PN do 60.000 euro na Naprawę Żurawia Przeładunkowego

W związku z prowadzeniem przez 9 Rejonowe Warsztaty Techniczne postępowania o udzielenie zamówienia publicznego w trybie przetargu nieograniczonego na Naprawę Żurawia Przeładunkowego HD-58-25 dotyczącego załącznika nr 1, Zamawiający postanowił udzielić zamówienia firmie z najniższą ceną, którą jest:
Wojskowy Zakład Remontowo - Budowlany
Gospodarstwo Pomocnicze - RZI Zielona Góra
ul. 56 Pułku Piechoty Wlkp. 12
63-700 Krotoszyn
z ceną końcową brutto: 44.853,30 zł

 

PN do 60.000 euro na Naprawę Żurawia Przeładunkowego

Szanowni Państwo !

W związku z prowadzeniem przez 9 Rejonowe Warsztaty Techniczne postępowania o udzielenie zamówienia publicznego w trybie przetargu nieograniczonego na Naprawę Żurawia Przeładunkowego HD-58-25 dotyczącego załącznika nr 1. Zamawiający postanowił udzielić zamówienia firmie, która złożyła najatrakcyjniejszą cenowo ofertę na przedmiot zamówienia i w dniu 06.06.2007r. podpisał z nw firmą umowę:

Wojskowy Zakład Remontowo - Budowlany
Gospodarstwo Pomocnicze - RZI Zielona Góra
ul. 56 Pułku Piechoty Wlkp. 12
63-700 Krotoszyn
z ceną końcową brutto: 44.853,30 zł

PN- remont wynikowy przyczep transportowych D-46

INFORMACJA O WYBORZE NAJKORZYSTNIEJSZEJ OFERTY

Szanowni Państwo !

W związku z prowadzeniem przez 9 Rejonowe Warsztaty Techniczne postępowania o udzielenie zamówienia publicznego w trybie przetargu nieograniczonego na Remont wynikowy przyczep transportowych typu D-46, Zamawiający informuje:
1. Wybór najkorzystniejszej oferty:
Wybrano jedyną złożoną ofertę cenową na Załącznik nr 1/ Remont wynikowy przyczep transportowych typu D-46 firmy:
Wojskowy Zakład Remontowo – Budowlany
Gospodarstwo Pomocnicze – RZI Zielona Góra
ul. 56 Pułku Piechoty Wlkp. 12
63-700 Krotoszyn

z ceną końcową brutto: 28000,86 zł.

2. Nazwy, siedziby i adresy wykonawców, którzy złożyli oferty:

Wojskowy Zakład Remontowo – Budowlany
Gospodarstwo Pomocnicze – RZI Zielona Góra
ul. 56 Pułku Piechoty Wlkp. 12
63-700 Krotoszyn

3. Streszczenie i porównanie złożonych ofert:

Punktacja łączna załącznika nr 1:
- Firma „Wojskowy Zakład Remontowo – Budowlany” – 100 pkt. – Jedyna złożona oferta .

Obiekty - budynki użyteczności publicznej obecnie i dawniej

Witam.
Wielu obiektów( budynków) nie ma. Niektóre zmieniły przeznaczenie.
Dla ciekawości i dla młodych mieszkańców miasta Kłodzka, warto by przypomnieć co było wcześniej w tych obiektach. Proponuję zapisy w takiej kolejności:
data budowy:.................
obecnie:....................
po wojnie..................
okres międzywojenny..............
przed I wojną św.....................
Oto 1-szy przykład:
Muzeum Ziemii Kłodzkiej-Sp nr 3 i Liceum dla Pracujących- SP 3-
-...?...., - Konwent Jezuicki,..?..
2-gi Kłodzki Ośrodek Kultury- Kino Dąbrówka- Hotel Kaiserhof
itd
Takimi obiektami moga być:
Bank Gospodarki Żywnościowej SA-Okrzei 3,
Urząd Rejonowy Administacji Ogólnej -Okrzei 1
Bank Zachodni SA - Kościuszki 7
PKO - pl Jedności 4a
Państwowa Szkoła Muzyczna
Pogotowie Ratunkowe
Dom Harcerza ?
Sudecki Oddział Straży Granicznej- Wyspiańskliego 2
Jedn. Wojskowa 4448- Walecznych 59
Vita Spółdzielania Pracy Lekarzy Specjal i Stomatol- pl. Jagiełły 6
Zakład Karny
Sąd
Bank śląlski w rynku - chyba był?
Kamienica przy ul Czeskiej 40 Pałac ? Z notatek był tam przed wojną Heimatmusem( Haus mit Erker)
Czeska 36 -Obecnie nie ma tam nic- Szlifiernia nertytów- tapicernia - przedtem ?
Szkoły; SP 1, 2, 3, 5, 6,7, 8
Zespół Szkól Budowlanych- Boh Getta 6
Zespół Szkół Ogólnokształcących- Wojska Polskiego 11
Medyczne Studium Zawodowe- łukasińskiego 43
Zespoł Szkól Zawodowych- Szkolna 8
Zespół Praktyk Indywidualnych Lekarz rodzinny- łaźnia miejska
Poczta
Przychodnie Rejonowe - Wojska Polskiego 15 i 16

Istnieje w Kłodzku Niemieckie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne
( Okrzei 4), czy są kontakty z Towarzystwem na temat dawnego kłodzka. Czy Towarzystwo wydaje jakiś periodyk?
czv nie warto razem coś dla kłodzka zrobić.
oscar

 

zmiany kadrowe w administracji wojskowej

Przepraszam, ale obowiązki wzywały , a teraz mogę dokończyć treść pisma, które rozpocząłem pisać w dniu wczorajszym:
III Jednostki wojskowe , w których zamienią stanowiska wojskowe na cywilne:
Wojskowe Centrum Normalizacji, Jakości i Kodyfikacji /pozostawić 11 stanowisk wojskowych w tym płk-1, ppłk-5, mjr-5/,
Biuro Wojskowego Dozoru Technicznego Warszawa,
Wojskowy Dozór Techniczny -Delegatura we Wrocławiu,
Biuro Wojskowej Inspekcji Gospodarki Energetycznej Warszawa,
Delegatury Wojskowej Inspekcji Gospodarki Energetycznej /Bydgoszcz, Wrocław/,
Wojskowe Centrum Metrologii Zielonka,
Specjalistyczny Wojskowy Ośrodek Metrologii Poznań,
Wojskowy Ośrodek Metrologii /Bydgoszcz, Radom, Wrocław, Gdynia/,
1, 3, 4, 6, 7, 15, 20, 33, 36, 43, 74, 79, 96, 102, 124, 149 Rejonowe Przedstawicielstwa Wojskowe,
Wojskowy Ośrodek Badawczo-Wdrożeniowy Służby Mundurowej,
Wojskowy Ośrodek Badawczo-Wdrożeniowy Służby Żywnościowej,
Centralny Ośrodek Naukowej Informacji Wojskowej,
12 i 17 Terenowy Oddział Lotniskowy,
Stołeczny Zarząd Infrastruktury,
Rejonowe Zarządy Infrastruktury /Bydgoszcz, Gdynia, Kraków, Lublin, Olsztyn, Szczecin, Wrocław, Zielona Góra/,
Klub Sił Powietrznych,
Klub Dowództwa Garnizonu Warszawa,
Klub Marynarki Wojennej,
Klub Żołnierski -Hel,
Klub Żołnierski -Gdynia Oksywie,
Klub Żołnierski -Rozewie,
Klub Żołnierski -Świnoujście,
Muzeum Wojska Polskiego,
Centralna Biblioteka Wojskowa,
Dom Wojska Polskiego,
Zakład Inwestycji Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego,
Centrala Wojskowe Misje Pokojowe,

IV. Unieważnić etaty n/w jednostek organizacyjnych, w których pełnią służbę żołnierze zawodowi:
Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej,
Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej,
Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia,
Wojskowy Instytut Łączności,
Wojskowy Instytut Chemii i Radiornetri,
Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych,
Wojskowe Biuro Studiów Projektów Budowlanych i Lotniskowych,
Wojskowe Centralne Biuro Konstrukcyjno-Technologiczne,
Wojskowe Zakłady Elektroniczne Zielonka,
Wojskowe Zakłady Inżynieryjne,
Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1, Nr 2, Nr 4,
Wojskowe Zakłady Łączności Nr 1 i Nr 2,
Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne Nr 5 Poznań,
Wojskowe Zakłady Uzbrojenia Nr 2,
Wojskowy Zespół wypoczynkowy "JAWOR" Solina.
Przypominam, że pismo jest z miesiąca stycznia i być może zaszły w nim jakieś zmiany.
Może jacyś koledzy z Warszawy, którzy zaglądaja na forum mogą dodać coś do tych wiadomości. Może znają konkretne terminy?? Bynajmniej ja ze swojej st4rony będę wdzięczny za wszelkie wiadomości ponieważ moja jednostka też znajduje się na tej liście.
Pozdrowionka.

Ogłoszenie o zamówieniu na remont przyczep

Krosno Odrzańskie: REMONT WYNIKOWY PRZYCZEP TRANSPORTOWYCH TYPU: D-616, D-633 I D-46 ORAZ REMONT PRZYCZEP P2PWŁWD.
Numer ogłoszenia: 193364 - 2007; data zamieszczenia: 15.10.2007
OGŁOSZENIE O UDZIELENIU ZAMÓWIENIA - usługi

Zamieszczanie ogłoszenia: obowiązkowe.

Ogłoszenie dotyczy: zamówienia publicznego.

Czy zamówienie było przedmiotem ogłoszenia w Biuletynie Zamówień Publicznych: Tak, numer ogłoszenia w BZP: 160262 - 2007.

SEKCJA I: ZAMAWIAJĄCY

I. 1) NAZWA I ADRES: 9 Rejonowe Warsztaty Techniczne, ul. Obrońców Stalingradu, 66-600 Krosno Odrzańskie, woj. lubuskie, tel. 068 3672300, fax 068 3672333.

I. 2) RODZAJ ZAMAWIAJĄCEGO: Inny: Jednostka Wojskowa.

SEKCJA II: PRZEDMIOT ZAMÓWIENIA

II.1) OPIS

II.1.1) Nazwa nadana zamówieniu przez zamawiającego: REMONT WYNIKOWY PRZYCZEP TRANSPORTOWYCH TYPU: D-616, D-633 I D-46 ORAZ REMONT PRZYCZEP P2PWŁWD..

II.1.2) Rodzaj zamówienia: usługi.

