Cytat:Dlaczego i za co sad wojenny skazal komandora Kloczkowskiego na cztery
lata pierdla i zwolnienie dyscyplinarne? Moim zdaniem mamy tutaj trzy
mozliwosci:
Zapomniał Pan dodać, że "wyrok nie został wykonany"
Zapomniał Pan tez dodać, że "W 1944 roku wyrok Sądu Morskiego został
zakwestionowany przez prokuratora Najwyższego Sądu
Wojskowego, który wniósł
o rewizję sprawy na korzyść skazanego"
Zapomniał Pan też opisać sytuację jaka panowała na Orle. (
http://www.orzel.one.pl/viewpage.php?page_id=9 )
(...)Od kilku dni panowała zła sytuacja na pokładzie "Orła".
Od 8 września Komandor Kłoczkowski nie przyjmował żadnych pokarmów poza
herbatą.
Chorowało również kilku członków załogi.
Na dodatek po bombardowaniu nastąpiła awaria okrętu, której załoga bez
pomocy z zewnątrz nie była w stanie naprawić własnymi siłami.
10 września nadano z okrętu meldunek o chorobie dowódcy.
W efekcie dalszej wymiany rozkazów i meldunków, komandor Kłoczkowski dostał
do wyboru, albo opuścić swój okręt w porcie neutralnym przedostać się w nocy
na Hel celem zmiany dowódcy.
Komandor zastanawiał się i rozważał te możliwości przez dwa dni.
W tym czasie stan jego zdrowia jeszcze się pogorszył.
Zdecydował się wyokrętować.
Postanowił jednak iść na północ i zawinąć do stosunkowo odległego Tallina.
"Orzeł" szedł kursem północno - wschodnim, opłynął Wyspy Moonsundzkie i
wszedł na wody wschodniej odnogi Bałtyku, do Zatoki Fińskiej.
Rejs ten trwał ponad dobę i w ciągu tego czasu nie wydarzyło się nic
szczególnego.
Była godzina 21.30 wieczorem 14 września, gdy "Orzeł" po niezauważonym
przejściu koło wyspy Naissaar, leżącej na północny zachód od stolicy Estonii
u wylotu Zatoki Tallińskiej, wpłynął koło półwyspu Paljassaar na redę
Tallina.
Pierwszy etap działalności wojennej "Orła" w kampanii polsko - niemieckiej
dobiegł końca.
Po nie zauważonym przejściu "Orła" koło wyspy Naissaar okręt wpłynął na redę
Tallina.
W pół godziny od zjawienia się "Orła" i nadania przez niego depeszy radiowej
z prośbą o wejście do portu, przybył statek pilotowy.
W rezultacie rozmowy statek estoński odpłynął po dyrektywy, polecając
Polakom zaczekać na odpowiedź. "Orzeł" podszedł nieco bliżej portu i o
godzinie 1.30 po północy nastąpiło ponowne spotkanie z estońską łodzią, na
której przybyli estońscy oficerowie w towarzystwie marynarzy.
Zawiadomili oni, że władze zgadzają się na wejście do portu.
Rankiem 15 września komandor Kłoczkowski w towarzystwie podporucznika
Mokrskiego udał się na ląd, do dowódcy floty estońskiej, gdzie spotkali się
z polskim attache
wojskowy w Tallinie.
Tam Polacy dowiedzieli się, że władze estońskie wyraziły zgodę na zawinięcie
"Orła" do Tallina celem naprawy uszkodzeń okrętu i że po dokonaniu naprawy -
w przepisowym terminie 24 godzin - "Orzeł" ma prawo opuścić port.
Równocześnie jednak dowódca floty estońskiej oświadczył, że obecnie w porcie
przebywa również statek niemiecki, który jako pierwszy będzie wychodził z
portu i dlatego, zgodnie z
przepisami prawa międzynarodowego, "Orzeł" nie
będzie mógł opuścić Tallina prędzej , niż po upływie 24 godzin od chwili
wyjścia niemieckiego statku.
Po tej rozmowie Kłoczkowski i Mokrski udali się do szpitala, gdzie komandor
już pozostał.