Dlaczego absolutyzm.


Cytat:Absolutyzm ma zalety. [ciach wywod o nich]



Wiesz, to jakby powiedziec ze komunizm i faszyzm tez.

Cytat:Dodatkowo
wzmocnienie wladzy krolewskiej utrudnilo wygasniecie Jagiellonow - tez
przypadkowe w koncu.



I tak i nie. Tak bo stworzenie podwalin pod wolna elekcje bylo wielkim
osiagnieciem ruchu szlacheckiego 9na czele z Art Henrykowskimi - pierwsza
konstytucja). A nie gdyz Apogeum ruchu egzekuvyjnego to wlasnie panowanie
Zygmunta Augusta. Pozwole sobie nawet postawic teorie ze gdyby mial on
potomka to energia jaka szlacta wlozyla w kwestie elekcji moglaby zostac
zuzytkowana na dokonczenie egzekucji (tak praw, jak i ziemi).

Cytat:Ta nieufnosc spowodowala, ze w warunkach polskich nie udalo
sie zachamowac rozwoju zlotej wolnosci, ktora szybko zdegenerowala sie w
oslawiona szlachecka anarchie (a raczej Rzeczpospolita samorzadowa), ktora
dzialala i moze niezle, ale w obliczu rosnacej potegi sasiadow wydala
Polske
jednak na lup Rosji.



Na lup Rosji wydal Polske raczej schylek Rzeczpospolitej samorzadowej i
przesuniecie sie srodka ciezkosci w stone senatu (magnatow), przy
niekompetencji krolow.

Boruta
http://www.most.org.pl/art/LaBestia

 

Łańcuszek historyczny

Konfederacja barska (1768-1772) - zbrojny związek szlachty utworzony w Barze na Podolu 29 lutego 1768 roku, w obronie wiary katolickiej i niepodległości Rzeczypospolitej, skierowany przeciwko królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu i popierającym go wojskom rosyjskim.
-by Wikipedi

W 1764r. miała miejsce ostatnia wolna elekcja. Na polu elekcyjnym pojawiły się wojska rosyjskie, pilnujące wyboru, oczywście pilnowały wyboru kandydata którego popierała ówczesna caryca Rosji Katarzyna II. Nowy władca a był nim Stanisław August Poniatowski chciał umocnić władzę króla oraz umocnić RP gospodarczo. Jednak nie zyskał uznania szlachty, która uważała go za zdrajce, który chciał podporządkować politykę Polski interesom Rosji oraz ograniczyć władzę sejmu. Szlachta sprzeciwiła się reformom i w miasteczku Bar zawiązała przeciwko królowi konfederacje, żądając ustąpienia Poniatowskiego z tronu, oraz wycofania stacjonujących w Polsce Rosyjskich wojsk. Głosili hasła obrony katlicyzmu, oraz obrony dawnych przywilejów szlachty. Po czterech latach walk konfederaci zostali pokoani przez połączoną armię królewską i Rosyjską.

-by $zK0dn!K

Pytanie: Jaką wersję "Enigmy" posiadało Kriegsmarine? I kiedy pierwszy raz Brytyjczycy zdobyli tę maszynę szyfrującą (dalej chodzi o wersję dla Kriegsmarine).

Kilka błędów rzeczowych!

Cytat:Jan II Kazimierz Waza został obrany królem Rzeczypospolitej 20 listopada 1648, po sześciu miesiącach trwającej wolnej elekcji. - każdy se w wikipedii może znaleźć więc elekcja była w 1648 a nie 1651.



To się wszystko zgadza, ale nie zmienia to faktu, ze fabuła Veta to rok 1651 (przeczytajcie pierwsze zdanie w instrukcji ;P)

Wolna elekcja

Czesc
Mam prosbe do uzytkownikow gropy pl.sci.historia.
Chcialbym poznac plusy i minusy pierwszej wolnej elekcji po wyborze krola.
Z gory dzieki pozdrawiam
Tomek.

 

Anegdoty historyczne i inne smaczne kąski

Cytat:
Ciekawe, masz więcej takich kwiatków?



Parę sobie przypominam:
Np:
Opowiadają bowiem,że raz ujrzał(biskup Zawisza z Kurozwęk) w jakiejś wsi do jego koscioła należącej, pewną pięknego lica córke jakiegoś biedaka i zapragnął jej,lecz biedak ojciec jej,będąc uczciwym człowiekiem nie zgodził sie na hańbę a bojąc się gwałtu na córce ukrył się z nią w bróg zboża.Gdy w nocy przyszedł tam biskup i przystawił drabinę,wlazł na bróg, wtenczas ukryty tam z córka wieśniak zrzucił go razem z drabiną na dół.Od tego upadku,jak powiadają biskup zapadł na chorobę i już sie nie mógł wyleczyć aż do śmierci(...).Pierwszej nocy po jego pogrzebie zdarzyło sie coś nadzwyczajnego,mianowicie świątnicy którzy nie spali strzegąc w zakrystii skarbu kościelnego,posłyszeli tętęt koni,biegających tam i z powrotem po posadzce kościelnej i głosy wołające jeden do drugiego:"pojedźmy na hops" tj. "jedźmy na rozpustę".

Jan z Czarnkowa "Kronika".Warto wspomnieć,że autor był osobistym wrogiem biskupa Zawiszy.

I jeszcze:
"Sejm konwokacyjny(przed elekcją Michała Korybuta Wiśniowieckiego) zażądał od senatorów przysięgi,której długą i uroczystą rotę da się streścić w słowach:nie będę głosował na tego od którego wziąłem pieniądze.Prymas Mikołaj Prażmowski wyjaśnił zaraz potem odczuwającemu pewne skrupuły hetmanowi Sobieskiemu,że przysięga ta nic nie znaczy i wolno się nią nie przejmować"

Paweł Jasienica:"Calamitatis regnum".

A po elekcji Wiśniowieckiego:

"Jan Sobieski podniósłszy w górę swą laskę marszałka wielkiego obwoływał nowego króla.Ulżył sobie zaraz potem klnąc go ostatnimi słowami w bardzo poprawnej francuszczyźnie"

ibidem.

Niekończący się konkurs

hmmm... oczywiście chodzi ci o pierwszego króla wybranego w WOLNEJ elekcji, bo pierwszym królem elekcyjnym był Władysław Jagiełło.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wolna_elekcja
"Pierwsza udokumentowana elekcja na tron Polski odbyła się w roku 1386, a osobą która została wybrana na władcę ówczesnego państwa polskiego był Władysław Jagiełło."

Wiem ze chodzi o tego pajaca Henryka III Walezego (do tego nawet google mi nie trzeba )

ale co do reszty pytania bez bicia przyznam sie do googlowania i zeby ktos inny tez mogl sie dowiedziec ciekawostek zalaczam tekst:

Sobotnim wieczorem, 18 VI 1574 r., gdy bramy zamku były zamknięte i zaryglowane, król przebrał się w nie rzucający się w oczy strój do jazdy konnej i ukrytymi za gobelinem drzwiami, prowadzącymi na tylne schody wawelskiego zamku, wymknął się niepostrzeżenie ze swej komnaty. Dwaj paziowie, stojący na straży przy zasłonach jego łoża, niczego nie zauważyli. Jeden ze wspólników, pod pretekstem romantycznej nocnej eskapady, zdobył klucz od bramy. Owiniętego w płaszcz króla przedstawił jako „kapitana Lamotte”. Król i jego wspólnicy wyszli z miasta przez żydowską dzielnicę Kazimierz i przedostali się na drugi brzeg Wisły do porzuconej kaplicy, gdzie czekały na nich konie.

Ucieczka Henryka Walezego została odkryta bardzo szybko. Wychodząc z zamku, „kapitan Lamotte” natknął się bowiem na wracającego z miasta szefa zamkowej kuchni. Nie padło ani jedno słowo, lecz zrodziły się podejrzenia. Zaalarmowano wojewodę krakowskiego, Andrzeja Tęczyńskiego. Po wielu krzykach i zamieszaniu przeszukano królewskie komnaty i stwierdzono, że króla nie ma.

Przynajmniej sie czegos nowego dowiedzialem

a tak btw: miały byc pytania z fantastyki lub okolic a tu widze historia?? Spoko ja lubie, ale nie caly czas prosze, choc z drugiej strony konkurs ozyl dzieki temu - ok, zapomnijcie co napisalem - wiecej historii!!!!!!!!!!!!!!!

Wydarzenia w Polsce i nie tylko - cz.2 / od 8.czerwca

23 czerwca:

Dzień Ojca

Pierwszy raz Dzień Ojca obchodzili mieszkańcy miejscowości Spokane w USA 19 czerwca 1910.
Jednakże dopiero w 1972 roku Prezydent Nikson zatwierdził prawnie Dzień Ojca.

W Polsce po raz pierwszy obchodzono ten dzień w 1965 roku.



Dzień Służby Publicznej (ONZ)

20 grudnia 2002 roku Zgromadzenie Ogólne NZ zadecydowało, że dzień 23 czerwca będzie obchodzony Dzień Służby Publicznej (rezolucja 57/277). Zachęciło jednocześnie państwa członkowskie do przeprowadzenia w tym Dniu specjalnych imprez dla podkreślenia wkładu służby publicznej w proces rozwoju.

0 listopada 2005 r. Zgromadzenie Ogólne podkreśliło znaczenie bardziej efektywnego wykorzystania Dnia Służby Publicznej oraz Nagród Narodów Zjednoczonych dla Służby Publicznej w procesie restrukturyzacji administracji publicznej poprzez budowanie kultury innowacji, partnerstwa i odpowiedzialności (rezolucja 60/34).

1764 - zakończył się sejm konwokacyjny, po którym Stanisław August Poniatowski został królem Polski.

Sejm konwokacyjny był w czasie bezkrólewia sejmem poprzedzającym wolną elekcję, gdzie ustalani byli kandydaci do władzy. Ustalał czas i miejsce elekcji oraz określał Pacta conventa obowiązujące przyszłego króla.

1943 - na Zamojszczyźnie rozpoczął się drugi etap akcji wysiedleńczo-pacyfikacyjnej.

1944 - Armia Czerwona rozpoczęła operację przeciwko wojskom niemieckim na wschodzie Polski pod kryptonimem "Bagration".