II.1.3) Określenie przedmiotu zamówienia: 1. Przedmiotem zamówienia jest Remont wynikowy przyczep transportowych typu: D-616, D-633 i D-46 oraz Remont przyczep P2PWŁWD zwanym dalej remontem przyczep. 2.Zamawiający przewiduje złożenie ofert częściowych na poszczególne, wymienione poniżej zadania: Zadanie nr 1. - Remont wynikowy przyczep transportowych typu: D-616, D-633 i D-46, Zadanie nr 2. - Remont przyczep P2PWŁWD, Szczegółowy zakres każdego z zadań zawierają załączniki: Załącznik nr 1A - dla Zadania nr 1, Załącznik nr 1B - dla Zadania nr 2, Wydanie przyczep przeznaczonych do remontu odbędzie się na terenie 9 Rejonowych Warsztatów Technicznych, na podstawie zawiadomienia składanego przez Zamawiającego telefonicznie lub faksem , w terminie do 10 dni od daty otrzymania zawiadomienia. W zawiadomieniu określony będzie typ przyczep przeznaczonych do odbioru. Odbiór przyczep najpóźniej do godz. 14:00 dnia wyznaczonego w zawiadomieniu. Remont przyczep przeprowadzony będzie u Wykonawcy. Wykonawca odbierze i dostarczy przyczepy własnym transportem i na własne ryzyko (m.in. kwestia zabezpieczenia i ubezpieczenia przewożonych przyczep). Wydanie przedmiotu umowy (dostarczonych i wyremontowanych przyczep) będzie stwierdzone dokumentem odbioru przedmiotu zamówienia (protokół przyjęcia), podpisanym przez obie strony, na którym będzie wpisana nazwa i typ przyczepy oraz numer identyfikacyjny zamówienia Zamawiającego. W przypadku stwierdzenia przez Zamawiającego złego stanu technicznego przyczep, strony sporządzają protokół wskazując w nim rodzaj stwierdzonych wad. Protokół ten stanowić będzie wezwanie Zamawiającego skierowane do Wykonawcy o usunięcie wad przedmiotu zamówienia (lub jego poszczególnego elementu) na własny koszt i ryzyko Wykonawcy do 14 dni od dnia zgłoszenia. Wykonawca ma przeprowadzić badania diagnostyczne po remoncie przyczep i dostarczyć Zamawiającemu zaświadczenie o przeprowadzonych badaniach diagnostycznych. Na wyremontowane przyczepy przysługiwać będzie 12 miesięczny okres gwarancji liczony od daty odbioru przez Zamawiającego wyremontowanych przyczep.

II.1.4) Wspólny Słownik Zamówień (CPV): 50.10.00.00-6.

II.1.5) Całkowita końcowa wartość zamówienia (bez VAT) obejmująca wszystkie zamówienia i części: 223880,87 PLN.

SEKCJA IV: PROCEDURA

IV.1) TRYB UDZIELENIA ZAMÓWIENIA: przetarg nieograniczony

IV.2) INFORMACJE ADMINISTRACYJNE

* Zamówienie dotyczy projektu/programu finansowanego ze środków Unii Europejskiej: Nie

SEKCJA V: UDZIELENIE ZAMÓWIENIA

CZĘŚĆ NR: 1 NAZWA: Remont wynikowy przyczep transportowych typu: D-616, D-633 i D-46,.

V.1) DATA UDZIELENIA ZAMÓWIENIA: 11.10.2007.

V.2) LICZBA OTRZYMANYCH OFERT: 1.

V.3) NAZWA I ADRES WYKONAWCY, KTÓREMU UDZIELONO ZAMÓWIENIA:

* Wojskowy Zakład Remontowo - Budowlany Gospodarstwo Pomocnicze RZI Zielona Góra, ul. 56 Pułku Piechoty Wlkp. 12, 63-700 Krotoszyn, kraj/woj. wielkopolskie.

V.4) INFORMACJA O CENIE WYBRANEJ OFERTY ORAZ O NIE PODLEGAJĄCYCH ODRZUCENIU OFERTACH Z NAJNIŻSZĄ I NAJWYŻSZĄ CENĄ (bez VAT)

* Cena wybranej oferty: 163638.00
* Oferta z najniższą ceną: 163638.00 / oferta z najwyższą ceną: 163638.00
* Waluta: PLN.

CZĘŚĆ NR: 2 NAZWA: Remont przyczep P2PWŁWD.

V.1) DATA UDZIELENIA ZAMÓWIENIA: 11.10.2007.

V.2) LICZBA OTRZYMANYCH OFERT: 1.

V.3) NAZWA I ADRES WYKONAWCY, KTÓREMU UDZIELONO ZAMÓWIENIA:

* AUTO - WARSZTAT - LENART, ul. Sportowa 13, 66-620 Gubin, kraj/woj. lubuskie.

V.4) INFORMACJA O CENIE WYBRANEJ OFERTY ORAZ O NIE PODLEGAJĄCYCH ODRZUCENIU OFERTACH Z NAJNIŻSZĄ I NAJWYŻSZĄ CENĄ (bez VAT)

* Cena wybranej oferty: 60242.87
* Oferta z najniższą ceną: 60242.87 / oferta z najwyższą ceną: 60242.87
* Waluta: PLN.

Dostawa części zamiennych do SŁ-34, UMI 9.50, K-407C

Zamawiający – Jednostka Wojskowa 4824 Stawy, 08 – 530 Dęblin, tel. centr. (081) 8651702, 8651632 fax. wew. 225, www.army.mil.pl, e-mail: sow8e_011@poczta.sow.mil.pl ogłasza wszczęcie postępowania o udzielenie zamówienia publicznego o wartości szacunkowej zamówienia przekraczającej wyrażoną w złotych równowartość kwoty określonej dla dostaw i usług w przepisach wydanych na podstawie art. 11 ust. 8 pzp, tj. 133.000 euro i nie przekraczającej kwoty 10.000.000 euro prowadzonego w trybie przetargu nieograniczonego (Nr sprawy ZP/N/17/2007).

Przedmiotem zamówienia jest dostawa części zamiennych do spycharko-ładowarki SŁ-34, uniwersalnej maszyny inzynieryjnej UMI 9.50 (koparko-ładowarka 9.50), koparki K-407 C oraz zestawów narzędzi roboczych do UMI 9.50.
Kod CPV: 29523000-1 - Maszyny budowlane, 29526400-6 - Części koparek, 29451000-5 - Pneumatyczne narzędzia ręczne, 29500000-4 - Maszyny i części specjalnego zastosowania
Zamawiający dopuszcza składanie ofert częściowych poprzez składanie ofert na poszczególne zadania. Zamówienie podzielone jest na 4 zadania. Zadanie Nr 1 obejmuje dostawę części zamiennych do spycharko-ładowarki SŁ-34 (54 pozycje asortymentowe), zadanie Nr 2 obejmuje dostawę części zamiennych do koparki K-407 C (21 pozycji asortymentowych), zadanie Nr 3 obejmuje dostawę części zamiennych do koparko-ładowarki UMI 9.50 (22 pozycje asortymentowe), zadanie Nr 4 obejmuje dostawę 4 kpl. zestawów narzędzi roboczych do maszyny UMI 9.50. Szczegółowy wykaz zawarty
w SIWZ. Składając ofertę w ramach poszczególnych zadań, Wykonawca musi zaoferować cały asortyment objęty danym zadaniem, na które składana jest oferta.

Wymagania eksploatacyjno-techniczne przedmiotu dostawy.

Zadanie nr 1, 2, 3:
a) Zamawiający wymaga wyłącznie dostawy asortymentu nowego kat. I (nie regenerowanego) produkcji nie wcześniej niż z 2008 r.;
b) Oferowany do dostawy asortyment musi odpowiadać wymogom określonym w ustawie z dnia30 sierpnia 2002 r. o systemie oceny zgodności (D.U. z 2004 r. Nr 204, poz. 2087 ze zm.);
c) Zamawiany asortyment będzie podlegał odbiorowi ilościowo-jakościowemu przez Rejonowe Przedstawicielstwo Wojskowe wskazane przez Zamawiającego;
d) Dostarczony asortyment musi być opakowany i zakonserwowany metodą zapewniającą zachowanie właściwości oraz parametrów techniczno-eksploatacyjnych podczas transportu oraz przechowywania w warunkach magazynowych w okresach:
 5-ciu lat w odniesieniu do zespołów;
 5-ciu lat w odniesieniu do części zamiennych wykonanych z metalu;
 2-ch lat w odniesieniu do części zamiennych wykonanych z gumy lub tworzyw sztucznych.Zadanie nr 4:
a) Zamawiający wymaga wyłącznie dostawy asortymentu nowego kat. I (nie regenerowanego) produkcji nie wcześniej niż z 2008 r.;
b) Dostarczone wyroby muszą być kompatybilne z bazą maszyny, posiadać końcówki hydrauliczne (szybkozłącza) umożliwiające bezkolizyjne podłączenie się do instalacji hydraulicznej. Wszystkie napisy na wyrobach muszą być w języku polskim. Wyrób powinien być dostarczony w standardowym malowaniu producenta;
c) Osprzęt (narzędzia, elementy mocujące) niezbędne do montażu i demontażu organów roboczych powinien być w opisanych skrzynkach (pojemnikach), umożliwiających łatwy dostęp i sprawny transport;
d) Organy robocze musza być przystosowane do pracy w zakresie temperatur od -30°C do +55°C i w różnych warunkach pogodowych;
e) Wszystkie narzędzia i osprzęt dodatkowy (np. widłowy) powinny być przewożone bezpośrednio przy maszynie, np. jako pakiet nie przekraczający skrajni drogowej. Elementy zestawu powinny posiadać blokady trwale je unieruchamiające podczas transportu.
f) Do każdego zestawu winna być dołączona dokumentacja techniczno-eksploatacyjna w tym instrukcja budowy, użytkowania, obsługiwania, napraw, przechowywania, (w tym konserwacji) oraz katalog części zamiennych. Dokumentacja winna być wykonana w języku polskim w wydaniu książkowym oraz na nośniku CD-ROM;
g) Jeden komplet dokumentacji należy przesłać do Szefostwa Inżynierii Wojskowej, Szefostwa Wojsk Inżynieryjnych DWLąd oraz Szefostwa Eksploatacji Sprzętu Inżynieryjnego i OPBMR IWSZ (Obrony Przed Bronią Masowego Rażenia Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych). Do każdego kompletu należy dołączyć kartę gwarancyjną z numerem zestawu;
h) Zamawiany asortyment będzie podlegał odbiorowi ilościowo-jakościowemu przez Rejonowe Przedstawicielstwo Wojskowe wskazane przez Zamawiającego.
i) Oferowane do dostawy zestawy podlegają odbiorowi wojskowemu zgodnie z klauzulą jakościową stanowiącą załącznik nr 5 do SIWZ oraz klauzulą kodyfikacyjną stanowiącą załącznik nr 6 do SIWZ;

Gwarancja

Zadanie nr 1, 2, 3, Zamawiający wymaga udzielenia gwarancji na niezawodną pracę oferowanych do dostawy tśm na następujących warunkach:
a) Dla zespołów napędowych w okresie 24 miesięcy lub przebieg 50 mtg w zależności od tego, który z tych warunków zostanie spełniony wcześniej;
b) Dla części zamiennych na okres 24 miesiące;
c) Okresy gwarancyjne rozpoczynają bieg z chwila zamontowania ww. zespołów i części w pojazdach po ewentualnym okresie ich przechowywania, o którym mowa w pkt 3 ppkt 1) lit. d) niniejszego rozdziału;
d) Powyższe wymagania gwarancyjne muszą być wpisane do kart gwarancyjnych dołączonych do dostarczanych części zamiennych i podzespołów;
e) W przypadku części zamiennych prostych, nie spełniających parametrów technicznych w momencie dostawy lub podczas eksploatacji – podlegają one wymianie na nowe, wolne od wad w ramach rękojmi przewidzianej w Kodeksie Cywilnym. Zamawiający może wykorzystać uprawnienia z tytułu gwarancji za wady fizyczne wyrobów niezależnie od uprawnień wynikających z rękojmi. Gwarancja obejmuje również wyroby i usługi nabyte u kooperantów. Utrata roszczeń z tytułu wad fizycznych nie następuje pomimo upływu terminu gwarancji, jeżeli wykonawca wadę zataił.

