Lisy pustoszą kurniki w Żuklinie

Cytat:
Ale ja dobrze wiem,co to jest woliera - skoro więc właściciele ptaków ozdobnych ( i do tego dosyć drogich ) twierdzą że nie muszą ich chronić bo to kosztuje,to coś jest nie tak.


A skąd Ty bierzesz takie informacje? Pierwsze słyszę, żeby ktoś normalny kupował drogie ptaki i trzymał je byle gdzie nie dbając o ich bezpieczeństwo!
Przeczytaj jeszcze raz:
Cytat:Przeciętny właściciel woliery z takimi ptakami ma ją blisko domu, zamkniętą na kłódkę i odpowiednio zabezpieczoną, bo woliery buduje się także dlatego, aby uchronić ptaki przed drapieżnikami.


Poza tym Twój idol - lis stanowi znikome zagrożenie dla ptaków w wolierach (przynajmniej w moich okolicach), groźniejsze są koty, kuny, łasice i szczury, a także ptaki drapieżne.I nie muszą one wcale wejść do woliery i zabijać, wystarczy że spłoszą ptaki, które mogą w panice poważnie się pokaleczyć lub zabić! Bardzo niebezpieczne są natomiast...sierpówki bo roznoszą wiele niebezpiecznych chorób. No i zastanów się w jaki sposób myśliwi mogą ochronić wolierę stojącą wsród zabudowań?

 

Mewka japońska

Ellen - O rany-po nazwie spodziewałabym się ptaka z rzędu siewkowych.
Cytat:Mewka ta w naturze nie występuje. Pochodzi ona z Chin, gdzie jest popularnym ptakiem ozdobnym znanym mniej więcej od 500 lat, a więc równie długo, jak kanarek w Europie. Dopiero później hodowlą tego gatunku zajęli się Japończycy i za ich pośrednictwem trafił on do Europy (stąd mewka japońska a nie chińska). Protoplastą mewki była mniszka szara. Prawdopodobnie krzyżowanie podgatunków mniszki dało tak niezwykłego ptaka o nadzwyczajnie rozwiniętym instynkcie macierzyńskim. Są mało wymagające, odporne i długowieczne. W Polsce spotyka się głównie mieszańce odmian mewki japońskiej. Często służą jako mamki rzadszych i trudniej rozmnażających się astryldów, z uwagi na to że są bardzo opiekuńcze. Mewki lepiej czują się w klatkach niż w wolierach.


www
Mniszki natomiast należą do rodzaju Lonchura rodziny Astryldy (Estrildidae) - ptaków z rzędu wróblowych.
Uff...a to Ci heca.Kolejne nieznane mi do tej pory wróblowate ptaszki.Dziękuję Ellen.

Dyskusje przeniesione

Drób ozdobny (kury, ptaki wodne, bażanty)
Niezwykła ptasie miejsca
Ptasie zdrowie
Ptaki wokół nas
Forum czytelników/Foto galeria/Forum związkowe/Giełda

(co do tego ostatniego : czy np. jeżeli nie życzę sobie aby wiadomości o mnie i o mojej hodowli , a takż moje foto , nie było zamieszczone w wolierze , to gdzie mam się zgłosić?)

szczeże to ja tak rzeczywiście nie chce być w gazecie woliera , więc komu mam to powiedzieć?

wg. mnie te pięc zaznaczyłam , bo tych wiadomości powinno być dużo , ja tak uważam :mrgreen:

Na temat LISÓW i nie tylko

Cytat:
RAFFY - piszesz - ..."chcrsz mieć ptaki na dworzu".....a gdzie niby mają być? Gdzie zdrowy rozsądek? Nie przeginaj!
Miejscem wiejskiej, gospodarskiej kury jest podwórko,sad koło domu czy pobliskie pole, a nie ciasna woliera



Przepraszam, a to mowa tutaj o wiejskich kurach? No co się dziwić, należy się liczyć ze stratami jak ptaki luzem biegają i nie tylko od strony lisów Wystarczy, że jakiś zdziczały pies, albo jastrząb albo... ulica koło domu. Tutaj mówię o różnych gat. ptakach które sa utrzymywane w wolierze m.in. bażanty, papugi czy gołębie. Tutaj obowiązkowe jest dobre zabezpieczenie woliery PRZED WSZYSTKIM, o wiele gorsze są kuny czy łasicy, albo .... ludzki złodziej Jedynym zwalczaniem lisa jest dobre zabezpieczenie ptactwa! Co się dziwić, lis skacze z gospodarstwa do gospodarstwa, kradnie po sztuce i nawet gospodarz nie zauważy, że zniknęła jakaś wiejska kura ze stodoły i potem zwierz najedzony chodzi, mnoży i jego pokolenie to samo robi. Chore czy słabe lisy mają też także szanse na przeżycia, a gdyby wszystkie ptactwa ozdobne (takie są najsłabsze, niezbyt szybkie itp.) byłyby dobrze chronione, to przezywałyby najsilniejsze lisy i by polowały na coś innego w naturze.

 

Zwierzątka

Cytat: Nie ma praktycznie w polskiej literaturze hobbystycznej pozycji poświęconej ptakom wodnym. Nie rodziła się ona łatwo. Pomimo tego, że wiele osób interesuje się tą grupą ptaków, to niewielu hodowców chce i potrafi podzielić się wiedzą na ich temat. Na dodatek w polskich hodowlach dominują gatunki pospolite, o których wiedza jest pozornie powszechna, a tak naprawdę fragmentaryczna i niepełna. Gatunki rzadsze i trudniejsze w utrzymaniu są ciągle u nas nieliczne, a zaledwie garstka zapaleńców próbuje hodować ptaki wymagające ciepłego zimowania. Skąd taka sytuacja? Ano, z braku polskojęzycznej literatury! Ten zeszyt nieco wypełni tę lukę.


Tutaj

Jeśli chciałbyś, Scynku, namiary na hodowców mogących sprzedać coś z powyższego, to daj znać na PW. (W zasadzie drób ozdobny ogólnie oraz ptaki "pokojowe" + Klub Czubatki Polskiej.)

Drozd śpiewak

Ptakom, jeszcze tak małym, nie zakłada się gipsu!
Jak opatrzeć skrzydło lub nogę ptaka pokazują ilustracje w książce A.Kruszewicza "Hodowla ptaków ozdobnych"


Oczywiście lepiej nie robić tego samemu i zabrać ptaka do weterynarza, który zna się na ptakach. Być może to skrzydło opada w wyniku urazu neurologicznego, może nie jest złamane i powróci do normy, ale konsultacja u specjalisty jest konieczna.

Drozdy łatwo się oswajają - myślę, że niepełnosprawny ptak może żyć w wolierze w jakimś azylu.
Powodzenia i zdrowia dla drozda

Bażanty z innyi ptakami?

Jesli inne ptaki miały by przeszkadzac mocno bazantom to oczywiscie nie bede ich na siłę łączyć, ale niewielkie papugi przebywaja głównie w górnych partiach woliery, a bażaty głównie na dole więc nie powinny sobie zbytnio wchodzić w drogę. Skoro papugi bez problemu dogaduja sie z przepiórkami to może i z bazantami by mogły.

Hodowla bazantów to moje marzenie podobnie jak kur ozdobnych, ale niestety moi rodzice nie są do nich tak entyzjastycznie nastawieni. Niestety mieszkam w miescie ( na osiedlu domków jednorodzinnych) i jak coś wspomnę rodzicom o bazantach to zaraż słysze takie teksty ,, Nie ma mowy, nie będziesz mi tu wiochy robił! W końcu w miescie mieszkamy, co sobie sasiedzi pomyślą?!'' Boja sie równiez że ptaki beda hałasować i sasiedzi bedą narzekać. podobne obawy mięli z papugami, a teraz to nawet sąsiedzi sie pytają czy mozna przyjść i dać im kawałek marchewki czy jabłka, bo takie sliczne te papużki ,a jedna to sie daje nawet pogłaskac przez kraty.
Ale mam nadzieje że wkońcu sie zgodzę na jeden gatunek, a jak się okaże że sa ładne i nie sprawiaja kłopotów to może na kolejne. Z papugami było podobnie, a teraz mam juz kilka gatunków i mama chce im zrobic jakąś ładną wolierkę bliżej domu, żeby było je widac, bo uwaza że sa bardzo ładne.

PS: Z przepiórkami ? Myslałem ze nie mozna hodowac innych kuraków z przepiórkami, tak mi zawsze mówili znajomi którzy mają te ptaki.

Kot, nasz pupil i wróg ptaków.

Tak samo jak i psy-nasze koty mogą być zagrożeniem dla naszego ptactwa ozdobnego. Otóż niektóre z nich trafiają się takie że mogą wręcz spać z naszymi ptakami i pisklakami nie robiąc im krzywdy. Są jednak i takie sztuki-z tych naszych pupili, że potrafią zapolować na mniejsze ptaki i pisklęta. Jest to ich natura i tu zdarza się to częściej u kotów niedokarmianych lub bardziej zdziczałych. Koty z regóły polują oprócz na myszy, także i na małe ptaki (wróblowate)-czasem nie potrafią odróżnić dzikich ptaków od naszych hodowanych, swobodnie chodzących po podwórku. Najczęściej dzieje się to wtedy gdy mają potomstwo.
Bywają i takie koty, w szczególności samce które polują nawet na większe ptaki, zbliżone wielkością do nich. Przedostają się przez płoty na wybiegi,przez luki i szczeliny do wolier,przez nie zamknięte wejścia do kurników i wyrządzają nam szkodę. Na ogół, kot nie jest aż tak niebezpieczny jak kuna czy tchórz, aczkolwiek wypłoszy nam ptaki które mogą się porozbijać wpadając w panikę. Niektóre ptaki może nam uszkodzić, a na ogół zadawala się sztuką, którą wynosi i wyjada wnętrzności.
Jako szkodniki zaliczają się też i te które wypijają jajka,gdyż powodują straty.
Tu, najgorszymi są koty zamieszkujące śmietniki i nie dożywiane.

Gołąbek diamentowy Geopelia cuneata

Michuuu wszystko zależec bedzie jakicharakter maja ptaki.Bo u mnie mam 2 pary i lataja luzem po piwnicy i jak samice siadaja na jajka samce często sie biją jak tylko któryś przekroczy ich teren.Nie trwa to długo ale majac kilka par nie zawsze zniesienia jajek zejda się w tym samym czasie i może być róznie.Ale mysle,że jak wolierka bedzie dobrze zakrzewiona i ptaki beda miały sie gdzie ukryć to taka 2x3m bedzie dobra dla 3-4 par.Niektorzy trzymaja gołabki z innymi dużymi gołebiami ozdobnymi w gołebnikach z wolierami i nie ma z nimi problemu[/b]

Woliera

Dla mnie woliera nie jest złą gazetą, ale powinno się w niej ukazywać masa róznych tekstów dl awszystkich hodowców. Czasem trafia się w większej ilości na ogół coś z blaszkodziobych lub samych gołębia, a nie wszystcy takie ptaki hodują i posiadają.
Moze powinno się wziąść to pod uwagę i pisać też więcej o tropikalnych ptakach, papugach, drobnicy, turakach, gołąbkach tropikalnych , bażantach

Na ogół to krulują tam właśnie blaszkodziobe, gołębie ozdobne, kury i wiele informacji z natury i dzikie ptaki.

MOJE FOTKI :D

JITOKKO:
Mam je dzięki Panu Roszkowskiemu, który był sponsorem nagrody głównej w wiertualnej wystawie ptaków ozdobnych na forum woliera.

Moja Hodowla

Dodam tylko że ta wolierka jest podzielona. W dobudowanej części będą trzymane: papużki faliste, cukrówki ozdobne, przepiórki chińskie. Ale zrobiłem przejście dla mniejszych ptaków aby miał więcej miejsca i więcej światła. Więc mają całą wolierkę do dyspozycji zeberki, mewki, amadynki ostrosterne, kanarki. A lęgi będą odbywać w starszej części woliery. Zapobiegnie to przeszkadzaniu przez faliste zeberką i innym mniejszym ptakom.

Czystość wody w bajorkach.

Witam, czy stosujecie jakies srodki chemiczne dla utrzymania czystosci wody? zastanawiam sie jak to mozliwe ze u Reversa przy tak duzej ilosci zwierzat plywaly w oczku ryby ozdobne. od pewnego czasu jestem stalym bywalcem forum. Obecnie nic nie hoduje, kiedys bylem szczesliwym posiadaczem parki mandarynek i karolinek i nie powiem bo utrzymanie czystosci wody to byl powazny problem.
W tym roku chcialbym powrocic do hobby i oprocz kaczek chcialbym zajac sie hodowla tragopanow i olsniakow himalajskich:) Wczesniej musze wybudowac woliere, a troche to pewnie potrwa bo zamierzam podejsc bardzo powaznie do tematu i zanim wpuszcze do niej ptaki wszytsko bedzie musialo byc dopiete na ostatno guzik:) Mam jeszcze jedno pytanie: czy wymienione wyzej gatunki bazantow mozna trzymac z kaczkami? zastanawia mnie to poniewaz w takim ukladzie, bazanty beda mialy dostep do bajorka, a moim zdaniem powinny miec raczej dostep wylacznie tylko do czystej, swiezej wody?

Budki lęgowe dla kaczek.

LordVader, grzywienki jeśli już w budce zasiądą to zapewne większa budka niż dla mandarynek. Podstawa zapewne 40 x 40 a możliwe że i większa. Wysokośc dla niektórych ptaków nie ma zbytniego znaczenia, oby tylko nie była zbyt niska dla wygody ptaka.
Ja dokładnie nie powiem jaka ma to być budka gdyż u mnie złożyły jajka za krzewem ozdobnym tuż koło ściany woliery.