1949 - rozpoczęto budowę Nowej Huty.

tzw. "Stara Nowa Huta".W latach 1949 do 1951 samodzielne miasto w pobliżu Krakowa.Od 1990 r. XVIII dzielnica Krakowa.

1970 - między Polską i RFN podpisano układ o obrocie towarowym i współpracy gospodarczej.

1983 - koniec II pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski.

1992 - między Polską i Białorusią podpisano traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy.

wolna elekcja

Hehe major uzasadnij to bo według mnie mylisz się lub wogóle nie wiesz o czym mówisz . Według mnie król z ciągłości dynastii był o wiele efektywniejszy niż król elekcyjny.
Po pierwsze - znakomitym przykładem są Piastowie państwo w stanie rozpadu pomimo niekorzystnych okoliczności wojen i roszczeń sąsiedzkich Królestwo Polskie odradza się i rozwija. Władysław Łokietek jednoczy, Kazimierz Wielki rozwija i buduje zawiera korzystny pokój z Krzyżakami pozwalający okrzepnąć odrodzonemu Państwu. Lokuje nowe i rozwija stare miasta, kolonizuje tereny nie zamieszkłe poprzez osadników, krótko mówiąc " Zastał Polskę drewnianą zostawił murowaną" . Kolejny przykład dynastia Jagiellonów, królowie tej dynastii wprowadzają Polskę w Złote lata świetności Polska liczy się na arenie europejskiej, Jagiellonowie skoligaceni są z najznamienitszymi rodami ówczesnej Europy. Unia z Litwą sprawia, że jesteśmy jednym z najpotężniejszych krajów Europy. Wolna elekcja niesie za sobą przede wszystkim same negatywy...królowie elekcyjni wciągają Polskę w zupełnie niepotrzebne wojny np. ---> Zygmunt III Waza, Augusy II Mocny Sas ...Za krola Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa....pozycja króla jest zachwiana nie stanowi autorytetu dla szlachty, częste rokosze opozycji ...w czasach panowania monarchy z dynastii król ma silną radę, dwór popierający jego politykę za elekcji jest odwrotnie za przywileje szlachta popiera króla jednak przywileje dla szlachty rujnują skarb, osłabiaja militarnie i wewnętrznie Polskę zbierane opornie podatki powodują, że skarb widnieje pustką. Polska zamiast rozwijac sie zyje od sejmu do elekcji....przykladow jest wiele, ale czy jestes w stanie to pojac bez obrazy, ale po takich wypowiedziach dynastie srasje uwazam, ze nie

Veto 2 edycja

Najpierw dla tych co "no abla"
Veto - polska gra karciana osadzona w realiach Rzeczposplitej Obojga Narodów. Wiek XVII, Polska Szlachecka, zmarł król zaczyna sie wolna elekcja, szlachta tłumnie stawia się na Polu Elekcyjnym by wybrać króla.
Każdy z graczy ( a najciekawiej gra się w 4 )ma swojego kandydata do tronu - elekta. No i przy pomocy swojej kompaniji Towarzyszy i ich ostrych szabel (oraz tępych głów niekiedy) próbuje przekonać resztę szlachty do głosowania na swojego człowieka.
Pojedynki, knowania, podstępy, oto czym w skrócie jest Veto.
Teraz co nowego w 2 edycji.
Otóż co pierwsze rzuca się w oczy to poprawiony wygląd kart, są wreszcie w standarcie koszulek, a także posiadają zdecydowanie lepsze grafiki niż 1 edycja.
(Spokojnie, część grafik z 1 edycji została - na szczęście ta lepsza część.)
Co do rozgrywki - wprowadzono kilka usprawnień dzięki którym gra się lepiej i sprawniej a przede wszystkim bardziej klarowne są zasady i tak:
- oznaczono wreszcie działania graczy dzieląc je na Czyny, Drobiazgi, Repliki
- oddzielono karty zagrywane w pojedynkach tworząc z nich osobą grupę zwaną sztychami
- sztychy można zagrywać pod postać dzięki czemu nie obciążają ręki
- gramy o większą liczbę kresek
- wprowadzono karty dostepne tylko dla konkretnej frakcji ( klimacik na plus)
- nowe karty bardziej grywalne i wyważone
- stare karty poprawione bądź zmienione działanie ( zdecydowanie na lepiej)

Generalnie same plusy w stosunku do 1 edycji, bez żalu pozbyłem się decków z 1 edycji i kupiłem nowe
Gra wypada bardzo dobrze na tle innych karcianek i jako gracz grający w większość karcianek z naszego rynku (gram od 10 lat) śmiało mogę polecić. A polecam w dwujnasób każdemu kto ceni sobie najbardziej w karciance nie fakt wygrywania na turniejach, ale dobrą i klimatyczną zabawę.
Aha nie jest to gra historyczna - w grze mozna spotkać postacie historyczne jak i te z kart książek.

Europa Universalis Rome

Cytat:Dla mnie jedyną grą ciekawą Paradoksu jest pierwsza - EU 2. Choć i tu pewne rzeczy są dość prostackie.
Grałem ostatnio nieco w Crusader Kings. Zabawne jest to, że można tam mianować na urzędników dworskich kobiety, a nawet własną żonę.
Najfajniejsze jednak było jak około 1070 roku przy wysokim prestiżu i pobożności (podbijałem poganskich Litwinów (którzy zresztą siedzą sobie od Lubeki aż do Narwy z Gdańskiem i Szczecinem po drodze)) zostałem legatem papieskim a papieżem został arcybiskup krakowski (!!!) Bogumił, zaś na jego miejsce wybrany został (zupełnie bez mojej wiedzy) niejaki Hildebrand (czyli prawdziwy Grzegorz VII).

Jedyna nadzieja na ciekawszą grę w te produkty to mody (szczególnie polskie).



W EU Rzym są "prowincje" które mogły by być okręgami administracyjnymi a nie takimi wielkimi jednostkami , Zdaje się ,ze kobiety takimi "prowincjami " też mogą rządzić.Chyba chodzi tu o równouparwnienie w rozumieniu wspólczesnym

Co do CK Bugfixmod wprowadził odpowiednie poprawki . Jest Arcybiskupstwo Gnieźnieńskie, Kandydat na biskupa Stanisław , kultura zachodniosłowiańska a nie niemiecka czy pruska w Meklemburgii itp.

Poza tym te gry powinny mieć dwie opcje . Eventy historyczne ( jak w EU 2)i niehistoryczne jak w EU 3 do wyboru dla gracza.
Bo dla niektórych karawele Majów walczące z hiszpańskimi okrętami( możliwe w EU3 ale niespotykane w EU2 ) albo Rzym zdobyty przez Seldżuków , penetrujacych też ziemie niemieckie (CK) to zaleta dla innych czynnik wykluczający chęć gry.

Jesli chodzi o CK to trudno, godzę się z kobietami urzędnikami ( wyobrażam sobie je jako wpływowe kobiece postacie na dworze , "doradczynie "które wykorzystując koligacje i urok osobisty wpływają na politykę państwa )bo inne mechanizmy rekompensują te udziwnienia np mechanizm : jeśli król ma zbyt rozległa domenę i zbyt mało wasali nie tylko jego dochody maleją z powodu braku efektywności ściagania podatków ale sam król nabywa cechę stresu z komentarzem nie radzę sobie z zarządzaniem to mnie przeasta potem depresja i szaleństwo .Nabywanie tych cech to jedak kwestia parwdopodobieństwa a nie 100 % pewności.
Wasale mogą wystąpić wobec króla szaleńca z żądaniem zmiany ustroju na wolną elekcję lub równego podziału dziedzictwa , Zgoda oznacza zrujnowanie planów rozwoju państwa oraz i tak osłabienie lojalności wasali którzy np w razie wybrania wolnej elekcji zcaynają "myśleć" o poprawieniu pozycji wyjsciowej do walki o władzę .Odmowa to masowe bunty i rozpad państwa ..
Takie rozwiazania stanowią elegancką popularyzację rozbudowy systemu lennego w grze .

Klimat średniowiecza jest lepiej mimo wszystko oddany w CK niż klimat starożytności w EU Rzym( bezsensowe omeny, rodem z gier fantasy, rozumiem kilka razy w grze ale nie jako element stały rzekłbym polityczny np dla cywilizacji helleńskiej )

Przekrój społeczny i kulturowy w Wolsungu

No to trochę oliwy do ognia.
Fragment równoległej dyskusji na mailu:

Cytat:Te historie bardzo są uwarunkowane przez historię Polski w RL. Podstawowy czynnik rozpadu Królestwa Polski i Litwy, zwłaszcza w aspekcie politycznym, to była wolna elekcja. Wolna elekcja to bylo zwyczajne kupczenie polskim tronem - francuzi płacili jednym, Habsburgowie drugim, a w ostatniej chwili okazał się, że komuś zapomnieli dać w łapę i w rezultacie królem został np. Michał Korybut Wiśniowiecki, który na całe szczęście szybko zmarł. W Slawii była od zawsze jedna dynastia "piastowska", a Piastom jednego nie można odmówić - posiadania jaj. Mieli ich na tyle, że trzymali państwo żelazną ręką, popełniając tylko nieliczne błędy, np nieopatrznie doprowadzając do rozbicia dzielnicowego. Jeśli jest jedna dynastia (w dodatku smokołacka) od tylu lat, to wpływa to w ogromny sposób na siłę państwa i narodu. Podziały i frakcje polityczne praktycznie nie istnieją, przynajmniej w takim sensie, w jakim rozumiemy je od czasów elekcyjnych. Wpływa to również na historię całego regionu - jej sąsiedzi nie byliby nigdy na tyle silni i w ogóle zdolni do porozumienia między sobą, żeby doprowadzić do rozbioru Slawii - rzeczy determinującej całą jej dalszą historię. W RLu mieli taką możliwośc, bo Polska przestała niemal istnieć fizycznie - a to dzięki przeklętej pamięci Sasom, którzy wplątali ją w wojnę północną, która spustoszyła ją do szczętu. Wspominając wszystkie wielkie katastrofy Polski - każda prawie z nich była skutkiem partykularnej polityki królów elekcyjnych, począwszy od Zygmunta III Wazy, któremu zawdzięczamy całkowicie bezsensowny, wyniszczający konflikt ze Szwecją i pierwsze załamanie potęgi Polski, i to akurat w momencie, kiedy Szwecja stawała się największą potęgą militarną w dziejach Europy i mogłą się stać naturalnym sojusznikiem Polski; poprzez Sobieskiego z jego odsieczą wiedeńską ten z kolei był na pasku francuskim); poprzez Sasów z ich Wojną Północną (znowu konflikt ze Szwecją, do której nie mieliśmy nic a nic, ani Szwecja do nas); skończywszy na królu Stasiu, który w ogóle był tragiczny.
Zatem - słabość Slawii wynikać może jedynie z charakteru smoczej klątwy, ale nie jakichkolwiek przesłanek politycznych. Militarnie Slawia jest nie do pobicia, więc hocki-klocki w postaci jakichś przemarszów obcych wojsk w te i wewte są nie do pomyślenia. Slawia musi stanowić stały element równowagi sił na kontynencie. W żadnym złowrogim umyśle nie zrodziła się myśl o jej fizycznej likwidacji i rozbiorze, bo nie istniały żadne ku temu uwarunkowania, nikt nawet nie śnił o czymś takim! To że Slawia wygrywa jakąś wojnę, a następną przegrywa, raz jest silna, raz słaba, raz zacofana, raz kwitnąca, wynika tylko i wyłącznie ze sposobu klątwy - to się po prostu DZIEJE i nic się na to nie poradzi. Obecnie Slawia słabuje, jak cały kontynent w wyniku Wojny, ale zapewne - paradoksalnie - rozpoczyna się właśnie okres jej prosperity, być może dzięki zacieśnieniu kontaktów gospodarczych z Wotanią. Historię Slawii należy pisać pozbywając się balastu historii Polski, która jest wyjątkowa w skali europejskiej, i stworzyć historię również wyjątkową, ale slawijską.
Mam nadzieję, że zostalem dobrze zrozumiany?:-)



