynika, że w tym okresie nie
było żadnej realnej siły politycznej lub społecznej, ani żadnego autorytetu,
który byłby w stanie powstrzymać masowe rzezie ludności polskiej. Wprawdzie
przeciwko krwawemu konfliktowi między Ukraińcami i Polakami występował
metropolita Andrej Szeptyćkyj, który w swoim liście pasterskim wydanym 10
sierpnia 1943 roku nawoływał do zaprzestania rzezi, jednak nie odniosło to
skutku. Popi po przeczytaniu listu metropolity z ambon głosili, że "list
jest listem, bo to jest polityka, a Polaków trzeba i tak wyciąć". Również
bez echa przeszła odezwa do ludności ukraińskiej przewodniczącego
Ukraińskiego Centralnego Komitetu Wołodymyra Kubijowycza z 13 sierpnia 1943
roku oraz Ukraińskiego Komitetu Wołyńskiego ("Wołynśke Ukrajinśke
Objednannia").
W podsumowaniu wydarzeń 1943 roku, w którym eksterminacja ludności polskiej
dokonana przez bojówki OUN i oddziały UPA osiągnęła szczyt, można
sformułować następujące wnioski:
1. W pierwszej połowie 1943 roku bojówki OUN i utworzone oddziały UPA w
ciągu krótkiego okresu opanowały znaczne tereny Wołynia i zlikwidowały
niemiecką administrację, pozostawiając w rękach niemieckich tylko większe
miasta.
2. Od wiosny 1943 roku OUN i UPA przystąpiły do masowych akcji wyniszczenia
całych polskich wsi i osiedli na Wołyniu. Masowe mordy ludności polskiej
rozpoczęte we wschodnich powiatach Wołynia stopniowo rozszerzały się na
środkowe i zachodnie powiaty. Przebieg wydarzeń wskazuje na to, że decyzja o
eksterminacji ludności polskiej zapadła podczas III Konferencji OUN, która
odbyła się w dniach 17-23 lutego 1943 roku.
3. W zagrożonych wsiach i osadach polskich powstały samorzutnie pierwsze
placówki samoobrony. Organizujące się polskie podziemie na Wołyniu zostało
zaskoczone gwałtownym rozwojem antypolskich akcji ze strony OUN i UPA, i w
początkowej fazie wydarzeń nie udzieliło zagrożonej ludności polskiej
pomocy.
4. Rok 1943 to rok szalejącego terroru OUN i UPA wobec ludności polskiej na
Wołyniu. Przeciwdziałanie antypolskiej akcji nacjonalistów ukraińskich i
radykalne środki w obronie ludności polskiej podjęte zostały przez Komendę
Okręgu Wołyńskiego AK i Okręgową Delegaturę Rządu dopiero w drugiej połowie
lipca 1943 roku, a zatem z dużym opóźnieniem, bowiem nastąpiło to już po
masowych mordach ludności polskiej w zachodnich powiatach Wołynia.
5. Po III Nadzwyczajnym Zjeździe OUN zaobserwować można pewną taktyczną
zmianę haseł w sprawie polskiej, ale nie odstąpiono od ogólnych zasad
przyjętej ideologii ukraińskiego nacjonalizmu.
6. W narodowościowym konflikcie polsko-ukraińskim, którego szczyt na Wołyniu
przypada na 1943 rok, ludność polska była przez cały czas stroną broniącą
się przed zagładą.
Świadczy o tym chociażby stosunek sił: siły UPA na Wołyniu w połowie 1943
roku wynosiły około 20 tysięcy uzbrojonych ludzi, a pod koniec 1943 roku
osiągnęły 35-40 tysięcy ludzi (nie licząc w tym SKW), natomiast polskie
oddziały partyzanckie, których organizację rozpoczęto w drugiej połowie
lipca 1943 roku liczyły tylko około 1300 ludzi.
4 stycznia 1944 roku wojska sowieckie przekroczyły w rejonie Rokitna dawną
polsko-sowiecką granicę i opanowały Sarny. Wołyń stał się bezpośrednim
zapleczem frontu niemieckiego. W tej sytuacji komendant Okręgu Wołyńskiego
AK przystąpił do realizacji zadań związanych z operacją "Burza". 15 stycznia
1944 roku wydał rozkaz nakazujący mobilizację sił konspiracyjnych i
skierowanie ich do rejonu koncentracji w zachodniej części Wołynia.
Utworzona została 27 Wołyńska Dywizja Piechoty AK (27 WDP AK), której
obecność na Wołyniu uchroniła znaczną część ludności polskiej przed
nieuchronną zagładą z rąk nacjonalistów ukraińskich.
Na początku 1944 roku ...

więcej »

W. Filar: WOŁYŃ W LATACH 1939-1944

prof. Władysław Filar
WOŁYŃ W LATACH 1939 - 1944

1. Wołyń w okresie międzywojennym.

Województwo wołyńskie, utworzone w granicach II Rzeczypospolitej, było
drugim co do wielkości województwem w Polsce. Powierzchnia województwa
wynosiła 35.754 km2, a w jego skład wchodziło 11 powiatów: dubieński,
horochowski, kostopolski, kowelski, krzemieniecki, lubomelski, łucki,
rówieński, sarneński, włodzimierski i zdołbunowski. W całym województwie
było 22 miast, 103 gmin i 2740 gromad. Ludność Wołynia liczyła 2085.6 tys.
ludzi, z czego w miastach zamieszkiwało 276.5 tys. osób (13.3%) a na wsi
1809.1 tys. osób (86.7%). Najgęściej zaludnione były powiaty: zdołbunowski
(88 mieszkańców na 1 km2), krzemieniecki i rówieński (po 87 mieszkańców na 1
km2); najsłabiej - sarneński (33 mieszkańców na 1 km2) i lubomelski (42
mieszkańców na 1 km2).
Ludność Wołynia była zróżnicowana pod względem narodowościowym.
Najliczniejszą grupę narodowościową stanowili Ukraińcy - 68%, Polaków było
16.6%, Żydów - 9.85%, Niemców - 2.25%, Rosjan - 1.13%, resztę - 2.17%
stanowili Czesi i inne narodowości. Zdecydowana większość ludności polskiej
(około 80%) i ukraińskiej (około 97%) zamieszkiwała na wsi. Polacy w
miastach - to głównie napływowy żywioł urzędniczy. Polska ludność wiejska
wywodziła się przeważnie z dawnej szlachty zaściankowej, tylko nieliczną
grupę stanowili osadnicy wojskowi i cywilni. Niektóre wsie zamieszkane były
przez kolonistów niemieckich i czeskich, przybyłych na Wołyń w latach 70 -
tych XIX wieku. Polskie wsie o ludności rolniczej ciągnęły się dwoma pasami:
jeden pas biegł przez Poryck, Włodzimierz Wołyński, Luboml, Kowel,
Czartorysk, Stepań, Bereźne na tereny Zasłucza; drugi prowadził od Wiśniowca
w kierunku na Szumsk.
Polacy, stanowiący mniejszość na Wołyniu, byli w okresie II Rzeczypospolitej
w uprzywilejowanej sytuacji społeczno - ekonomicznej w porównaniu z
przeważającą liczebnie ludnością ukraińską. Duże majątki, które stanowiły
1/4 gruntów rolnych, należały przeważnie do Polaków. Polskich małorolnych
gospodarstw było stosunkowo mniej niż ukraińskich, bowiem sprzyjała temu
odpowiednia polityka osadnictwa, parcelacji i tworzenia polskich kolonii.
Polacy zajmowali także zdecydowaną większość stanowisk w administracji
państwowej, pełniąc niejako rolę komisarycznego nadzoru politycznego na tym
terenie. Taki stan rzeczy tworzył dogodny grunt do występowania napięć w
stosunkach polsko - ukraińskich oraz do działalności antypolskiej.
Znaczną rolę w ułożeniu dobrych stosunków między Polakami i Ukraińcami na
Wołyniu odegrała rozsądna polityka wojewody Henryka Józewskiego. Popierał on
ruchy regionalne, krzewił "patriotyzm wołyński" wolny od podziałów
narodowościowych i religijnych. Jego działalność przyczyniła się do
stopniowej poprawy napiętej sytuacji na tle społeczno - narodowościowym.
Początkowa niechęć do osadników ze strony miejscowej ludności ukraińskiej
ustępowała stopniowo, a jej miejsce zajmowała współpraca, szczególnie na
polu gospodarczym. Nie oznacza to, że w okresie międzywojennym nie działały
siły przeciwne dobrym stosunkom polsko - ukraińskim. Ludność ukraińska na
Wołyniu poddana była wpływowi różnych sił, a szczególnie Organizacji
Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), działaczy byłej Ukraińskiej Republiki
Ludowej (URL), zwolenników prawicowo - konserwatywnej partii politycznej
związanej z byłym hetmanem Skoropadśkym a także Komunistycznej Partii
Zachodniej Ukrainy (KPZU). Do zaognienia stosunków polsko - ukraińskich na
Wołyniu dążyły ośrodki unickie i grupy nacjonalistów ukraińskich z
Małopolski oraz różne ośrodki zagraniczne, w tym niemieckie. Realizacja
polityki wojewody wołyńskiego Henryka Józewskiego spotkała się również z
silnym oporem ze strony niektórych polskich partii politycznych, a zwłaszcza
Narodowej Demokracji. Jednak mimo tych przeszkód, stosunki polsko -
ukraińskie na Wołyniu w okresie sprawowania funkcji wojewody przez Henryka
Józewskiego należy uznać za poprawne, w porównaniu z sytuacją, jaka panowała
w Małopolsce Wschodniej.
Do wybuchu wojny polsko - niemieckiej w 1939 r. nie doszło jednak do
normalizacji stosunków polsko - ukraińskich. W marcu 1938 r. odwołano z
Wołynia Henryka Józewskiego. Nowy wojewoda zniósł nauczanie języka
ukraińskiego w szkołach polskich, usuwał Ukraińców z administracji, popierał
akcję polonizacyjną na Wołyniu na wzór akcji rozpoczętej na Chełmszczyźnie.
W ten sposób polityka porozumienia z Ukraińcami, jaką prowadził wojewoda
Józewski, została przerwana. Wywołało to zadrażnienia w stosunkach polsko -
ukraińskich, narastał wrogi i agresywny stosunek Ukraińców do ludności
polskiej.
W toku kampanii wrześniowej żołnierze narodowości ukraińskiej byli naogół
lojalni wobec państwa polskiego. Dopiero w końcowym okresie kampanii, kiedy
działania wojenne zbliżyły się do wschodnich obszarów Polski, i wyraźnie
zarysowała się klęska armii polskiej, ujawniła się ich wroga antypolska
postawa. Wobec wkraczających na tereny Polski Niemców i Sowietów ludność
ukraińska okazywała wyraźną sympatię. Nie ulega wątpliwości, że taki
stosunek Ukraińców do Polaków wynikał tak z błędnej polityki polskiego rządu
w stosunku do Ukraińców, jak i z intensywnej antypolskiej agitacji
niemieckiej i sowieckiej.