Zadanie nr 4:
a) Wykonawca udziela 24 miesięcznej gwarancji licząc od daty sporządzenia protokołu przyjęcia-przekazania;
b) Wykonawca w okresie gwarancyjnym zapewni przeglądy i naprawy urządzeń na własny koszt w każdym miejscu, gdzie będzie pracowała maszyna z zestawem, w tym również poza granicami Polski;
c) Wykonawca zagwarantuje płatny serwis urządzeń po okresie gwarancji na okres 10 lat;
d) Wykonawca zagwarantuje zaopatrzenie w części zamienne do urządzeń po okresie gwarancyjnym na okres 20 lat od daty upływu terminu gwarancji.
e) Powyższe wymagania gwarancyjne muszą być wpisane do kart gwarancyjnych dla każdego elementu zestawu.
f) W przypadku tśm nie spełniających parametrów technicznych w momencie dostawy lub podczas eksploatacji – podlegają one wymianie na nowe, wolne od wad w ramach rękojmi przewidzianej w Kodeksie Cywilnym. Zamawiający może wykorzystać uprawnienia z tytułu gwarancji za wady fizyczne wyrobów niezależnie od uprawnień wynikających z rękojmi. Gwarancja obejmuje również wyroby i usługi nabyte u kooperantów. Utrata roszczeń z tytułu wad fizycznych nie następuje pomimo upływu terminu gwarancji, jeżeli wykonawca wadę zataił

Miejsce dostawy

Zadanie nr 1, 2, 3: JW 4824 Stawy – Skład Dęblin, ul. Saperów 3, 08-530 Dęblin.
Zadanie nr 4: JW 2697 Brzeg, ul. Sikorskiego 6, 49-303 Brzeg – 2 kpl.,
JW 2189 Kazuń, 05-154 Kazuń Nowy – 1 kpl.,
JW 4009 Kraków, ul. Ułanów 43, 30-901 Kraków – 1 kpl.

Termin wykonania zamówienia: od chwili podpisania umowy do 30 września 2008 r.

Zamawiający nie odpuszcza składania ofert wariantowych – Wykonawca nie może oferować odmiennego sposobu wykonania zamówienia od przedstawionego w specyfikacji.

W postępowaniu mogą wziąć udział Wykonawcy spełniający warunki określone w art. 22 ustawy pzp (D.U. z 2007, Nr 223, poz. 1655) oraz w specyfikacji istotnych warunków zamówienia tj.:

1) Posiadają uprawnienia do wykonywania określonej działalności lub czynności, jeżeli ustawy nakładają obowiązek posiadania takich uprawnień. Warunek ten spełnią ci Wykonawcy, którzy prowadzą potwierdzoną wpisem do ewidencji lub właściwego rejestru działalność gospodarczą.
2) Posiadają niezbędną wiedzę i doświadczenie oraz potencjał techniczny, a także dysponują osobami zdolnymi do wykonywania zamówienia, na potwierdzenie, czego przedłożą wykaz wykonanych dostaw w okresie ostatnich trzech lat przed dniem wszczęcia postępowania o udzielenie zamówienia, a jeżeli okres prowadzenia działalności jest krótszy – w tym okresie, odpowiadających swoim rodzajem i wartością dostawom stanowiącym przedmiot zamówienia z podaniem ich wartości, przedmiotu, dat wykonania i odbiorców wraz z dokumentami potwierdzającymi należyte wykonanie, co najmniej jednej dostawy z wykazu. Za dostawę odpowiadającą swoim rodzajem i wartością dostawom stanowiącym przedmiot zamówienia, Zamawiający uzna zrealizowanie dostawy tśm o wartości nie mniejszej niż 30% wartości składanej oferty. Przez wartość składanej oferty, Zamawiający rozumie sumę wartości brutto wszystkich zadań, na które została złożona oferta. W przypadku składania oferty na więcej niż jedno zadanie Wykonawca musi udokumentować należyte wykonanie, co najmniej jednej dostawy o wartości brutto stanowiącej sumę wartości dostaw wymaganych dla tych zadań. W przypadku wskazania realizacji kilku mniejszych dostaw, Zamawiający dokona ich sumowania wyłącznie w sytuacji, gdy okres realizacji wskazanych dostaw będzie się pokrywał.
3) Znajdują się w sytuacji ekonomicznej i finansowej zapewniającej wykonanie zamówienia. Warunek ten spełnią Wykonawcy, którzy posiadają:
a) środki finansowe lub zdolność kredytową w wysokości nie mniejszej niż:
 60 000,00 zł. dla zadania nr 1;
 40 000,00 zł. dla zadania nr 2;
 30 000,00 zł. dla zadania nr 3;
 150 000,00 zł. dla zadania nr 4.
W przypadku składania oferty na więcej niż jedno zadanie Wykonawca musi udokumentować posiadanie środków finansowych lub zdolności kredytowej w wysokości, co najmniej sumy wymaganych środków finansowych dla tych zadań.
b) polisę lub inny dokument ubezpieczenia potwierdzający ubezpieczenie Wykonawcy od odpowiedzialności cywilnej w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej gdzie minimalna suma gwarancyjna ubezpieczenia OC (bez względu na liczbę zadań, na które Wykonawca składa swoją ofertę) wynosi 100 000 zł. lub jej równowartość wyrażoną w innej walucie.
4) Nie podlegają wykluczeniu z postępowania o udzielenie zamówienia na podstawie art. 24 ustawy Pzp;

Zamawiający dokona oceny spełniania warunków wymaganych od Wykonawcy na podstawie dokumentów i oświadczeń przedłożonych wraz z ofertą wyszczególnionych w rozdziale IV SIWZ. Poszczególne warunki oceniane będą przez Zamawiającego metodą spełnia/nie spełnia.

Wykonawca w celu potwierdzenia spełniania warunków udziału w postępowaniu, obowiązany jest dołączyć do oferty (stanowiącej, załącznik Nr 1 SIWZ):
1) Następujące oświadczenia, które można złożyć na formularzu oferty:
a) oświadczenie, iż oferowany przez niego przedmiot zamówienia jest zgodny ze wszystkimi wymaganiami SIWZ;
b) oświadczenie, iż wzór umowy stanowiący załącznik nr 4 SIWZ został przez niego zaakceptowany i zobowiązuje się w przypadku wyboru jego oferty do zawarcia umowy na warunkach w niej określonych i terminie wyznaczonym przez Zamawiającego;
c) oświadczenie, iż zobowiązuje się do wniesienia zabezpieczenia należytego wykonania umowy w wysokości 10 % ceny ofertowej brutto z chwilą uznania jego oferty za najkorzystniejszą i zaproszenia do podpisania umowy przez Zamawiającego;
d) oświadczenie, iż oferowane do dostawy tśm zostaną poddane odbiorowi wojskowemu zgodnie z klauzulą jakościową/kodyfikacyjną stanowiącą załącznik nr 5-6 do SIWZ;
2) Następujące dokumenty i oświadczenia wykraczające poza formularz oferty:
a) oświadczenie o spełnianiu warunków określonych art. 22 ust.1 pkt 1-4 ustawy (załącznik nr 2 SIWZ);
b) aktualny odpis z właściwego rejestru albo aktualne zaświadczenie o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej, jeżeli odrębne przepisy wymagają wpisu do rejestru lub zgłoszenia do ewidencji działalności gospodarczej – wystawione nie wcześniej niż
6 miesięcy przed upływem terminu składania ofert. Wykonawca może złożyć zaświadczenie o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej wydane z wcześniejszą datą, pod warunkiem, że urząd wydający zaświadczenie potwierdzi jego aktualność na dany dzień – „stan aktualny na dzień ....” przypadający na 6 miesięcy przed upływem terminu składania ofert;
c) aktualne zaświadczenie właściwego naczelnika urzędu skarbowego oraz właściwego oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego potwierdzające odpowiednio, że Wykonawca nie zalega z opłacaniem podatków, opłat oraz składek na ubezpieczenie zdrowotne lub społeczne, lub zaświadczeń, że uzyskał przewidziane prawem zwolnienie, odroczenie lub rozłożenie na raty zaległych płatności lub wstrzymanie w całości wykonania decyzji właściwego organu – wystawione nie wcześniej niż 3 miesiące przed upływem terminu składania ofert;
d) aktualna informacja z Krajowego Rejestru Karnego w zakresie określonym w art. 24 ust.1 pkt 4-8 ustawy – wystawiona nie wcześniej niż 6 miesięcy przed upływem terminu składania ofert;
e) aktualna informacja z Krajowego Rejestru Karnego w zakresie określonym w art. 24 ust.1 pkt 9 ustawy, (podmiot zbiorowy) wystawiona nie wcześniej niż 6 miesięcy przed upływem terminu składania ofert;
f) wykaz wykonanych dostaw w okresie ostatnich trzech lat przed dniem wszczecia postępowania o udzielenie zamówienia, a jeżeli okres prowadzenia działalności jest krótszy - w tym okresie potwierdzający spełnianie wymagań opisanych w rozdziale III pkt 1, ppkt 2 obejmujący ich wartość, przedmiot, datę wykonania i odbiorców (wg załącznika nr 3) wraz z dokumentami potwierdzającymi, że dostawy te (co najmniej jedna) zostały wykonane należycie; Jeżeli wartość dostaw określona zostanie w wykazie lub innych dokumentach potwierdzających, że dostawy zostały wykonane należycie, w innej walucie niż PLN (zł.), Zamawiający dokona przeliczenia na PLN (zł.) wg średniego kursu NBP na dzień upływu terminu składania ofert;
g) informacja z banku lub spółdzielczej kasy oszczędnościowo-rozliczeniowej, w którym Wykonawca posiada rachunek, potwierdzająca wysokość posiadanych środków finansowych lub zdolność kredytową Wykonawcy, wystawiona nie wcześniej niż 3 miesiące przed upływem terminu składania ofert; Zdolność kredytowa w w/w informacji powinna być określona zgodnie z art. 70 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. – Prawo bankowe (Dz. U. z 2002 r. Nr 72, poz. 665 ze zm.). Uwaga: jeżeli informacja z banku lub spółdzielczej kasy oszczędnościowo-rozliczeniowej będzie potwierdzała wysokość posiadanych środków finansowych lub zdolność kredytową poprzez użycie zwrotu przykładowo „w kwocie sześciocyfrowej” – wówczas zostanie odczytana przy ocenie spełniania warunków jako kwota równa 100 000 PLN. Ponadto, jeżeli informacja z banku lub spółdzielczej kasy oszczędnościowo-rozliczeniowej będzie potwierdzać wysokość posiadanych środków finansowych lub zdolność kredytową w walucie innej niż PLN (zł.), Zamawiający dokona przeliczenia na PLN (zł.) wg średniego kursu NBP z dnia, na który potwierdzony jest stan środków finansowych, lub z dnia, na który określona została zdolność kredytowa. W przypadku, gdy w przedstawionej informacji nie zostanie określony taki dzień, wartość wskazana w walucie innej, niż PLN (zł.) zostanie przeliczona na PLN (zł.) wg kursu średniego NBP na dzień upływu terminu składania ofert;
h) polisa lub inny dokument ubezpieczenia potwierdzający, że Wykonawca jest ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej gdzie minimalna suma gwarancyjna ubezpieczenia OC (bez względu na liczbę zadań, na które Wykonawca składa swoją ofertę) wynosi 100 000 zł. lub jej równowartość wyrażoną w innej walucie. W celu obliczenia równowartości kwoty ubezpieczenia, Zamawiający zastosuje średni kurs NBP na dzień upływu terminu składania ofert;
i) dowód wniesienia wadium (kserokopia).
2. Wykonawca mający siedzibę lub miejsce zamieszkania poza terytorium Rzeczpospolitej Polskiej:
1) zamiast dokumentów, o których mowa w pkt. 1 ppkt. 2, lit. b,c,e składa dokument lub dokumenty, wystawione w kraju, w którym ma siedzibę lub miejsce zamieszkania, potwierdzające odpowiednio, że:
a) nie otwarto jego likwidacji ani nie ogłoszono upadłości, wystawione nie wcześniej niż 6 miesięcy przed upływem terminu składania ofert;
b) nie zalega z uiszczaniem podatków, opłat, składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne albo, że uzyskał przewidziane prawem zwolnienie, odroczenie lub rozłożenie na raty zaległych płatności lub wstrzymanie w całości wykonania decyzji właściwego organu, wystawione nie wcześniej niż 3 miesiące przed upływem terminu składania ofert;
c) nie orzeczono wobec niego zakazu ubiegania się o zamówienie, wystawione nie wcześniej niż 6 miesięcy przed upływem terminu składania ofert;
2) zamiast dokumentów, o których mowa w pkt. 1 ppkt. 2, lit. d – składa zaświadczenie właściwego organu sądowego lub administracyjnego kraju pochodzenia albo zamieszkania osoby, której dokumenty dotyczą, w zakresie określonym w art. 24 ust. 1 pkt 4-8 ustawy.
3) Jeżeli w kraju pochodzenia osoby lub w kraju, w którym Wykonawca ma siedzibę lub miejsce zamieszkania, nie wydaje się dokumentów, o których mowa w ppkt 1 oraz ppkt 2, zastępuje się je dokumentem zawierającym oświadczenie złożone przed notariuszem, właściwym organem sądowym, administracyjnym albo organem samorządu zawodowego lub gospodarczego odpowiednio kraju pochodzenia osoby lub kraju, w którym Wykonawca ma siedzibę lub miejsce zamieszkania.
4) Dokumenty sporządzone w języku obcym, składane są wraz tłumaczeniem na język polski, poświadczonym przez Wykonawcę – z terminem ważności dokumentów – jak wyżej.
3. Wykonawcy, wspólnie składający ofertę (spółki cywilne/konsorcja).
1) W przypadku tych Wykonawców każdy z nich winien złożyć dokumenty wymienione w pkt 1, ppkt 2, lit. b,c,d,e. Dokumenty wymienione w ppkt 2, lit. f,g,h winien przedłożyć, w imieniu wszystkich, ten lub ci spośród Wykonawców składających wspólną ofertę, którzy spełniają wymagane warunki w sposób łączny, natomiast dokument wymieniony w pkt 1, ppkt 2, lit. a) (oświadczenie) może być złożone wspólnie przez tych Wykonawców lub przez pełnomocnika.
2) Wykonawcy, wspólnie składający ofertę ustanawiają pełnomocnika do reprezentowania ich w postępowaniu o udzielenie zamówienia albo reprezentowania ich w postępowaniu i zawarcia umowy w sprawie przedmiotowego zamówienia. W związku z faktem, iż wszelka korespondencja związana z postępowaniem będzie kierowana do ustanowionego przez Wykonawców pełnomocnika należy podać adres pełnomocnika, na jaki ma być wysyłana korespondencja.
3) Pełnomocnictwo dla ustanowionego pełnomocnika powinno jednoznacznie określać postępowanie, do którego się odnosi, precyzować zakres umocowania i wskazywać pełnomocnika. Musi też wyliczać wszystkich Wykonawców wspólnie ubiegających się o zamówienie i być podpisane przez każdego z nich.
4) Pełnomocnictwo musi być dołączone do oferty o ile prawo do podpisania oferty nie wynika z innych dokumentów załączonych do oferty.
5) W formularzu ofertowym, jak również w innych dokumentach w miejscu „nazwa i adres wykonawcy” należy wpisać dane wszystkich Wykonawców występujących wspólnie.
Uwaga: zgodnie z art. 4 ust. 2 ustawy z dnia 02 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej(Dz. U. Nr 173, poz. 1807 i Nr 281 poz. 2777), za przedsiębiorców uznaje się wspólników spółki cywilnej w zakresie wykonywanej przez nich działalności gospodarczej. Oznacza to, że oferta składana przez spółki cywilne jest traktowana jako oferta Wykonawców wspólnie ubiegających się o udzielenie zamówienia (art. 23 Pzp).