No i co robimy z takim spojrzeniem na sprawę?
(tzn. ja mam swoje pomysły, ale na pewno dziś nie zdążę ich spisać)

Garść historii

W Veto! najbardziej podoba mnie się to, że gra jest oparta w większości o historię Polski, a konkretnie o wiek XVII. W 1648 umarło się Władysłaowi IV Wazie w tym właśnie czasie toczy się gra Veto!.
Pomyślałem, że fajnie by było aby każdy wklejał w tym temacie trochę informacji historycznych z tego czasu. Ja swego czasu chciałem nawet zdawać maturkę z histy, ale mi nie wyszło wolałem majzę. Ale bardzo lubię histę, niestety człowiek trochę pozapominał już

No to ja pierwszy:

"Wolna elekcja to wybór monarchy nie przestrzegający zasad sukcesji dynastycznej. Na elekcji szlachta głosowała województwami w obecności posłów, którzy zanosili jej głosy do senatu: wybór króla ogłaszał marszałek, mianował natomiast prymas. Pierwsza wolna elekcja w Polsce odbyła się w roku 1573 we wsi Kamion pod Warszawą. Później ustalono stałe miejsce, w którym odbywała się elekcja, była to wieś Wola pod Warszawą."

Lista królów elekcyjnych panujących w Polsce:

- Henryk Walezy 1573-1574
- Stefan Batory 1576-1586
- Zygmunt III Waza 1587-1632
- Władysław IV Waza 1632-1648
- Jan II Kazimierz Waza 1648-1668
- Michał Korybut Wiśniowiecki 1669-1673
- Jan III Sobieski 1674-1696
- August II Mocny 1697-1706
- Stanisław Leszczyński 1704-1709
- August II Mocny 1709-1733
- Stanisław Leszczyński 1733-1736
- August III Sas 1733-1763
- Stanisław August Poniatowski 1764-1795

"Stanisław Stadnicki (warhoł), zwany Diabłem z Łańcuta. Starosta zygwulski – wyjątkowy szubrawiec, prawie nałogowy rokoszanin i morderca z zamiłowania – w pełni zasłużył na swój czarci przydomek. Współcześni podejrzewali go o konszachty z ciemnymi mocami. Zainteresowany kwitował te pomówienia krótko i dosadnie: Mnie diabłem zowią tylko skurwysynowie, a od takich ja zelżon być nie mogę. Kulminacją przestępczej działalności była prawie regularna wojna ze starostą leżajskim Łukaszem Opalińskim, w której Stadnickiego wspomagali siedmiogrodzcy sabaci. Oprócz zatargów z sąsiadami pana na Łańcucie pasjonowało także torturowanie przetrzymywanych w lochach więźniów. Stanisław Stadnicki doczekał się trzech synów i córki. Męska część potomstwa starała się kontynuować tradycje rodzinne, choć już na mniejszą skalę. Prawie cała familia Diabła zeszła z tego świata doścignięta przez karzącą rękę sprawiedliwości.
Przy dokonaniach Stadnickiego bledną życiorysy innych warchołów, m.in. Samuela Łaszcza, posiadacza najbardziej chyba znanego przyodziewku tamtych czasów – delii obszytej wyrokami sądowymi (236 banicji i 47 infamii), Samuela Zborowskiego lub Jana Władysława Poczobuta Odlanickiego. Najsławniejsi opilcy i moczygęby Rzeczypospolitej Obojga Narodów to: Karol Stanisław Radziwiłł "Panie Kochanku" czy Adam Małachowski, prześladujący gości monstrualnym dwulitrowym kielichem, z którego musieli pić wino duszkiem. Kto nie dopił bądź odjął wargi, na nowo musiał się zmagać z pełnym naczyniem.
Warcholstwo było domeną nie tylko panów braci. Białogłowy również dość swobodnie traktowały prawo czy obyczaje. Wyczyny Zofii z Zamiechowa Golskiej czy Anny Łahodowskiej każą zrewidować twierdzenia o przyrodzonej łagodności i delikatności płci pięknej. Dla udowodnienia swych racji panie te nader często odwoływały się do szabel i pistoletów swych hajduków lub wynajętych zbirów.
Co ciekawe, społeczność szlachecka tolerowała, a nawet podziwiała banitów i infamisów. Dopiero gdy bandycka miarka się przebrała, panowie bracia wkraczali do akcji, by ukrócić ich swawole."

Coś tu k. nie gra, czyli o naszej Rzeczpospolitej


Żeby znaleźć ową przyczynę trzeba sięgnąć hen daleko w historię naszego kraju. Wiadomo że zawsze znajdzie się jakiś mniejszy powód, dlatego zacznę od punktu w historii, który miał według mnie największą rolę w staczaniu się Polski, a mianowicie: koniec dynastii Piastów. Jak wiadomo Kazimierzowi Wielkiemu rodziły się same córki (przynajmniej z prawego łoża), przez co dynastia nie mogła już być kontynuowana. Dlatego po jego śmierci na tron wstąpiła Jadwiga, córka Ludwika Andegaweńskiego wtedy króla Węgier, spokrewnionego z Piastami. No ale coś za coś - Ludwig musiał przekonać do siebie szlachtę polską, by zaakceptowała jego córkę jako królową. I zaczęło się - główny powód upadku Rzeczpospolitej - nadawanie przywilejów szlachcie. Przez kolejne stulecia zyskiwała ona coraz więcej dodatkowych uprawnień, przez co rosła u nich pycha i poczucie władzy, chcieli sami decydować o losie państwa i wybierać przychylnych im władców.
Tak powstała wolna elekcja, po śmierci Zygmunta Augusta oraz liberum veto - najdurniejsze prawo, dzięki któremu jeden przekupiony (najczęściej przez przedstawicieli innego państwa m.in Rosjan czy Niemców) chłystek mógł spieprzyć kilkudniowe obrady sejmu w ważnej dla państwa sprawie.
Tak samo w wolną elekcję mieszały się obce państwa, chcące mieć wpływy i jak największą kontrolę nad Rzeczpospolitą, przez co doprowadzono do wyboru m.in. Augusta II Mocnego i jego syna Augusta III Sasa (których rządy jak wiemy były beznadziejne), nieudolnego Michała Korybuta Wiśniowieckiego czy pierwszego króla z wolnej elekcji - Henryka Walezego, który po pół roku nijakich rządów uciekł do Francji dając do zrozumienia że ma Polskę w D. Co prawda zdarzali się wybitni królowie elekcyjni tacy jak Stefan Batory, Jan III Sobieski lub Stanisław A. Poniatowski, którzy nie mogli jednak zapobiec wiadomym nam konsekwencjom.
W końcu doprowadzono do zaborów, dzięki którym jesteśmy tak "zacofani", nie trzeba tłumaczyć dlaczego. Po 123 latach odzyskaliśmy co prawda niepodległość, chociaż jako naród nie potrafiliśmy się zjednoczyć, co nastąpiło dopiero podczas II wojny. Jednym z jej skutków były liczne szkody materialne, co trzeba było naprawić. Dlatego też mówi się że PRL był "szary", bo wszystko było zniszczone.

Rzeczpospolita była swego czasu największym państwem w Europie poza Rosją i była by bez wątpienia światową stolicą kultury, gdyby nie zrabowane lub zniszczone zabytki przez:
-Szwedów podczas Potopu
-Rosjan i Prusaków podczas zaborów
-Niemców podczas wojny

Tak a propos Prusów to ich niewłączenie do Polski było jednym wielkim błędem.

Po wojnie nastały czasy komunizmu gdzie ludzie byli tylko maszynami - mieli jeść spać i pracować i nic więcej. Efektem tych czasów jest współczesna sytuacja - ludziom nadal nie chce się myśleć, więc wybierają tych polityków, którzy najwięcej obiecują. M.in dzięki temu mamy to co mamy: gdy już Olszewski chce rozliczenia z komunistami to zbierają się Tusk, Kwaśniewski, Pawlak i kilku innych i głosują przeciwko a potem zostaje to zatwierdzone przez Wałęsę - ówczesnego prezydenta ("słynna Nocna zmiana"). Do dzisiaj nie wypleniono komunizmu w tym kraju. Kolejny efekt: bałagan w sejmie, niekompetentny marszałek sejmu i premier, który kiedyś sam stwierdził że "polskość to nienormalność", dostaje ok.40% (!!!???) na wyborach i jeszcze chce być prezydentem.

Ogólnie rzecz ujmując powodem niepowodzeń są ludzie żądni władzy, zdrajcy (szczególnie w czasach wolnej elekcji) i źle sprawowana władza.