UPA i SS Galizien

jeżeli twierdzisz ze UPA walczyła o niepodległosć, to przyznaj od razu że mordowała tez Ukraińców którzy nie chcieli przelewać krwi. Gdy poczytasz troche historii i spojrzysz z dystansem na to co Tobie opowiadano o UPA zauwazysz , ze Twoje życie jest inne, Ty nie masz prawa utożsamiać sie z UPA , to był inny czas i inni ludzie, ale mord i brzemie tego mordu idzie w zbiorowej pamieci sprawców i nawet jezeli jest stłumiany to wypłynie,

Czy chciałbys mordowac za niepodległa Ukrainę albo inne państwo?
Czy masz odwagę stanąć twarzą w twarz z tymi których dzieci i rodziny zginęły w meczarniach.Ty masz tylko odwagę chowac sie za anonimowość która daje to forum.Co tak naprawde Ciebie boli?Dusze zamordowanych sniące sie oprawcom po nocy?

Poniższy artykuł jest cytatem, ale wiernie oddaje prawde o tamtym czasie.

Mniej boli pisanie okrutnej prawdy, aniżeli jej przemilczanie...

Tak więc teraz trochę o UPA - uwaga - artykuł zawiera treści drastyczne...

Umownie przyjmuje się, że tzw. Ukraińska Powstańcza Armia (dalej zwana umownie UPA) powstała w dniu 14 października 1942 r.' i posiadała charakter bardziej kryminalny, aniżeli militarny [1]. UPA stanowiła zbrojne ramię terrorystycznej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i działała nielegalnie w końcowym etapie II wojny światowej, a także jeszcze kilka lat po jej zakończeniu dopuszczając się zbrodni ludobójstwa na kresowej ludności polskiej, będącej pod sowiecką i niemiecką okupacją wojenną. Członkowie tej formacji przeważnie nazywani byli przez Ukraińców i Polaków banderowcami.

Samozwańcza UPA
UPA nie była zatem zbrojnym ramieniem emigracyjnego rządu ukraińskiego - jak to miało miejsce w przypadku Armii Krajowej (AK) -- a termin UPA przywłaszczony został od bulbowców i jest nieadekwatny.UPA była wspierana przez NKWD w aspekcie antypolskim tj. depolonizacji Małopolski Wschodniej i Wołynia, przede wszystkim poprzez zbrodnie przeciw ludzkości, a także była wspierana przez niemiecką służbę specjalną - Abwehrę - II przeciw leśnym oddziałom Armii Krajowej i sowieckim partyzantom, pod banderowskim czerwono-czarnym sztandarem.Jest to odrębny temat badawc

Zestawienie 362 metod tortur fizycznych, a także psychicznych, stosowanych wobec Polaków przez terrorystów OUN i UPA oraz innych ukraińskich szowinistów w latach II wojny światowej 1939-1945 i po jej zakończeniu na południowo-wschodnich ziemiach II RP, będących pod okupacją sowiecką i niemiecką.Ze względu na brak powszechnej znajomości tych okrucieństw w społeczeństwie polskim oraz mając na uwadze pedagogikę społeczną, wymieniono szczegółowo niektóre przypadki stosowanych - przez terrorystów OUN-UPA w praktyce tortur fizycznych i okrucieństw oraz tortur psychicznych wobec kobiet, mężczyzn, dzieci i starców narodowości polskiej, jakie stwierdziłem w wyniku wieloletnich prac badawczych, udokumentowanych źródłowo:

1. Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy.

2. Zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie).

3. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czaszkę głowy.

4. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czoło.

5. Wyrzynanie na czole "orła".

6. Wbijanie bagnetu w skroń głowy.

7. Wyłupywanie jednego oka.

8. Wybieranie obu oczu.

9. Obcinanie nosa.

10. Obcinanie jednego ucha

11. Obrzynanie obydwu uszu.

12. Przebijanie zaostrzonym grubym drutem ucha na wylot drugiego ucha.

13. Obrzynanie warg.

14. Obcinanie języka.

15. Pieczenie żywcem w piecu chlebowym.

16. Podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz.

17. Podrzynanie gardła i wkładanie do otworu szmaty.

18. Wybijanie zębów.

19. Łamanie szczęki.

20. Rozrywanie ust od ucha do ucha.

21. Kneblowanie ust pakułami przy transporcie jeszcze żywych ofiar.

22. Podcinanie szyi nożem lub sierpem.

23. Zadawanie ciosu siekierą w szyję.

24. Pionowe rozrąbywanie siekierą głowy.

25. Skręcanie głowy do tyłu.

26. Robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą.

27. Obcinanie głowy sierpem.

28. Obcinanie głowy kosą

(...)

65. Łamanie kości rąk w kilku miejscach tępym narzędziem.

66. Łamanie kości nóg w kilku miejscach tępym narzędziem .

67. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską, obłożonego z dwóch stron deskami.

68. Przecinanie tułowia na wpół specjalną piłą drewnianą.

69. Obcinanie piłą obu nóg.

70. Posypywanie związanych nóg rozżarzonym węglem.

71. Przebijanie gwoździami rąk do stołu, a stóp do podłogi.

72. Przybijanie w kościele na krzyżu rąk i nóg gwoździami.

73. Zadawanie ciosów siekierą w tył głowy, ofiarom ułożonym uprzednio twarzą do podłogi.

74. Zadawanie ciosów siekierą na całym tułowiu.

75. Rąbanie siekierą tułowia na części.

76. Łamanie na żywo kości nóg i rąk w tzw. kieracie.

77. Przybijanie nożem do stołu języczka małego dziecka, które później wisiało na nim.

78. Krajanie dziecka nożem na kawałki i rozrzucanie ich wokół.

79. Rozpruwanie brzuszka dzieciom.

80. Przybijanie bagnetem małego dziecka do stołu.

81. Wieszanie dziecka płci męskiej za genitalia na klamce drzwi.

82. Łamanie stawów nóg dziecka-

83. Łamanie stawów rąk dziecka.

84. Zaduszenie dziecka przez narzucenie na nie różnych szmat.

85. Wrzucanie do głębinowych studni małych dzieci żywcem.

86. Wrzucanie dziecka w płomienie ognia palącego się budynku.

87. Rozbijanie główki niemowlęcia przez wzięcie go za nóżki i uderzenie o ścianę lub piec.

88. Powieszenie za nogi zakonnika pod amboną w kościele.

89. Wbijanie dziecka na pal.

90. Powieszenie na drzewie kobiety do góry nogami i znęcanie się nad nią poprzez odcięcie piersi i języka, rozcięcie brzucha i wybieranie oczu oraz odcinanie nożami kawałków ciała.

91. Przybijanie gwoździami małego dziecka do drzwi.

92. Wieszanie na drzewie głową do góry.

93. Wieszanie na drzewie nogami do góry.

94. Wieszanie na drzewie nogami do góry i osmalanie głowy od dołu ogniem zapalonego pod głową ogniska.

95. Zrzucanie w dół ze skały.

96. Topienie w rzece.

97. Topienie poprzez wrzucenie do głębinowej studni.

98. Topienie w studni i narzucanie na ofiarę kamieni.

99. Zadźganie widłami, a potem pieczenie kawałków ciała na ognisku.

100. Wrzucenie dorosłego w płomienie ogniska na polanie leśnej, wokół którego ukraińskie dziewczęta śpiewały i tańczyły przy dźwiękach harmonii.

(...)

341. Wrzucanie do klozetowego szamba żywych ofiar oraz bicie żelaznym narzędziem po głowie i ciskanie ich w głąb tego szamba.