Łąkówki modrobrewe i rudosterki brązowobrzuche - hodowla w

Buduje właśnie nową wolierę dla papug, będzie miała wymiary 4mx2mx2m, beda w niej mieszkać 1 parka nimf, 1 parka lub 2 falistych, kilka przepiórek japońskich i byc może ryżowce. Będzie to moja woliera , ale będzie stała blisko domu i ma spełniać funkcję ozdobną, stąd mnogosć gatunków, myślę że wyżej wymienione ptaki bedą mogły wspólnie gniazdować ( w tym roku lęgi z ich udziałem odbyły sie bez problemów w mniejszej wolierze). Mój problem polega na tym że zarówno rodzice jak i ja chcielibyśmy dołączyć do stadka jeszcze jakieś bardziej kolorowe i mniej pospolite papugi ( lub inne ptaki) które bedą zimować na zewnątrz ( zima okrywa większą część wolier folią, są tez różnej grubości żerdzie) i nie da podczas okresu lągowego niebezpieczne dla innych ptaków ( najlepiej żeby mogły sie bezkonfliktowo rozmnażac, ale zadowoli mnie tez brak agresji w okresie lęgowym w przypadku braku budek), a o takie nie łatwo.
Po długich poszukiwaniach wytypowałem łąkówki modrobrewe, bo podobno są bardzo spokojne i odporne na mróz ale nie wiem ile w tym prawdy, oraz rudosterki brązowobrzuche, o tych prawie nic nie wiem, a przynajmniej nie o ich stosunku do innych gatunków, ale strasznie mi sie podobają.
Co wy o tym myślicie, a może macie propozycje jakis innych gatunków ?( może księżniczki z walii ?) Jesli możecie podajcie orientacyjne ceny za parkę młodych ptaków wymienionych gatunków i ewentualnie proponowanych przez was.

Dbaj o ORTOGRAFIĘ/STYLISTYKĘ i POPRAWNĄ POLSZCZYZNĘ!
Przez błędy i stylistykę, twój post/temat może być nie zrozumiały dla innych.

Chów i hodowla uszaków.

W warunkach hodowlanych ,powinniśmy umieścić ptaki w obszernej wolierze ogrodowej obsadzonej ozdobnymi krzakami, oraz w miarę urozmaicić kamieniami, korzeniami, pniami.
W tak urządzonej wolierze ptaki będą czuły się bezpiecznie i ładnie będą się prezentować, a kura sama wyszuka sobie miejsce na gniazdo, w którym zazwyczaj sama będzie wysiadywać jajka. Powinniśmy wtedy jej na to pozwolić, gdyż dorosła para uszaków wodząca dumnie za sobą swoje pisklęta i troskliwie opiekująca się nimi to widok który, daje sporo radości i satysfakcji hodowcy. W ten sposób odchowane młode rozwijają się prawidłowo i sa pełne wigoru.

kupię

Jako takich typowo o kanarkach czasopism nie ma ale są o hodowli ptaków egzotycznych takie jak dwumiesięcznik Woliera czy Exota.A ja osobiście polecam ksiażke Dr A.Kruszewicza Hodowla Ptaków Ozdobnych wyjaśnia wiele wątpliwości dotyczących hodowli kanarków ich żywienia a także występujących chorób.

Coś na temat forum i logowania...

majawn, proponuję jeszcze charytatywnie wydać kilka dwumiesięczników "Woliera", fajnie będzie; skorzystamy.
Na Polski Kurnik zapraszam wszystkich, którzy mają coś do powiedzenia i chcą dzielić się swoją miłością do ptaków, równocześnie czerpiąc pożytek z wiedzy i doświadczenia innych.
Portal Hodowców Drobiu Ozdobnego jest bezpłatny, a "cenę" jaką pobieramy, tj. rejestrację trwającą około minuty, mającą na celu ukrócenie Trollingu i kontrolę nad "emocjonalnymi" postami userów niech nie zraża poważnych ludzi.
Równie gorąco zapraszam co majawn.

Cyranka

Brawo, Panie Michale!!!!
To może ujawnimy do końca ważną informację. Pan Michał przygotowuję dla nowej wersji portalu "Woliery" taką właśnie "encyklopedię" większości występujących na świecie ptaków blaszkodziobych. Podobne prace trwają przy drobiu ozdobnym. Będą krótkie opisy, wzorce rasowe, o ile takowe są, no i dostępne nam zdjęcia, czasami dziesiątki dobrych fotografii.
Kto wie, może powstanie z tego jakaś książka...
Druga ważna informacja. Pan Michał począwszy od marcowego numeru naszego czasopisma trafił w skład ścisłego zespołu redakcyjnego. Będzie się opiekować częścią ptaków grzebiących oraz właśnie blaszkodziobymi.

Gołębie wywracające

Wracając do tematu gołębi akrobatycznych czyli wykonujących w czasie lotu wywroty i inne akrobacje chciałbym pokazać kilka moich najnowszych nabytków , ptaki z grupy bijów czyli gołębi wykonujących w czasie lotu wywroty i przy tym głośno klaskających skrzydłami. Ile jest właściwie odmian bijów, tego nawet najwięksi znawcy tematu do końca nie wiedzą. na pewno jest ich bardzo wiele. Gołębie te są hodowane na olbrzymim obszarze od Turcji, gdzie powstała jedna z najdoskonalszych ras bijów - takla i ich widąca odmiana mardin, poprzez Iran, Irak, kraje Kaukazu, azjatyckie republiki byłego ZSRR ( Kazachstan, Uzbekistan ze sławnymi krótkodziobymi bijami uzbeckimi,Azerbejdżan, skąd pochodzą bije bakińskie, Kirgistan), olbrzymie obszary Syberii aż po Afganistan i Pakistan. We wszystkich tych krajach hodowane są różnorakie odmiany biji, czasami co miasto, to hodowana jest w nim lokalna rasa więc połapać się w nich naprawdę trudno. W Europie poza tureckimi taklami znane i cenione są bije uzbeckie, zwłaszcza krótkodziobe, które w ciągu ostatnich kilkunastu lat stały się typową rasą ozdobną i hodowane są przeważnie w wolierach. Znane są także bije kaukaskie, armawirskie długo- i krótkodziobe oraz bakińskie a także irańskie odmiany czili.Inne rasy w hodowlach europejskich występują sporadycznie.Obecnie w mojej hodowli poza taklami mam bije północno kaukaskie średniodziobe, bije uzbeckie średniodziobe oraz bije krasnodarskie o wzorze rysunku praktycznie niespotykanym u innych ras gołębi.

ozdobne czy pocztowe?

Opłaci...to jest pytanie średnio trafne...gołębie to nie jest biznes dochodowy nad zbyt chyba że na prawdę ma się ładne ptaki i młode idą za konkretne pieniądze...ale i tak raczej nigdy się nie odzyska tego co się włożyło...to jest hobby i tak to traktuje.

Pocztowe a ozdobne to jest odwieczne pytanie i nikt nikomu nie poradzi...Ty powinieneś wiedzieć czy chcesz mieć ładne ptaki w wolierze/na podwórku i dążyć do wzorca, czy ptaki które będą tylko miały wyniki w locie (o ile kiedyś je osiągniesz w ogóle).

Trzymając ozdobne nie musisz należeć do związku...gołębie możesz trzymać, młode sprzedawać za całkiem dobre pieniądze gdy są ładne i nie ma problemu, przy pocztowych i lotach należenie do związku jest w sumie obowiązkiem bo jak inaczej?

Więc musisz sobie odpowiedzieć chyba na najważniejsze pytanie...czy chcesz ładne ptaki oglądać na dachu czy "wyniki na papierze" i cały gołębnik niemal identycznych gołębi.

GOŁĘBIE RZESZOWSKIE

Witam.Gołębie rzeszowskie wystawowe są gołębiami ozdobnymi, więc jesli masz na myśli loty konkursowe, to nie nadaja się absolutnie.Rasa ta została utworzona na bazie gołębia pocztowego, więc podobnie jak inne tego typu rasy( staropolski, śląski tarczowy, listonosz, niemiecki wystawowy itp.) cechuje ją przywiązanie do gołębnika, niezła sprawność lotowa, dobra orientacja w terenie. Ptaki te nieżle latają, ale mam na myśli oblatywanie ptaków nad gołębnikiem ( ganianie), a nie wypuszczanie z określonej odległości od domu. Systematycznie oblatywane dotrzymują w powietrzu gołębiom pocztowym konkursowym, zwłaszcza osobniki młode, w wieku kilku lat ich sprawność lotowa maleje. Niektóre osobniki cechuje silne przywiazanie do gołębnika i trudno je przyzwyczaić do nowej siedziby. Nawet po kilku tygodniach lub miesiacach przyzwyczajania potrafią uciec, jednak nie zawsze trafiają do poprzedniego gołębnika. bywały jednak przypadki, że gołębie rzeszowskie wracały do właściciela wypuszczone z odległości kilkudziesięciu, nawet ponad 100 kilometrów. Nie jest to rasa najlatwiejsza w hodowli, czesto trzeba korzystac z pomocy mamaek, zwłaszcza u ptaków zamkniętych przez cały czas w wolierach. Podobnie jak w przypadku innych ras stworzonych na bazie gołębia pocztowego ich hodowca musi wykazać się sporym doświadczeniem hodowlanym i znajomością przynajmniej podstaw genetyki, gdyz rasy te stanowią niejednolity materiał hodowlany i sporo wysiłku wymaga odpowiednie dobranie par do rozplodu, by wyniki hodowlane były zadowalające. Dobierajac pary przypadkowo można się rozczarować, bo często ptaki o dużej wartości hodowlanej i wysoko oceniane dają potomstwo miernej jakości.

ganianie - bójanie

Witam. Niektórzy powiedzą , że śmiesznie lub nawet żałośnie, jednak w wielu przypadkach się to sprawdza, zwłaszcza kiedy ptaki są rozleniwione i same latać nie chcą. Jak wielu jest hodowców tak też wiele jest gustów. Często hodowcy ptaków ozdobnych , których gołębie nigdy nie opuszczają wolier patrzą na ganianie z dezaprobatą czy nawet pogardą. Ludzie dla których całe piękno gołębia zawarte jest w jego locie będą ptaki ganiać mimo kpiących uwag " wolierowców". Wygląda to mniej-więcej tak, że do długiej tyczki ( u mnie jest to stara rosyjska wędka teleskopowa) przypina się kawał materiału na kształt na przykład flagi, może to być z powodzeniem worek od ziarna itp. Przyrząd ten ma być na tyle długi, by pomachać nim nad dachem, na którym siedzą oporne gołębie, a tym samym spłoszyć je i zmusić do lotu.

LUDZKA GŁUPOTA

Cytat:co chciałeś powiedziec przez to że głównym tematem woliery są gołębie


chyba macie jakies problemy z rozumieniem slowa pisanego, chciałem powiedzieć to co napisałem: głownym tematem serwisu woliery są gołebie i inne ptaki ozdobne, jest do tego osobne subforum p.t. "gołebie" i tam umiesciłem swój post, został jednak przeniesiony do hyde parku. Ale skoro są tu takie zasady to niema sprawy.
pozdr

kurnik i woliera w jednym

Witaj Agatko

Podobnie jak Ty niedawno przeprowadziłam się na wieś, zwierząt mam sporo, w tym i kury
Trzymam je w wolierach zaopatrzonych w ocieplane i zabezpieczone przed wilgocią domki.
Każda rasa ma osobną wolierę, żeby uniknąć krzyżowania między nimi. Wolierki sąsiadują ze sobą, co pozwala kurom na bogate życie towarzyskie , a mi oszczędza miejsce w ogrodzie

Czy planujesz kury ozdobne, czy użytkowe?

W pierwszym przypadku radzę nie łączyć za sobą ras. Unikniesz w ten sposób krzyżowania między sobą i walk kogutów, które mogą być barzo nieprzyjemne w skutkach. Zasada obowiązująca u mnie : jedna woliera = jeden facet

Myślę, że połączenie wolery z kurnikiem jest jak najbardziej logiczne i sensowne

Jeżeli chodzi o wielkość wybiegu, wszystko zależy od gabarytów i ilości ptaków.
Dla przykładu, u mnie stadko czterech silek ( jedwabistych standard)
mieszka w wolierze o powierzchni 20 m2 i jest ona w zupełności wystarczająca.

Jeżeli zamierzasz utrzymywać ptaki używające skrzydeł możes powiększyć przestrzeń komplikując ją. Wystarczy porobić grzędy, podwyższenia itp. W ten sposób nie tracisz miejsca w poziomie, a ptakom powierzchnia użytkowa się powiększa

Mam nadzieję, że udało mi się w miarę jasno przekazać to, o czym myślę

Jeżeli chodzimo przepiórki .. Nigdy nie hodowałam tych ptaków, ale " na chłopski rozum" bałabym się je łączyć z bażantami, czy kurami, bo są maleńkie i mogłaby je spotkać krzywda. No , chyba, że woliera byłaby wyjątkowo duża z dużą ilością kryjówek....

Jednak ja bym nie ryzykowała i postawiła dla maluchow osobne pomieszczenia

poczateczek-przepiórki kilka pytań

Witam mam kilka pytań - zbudowałem wolierę 10 na 5 m - podzieliłem ją na 3 części - jedna 2,5 na 5 będzie przeznaczona dla przepiórek japońskich stąd mam kilka pytań - jak liczebne stadko mogę tam umieścić?, co powinno się znajdować w wolierze? jakieś mini kurniczek? woliera jest zewnętrzna - chce tam trzymać ptaki cały rok, około 2m będzie osłonięte daszkiem. Czy mogę trzymać razem z przepiórkami jakieś inne ptaszki w tej samej wolierce np kilka gołąbków ozdobnych? Dziękuje za podpowiedzi.