Charakterystyka źródeł władzy nowożytnych królów polskich

Próbując dalej - może to :

Elekcja czyli wybór władcy. W Polsce początkowe formy elekcji wykształciły się w okresie dzielnicowym, najpierw w księstwie krakowskim, gdzie możnowładcy świeccy i duchowni - usuwając w 1177 Mieszka III Starego i powołując na tron Kazimierza II Sprawiedliwego - zdobyli prawo decydowania o wyborze władcy. Początkowo wybierano książąt spośród Piastów; w 1291 po raz pierwszy rycerstwo małopolskie powołało na tron krakowski nie-Piasta, króla czeskiego Wacława II z dynastii Przemyślidów. W zjednoczonym państwie polskim (po 1320) obowiązywała zasada dziedziczności. Ponieważ Kazimierz III Wielki nie pozostawił potomka męskiego jego siostrzeniec Ludwik Węgierski, aby zgodnie z wolą Kazimierza Wielkiego objąć tron polski musiał uzyskać zgodę szlachty. Za Jagiellonów wykształciła się elekcyjność tronu w obrębie panującej dynastii; kandydat na króla był wysuwany przez radę królewską i zatwierdzany przez sejm elekcyjny, w którym uczestniczyła szlachta i przedstawiciele większych miast. Po elekcji nowy władca składał przysięgę i potwierdzał przywileje stanów, a następnie był koronowany przez arcybiskupa gnieźnieńskiego. Zasada wolnej elekcji została ustanowiona w 1506 przy wyborze Zygmunta I Starego, praktycznie zaczęła funkcjonować dopiero po wygaśnięciu dynastii Jagiellonów. W okresie pierwszego bezkrólewia ( 1572-73) przyjęto zasadę elekcji viritim. W terminie ustalonym przez sejm konwokacyjny zjeżdżała się na elekcję pod Warszawę szlachta z całej Polski, głównie jednak z ziem bliżej położonych, a więc z Mazowsza. Senat z prymasem jako interrexem obradował w szopie położonej w centrum pola elekcyjnego; izba poselska, do której przedstawicieli wybierano często już podczas samej elekcji, znajdowała się w tzw. kole, otoczonym okopami. Pozostała część szlachty zajmował a namioty położone poza kołem. Kandydatów na króla przedstawiali ich pełnomocnicy (w wypadku kandydatów zagranicznych - posłowie obcych państw) .Do głosowania przystępowano województwami. Rezultaty głosowania przekazywali senatowi posłowie z poszczególnych ziem, a wynik wyborów ogłaszał prymas. Elekt bądź jego przedstawiciele zaprzysięgali artykuły henrykowskie i pacta conventa. Elekcję kończyło wyznaczenie daty sejmu koronacyjnego (odbywanego w Krakowie), na którym dokonywano koronacji nowego władcy i następowało ostateczne objęcie przez niego tronu. Taka forma elekcji wywarła niekorzystny wpływ na funkcjonowanie Rzeczypospolitej. Przewlekłe bezkrólewia dezorganizowały życie państwa, pacta conventa ograniczały kompetencje władzy centralnej, a nie sprecyzowane do końca zasady głosowania województwami i wyboru króla doprowadzały nieraz do podwójnych elekcji i wojen domowych (np. równoczesny wybór Zygmunta III Wazy i arcyksięcia Maksymiliana w 1587). W drugiej połowie XVII i w XVIII w. na elekcji dominowała magnateria zainteresowana w wyborze najsłabszego spośród kandydatów. W XVIII w. wzrosło też znaczenie mocarstw obcych narzucających swoich kandydatów (traktat "trzech czarnych orłów"). Zasadę wolnej elekcji zniosła Konstytucja 3 maja w 1791, pozostawiając tylko elekcję dynastii.

Wolna elekcja

Cytat:Czesc
Mam prosbe do uzytkownikow gropy pl.sci.historia.
Chcialbym poznac plusy i minusy pierwszej wolnej elekcji po wyborze krola.



Elekcja po wyborze to bez sensu.
Wolna elekcja byla najpierw, potem "krol siadal na majestacie". --
Napisz, o co Ci chodzi.
Moge podrzucic tekst zrodlowy - opinie o kandydatach na pierwsza elekcje -
moze cos pomoze.

Opinie o kandydatach na pierwszą wolną elekcję 1573

Ernest ( Habsburg )
lCommoda: 1. że zacny cesarski syn, 2. że czeski język rozumie, 3. że wino z
Węgier bez cła,
4. że ma być sto ślachciców w Wiedniu na nauce, 5. że ma być staranie o
pokój ze strony Prus, Inflant, o Bar i nawigacyją narewską.
lIncommoda: 1. że pan młody, musiałby mieć gubernatory, 2. że z narodu
niemieckiego, nam zawżdy przeciwnego, 5. że bliski naród jego, wycisnąłby
nas ode wszytkiego, 4. co się inym dzieje, to jest, Węgrom, Ślęzakom,
Czechom, stałoby się to i Lechom, 5. niepokój z Turkiem, z Tatary, z
Moskwą, z Wołochy; 5. morze także niewolne, jako i teraz, bo brzega swego
nie ma cesarz ani portu, a bez tego armada być nie może; 7. jużby się
Polakom więcej nie nadziewać elekcyjej, boby oni z nas sobie dziedzictwo
uczynili!  8. praktyki, o których było dawno słychać w domu rakuskiem o
Koronę, dopieroby się potwierdziły, boby ludzie mniemali, że za jakim
kontraktem, a nie elekcyją, nas dostali.

Moskwa ( Iwan IV Groźny )
lCommoda: 1. pokój dożywotny z nim samym; 2. język rozumie.
lIncommoda: 1. wojna z Turki, z Tatary, z Niemcy, z Wołochy, boby on z
pokojem nie siedział; 2. morza byśmy przecie nie mieli, bo port narewski
wielki jego klejnot; 5. tyraństwo a bestialitas wrodzona;
4. voluntatem suam pro lege didicit; 5. niesława  a wieczna sromota nasza
nade wszytko.

Szwedzki ( Jan III Waza)
lCommoda: 1. że ma lata a wiele ucierzpiał, pomniałby na swój casus; 2.
rozumie język; 3. miedzy Gdańskiem a Szwecyją morze wolne; 4. złączenie
królestwa szwedzkiego z Koroną, ale to re vera absurdum. (rzecz niemożliwa)
lIncommoda: 1. koronowanym królem być nie może; 2. żonę ma, toby nam druga
zasię królewna przybyła; 3. skoroby stamtąd wyjechał, podda niby Eryka,
brata jego, co królem pierwej był, wypuścili z więzienia, bo go pragną,
któryby z nami walczył, jako i pierwej; 4. wojna z Moskwą, bo nieprzyjaciel
stary, z Tatary - a czym płacić, z Turki, że Niemiec, z Niemcy, że się w
Inflanciech rozciąga ją, z Wołochy bez wątpienia;
5. onera by nam przybyło, bobyśmy ich od Moskwy bronić musieli; 6. naród nie
wiedzieć jaki, chytry, obłudny, zazdrościwy, głupstwo; 7. commercia (handel)
do Szwecyjej jedno chmiel, a stamtąd rybia tłustość i ferramenta (ruda
żelaza), bo mynca zła.

Piast (brak konkretnej kandydatury)
lCommoda: 1. język polski; 2. wiadomość rzeczy koronnych.
lIncommoda: 1. wzgarda u królów postronnych, przyjaciel i nieprzyjaciel; 2.
wielka trudność w obieraniu jego: łacniej chwalić,  niżli mianować; 5. skoro
sowa zjastrzębieje, wyżej chce latać, niż sokół; 4. chudoba: iż. tak Korona
ma za swe, wszak to na oko widzimy, zginęlibyśmy do gruntu poborami; 5.
gdyby się nie oglądano, jedno na nas same, tedyby nas co żywo targało,
dostałoby się nas  niedługo i komu inemu; 6. fakcyja familiej królewskiej,
ta by nas w niwecz obróciła, nie pomogłyby żadne przysięgi i węzły; 7. wojna
zewsząd, a doma defekt.

Francuz ( Henryk Walezy )
lCommoda: 1. zacny królowie, dorosły, ćwiczony, waleczny; 2. obranie jego
pokazałoby prawą swobodę nasze; 3. musi nam być powolny prze dalekość
przyjaciół swych; 4. mając armatę, kosztem swym dominium maris nam
wydźwignie i port nieprzyjacielski skazi; 5. długów koronnych wypłacenie; 6.
prowentów niemałych pewnie do Korony przybędzie; 7. sto ślachciców do roku
od roku w Krakowie albo w Paryżu in studiis et militia sumptem jego ćwiczyć
się będzie ; 8. pokój z Turkiem, bo z nim foedera, jako i my, z Tatara z
Wołochy, z Niemcy, bo się na Turka, na Francuza i na nas oględać muszą; 9.
foedera i commercia wszelakie   z królestwem francuskiem; 10. naród
francuski że naszemu jest podobien we wszem, nemo negat, skąd i to niemałe
commodum mieć pana nam z obyczajmi podobnego i do, wszytkich spraw naszych
pochopnego.
lIncommoda: 1. niepokój z Moskwą samym; ale ten łacno może być uskromion,
gdy będzie dobra głowa i swoje doma będzie; 2. język; ale łaciński i włoski
umie, o polski jemu łacno, gdy uźrzy, że mu go będzie potrzeba.

Pytania:
1.Jakie najważniejsze zalety i wady dostrzega autor u poszczególnych
kandydatów ? (Odpowiadając nie przepisuj tekstu, postaraj sie dojśc do
istoty rzeczy, rozwiń myśli autora).

2.Czyją stronę trzyma autor? Z czego można wysnuć taki wniosek? Czy sympatia
ta wynikała z wiedzy o kandydacie? Odpowiedź uzasadnij.

3.Jaką wiedzę i jakie poglądy na temat państw Europy prezentuje autor?