342. Podwieszanie pod pachy na drzewie w lesie i palenie pod ofiarą gałęzi i chrustu.

343. Wiązanie rąk drutem i zadawanie na całym ciele ran kłutych.

344. Oskalpowanie - ściągnięcie skóry z głowy i twarzy - wraz z wybraniem oczu, obcięciem uszu, przecięciem krtani i wyciągnięciem przez nią języka.

345. Obcięcie genitaliów, wydłubanie oczu i skłucie całego ciała cienkimi igłami.

346. Porąbanie ośmiomiesięcznego dziecka na cztery części.

347. Rozbieranie do naga, związywanie ofiary drutem kolczastym i wpychanie do przerębli pod lód rzeki.

348. Przybicie bagnetem do stołu kilkumiesięcznego dziecka i włożenie mu do ust kawałka niedojedzonego kiszonego ogórka.

349. Duszenie sznurem zakładanym na szyję i zabijanie ciosem noża w serce.

350. Wyrywanie księżom wyznania rzymsko - katolickiego pulsujących serc z piersi, a niekiedy prezentowanie ich widzom i odliczanie na zegarku czasu trwanie agonii.

351. Duszenie drutem kolczastym.

352. Wypruwanie dzieciom wnętrzności i rozwieszanie jelit na ścianie w jakiś nieregularny sposób wraz z kartką wiszącą na gwoździu z napisem w ukraińskim języku: "Polska od morzu do morza!".

353. Przybijanie dzieci do ściany z rozkrzyżowanymi rękami.

354. Wyłamywanie dzieciom stawów rąk i nóg i przybicie martwego dziecka do stołu - na oczach dorosłych osób.

355. Pozbawienie życia dwudziestoma dwoma i więcej ciosami noża.

356. Przymocowanie tułowia do oparcia i rzucanie w nie nożami.

357. Wiązanie - skuwanie rąk drutem kolczastym.

358. Zadawanie śmiertelnych uderzeń łopatą.

359. Przybijanie rąk do progu mieszkania.

360. Przebijanie kołami dzieci na wylot.

361. Wleczenie ciała po ziemi za nogi związane sznurem.

362. Przybijanie małych dzieci dookoła grubego, przydrożnego drzewa, tworząc w ten sposób tzw. "wianuszki".

Wybrane przypisy (fragmenty)

[1] - Niektórzy historycy - badacze ukraińscy, jak i innych narodowości, potwierdzają kryminalny charakter UPA. Na przykład: ukraiński badacz Witalij Masłowśkyj, profesor Instytutu Nauk Społecznych we Lwowie uzasadnia, że UPA nic była ani Ukraińską ani Powstańczą, ani też Armią. Twierdzi, że kryminalny charakter UPA jest aksjomatem. Inny ukraiński badacz z Kanady Wiktor Poliszczuk, prawnik, politolog, wybitny znawca ukraińskiego nacjonalizmu integralnego pisze, że UPA nic była "zbrojną siłą jakiegoś państwa" i dlatego trudno nazwać ją armią. Członkowie UPA zachowywali się jak bandyci, ale zbrodnie popełniali z politycznych motywów. Stwierdza, że działalność OUN i UPA słusznie nazywa się politycznym bandytyzmem, który wiązał się z kryminalnym.W ocenie tej zarówno W.Masłowśkyj jak i W. Poliszczuk nie są odosobnieni. Ukraiński pisarz Jarosław Hałan zwany sumieniem Galicji pisał, że watahy upowców wejdą do historii kryminalistyki. Podobny pogląd reprezentuje również ukraiński historyk z Kijowa W.Czerednyczenko .Analogiczne stanowisko zajmują zagraniczni ukrainolodzy, historycy i badacze ukraińskiego integralnego nacjonalizmu. Na przykład francuski historyk i publicysta Allen Heren, amerykański ukrainolog John A. Armstrong, niemiecki historyk Norbert Mueller, czy kanadyjski historyk Władysław Dziemiańczuk.

[2] - Jerzy Lojek (Leopold Jcrzewski), Agresja 17 września 1939. Studium aspektów politycznych. Warszawa 1990; Ryszard Szawłowski ("Karol Liszewski"), Wojna polsko-sowiecka 1939, t. 1-2, Warszawa 1995". Wbrew sowieckiej i peerelowskiej kłamliwej propagandzie o pozostawieniu na Wschodzie błot poleskich i zyskaniu na Zachodzie bogatych Ziem Zachodnich, Polska na skutek zaboru Ziem Wschodnich poniosła faktycznie ogromne straty gospodarcze, sięgające wartościowo co najmniej liczb z 18 zerami (trylionów). Na przykład: Gaz: Daszawa, Dolina - najczystszy gaz na świecie. Zasoby gaza w trylionach metrów sześciennych. Własne ciśnienie gazu, które umożliwia przepływ gazu pięcioliniowego rurociągu do Kijowa, Moskwy, Petersburga i Wilna. Podłączony rurociąg dostarcza gaz do Niemiec i Francji. Węgiel: odkryty przez polskich geologów. Sokal, Krasnystaw, Wołyń. Obecnie ten okręg nazywany jest lwowsko-wołyńskim: 21 szybów górniczych, produkcja 100 milionów ton rocznic. Wosk Ziemny: Starunia (wydobyto za czasów Polski prehistorycznego mamuta). Jedyny na świecie tego rodzaju wosk. Ropa Naftowa: Borysław, Drohobycz, Bitków i całe Przedkarpacic. Rafinerie. Siarka: Rawa Ruska i okolice. Olbrzymie przetwórnie siarki w Żydaczowie. Potas: Kałusz. Sole potażowe, kainit i inne. Sól: Dobromil, Stara Sól, Stary Sambor, Kuty. Metale Ciężkie: Krzyworównia. Odkryte przez polskich geologów. Może znajduje się tam ruda uranowa, Tungstanu, metale szlachetne? Jest to róg kraju okręgu zaleszczyckiego. Niedostępny był dla swobodnego ruchu ludności. Ruda Darniowa, Torfy: Wołyń. Granity: Janowska Dolina, Berezwiecz-Wotyń.Wapniaki: cała Tamopolszczyzna. Glinka Porcelanowa: Korzcc, Wołyń.Solanki, Uzdrowiska, Kąpieliska: całe Przedkarpacie. Pola Urodzajne, Lasy, Drogi, Linie Kolejowe, Węzły Kolejowe: Chyrów, Lwów, Rawa Ruska, Brześć n.B., Grodno. Ponadto 3 Przełęcze Karpackie, 2 Uniwersytety: Lwów i Wilno. Politechnika: Lwów ze wszystkimi zbiorami bibliotecznymi i urządzeniami. Biblioteki, Zbiory Historyczne, Muzea, Galerie. (Kwartalnik Kresowy, Londyn 1988, zeszyt nr 125-126, ss. 22-23.

[3] - Mirosław Onyszkiewicz ps. Biłyj, Bohdan, Ołeh, Orest od marca roku 1945 tworzył nowe, nielegalne struktury UPA- Zachód na terenie Polski Ludowej. W październiku 1945 r. Orest mianowany został dowódcą IV wojskowego Okręgu Sian UPA i jednocześnie był kierownikiem referatu wojskowego w Krajowym Prowodzie OUN. Uprzednio dowodził kureniem, który m.in. dokonał morderczo - rabunkowych napadów na wsie: Tamoszyn, Posadów i Podlodów w pow. Tomaszów Lubelski oraz Ostrów i Chlewiska w rejonie Bełżca. Wymordował również żołnierzy AK z oddziału Krakusy oraz grupę polskich partyzantów i spadochroniarzy w lesie pod Dachnowem. W dniu 2 marca 1948 r. został zatrzymany przez UBP we Wrocławiu. Na mocy prawomocnego wyroku Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie został w 1950 r. skazany na karę śmierci. (Por. Antoni B. Szczesniak, Wiesław Z. Szota, Droga do nikąd. Działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i jej likwidacja w Polsce, Warszawa 1973, s. 243-246; Artur Bala, Bieszczady w ogniu, Rzeszów 1987, s. 243-244). (...) Orest był stryjem znanego działacza Solidarności i b. Ministra Obrony Narodowej J. O., biorącego - jako poseł Unii Wolności udział w kampanii przedwyborczej do Sejmu RP w Przemyskiem. Sprawa powiązań J.Onyszkiewicza z Orestem i ruchem banderowskim została poruszona w tejże kampanii na spotkaniu z wyborcami w Przemyślu. Zainteresowany wyjaśnień nic udzielił i zastrzeżeń nie wniósł.