W wolierach, czy swobodnie? Jak utrzymujemy nasze ptaki, co

Cytat:kura jak ma nosić jajka to powinna mieć dużo przestrzeni ,trawy oraz innych skladnikow mineralnych.


michal_93 ja mam kury w wolierach i niektóre rasy znoszą 180-200 jaj rocznie od jednej kury, nowoczesne woliery i waru jakie zapewniają hodowcy swoim ptakom obecnie są na wysokim poziomie i ptaki doskonale się w nich czują mają wszystko to co znalazłyby na dużych wybiegach, kilka lat wstecz kury towarowe latały po całych ogrodach obecnie każdy chce mieć ładny trawnik przed domem i ludzie polikwidowali kury albo gdzieś w tyle ogrodu ogrodzili kawałek i tam hodują kury na jaja na małym kawału zazwyczaj jest 10-20 szt , czasami nasze woliery są większe a mamy tam tylko 3-5 szt , należy tu jeszcze podkreślić że kury ozdobne nie wszystkie nadają się do hodowli na dużych wybiegach

W wolierach, czy swobodnie? Jak utrzymujemy nasze ptaki, co

przyłączę się do dyskusji na temat wielkości wolier , "bezkresnej" swobody przestrzeni na temat nieśności kur.
Nie ma to żadnego wpływu na wyniki nieśności.
Przykłady:
Fermy hodowlane niosek,
Hodowle drobiu ozdobnego w Niemczech czy Holandii.
Będąc niejednokrotnie po jakiś przecudny egzemplarz u naszych zachodnich sąsiadów łapałem sie za głowę jak w tak małych pomieszczeniach można trzymac tyle wzorcowych wystawowo osobników. Bardzo prosto ,chów klatkowy ,piętrowe stojaki.Pomieszczenia wyposażone w klimy lub jonizatory , zaciemniane okna, sztuczne światło ,także aseptyczne i w klateczkach przecudne egzemplarze.Często spowodowane jest to brakiem terenu .
Wielkośc pomieszczeń ma wpływ jedynie na zdrowotność ptaków , brak ruchu powoduje odgnioty na stopach i palcach co może wpłynąć na rozwój infekcji gronkowca i innych schorzeń. Kurkom(wystawowym), pewnych ras zwłaszcza łapciatych i czubatych w okresie przygotowania do wystaw specjalnie ogranicza się "bezkres" wybiegu .Chyba ,że woliera jest całkowicie zadaszona i nie przepuszczjąca bezposrednio promieni słonecznych.Celem,takiego chowu jest zapobieganie przed zniszczeniem upierzenia i wyeliminowaniu niewskazanych odbarwień i nalotów . Łapciate dodatkowo wskazane utrzymywać na miękkim i suchym podłozu. Często hodowców tych ras nazywa się "wiórarzami".
Ważnym elementem nieśności kur, jak nienajważniejszym jest zbilansowana karma oraz uwarunkowania genetyczne.
Zaznaczam,że takie warunki stosowane są w hodowlach a nie w chowach przydomowych .Więc trzeba sobie uświadomic co to jest hodowla a co chów.

Woliera-wydania elektroniczne

WOLIERA” to dwumiesięcznik dla miłośników ptaków, hodowców i lekarzy weterynarii. Bogato ilustrowany, prezentujący następujące zagadnienia: rasy i gatunki ptaków ozdobnych, hodowla i pielęgnacja ptactwa ozdobnego, problemy hodowlane, choroby, zasady żywienia, niezwykłe ptasie miejsca, kierunki i cele wypraw ornitologicznych, tajniki zachowań ptaków, aktualności z różnych związków hodowców, bezpłatne ogłoszenia drobne.

Wydania specjalne „Woliery” przedstawiają szerzej tematykę stałych działów magazynu. Ostatnio ukazały się następujące wydania specjalne „Woliery”: „Wyprawy ornitologiczne” „Ptactwo wodne” „Ptaki wokół nas” „Kury czubate”. W przygotowaniu kolejne publikacje.

http://przeczytaj.nextore....xml?_offset=20

Sugestie/Porady/Skargi i żale/Komplementy

Witam!
Ay zamknąć temat programowy wklejam jeden z charakterystycznych listów jakie systematycznie dostaje redakcja.

Jestem wiernym czytelnikiem "Woliery" od czasu jej powstania. Chciałbym podzielić się moimi przemyśleniami dotyczącymi kolejnych numerów specjalnych pisma. "Woliera" jest pismem dla miłośników i hodowców ptaków. Na jej łamach ukazuje sie bardzo wiele interesujących artykułów. Dostrzegam jednak pewne braki, które niestety z czasem się pogłębiają. Stałymi rubrykami dotyczącymihodowli ptaków są teraz właściwie tylko rubryki dotyczące gołębi oraz drobiu ozdobnego. Są one bardzo iteresujące, ale hodowla ptaków to również ptaki ozdobne. Mam tu na myśli papugi, drobne ptaki egzotyczne oraz kanarki. O ile o papugach pojawiają się od czasu do czasu artykuły(niestety nie na temat hodowli) to o astryldach, a w szczególności o miękkojadach i kanarkach nic nie można przeczytać. Proponowałbym założenie dwóch rubryk opisujacych
papugi oraz małą egzotykę. Jeżeli chdzi o numery specjalne to one właśnie mogłyby częściowo wypełnic tą lukę. Mam propozycję 5 numerów: o papugach, o kanarkach, o pozostałych ptakach egzotycznych, o bażantach, oraz o pozostałych kurakach(tragopany, perlice, kuropatwy, przepiórki). Mam nadzieję, że moje skromne uwagi zostaną rozpatrzone. Uprzejmie dziękuję.
Pozdrawiam całą Redakcję "Woliery".

:: Nowa Woliera ::

Haaa nareszcie do mnie już doszła!

Co do szaty graficznej to jest świetna :-) i bardzo mi się podoba.

Moja prywatna ocena aktualnego nr. To:

Okładka i szata graficzna 10/10
Wstęp „Drogi czytelniku” 7/10 (Zawsze czytam te wstępniaki, bardzo je lubię)
Ciekawostki „Aktualności z Loro Parque” 8/10
Wywiady „Ptasie pasje” 9/10 (Bardzo ciekawe, podoba mi się)
Gołębie „Kapucyn” 9/10

Drób Ozdobny:
„Bojownik Nowoangielski” +9/10 (ładne fotki)
„Totenko” 10/10
„Koskoroba” +9/10
„Kur Cejloński” 9/10

Ptaki egzotyczne:
„Rozella” 9/10
„Słowik” +9/10

Ptaki wokół nas:
„Muchołówka” 10/10
„Szczygieł” -10/10

„Wyprawy…” – Nie mi to oceniać, głupio oceniać kogoś przeżycia i obserwacje – powiem tylko, że chciał bym przeżyć to co autor tego tekstu.

ABC Hodowcy :
„Karaczany” 8/10
„Czynniki wpływające… strusie” -10/10

Ptasie zdrowie:
„Rzęsistkowica” 10/10

Co do metamorfozy jaką przeszła Woliera to jak najbardziej jestem Zaaaaa!
Okładka jest świetna!

To tylko moje prywatne oceny :-P

ZASADY OBRĄCZKOWANIA DROBIU

według mnie ptaki powinny być obrączkowane. Tylko jest mały problem, ja swoje ptaki wypuszczam na dużą wolierę i tam jest dużo drzew i krzewów, a nawet kupki gałęzi ściete po to żeby mogły sie w nich chować i legnąć. Czasami może sie zdażyć że ptak powiesi sie za taką obrączkę, a skutki mogą być różne. Wiekszość ptaków moich hodowlanych nie posiada obrączek. Należe do klubu hodowców ptaków ozdobnych, ale obrączki zamawiam swoje. Na obrace zamieszczam; rok urodzenia, PL - panstwo pochodzenia, numer kolejny i J.K. moje inicjały. Według mnie powinno to wystarczyć.

woliliera

drogba2702, Poszukaj sobie woliera powinna być na tyle duża aby ptaki mogły w niej swobodnie latać.Wszystko zależy od tego ile masz miejsca i ile możesz wydać na jej budowę.Gotowej odpowiedzi nikt Ci nie poda bo każdy buduje na miarę własnych możliwości i potrzeb. Budowa woliery jest praktycznie taka sama jak dla papug, bażantow i innych latających.Do wolier nadają sie golębie ozdobne czyli takie które nie latają zbyd dobrze np. pawiki, loczki i wiele innych. na pewno nie pocztowe i inne lotne gatunki. Nawet ozdobne gołębie mogą bc trzymane tylko w gołębniku bez woliery o ile nie masz w pobliżu skrzydlatych drapierżnikow.

pomocy!!!

Vela, podobne tematy już istnieją.

Odnośnie kaczek to możesz kupić kopiowane i nie odlecą, ale ja polecał bym woliere zasłonić i z góry tak dla większego bezpieczeństwa ptaków.

Odnośnie kur to jest masa ras, łatwiejsze i trudniejsze. Ja polecał bym na początek silki, ale takie czyste od dobrych hodowców. NIe jakies mieszańce. No i jeszcze można nabyć tutaj czubatki, zielononóżki no i cochiny miniaturowe.

Odnośnie gołębi ozdobnych to też jest kilka ras które są łatwe. Chyba najczęściej hodowane to są pawiki, garłacze, kingi.

Jeśli chodzi o woliery, to lepiej jest wynająć stolarza który Ci to zrobi według własnych potrzeb lub jeszcze jakiegoś złotego rączkę. Firmy cię odrą ze skóry i kasy a gotowe woliery zazwyczaj są małych rozmiarów no i nie zawsze się podobają.

Z wizytą u...

Na początku grudnia miałem niezwykłe spotkanie. Przy okazji odwiedzenia wystawy na słowackiej Nitrze, gdzie w następnym roku odbędzie się kolejna Europejska Wystawa nie tylko ptaków, zajrzałem do znanego nam z tego forum Petera Feriencika.
Peter okazał się fantastycznym kompanem. Gęby nam się nie zamykały przez dobrych kilka godzin, a ile było żartów i śmiechu... Nie mieliśmy żadnych kłopotów z porozumieniem. Słowacki to prawie "polski" język (i na odwrót).
Peter hoduje kilka bardzo interesujących ras kur. Na poniższych zdjęciach przedstawione są la fleszki, słowackie orawki i araukany (według nazewnictwa słowackiego). Niestety nie udało mi się zrobić fotek cemankom, bo było zimno i kurki siedziały w ciepłym kurniku.
Zainteresowały mnie orawki, jedyna piękna towarowa i ozdobna słowacka rasa kur, o której zamierzam napisać obszerniejszy materiał na łamach Woliery - do wizyty u Petera na pewno wrócę.
Ponieważ szukam do swojego ogrodu psa, który byłby odporny na złe warunki atmosferyczne i choroby, dobrego stróża podwórka, no i takiego, któremu kurki mogą wchodzić do budy, a nie stanowić obiektu do zjedzenia - wydaje mi się, że takiego pieska znalazłem własnie u Petera. To rasa czeska, trochę mniejsza od owczarka niemieckiego.
Oto link do oficjalnej strony klubowej:
http://www.kpchp.org/fotoalba.html

Czasopisma Przyrodnicze

Dziękuję wszystkim za komentarze!

Następne planowane wydania specjalne Woliery:

Kury ras wschodnich
Ptactwo wodne
Ptako wokół nas
Kury czubate
Choroby ptaków ozdobnych

A bł?d owszem, jest w podpisie zdjęcia Ale nie powiem gdzie. ZnajdĄcie sami

1

Witam w swoim pierwszym poście.
Interesuje mnie wasze zdanie na temat hodowli ptaków ozdobnych w wolierach. Czy uważacie, że ptak może być piękny wyłącznie w swoim naturalnym środowisku?
Przy okazji chciałem zaprosić wszystkich miłośników ptaków na portal poświęcony właśnie hodowli:
http://www.kurnik.iq.pl

1

Ja dopiero zaczynam moją przygodę z drobiem ozdobnym i nie mam w tej dziedzinie zbyt wiele do powiedzenia. Zaczęłam od czytania różnych książek, aby się przygotować do hodowli. Więc to co mogłabym napisać byłoby chyba w 100 % plagiatem.
Mam natomiast spore doświadczenie w hodowli wiewiórek ziemnych burunduków, a wiedza o nich nie jest jeszcze tak bardzo spopularyzowana. Wiem,że wielu hodowców ptaków jest zainteresowanych hodowlą (lub hoduje) także innych zwierząt. Tym bardziej, że te wiewiórki można trzymać przez cały rok w wolierach zewnętrznych.
Czy w związku z tym mogłabym np. w dziale porady zamieścić swój temat o tych wiewiórkach i czy mógłby on wziąć udział w konkursie?
Jeśli nie, to zrozumiem i nie będę rozczarowana bo to przecież jest KURNIK. Ale fajnie by było móc podzielić się naprawdę swoim doświadczeniem, no i oczywiście wziąć udział w konkursie.
Pozdrawiam.

Gorycz rozczarowania.

Ja także podpisuję się pod tym co już zostało tu napisane.
Dodam tylko, że mam znajomego ogrodnika - właściciela jednej z największych na południu szkółki drzew i krzewów ozdobnych, który hobbystycznie utrzymuje (nawet nie rozmnaża) w kilku wolierach papugi i drób ozdobny. On często słyszy "jaką to pewnie kase na tym ma" i zawsze wtedy żartem odpowiada, że to te ptaki są źródłem jego utrzymania a te kilkadziesiąt hektarów szkółek to tak przy okaji...
Myślę, że takie sytuacje i takich zawistnych ludzi trzeba traktować z humorem, bo co poradzić na to ,że niektórzy już tak mają?

Zaburzenia proporcji zwierząt w środowisku

Nic nikomu nie zarzucam, ale z tego co widzę NISKOLOTNY hoduje gołębie i częściej niż nasze kaczki to gołębie wybierają wolność i tworzą w miastach całe stada. Mało który hodowca trzyma ptaki w wolierze, a z lotów gołębie albo wrócą albo nie.

Dziś bardzo się zdziwiłam, bo pewien człowiek spytał mnie czy nie mam na sprzedaż kaczki z podciętymi ścięgnami skrzydeł (dosłownie). Pierwszy raz o czymś takim słyszałam i mam nadzieję, że nikt takich metod nie stosuje. Pomijając fakt, że taki ptak nie byłby zbyt ozdobny ciągnąc swoje skrzydła za sobą, to przecież by się bardzo męczył.

A odnośnie ankiety to posiadam ptaki wyłącznie kopiowane (takie nabyłam), ale ja sama nie zdobyłabym się na kopiowanie przychówku ze względów humanitarnych - głosuję więc za niekopiowaniem

Wydanie specjalne Woliery - "Kury czubate"

Od kilku lat zajmuję się hodowlą drobiu ozdobnego i już od samego początku swojej przygody z ptakami, odczuwałam brak publikacji na ten temat.
Ostatnio na naszym „ptasim” rynku wydawniczym ukazało się specjalne wydanie Woliery pt. „Kury czubate”, którego stałam się posiadaczką. Publikacja ukazała się dzięki ogromnemu zaangażowaniu p. Stanisława Roszkowskiego, którego poznałam jako pasjonata kur czubatych. Ciekawostką, a zarazem dużym plusem są zawarte w wydaniu fachowe wypowiedzi najlepszych hodowców w danej rasie z Japonii, Holandii, Rosji, Włoch, Niemiec, USA, Anglii i Polski, którzy opisują większość występujących na świecie kur czubatych takich jak: pawłowskie, jedwabiste, sułtany, brabanckie, appencelskie, czubatki i białoczuby polskie, karzełki birmańskie, houdany, crece couer.
Wydanie zostało wydrukowane na formacie A3, na 140 stronach bardzo dobrej jakości papieru i zawiera dużo świetnych fotografii, dlatego też z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to książka. Należy również podkreślić to, że mimo takiej objętości wydanie to możemy kupić po bardzo korzystnej cenie.
Ukłon i gratulacje dla całej redakcji Woliery za wydanie świetnej publikacji i życzenia dalszych sukcesów w propagowaniu ras polskich.
Ps. Więcej informacji o wydaniach specjalnych Woliery na http://www.woliera.com/in...ddcb8e3c3bf0ec4

Inne strony warte odwiedzenia.