4.Wyjaśnij, co autor miał na myśli pisząc poniżej cytowane słowa:
Ernest ( Habsburg )
l4. co się inym dzieje, to jest, Węgrom, Ślęzakom, Czechom, stałoby się to i
Lechom,

Moskwa ( Iwan IV Groźny )
l2. morza byśmy przecie nie mieli, bo port narewski wielki jego klejnot;
l4. voluntatem suam pro lege didicit;

Szwedzki ( Jan III Waza)
l 1. że ma lata a wiele ucierzpiał, pomniałby na swój casus;
l2. żonę ma, toby nam druga zasię królewna przybyła;

Piast (brak konkretnej kandydatury)
l 5. skoro sowa zjastrzębieje, wyżej chce latać, niż sokół;
l 6. fakcyja familiej królewskiej, ta by nas w niwecz obróciła, nie
pomogłyby żadne przysięgi i węzły;

5.Napisz krótką pracę pt: "Ideał króla w oczach szlachcica polskiego w XVI
w".
Pozdrawiam

Warcislaw Machura

pamiętniki paska

Właśnie pracuję nad referatem. Jest on trochę nieuporządkowany, czegoś mi w nim brakuje. Bardzo proszę wszytskich , którzy znają się na rzeczy o zweryfikowanie poniższej pracy. z góry dzięki.

pozdr.

Dwie części. „Pamiętniki powstały prawdopodobnie u schyłku życia Paska w latach 1690-1695 i są najwybitniejszym zabytkiem pamiętnikarstwa staropolskiego. Wyraźnie dzielą się na dwie części: pierwsza (1656-1666) obejmuje żołnierskie losy autora, druga (1667-1688) ukazuje go jako gospodarza i obywatela. „Pamiętniki” nie dochowały się do dzisiaj w całości, pozostał jedynie odpis bez początku i końca. Wydane zostały drukiem dopiero w 1836 r. Wydanie to spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem czytelników i zostało przełożone na kilka języków.
Najwybitniejszy pamiętnik baroku pojawił się w procesie rozwoju i różnicowaniu się sztuki pamiętnikarskiej. Opowieść Jana Chryzostoma Paska jest gatunkowo niejednolita, podporządkowana prawom swobodnej , żywej gawędy o sobie samym. Jedyny temat pasjonujący autora. Mniej poetyzował , natomiast znajdował wielką przyjemność w wolnych chwilach, które mógł poświęcić na poznawanie egzotycznego dla Sarmatów morskiego świata.
W roku 1836 Edward Raczyński ogłosił w całości „Pamiętniki” Paska. Mogło być to tylko wydarzenie naukowe- jeszcze jedno źródło do historii Polski- ale w istocie stało się przede wszystkim wydaniem literackim. Książka była napisana tak atrakcyjnie, że przez pewien czas podejrzewano mistyfikację, szukano autora wśród współczesnych. Wątpliwości te zostały rozwiane , a książki Paska od tamtych czasów do dziś tłumaczone były na język duński, francuski, niemiecki, rosyjski.
Jan Chryzostom Pasek (herbu Doliwa urodzony ok. roku 1636 w Węgrzynowicach k. Rawy Mazowieckiej - zmarł 1 sierpnia 1701 w Niedzieliskach), polski pamiętnikarz)
Pochodził z drobnej szlachty. W 1656-67 służył w wojsku, przez długi czas pod komendą S. Czarnieckiego; walczył ze Szwedami, Węgrami, Moskwą, uczestniczył w wyprawie Czarnieckiego do Danii, podczas rokoszu Lubomirskiego stał po stronie króla. W 1667 osiadł na gospodarstwie w Krakowskiem. Brał udział w elekcji Michała Korybuta Wiśniowieckiego, 1672 dowodził podjazdem pospolitego ruszenia przeciwko Turkom. Dokumenty ukazują Paska jako pieniacza i awanturnika. Jan Chryzostom był pięciokrotnie skazany na banicję, w 1700 również na infamię.
Z kolegium jezuickiego wyniósł i wiedzę religijną, którą się nie wyróżniał, nienadgorliwy wobec swojej wiary. Katolicyzm przyjmował w „życiowy sposób”, tak by nie mieć zmianą kłopotów , a pomieścić w niej to, w co i tak by wierzył, a więc np. w to, że nie mógł doczekać się potomstwa tylko dlatego, że jego żonie „uczyniono”. To charakterystyczny epizod. Pasek pragnął potomstwa, ale kiedy stwierdził , że nie doczeka się dzieci, wyjaśnił, że to z powodu czarów i przyjął do wiadomości, że „taka była fama” i dodał „znajdowaliśmy w łóżku różne rzeczy i ja sam znalazłem spróchniałych sztuk kilka z trumny”.
Dołożył tu jeszcze pamiętnikarz dwa zdania o sytuacji w RP. Nie znaczy to, że nic się nie działo w życiu Paska, ale nie wszystko, co się działo uważał za materię godną pamiętnika. Szerzej pisze tylko o tym, co najpewniej chętnie i nieraz opowiadał o swoim nowym życiu, a więc o tresowanej wydrze, którą darował Janowi III, o słynnych w swojej okolicy polowaniach organizowanych przez niego i sobie jako myśliwym.

Cechy gatunkowe. Pisane z perspektywy lat „pamiętniki” nie są typowym dziennikiem, choć pisarz zachował podział na lata. Łączą się w nich cechy dziennika, wspomnień, gawędy i autobiografii. Typ narracji jest zbliżony do powieściowej, organizuje ją postać narratora, będącego jednocześnie bohaterem literackim. Wiele jest w utworze świetnie przedstawionych epizodów, anegdot, jak choćby fragment opowieści z roku 1667.

STYL I JĘZYK BAROKOWY W PAMIĘTNIKACH
JĘZYK. Pamiętniki są znakomitym przykładem stylu barokowego w prozie. Pasek pisze ciekawie, jego język jest urozmaicony, bogaty, nie ustrzegł się jednak pewnych cech charakterystycznych dla epoki, tj. makaronizmów i zawiłych konstrukcji składniowych.
Środki ARTYSTYCZNE. O bogactwie stylu świadczy dobór słownictwa i środków artystycznych. W tekście można odnaleźć:
Metafory: „psowali mi fantazyją”, „bardziej mi się serce chwytało”, „apetyt pociągał”;
Epitety: „swawolna występnica”. „człowiek z głową niespokojną”;
Porównania: „zła jako jaszczurka”, „słuchał właśnie, jak kiedy owo na swa chory muzyka gra”.
MOWA NIEZALEŻNA, DIALOGI. Pasek używa mowy niezależnej, gdy przedstawia własne myśli: „Nie damy za to nic, choć tej wdowie przypatrzemy się; wszak mam inszą okazyją gotową, jeżeli ta nie będzie się zdała, bo panny Śladkowskiej pewnie przede mną nikt nie weźmie”.

Przytacza też dialogi, a w nich zdania pytające: „Pyta mnie wuj…” itd.
WYKRZYKNIENIA, SKŁADNIA. Wprowadza wykrzyknienia : Żal by się Boże ciebie tam!”. Używa zdań długich i krótkich na przemian: „Po tych mowach poszedłem do tańca z nią, a przetańcowawszy, usiadłem też z nią i natenczas widziałą młoda, i nigdy bym nie rzekł, że miała te lata, czegom potym doszedł: w czterdziestu sześć za mnie szła, a ja sądziłem, że nia ma nad 30 lat”.Długie zdania są czasami zbyt zagmatwane, jak choćby cytowane wyżej lub pierwsze zdanie utworu.
MAKARONIZMY. Najbardziej typową cechą stylu barokowego są tzw. makaronizmy, czyli obce wyrazy i zwroty włączone do tekstu napisanego w języku ojczystym. Miały one świadczyć o wykształceniu autora, o jego obyciu w świecie i znajomości dobrych obyczajów.
Makaronizowanie w „Pamiętnikach” Paska polega na wprowadzaniu wyrazów łacińskich z polskimi końcówkami, np. : „inklinacyją” ( skłonnością), admonicją (przestrogą): wyrazów łacińskich w wersji oryginalnej, np.: supponebam (sądziłem), ante omnia (przede wszystkim) lub całych zwrotów i zdań łącińskich, np.: „ Przyjechaliśmy tedy do Olszówki ipso die fest Beatissimae Mariae Virginis ( w sam dzień święta Najświętszej Panny Marii), zważywszy nabożeństwa u obrazu cudownego N. Panny”.

STYL PASKA

Pasek umiał nie tylko skorzystać z inwersji, erudycji historycznej, ale też w nowy sposób posługiwać się motywami mitologicznymi.
„Kąpała Tetis Achillesa w jakichsi-ć tam wymyślnych wódkach, żeby go żadne zabić nie mogły horęże; ja tak bezpiecznie moralizować mogę, że tego to Achillesa, naszego ulubionego Komilitona, poważniejsza jakaś od tamtych przyprawionych wódek, krwie Chrystusowej konserwowała kąpiel”.

PAMIĘTNIK CZY ROMANS?
Zamierzona wieloznaczność epizodów, ich wyraźne wyodrębnienie od ekspozycji po konkluzję, odtwarzanie dialogów i zwrotnych momentów zdarzeń tworzą razem tak duże zbliżanie do techniki pisania romansów, że dawno już postawiono przy dziale Paska zapytanie. Problem jest trochę sztuczny. Jest to oczywiście pamiętnik, tyle że bardzo niejednolity w koncepcji. Spotkały się tu różne tradycje zapisków. Jest i styl raptularzowych informacji syntetycznie opisujących rok, co minął, jest i diariuszowy nawyk gromadzenia dokumentów do opisywanego zdarzenia historycznego i charakterystyczne opisy egzotycznych krajów i ludów, ale wśród tych zmieniających się egzotycznych krajów i ludów, ale wśród tych zmieniających się technik pisania na plan pierwszy wychodzi tendencja naczelna. W tej materii życia gawędziarz dokonuje wyboru tematów, którym nadaje charakter zwięzłych, lecz przemyślanych konstrukcyjnie i stylistycznie opowieści spiętych wewnętrzną anegdotą.
Historia w „Pamiętnikach” Jana Chryzostoma Paska wynika z doświadczeń autora. Wraz z jego dziejami czytelnik poznaje walki Czarnieckiego ze Szwedami w Polsce, wojnę Danii, wojny z Moskwą, konfederacje wojskowe Związku Święconego i rokosz Lubomirskiego.
Utwór łączy cechy wspomnień i autobiografii. Przeważnie przełamuje konwencję diariusza, koncentrując się na zbeletryzowanych epizodach, zachowuje jednak schemat podziału na lata. Typ narracji Paska zbliża się do powieściowej, organizuje ją postać narratora jako bohatera literackiego. Najlepsze epizody fabularne pisane są stylem barwnym, potocznym, dosadnym, z talentem gawędziarskim i narracyjnym. Nasycone są anegdotami i przysłowiami. Wiele fragmentów ma zabarwienie humorystyczne lub ironiczne. Wartościami lit. wyróżniają się opisy batalistyczne. W partiach kronikarskich i przytaczanych mowach występuje obficie mieszanina pol.-łac., tzw. potocznie makaronizmy.