Geneza i narodziny Ukraińskiej Powstańczej Armii

Od pięćdziesięciu z górą lat dzień 14 października nacjonalistyczna emigracja ukraińska na Zachodzie obchodzi uroczyście jako święto "ukraińskich sił zbrojnych". Skąd się wzięła ta data i jaki ma związek z imieniem Stepana Bandery, popowicza greckokatolickiego, oraz z pierwszymi aktami terroru wymierzonymi m.in. w ludność polską mieszkającą od wieków po obu stronach Bugu i Sanu? Dzień, o którym mowa, nie był nigdy przez kogokolwiek wyznaczony z góry, o 14 października zadecydował przypadek, ale to, co się z nim wiąże, już nie było przypadkiem, zostało oficjalnie i skrupulatnie zaplanowane przez prowid, czyli kierownictwo faszystowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. To właśnie kierownictwo latem 1942 roku powzięło decyzję o utworzeniu Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej pierwsze oddziały miały się znaleźć w lesie już jesienią tego roku. Za datę powstania pierwszego kurenia UPA banderowcy przyjęli dzień 14 października. Oto od jakiego wydarzenia bierze swój początek święto "ukraińskiego wojska". Przypadkiem, jak się wydaje, było dla banderowców w niemieckich mundurach (nie dla hitlerowców) likwidacja 13 października 1942 roku ostatniego getta na Wołyniu. W tej likwidacji uczestniczył kureń im. Konowalca, teraz już nie miał nic do roboty, robota czekała go w lesie. Jaki był w tym udział Bandery i skąd się wzięło zjawisko, może nawet fenomen, któremu na imię banderowiec, wywołujący do dzisiaj złowrogie skojarzenia, a okaleczeni fizycznie i moralnie starcy zza Bugu żegnają się z pobożną bojaźnią i spluwają przesądnie u kołysek wnuków, aby odpędzić od dziecka czarno-czerwoną satanę? Bandera przyszedł na świat z pomocą akuszerki-Żydówki na plebanii unickiej we wsi Uhrynów Stary l stycznia 1909 roku. Niemowlę było słabowite i zezowate, z rozlatanymi oczkami, które nigdy nie patrzyły prosto przed siebie, co zmartwiło jego neńkę (matkę). Kiedy podrósł, ojciec bolał, że syn nie przejawia pobożności i nic nie wskazywało na to, że pójdzie śladem parocha (proboszcza), zgodnie z rodzinną tradycją. Pozostali dwaj synowie także nie wybrali kariery duchownej. Młody Stepko "kochał wieś i las", nie lubił miasta, czuł się w nim samotny i opuszczony. Z gimnazjum często uciekał do domu, a właściwie do lasu, który rozciągał się w pobliżu. Siedząc w krzakach leszczyny czytał wszystko, co popadło o atamanach i kozackich hetmanach, o powstaniach i buntach. Był ciągle mały, za mały jak na swój wiek i dlatego koledzy nazywali go "konusem". Rodzicom mówił, że chce być agronomem, więc gdy ukończył gimnazjum, zapisał się na wydział rolniczy Politechniki Lwowskiej. Jeszcze w gimnazjum, w 1927 roku, wstąpił do Ukraińskiej Wojskowej Organizacji (UWO), która od 1920 roku działała nielegalnie w Polsce pod dowództwem płk. Jewhena Konowalca, przebywającego stale w Pradze, Wiedniu, Genewie, a najdłużej w Berlinie, związanego z niemieckim wywiadem wojskowym oraz dość wcześnie z ruchem nazistowskim. Kiedy UWO w 1929 roku na kongresie wiedeńskim połączyła się z niektórymi faszyzującymi grupami nacjonalistów ukraińskich i przyjęła nazwę OUN (której wodzem został także Konowalec), Bandera stał się jej fanatycznym członkiem. Szybko awansował na przywódcę skrzydła ,,młodych" w kraju, a w 1932 roku Konowalec mianował go szefem Egzekutywy Krajowej OUN. Bandera miał wtedy 23 lata. Z chwilą dojścia do władzy Adolfa Hitlera Bandera związał się z niemieckim wywiadem, otrzymując pseudonim ,,Siryj", w Niemczech też odbył przeszkolenie wojskowo-dywersyjne. Za udział w zamachu na ministra spraw wewnętrznych Rzeczypospolitej Polskiej, Bronisława Pierackiego, w 1934 roku "Siryja", skazano na karę śmierci, zamienioną następnie na dożywotnie więzienie. Tak Banderę widzi i opisuje sprawozdawca procesowy ,,Gazety Polskiej": "Ma wygląd dość niepozorny, niskiego wzrostu, szczupły, mizerny. Wygląda najwyżej na lat 20-22. Cofnięty podbródek, ostre rysy, nieprzyjemny wyraz twarzy, biegające oczy z lekkim zezem, nerwowe ruchy, zacięte wąskie usta". "Wobec powtarzających się demonstracyjnych okrzyków Bandery - notuje oskarżyciel W. Żeleński - Sąd zarządził wydalenie go z sali. Bandera stawiał opór, policjanci wynieśli go więc siłą. Konwulsyjne wymachiwanie rąk i nóg tego drobnego człowieka sprawiało wrażenie raczej komiczne. A przecież bita od niego niezmożona energia i fanatyczna siła". Gdy "Siryj" odsiadywał karę na Świętym Krzyżu, na świecie i w jego organizacji zaszły ważkie wydarzenia. Oto w 1938 roku w Rotterdamie zginął z dotąd jeszcze do końca nie wyjaśnionych przyczyn "wódz wszej OUN", Jewhen Konowalec. Zeszła ze świata od bomby zamachowca postać wyjątkowa, która zdystansowała wszystkich przywódców nacjonalistyczno-ukraińskich z Symonem Petlurą i Jewhenem Petruszewyczem na czele, jego nazwisko także przesłoniło imiona generałów podziwianych przez wielu w czasie polsko-ukraińskich zmagań o Lwów i Galicję Wschodnią w latach 1918-1929. Być może dlatego, że rozwinął terror, kiedy inni w tym czasie zwątpili w skuteczność terroru dając pierwszeństwo walce dyplomatycznej. Konowalec znał Hitlera jeszcze z czasów jego działalności monachijskiej, gdy rodził się i dojrzewał ruch faszystowski w Niemczech i postawił na "Hitlerzyka", jak nazywał fuhrera NSDAP w liście do metropolity unickiego we Lwowie Andrzeja Szeptyckiego, jako na przyszłego wodza Trzeciej Rzeszy. Konowalec miał dobrego nosa. Dla "zakompleksiałych" nacjonalistów liczył się fakt, że oto ich prowidnyk brata się z tak "znaczną osobą". Ten fakt także nabrał szczególnego znaczenia i wymowy, gdy zaczęło się mówić o tym, iż fuhrer pragnie odbudowy Ukrainy samostijnej, że w tej odbudowie chce wspólnie z Ukraińcami "pchnąć koło historii", a Europa zaczęła drżeć przed nowym demonem wojny. Konowalec spotykał się także służbowo i towarzysko z admirałem Wilhelmem Canarisem, szefem Abwehry - hitlerowskiego wywiadu wojskowego. Oficer tego wywiadu, K.Abshagen, w pracy poświęconej Canarisowi mówi o przyjaźni admirała z wodzem OUN, a nawet o tym, że Canaris bardzo przeżył śmierć druha i nigdy nie pominął okazji, aby złożyć wiązankę kwiatów na jego grobie. Po śmierci Konowalca nacjonaliści ukraińscy długo nie będą mieli w swoich szeregach drugiej takiej indywidualności, kogoś tak popularnego w społeczeństwie. Jednak ,,zakasuje go z kretesem" Bandera, a później także Roman Szuchewycz, o którym jeszcze usłyszymy i to nie raz. Zgodnie z "politycznym testamentem" Konowalca schedę po nim w OUN miał przejąć jego szwagier, ppłk Andrij Melnyk - nie lubiany i nie szanowany przez młodych bojowników w kraju. Na przełomie lat 1938/1939 z rozczłonkowanej Republiki Czechosłowackiej po haniebnym traktacie monachijskim Ukraińcy "wykroili" na Zakarpaciu trzeci, obok Słowacji, trzon osłabionego oraz okrojonego państwa i utworzyli za przyzwoleniem Berlina i zniewolonej Pragi rząd autonomiczny na czele z kryptoounowcem, prałatem Augustem Wołoszynem, który się związał z hitlerowcami, jak powiadają Ukraińcy, "nie na życie, lecz na śmierć" i korzystając z ich wyposażenia powołał oddziały zbrojne pod nazwą Sicz Zakarpacka. Jednym z jej twórców był inny organizator zamachu na Pierackiego, kompan Bandery (starszy od niego o dwa lata) i jego ,,ojciec chrzestny" przy wprowadzaniu do UWO - Roman Szuchewycz. Z Rusią Zakarpacką, która ogłosiła "niepodległość", rozprawili się Węgrzy w marcu 1939 roku. Szuchewycz usiłował zorganizować obronę przed madziarską inwazją, wykorzystując do tego wiedzę