Ja chciałbym jeszcze chwilowo nawiązac odnośnie do tematu związanego z ankietą o "inni mieszkańcy naszych wolier" i wypowiedzi- WOJCIECHA-.
Otórz że być może ty jesteś wielkim miłośnikiem papug i je hodujesz,to nie znaczy że jestes lepszy od innych. Przeglądnąłem to forum,nie jest złe,ale jak każde ma swoje zalety i wady Znalazłem tam też inne działy poświęcone "NIE PAPUGOM" ,być może też sie rozdrabniają co? Jak widać troszkę żle rozumujesz,otórz każde forum jest tworzone dla większej masy ludzi, nie koniecznie związanych z hodowlą jednej grupy ptaków. Każdy stara się jak najbardziej urozmaicić je (każde forum),by przyciągało jak największą rzeszę miłośników ptactwa ozdobnego itp. Na Polskim Kurniku zapewne jak zauważyłeś nie są tylko sami hodowcy co utrzymują drób wodny czy bażanty. Są i tacy co oprócz tego utrzymują i papugi oraz inne ptaki. Na dziale" inni mieszkańcy ....." są też i perkozy,gołębie i inne. Tego nie ma na tym z papugami Chodzi tu też i o to że my jako hodowcy zarejestrowani na Polskim Kurniku chcemy i pragniemy nie opuszczając go miec dostęp i do tego. Inaczej trzeba by było gościć na innym forum i raz śledzić co się dzieje tu i na innym. Nikt cię nie zmusza do goszczenia na tym forum,jak ci nie pasuje to....
Ja mam nadzieję że pójdziemy jeszcze dalej i że grono miłośników się zwiększy,wystarczy popatrzeć na ankietę co hodują ludzie z Polskiego Kurnika.

Ptaki na współwłasność

Lobo Jak będzie więcej kiedyś czasu to opowiem Ci jak ja o mały włos nie uwikłałbym się w podobną spółkę i jeszcze znajomy ,który wrócił z Afryki gdzie prowadził Zoo .Miała to być największa na owe czasy profesjonalna hodowla w Polsce ptactwa ozdobnego ( było to chyba już ze 12 lat temu. Był już teren ponad 60 ha ogrodzony, zaczęta budowa wolier i cała inkubatornia itd. Ja miałem być odpowiedzialny za ptactwo wodne i bażanty a kolega za strusie afrykańskie.

Do dzisiaj stoją tam tylko kikuty wolier itp. To wszystko na przepięknych terenach koło Kroczyc.
Ale całość może innym razem, bo to dość długa ale ciekawa historia.

Konkurrs na najładniejszą wolierę

Ponieważ ,niektórzy użytkownicy pytali mnie dlaczego ten Konkurs trwa tak długo chciałem wyjaśnić - dlatego ,że składa się on właściwie z sześciu kategorii ,która równie dobrze mogła być przeprowadzona jako oddzielny konkurs.Wyglądało by to mniej więcej tak 1, Konkurs na najładniejszą wolierę dla ptactwa wodnego itd.
Te wszystkie konkursy połączyłem jednak w jeden, dając za to dłuższy termin jego trwania z racji tego ,że część użytkowników weźmie udział nawet w 5 kategoriach. Są na naszym forum użytkownicy co hodują wszystkie gatunki ptaków ozdobnych ,od egzotyki poczynając a na ptactwie wodnym kończąc. Z tego też względu termin trwania Konkursu jest pozornie taki długi.
Kończąc, serdecznie zapraszam do jak najliczniejszego udziału w tej wspólnej zabawie

Przepiórka japońska

Przepiórka japońska (Coturnix coturnix japonica)



autor zdjęcia: gonzo771

Należy do tego samego gatunku co przepiórka europejska, ale na skutek
wieków hodowli stała się ptakiem udomowionym, zatracając niemal instynkt
macierzyński. Powstały różne typy użytkowe oraz rozmaite mutacje barwne.
Warto zwrócić na nią uwagę jako na ptaka ozdobnego bo dzięki swemu
żywemu usposobieniu, pięknemu rysunkowi i małym wymaganiom zasługuje
na miejsce w naszych wolierach.

hodowla

żywienie

warunki utrzymania

Turak fioletowy (Musophaga violacea)

Turak fioletowy

Turak fioletowy to piękny i niezwykle ozdobny ptak, przypominający ptaka z rodziny gołębiowatych. Należy do rodzaju Musophaga oraz rodziny Musophagidae.
Zamieszkuje on w swoim naturalnym środowisku zarośla i lasy zachodniej Afryki. Samice składają tylko dwa białe jajka. Szczególnie lubianym miejscem do gniazdowania są zarośla przy ciekach wodnych. Turak fioletowy jest chyba najbardziej znanym turakiem. Tułów i skrzydła ma czarne, głowa jest kunsztownie ubarwiona. Pod ciemnym okiem , na policzku po obu stronach głowy znajdują się białe pasy. Część czołowa jest jaskrawożółta, a dziób czerwony. Z tyłu głowy ptak ma ciemnoczerwone, lekko postawione pióra. Gody turaków wyglądają bardzo podobnie jak
u gołębi. Dawniej turaki zaliczano do tej samej rodziny co gołębie.
W hodowlach nie jest częsty ze względu na cenę i utrzymanie. Preferuje przestronną wewnętrzną wolierę, nie lubi przeciągów i zimna. Musi mieć spory pojemnik z nieskazitelnie czystą i odwapnioną wodą. Oprócz czystej wody, którą pije bardzo często zjada różne nasiona i owoce.
Jeżeli woliera jest dostatecznie duża, to ptak ten może dzielić miejsce z wieloma innymi ptakami, najlepiej astryldami i gołębiowatymi. Jeżeli zapewni się odpowiednie warunki parze tych ptaków, to powinny odchować bez problemu dwójkę zdrowych maluchów.


www.commons.wikimedia.org

www.africanbirdclub.org

www.ziergefluegel.com

CZILIK ROSTOWSKI

CZILIK ROSTOWSKI

Gołąb mały, drobny (dł 25-28 cm), o barwnych bokach, z podniesionym szerokim ogonem i opuszczonymi skrzydłami, na niskich i nieopierzonych nogach. Poruszający się dumnym, eleganckim krokiem, na końcach palców, z pulsującą szyją.

Pochodzenie:
Rasa rosyjska, utworzona przez hodowców z Rostowa nad Donem. Pracę nad tworzeniem rasy rozpoczęto w II połowie XIX wieku. Przodkami całej grupy czilików były barwnobokie gołębie pochodzenia krymskiego. W końcu XIX wieku bracia N. i W. Czilikinowie ze stanicy Staroczerkaskiej jako pierwsi przystąpili do uszlachetniania wyglądu zewnętrznego tych ptaków, przy doskonaleniu form ciała czilika wykorzystali: białe kriukowskie, jasne łabędzie rostowskie i mewki. Czilik rostowski jest klasycznym przedstawicielem całej grupy czilików i jest najbardziej rozpowszechniony. Należy do gołębi lotno - ozdobnych, w grupie postawnych pulsujących (triasuny).

Wzorzec:
Głowa: Mała, zaokrąglona, z lekko płaskim ciemieniem, z wysokim i szerokim oraz stromym czołem, bez krawędzi, zawsze gładka.
Oczy: Duże, wypukłe, ciemne.
Brew: Wąska, jasna.
Dziób: Krótki, pogrubiony, tępy, jasny, lekko pochylony w dół, u gołębi niebieskich i czarnych z barwną plamą na czole (czółko) górna część dzioba może być rogowa lub ciemna.
Szyja: Średniej długości, u nasady gruba, płynnie wychodząca z korpusu, przy głowie cieńsza, lekko odchylona do tyłu, z wdzięcznym przegięciem, pulsująca.
Pierś: Szeroka, zaokrąglona, lekko wypukła i uniesiona.
Plecy: Szerokie, bardzo krótkie, wklęsłe.
Skrzydła: Nie za długie, opuszczone poniżej ogona, dobrze przylegające do tułowia, prawie dotykają podłoża.
Ogon: Szeroki, płaski, dość krótki, od 16 - 18 szerokich sterówek, wysoko uniesiony (60 - 70°), szerszy od piersi.
Nogi: Krótkie (im krótsze tym lepsze), nieopierzone, czerwone. Pazurki jasne.
Upierzenie: Dobrze przylegające, miękkie pióra o szerokiej chorągiewce.
Rodzaje kolorów: Czerwony, czarny, kawowy, żółty, niebieski z czarnymi pasami.

Kolor i rysunek:
Kolor niebieski jasny, pozostałe czyste i intensywne. Podstawowe upierzenie białe, tylko tarcze skrzydeł kolorowe - niebieskie z czarnymi pasami, czerwone, żółte, czarne, kawowe. Pożądane jest kolorowe czółko na głowie, w kolorze tarcz skrzydeł. Lotki są białe.





www.woliera.com
http://www.krymka.bialyst...b6d924ddbaddb13

Chmiel zwyczajny- Humulus lupulus

Chmiel zwyczajny- Humulus lupulus

Jest to bylina o bujnym wzroście, osiągająca do 6 m wysokości i 3 m szerokości, jego nadziemne pędy obumierają każdej jesieni, po czym wiosną, z podziemnych części rośliny wyrastają nowe pędy, dzięki szybkiemu wzrostowi może w ciągu paru tygodni pokryć ogrodzenia czy altanki,. Nadaje się także do obsadzenia ścian wolier z ptakami oraz płotów na wybiegach. Ta estetyczna roślina pokrywa się zielonymi szyszkami, a jej liście wybarwiają się na kolor zielonopomarańczowy, doskonała do nasadzeń naturalistycznych, nieco mniej znana jest odmiana "Aureus", posiadająca ozdobne żółte liście, najlepiej wybarwiające się na stanowiskach słonecznych,
Preferuje stanowisko zarówno słoneczne jak i półcieniste, wymaga gleb średniowilgotnych lub wilgotnych, dobrze znosi przeciągi i doskonale nadaje się jako roślina osłonowa,
Jest wystarczająco mrozoodporna.
Jest silnie pnącą się rośliną, przyciąda w okresie kwitnienia różne owady, które też mogą stanowić żródło pokarmu dla ptaków.

http://www.botany.wisc.ed...s_Lupulus_L.JPG
http://bellquel.bo.cnr.it...lupulus%202.jpg

http://www.nazflora.org/H...206p%20700x.jpg

Kaczki karolinki

Cytat:Kaczki ozdobne muszą posiadać zbiornik wodny Ptaki te kopulują na wodzie

zgadza sie kaczki i gęsi powinne mieć chociaż niewielkie zbiorniki z wodą ,Boniex dla jednej lub dwóch par taka woliera z małym oczkiem wystarczy

Morderca kur. Kuna, łasica, czy coś innego?

baraqs Podobno lepiej "zapobiegać niż leczyć", zwierzę o długości 20 cm to raczej łasica była, ale i tak ma to mniejsze znaczenie.Ogrodzenie wspinając się po siatce do góry pokona właściwie każdy drapieżnik. Ponadto istnieje zawsze możliwość ataku "od góry" przez ptaki drapieżne w ciągu dnia.
Chcesz zakopywać siatkę na niewielką głębokość, a jednocześnie przestawiać całość gdy kurki "zużyją" całą zieleninę. Narobisz się przy tym i pewnie szybko Ci przejdzie.
Nawet na forum jest wiele przykładów popartych zdjęciami jak zrobić solidny kurnik, ale i tak najdokładniejsze przykłady - przemyślane są w książkach. Sugeruję wyprawę do jakiejś dobrej księgarni i nawet poczytanie "przy regale".
Dobrze wykonany kurnik wraz z wolierą wcale nie musi być upchnięty w kat ogrodu, może stanowić jego ozdobę wraz z mieszkańcami. Co zaś się tyczy zieleniny dla kur to rozwiązania będziesz miał dwa. Jeśli na pozostałej części nie będzie żadnych upraw czy to ozdobnych czy użytkowych, możesz wypuszczać kury np. na godzinę czy dwie przed czasem gdy same wchodzą nocować do kurnika. Nie trzeba wówczas zaganiać ich z powrotem bo wracają same na noc. Lub wyposażasz wolierę w drabinkę na zieleninę i też jest to miejsce podawania np. trawy z pod kosiarki.

Co się zaś tyczy pułapek żywołownych to jeżeli w Twoim sąsiedztwie jest las no to będzie to walka z wiatrakami. W Łowiectwie jest takie określenie "pojemność łowiska". Znaczy to że dany teren jest w stanie wyżywić określoną liczbę zwierząt z jakiegoś tam gatunku. Przekroczenie takiej liczby powoduje, że powstają szkody w środowisku.
Zwierzęta ciągle poszukują nowych miejsc bytowania. Odłowisz jedną sztukę, po jakimś czasie jej miejsce zajmie następny drapieżnik, wykorzystując niszę pokarmową jaką oferuje mu Twoje podwórko.

Warto zrobić od początku wszystko solidnie, żeby nie przeżyć później rozczarowania, a robienie poprawek i modernizacji jest też kosztowne i irytujące.
Pozdrawiam.

"Kury ozdobne"

„Kury ozdobne
Andrzej G. Kruszewicz
Leon Tarasewicz
Oficyna wydawnicza „MULTICO”
Warszawa 2002
80 stron, twarda oprawa

„Kury ozdobne” Andrzeja G. Kruszewicza i Leona Tarasewicza, to doskonale napisane wprowadzenie to tematu kur ozdobnych dla początkujących hodowców. Książka zawiera rozdziały o historii i celach hodowli, o gatunkach dziko żyjących kurów, o pomieszczeniach i wolierach. Bardzo cenny jest rozdział o rozmnażaniu i lęgach sztucznych i naturalnych, ale chyba najważniejszy w tej książce dla początkującego hodowcy jest rozdział opisujący rasy kur ozdobnych.