Część pierwsza „Pamiętników”- żywot rycerski: lata 1656-1666

WYPRAWA DO DANII (1658-1659)
• obyczaje duńskie (Widząc takie rzeczy, czego w Polszcze widzieć trudno)
• szturm na Holding i zdobycie wyspy Als ( Szczęśliwe wiktoryje)
• morska wycieczka

WOJNA Z MOSKWĄ (1660)
W obozie pod Kociederami
Bitwa pod Połonką
Bitwa nad rzeką Basią (Nasze wojowanie)

W SŁUŻBIE RP (1662-1664)
• Awantura z wolentarzami(Żeby pamiętali czarniecczyków)
• Pasek przystawem(Posłów carskich prowadząc)
• Teatr francuski w Warszawie
• Zatarg z Mazepą (Na królewskich pokojach)
• Przygoda w Wilnie (Kto guza szuka, snadno znajdzie)

Część druga „Pamiętników”- żywot ziemiański: lata 1667-1688

SPRAWY DOMOWE
Konkury i ożenek (Co się przy afektach mówiło)
Sąsiedzkie waśnie ( Jak uczyniłem sobie pokój wśród sąsiadów)
Ziemiańskie zabawy (Moje myślistwo)
Choroba i cudowne ozdrowienie (Choróbka z przepicia)

SPRAWY PUBLICZNE
Na elekcyjny polu (Elekcja Piasta)
Z pospolitakami na podjazd (Nie bądźmy hierozolimską, ale polską szlachtą)
Gdańskie echa wyprawy wiedeńskiej (Zbrodnia obrazy majestatu)

PLAN WYDARZEŃ
1. Postanowienie ożenku i zamieszkania w majątku na wsi.
2. Poszukiwania właściwej kandydatki na żonę, swaty.
3. Sympatia do panny Śladkowskiej
4. Wizyta w Olszówce u pani Łąckiej
5. Decyzja o ślubie
6. Brak dzieci z powodu czarów

Jakie kryteria stosował przy selekcji materiału i dlaczego pisał? Mimo spornego stanu badań na te pytanie nie ma dotąd pewnych odpowiedzi. Być może zaginiony początek pamiętnika odpowiadał ma pytania dla kogo pisał. Być może pamiętnik utrwalał pewne fakty dla pamięci.

Część pierwsza "Pamiętników" dotyczy wojennych doświadczeń Paska. Opowiada o walce Czarnieckiego ze Szwedami w Polsce i Danii, o wojnie z Moskwą, o rokoszu Lubomirskiego i o odsieczy Wiednia, którą przedstawił w oparciu o relację jej uczestnika. Ciekawie wypadł tu obraz szlachcica - żołnierza. Walczy on na ogół dzielnie, ale można podejrzewać, że zapału do walki
dostarcza mu nie tyle miłość do ojczyzny, ile ambicja osobista i chęć zdobycia łupów. Ciekawość i żądza przygód są też prawdopodobnie przyczyną udziału Paska w wyprawie do Danii. W opisach ważnych wydarzeń historycznych autor skupia uwagę na własnych przygodach, wyolbrzymiając niekiedy swą rolę świadka i uczestnika tych wydarzeń. Zaskakuje też współczesnego czytelnika religijna postawa szlachcica tamtych czasów.
Posłuszny nakazanym przez Kościół postom, jałmużnom i odpustom nie brał ich sobie głęboko do serca, skoro nie zmieniały jego obyczajów i nie łagodziły stosunku do człowieka, nad którym był górą. Głośny opis mszy świętej, do której służył Pasek mając ręce zbroczone krwią wrogów, jest tego dowodem. Ksiądz-celebrant uświęca to barbarzyństwo słowami: "nie wadzi to nic, nie brzydzi się Bóg krwią rozlaną dla imienia swego".

"Druga część Pamiętników” opisuje ziemiański żywot Polaka. Polityka niewiele już autora interesuje, a główną treścią wspomnień stają się osobiste i gospodarskie wydarzenia. Przedstawia więc organizowane przez siebie, słynne w okolicy, polowania, opisuje hodowlę ptaków i tresowaną wydrę, którą podarował królowi Janowi III Sobieskiemu. Część pierwsza „Pamiętników” dotyczy wojennych doświadczeń Paska. Opowiada o walce Czarnieckiego ze Szwedami w Polsce i Danii, o wojnie z Moskwą, o rokoszu Lubomirskiego i o odsieczy Wiednia, którą przedstawił w oparciu o relację jej uczestnika. Ciekawie wypadł tu obraz szlachcica-żołnierza. Walczy on na ogół dzielnie, ale można podejrzewać, że zapału do walki dostarcza mu nie tyle miłość do ojczyzny, ile ambicja osobista i chęć zdobycia łupów. Ciekawość i żądza przygód są też prawdopodobnie przyczyną udziału Paska w wyprawie do Danii. W opisach ważnych wydarzeń historycznych autor skupia uwagę na własnych przygodach, wyolbrzymiając niekiedy swą rolę świadka i uczestnika tych wydarzeń. Zaskakuje też współczesnego czytelnika religijna postawa szlachcica tamtych czasów. Posłuszny nakazanym przez Kościół postom, jałmużnom i odpustom, nie brał ich sobie głęboko do serca, skoro nie zmieniały jego obyczajów i nie łagodziły stosunku do człowieka, nad którym był górą. Głośny opis mszy świętej, do której służył Pasek mając ręce zbroczone krwią wrogów, jest tego dowodem.

Pisząc o latach swej służby wojennej Pasek przedstawia się jako świetny kompan, wzorowy patriota i dobry żołnierz, cieszący się autorytetem zarówno podwładnych, jak i przełożonych. W rzeczywistości jest typowym przedstawicielem Sarmaty, człowieka pełnego przesądów, uprzedzeń i skłonności do alkoholu. Jest osobą o ciasnych horyzontach myślowych, maskowanych pozorami obycia i erudycji.
Uderza jego powierzchowność przy próbach refleksji nad opisywanymi zdarzeniami, niezwykła pewność siebie i skłonność do samochwalstwa. Religijność samego Paska i portretowanych przez niego szlachciców jest bardzo ceremonialna, brak jej jednak głębi i szczerości przeżyć. Pisząc o ówczesnym życiu autor chwalił cechy i postawy przedstawicieli stanu szlacheckiego: ciemnotę, pieniactwo, samowolę.
W przerwach między bitwami i potyczkami J. Ch. Pasek obserwował również kulturę i obyczaje mieszkańców. Choć, jak przystało na prawdziwego Sarmatę, przekonany jest o wyższości polskiej kultury daleki jest od potępień: "Wolu, wieprza albo barana kiedy zabiją, ton najmniejszej krople krwie nie zepsują, ale ją wytoczą w naczynie; namięszawszy w to krup jęczmiennych albo tatarczanych (...)".
Polski szlachcic to nie tylko żołnierz, ale i ziemianin. Pasek dumnie określił siebie słowami: "ultaque civis" ; "bom i szlachcic, bom i żołnierz".

W I Rzeczpospolitej pamiętniki pisała przede wszystkim szlachta (wyjątek stanowi np. pamiętnik Jana Kilińskiego - warszawskiego szewca). Zgodnie z opinią Andrzeja Cieńskiego przewaga pamiętników szlacheckich spowodowana jest 4 czynnikami:
1.Szlachta jako warstwa lepiej wykształcona, czynnie brała udział w życiu politycznym kraju i segregowała wydarzenia warte opisania od ich zdaniem mało ważnych.
2.Szlachta mogła sobie pozwolić na ułatwienia w postaci osobistego sekretarza,
3.Szlachcic miał możliwość przechowywania papierów w rodzinnych archiwach,
4.Pamiętniki szlacheckie były bardziej atrakcyjne dla czytelników w XIX w., a przez to i dla wydawców, co sprowadzało się do częstszego ich wydawania
notatki własne zrobione npdst pracy Andrzeja Cieńskiego, „Pamiętnikarstwo polskie XVIII w”;

Elementy świata przedstawionego
CZAS AKCJI: lata 1656-1688. W pierwszej części Pasek opisuje swoje uczestnictwo w bitwach:
1656- ze Szewdami,
1657- w czasie najazdu Rakoczego (księcia siedmiogrodzkiego),
1658- W Danii,
1666-pod Mątwami.
W drugiej części autor opisuje życie ziemianina, ale i w niej nawiązuje do ważnych wydarzeń historycznych:
1669-elekcja Michała Korybuta Wiśniowieckiego,
1676- koronacja Jana III Sobieskiego,
1683- zwycięstwo Sobieskiego pod Wiedniem.
MIEJSCE AKCJI: w „Pamiętnikach” pojawia się bardzo wiele miejsc akcji:
Ziemie Rzeczypospolitej („Trzemeszna”- wieś Trzemeszna, Drabim, Czaplinek, Mątwy, wieś Olszówka);
Dania – Koldynga, Hoerning, Ebeltoft).

BOHATEROWIE:
Jan Chryzostom Pasek- bohater i jednocześnie narrator. Ma wszystkie cechy siedemnastowiecznego szlachcica polskiego- jest ambitny, butny, skłonny do awantur, przewrażliwiony na punkcie swego honoru, nie stroni od kieliszka, uczestniczy we wszelkich spotkaniach, ucztach, zjazdach. To także człowiek ciekawy świata, łatwo nawiązuje kontakty z innymi ludźmi, chętnie poznaje obce obyczaje, ale jest wobec nich krytyczny. Odważny i pełen temperamentu, walczy przede wszystkim dla łupów wojennych. Ma na uwadze majątek także w sytuacji wyboru małżonki. Jest dobrym gospodarzem. Osiadłszy w sowim majątku nadal jednak interesuje się sprawami kraju.
Stefan Czarniecki- Pasek służył pod jego dowództwem, na kartach „Pamiętników” ujawnia swój szacunek i sympatię dla wodza.
Szlachta polska- typowi przedstawiciele staropolskich Sarmatów. Pasek przedstawia ich w różnych sytuacjach: w obozie wojskowym (kiedy większość czasu spędzają niestety na pijatykach i bójkach), podczas walki (walczą bohatersko, z honorem), na sejmikach. Dzięki takiemu portretowi szlachty „Pamiętniki” są bardzo autentyczne, a wiadomości w nich zawarte – wiarygodne.