Informacja o dopuszczalności powierzenia wykonania części zamówienia podwykonawcom
Jeżeli Wykonawca zamierza powierzyć wykonanie części zamówienia publicznego podwykonawcom, zobowiązany jest wskazać (w formie oświadczenia) tę część zamówienia oraz podać nazwę (firmę) proponowanych podwykonawców i dołączyć do oferty.

Informacja dotycząca wadium
Wykonawca przystępujący do przetargu zobowiązany jest przed upływem terminu składania ofert wnieść wadium;

Wysokość wadium Zamawiający ustalił w kwocie:
zadanie nr 1 – 2 000,00 zł.
zadanie nr 2 – 600,00 zł.
zadanie nr 3 – 1 000,00 zł.
zadanie nr 4 – 5 000,00 zł.

Informacja dotycząca zabezpieczenia należytego wykonania umowy.
Przed podpisaniem umowy Zamawiający wymaga wniesienia zabezpieczenia należytego wykonania umowy w wysokości 10 % ceny ofertowej brutto.

Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia udostępniona została na stronie internetowej www.army.mil.pl Na wniosek Wykonawcy, Zamawiający przekaże specyfikację odpłatnie w terminie
5 dni listem poleconym (za pobraniem). Opłata za specyfikację wysłaną listownie wynosi: 23,00 PLN. Specyfikację można również otrzymać w siedzibie Zamawiającego w budynku nr 2 pokój nr 101-102 (Kancelaria Jawna), w godzinach od 7.30 do 14.30 po dokonaniu opłaty w wysokości 11,00 PLN przelewem na konto Zamawiającego (Nr konta: 92 1010 1339 0001 7213 9150 0000).

Termin składania ofert upływa w dniu 02.07.2008 r. o godzinie 11:00, przy czym przyjmuje się, dzień i godzinę wpływu oferty do Zamawiającego.

Miejsce składania ofert - siedziba Zamawiającego, budynek nr 2 pokój nr 101-102 (Kancelaria Jawna)

Termin otwarcia ofert - otwarcie ofert nastąpi w dniu 02.07.2008 r. o godzinie 11:30

Miejsce otwarcia ofert - siedziba Zamawiającego, budynek nr 2 pokój nr 18 (sala odpraw)

Kryteria oceny ofert: cena - 100%

Termin związania ofertą wynosi 60 dni. Bieg terminu związania ofertą rozpoczyna się wraz z upływem terminu składania ofert.

Zamawiający nie przewiduje zawarcia umowy ramowej.
Zamawiający nie przewiduje ustanowienia dynamicznego systemu zakupów.
Zamawiający nie przewiduje wyboru najkorzystniejszej oferty z zastosowaniem aukcji elektronicznej.

* Do Urzędu Oficjalnych Publikacji Wspólnot Europejskich ogłoszenie zostało przekazane w dniu 20 maja 2008r.

Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia zostanie udostępniona na stronie internetowej od dnia zamieszczenia publikacji w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej

jak powstawała Festung Brieg

Hans Schulz, Oblężenie Brzegu w roku 1807

z Czasopisma Towarzystwa Historii i Starożytności Śląska (Zeitschrift des Vereins für Geschichte und Altertum Schlesiens), Rocznik 1900

Jesień roku 1806 przyniosła pruskiej armii druzgocące klęski. Na ziemiach pruskich, które już dawno nie zaznały nieprzyjaciela, stał oto Napoleon, a chwała pruskiego oręża epoki fryderycjańskiej odeszła w przeszłość. Zwycięzca podążył za upokorzonym królem (pruskim) aż na daleki, północnowschodni kraniec państwa (Fryderyk Wilhelm III schronił się w Kłajpedzie), powierzywszy zajęcie południowozachodniej połaci państwa swemu bratu Hieronimowi oraz armii złożonej głównie z wojsk bawarskich i wirtemberskich. Śląsk był źle przygotowany do stawienia czoła nieprzyjacielowi. Niedostateczna współpraca między władzami cywilnymi i wojskowymi, niedbałość i nieudolność sprzyjały przeciwnikowi. 21. listopada generał major książę von Anhalt-Pleß został mianowany gubernatorem Śląska, a następnego dnia komendanci śląskich twierdz (Brzegu, Głogowa, Kłodzka, Koźla, Nysy, Srebrnej Góry, Świdnicy i Wrocławia) otrzymali rozkaz uporczywej obrony powierzonych im placów, za co ręczyć mieli głową. Minmo to już 3. grudnia padł Głogów, a 7. nieprzyjaciel zamknął pierścień oblężenia wokół Wrocławia, którego gubernatorem był generał major von Thile. W celu uderzenia na prawe skrzydło księcia von Pleß, gdyby ten usiłował przyjść z odsieczą Wrocławiowi, do Oławy odkomenderowano generała Montbruna wraz z trzema pułkami wirtemberskiej kawalerii, wzmocnionymi wkrótce 2. pułkiem piechoty Kronprinz Następca Tronu pod dowództwem podpułkownika von Dallwigka. Niebawem dołączył generał hrabia Minucci z 2. batalionem 3. bawarskiego pułku piechoty. Cztery wirtemberskie kompanie zajęły Ścinawę Polską, wioskę położoną między Oławą a twierdzą Brzeg, ku której wysunięto piechotę z bawarskiego pułku piechoty Kronprinz i wirtemberskich jegrów jako forpoczty. Wirtemberska kawaleria rozlokowana była w Oławie i Godzikowicach, pozostałe jednostki, w tym wirtemberska sześciofuntowa bateria artylerii konnej (wyposażona w sześciofuntowe działa), biwakowały między Ścinawą Polską a Oławą. Zgodnie z planem księcia von Pleß z Brzegu miał wyruszyć w stronę Oławy oddział piechoty złożony ze 100 jegrów i strzelców z Brzegu i Koźla, 40 cieśli, do tego 100 koni i 4 3-funtowe działa z zadaniem zerwania tam mostu odrzańskiego i obsadzenia mostu na Oławie. 29. grudnia o czwartej nad ranem odrzucono (wirtemberskie) forpoczty i zajęto Ścinawę Polską, jednak wobec niespodziewanej przewagi nieprzyjaciela Prusacy musieli się wycofać do Brzegu, ponosząc dotkliwe straty. Ponieważ gubernator Wrocławia nie spełnił swojej powinności, podjęta przez księcia von Pleß próba odsieczy zakończyła się niepowodzeniem. 5. stycznia śląskie miasto stołeczne i rezydencjonalne (oficjane określenie Wrocławia) skapitulowało, a 7. Hieronim , który przybył pośpiesznie w tym celu z Polski, wkroczył do zdobytego miasta na czele swych wojsk oblężniczych. Jeszcze tego samego dnia bawarska dywizja generała lejtnanta Deroy`a otrzymała rozkaz blokady Brzegu.

Brzeska twierdza, okryta chwałą w wojnie trzydziestoletniej, kiedy to z powodzeniem stawiła czoła Szwedom Torstensohna, zdobyta przez Fryderyka Wielkiego w 1741 roku, już od 66 lat zaznawała pokoju. Zaniedbane dzieła fortyfikacyjne były na tyle popsute, że książę von Pleß jeszcze w trakcie oblężenia Wrocławia rozważał możliwość ewakuacji Brzegu, rozkazwszy już przeniesienie zapasów do Koźla.