Opisy ras są ilustrowane pięknymi zdjęciami wykonanymi przez Andrzeja Kruszewicza i Władysława Kwiatkowskiego. W żywych i barwnych opisach poszczególnych ras się przebija się ogromna sympatia Autorów do kur, którą z pewnością zarażą wielu hodowców. Jedyna wadą opisów, z punktu widzenia początkującego hodowcy, jest niepełne rozgraniczenie pomiędzy charakterem danej rasy a jej wyglądem. Na przykład o kogucie brahmaputry dowiadujemy się że jego „wyzywająca postawa i śmiałe spojrzenie sprawiają wrażenie wielkiej siły i ognistego temperamentu” (str. 52). Jest to oczywiście prawda (czego dowodem jest pewien rosły młodzieniec, który na widok mojego Luciano zrobił natychmiastowy „w tył zwrot”), ale jednocześnie z natury brahmy są łagodne. Biorąc pod uwagę, że wszystkie zaprezentowane kury są bardzo piękne, charakter danej rasy może mieć decydujące znaczenie w ostatecznym wyborze ptaka.

Powyższa uwaga nie powinna jednak zniechęcić do zakupu książki, jeśli czytelnik poszukuje barwnych opisów najpopularniejszych ras ozdobnych i podstawowych informacji o ich hodowli.

Zyczę miłej lektury.
Maja

Niniejsza recenzja jest wynikiem mojej wlasnej pracy.

Wystawa w Poznaniu 02.02.07

No to drodzy opisuje.
W dniu dzisiejszym rozpoczeła się Krajowa Wystawa Drobiu Ozdobnego i Gołębi w Poznaniu. Kolo godziny 14 planowane było jej oficjalne otwarcie. Stawiłem się na miejscu 15 minut po godzinie 14. Ale jak się okazało to musiałem obejść całe targi, bo hala, w której odbywała się ta impreza znajduje się stylu całego kompleksu budynków wystawowych. Po dotarciu na miejsce pocałowałem klamkę, ponieważ okazało się, że dzisiaj jest otwarcie i wystawa tylko dla zaproszonych gości oraz hodowców prezentujących swoje pociechy. Wiec zacząłem kombinować jak by się tam dostać. W tym momencie chciałbym podziękować Panom strażnikom i Panu kierownikowi wystawy za przychylność. Ponieważ, jako iż nie byłem osobom ani zaproszoną ani wystawcą dzięki ich życzliwości, mogłem obejrzeć całom wystawę (trochę mi pomogła w tym Woliera, ponieważ podczas rozmowy z tymi Panami powiedziałem prawdę, że jestem tu po to, aby zrobić zdjęcia do czasopisma). Nie zdążyłem się dobrze rozejrzeć po hali, przy rzędzie z loczkami, pstrykam zdjęcie, odwracam się a w moim kierunku idzie znajoma osoba śmiejąc się promiennie. Bardzo się zdziwiłem na ten widok, ponieważ byłem święcie przekonany, że Pan Stanisław nie wybiera się na tę wystawę.
Po krótkiej konwersacji poszedłem robić zdjęcia kurakom, (Jeżeli chcecie wiedzieć, co Pan Roszkowski robił na wystawie musicie sami go oto spytać).
W kilku słowach można powiedziecie, że na wystawie było 95% gołębi różnorakich ras i odmian barwnych (aż trudno spamiętać), natomiast pozostały procent stanowiły króliki kury i trochę papug.
Z drobnej egzotyki były prezentowane dwa stada składające się pierwsze z kilkunastu gatunków i odmian barwnych Aleksandrem, natomiast druga woliera była wypełniona przeróżnymi Rozellami. W śród kur dominowały Cochiny zarówno duże jaki i miniaturowe, następne co do liczebności były prezentowane Wyandott miniaturowe. Mniej licznie prezentowane były takie rasy jak Właszki, Hiszpany, Drachmy, Bantamki, Feniksy, Karzełki Holenderskie, Ko-shamo, Samo, Czubatki białe, Gołoszyjki miniaturowe, Bojowniki Nowoangielskie. Wymienione rasy najczęściej były prezentowane w parach. Z drobiu wodnego zaprezentowana była parka Biegusów Indyjskich, lecz nie podlegały ocenie z powodu braku obrączek (przypadki braku obrączek zdarzały się tez w śród kur, które automatycznie nie były oceniane). Tak po godzinnym slalomie miedzy klatkami z ptakami można po w skrócie opisać tom wystawie, poniżej zamieszczam kilka zdjęć.

Polagra - Farm

POLAGRA FARM

Dzisiaj po fizyce nie usiedziałem na miejscu wraz z kolegami z roku, w trakcie 1,5 godzinnej przerwy miedzy wykładami pojechaliśmy na otwarcie największej wystawy rolniczej w województwie (przypuszczam, że największej w kraju). Dla mnie ta wystawa jest na równi ważna z świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocą - taki zemnie świr. Konkretnie planowałem zwiedzanie targów w sobotę, lecz nie mogłem zmarnować takiej okazji - w sobotę i taż pojadę, bo w jeden dzień nie sposób wszystko obejrzeć. Po dotarciu do celu rozpocząłem zwiedzanie od hali, w której wystawiano trzodę chlewną, owce, kozy, gęsi, kaczki i kury. O ile się nie mylę to zostały wystawione wszystkie gatunki gęsi lokalnych i użytkowych naszego kraju tak samo rzecz mała się miała z kaczkami. Oprócz drobiu wodnego swoja uwagę skupiłem na kurach. Prezentowano Zielononóżki (miały trochę za duże grzebienie w stylu legchornów), Żółtonóżki, Legchorny, Suseksy i Karmazyny, zabrakło tylko Palborów, których bezskutecznie poszukiwałem. Znalazłem tylko jednego bażanta złocistego. Na koronie tej hali odbywała się wystawa drobiu ozdobnego i gołębi rasowych. Po obejrzeniu zgromadzonych tam ptaków miałem mieszane uczucia wszystkie sprawiały wrażenie słabych i chorych, ptaki były wysoko ocenione, choć na przykład czubatki, których były 3 pary były moim zdaniem fatalnej jakości, z przemazami i na piórach i nieforemnymi czubami. Kolejną halą, do której zajrzałem był pawilon z numerem 1. Tam jak zwykle umieszczony był duży ring, w którym wystawiano krowy, właśnie przed tym ringiem znalazłem stoisko, "Woliery" z pięknymi kurkami, które biły na głowę wszystkie prezentowane na targach ptaki. W trakcie szybkiej przechadzki po targach dowiedziałem się, że 6km ode mnie są hodowane szkockie krowy górskie (chodzące dywaniki), można tez było podziwiać masę królików, nutrii i szynszyli. Tak na szybko nie jestem w stanie opisać wszystkiego, co widziałem, lecz tak jak zawsze przekonałem się, że warto zwiedzić te targi, bo można zobaczyć wiele ciekawych rzeczy - ciąg dalszy nastąpi

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć, pozostała część będzie umieszczona w mojej, prywatnej galerii

WOLIERA to dwumiesięcznik dla miłośników ptaków, hodowców

Woliera - Zagroda - ePrasa, eCzasopismo, eMagazyn w języku polskim do czytania na ekranie komputera Czasopismo w języku polskim w formacie , Wydawca: Zagroda
Opis: WOLIERA to dwumiesięcznik dla miłośników ptaków, hodowców i lekarzy weterynarii. Bogato ilustrowany, prezentujący następujące zagadnienia rasy i gatunki ptaków ozdobnych, hodowla i pielęgnacja ptactwa ozdobnego, problemy hodowlane, choroby, zasady żywienia, niezwykłe ptasie miejsca, kierunki i cele wypraw ornitologicznych, tajniki zachowań ptaków, aktualności... czytaj więcej...

To wydawnictwo znajdziesz w e-Sklepie w kategoriach:

Woliera - próbne wydanie - miesięcznik dla miłośników ptaków

Woliera - próbne wydanie - Zagroda - ePrasa, eCzasopismo, eMagazyn w języku polskim do czytania na ekranie komputera Czasopismo w języku polskim w formacie , Wydawca: Zagroda
Opis: WOLIERA to miesięcznik dla miłośników ptaków, hodowców i lekarzy weterynarii. Bogato ilustrowany, prezentujący następujące zagadnienia: rasy i gatunki ptaków ozdobnych, hodowla i pielęgnacja ptactwa ozdobnego, problemy hodowlane, choroby, zasady żywienia, niezwykłe ptasie miejsca, kierunki i cele wypraw ornitologicznych, tajniki zachowań ptaków, aktualności z różnych związków hodowców, bezpłatne ogłosz... czytaj więcej...

To wydawnictwo znajdziesz w e-Sklepie w kategoriach:

WOLIERA

Może ktoś w okolicach Wińska, Wąsosza,Rawicza prowadzi hodowle ptaków ozdobnych i chciałby się podzielić doświadczeniem chętnie nawiąże kontakt. smiles15

1

Cytat:Niedawno w TV pokazywali, że jakiś dziadek hoduje sobie kanarki. Wszystko niby w porządku, ale jak pokazali te "kanarki" to okazało się, że to szczygły


Ta! I karmił je konopiami indyjskimi (dlatego go pokazywali)
Mówili też, ze to skrzyżowane ze szczygłami kanarki...
Cytat:poza tym duzy odsetek hodowcow kanarkow zajamuje sie nielegalnym lapaniem/kupowaniem szczyglow do 'produkcji' bastardow....


A jak gdzieś sie takiego bastarda kupi to też nielegalne jest? Szczerze mówiac w pierwszej chwili pomyślałem, że poprostu istnieje taka odmiana hodowlana, nawet kiedyś w jakiejś ksiażce widziałem. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że ludzie nielegalnie odławiają szczygły (których jest coraz mniej) by zrobić jego krzyżówkę z kanarkiem...

Jeżeli chodzi o moje zdanie...
-hodowla ptaków ozdobnych- tzn. gołębi, bażantów, kuraków, kaczek i gęsi itd- TAK, ale do póki nie zaczyna się tych ptaków traktować przedmiotowo, nie stają sie towarem- wystawianym na allegro produktem.
-trzymanie w domu ptaków- TAK, ale w odpowiednich do tego warunkach. Absolutnie nie moze to być klatka o rozmiarach 50X40X30 cm w której np. nimfa nie moze skrzydeł rozprostować. Woliera, w której ptaki moga latać jest w porządku, chociaż też nie do końca...
-hodowla sokołów- sokolnictwo- TAK, moim zdaniem jest to pewien rodzaj przyjaźni człowieka z ptakiem. Takiego sokoła trzeba przeciez wypuszczać- ma on wtedy wybór- moze wrócić lub odlecieć. Jeżeli wraca to znaczy, zę ma zaufanie do swojego opiekuna- i to wg mnie jest piękne
-handel ptakami na duża skale, a szczególnie sprowadzanie coraz to nowych gatunków z ich naturalnych srodowisk- zdecydowanie NIE!

Inni mieszkańcy naszych wolier?

Czy jesteś za utworzeniem nowego działu, w którym podejmiemy dyskusję o papugach, gołębiach ozdobnych, ptakach śpiewających, oraz innych mieszkańcach naszych wolier?
Oddaj głos w ankiecie. Czas trwania sondy 10 dni.

Prace konkursowe-"Projekty wolier"

Przedstawię Wam projekt woliery a raczej wybiegu który wraz z tata i dziadkiem robimy już od dłuższego czasu. Zaczęło się od kupna działki o powierzchni 25 arów, działka przypominała busz- krzaki, chwasty, dzikie bzy rosnące na prawie całej powierzchni, trawa prawie do kolan, po niedługim czasie odnaleźliśmy tam staw który był wcześniej nie widoczny ponieważ był tak zarośnięty oraz pokryty chwastami. Po całych wakacjach spędzonych na tej działce zaczęła ona przypominać łąkę, częste koszenie oraz dalsze prace wykształtowały całkiem niezłą działkę. Połowa została przeznaczona na sad oraz ogródek dla mamy a druga polowa dla mnie na wybieg. Oto schemat przedstawiający wybieg:



Plany przedstawiają sie następująco: wybieg będzie ogrodzony dookoła płotem z płyt betonowych na wysokość ok 2m, oczywiście na sokoliku, obsadzony dookoła tujami lub innymi krzewami ozdobnymi numery od 1 do 7 przedstawiają planowane woliery dla bażnatów wymiary 3m X 3m, numer 8 przestawia drewnianą altankę wraz z kamiennym grylem (robiona z myślą o imprezkach), numer 9 przedstawia owy staw który ma wymiary 10m X 15m jest on wyskarpowany oraz oczyszczony z wszelkich bzów oraz wierzb którymi był porośnięty, numer 10 przedstawia kacznik w który będzie schronieniem na jesienne oraz zimowe dni i noce, natomiast 10a będzie to odchowalnik dla młodzieży, numer 11 przedstawia mały zagajnik z drzew liściastych oraz iglaków który powstanie po to by ptaki miały miejsce na mały relaks całość będzie porośnięta trawą oraz krzewami ozdobnymi w które będą wkomponowane budki lęgowe z naturalnych pni oraz robione ręcznie i zawieszone na różnych wyskościach, w grę wchodzi również zaciągnięcie całości siatką z góry ale to plan na daleką przyszłość