Cechy pamiętnika staropolskiego:
PAMIĘTNIK JAKO GATUNEK LITERACKI

1. Pamiętniki w XVII wieku pisali prawie wszyscy. Nie pisali ich tylko chłopi. Można wyróżnić trzy rodzaje pamiętników:
* pamiętniki, które powstawały dla upamiętnienia jakiegoś wydarzenia
* pamiętniki pisane u schyłku życia
* pamiętniki spisywane z dnia na dzień (były to tzw. diariusze)

2. Funkcja i znaczenie w czasach baroku
- opowiadania oparte na faktach historycznych
- wojnach jakie Polska prowadziła w XVII wieku (wojny ze Szwecją, Moskwą i Turkami, wojna domowa, zwana rokoszem Lubomirskiego)
- kreślą realistyczny obraz życia stanu szlacheckiego w XVII wieku
- zabawy, pijatyki, bójki, pojedynki, rokosze, uczty okolicznościowe, stosunki z sąsiadami, obyczaje (np.: zaręczyny), procesy, zajazdy, zamiłowanie do przepychu, wystawność i rozrzutność, przesadne dbanie o własny honor, zewnętrzna dewocyjna pobożność
- dają portret duchowy przeciętnego szlachcica tych czasów
- jego sposób myślenia, reakcje i doznania, zachowanie, brak zamiłowania do wiedzy
- prezentują poglądy typowe dla ówczesnej szlachty
- brak szerszych horyzontów myślowych, kpiny z cudzoziemskich obyczajów, brak tolerancji religijnej, negatywny stosunek do chłopów i mieszczan, wywyższanie się nad innymi narodami, konserwatyzm, zanik ducha rycerskiego, brak poczucia patriotyzmu, dbanie o własne interesy, zamiłowanie do gospodarowanie na ziemi, wiara w zabobony, czary i cuda.
- rysują barwny obraz życia żołnierza
- brak dawnych cnót rycerskich, chęć zrobienia kariery, zdobycia łupów, pycha, prywata, brak karności, niepodporządkowanie się rozkazom, walki, utarczki, pojedynki bez przestrzegania reguł, dbanie o własne wygody itp.
- stanowią doskonałe źródło wiedzy o kulturze życia obyczajowego i politycznego Polski szlacheckiej
Twórcy pamiętników w XVII w.
Jan Chryzostom Pasek
Jędrzej Kitowicz
Bogusław Maskiewicz

„Pamiętniki" Paska mają także istotne cechy dzieła literackiego. Sama już gatunkowa konwencja utworu sprzyja jego artystycznemu brzmieniu. Zasadniczo dzieło Paska łączy cechy gatunkowe wspomnienia i autobiografii, jednakże w jego strukturze można odnaleźć także i inne cechy gatunkowe: syntetyczne informacje raptularza, diariuszowy dokumentaryzm oraz właściwy dla itineriuszy opis egzotycznych krajów i ludów. Zespolenie tych różnych odmian gatunkowych i podporządkowanie ich poetyce swobodnej gawędy tworzy niezwykle silny artystycznie wyraz "Pamiętników" Paska. Elementem wzmagającym literacki sens dzieła staje się również dążność do fabularyzacji prezentowanych epizodów. Beletryzacja "Pamiętników" kształtuje powieściowy typ narracji oraz sprzyja kreowaniu narratora jako bohatera literackiego.

Pamiętnik, relacja piśmiennicza odtwarzająca autentyczne wydarzenia, których autor był uczestnikiem bądź naocznym świadkiem, przekazująca także osobiste refleksje i przeżycia wewnętrzne związane z opisywanymi faktami. W centrum zdarzeń znajduje się zawsze autor, co przesądza o autobiograficznym charakterze pamiętnika.

Pojęcie owo obejmuje: dziennik (zapis bieżących wydarzeń i przemyśleń, np. tzw. dziennik intymny) oraz wspomnienie-relację spisywaną retrospektywnie, z dystansu czasowego. Narracja pamiętnika przestrzega najczęściej porządku chronologicznego i pierwszoosobowej formy gramatycznej, choć zdarzają się wyjątki.

Pamiętnik jako źródło wiedzy historycznej służy głównie historykom (także literatury), a jako tzw. dokument osobisty interesuje głównie socjologów, zwłaszcza jeśli dotyczy szerszych procesów społecznych, autor zaś może być uznany za typowego przedstawiciela danej grupy zawodowej, kręgu, klasy itp. Ze względu na walory formalne i intelektualne może stanowić utwór literacki.

W pamiętnikach występuje zwykle tzw. dwupłaszczyznowość narracji, tzn. autor może ujawniać nie tylko przebieg opisywanych zdarzeń, ale i swój stosunek do nich w momencie pisania.

Pamiętniki znane są od starożytności, pisali je np. Ksenofont i Cezar. Odegrały dużą rolę w piśmiennictwie, szczególnie w epokach takich, jak barok czy romantyzm, np. pamiętnik autorstwa kardynała J.F.P. Retza de Gondi we Francji, J.Ch. Paska w Polsce, Antypamiętniki A. Malraux, Fantomy M. Kuncewiczowej.

Kształtowanie się pamiętnikarstwa wywarło wpływ na powstanie i przemiany powieści. Szczególną odmianą jest pamiętnik ludowy, należący do podstawowych form piśmiennictwa ludowego, powstający samorzutnie lub z inspiracji różnego rodzaju konkursów.

Pamiętnikarstwo chłopskie (np. Żywot chłopa-działacza F. Magrysia, Ciernista droga S. Sikonia, Chłopskim piórem J. Stryczka) przyczyniły się do ugruntowania świadomości klasowej i kulturowej wsi polskiej, stanowiąc ważny materiał badawczy dla socjologów.

Tradycja Rzeczypospolitej

autor: Krzysztof Rak

Pomiędzy geopolityką a misją

Naszą politykę zagraniczną można zrozumieć tylko z perspektywy jej staropolskiej misji

W polskiej mentalności zakorzeniona jest bowiem tradycja mocarstwowego misjonizmu, która trwa nadal, mimo 123 lat rozbiorowej niewoli i półwiecza komunizmu. To ona kształtuje naszą narodową tożsamość i zbiorową świadomość Polaków.
Odbudowując państwo, zastanawiając się, jaki kierunek nadać naszej polityce zagranicznej, możemy odwołać się tylko do jednej tradycji: państwowości I Rzeczypospolitej. Innej w okresie nowożytnym nie stworzyliśmy. Dlatego naszą narodową tożsamość konstytuuje misja republiki federalistycznej.

Historia polityczna I Rzeczypospolitej pokazuje, że Polacy bardzo serio traktowali swoją mocarstwową misję. Słabość oręża i dziury w kasie państwa zastępowane były polityką federacyjną. Idee stojące za uniami w Krewie, Horodle czy Hadziaczu stanowią najciekawszy punkt odniesienia dla Polskiej polityki zagranicznej dzisiaj, gdy na nowo usiłujemy zdefiniować nasze miejsce w świecie.

Dziwne mocarstwo

Unia polsko-litewska stworzyła w Europie pod koniec XIV wieku nową konstelację geopolityczną. Prawie z dnia na dzień Polska przestała być jednym z wielu państw w Europie Środkowej, a stała się mocarstwem. Natychmiastową konsekwencją tego było rozpoczęcie rywalizacji o dominację w regionie. Ówczesne pole geopolitycznych zmagań obejmowało obszar od dorzecza Wisły po dorzecze Wołgi z jednej strony i od dzisiejszego Archangielska po Krym z drugiej. Państwo polsko-litewskie stanęło przed geopolitycznymi wyzwaniami, które na trzy wieki zdeterminowały jego politykę zagraniczną.

Przede wszystkim musiało przeformułować politykę wschodnią. Unia polsko-litewska zamknęła Koronie możliwość wyboru opcji moskiewskiej. Przed jej zawarciem Polska mogła próbować dogadywać się z Moskwą przeciwko Litwie. Po niej Polska i Moskwa na wieki stały się śmiertelnymi wrogami, wedle zasady: wróg mojego sojusznika jest również moim wrogiem. Fundamentem strategicznym polityki litewskiej zaś była sformułowana już przez Olgierda, ojca Jagiełły, doktryna dwóch wrogów: Moskwy i zakonu.

Litwini przez cały XIV wiek prowadzili konsekwentną ekspansję w kierunku wschodnim. W przeddzień unii z Polską ogromne imperium znalazło się między młotem i kowadłem. Z północnego zachodu było atakowane i wypierane przez zakon krzyżacki, na wschodzie walczyło z Moskwą o dominację nad Rusią. Wilno nie było w stanie ani skutecznie przeciwdziałać naporowi krzyżackiemu, ani przechylić na swoją korzyść szali konfrontacji z Moskwą.

Dla Polski z kolei ważne było opanowanie ujścia Wisły i dostępu do Morza Bałtyckiego. Od tego zależał polski handel, a więc dobrobyt państwa. Ale najpierw trzeba było złamać potęgę zakonu krzyżackiego. Udało się to Kazimierzowi Jagiellończykowi, który włączył Prusy Królewskie do Korony. W sto pięćdziesiąt lat później sytuacja się skomplikowała. Przybyli nam nowi konkurenci: Szwecja, która dążyła do uczynienia z Bałtyku swego morza wewnętrznego, oraz Rosja, która chciała zapewnić sobie dostęp do niezamarzających portów bałtyckich. Pierwszą wojnę północną, tak zwany potop szwedzki, udało się nam rozstrzygnąć na swoją korzyść. Druga wojna północna, zwana wielką, przyniosła początek końca suwerennej Rzeczypospolitej.

Wyzwaniem dla Rzeczypospolitej były też jej południowe granice. W południowej Europie Jagiellonowie walczyli o wpływy z Habsburgami i rosnącą potęgą imperium osmańskiego. Polska dążyła do tego, by w Czechach, na Węgrzech i w Mołdawii mieć geopolitycznych sojuszników, by nie trwonić sił potrzebnych do rozstrzygnięć, jakie zapadną na jej wschodnich i północnych rubieżach. Jak poradziła sobie z tymi wyzwaniami?