Miasta strzegło 9 bastionów: bastion Prusy (dawniej zamkowy), na którego pozostałościach powstały promenady Parku Nadodrzańskiego, bastion Brandenburgia (wielki), naprzeciw (..) szkoły rolniczej (czyli późniejszej piątki), bastion Pomorze (małujowicki), na posiadłości przemysłowca von Löbbecke (czyli w miejscu ruin pałacyku przy ul. Chrobrego), bastion Marchia (Rady Miejskiej), w miejscu aresztu śledczego (dzisiejsze więzienie), bastion magdeburski (wysoki), naprzeciw restauracji Bergel (czyli nieco dziś zaniedbanago placu za murem w kwadracie ulic Spacerowej i Głowackiego; sam bastion znajdował się na terenie zajmowanym dziś przez szkołę podstawową nr 1), bastion Halberstadt (starobrzeski), między bramami Nysańską i Opolską (wyloty dzisiejszych ulic Długiej i Dzierżonia), bastion Wilhelm, dawniej nawiedzony „Strzeż się” (miało tam ponoć straszyć) na terenie rejonowego zakładu dla umysłowo chorych (czyli warsztatów ZSZ Nr 1), bastion Hautcharmois (Odrzański) - na wschód (w miejscu dzisiejszego mostu) i bastion Fryderyk – na zachód od mostu. Przyczółek mostowy na prawym brzegu Odry chronił Szaniec Celny w kształcie litery M (czyli tzw. dzieło rogowe – 2 półbastiony połączone kurtyną), a przed nią – na drodze do Pisarzowic – wysunięta reduta (pisarzowicka). Umocniona była również wyspa Młyńska (znajdował się tam szaniec). W najgorszym stanie znajdował się bastion Pomorze: część przedpiersia osunęła się do fosy, zawężając ją do szerokości 5 stóp.

Rozmieszczenie poszczególnych dzieł fortyfikacyjnych twierdzy oraz baterii oblężniczych można prześledzić na poniższym planie oblężenia Brzegu w roku 1807 (pochodzącym z pracy Eduarda von Höpfnera „Wojna roku 1806 i 1807”, Berlin 1850-51).



Przykładowy profil fortyfikacyjny z opisem poszczególnych elementów.


Poniższa projekcja planu oblężenia na dzisiejszy plan miasta pozwoli m.in. rozeznać położenie baterii oblężniczych. Warto zwrócić również uwagę na fakt, że niektóre charakterystyczne ulice i place Brzegu poza obrębem fortyfikacje (n.p. rondo) istniały praktycznie już przed 200 laty.



Ludność cywilna, żyjąca w obrębie tych fortyfikacji liczyła ponad 7000 dusz, wliczając w to mieszkańców przedmieść oraz podlegających jurysdykcji kolegiackiej i kasztelańskiej. W skład załogi wchodził 3. batalion pułku piechoty Malschitzky - 780 ludzi, batalion uwolnionych (z niewoli – w pierwotnym znaczeniu wykupionych lub wymienionych jeńców, w szerszym znaczeniu zbieranina różnej maści „niedobitków”), liczący 227 ludzi, 193 kantonistów (powołani do służby wojskowej z kantonów, czyli rejonów uzupełnień pułków), 62 jegrów z zaciągu, 53 artylerzystów i 158 inwalidów – w sumie 1473 ludzi, łącznie z oficerami. Komendantem twierdzy był 73-letni generał major (Peter) von Cornerut, któremu książę Pleß tuż przed oblężeniem przydzielił majora Bourdeta jako inżyniera placu i wicekomendanta. Na wałach znajdowało się 22 dział 12-funtowych, 4 haubice i 8 moździerzy.

Oblężenie pobliskiego Wrocławia wymogło podjęcie kroków w celu podwyższenia stanu obronności dzieł fortyfikacyjnych. Już 10. grudnia zerwano zewnętrzny most przed Bramą Odrzańską (tzn. most na fosie wokół szańca celnego), a mieszkańcom przedmieść obwieszczono, by zabezpieczyli swe mienie. Większość z nich nie zastosowała się jednak do tego polecenia. 1. stycznia nieprzyjaciel pojawił się w Dobrzyniu Wielkim, a 2. także w Karłowicach. Były to oddziały brygady generała majora hrabiego Mezanellego, które nadciągały z okolic Kalisza, a wykorzystując Opole jako punkt wyjściowy, wysyłały patrole w stronę Brzegu, Koźla i Nysy. Następnie Mezanelli przemaszerował z całą brygadą przez Lewin, Grodków i Pępice do Oławy. 7. stycznia bawarski oficer przeprowadził rozpoznanie twierdzy od strony Pisarzowic, następnego dnia nadciągnął generał major von Raglowich wraz z trzema bawarskimi oddziałami 4. pułkiem piechoty Salern, sześciofuntową baterią pieszą Göschl i lekkim batalionem Braun. Wkrótce nadciągnął również Mezanelli i o godzinie drugiej oddano z twierdzy pierwsze strzały do zbliżającego się nieprzyjaciela, na które ten odpowiedział kilkoma granatami wystrzelonymi z haubic. Twierdza została zablokowana i wezwana przez Mezanellego do kapitulacji na razie bezskutecznie. Nieprzyjaciel zajął Żłobiznę, Pawłów i Kościerzyce. W nocy ostrzał artyleryjski z twierdzy, skierowany na rozpalone przez straże ogniska, zmusił nieprzyjacielskie forpoczty do cofnięcia się o kilkaset kroków. W końcu 9. stycznia na prawym brzegu Odry nadciągnął z Wrocławia generał lejtnant von Deroy wraz z pułkiem piechoty i równie bezskutecznie ponowił wezwanie do kapitulacji.

Wieczorem bateria Göschla ustawiła się za wałem (przeciwpowodziowym) na prawym brzegu Odry i ostrzelała przyczółek (szaniec celny) pełnymi kulami, a miasto granatami, z których 67 wyrządziło szkody w różnych budynkach, a zwłaszcza w ratuszu. Od strony miasta podpalono przedmieście nysańskie oraz ściśle z nim graniczącą wieś Rataje (tak napisał autor, w rzeczywistości z Ratajami graniczyło przedmieście wrocławskie). W mieście panowała zupełna cisza, pożary rozświetlały kościół św. Mikołaja i wieżę ratuszową tak jasno, że wyraźnie widoczne były cyfry na tarczy zegara. Nie wybijały jednak godziny i nie dzwoniły dzwony. Następnego dnia, w niedzielę 11. stycznia nie odprawiono nabożeństw. Nieprzyjaciel otrzymał posiłki i w nocy przystąpił do budowy baterii w dolince zielęcickiej, graniczącej od północy z Ratajami (na terenie dzisiejszej zachodniej dzielnicy miasta). Z miasta widoczne były liczne słomiane szałasy przed Zielęcicami i Żłobizną; z wielką obawą oczekiwano nocnego szturmu. 12. stycznia nadciągnął jeszcze jeden bawarski pułk, przez co Brzeg był zupełnie zablokowany. Z uwagi na stan, w jakim znajdowała się twierdza, nieprzyjaciel nie uważał za stosowne rozpoczynanie regularnego oblężenia (czyli tzw. kreciej roboty, polegającej m.in. na kopaniu rowów zbliżeniowych, zwanych z francuska „sappe”; ich kopacze zaś - „sappeur”, to właśnie stąd wywodzi się termin „saper”), ograniczając sie jedynie do budowy siedmiu baterii na lewym i jednej na prawym brzegu Odry. Z powodu ostrego mrozu, porywistego wiatru i zamieci śnieżnej prace te ukończono dopiero 14. stycznia. Aż do tego dnia nie strzelano zbyt wiele, lecz wieczorem w akompaniamencie gwałtownej strzelaniny przed Bramą Wrocławską na wspomniane baterie wtoczono działa. O trzeciej w nocy rozpoczęło się bombardowanie, trwające nieprzerwanie 12 godzin – aż do trzeciej po południu 15. stycznia. Na miasto spadło 1500 pocisków i tylko nieliczne budynki nie doznały żadnych szkód. Wszyscy mieszkańcy gorąco pragnęli zakończenia oblężenia. O trzeciej pojawił się wysłany przez Hieronima jako parlamentariusz z kwatery głównej we Wrocławiu generał Lefebvre- Desnoëttes, który został wpuszczony do twierdzy, lecz jego wezwanie do kapitulacji spotkało się z odmową. Jednak z powodu zamarznięcia fosy, wskutek panującego mrozu, twierdzy groził (bezpośredni) szturm. Komendant wycofał więc załogę z przyczółka (Szańca Celnego) do drogi ukrytej na lewym brzegu Odry. Nieprzyjaciel natychmiast obsadził opuszczone dzieło i rozpoczął ostrzał wału głównego. W tej sytuacji Cornerut zdecydował się na kapitulację, którą podpisano 16. stycznia. Jeszcze tego samego dnia Bawarczycy obsadzili Bramę Wrocławską i Nysańską. 17. stycznia o dwunastej w południe pruska załoga opuściła twierdzę przez Bramę Wrocławską, złożyła broń przed Hieronimem, przybyłym specjalnie z tej okazji i powędrowała (do niewoli) nad Ren. Pruska armia doznała kolejnej hańbiącej porażki, a ręce Bawarczyków dostały się bogate zasoby broni, amunicji i żywności.

Bardzo ciekawy opis zaszłości w brzeskiej twierdzy zamieszczony jest we wspomnieniach, które bezpośredni uczestnik wydarzeń – ówczesny podporucznik śląskiej artylerii fortecznej Johann Carl Theodor Doerks - spisał dla swych dzieci w roku 1830. Doerks został 19. grudnia 1806 odkomenderowany z Nysy do Brzegu z zadaniem sformowania półbaterii. Oto jego relacja.

Przybywszy do Brzegu odnalazłem porucznika von Wallbauma, który z rozkazu księcia von Pleß formował batalion z żołnierzy, którzy dostawszy się do niewoli pod Jeną, sami zdołali się z niej uwolnić. Do wyszykowania owego batalionu użyto zapasów pułku von Malschitzky, który to wcześniej wymaszerował w pole. Mnie przypadły dwa 3-funtowe pułkowe działa polowe 3. batalionu von Malschitzky. Dobrawszy dalsze 2 3-funtowe działa forteczne przysposabiałem je do użycia w polu (zapewne chodziło o lafetowanie), z czym uporałem się w ciągu kilku dni.

Zaraz potem, w związku z powziętym zamiarem odsieczy Wrocławia, otrzymałem rozkaz dołączenia ze swą półbaterią do korpusu, w skład którego wchodziły wspomniany wyżej, nowo sformowany batalion, oddział 100 prywatnych (cywilnych) jegrów oraz szwadron huzarów. Całością dowodził major von Kossecky z pułku von Pelchrczim. Przydzielono mi 4 podoficerów, 30 kanonierów z brzeskiego oddziału artylerii oraz konie i pachołków z rozwiązanego „latającego” konnego depotu (zaplecze, magazyn) porucznika Stünznera z Głubczyc. Plan odsieczy Wrocławia był źle przygotowany i nie pozostał niestety utrzymany w należytej tajemnicy.Ponadto książę von Pleß zdawał się nie być wcale obeznany z rozmieszczeniem sił nieprzyjaciela. Na przykład mały korpus (oddział) piechoty wraz z kawalerią i artylerią, odkomenderowany ze Świdnicy do działań pod Wrocławiem, został już w drodze zaatakowany przez Wirtemberczyków, oficer artylerii – porucznik Esklony został zabity,zaś sam korpus, poniósłszy znaczne straty, odparty. Korpus, w którym ja się znajdowałem, wyruszywszy z Brzegu, miał za zadanie wyprzeć z Oławy nieprzyjaciela, którego siły szacowano na kilkuset ludzi, oraz gruntownie zniszczyć most odrzański – w tym celu zabrano 30 mieszczańskich (cywilnych) cieśli, którzy w wyniku zakończonego niepowodzeniem ataku zostali z powodu nieporozumienia paskudnie porąbani przez nieprzyjaciela (kawalerię) - poczym dołączyć do głównego korpusu księcia, maszerującego z Nysy w stronę Borka Strzelińskiego, gdzie nieprzyjaciel rzekomo miał zająć pozycje. Niestety główny korpus nieprzyjaciela nie stał w okolicach Borka, lecz pod Oławą, oczekując już nadejścia księcia. My jednak – t.j. nieliczny korpus z Brzegu – natarliśmy na nieprzyjaciela, wypierając co prawda ciemnym rankiem jego korpus obserwacyjny spod Oławy – w pobliżu wsi Ścinawa Polska, zdobyliśmy obóz wraz z armatami oraz wzięliśmy jeńców, niemniej wraz z nastaniem dnia musieliśmy stwierdzić,że właściwie wpadliśmy prosto w ramiona nieprzyjaciela, który teraz na dobre zauważył naszą garstkę, jako że za nami – niczym biała chmura – nadciągały pułki nieprzyjacielskiej kawalerii, celem odcięcia nam odwrotu. Zamiar ten powiódł się, gdyż lękliwy brzeski komendant genarał major von Cornerut nie pozwolił, by przybyły z Koźla odwodowy 3. batalion muszkieterów (określenie zwykłej piechoty, w odróżnieniu od elitarnych grenadierów, czy fizylierów) pułku von Pelchrczim ruszył nam w sukurs, z obawy, by nie utracić i tego oddziału, stojącego już w gotowości na brzeskim rynku, gdzie słychać było kanonadę.

