WP:
Bunt generałów w polskiej armii? PAP/IAR 2002-10-14 (09:12)
Ośmiu generałów ze Sztabu Generalnego Wojska Polskiego nie przyjmuje
ministra obrony. Tygodnik Wprost pisze, że generałowie przygotowują
rokosz w armii.
Byłaby to rzecz niesłychana w historii NATO, podważająca zdolność
Polski do sojuszniczej współpracy - nieoficjalnie powiedział
tygodnikowi Wprost przedstawiciel sztabu NATO w Brukseli. Targowanie
się o stanowiska i grożenie buntem jest w armiach paktu nie do
pomyślenia.
Kilku generałów ze Sztabu Generalnego nie chce się pogodzić z
koniecznością opuszczenia zajmowanych stanowisk. Na ich miejsca mają
przyjść pułkownicy. Generałowie mają wybór: mogą odejść na
wcześniejszą emeryturę albo na niższe stanowiska, na przykład dowódców
brygady.
To idiotyzm! Dowodziłem już dywizją, potem pracowałem w Sztabie
Generalnym, a teraz miałbym dowodzić małym związkiem taktycznym. Nie
zasłużyłem na taką degradację i nie zamierzam się na to godzić - mówi
jeden z generałów.
Jeden ze scenariuszy rozważanych przez generałów, którzy nie chcą
odejść ze stanowisk, zakłada wizyty w dawnych jednostkach i
przeprowadzenie tam swoistego referendum: za lub przeciw ministrowi
obrony, Jerzemu Szmajdzińskiemu. Generałowie zarzucają mu prowadzenie
polityki kadrowej polegającej na promowaniu wyłącznie swoich,
oskarżają go o rozbijanie struktur Sztabu Generalnego, pauperyzację
oficerów oraz błędną koncepcję uzbrojenia armii.
A niech się buntują. Czas zrobić w końcu w armii porządek. W tej
chwili mamy w armii generalską paranoję. Jeden dowodzi w Sztabie
Generalnym 30 oficerami, podczas gdy na przykład w korpusie w
Bydgoszczy jeden generał ma pod sobą 30 tys. żołnierzy - mówi
tymczasem wiceminister obrony, Janusz Zemke.
Nie jest chyba przypadkiem, że do niesubordynacji dochodzi w armii,
której dywizja jest trzykrotnie mniej sprawna od przeciętnej dywizji w
innych państwach NATO i której oficerowie (w tym generałowie) uzyskują
ponaddwuipółkrotnie gorsze wyniki w testach sprawności niż ich koledzy
z innych krajów - komentuje Wprost.
Tymczasem premier Leszek Miller uznał w poniedziałek doniesienia
tygodnika za wymagające sprostowania. Byłoby to zupełnie dziwaczne,
gdyby takie zjawisko miało miejsce w Sztabie Generalnym - powiedział
premier w Programie I Polskiego Radia.
Premier mówił, że informacja o tym, co się dzieje w Sztabie
Generalnym, do niego nie dotarła. Ale minister obrony narodowej
kilkakrotnie wysyłał sprostowania dotyczące rozmaitych artykułów,
także i publikowanych w tym tygodniku. Myślę, że to jest kolejny
przykład, który powinien spotkać się z kolejnym żądaniem o
sprostowanie - podkreślił.
Natomiast Janusz Zemke podkreślił, że nie dopuszcza w ogóle myśli, by
mogło dojść do jakiegokolwiek buntu generałów w Polsce. Chcę to
wyraźnie stwierdzić: nie dopuszczam takiej myśli. Gdyby to była
prawda, to jestem przekonany, że minister Szmajdziński na pewno
podejmie natychmiastowe i skuteczne przeciwdziałania - powiedział
Zemke w poniedziałek w Radiu Plus, zaznaczając jednocześnie, że nie
czytał artykułu.
Trzeba w wojsku polskim likwidować różne chore sytuacje. I jedną z
takich chorych sytuacji było jeszcze nie tak dawno to, że 70% etatów
generalskich całego polskiego wojska znajdowało się w Warszawie -
mówił Zemke.
Pytany czy potwierdza, że są problemy z ośmioma generałami, którzy nie
chcą odejść ze stanowisk, Zemke stwierdził, że nie wie konkretnie, o
jakich generałów chodzi. Mogę tylko stwierdzić, że na pewno niektórzy
z generałów, którzy przyszli do Sztabu Generalnego i liczyli na
awanse, to znaczy oni przyszli jako pułkownicy, mogą czuć się
zawiedzeni - dodał.
Czyli jest jakiś bunt? - pytał dziennikarz. To znaczy, ci którzy
liczyli na awanse, mogą się czuć niezadowoleni i ja to mogę
potwierdzać, ale od niezadowolenia, czy od jakiś własnych
subiektywnych, negatywnych odczuć, do buntu jest droga bardzo daleka -
podkreślił wiceminister.
Na kolejne pytanie, czy nie ma buntu w armii Zemke odparł: Ale
absolutnie nie ma.
W sierpniu posłuszeństwo ministrowi obrony wypowiedział ówczesny
dowódca 12. Dywizji Zmechanizowanej ze Szczecina, płk. Ryszard
Chwastek. Zarzucił zwierzchnikom m.in. łamanie prawa, dbanie o własne
interesy, bałagan strukturalno-organizacyjny, opracowywanie w
konspiracji i w mafijnym stylu zmian struktur wojska.
Chwastek otrzymał wypowiedzenie ze służby. Tydzień temu do Wojskowego
Sądu Okręgowego w Poznaniu wpłynął akt oskarżenia, w którym zarzuca
się Chwastkowi niewykonanie rozkazu. Pułkownik kandyduje na prezydenta
Szczecina z ramienia Ligi Polskich Rodzin. (jask)
Navy