nabytą w polskiej podchorążówce artylerii i oficerskim kursie Abwehry, ale nie dał rady. Sicz okazała się niezdolna do walki w otwartym polu. Szuchewycz, który tę Sicz do walki prowadził (oczywiście oprócz innych atamanów), urodził się w 1907 roku w Krakowcu pow. Jarosław. Gimnazjum kończył we Lwowie, tam też studiował na Politechnice. W 1923 roku wstąpił do UWO i wraz z nią w 1929 roku znalazł się w OUN, obejmując w niej funkcję referenta wojskowego Egzekutywy Krajowej. Był więźniem Berezy Kartuskiej, z której wyszedł w 1938 roku. Właśnie wówczas Prowid Ukraińskich Nacjonalistów (PUN) mianował go oficerem organizacji do specjalnych poruczeń. W tym też charakterze przybył na Zakarpacie, które właśnie konało. Z resztkami Siczy, przez Rumunię, przedostał się do Niemiec, gdzie ,,siczowi striłci", pod skrzydłami Abwehry, zorganizowali się w "legion ukraiński', pod dowództwem płk. Romana Suszki. Legion ten wziął udział w wojnie polsko-niemieckiej we wrześniu 1939 roku. Idąc wraz z Wehrmachtem od strony Słowacji, doszedł do Sambora. W tym czasie wypuszczony został z więzienia Stepan Bandera i w październiku znalazł się w Krakowie, który stał się centrum i siedliskiem nacjonalistów ukraińskich w Generalnej Guberni. W Krakowie też na początku 1940 roku "Siryj', zwołał kongres swoich zwolenników, rzucił wyzwanie Melnykowi i dokonał rozłamu organizacji na dwie, odtąd zwalczające się śmiertelnie frakcje: OUN(b) - banderowców i OUN(m) - melnykowców. Licząc na rychłą wojnę Trzeciej Rzeszy ze Związkiem Sowieckim, Bandera z Szuchewyczem utworzyli, w ramach Abwehry, batalion ukraiński "Nachtigall", którego ukraińskim dowódcą został właśnie Szuchewycz ps. "kpt. Tur", już wówczas z woli Bandery szef OUN w Generalnej Guberni. Aby była ,,równowaga sił", Abwehra powołała jeszcze jeden batalion ukraiński, "Rolland", składający się z melnykowców i petlurowców. Żołnierze "Nachtigall" jako pierwsi weszli do opuszczonego przez wojska radzieckie Lwowa. Pod jego ochroną i ku zaskoczeniu Niemców 30 czerwca 1941 roku Bandera powołał "rząd" OUN, desygnując na jego premiera Jarosława Stećka-Karbowycza. Obaj zapłacili za to aresztowaniem i wywiezieniem do Sachsenhausen. Hitler nie lubił, gdy go zaskakiwano niespodziankami, a banderowcy mieli w jego polityce do spełnienia zupełnie inną rolę. Ukarany został także ,,Nachtigall", który po masakrze Żydów i Polaków we Lwowie zmuszony został do opuszczenia miasta, a następnie przeistoczenia się w oddział policyjno-represyjny. Po tych przykrych dla banderowców wydarzeniach na powierzchni życia politycznego Galicji pozostali stuprocentowi kolaboranci melnykowcy i zupełnie im powolny Ukraiński Komitet Centralny, którym kierował Włodzimierz Kubijowycz. Banderowcy pozostali bez wodza, posypały się też na nich represje, aresztowania, a nawet rozstrzeliwania - w czym ochotnie pomagali hitlerowcom melnykowcy. Meldunki niemieckie mówią o trzystu banderowcach rozstrzelanych "pod pozorem grabieży". Banderowcy nadto twierdzą, że ich przeciwnicy polityczni z obozu Melnyka zamordowali ponad czterystu zwolenników Bandery. Żniwo więc w tych pierwszych tygodniach było obfite. Melnykowcy opanowali też niższy aparat administracyjny, ich proweniencji była ukraińska policja pomocnicza (Hilfspolizei, Schutzmannschąften). W tej sytuacji banderowcy wszem i wobec oświadczyli, że zrywają alians z Niemcami, przechodzą do opozycji, działalności konspiracyjnej i do walki z okupantem. Na razie jednak, jak pisze gen. Piotr Werszyhora w autobiograficznej książce Ludzie o czystym sumieniu (Warszawa 1950): "Bili oni tych Niemców w deklaracjach i ulotkach, przy czym na jednej z nich znaleźliśmy pieczątkę drukarni niemieckiej w Łucku". Wprawdzie zaraz po aresztowaniu ,,kierownictwa państwowego", latem 1941 roku, powstał we Lwowie zalążek głównego dowództwa UPA, tzw. Wojskowy Sztab Krajowy (WSzK) OUN, na którego czele stanął referent wojskowy organizacji mjr Dmytro Hrycaj, rówieśnik Szuchewycza, i tak jak on od 1934 roku więzień Berezy, student Wydziału Matematyczno-Fizycznego Uniwersytetu Jana Kazimierza, podchorąży Wojska Polskiego, absolwent kursu sabotażowo-dywersyjnego Abwehry - ale tkwił w zasadzie w bezruchu. Pod względem praktycznym zaczęło się coś dziać dopiero wówczas, gdy banderowcy odkryli, że ich adwersarz Melnyk zasypuje listami władze niemieckie, żeby zezwoliły jego ludziom na sformowanie u boku Wehrmachtu lub SS dywizji ukraińskiej do walki z Armią Czerwoną. Nie bez znaczenia był także rozwój ruchu wołyńskich bulbowców, petlurowskiej konspiracji podległej Ukraińskim Republikanom Narodowym. W tym właśnie czasie urzędujący prowidnyk OUN(b) Mykoła Łebed' (Lebid') na kilka miesięcy zastąpił Hrycaja na stanowisku szefa sztabu OUN Wasylem Sidorem (Sydorem). W szeregach OUN(b) dosłownie zawrzało - zwłaszcza że pojawiły się sprawdzone słuchy, iż prośba Melnyka i Kubijowycza ma szansę na spełnienie. Banderowcy zdobyli kopie memoriałów Melnyka (,,Konsul I") do Hitlera z 14 stycznia 1942 roku i do marszałka Wilhelma Keitla, szefa Oberkommando der Wehrmacht (OKW) z 6 lutego tego roku. W tym ostatnim ,,Konsul I" pisał: "Naród ukraiński znajduje się w takim stanie, że mimo wielkiego rozczarowania z dwóch ostatnich lat, mógłby okazać się w walce z Moskwą pełnoprawnym sojusznikiem Niemiec... Sformowanie wojska ukraińskiego podniosłoby naród ukraiński do takiego stopnia sojusznictwa-jak to już zostało powyżej wzmiankowane. Myślę, że już czas najwyższy włączyć Ukrainę do frontu walki przeciw bolszewizmowi. Należy zorganizować bojowo przydatne wojsko ukraińskie... Spodziewamy się, że sprawa utworzenia ukraińskich sił zbrojnych... znajdzie u Pana, Panie marszałku polny, należyte zrozumienie...". Banderowcy zareagowali po swojemu karą śmierci i represjonowaniem rodzin zagrozili wszystkim tym, którzy ośmielą się służyć w "zdradzieckim wojsku". Zdawali sobie jednak sprawę, że idea ,,ukraińskiego wojska" jest niezmiernie popularna, zwłaszcza wśród młodzieży, do której już nawet zaapelował gen. Wiktor Kurmanowicz, pisząc, że młodzież ta "musi zdać sobie sprawę z tego, czym dla narodu i państwa jest własna armia" i że w taki sposób melnykowcy mogą odgrodzić od OUN(b) ,,bojowo przydatne elementy", postanowili więc umożliwić jej posiadanie broni, ale pod własną kuratelą. Tak zadecydował prowid OUN, wysyłając latem 1942 roku na Polesie i Wołyń członka kierownictwa krajowego organizacji, Wasyla Sidora ps. ,,Szelest" (Szełest), absolwenta Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, podchorążego WP urodzonego w 1911 roku, w celu wejścia w kontakt z chodzącymi samopas oddziałami atamańskimi i udzielenia pomocy Szuchewyczowi w zorganizowaniu pierwszych w pełni ,,bojowo przydatnych" kureni UPA. Szuchewycz był w tym czasie zastępcą dowódcy policyjnego kurenia im. Konowalca oraz instruktorem niemieckim ukraińskiej policji pomocniczej w Pińsku, zaangażowanym do tej służby przez hitlerowców po rozwiązaniu "Nachtigall". Był jedynym oficerem tego batalionu, oprócz jego kapelana o. Iwana Hryniocha, który nie został aresztowany. Obaj więc z Sidorem zabrali się żwawo do dzieła i 14 października pierwsze zastępy ruszyły z Polesia na Wołyń. 13 października zlikwidowane zostało ostatnie getto na Wołyniu z udziałem kurenia Szuchewycza. Wykonał on lojalnie zadanie powierzone Ukraińcom przez Niemców. Teraz tych Żydów a właściwie ich resztki szukać należało w lesie. Pierwsze sotnie UPA ruszyły do lasu 3 marca 1943 roku. Szli od Kołek, śpiewając hymn samostijnej Ukrainy:

Czorne morę Dniprom propływe

Otoman na Moskwu nas wede

Ne strasznaja w boju smert...

Sława Bohu, czest...

Smert Lacham, żydiwśkij komuni.

"Był to pochód krwawy", -jak stwierdza H. Cybulski w Czerwonych nocach. Naprawdę krwawy, zgodnie z założeniami, które odnajdujemy w piśmie "Ukrainśkyj nacionalist" wydawanym przez OUN:,,Nacjonalizm ukraiński nie może się liczyć z żadnymi ogólnoludzkimi ideami, jak solidarność, sprawiedliwość, miłosierdzie, humanizm. Każda droga, która prowadzi do osiągnięcia celu jest naszą drogą, bez względu na to, czy zostanie zakwalifikowana przez innych jako bohaterstwo, czy też podłość". Piotr Werszyhora pisze, że z pierwszymi mordami UPA dokonanymi na ludności polskiej partyzanci radzieccy zetknęli się już w lutym 1943 roku. Pod Włodzimierzem Wołyńskim upowcy ,,Otoczyli wieś, wystawili warty, po czym chodzili od chaty do chaty i mordowali mieszkańców. Nie rozstrzeliwanie, nie egzekucje, ale zwierzęce mordowanie... Zarzynali, kłuli, dusili. Z czymś podobnym nie spotkałem się jeszcze nigdy...". Ich hasłem było: "Abo bude Ukrajina, abo lacka krow po kolina!" (Albo będzie Ukraina, albo polska krew po kolana). Kto więc ma rację: Cybulski czy Werszyhora? Obaj świadkowie wołyńskiej tragedii mówią o tym samym, a jednocześnie o czymś innym. Cybulski pisze o zorganizowanych zagonach UPA, Werszyhora zaś o ,,oddziałach atamańskich", które poprzedziły powstanie kureni Sidora-Szuchewycza albo po prostu była to forpoczta tych kureni, która z Polesia przedzierała się tu bezdrożami. Gdy zaś idzie o "oddziały atamańskie",,,wolnych kozaków", to mogli nimi w tym wypadku być ukraińscy schutzmani, którym doskwierała już niemiecka dyscyplina. Nacjonaliści wstępowali do policji, bo chcieli mieć broń i wśród Polaków odgrywać rolę "ludzi ważnych", tu i ówdzie poturbować, wyłudzić horiłkę (gorzałkę), machorkę, tam zgwałcić Laszkę lub Żydówkę, cichaczem zamordować niemiłego sąsiada - a tymczasem niewiele z tych rzeczy: służba, musztra, szkolenie, koszary-to nie dla "potomków" Siczy Zaporoskiej, których ojcowie harcowali po bożym stepie w watahach Petlury i Machny. Słowem, służba u Niemców się nie podobała. A nadto: gdzie ta ,,obiecana" przez "Hitlerzyka" soborowa Ukraina? Trzeba wiać do lasu i żyć na własny rachunek, wiać z bronią i amunicją oraz wszystkim tym, w co wyposażyła ich ,,Wielka Rzesza". W wołyńskich borach, na poleskich mokradłach i oparzeliskach otwierała się przed nimi niczym nie krępowana kozacka wolność, matka-swoboda. Nie trzeba już było pełnić służby, być policyjnym psem - szło się, dokąd oczy poniosą, w dal siną, na Wielki Łuh, mordując i paląc, jak to czynili ich ojcowie, dziadowie i pradziadowie koliszczyzny na chwałę samostijnej. Inny świadek i bezpośredni uczestnik "wołyńskich wydarzeń", Józef Sobiesiak - "Maks" po wojnie admirał polskiej Marynarki Wojennej, w książce pt. Przebraże (Lublin 1973) relacjonuje: ,,Pierwsze odrębne od niemiecko-ukraińskiej policji oddziały ukraińskie -zalążek UPA -pojawiły się jesienią 1942 roku. Siłę z UPA uczyniły jednak dopiero decyzje pełnomocnika kierownictwa OUN, Wasyla Sidora o przejściu do walki partyzanckiej oraz pójściu do lasu w ciągu kilku dni trzeciej dekady marca 1943 r. 4 tysięcy ukraińskich policjantów pod wodzą inspektora policji w Pińsku, majora Romana Szuchewycza (Szuchiewicza). Ten chwyt powtarzano zresztą potem systematycznie - w nowym terenie, gdzie pojawiły się zagony UPA, niemiecka policja ukraińska, a nawet oddziały regularnych wojsk SS, jak na przykład pododdziały z legionu Ukraina czy dywizji SS "Hałyczyna" (14 SS-Infanterie Division "Galizien") szły do lasu (...). Tak więc w marcu 1943 roku ktoś gdzieś nacisnął guzik. Może w Berlinie, może we Lwowie, może w Reichskommissariat Ukraine w Równem. Kto? Może to Goebbels (...) Może Himmler chciał sparaliżować i związać bratobójczą walką potencjalnie tak niebezpieczne dla niego siły dążeń wyzwoleńczych Polaków i Ukraińców? A może tylko ounowcy, prostym hasłem rżnąć Lachów, chcieli poruszyć i skupić wokół siebie jak najwięcej ludzi, związać ich ze sobą na śmierć i życie zbrodniami, które nie pozostawiały im drogi powrotu do normalnego życia". ,,Czyżby miały się powtórzyć czasy koliszczyzny? Przecież hajdamaków-kolijów do rzezi konfederatów barskich i Polaków w ogóle w 1768 roku podbechtała także obca ręka" - zauważa Mieczysław Dec, druh szaroszeregowiec i dowódca samoobrony w Milnie koło Załoziec. A oto jak tłumaczy powstanie UPA jej dziejopisarz i piewca, Petro Mirczuk, w książce pt. Ukrajinśka Powstanśka Armija (Munchen 1953): "Przyczyną tego, że pierwszy oddział UPA powstał samorzutnie na Polesiu, było to, że oprócz niemieckiego ucisku dawali się we znaki ludności jeszcze partyzanci bolszewiccy i polskie placówki (...) Tu miały swe główne bazy bolszewickie zgrupowania partyzanckie Kowpaka, Miedwiediewa, Fiodorowicza, Diadi Pieti, szmatowcy, kurkowcy, maksymowcy i inni... Oparciem dla bolszewickich partyzantów na Polesiu i Wołyniu stali się polscy koloniści... W podobnej sytuacji, jak Polesie, był również sąsiedni Wołyń. Dlatego też i tu jesienią powstaje sotnia UPA pod dowództwem setnika Dowobieszki-Korobki (prawdziwe nazwisko Perehijniak). Charakterystyczny dla ówczesnej sytuacji na Polesiu i Wołyniu jest fakt, że pierwsze miesiące walki obu oddziałów UPA Ostapa i Korobki poświęcone są całkowicie uderzeniom wymierzonym w czerwonych partyzantów i polskie placówki. Dowódca Ostap dał się dobrze poznać bolszewickim partyzantom i ich dowództwu, zyskawszy sobie swą bezkompromisowością w walce miano Sieroża-sadysta". Niesławne to miano, ale godne "rizuna". Jako komentarz do tego niechaj posłuży wypowiedź J. Sobiesiaka, któremu jest ona znana. Informuje on kompetentnie, że ,,polskie placówki" samoobrony (bo takie miał na myśli Mirczuk) powstały dopiero wiosną 1943 roku, właśnie jako konsekwencja ounowskich napadów i ochrony przed nimi. "Za czasów "Sierożki-sadysty" -pisze Sobiesiak w Przebraiu -Wołyń cały i polski i ukraiński był faktycznie bezbronny. AK nie znaczyła nic. AK-owski "Wachlarz", nieliczna siatka dywersyjna zmontowana latem 1942 r. na węzłach kolejowych - wisiał w powietrzu i rozpaczliwie błagał o powiązanie z miejscową organizacją (...) Z wymienionych przez Mirczuka rajdowych zgrupowań radzieckich działał tylko Miedwiediew w 170 ludzi. Dopiero później nadciągnęły inne zgrupowania". Relację uzupełnia Zbigniew Załuski we wstępie do wymienionej książki Sobiesiaka: "Wiele małych ośrodków polskich - pisze - zostało zlikwidowanych, zanim zdążyły się zorganizować bądź ewakuować". W innym miejscu Mirczuk podaje, że OUN postawiła przed UPA jako naczelne zadanie "obronę ludności ukraińskiej przed Niemcami i Lachami idącymi z Niemcami ręka w rękę". Ponadto ludność ukraińska traktowała UPA jako swoje zbrojne ramię broniące ją przed "bandami polskiej samoobrony" także idącej "ręka w rękę" ze ,,stalinowskimi partyzantami" i ,,współpracującej z NKWD". Właśnie obronę ludności ukraińskiej traktowała UPA "jako naczelne swoje zadanie", dowódca zaś grupy UPA "San" -Mirosław Onyszkewycz, oświadczył: "Celem UPA było (...) walczyć z państwami demokracji ludowej i ze Związkiem Radzieckim i w walce tej tworzyć samostijną Ukrainę". Nieco odmienne zdanie w tej kwestii ma były poseł do Sejmu przedwojennej RP Stepan Baran, autor książki pt.: Mytropotyt Andrij Syptyćkyj. Żyttia i dijdinist (Monachium 1947). Na s. 116 pisze o mordach (w domyśle (UPA) (jako o rezultacie ,,moralnego zdziczenia części młodego pokolenia galicyjskicgo. To przerażało wszystkich, którzy pragnęli lepszej przyszłości dla narodu ukraińskiego". Do tej pory wszystko w porządku, ale dalej już bałamutnie: ,,Prawdą jest że fizyczną likwidację społeczności ukraińskiej, zwłaszcza inteligencji i wiejskiego aktywu, rozpoczęli jako pierwsi na Chełmszczyźnie i Podlasiu polscy bojówkarze i to już w roku 1941. Odwet za to na Polakach rozpoczął się na Wołyniu dopiero w 1942 roku, a w Galicji w roku 1943". Pół wieku później inny poseł (posłanka) Dmochowska mówiła podobnie trzy po trzy kompromitując się zupełnie brakiem wiedzy na ten temat. A więc UPA powstała z samej chęci odwetu, a jej "wyczyny" były niczym innym jak tylko odwetem. Dalej pisze S.Baran już ostrożniej i na półprawdy w pierwszej części zdania, aby w jego drugiej części dojść już do całej prawdy: "... Takie wzajemne pisze (polsko-ukraińskie -E. P.) niszczenie się (czytaj wyrzynanie - E. P.), nieraz całych wiosek... było na rękę niemieckim okupantom, którzy też często byli inspiratorami walk i w zależności od potrzeby wygrywali jednych przeciw drugim". Innym szerzonym dziś przez banderowskich pogrobowców argumentem jest także i to, iż stworzyli oni UPA dla antyniemieckiego oporu. Takiego samego zdania jest Mirczuk, ale nie popiera tego konkretami. W swej książce, liczącej 319 stron, w tym 259 stron druku, mówi prawie wyłącznie o walce UPA z partyzantką radziecką i polską, z placówkami polskiej ,, zbrodniczej" lub ,,rozbójniczej" samoobrony, co należy odczytać jako jej napady na spokojne polskie wioski, często zupełnie bezbronne. Gdzie więc jest ta walka z Niemcami? Dwa, może cztery przypadki potyczek w formie "ozdobników" książki to jeszcze nie walka. Można by nawet zaliczyć je do zwyczajnych pomyłek, Propaganda upowska umiała tej "walce" nadać odpowiednią oprawę agitacyjną wśród społeczeństwa, a jednocześnie dowództwo UPA słało pod adresem Niemców ,,wyrazy ubolewania". Choćby to, którego nie znajdziemy u Mirczuka i Łebedia - ani u żadnego innego quasi-historyka ukraińsko-nacjonalistycznego parającego się sprawami UPA. Jest to odpowiedź na zarzut postawiony jakiemuś oddziałowi UPA przez dowódcę niemieckiego garnizonu w Kamieniu Koszyrskim. Odpowiedź napisał prowidnyk ,, Jarosław" prawdopodobnie w czerwcu 1943 roku: "...Jak panu wiadomo, panie majorze, OUN (banderowska grupa) nigdy nie wydała rozkazu żadnemu oddziałowi UPA atakowania żołnierzy niemieckich. To, co się stało, było winą Niemców, którzy chcieli siłą wyprzeć sotnię (UPA) z linii kolejowej. W tej jawnej prowokacji ze strony nieodpowiedzialnego dowódcy (niemieckiego) zmusiły nas do obrony... Proszę przyjąć wyrazy ubolewania z powodu śmierci dwóch wehrmachtowców..." Zachowało się więcej takich pism - łącznie z ulotkami kierownictwa OUN i sztabu UPA kierowanymi do żołnierzy hitlerowskich zapewniających ich, że "partyzanci ukraińscy" nigdy nie będą przelewać "niemieckiej krwi". Zbadawszy te wszystkie sprawy, historyk kijowski Witalij Czerednyczenko, w szkicu pt. Czorna sotnia hestapo i abwery, opublikowanym w 1982 roku, doszedł do wniosku, że kierownictwo OUN postawiło przed UPA następujące zadania:

,,a) powstrzymać walkę mas pracujących zachodnich obwodów Ukrainy przeciw grabieżcom;

b) skupić w bandach Ukraińców, którzy pragnęli walczyć z okupantem i tym samym pozbawić możliwości walki z okupantem w oddziałach partyzanckich pokaźnej ilości osób;

c) żonglując hasłem walki "o wyzwolenie" Ukrainy, skierować bandy przeciwko polskim i radzieckim partyzantom, przeciwko nieukraińskim mieszkańcom zachodnich obwodów USRR oraz Wschodniej Polski;

d) wzmocnić ounowskimi bandami pododdziały karne okupantów i takim sposobem zluzować pododdziały Wehrmachtu, aby mogły się znaleźć na froncie niemiecko-radzieckim;

e) zamknąć w północnej części Wołynia i Polesia partyzantów radzieckich, pozbawić ich możliwości prowadzenia walki na szlakach kolejowych i drogach wroga, nie dopuścić do rozszerzenia się ognia wojny partyzanckiej na inne zachodnie obszary Ukrainy;

f) rozwinąć akcję dywersyjne-sabotażową na terytorium wyzwolonym już przez wojska radzieckie".

Spostrzeżenia prof. Czerednyczenki są niezmiernie trafne i w wielu miejscach ,,korespondują, z twierdzeniami spotykanymi u P. Mirczuka oraz innych "piewców chwały" UPA na Zachodzie. Mirczuk m.in. dowodzi, że zagony UPA pierwotnie powstały na Wołyniu i Polesiu ze względów taktycznych. Galicję pozostawiono jakby w rezerwie, była ona "swoistą bazą", "zapleczem kadrowym oraz bazą żywnościową" UPA. Rzecz jednak w tym, że właśnie w 1943 roku sytuacja na Polesiu i Wołyniu przedstawiała się dość osobliwie. Te tereny właśnie stały się bazą partyzantki radzieckiej. Tu koncentrowały się zgrupowania partyzanckie Sidora, Kowpaka, O. Fedorowa, W. Begmy, O. Saburowa, M. Naumowa, S. Malikowa, M. Grabczaka i in. Kraina ta była nie tylko miejscem dyslokacji wymienionych radzieckich grup partyzanckich, ale też swoistym katalizatorem działań bojowych licznych innych oddziałów... ukraińsko-polskich, polskich, białoruskich, mołdawskich i słowackich. Z lasów i błot tego obszaru dokonywano śmiałych rajdów na linie komunikacyjne, garnizony wroga oraz na jego obiekty wojskowo-przemysłowe. Okupanci uparcie dążyli do likwidacji partyzantów lub przynajmniej do tego, aby ich zamknąć na określonym obszarze błotnistego pogranicza wołyńsko-poleskiego. Okupant jednak nie miał ani dostatecznych sił, ani umiejętności, albowiem ten rodzaj wojny był mu nie znany. Mógł wprawdzie zaatakować partyzantów zmasowaną liczbą sił i środków, te zaś w takim wypadku należałoby ściągnąć z frontu wschodniego, a tym samym go osłabić. W tym świetle staje się zrozumiałe zainteresowanie się hitlerowców sprawami UPA. Tolerowana z konieczności na początku swojego istnienia UPA stopniowo "awansowała" do roli ważnego hitlerowskiego sojusznika. Z drugiej strony wiosną i na początku lata 1943 roku hitlerowcy razem ze swoimi "druhami', melnykowcami rozpoczęli w Galicji werbunek do janczarskiej dywizji SS "Galizien". Gdy w końcu lata 1943 roku w dystrykcie galicyjskim została zakończona akcja werbunkowa, a na Wołyniu i Polesiu pojawiły się większe oddziały partyzanckie, przywódcy OUN przestali traktować Galicję jako ,,zaplecze", przeciwnie powołali tu ekspozyturę UPA pod nazwą Ukraińska Narodowa Samoobrona (UNS). Pochodząca z tego okresu instrukcja dowództwa UPA głosiła: ,,Wszystkie brzegi masywów leśnych, wszystkie leśne przesieki zagrodzić barykadami, nieprzejezdnymi rowami, wilczymi dołami. Zawalić wszystkie przejścia leśne, poprzecinać wszystkie szlaki, które wiodą do lasu (...) Na skraju lasu rozwinąć dobry wywiad (...) Ile razy wróg usunie z dróg barykady, tyle razy należy je natychmiast ponownie zabarykadować. Przy pomocy sił bojówek, samoobrony, wywiadu zablokować wroga w jego punktach oporu. Zaryglować go w lesie i nie zezwolić na wyjście, a jeżeli to możliwe, zlikwidować". Do spraw tych przyjdzie nam jeszcze nawiązać. Teraz wróćmy jednak do początku, do momentu powstania UPA i do tworzenia przez nią leśnej i podziemnej atamanii. Gen. Petro Werszyhora wspomina, że partyzanci radzieccy szybko zorientowali się w złożoności problematyki ukraińskiej na Wołyniu. Doszli do wniosku, że tam gdzie ruch powstańczy o zabarwieniu nacjonalistycznym rodził się oddolnie natychmiast przybierał on charakter antyniemiecki zgodnie z tym, co głosiła OUN, gdy oświadczyła, że zrywa z hitlerowcami po aresztowaniu "rządu" we Lwowie. Tam zaś, gdzie tworzyli ten ruch galicyjscy ,,podporucznicy", stawał się on wyłącznie antypolski i unikał wszelkich walk z Niemcami.

(...)