Ja ze swej strony czyniłem w tym przedsięwzięciu swą powinność, choć nie było mi obojętnym, gdy już przy pierwszej komendzie ognia padł kanonier odpalający armatę, trafiony kulą karabinową w głowę i gdy - nacierając - dostaliśmy się pod grad kul, nadlatujących głównie od strony barykady, ustawionej przez nieprzyjaciela na drodze, przy czym ranionych zostało kilku moich artylerzystów. Tak już bowiem jest, że każdego żołnierza, stojącego pierwszy raz w nieprzyjacielskim ogniu, ogarnia swoisty zapał. Szarżowałem więc zawzięcie, mimo że mój wierzchowiec – dano mi ich dwa wraz z pachołkiem - spłoszony błyskiem armatnich wystrzałów, nacieraliśmy bowiem o brzasku – zrzucił mnie, jako że jeźdźcem byłem niewprawnym i pogalopował w dal. Komenderowałem więc dalej pieszo, aż całkowicie wyparliśmy nieprzyjaciela, biorąc jeńców i dwie armaty. Z tym większym przeto frasunkiem przyszło mi zaraz potem oglądać, jak otaczała nas nieprzyjacielska kawaleria, tym bardziej, że nie zdołałem zrejterować do tak zwanego ukrytego zagajnika (prawdopodobnie nazwa lokalna), a z Brzegu, do którego to miejsca się cofałem, nieprzerwanie przy tym strzelając, nie pośpieszono nam w sukurs. Tak więc musiałem się poddać swemu losowi, zwłaszcza że mające mnie osłaniać oddziały w większości uciekły; lekko ranny major wraz z adjutantem i kilkoma oficerami zrejterowali i jedynie kapitan von Prittwitz i porucznik von Wittig wraz z 50 ludźmi dołączyli do baterii, niezdolni już do stawiania dalszego oporu. Powierzając swój los w ręce boskie wydałem rozpaczliwy rozkaz zagwożdżenia armat (chodziło o wbicie gwoździ w zapał, przez co armata stawała się praktycznie bezużyteczna, gdyż nie można jej było odpalić). Wyrwawszy gwoździe z rąk kilku nieskorych do tego kanonierów własnoręcznie zagwożdżałem już drugie działo, gdy dopadła nas nieprzyjacielska kawaleria. Otrzymałem potężne cięcie przez głowę, które powaliło mnie z nóg. Kilku nieprzyjacielskich kawalerzystów zsiadło wtedy z koni i poderwało mnie z ziemi i wśród najgorszych wyzwisk ze strony nieprzyjaciół, będących przecie również Niemcami – a to Wirtemberczykami, rozpoczęła się grabież: wzięto mi szpadę, zerwano szarfę, odebrano sakiewkę, a nawet chustkę do nosa i rękawiczki. Nieprzyjacielski oficer rozkazał mi odprzodkować armaty i zwrócić w przeciwną stronę. Również kapitan von Prittwitz i porucznik von Wittig zostali ograbieni, ostatniemu odebrano nawet kapelusz – chyba z powodu galonów. Tak oto w triumfalnym pochodzie odwiedziono nas do Oławy, lecz po drodze nieprzyjacielscy żołnierze, których uprzednio wyrzuciliśmy z obozowiska, do którego tymczasem powrócili, potraktowali nas kolbami. W Oławie doprowadzono nas na zamek, gdzie naczelnik urzędu Eisfeld dzierżawił domenę. Przydzielono nam tam pokój i postawiono pod strażą. Naszych ludzi, wśród których dostrzegłem niestety wielu z moich artylerzystów i jegrów, którzy to nie byli nawet żołnierzami, straszliwie porąbanych szablami w głowy i plecy, umieszczono po części w szpitalu lub wyprawiono do Wrocławia. Około dziesiątej zostaliśmy przedstawieni przybyłemu tymczasem generałowi Montbrun, któremu przy tej okazji właśnie zzuwano buty. Jego zadane po francusku pogardliwe pytanie „czy to są oficerowie?” do dzisiaj dźwięczy mi w uszach. Niedługo potem proszono nas na śniadanie i z galanterią posadzono przy rzeczonym generale. Moi współtowarzysze niewoli mówili, jak się okazało, dobrze po francusku i pan generał żywo z nimi konwersował. Nie rozumiejąc niestety rozmowy zorientowałem się jednak, że i o mnie była mowa. Porucznik von Wittig przetłumaczył mi, że generał wyrażał się z uznaniem o mojej postawie, jako że poprzez celny i dobrze prowadzony, skuteczny ogień utwierdzilem go w wierze, że nadciąga cały korpus księcia von Pleß oraz że podczas odwrotu uczyniłem wszystko, co dobry artylerzysta uczynić powinien. W odpowiedzi skinąłem tylko głową, duch mój był bowien przygnębiony i nie miałem apetytu na śniadanie. Moja kariera zdawała się być zakończona, a pójście w niewolę do Francji moim przeznaczeniem. Po śniadaniu pozwolono nam się oddalić, a około piątej przywołano nas do obiadu. Tym razem wyraźnie starano wywiedzieć się od moich towarzyszy celu naszej wyprawy. Obaj zapewnili mnie jednak, że na ponowione zapytanie generała, jaki zamiar przyświecał przedsięwzięciu księcia von Pleß, odpowiedzieli, iż nie jest to im wiadomym. Również sekretarz generała, zapisujący nasze nazwiska i stan, nie dawał nam tego wieczoru spokoju i - stawiając w naszej izbie wazę punczu - nieprzerwanie rozmawiał z moimi współtowarzyszami. Dołączył do nas i wirtemberski oficer, wcześniej bywszy na pruskiej służbie i nie mówił tedy o naszej armii najlepiej. Zniechęcony ległem na łożu, a później i moi kamraci. Koło pierwszej obudziło nas potężne trąbienie i warkot werbli. Ponieważ nasze okna wychodziły na dziedziniec, nie wywiedzieliśmy się powodu tego poruszenia.

Następnego ranka pojawił się nasz gospodarz – naczelnik Eisfeld, życząc nam dobrego dnia i winszując odzyskanej wolności. Byliśmy zupełnie skonfudowani, nie mogąc sobie tego wyjaśnić. Jednak nie było już straży i Eisfeld zapewnił nas, że w mieście nie ma już nieprzyjaciela, może z pominięciem rannych, o czym sami się przekonaliśmy. Oznajmiono nam, że nocą wszystkie nieprzyjacielskie wojska wymaszerowały. Pozwalało to jedynie suplikować, iż książę von Pleß - tak czy owak - uderzył pod Wrocławiem, zaś generał Montbrun pośpieszył w sukurs swoim, a o nas - w całym rozgardiaszu - po prostu zapomniano. Był już 1. styczneń 1807 roku. Badając sytuację w mieście napotkaliśmy tylko jednego wirtemberskiego oficera na prywatnej kwaterze, który raniony kartaczem (pocisk artyleryjski w formie kulek, umieszczonych zwykle w papierowym lub płóciennym zasobniku, używany do zwalczania „siły żywej” na krótkich dystansach) w zadek straszliwie lamentował. Poza tym w szpitalu byli jeszcze ranni w bitwie nasi i nieprzyjacielscy żołnierze. Radząc, co czynić, rozważaliśmy powrót do Brzegu, mimo iż nie zaręczyliśmy słowem, że pozostaniemy tu jako jeńcy, czego nie dopuszczało nasze poczucie honoru. W końcu uradziliśmy, żeby przez konnego posłańca wyklarować wszystko komendantowi Brzegu i uprosić, by wysłał podjazd celem nas uwolnienia. Jak postanowiliśmy, tak i uczyniliśmy i pod wieczór przybył porucznik von Koekritz wraz z oddziałem – ten sam, który w naszej wyprawie dowodził kawalerią, jednakże zmiarkowawszy niepowodzenie, zawczasu zrejterował, zabierając przezornie zdobyte przez nas działa i jeńców, za co książę von Pleß udekorował go swym własnym orderem „pour le merite” (błękitny Max – najwyższe pruskie odznaczenie bojowe od roku 1740 do 1918). Zameldowawszy na zamku swe przybycie nam na ratunek, odebrał od rzeczonego rannego nieprzyjacielskiego oficera słowo honoru, że ten nie będzie już przeciw nam służył i kazał załadować znajdujących się w szpitalu naszych i nieprzyjacielskich rannych, zdolnych do transportu, na podstawione na oławskim rynku wozy furażowe. Również i my usadowiliśmy się na takim wozie i tym oto sposobem znaleźliśmy się znów w Brzegu.

Po kilku dniach otrzymaliśmy rozkaz od generała Montbrun, który suponując nas jeszcze w Oławie żądał, abyśmy się niezwłocznie udali do kwatery głównej pod Wrocławiem. Rozkaz ów przesłał nam naczelnik Eisfeld. W naszej odpowiedzi eksplikowaliśmy, że będąc uwolnionymi wojennym sposobem (właśnie w tym celu wysłano ów podjazd; owa zaszłość odegra jeszcze pewną rolę przy mającej później nastąpić kapitulacji brzeskiej twierdzy) nie poczuwamy się w obowiązku respektować owego rozkazu. Jednak komendant (twierdzy), stary, blisko 70-letni słaby człowiek (Peter von Cornerut miał w rzeczywistości 73 lata; jednym z przejawów kryzysu pruskiej armii był zaawansowany wiek korpusu oficerskiego, a w szczególności podeszły wiek korpusu generałów; obsadzanie stanowisk komendantów twierdz – w okresie pokoju - wysłużonymi oficerami było często praktykowane jako przyznanie rodzaju dożywotniej renty) lękliwie i wbrew wszelkim argumentom żywił obawy, czy pozwolić nam – uprzednio wziętym do niewoli oficerom – pełnić dalszą służbę i przedłożył sprawę księciu von Pleß. Mnie jednak odejść (do Nysy) nie pozwolił, chcąc zatrzymać do obrony twierdzy. Ponieważ odpowiedź księcia nie nadchodziła, a tymczasem nieprzyjaciel podszedł również pod Nysę, przez co nie mogłem już tam powrócić, pozostałem więc w Brzegu, gdzie powierzono mi sporządzanie kul zapalających i świecących (amunicji zapalającej i świetlnej). W tym celu musiałem wpierw wysuszyć saletrę, gdyż o takiej amunicji dotychczas nie pomyślano. Stary komendant był dobrym żołnierzem, jednak zgoła nieodpowiednim do piastowania poruczonego mu urzędu, przy tym nadzwyczaj dziwacznym i małostkowym, choć i niezwykle sumiennym. Tak więc – dla przykładu – kazał przenieść zapasy sukna mundurowego pułku von Malschitzky, wyruszywszego uprzednio w pole, do swego mieszkania (w komendanturze, czyli późniejszej aptece pod „Murzynkiem” w rynku) i własnoręcznie odmierzał je krawcom, mającym ubrać kilkuset ludzi z zaciągu. Zaiste zajęcie to niegodnym było komendanta. Zadbał również o zaprowiantowanie twierdzy, sprowadzając do miasta pokaźną liczbę wieprzy – z zasobów podlegających inspektoratowi sprawowanemu przez audytora rządowego Schuberta. Wpadł przy tym na osobliwy pomysł, by pokaźną część ubić, zaś mięso ugotować w kadziach warzelniczych, a zupę zaszpuntować w beczkach i wyprawić wraz z solą i pieprzem jako strawę dla oddziałów odkomenderowanych do odsieczy Wrocławia. Kto jednak ową zupę jadł i co się z nią stało, nie jest mi wiadomym, mnie ona nie rozgrzała. Jeśli prawdą jest, co mówią niekórzy, że komendant - przy okazji bicia - kiszki i podroby zachował dla siebie, poleciwszy z tego zrobić kiełbasę, to i ja odniosłem stąd korzyść, jako że będąc codziennym gościem u jego stołu, zaświadczyć mogę, że prawie przez 14 dni nie jadłem nic prócz kiełbasy. Rzeczona wieprzowina została zapeklowana i była składowana w piwnicy komendanta, skąd po kapitulacji wyciągnęli ją Wirtemberczycy.