1

Moje artykuły w "Wolierze":
1. Nr 5/2006 (39), str. 8-11; Ptaki Leeds Castle
2. Nr 11/2006 (43), str. 4-5; Jeden z najrzadszych ptaków świata – ibis czubaty
3. Nr 12/2006 (44), str. 27-29; Magelanka rudogłowa
4. Nr 1/2007 (45), str. 30-32; Uszak biały
5. Nr 2/2007 (46), str. 41-44; Śnieżyca cesarska
6. Nr 3/2007 (47), str. 4-5; Narodowy ptak Filipin – małpożer
7. Nr 3/2007 (47), str. 20-22; Gęsiówka egipska
8. Nr 4/2007 (48), str. 3-5; Endemiczne gatunki kuraków na znaczkach Wietnamu
9. Nr 4/2007 (48), str. 31-34; Kazarka rdzawa
10. Nr 5/2007 (49), str. 4-6; Drzewica karaibska na znaczkach wysp Bahama
11. Nr 5/2007 (49), str. 47-50; Gęś tybetańska
12. Nr 6/2007 (50), str. 6-8; Endemiczne gatunki papug na znaczkach z Nowej Kaledonii
13. Nr 1/2008 (51), str. 46-49; Drzewica białolica
14. Nr 2/2008 (52), str. 30-32; Pokraczka
15. Nr 2/2008 (52), str. 37-39; Bażanciak
16. Nr 4/2008 (54), str. 62-65; Magelanka andyjska
17. Nr 5/2008 (55), str. 40-44; Bezpłetwiec
18. Nr 5/2008 (55), str. 52-55; Trzewikodziób
19. Nr 6/2008 (56), str. 51-54; Edredon okularowy
20. Nr 6/2008 (56), str. 67-69; Owocożer purpurowy
21. Nr 1/2009 (57), str. 6-7; Najrzadszy kurak świata – czubacz garbonosy ( Mitu mitu )
22. Nr 1/2009 (57), str. 28-32; Argus malajski
23. Nr 2/2009 (58), str. 7-11; Birdworld – największy ptasi park Wielkiej Brytanii
24. Nr 2/2009 (58), str. 50-52; Szpak ozdobny

Moje artykuły w "Nowej Exocie":
1. Nr 3/2008 (22), str. 31-33; Cyraneczka bajkalska
2. Nr 4/2008 (23), str. 2-4; Kakadu cienkodzioba
3. Nr 5/2008 (24); str. 27-29; Aborygenek wąsaty
4. Nr 6/2008 (25); str. 31-33; Slimbridge
5. Nr 1/2009 (26); str. 31-33; Piżmówka malajska
6. Nr 2/2009 (27); str. 30-32; Wyspiarek płowobrzuchy

1

Ja zaczołem od małej woliery w domu w której trzymałem kilka par papużek falistych i nimfy, gdy mój najmłodszy brat podrósł zachciało mu sie swoich papużek jednak rodzice sie nie zgodzili, wiec ja jako dobry brat oddałem mu swoja hodowle. Nie miałem nic przez 2-3 lata az na moich 15 urodzinach usłyszałem że wujek załatwia swojemu koledze przepiórki japońskie więc ja zaraz pomyślałem że tez mógłbym ja hodować tak zamieszkały u mnie 3szt., później sie okazało że są to samce i musiałem dokupić kurki. okazja nadażyła się na wystawie w Poznaniu (Polagra) i tak kupiłem 8 kurek, gdy kurki zaczeły się nieść pomyślałem że moge je rozmnożyć ale nie mam ani inkubatora ani kur które byłyby kwokami pod które podkładałbym jajuszka (było to w październiku 2004 roku). Później dokupiłem kurki liliputki od sąsiadów jednak moje myśli o kwokach się nie sprawdziły, spodobały mi sie również kurki ozdobne jednak rodzice o moich mażeniach powiedzieli że gdzie ja to będę trzymać (chociaż mamy bardzo duże podwórko), ale po jakimś czasie dali się namówić na wyjazd na pszczyńskiej giełdzie ptaków (był to czerwiec 05r) tam kupiłem pare kochinów min. niebieskich i wayandotty min za dwa tygodnie pojechaliśmy tam znowu i kupiłem kilka przepiórek i araucany. Kolejny rok to była budowa małych kurniczków, kupno fawerolli min i 3 kur fawerolli dużych i rozmnażanie tego co już miałem (rozmnażałem już pod kwokami i w inkubatoże który dostałem w spadku po wujki), w tym roku kupiłem juz pisklaki jokohamy, brakli, araucany (niebieska i czarna) i kogucika fawerolla dużego oraz dorosła pare kolejnych araucanów. Teraz mam zamiar zbudować kilka wilier i kupić bażanty (jeszcze nie wiem jakie) może feniksy i kaczki mandarynki. Marzy mi się jeszcze para bernikli białolicych lub rdzawoszyich (narazie nie mówie o nich rodzicom ). A co będzie dalej to nie wiem

Pawłowskie

STANDARD RASOWOŚCI

Typowe Pochodzenie: rosyjski gatunek starożytnego pochodzenia, który miał kilka innych typów zależnie od miejsca rozmnażania (Bokharan, syberyjski mokhnonozhka).

Wspólna forma: Mały, elegancki czubato-brodaty ptak z opierzonymi nogi, szeroki i krótki korpus. Ptak jest ozdobny, ale w tym przypadku jest silny i jest odporny. Pośredni typ między dużym i karzełkowatym kształtem.

Głowa: wartość średnia, okrągła.

Czub: (chełmowy?), pióra stojące wertykalnie, pionowo, na czubku zgięte do przodu, nie opadające na boki, nie zakłócające wzroku (podobny do czuba z brabanta, ale znacznie bardziej rozwinięty).

Dziób: prawie prosty, ciemny kolor, dosyć wąski, z wysokimi (otwartymi) nozdrzami.

Oczy: okrągłe, duże, brązowo-cynamonowo-czerwone do prawie czarnego koloru.

Grzebień: motylkowy (podobnie jak u houdanów), albo w z rogami (rogowy), kierowany do góry, zlokalizowany nad podstawą dzioba a przed czubem.

Zausznice/zausza: małe, schowane w piórach, kolor bez znaczenia.

Broda: duża, bardzo gruba, sięgająca do ucha, zajmuje dużą część „twarzy” ptaka oraz gardła. Broda kształtu klinowatego, ostro rozwinięta.

Szyja: krótka, trochę wygięta, przykryta kompletną i gęstą grzywą, która ogarnia ramiona.

Pierś: kompletna, zaokrąglona.

Korpus: krótki, pod kątem 45 stopni.

Brzuch: wystarczająco rozwinięty.

Plecy: szerokie, płaskie, wystarczająco krótkie.

Skrzydła: średnia wielkość, szeroki.

Ogon: średnia wielkość, kompletny, stawiany pod kątem 90 stopni do grzbietu. Kositsy, długi i szeroki, pióra sierpowate.

Goleń/Noga: krótka, jest bardzo dobrze opierzona …………………………..

Śródstopia: wystarczająco krótkie, w niebieskawym-zielonkawy-szary kolorze, gęsto są przykryte krótkimi piórami. Tak zwana "Stopa głuszca".

Palce: Koniecznie 4 palce ……………………………………..

Upierzenie: obfite, wystarczająco gęsty. (NIE JESTEM PEWIEN) U kury broda, „łapcie” i czubek są rozwinięte mocniej niż u kogut.

Nośność: w wieku 1 roku 150-170 jaj rocznie od białego do śliwkowego koloru, o wadze 45-51 gr, instynkt wysiadywanie niedostatecznie rozwinięty.

Wady eliminujące: brak czuba, brody, nie opierzone nogi, brak jastrzębiego…….(nie wiem czego), podniesiona czaszka (czaszka nie może być jak u czubatek polskich- nie może być z „naroślą”), zaczątki piątego palca, roztrzepany, przesłaniający widzenie czub.

Waga: Kogut 1,5-2,2 kg, kura 1,2 -1,5 kg.

Kolor upierzenia: złoty, srebrzysty, czarny, czarno-biały,mieszane.

Kamil Kowalski

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Po przeczytaniu tego: http://czubatkapolska.pl/index.php?pid=259

BATO - dumny owoc mezaliansu. W mojej wolierze znalazły się dwie jarzębate kureczki wielorasowe i bażant złocisty. Jedna z kurek zaczęła znosić jajka i w końcu zabrała się do wysiadywania. Właściciel, pan Robert, nie zwracał na to uwagi. Ku ogromnemu jego zaskoczeniu, wylęgły się kurczaki. Uchowały się dwa koguty. Były czarne. W następnym roku zaczęły zmieniać kolory podobnie jak bażanty. Co z tego wyszło, widać na zdjęciach. Jeden z nich, mając trzy lata, znalazł się w mojej hodowli. Teraz mając cztery lata w dumnej postawie koguta nie przypomina w ogóle złocistego bażanta. Wiedząc, że to jest krzyżówka kury ze złocistym bażantem, możemy dopatrzyć się cech podobnych do bażancich. Gdy go złapałem, to nie krzyczał, zachowywał się cicho, jak bażanty. Na zdjęciach można zauważyć cechy bażancie. Ma bogaty kołnierz, jak wiele kogutów. Ale na głowie ma drugi, przypominający „kitkę” bażanta złocistego. W skrzydłach są pióra zielono świecące, podobne, jak u bażanta. Jest spokojny. Pieje basem zachrypniętym głosem. Ale boi się innych kogutów, nawet młodych. Nie wychodzi pod zewnętrzną wolierę, bo wszyscy go biją. Cały czas siedzi na grzędzie. Schodzi tylko do jedzenia i picia. W małej mojej hodowli Bato jest cichy, ale zwraca na siebie uwagę.

Wnioskuje że istniała realna możliwość krzyżówki kury i głuszca (lub cietrzewia), która była wstanie przeżyć i w ten sposób faktycznie mogły powstać Pawłowskie….

Magazyn o Zwierzętach!

Józef Victorini w 1921 roku pisał: „Wszystkie kulturalne narody Europy posiadają(…) w zakresie hodowli drobiu i gołębi niezwykle bogatą literaturę, w której obok monografii, ulotnych pouczeń, popularnych lub obszernych podręczników, pięknych i ozdobnych albumów, nie brak licznych klasycznych prac, wzbudzających podziw swem wyczerpującym opracowaniem przedmiotu i świetnością wydawnictwa.
Nakładcy angielscy, francuscy, a zwłaszcza niemieccy nie wahali się nigdy przed wydawnictwem tego rodzaju, przysparzając ojczystej literaturze nieraz bardzo cenne i użyteczne dzieła, z których których konieczności i hodowcy polscy musieli i muszą korzystać, o ile chcą rozszerzyć swój zasób wiadomości w danym kierunku. Zaiste podziw(…) budzić muszą istniejące liczne i wspaniałe, wielotomowe dzieła (…) opracowane przez prawdziwych fachowców, często z współudziałem głośnych uczonych i wybitnych artystów malarzy(…) Na tem polu(…)literatura polska w chwili obecnej nie posiada na półkach księgarskich żadnego podręcznika.”

Coż zmieniło się przez te osiemdziesiąt kilka lat? Niewiele! Publikacji na tematy hodowlane nadal jak na lekarstwo. Blisko trzy lata temu „Wydawnictwo Zagroda” podjęło trud wypełnienia tej niewątpliwej luki na rodzimym rynku wydawniczym. Staramy się, często nie zważając na rachunek ekonomiczny, popularyzować hodowlę wszelkiego rodzaju ptaków – od gołębi, kur począwszy, a na kanarkach, papugach i bażantach skończywszy. Swoje stałe miejsce mają też miłośnicy dzikich ptaków. Wydajemy miesięcznik „Woliera”, publikujemy numery specjalne poświęcone jednemu zagadnieniu, w naszych planach jest też wydawanie książek. Oczywiście zmieniły się diametralnie warunki, w jakich przyszło nam funkcjonować. Pojawiły się nowe, potężne media – radio i telewizja. Korzystamy z kamer, aparatów cyfrowych, płyt DVD. Całkiem niedawno do naszego życia wdarł się też Internet. Sądzimy, że właśnie Internet w niedługim czasie stanie się głównym narzędziem do przekazywania informacji. Ale nie tylko informacji. Już teraz Internet zmienia nasze zachowania, mentalność, ingeruje w psychikę. Zachęcamy Was, drodzy internauci, do wspólnej podróży – w świat pasji. Żyjemy bowiem tyle razy ile mamy pasji.
Tekst z: http://www.woliera.com/index.php?pid=343

[you Ty też tworzysz ten magazyn.

Serdecznie zapraszamy na: http://www.woliera.com

Oraz na nasze forum: http://www.forum.woliera.com

Bardzo Was Proszę o jedno, czy mogli byście wypełnić ankiety zamieszczone tu taj:
http://www.forum.woliera.com/viewforum.php?f=53

Bardzo Bym Was prosił.

Może ma cie jakieś uwagi sugestie odnośnie magazynu?

Przechodzimy cały czas metamorfoze... cały czas pomagają nam czytelnicy... w końcu to tesz Wasz magazyn! Wszyscy go tworzymy.

Uszak siwy-hodowla i pielegnacja

Uszak siwy.
Crossoptilon auritum

Ten powszechnie hodowany ptak jest najczęstszym bywalcem w naszych wolierach spośród wszystkich uszaków. Mimo iż nie jest ptakiem kolorowym, urzeka każdego swym wdziękiem.
Podstawowym kolorem ubarwienia tych ptaków jest kolor szary z odcieniem niebieskiego, skąd tez niektozy zwa go niebieskim.
Ciemię jest koloru aksamitnie czarnego, pióra po bokach głowy tworzące uszy i podgardle koloru białego, twarz czerwona, dziob mocny i silny koloru rogowego. Szyja, plecy, brzuch, pokrywy skrzydłowe koloru szarego, nogi zaś sa koloru czerwonego.
Ogon tworzący wachlarz jest zabarwiony metalicznym niebiesko-fioletowym połyskiem Piec skrajnych piór od nasady do 2/3 długości sa białe.
Koguty dorastają do ok.95 cm długości ciała, a ich ciężar waha się od 1.7 do 2.1 kg., kura jest nieco mniejsza i wazy 1.45 do 1.80 kg. Kura ma tez węższa głowę, trochę mniejszy i węższy dziob oraz mniejsze ostrogi lub pozbawiona jest ich wogóle.
W swojej ojczyźnie -Chinach, gatunek ten występuje w rejonach górskich prowincji Cinghaj i w północno -zachodniej części Syczuan. Zamieszkuje tam rzadkie lasy iglaste oraz dębowe na wysokościach od 1500 do 3800 m.n.p.m a czasem i wyżej. Dojrzałość płciową ptaki te osiągają w naturze w pierwszym roku życia, w hodowlach czasem prywatnych zdarza się ze w drugim. Jest to gatunek monogamiczny , kogut łączy się z jedna kura i zazwyczaj taka para trwa ze sobą przez cale Zycie. Tokując do swojej wybranki obchodzi ja wokół z rozpuszczonym od jej strony skrzydłem i częścią ogona.
Kura na swoje gniazdo wyszukuje ustronne miejsce znajdujące się najczęściej pod krzewami lub w krzakach, czasem pod pniem dużego drzewa. Gniazdo to wygrzebany w piachu dołek, wyścielony liśćmi i igliwiem.
Samica znosi do niego w 2 dniowych odstępach ok.5-12 jaj o kolorze zazwyczaj szarym lub oliwkowym. Trafiają się tez i jajka o ciemnym zabarwieniu jak i z rdzawymi plamkami.
Po zniesieniu całego kompletu jaj, zaczyna je wysiadywać przez okres 26-28 dni. Kogut w tym czasie przebywa w pobliżu gniazda.
Pisklętami po wykluciu opiekują się oboje rodzice i wodza je w poszukiwaniu pokarmu.
Po za okresem lęgowym uszaki łączą się, tworząc niewielkie stada.