Pierwotny trzon UPA składał się, jak już wiemy, z policjantów ukraińskich oraz członków innych kolaboranckich oddziałów ukraińskich wysługujących się dotąd Niemcom. Uzupełniali go niektórzy jeńcy z Armii Czerwonej, w tym także oficerowie spośród antysowiecko nastrojonych Ukraińców. Przykładem tego jest Mykoła Sawczenko ps. "Bajda", pochodzący z Połtawy. Był lejtnantem sowieckim, zdezerterował i utworzył sotnię UPA "Schidniaków" w rejonie Czarnego Lasu koło Stanisławowa, buszował też w Polsce jako dowódca kurenia. W miarę zbliżania się wojsk sowieckich do granic Drugiej RP szeregi UPA powiększały się o dodatkowy, nie znany jej dotąd element. Wstępowali doń własowcy oraz słowaccy faszyści, którzy po upadku rządu ks. Tiso przekazali banderowcom zakonspirowane arsenały broni. Nie zabrakło także Francuzów, Niemców, Hiszpanów, Norwegów, Belgów i innych. Ten napływ cudzoziemców zrodził zamiar utworzenia w ramach UPA specjalnych jednostek ,,narodowych". P.Mirczuk twierdzi, że w szeregach UPA działało około 15 grup złożonych z cudzoziemców. OUN-UPA w swej propagandzie stosowała slogany przyjęte od J.Goebbelsa. Warto w tym miejscu przypomnieć, że koncepcja międzynarodowego żydostwa jako absolutnego wroga, wykluczającego wszelki kompromis, była fundamentem całego ukraińskiego obozu nacjonalistycznego. Sternicy propagandy OUN-UPA polecali podległym sobie organom tak formułować hasła, by naród ukraiński był przekonany, że polski rząd na emigracji oraz jego siła zbrojna - AK mają, jako narzędzie światowego żydostwa, jeden zasadniczy cel: zniszczyć Ukraińców jako naród. U podstaw propagandy antysemickiej leżała taktyka antyracjonalnego, emocjonalnego traktowania wroga, przedstawianego jako siłę anonimową; polecano mówić o żydostwie: ,, niebezpieczeństwo żydowskie",,,okrucieństwo światowego żydostwa" itp. Pogrom Żydów rozpoczęli nacjonaliści ukraińscy jeszcze przed powstaniem UPA, wzorując się przy tym na pogromach stosowanych przez petlurowskie "kurenie śmierci". Przy tym wykazywali wiele pomysłowości i inicjatywy-czym niewątpliwie schlebiali hitlerowcom. Taką "inicjatywą" osiągali oni często dwa lub nawet trzy cele równocześnie: zaspokajali swój patologiczny antysemityzm, który jątrzył ich dusze od czasów petlurowskich pogromów, zaświadczali przed hitlerowcami swoją faszystowską istotę i otrzymywali za każdego pojmanego lub zabitego Żyda nędzną nagrodę. Jaką nagrodę? Z zachowanych dokumentów niemieckich dowiadujemy się, że np. policjantom-kolaborantom za zabójstwo Żyda dawano litr wódki i kilogram tłuszczu. Taka informacja znajduje się m.in. przy nazwisku lwowskiego policjanta Sułymy, który obecnie mieszka w Anglii -więcej, udziela wywiadów, w których twierdzi, że ratował Żydów z likwidowanego lwowskiego getta. W dokumencie OUN, a konkretnie w rozdziale Mniejszości narodowe, ukraińscy faszyści zaliczyli Żydów do "wrogiego plemienia" i przeznaczyli na zagładę. W ich gazecie natomiast "Ukrajinśka Dumka" w 1942 roku napisano z pełną wiarą w urzeczywistnienie z łaski hitlerowców idei "samostijnosti": ,,Nastanie dzień, że oni (Żydzi - E. P.) zostaną surowo ukarani na całym świecie". Jak widzimy, nacjonalistom Ukraina bez Żydów już nie wystarczała. Minęło trochę lat i nagle w pismach ukraińsko-nacjonalistycznych zaczęły się pojawiać artykuły o zupełnie innej treści. Na półkach księgarskich pojawiły się książki, a w prasie wywiady, relacje, wypowiedzi. Zmusiło to autora niniejszych zdań do napisania osobnej książki pt. Holocaust po banderowsku (Wrocław 1995). Nim jednak to się stało, idąc dawnym antysemickim rozpędem czasów okupacji, niejaki Sydor Zaporożeć wydał w 1952 roku w Nowym Jorku książkę pt. Kożen powynen znaty. Książka ma charakter antyżydowski i została napisana w duchu przedwojennej i wojennej propagandy OUN. Niewiele różniła się od niej praca Jurija Mowczana pt. Szczo warto znaty (Toronto 1966). Ten, choć unika ostrych słów, nie unika jednak pogróżek, twierdząc, iż "kto nie jest nacjonalistą-antysemitą", ten jest po prostu ,,agentem Moskwy". Obaj wyśmiali obecne "kumanie się" ounowców z syjonistami i nazwali je z obu stron jako nieszczere - albowiem faktom, tj. pogromom żydowskim dokonywanym przez faszystów ukraińskich, trudno zaprzeczyć. Odpowiedzią ich jest książka Żyda amerykańskiego B. F. Sarbina pt. Aliance for Murder. The Nazi-Ukrainian Nationalist Partnership in Genocide (New York 1991). Rozprawiają się z nimi tzw. realiści, którzy właśnie weszli w alians z syjonistami i propagują sojusz "tryzuba z gwiazdą Dawida" oraz zakładają komórki "komitetu przyjaźni". ,,O pieskie dusze" rzekłby Onufry Zagłoba. ,,Diabeł ubrał się w ornat i na nieszpór dzwoni". Banderowcy wyciągnęli do syjonistów dłonie jeszcze lepkie od żydowskiej krwi a ci uścisnęli je bez najmniejszego wahania. Dlaczego tak się stało? Rąbka tajemnicy uchyliła probanderowska "Swoboda" w 1981 roku, pisząc: "...zbyt często mamy do czynienia z wyraźną antyukraińską paranoją ze strony żydowskiej. Nie należy zapominać także antyżydowskiej paranoi wśród Ukraińców". Z takim zjawiskiem należy się rozprawić i skończyć raz na zawsze-albowiem zmieniły się czasy, i nie chodzi o zapomnienie, o niepamięć - bo niczego, co by kompromitowało Ukraińców (tj. nacjonalistów -E. P.) w okupacyjnej kwestii żydowskiej nie było. Słowem: nacjonaliści nie mają żadnych grzechów "głównych ani powszednich" względem Żydów. Takie grzechy, ma się rozumieć, mają hitlerowcy i - Polacy, nacjonaliści ukraińscy zaś są "czyści" i o tym świat powinien wiedzieć. Książki Zaporożca oraz Mowczana są zwyczajnym kłamstwem i wymysłem i nie mają żadnej wartości ani naukowej, ani poznawczej. Tym samym nie można ich traktować poważnie, trzeba je odrzucić precz, aby nie rzucały cienia na ukraińsko-żydowskie braterstwo ponieważ obie nacje: ukraińska i żydowska mają tego samego wspólnego wroga - Polaków. To wy starczy! Polacy niech się teraz gęsto tłumaczą ze swojego "antysemityzmu", a jeżeli fakty świadczą o czymś przeciwnym, to tym ,,gorzej dla faktów". W deklaracji ideowo-programowej Ukraińsko-Żydowskich Komitetów Przyjaźni mówi się o "korzeniach" przyjaźni sięgających czasów Petlury, w którego rządzie istniał nawet urząd do spraw żydowskich na czele z Pinchusem Krasnym, był osobny oddział zbrojny. Przy tym jednocześnie zapomina się o wzmiankowanych "kureniach śmierci", które tylko w 1918 roku wysłały na "łono Abrahama" około 100 tys. ukraińskich Żydów. Sprytny rabin Gutman w styczniu tego roku zarządził w Kamieńcu Podolskim modły za pomyślność głównego atamana, sądząc naiwnie, że ugłaszcze bestię, przechytrzy ją i przyjaźnie usposobi do synów Jakuba. Bestii nie ugłaskał ,,ni prośbą, ni dary" -ale, jak widzimy, dał początek ,,tradycji" przyjaźni żydowsko-ukraińskiej. Czas hitlerowskiej okupacji to osobna karta, ale i w niej nie brak przykładów godnych ,,tradycji". Chociażby ,,przyjaźni" policji ukraińskiej z żółtą policją żydowską, która w getcie lwowskim liczyła 750 osób. Obie formacje wspólnie "ratowały" Żydów. W rezultacie tego w 1943 roku 20 tys. Żydów rozstało się z życiem. Nie o tym rozmawiali z sobą Mykoła Łebed' i Abraham Szyfrin siedząc przy kominku w nowojorskim mieszkaniu byłego szefa OUN. Łebed' zapewne myślał: gdybyś wpadł w moje ręce w czasie okupacji "ty parszywy Żydzie" a Szyfrin podobnie: jakie to szczęście, że nie spotkałem tego bandiuka w czasie gdy był on ounowskim Himmlerem. Ale, jak się rzekło, czasy się zmieniły. Doświadczył tego na sobie były policjant Bohdan Kozij mieszkający dziś na Florydzie. Czy ma jeszcze zdjęcie zrobione mu w Stanisławowie przez kolegę "po fachu" -Ostapiaka nad trupem zabitego żydowskiego dzieciaka Bernarda Kandlera? Czy wspomina w bezsenne noce lub na posiedzeniach "komitetu przyjaźni" o tym, jak zastrzelił trzyletnią Żydówkę i niewiele od niej starszą Lusię Roziner oraz brodategostarca Kozia? Takich jak Kozij policjantów na Florydzie mieszka kilku, m.in. Mychajło Derkacz, Stepan Mudryk, Ołeksander Biłyk, Iwan Ołeksyszyn, a także redaktor Iwan Bazarko. Wszyscy oni są dziś obywatelami Stanów Zjednoczonych i członkami "komitetów przyjaźni" (...)