(-)

Właśnie siedzieliśmy przy obiedzie u komendanta i jedliśmy – jak zwykle - kiełbasę, gdy wszedł frajter (starszy szeregowy) i zameldował, że na przedpolu (twierdzy) pojawiły się nieprzyjacielskie wojska. Ha! – odrzekł komendant, pałaszując przy tym talerz kiełbasy, jako że jak na swój wiek, cieszył się dobrym apetytem – jakichż to znów nieprzyjaciół widzicie, to pewnie zbiegli z niewoli strzelcy krajowi z korpusu księcia von Pleß. Frajter odmaszerował, ale wkrótce pojawił się podoficer, składając tenżesam meldunek. Komendant pokręcił tylko głową, nie przerywając jedzenia i skinieniem ręki odprawił podoficera. Teraz zameldował się sam porucznik von Jentzen zapewniając, że pojedyńczy nieprzyjacielscy kawalerzyści harcują już na stoku bojowym twierdzy (wał po zewnętrznej stronie fosy i drogi ukrytej, opadający w stronę nieprzyjaciela, by uniemożliwić mu wgląd w fosę; to dzieło fortyfikacyjne jest jeszcze dziś dość czytelne – najlepiej na górnej alejce odcinka plant, równoległego do ul. Jana Pawła II; przebiegająca równolegle, nieco niżej, dolna ścieżka, to właśnie droga ukryta). Dopiero teraz sytuacja wydała się naszemu wszechwładnemu być podejrzaną, a i kiełbasa była już zjedzona. Postanowił więc przekonać się naocznie, zaprosiwszy do towarzystwa kapitana von Rawę – jednego ze stołowników i mnie. W drodze dołączył do nas porucznik von Koschitzky, z którym pośpieszyłem na bastion przy bramie Nysańskiej, gdzie przekonałem się o prawdziwości meldunków (brama Nysańska znajdowała się mniej więcej u zbiegu dzisiejszych ulic Piastowskiej, Chrobrego i Długiej; wspomniany bastion to bastion magdeburski lub wysoki – znajdował się na nim tzw. kawalier, czyli nadszaniec, umożliwiający lepszy wgląd w przedpole, bastion ten jest wyraźnie widoczny na starych rycinach, wyobrażających Brzeg od południa). Podążyłem niezwłocznie do komendanta i spytałem, czy nie zamierza rozkazać zamknąć bram, gdyż w przeciwnym razie nieprzyjaciel gotów jeszcze zająć twierdzę z zaskoczenia. Komendant wydał odpowiedni rozkaz, a mnie pozwolił, bym z rzeczonego bastionu dał ognia z działa 12-funtowego, by pohamować nieprzyjaciela w swej zuchwałości harcowania na stokach twierdzy. Na mój rozkaz stawił się przywiedziony przez straż bramną augmentacyjny artylerzysta z 2. pułku (czyli z zaciągu, dla dopełnienia stanu osobowego), który to jednak niestety nie rozumiał się nawet na ładowaniu, tak że asystując mu wraz z Koschitzkim wypaliliśmy kilka razy zaledwie, co jednak wystarczyło, by nieprzyjacielscy jeźdźcy się oddalili. Jednak już niebawem pojawił się parlamentariusz, żądając wpuszczenia do twierdzy. Przekazane przezeń wezwanie do kapitulacji komendant oddalił starą pruską repliką, że „wpierw musi mu się chustka do nosa w kieszeni zapalić ” (tzn. że nie odda twierdzy bez walki). Lecz jakże szybko owo buńczuczne zapewnienie zupełnie się odmieniło.

Następnej nocy nieprzyjacielskie konne baterie haubic ostrzeliwały miasto – bawarska artyleria posiada takowe działa - z jaszczami zarazem przodkami będącymi, na których i kanonierzy siedzą, poczym ustawił kilka baterii demontujących (przeznaczonych do bezpośredniego zwalczania – demontowania – umieszczonej na wałach artylerii obrońców oraz przedpiersi wraz z ambrasurami/ otworami strzelniczymi), nie sypiąc jednak szańców (wokół baterii), jako że wiedząc o słabej gotowości do obrony, nie uznał najwidoczniej twierdzy za godną regularnego oblężenia. Niestety nie mogliśmy przeciw temu uczynić zbyt wiele. Kilka lat wstecz pułkownik von Pontanus (ówczesny komendant twierdzy) projektując z poruczenia ministerstwa wojny atak na twierdzę i na tej podstawie koncypując jej obronę, określił rozmieszczenie ambrasur (otworów strzelniczych) w przedpiersiach, które podług tego planu uczyniono i obłożono faszyną. Niestety nieprzyjaciel nie zastosował się do owych planów, przez co nie sposób było z rzeczonych ambrasur trafić nieprzyjacielskich baterii. Dopiero po długich debatach i konferencji z inżynierami (chodziło o inżynierów wojskowych, odpowiedzialnych za twierdzę) na wałach usypano dodatkowe nasypy, by strzelając z barbetty (tzn. ponad przedpiersiami), prowadzić ogień flankujący, przez co jednak artylerzyści rychtujący armaty nie byli chronieni przedpiersiami.

Poniższa rycina, pochodząca ze strony internetowej http://www.coehoorn.nl, znakomicie ilustruje zaistniały problem i jego rozwiązanie).



I mnie z wielkim trudem przyszło przekonać komendanta, by sporządzić więcej amunicji artyleryjskiej. Ten bowiem stale obstawał przy tym, iż rzeczony pułkownik von Pontanus przewidział jedynie po sto strzałów na armatę i że gdyby on (komendant) polecił teraz przygotować więcej amunicji armatniej, to mogłoby to mu wyjść na niekorzyść. Moje pragnienie zostało wprawdzie spełnione, jednak komendant dla swego honoru ratowania uczynić mógł więcej, niż wytrzymać jeno 24-godzinny ostrzał twierdzy przed jej poddaniem, więcej ponad względy, które mogły go poniekąd usprawiedliwiać. A to, że załoga twierdzy liczyła jedynie 600 piechurów i 40 artylerzystów, do jej obrony dysponowano tylko 50 armatami, a sama twierdza tylko z jednej strony (od południa) chroniona była słabą enwelopą (wieniec dzieł zewnętrznych) poza linię głównych bastionów, a jej fosy srogą zimą zamarzły, a lód na nich nie mógł być stale rozbijany, przez co szturm stawał się wielce łatwym. Na domiar złego nieprzyjaciel obrał sobie za cel dom zamieszkiwany przez komendanta (komendantura mieściła się w późniejszej aptece pod murzynkiem w rynku), przez co żona komendanta śmiertelnie zaniemogła i wkrótce zmarła (Johanna Charlotte Adolphine von Cornerut zmarła jeszcze tego samego miesiąca w wieku 69 lat). Magistrat, jak i cały stan mieszczański, uparcie nalegały na przekazanie twierdzy, uważając że tak czy owak stać się to musi, a domy dalszym oblężeniem na próżno będą zniszczone. Żołnierze zaś, rozmieszczeni bez zluzowania na wałach, nie chcieli i nie mogli dłużej tam wytrzymać o srogim mrozie, gdyż po pierwsze nie mieli płaszczy, które komendant zamówił u mieszczańskich (cywilnych) krawców dopiero po pierwszym ataku, lecz ci podziękowali mu za robotę; po drugie – przy braku jakichkolwiek kazamat, na szańcach nie postawiono też żadnych baraków dla załogi, która musiała biwakować pod gołym niebem i po trzecie wojsku nie wydano ni drewna na ognie strażnicze (ogniska), ni słomy na sienniki, przez co żołnierze – ku wielkiemu niezadowoleniu komedanta – plądrowali jego drewutnię na wałach, zaś słomę podbierali ze ściółek w jego ogrodzie.

To wszystko skłoniło owego starego i słabego człowieka do przekazania twierdzy po kolejnym do tego wezwaniu, zwłaszcza gdyż – wedle własnej opinii – tak wielu silniejszym twierdzom nie udało się uniknąć podobnego losu.

Dla zawarcia kapitulacji do Brzegu przybył francuski adiutant major le Febvre, z którym konferowano również w sprawie kapitana von Prittwitza, porucznika von Wittiga i mojej i po wyjaśnieniu wszystkich okoliczności rzeczony le Febvre zdecydował, że podobnie pozostałym oficerom garnizonu zostaniemy zwolnieni na słowo honoru (chodziło o to, że wspomniani oficerowie, już raz wzięci do niewoli pod Ścinawą Polską, powrócili z niej w niejasnych okolicznościach – według własnej wersji uwalniając się wojennym sposobem – to właśnie w tym celu odbyły się korowody z wysyłaniem podjazdu z Brzegu, jednak nieprzyjaciel mógł im zarzucić złamanie słowa honoru, danego na okoliczność, że nie będą walczyć przeciw sprzymierzonym, co mogło mieć konsekwencje; być może dali owo słowo honoru już wtedy, co autor pomija jednak milczeniem, by nie padło nań odium krzywoprzysiężcy; należy również nadmienić, że zwalnianie oficerów z niewoli na słowo honoru było wówczas na porządku dziennym, podobnie jak następujące po nim zwykle „odwracanie kota ogonem”). Podczas mojej - przy tej okazji - bytności u komendanta, zastałem go zajętym odczytywaniem obszernych warunków, na których miał przekazać twierdzę. Francuz wprawdzie wszystko zapisał i obiecał, ale w końcu niczego nie dotrzymano. Ani on, ani starzy generałowie von Prittwitz (nie mylić ze wspomnianym kapitanem o tym nazwisku) i von Heising, którzy z uwagi na podeszły wiek nie wyruszyli w pole, lecz schroniwszy się w brzeskiej twierdzy, dostali się tu do niewoli, nie otrzymali kapitulacyjnej pensji, ani racji (żywnościowych), o które tak zabiegali podczas negocjacji. Sam komendant wkrótce zmarł i niestety inżynier twierdzy major Bourdet, mianowany co prawda przez księcia von Pleß wicekomendantem, lecz nie będąc samemu „Lumen mundi” (światłem świata - w sensie: człowiekiem nazbyt rozgarniętym), cierpliwie znosząc upokorzenie, gdy raz komendant w mojej obecności kazał mu stulić pysk, musiał teraz odpokutować nieswoje winy, jako że sąd wojenny za uchybienia w obronie twierdzy Brzeg skazał go na dożywotnią karę twierdzy w Kłodzku, gdzie i przyszło mu później zemrzeć. Mnie nie wystawiono glejtu do obleganej już Nysy (macierzysty garnizon autora wspomnień), lecz - tak jak pozostałym oficerom – jedynie glejt kapitulacyjny do Brzegu, wystawiony przez bawarskiego generała de Roi.Ponieważ nikt mi nic nie dał, żyłem na kredyt mojego gospodarza, kupca o nazwisku Otto, za co jednak przyszło mi później drogo zapłacić. Chcąc mu bowiem okazać wdzięczność, pożyczyłem na jego prośbę pieniądze, ale on później zbankrutował, przez co i ja poniosłem dotkliwą stratę. Moja dobra żona, odważywszy się do mnie przybyć, przeszła szczęśliwie przez nieprzyjacielskie linie. Żyliśmy cicho i skromnie, oczekując wydarzeń, które miały nastąpić. Nie trzeba było czynić więcej, gdyż jako jeńcy byliśmy pod stałym nadzorem. Tak - dla przykładu - zwolnieni wraz ze mną na słowo honoru porucznicy von Drigalsky i Scheurwasser zostali aresztowani i odesłani do Francji, gdy pozwolili sobie wyrazić poglądy polityczne. Dochodziło i do innych prześladowań. Mój gospodarz nabył od francuskiej artylerii złom mosiężny w postaci metalowych form do odlewania kul, granatów i bomb (granaty wystrzeliwano z armat i haubic, bomby z moździerzy), dobrze mi znanych i o których wiadomym mi było, że krótko po wybuchu wojny Urząd Górniczy przesłał je z Małejpanwi do Brzegu celem tu przechowania. Poradziłem więc memu gospodarzowi, by je do czasu przechował, lecz on, nie posłuchawszy mojej rady, zażądał od Urzędu Górniczego zapłaty, zaś urząd ów, zapominając o swych powinnościach podczas nieprzyjacielskiej niewoli, złożył meldunek księciu Hieronimowi we Wrocławiu. Nieprzyjacielskie wojsko odebrało zatem memu gospodarzowi rzeczone formy, nie zwracając mu zapłaty, a na domiar złego wtrącono go jeszcze do lochu, cenne zaś formy wysłano do Francji.