W warunkach hodowlanych ,powinniśmy umieścić ptaki w obszernej wolierze ogrodowej obsadzonej ozdobnymi krzakami, oraz w miarę urozmaicić kamieniami, korzeniami, pniami.
W tak urządzonej wolierze ptaki będą czuły się bezpiecznie i ładnie będą się prezentować, a kura sama wyszuka sobie miejsce na gniazdo, w którym zazwyczaj sama będzie wysiadywać jajka. Powinniśmy wtedy jej na to pozwolić, gdyż dorosła para uszaków wodząca dumnie za sobą swoje pisklęta i troskliwie opiekująca się nimi to widok który, daje sporo radości i satysfakcji hodowcy. W ten sposób odchowane młode rozwijają się prawidłowo i sa pełne wigoru.
Jako karmę podajemy im mieszankę paszowa dla bażantów lub kurczaków, a w miarę wzrostu dodajemy zieleninę oraz ziarna, przechodząc stopniowo na pokarm ptakom dorosłych. Dorosłe uszaki karmimy zaś jak najbardziej urozmaiconą mieszanką różnych zbóż, podając też wszelkiego rodzaju warzywa oraz owoce, w tym też leśne. Karmimy je jednak w sposób umiarkowany gdyż ptaki te mają skłonności do tycia, a takie niechętnie przystępują do lęgów.
Ptaki te można też utrzymywać luzem w przydomowym ogrodzie, gdzie same będą zaspokajały swoje potrzeby pokarmowe. Trzeba się jednak liczyć ze szkodami jakie mogą wyrządzić te ptaki przekopując ziemię mocnym dziobem, rozkopując np. rabaty z kwiatami, skalniaki itp. Powinniśmy jednak ptaki przyzwyczaić do nocowania w pomieszczeniu, gdyż pozostawienie ich na noc w ogrodzie bywa ryzykowne ze względu na drapieżniki. Puszczając
uszaki swobodnie po ogrodzie, powinniśmy liczyć się też z tym że bywają niekiedy agresywne w stosunku co do odwiedzających nas osób, a im obcych ludzi. Niektóre samce, bywają też agresywne do swego opiekuna podczas okresu lęgowego, co ma swoje wytłumaczenie, gdyż bronią swego rewiru i samicy na gnieździe. Po za tym okresem bywają bardzo spokojne i łagodne - przyzwyczajając się do swego opiekuna i przyjmując pokarm z ręki, a nawet można je tak przyzwyczaić że, przychodzą na zawołanie.
Jest to długowieczny gatunek bażantów i odporny na nasze warunki klimatyczne. Zapewniając mu jak najbardziej odpowiednie warunki bytu, zapewne będą cieszyć nas przez wiele lat, dając nam satysfakcję i zadowolenie z ich utrzymywania, oraz w miarę naturalnych lęgów- podpatrywania ich zachowań rodzinnych co, z pewnością przyniesie nam wiele radości. Sam osobiście tego doświadczyłem i jest to wielka satysfakcja, że uda się rozmnożyć jakikolwiek gatunek bażanta, w tych czasach gdy większość hodowców nastawia się na zyski i rozmnaża te ptaki w inkubatorach nie dając młodym pisklętom szans na szczęśliwe dzieciństwo ze swymi rodzicami.

Wikłacz ognisty Euplectes orix

Wikłacz ognisty Euplectes orix

Ptak ten osiąga długość 12cm. Samiec ma piękne ubarwienie, jednak posiada je tylko w porze godowej. Tylna część głowy, szyja i górna część piersi oraz kuper i spód ogona są barwy pomarańczowej zaś reszta czarna. Oczy ciemno – brązowe, a nogi jasno – brązowe. Poza sezonem godowym samiec przybiera podobną szatę jak samica, jednak ma ciemniejsze smugi. Samica – szara lub brązowa z czarnymi, ciemnymi lub jasno- brązowymi smugami znajdującymi się głównie na skrzydłach. Młode są podobne do samicy, ale nieco bledsze.
Wikłacze dożywają 7 lat. Zamieszkuje południową Saharę.

Ptaka tego można spotkać na bagnach w trzcinach, sawannach, na skraju lasu, zazwyczaj blisko strumieni, a także na terenach uprawnych, w gospodarstwach i ogrodach. Żerują głównie na ziemi. Wikłacze przebywają w stadach liczących nawet kilka milionów osobników. Są one bardzo hałaśliwe. Prawie cały czas wydają wysokie dźwięki. Zjadają nasiona, kwiaty drzewne, a także różne owady. Ptaki te stale poszukują pokarmu. Stada wikłaczy SA tępione, gdyż powodują ogromne zniszczenia w hodowlach prosa. Podczas upalnych dni zaspokajają pragnienie w pobliskich rzekach i strumieniach.

Ptak ten jest mało wymagający i łatwy w hodowli. Są jednymi z tańszych ptaków ozdobnych. Można je trzymać tak w wolierze jak i w klatce. W wolierze mogą przebywać od wiosny do jesieni, ale dopiero po aklimatyzacji. W zimie powinny przebywać w ogrzewanym pomieszczeniu. Nie wolno trzymać ich razem z innymi ptakami. Najlepiej się czują w towarzystwie własnego gatunku. Powinny przebywać w stadzie a jeśli nie możemy tego ‘wykonać’ należy mieć samca z kilkoma samicami. Nie powinno łączyć się jednej samicy z samcem , gdyż partner może prześladować samiczkę co doprowadza do utraty lęgu. W wolierze należy zasądzić dużo roślin. Ptaki będą wtedy ruchliwe i będą chętnie śpiewać. W takich warunkach samiec będzie wił gniazdo. Przy braku zarośli szansa na wyprowadzenie lęgu jest minimalna. Aby samiec podczas sezonu godowego wyglądał jeszcze piękniej można podawać mu przed pierzeniem i w jego trakcie barwniki.
Podstawowa mieszanka ziaren dla tych ptaków powinna zawierać: kanar, proso węgierskie, proso afrykańskie. Należy podawać im także zieleninę, owoce i mieszankę jajeczną. Podczas wychowu młodych należy podawać także owady i skiełkowane nasiona prosa.

Lęgi: aby wychować młode należy posiadać wolierę o powierzchni co najmniej 4m2. Musi ona być dobrze obsadzona roślinami tworzącymi gęste zarośla. W takiej wolierze może przebywać małe stadko tych ptaków. Na jednego samca powinny przypadać 3 – 4 samice.
Do budowy gniazda należy dostarczyć ptakom elastyczne świeże pędy traw, włókna sizalowe i konopi oraz kawałki sznurka. Gniazda wikłaczy są piękne i można je zaliczyć do najciekawszych konstrukcji w świecie ptaków. Wikłacze gniazdują w koloniach dlatego na jednym drzewie może znajdować się wiele gniazd. Budowlą zajmują się samce. Gniazdo ma kształt jajowaty – otwór wejściowy skierowany jest w dół. Po zakończeniu budowy samiec zwabia do gniazda samiczkę i pokazuje jej swe dzieło. Zwisa głową w dół przy wejściu do gniazda, trzepocąc skrzydłami głośno świergocząc. Jeśli gniazdo spodoba się samicy dochodzi do kopulacji. Samica składa 2 – 4 jaja. Wysiaduje je sama przez 12 – 14 dni. Po około 2 tygodniach młode wylatują z gniazda. Samiec nie bierze czynnego udziału w wysiadywaniu piskląt. Zaczyna budować nowe gniazdo i przywabia następną samiczkę. Cykl ten kręci się w kółko.


http://www.greglasley.net...Bishop-0003.jpg

U F.Hermansa - Belgia

Podczas ostatniego weekendy listopada 2008 roku po wcześniejszym umówieniu się, odwiedzilismy z Konradem w Belgii Francy Hermansa.
Jest to wielki chłop, robi wrażenie jak się go pierwszy raz zobaczy.
Nie jest człowiekiem wywyższającym się z tego co widzieliśmy.

Na początku mieliśmy mały kłopot z odnalezieniem dokładnego miejsca ale jakoś nam się udało. Problemem była nie znajomośc obcych języków w perfekcji.
Po pewnym, czasie jednak wszystko już było OK i widzieliśmy się z właścicielem który po chwili zaprosił nas do zwiedzania swojej hodowli. Dogadywaliśmy się z nim po angielsku łamaną angielszczyzną, czasem pomagała nam kuzynka Konrada przez telefon.
Ogólnie nie było strasznie.
Po zwiedzeniu hodowli poszliśmy do domu na kawę gdzie miło ugościła nas żona Franka. Kobieta ta posiada pewnego rodzaju hodowlę kotów ozdobnych, szkoda że fotek nie zrobiłem.
Po malutkim posiłku i kawie poszliśmy wybierać wybrane ptaki a kupiliśmy tragopany tyminki 1:2 oraz satyry 2:4. Chcieliśmy też zakupic jakieś caboty, ale niestety nie udało nam się gdyż ptaki te były zamówione przez portugalczyków którzy po chwili zjawili się. Kupili oni od F.Hermansa aż 11 sztuk samic. Fajnie było i ich poznać.
Podobno w Portugali caboty stają się bardzo modne i ci sami ludzie zamówili u niego na kolejny rok też spore stadko. Nam jak się uda to też mamy zamiar coś w 2009 roku kupić.
Porozmawialiśmy też z właścicielem na temat rozmnożenia cabotów w Europie, komu się udało i mniej więcej jaką ilość ptaków. Francy nie do końca tu wiedział kto i ile tego ma w Europie rozmnożone, ale orientacyjnie nam troszkę to przybliżył.
Po spędzonej chwilce u F.Hermansa, niestety musieliśmy się pożegnac i mamy nadzieję ze uda nam się pojechać do niego w tym roku.
Zapakowaliśmy ptaki, kupiliśmy worek karmy granulatu, gdyż tym były te ptaki karmione i pojechaliśmy z żalem w stronę Polski

Oto kilka fotek.

panorama wolier


cabotka





cabot na spacerku




doskonały ptak, dał się nawet pogłaskac.


Na rękach właściciela.





Francy i Konrad podczas rozmowy telefonicznej akurat.

Francy oraz Ja.





Tuż przed natarciem.


cabot w natarciu.

Nasze Gęsi

Ależ wymowa tekstu Mateusza jest o wiele głębsza niż to się zdarza w innych materiałach radzących co i jak hodować. "Cudze chwalicie, swego nie znacie" - można by rzec. Albo pasuje w tym kontekście inny cytat "Polacy nie gęsi, iż swój język mają". Lub "Polska pawiem narodów i papugą...". Popatrzcie to się wydarzyło w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Jak grzyby po deszczu powstało wiele hodowli, często profesjonalnych. Są to jednak hodowle bazujące prawie wyłącznie na ptakach obcych, często egzotycznych. Tak jest w przypadku kur (wszechobecna kochinomania), tak jest też z ptactwem wodnym. Zresztą podobne zapatrzenie na to co "zagraniczne" występuje w każdej innej dziedzinie życia społecznego. Jednym słowem zadarliśmy kitę i bez jakiegokolwiek krytycyzmu ze swojej strony bardzo chętnie przyjmujemy obce wzorce.

Muszę Wam się przyznać, że wielokrotnie byłem już na granicy zamknięcia "Woliery" jako pisma nie przynoszącego spodziewanych efektów finasowych. Jeżeli tego nie zrobiłem to między innymi dlatego, że spotykam na swojej drodze takich młodych ludzi jak Mateusz, Dawid, Szymon, Krzysiek. Miesięcznik ten prócz zadań informacyjnych ma do spełnienia pewną misję społeczną. A tą misją jest rozbudzenie świadomości, że nie jesteśmy wcale gorsi od Niemców czy Holendrów. Dla mnie nieobojetne jest co po sobie zostawię dla przyszłych pokoleń. Może to brzmi górnolotnie ale tak jest.

W swojej hodowli mam prawie wyłącznie polskie rasy kur, a ostatnio kupiłem dwie kaczuszki staropolskie. Trzy lata temu powstał Klub Czubatki Polskiej, który za naczelne zadanie postawił sobie przywrócenie tej staropolskiej rasu kur na nasz rodzimy grunt. Ostatnio z Dawidem Szikorą i Szymonem Woźniakiem zjeździliśmy lubelszczyznę w poszukiwaniu czubatki staropolskiej. Promujemy na łamach "Woliery" aż do znudzenia zielononóżki polskie, polbary, gołoszyjki lubelskie. Na tym forum rozwija się fantastyczna dyskusja o naszych liliputach...Zarówno tu jak i na łamach czasopisma pojawiają się prawdziwe autorytety często z tytułami profesorskimi. Jest Krzysztof Andres, czyli spificer - fantastyczny młody doktorant, który ma chyba podobnego bzika jak ja na punkcie rodzimych ras drobiu...

Do nastepnego numeru "Woliery" przygotowuję razem ze spiciferem blok materiałów o czubatce staropolskiej. Poniżej wklejam jeden z fragmentów, który może posłużyć jako pointa tego co napisałem powyżej.

Paradoksalnie duża szansa na odrodzenie rodzimych gatunków drobiu ma właśnie teraz po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Ci którzy nas przez setki lat „ograbiali z naszego dziedzictwa narodowego” teraz działają w polskim interesie. Dzięki integracji w skali makro możliwe są też małe swojskie integracje w skali mikro.
Wystarczy wybrać się do jakiegokolwiek miasteczka w Belgii czy Holandii. Przypomina mi się jedno z wieczornych spotkań w miejscowej knajpie, gdy odwiedziłem Willego Copensa, hodowcę min japońskich ras kur. Postawiła mi wtedy piwo sąsiadka siedząca obok mnie przy barze. Później okazało się, że była to właścicielka pobliskiego zamku na wzgórzu i lokalnego browaru. A takich browarów w okolicach jest kilkadziesiąt. W miejscowym sklepiku spożywczym było do wyboru kilkaset nigdzie indziej nie spotykanych lokalnych gatunków sera żółtego.
Ten sukces, jaki zanotował na swoim koncie Klub Czubatki Polskiej jest przejawem budzenia się tego „czegoś”, co istnieje od dziesięcioleci w Europie Zachodniej. To „coś” to pielęgnowanie lokalnej tradycji, poszukiwanie własnych korzeni. Nie chcemy być ludźmi znikąd. Wolimy utożsamiać się z konkretną grupą społeczną, regionem czy nawet produktem choćby to była zwykła kurka ozdobna.

Dzisiejsze zdarzenie...

Witam. Racje ma Wanted, jest to typowe zachowanie niektórych osobników w stadach gołębi. Nie można jednak uogólniać, sytuację taką mogło spowodować wiele czynników, niestety nie podałeś wielu istotnych szczegółów, które pomogły by w wyjaśnieniu, a może nawet rozwiązaniu problemu. Przede wszystkim istotne jest, jakie rasy hodujesz, a może są to ptaki jednej tylko rasy. Czasami gdy w jednym pomieszczeniu przebywają gołebie ras silnych i z natury agresywnych, a wraz z nimi ptaki ras słabszych i delikatniejszych, może dochodzić do podobnych sytuacji, z atakowaniem dorosłych osobników przez ptaki silniejsze, dominujące na swoim terytorium( w gołębniku).Nie podałeś również, jaka jest wielkość gołębnika i ile sztuk gołębi w nim mieszka, czy są zamknięte lub korzystają z wolnych oblotów, także ważne jest ile przy danej ilości ptaków znajduje się w pomieszczeniu gniazd i miejsc spoczynkowych. Najczestszą przyczyną agresji u gołębi nawet w obrębie tej samej rasy jest zbyt duże zagęszczenie w gołębniku. Jeśli ptaków jest zbyt wiele, jeśli przy tym muszą rywalizować o cele gniazdowe, miejsca spoczynkowe i dostęp do karmidła, powoduje to stres i wyzwala w niektórych osobnikach agresję, skierowaną najczęściej przeciw osobnikom najsłabszym, na przykład zaczynającym się usamodzielniać młódkom. Z moich doświadczeń wynika, że jeśli ptaki w gołębniku mają duzo swobody, to możliwa jest pokojowa koegzystencja nawet ras o tak skrajnych gabarytach i temperamentach jak kingi z barwnogłówkami i maściuchami i nie dochodziło do podobnych sytuacji. Z kolei w pomieszczeniu z pocztowymi ozdobnymi w wyniku zbyt dużej obsady ptaków w pomieszczeniu miałem problemy z bójkami ptaków doroslych, pozbijane jajka w gniazdach, wiele jaj niezalężonych, bo jedne samce przeszkadzały innym w zapłodnieniu samic. Zdarzył mi się nawet identyczny incydent z pierwszym w sezonie młódkiem zadziobanym niemal przez któregoś z samców. Dopiero dobudowanie odpowiednio dużej woliery rozwiązało problem. Teraz dorastające młódki chodzą spokojnie po podłodze gołębnika i uczą się samodzielnie jeść z karmidła, a dorosłe ptaki w ogóle ich nie atakują. Odganiają je tylko, i to w miarę delikatnie, gdy do karmidła zadam świeżą karmę, jednak gdy wybiorą najlepsze smakołyki, przestają zwracać uwagę na młódki. Specjaliści doradzają, by na metr kwadratowy podłogi gołębnika przypadała jedna para gołębi ras dużych, dwie pary ras średnich ( jak na przykład pocztowe) i najwyżej trzy ras małych( np krótkodziobych). Oczywiście gdy ptaki nie korzystają z wolnych oblotów należy do tej powierzchni doliczyć jeszcze wolierę o wymiarach ok.2/3 powierzchni gołębnika. Gdy przy tym mamy jeszcze odpowiednią ilość cel gniazdowych to znaczy dwie lub trzy cele więcej niż jest par gołębi oraz miejsc spoczynkowych ( podobna ilość), to nie powinno być takich problemów.Sporadycznie można trafić na ptaka, który ma instynkt obrony gniazda i agresję mocno zakodowane genetycznie i nawet w dobrych warunkach atakuje inne gołębie w pobliżu swego gniazda, ale to sytuacje naprawdę wyjątkowe. W ciągu przeszło 30 lat hodowli miałem dwa takie przypadki. Raz był to samiec king, drugi to garłacz pomorski. Co ciekawe, ptaki takie są nadzwyczaj troskliwymi rodzicami. Podkładałem im do gniazda dodatkowe młode, gdy ich własne miały najwyżej 3 dni ( starsze odrzucały). Bez problemu wypasały po 3-4 młode.Po usamodzielnieniu się tych młodych, gdy w gniazdach były już następne, częściowo opierzone młódki a samice szykowały się do zniesienia kolejnych jajek, nieraz taki dorastający młodziak dostał od swojego rodzica solidne lanie, gdy zbliżył się do gniazda. Ptaki te odchowane i samodzielne młode traktowały jako całkowicie obce.

ganianie - bójanie

Witam. Przez jakiś czas nie zagladałem na forum i widzę, że rozwinęla się ciekawa dyskusja na temat ganiania gołębi i w ogóle pojęcia gołębiarstwa. Kolega Karaś wyraża dość oklepany pogląd na gołębiarstwo, pogląd z którym niestety często się stykamy. Znaczny procent społeczności gołębiarskiej odcina się od swoich korzeni, właśnie z tego tradycyjnego, podwórkowego gołębiarstwa się wywodzących. Zaczynając od tego, że samo słowo gołębiarz uważane jest za obrażliwe i wiele osób odcina się od niego, podkreślając , że są hodowcami, nie gołębiarzami. Mniejsza o nazwę, ja się nie obrażam, gdy ktoś nazywa mnie gołębiarzem, więcej, uważam tradycyjne gołębiarstwo za znaczący element naszej polskiej kultury, za część zanikającego już miejskiego folkloru, gdzie ganianie gołębi, ścinki i łapanie obcych ptaków było tradycyjną dziedziną sportu golębiarskiego. Pamiętam czasy, gdy niemal na każdym podwórku był gołębnik, nieraz nawet kilka, gdy hodowcy po pracy rywalizowali między sobą w ganianiu i ścinkach, widok golębiarza ganiającego swoje ptaki szmatą na kiju należał do codzienności i nikt nie uważał tego za coś uwłaczającego czy śmiesznego. Być może patrzę na to w ten sposób, bo sam zostałem wychowany w tradycji gołębiarskiej, gołębiarzem, takim typowym,ganiającym ptaki był mój ojciec, byli nimi także wujowie, sąsiedzi i znajomi hodowcy, nie tylko podwórkowi gołębiarze ganiający stadko kilkunastu koków, ale cenieni w całym kraju hodowcy, mający znaczący wkład w polską hodowlę gołębi. Często byli to wykształceni ludzie zajmujący wysokie stanowiska, nie tylko zwykli robotnicy, czasami hodowlą gołębi zajmowali się po kilkadziesiąt lat , ptaki ich cenione były w czołowych polskich hodowlach i właśnie oni uczyki mnie, jak zawiązać szmatę na tyczce, jak pogonić ptaki, jak złapać obcego gołębia, jak wytrenować ptaki, by tego obcego ściągnęły na swój dach.Od nich też nauczyłem się swoistej etyki golębiarskiej, tego, że nie wolno łapać ptaków sąsiada, tego,że gdy sąsiad się po swojego ptaka zgłosi, gdyby jednak z moimi się przybłąkał, należy go przeprosić i ptaka oddać.W naszych czasach tradycyjne gołębiarstwo prawie przestało istnieć,inaczej wyglądają nasze hodowle. Hodowcy nastawiający się na gołębie ozdobne, o znacznej nieraz wartości materialnej i znikomej sprawności lotowej za nic w świecie nie wypuszczą swoich skarbów z wolier, smuci mnie jednak fakt, że z pogardą traktują ludzi ptaki swoje ganiających, patrzą na zwykłych gołębiarzy z pogardą i uważają siebie za jakiś lepszy rodzaj ludzi. Są oni, jaśnie oświeceni hodowcy i są podludzie- gołębiarze. Już dawno przeszła mi zabawa w tradycyjne golębiarstwo, gołębi nie łapię, chociaż z zainteresowaniem przyglądam się każdemu obcemu ptakowi, który zawiesi się na moim dachu. Moja hodowla ma trochę inny wymiar, udoskonalam swoje ptaki, by stawały się coraz lepsze i bardziej wartościowe, jednak jako hodowca między innymi gołębi ras lotnych i wysokolotnych uważam, że ptaki tego typu muszą latać i ganiam je, nawet gdy zachodzi taka potrzeba, pomacham szmatą na tyczce i mam to gdzieś, że kogoś, kto nie mając tyle doświadczenia, silnej woli i poświęcenia, by hodować gołębie lotne , które będą naprawdę robiły wyniki w lotach, nazwie mnie z pogardą gołębiarzem. Większość hodowców gołębi do lotu się do tego nie przyzna, ale sami uzywają czasami szmaty na kiju, po prostu czasami inaczej się rozbujać gołębi nie da,to dotychczas najdoskonalszy wynalazek w tej dziedzinie, a ze się komuś nie podoba, to już jego sprawa. Wracając do tematu lotności krymek i białogłówek gumbińskich, to owszem, są to ptaki chętnie latające. Latają stadem lub parami zataczając kręgi nad gołębnikiem na stosunkowo niewielkiej wysokości, dlatego do lotów z na przykład budapesztami czy tiplerami się nie nadają. Niegdyś białogłówki gumbińskie były dobrymi lotnikami i znaczna część z nich wywracała w czasie lotu, obecnie pod wpływem hodowców niemieckich wzorzec białogłówek się zmienił, zmienił się także ich wygląd, na co duży wpływ miało krzyżowanie z między innymi białogłówkami elbląskimi i miało to niestety negatywny wpływ na ich sprawność lotową, a także plenność i zdolność odchowywania piskląd. Dlatego z rasy jeszcze kilkanaście lat temu typowo lotnej i często uważanej za idealne mamki, stały się obecnie białogłówki gumbińskie krótkodziobą rasą ozdobną. Oczywiście na targowiskach i w wielu hodowlach przeważają białogłówki starego typu, jednak jako odbiegające od obowiązujacego niemieckiego wzorca ich wartość wystawowa jest znikoma.Krymki polskie są dobrymi lotnikami, czasami, choć bardzo rzadko spotyka się osobniki wywrotne, w mojej hodowli latają razem z białogonami polskimi i murzynkami lotnymi.

wzorce rasowe ptactwa wodnego - zaproszenie do dyskusji

Trzeba rozróżnić dwie grupy ptaków - dzikie i użytkowe. Jest sprawą oczywistą, że ptaki dzikie powinniśmy zostawić w spokoju. Byłoby jakimś nieporozumieniem prowadzić w ich przypadku pracę hodowlaną w tradycyjnym tego słowa znaczeniu.

Niemniej wydawnictwo Josefa Woltersa, mieszkającego dawniej w Niemczech a obecnie na Węgrzech wydało coś w rodzaju wademekum, do którego wrzucono prócz kaczek, gęsi, perlic, przepiórek, bażantów i indyków, także gołąbki ozdobne. Opisane tam gatunki są tymi, które są najczęściej hodowane w niemieckich hodowlach i trafiają na niemieckie wystawy. Oczywistym jest, że tylko część z nich jest oceniana i dostaje punkty. Wiele z nich przebywa w pięknie zaaranżowanych wolierach i zagrodach.

Chociaż wydawcą jest osoba prywatna, czyli Wolters, to jednak pozycja ta ma status oficjalnie obowiązujących niemieckich standardów. Obecnie prowadzę negocjacje z Josefem co do udzielenia licencji do polskiego wydania. Znam tę pozycję doskonale, bo moja firma wniosła do niej wiele merytorycznych elementów, choćby opracowywaliśmy pod względem graficznym wizerunki zamieszczonych tam ptaków. No i była drukowana w Polsce.

Mam w związku z tym spory dylemat, czy w polskim wydaniu pójść tak szeroko, jak jest to w oryginale, czy ograniczyć się jedynie ptactwa użytkowego, czyli do "klasycznych wzorców"? Były by to więc jakby "poszerzone standardy". Skłaniam się raczej właśnie ku takiemu rozwiązaniu.

Powód jest prosty. Na naszym rynku nie ma po prostu pozycji, która by w sposób skrótowy, prosty ale kompleksowy i całościowy przybliżała i systematyzowała polskiemu czytelnikowi choćby najczęściej hodowane kaczki i gęsi. Co prawda obecnie i nasi rodzimi autorzy pracują nad tego typu wademekum ptactwa dzikiego. Byłoby znakomicie, gdyby w oparciu o polskich autorów taka pozycja się pojawiła, ale chyba nie stanie się to z dnia na dzień, dlatego na razie trzeba posiłkować się wydawnictwami zagranicznymi.

Zgoda co do jednego. Opublikowane na stronie PZHGRiDI materiały zawierają wiele nieścisłości i błędów. Trzeba je cierpliwie po prostu poprawiać. Aż do skutku. Innej drogi nie ma. Tworzymy przecież zupełnie nową jakość. Chwała autorowi, czyli Panu Medardemu Piątkowi, że za nią się w ogóle zabrał. Od siebie dodam, że za symboliczne wręcz wynagrodzenie.

A jeśli chodzi o "Amatorską Hodowlę Kur" to nad tą pozycją pracowaliśmy w redakcji ponad dwa lata. W zamysłach miała ona przygotowywać grunt pod wydanie standardów. I to chyba się udało. W stosunku do wydania niemieckiego dokonaliśmy tam wielu zmian. Od nowa napisane zostały działy o chorobach, genetyce, podjęliśmy też próbę usystematyzowania nazewnictwa nie mówiąc już o drobiazgach czyli dodaniu opisów kilku polskich ras kur. Nakład tej książki dawno już został wyczerpany.
Mateusz, w chwili obecnej, jak mniemam, jesteśmy w stanie wydać tego typu przekrojową pozycję w oparciu o rodzimych autorów i rodzime materiały ilustracyjne. Jeszcze do niedawna było to niemożliwe.