Brzeg musiał nadto srodze odpokutować uprzednie naleganie na kapitulację, jako że majątek komunalny został znacznie uszczuplony przez uposażenie wszystkich oficerów, kosztowne umeblowanie domu komendanta oraz bale, które miasto co tydzień wyprawiać musiało.

10. maja 1807 roku wezwany zostałem przed oblicze komendanta, generała Rheinwalda - Alzatczyka – który oznajmił mi, iż zostanę wymieniony na wziętego do niewoli nieprzyjacielskiego oficera jegrów, co stało się już 17. marca, zaistniałą zaś zwłokę tłumaczono nieznanym miejscem mego pobytu. Tak więc 11. maja zaprzęgiem i w towarzystwie bawarskiego ogniomistrza odesłany zostałem do Nysy. Moja kochana żona nie chciała w rzeczy samej tu pozostać, lecz dzielić mój los, zaś ja, ceniąc ten dowód jej miłości, nie mogłem jej tu pozostawić.

Bombardowanie miasta pociągnęło za sobą 3 śmiertelne ofiary: 60-letniego pomocnika warzelniczego, 3 ½-letnie dziecko, zabite w domu przez granat oraz 75-letniego mężczyznę, zastrzelonego na ulicy Rybackiej. Straty materialne były jednak znaczne. Na Ratajach szacowano je na 6.600 talarów. Uszkodzony został tzw. młyn krupniczy na Wyspie Młyńskiej (w roku 1813 całkowicie zniosła go woda). W samym mieście całkowicie wypalił się tylko
1 budynek - oficyna przy ulicy Jeziuckiej, neleżąca do rzeźnika Hoffmanna, zaś przed Bramą Małujowicką (brama ta znajdowała się mniej więcej na dzisiejszym skrzyżowaniu ulic Staromiejskiej i Chrobrego) 3, a przed Bramą Nysańską 8. Wszystkie wypalone budynki – w liczbie 12 - zostały urzędowo wycenione przez inspektora budowlanego Nixdorffa na łącznie 3.660 talarów. Szkód w posiadanych budynkach doznało w sumie 274 właścicieli – w tym aptekarz Ludewig, drukarz Wohlfahrt oraz aptekarz Haumbold w Rynku. Poza tym uszkodzonych zostało 9 budynków publicznych, 6 należących do urzędu kolegiackiego, 35 budynków na przedmieściu nysańskim, jeden przed Bramą Małujowicką, 12 na przedmieściu odrzańskim, 10 na wrocławskim, 5 na Wyspie Młyńskiej oraz dom należący do Żyda Silbersteina, z niewiadomych powodów urzędowo osobno wyszczególniony. Zgodnie z zestawieniem z 30. września 1807 roku całkowite straty wyniosły – po odliczeniu wspomnianych 3.660 talarów - jeszcze ponad 10.800 talarów.

Wielka afera drzewna

Pewien obraz zachowań mieszczan widoczny jest na przykładzie wspomnianej również przez Doerksa kradzieży drewna, która to afera zatoczyła szerokie kręgi. Zgodnie ze sprawozdaniem magistratu, materiał znajdujący się w królewskim składzie drewna przed Bramą Nysańską padł pastwą płomieni podczas oblężenia, zaś 1064 sążni drewna, które komendant rozkazał przenieść do miasta, zostało rozkradzionych podczas kapitulacji. Drewno to było składowane w ogrodzie, znajdującym się między Bramą Wrocławską i Odrzańską, tuż przy wałach (czyli na terenie dzisiejszego Parku Nadodrzańskiego), strzeżonym z rozkazu gubernatorstwa („zarządu” twierdzy). Podczas oblężenia w mieście stał się odczuwalny brak drewna. Zamieszanie, panujące krótko przed i krótko po kapitulacji, „której to powodzenia każdy mieszkaniec wyczekiwał drżąc ze strachu i trwogi” wykorzystane zostało przez kierujących się niskimi pobudkami do zaspokojenia doskwierającego braku drewna – początkowo niepostrzeżenie - z zasobów twierdzy. Z tej przyczyny z rozkazu generała Corneruta odkomenderowano 12 ludzi ze straży obywatelskiej do strzeżenia placu drzewnego (we wspomnianym ogrodzie), a gdy tych przestano respektować, gubernatorstwo twierdzy odkomenderowało jeszcze 40 ludzi warty wojskowej. Kroki te pozostały jednak bezowocne, a doszło wręcz do tego, że mieszczanie, po dojściu do porozumienia z żołnierzami, nie tylko otwarcie wynosili drewno, lecz także już wywozili – na sankach, ciągnionych przez dzieci - nawet całymi łasztami (dawna jednostka miary objętości) tak żywo i zachłannie, że trudno się było przecisnąć przez rynek. Jednym słowem, wśród publiczności zapanował taki entuzjazm, że żaden przedstawiciel władz cywilnych, czy wojskowych, nie śmiał się przeciwstawić owemu niedozwolonemu procederowi poprzez środki doraźne. Tym bardziej, że nawet wskazanie konkretnych osób gubernatorstwu przez dyrektoriat miejski nie przynosiło żadnego skutku. Magistrat twierdził więc, że nie sposób wykryć głównych sprawców. Na podstawie raportu do króla, sporządzonego przez brzeskiego radcę wojennego i podatkowego Bergera, zbadanie sprawy powierzono asesorowi sądu miejskiego Reichertowi. Przeprowadzone dochodzenie wykazało, że po przekazaniu twierdzy drewno zostało nieodpłatnie udostępnione ogółowi. Wśród zaopatrujących się tą drogą w drewno, w przeświadczeniu, że postępują w dobrej wierze, znajdował się również radca komisji justycjarnej (urząd lub tytuł w hierarchii prawniczej) Laube. Winą za stratę poniesioną wskutek tego przez Królewską Kasę Drzewną, w wysokości 3156 talarów, Kamera Wojny i Domen (organ administracji regionalnej) we Wrocławiu obciążyła byłego komendanta von Corneruta. Zarzut nieodpłatnego udostępnienia drewna, co było sprzeczne z prawem, skłonił starszego jegomościa do złożenia oficjalnego pozwu, w którym m.in. czytamy:

„Z całą powagą muszę zaznaczyć, iż w momencie przekazania (twierdzy) zapasy drewna nie wynosiły bynajmniej 1064 sążni, lecz znacznie mniej. Drewno przydzielone etatowo nie wystarczało do ogrzewania wartowni. Od początku oblężenia Wrocławia garnizon musiał w ciągu 8 tygodni dzień i noc przebywać na wałach, by uniknąć zaskoczenia. Nie mogłem pozwolić, by w większości źle umundurowani i nie posiadający płaszczy żołnierze zamarzli przy panujących często tęgich mrozach, co zmusiło mnie do rozdzielenia drewna na wszystkie bastiony. Gdyby nie kładziono przy tym nacisku na oszczędność, to miesięczny przydział 1064 sążni (drewna) zostałby całkowicie zużyty. Lecz w momencie przekazania twierdzy pozostał jeszcze rzeczywiście pewien zapas. Już od samego początku kazałem rzeczonego drewna pilnować i jestem pewien, że aż do chwili, gdy wiadomym było zawarcie kapitulacji, nie uszczknięto z tego ni piędzi. Przekazanie twierdzy stało się wiadomym 16. (stycznia) o 4. godzinie po południu poprzez obsadzenie 2 bram przez Bawarczyków. Około godziny 8. zameldowano mi, że drewno składowane w dawnym ogrodzie jezuickim pod bastionem Hautcharmoy (na terenie dzisiejszego Parku Nadodrzańskiego) jest plądrowane, zaś warta nierespektowana (ignorowana). Poleciłem podwoić wartę i rozkazałem, by z pobliskiego bastionu Hautcharmoy, który to również mógł strzec rzeczonego drewna, jako że znajdowało się ono pod nim samym, strzelać do plądrujących – lecz tylko dwóm całkowicie pewnym ludziom – ślepymi nabojami na postrach. Jednak niestety i te kroki na nic się nie przydały, bowiem żołnierz, dowiedziawszy się o dojściu do skutku kapitulacji, zapomniał o subordynacji i skłonny był wspierać zwyczajną klasę ludową (plebs), która to prawie w wyłączności rozkradła całe drewno. Wobec tych okoliczności i ponieważ większa część garnizonu była zupełnie niezdatna do pełnienia warty, zaś pozostała musiała być po części przydzielona do pełnienia zwyczajnych wart, a po części do strzeżenia zasobnych magazynów - w obliczu groźby ich splądrowania, nie pozostało mi nic innego, niż polecić goszczącemu u mnie burmistrzowi Grofemu, by pilnowanie drewna powierzyć straży miejskiej, co się i stało. Jednak już niebawem burmistrz powrócił z wiadomością, że cały trud na nic, gdyż w obawie przed poturbowaniem musiał się salwować ucieczką - wraz ze strażą złożoną z 12 mieszczan. Poza tym nie mógł w ciemnościach nikogo rozpoznać, a i straż nie zdawała się mieć zapału do ratowania zapasów drewna, które - wedle jej poniekąd słusznego mniemania – już wkrótce i tak stać się miały łupem nieprzyjaciela. Występujący zwykle podczas przekazywania twierdzy brak subordynacji udaremnił wszelkie usiłowania”.

Z datą 29. kwietnia 1808 roku sprawa została odłożona ad acta. Powyższy przykład uwidacznia, jak zaledwie 8-dniowe oblężenie wpłynęło na mieszczan i żołnierzy.