Rzeczypospolita jako mocarstwo nie zachowywała się zgodnie z regułami rządzącymi rzeczywistością międzynarodową. Przyczyna tego tkwiła prawdopodobnie w genezie jej mocarstwowości. Po raz pierwszy status mocarstwa regionalnego osiągnęła dzięki szczerbcowi Chrobrego. Nie na długo. Po kilkudziesięciu latach państwo pierwszych Piastów rozpadło się. Potem znowu się integrowało, i znów dzieliło. Zawsze jednak mocarstwowe wyniesienie wywalczone było mieczem.

Unia krewska przyniosła przełom. Wielkie mocarstwo powstało w sposób pokojowy, dzięki umowie polskich magnatów i litewskiego księcia i natychmiast zdominowało połowę kontynentu europejskiego na wschód od Łaby. Jego podstawowym zadaniem, by nie rzec przeznaczeniem, było osiągnięcie statusu hegemona nie tylko w Europie Wschodniej, ale de facto w środkowej Eurazji. Zadanie to wymuszała geopolityka. Zgodnie z jedną z jej podstawowych reguł państwo, które pod swoim berłem zintegruje Ruś, w konsekwencji opanuje eurazjatycki heartland i określi porządek w kluczowym dla świata miejscu. Szybko okazało się, że nowe mocarstwo nie jest zdolne, by na polu bitwy rozstrzygnąć grę o najwyższą stawkę. Pod Worsklą upadła idea podzielenia się władzą w Eurazji z ordą tatarską i wyeliminowania raz na zawsze Moskwy z rozgrywki.

Zunifikowane państwo musiało okrzepnąć, zwłaszcza że i w sprawach wewnętrznych wkroczyło na zupełnie inną drogę aniżeli większość państw europejskich. Unia krewska, a właściwie stanowiące jej preludium przywileje koszyckie oznaczały podział władzy pomiędzy króla a magnatów, a potem, po reformach ruchu egzekucyjnego, pomiędzy króla a naród szlachecki. Od tamtego czasu Rzeczypospolita nie mogła prowadzić wojen bez przyzwolenia społecznego. Przywilej koszycki nie tylko zabronił nakładania podatków bez zgody poddanych, ale przede wszystkim je drastycznie zredukował, co nie pozwalało finansować wojen z bieżącego budżetu państwa. Wojna wymagała nakładania nadzwyczajnych podatków, a na to król każdorazowo musiał uzyskać zgodę swoich obywateli. Polska polityka zagraniczna i bezpieczeństwa od końca XIV wieku coraz bardziej zaczyna przypominać politykę współczesnych demokracji, w których decyzja o uczestnictwie w konflikcie zbrojnym ma charakter krytyczny, jest bowiem obarczona ryzykiem wymiany elit władzy oraz inercją decyzyjną związaną z koniecznością uzgadniania konsensusu między wieloma różnymi ośrodkami władzy. Demokratyczna republika nie powinna stać się wielkim mocarstwem. No bo jak zdobyć i utrzymać potęgę w świecie, w którym decyduje miecz, nie prowadząc wojen? Odpowiedź jest jedna: trzeba prowadzić politykę federalizacji.

Polski federacjonizm

W ówczesnych realiach wzmocnienie sił mocarstwowych dokonywało się wskutek rozszerzenia terytorium, a co za tym idzie – powiększenia potencjału demograficznego. Środkiem do tego był militarny podbój. Tymczasem Polska miała wojsko ledwo wystarczające do obrony kraju; o skutecznej ekspansji militarnej nie mogło być nawet mowy. W polu armia Rzeczypospolitej Obojga Narodów zazwyczaj nie dorównywała liczebnie rywalom, choć świetnie dawała sobie z nimi radę. Zwycięstwa pod Kircholmem czy Kłuszynem nad kilkukrotnie silniejszym przeciwnikiem należały bardziej do reguły niż wyjątku.

Nowożytne mocarstwo polskie budowane więc było nie w wyniku zwycięskich bitew i wojen, lecz unii zawieranych przez Koronę z jej północnymi, wschodnimi i południowymi sąsiadami. To, co istotne, dokonało się nie pod Grunwaldem, lecz w Krewie, nie pod Maciejowicami, lecz w Hadziaczu. O losie Polski nie zdecydowały porażki militarne, lecz niepowodzenia wielkich projektów integracyjnych. Jest wiele przyczyn historycznej ślepoty Polaków, którzy nie potrafią docenić znaczenia dzieła polskiej polityki federalizacyjnej, nad jakim z niezwykłą konsekwencją pracowały pokolenia naszych przodków w latach 1385-1658. A przecież fakty mówią same za siebie.

Kolejnym po Krewie i Horodle etapem polskiej polityki integracyjnej była strategia Zbigniewa Oleśnickiego sięgnięcia po sukcesję po Luksemburgach. Wedle jego planów, syn Jagiełły, Kazimierz, miał otrzymać koronę czeską, a jego brat Władysław – węgierską. Klęska pod Warną zniweczyła je, ale tylko na chwilę. Kazimierz po objęciu tronu kontynuował politykę Oleśnickiego. Jego syn Władysław sięgnął najpierw po tron czeski, a potem węgierski. Jednak po śmierci jego syna Ludwika w 1526 roku dynastia Jagiellonów straciła władzę nad obydwoma państwami. Rzeczpospolita przegrała rywalizację w tym regionie z dynastią Habsburgów.

Paradoksalnie, jedną z przyczyn fiaska polityki Jagiellonów w południowej Europie była cywilizacyjno-ustrojowa bliskość tych trzech krajów. W każdym z nich istniała tradycja elekcyjnego wyboru władcy, będąca fundamentem wolności szlachty i magnatów. Krótko mówiąc, nie mieliśmy tym dwóm krajom nic nowego do zaproponowania. Instytucje ustrojowe gwarantujące swobody Czesi i Węgrzy zapewnili sobie sami. To, czego potrzebowali, czyli wsparcia zbrojnego, akurat nam nie dostawało.

Co nie udało się na południu, udało się, aczkolwiek częściowo, na północy. Cierpliwa polityka Kazimierza Jagiellończyka doprowadziła do tego, że po zwycięskiej wojnie trzynastoletniej Korona włączyła środkowe Pomorze wraz z ujściem Wisły. Polska pewnie oparła swoją mocarstwowość na Morzu Bałtyckim.

Na ukoronowanie polityki integracyjnej trzeba było czekać aż do roku 1569. Po unii lubelskiej Polska stała się państwem federacyjnym jednoczącym trzy narody: polski, litewski i pruski. Dlaczego droga od unii krewskiej do lubelskiej, czyli od personalnej do realnej, zajęła prawie dwa stulecia? Warunkiem skutecznej polityki federalizacyjnej było wprowadzenie zaawansowanych demokratycznych mechanizmów ustrojowych. Nie zawiązano by unii lubelskiej bez ruchu egzekucyjnego. Takie instytucje, jak wolna elekcja czy liberum veto, wcale nie były poronionym płodem polskiego warcholstwa i anarchii. Liberum veto wszak jest konstytutywną regułą rządzącą każdą rzeczywistą strukturą federalną. Jego funkcja polega na wymuszaniu kompromisu, ponieważ tylko on może zapewnić trwałość federacji. A w niej najważniejsze decyzje muszą zapadać jednomyślnie, właśnie po to, aby silniejszy nie mógł ich wymuszać na słabszym. Właściwie federacjami rządzi zasada zgniłego kompromisu, ponieważ dzięki niemu zachowują one polityczną trwałość i byt. Tę logikę powinniśmy doskonale znać, bo dziś podporządkowuje się jej państwo polskie jako element quasi-federalistycznej struktury Unii Europejskiej. Demokratyczny ustrój Rzeczypospolitej Obojga Narodów był koniecznym fundamentem federalistycznego mocarstwa. Warunkiem jego ekspansji.

Pod koniec wieku XVI obywatele szlachta byli już świadomi tego, że konfrontacja ze Szwecją i z Moskwą jest nieunikniona. Ten problem rozwiązali w typowy dla siebie sposób. Wykorzystali instrument polityki wewnętrznej – podstawowe rozwiązanie ustrojowe Rzeczypospolitej, jakim była wolna elekcja. Dzięki niemu mogli zawiązać unię z jednym z tych dwu państw. Wybrano Szwecję – przyszłość Polski miała się wypełnić w konfrontacji z Moskwą. Szlachta Polska zademonstrowała w ten sposób dojrzałość swoich geopolitycznych wyborów. Niestety, nie wykazali jej polscy Wazowie, którzy przedkładając interesy dynastyczne nad rację stanu Rzeczypospolitej, roztrwonili jej potęgę.

Kolejna wielka i chyba już ostatnia okazja polskiej polityki integracyjnej nadarzyła się prawie w tym samym czasie. W 1598 roku zmarł Fiodor, syn Iwana Groźnego; wygasła w ten sposób dynastia Rurykowiczów i rozpoczęła się wielka smuta. Polacy wykorzystali szansę. Rzeczpospolita kilkakrotnie wysyłała do Moskwy swoich posłów, którzy proponowali bojarstwu połączenie obu państw i wyniesie na tron carski syna Zygmunta III. Propozycje te jednak odrzucono. Wyjście z impasu znalazł w 1610 roku hetman Stanisław Żółkiewski. Pod Kłuszynem rozgromił pięciokrotnie (a wedle niektórych nawet siedmiokrotnie) silniejsze połączone siły rosyjsko-szwedzkie, po czym ruszył na Moskwę. I nie szukając okazji do rozniesienia na husarskich kopiach ciągle jeszcze silnych Rosjan, podjął z nimi rozmowy. Rozumiał, że o ostatecznym sukcesie w grach międzynarodowych decyduje dyplomacja, a nie armaty i jazda. Moskwa otworzyła swoje bramy przed polskim hetmanem, bojarzy wybrali na cara królewicza Władysława. Rzadka rzecz nie tylko w historii Polski: owoce militarnego zwycięstwa zostały bez zbędnej zwłoki skonsumowane politycznie. Po prawie trzydziestu latach wysiłków polsko-rosyjska unia personalna stała się faktem.

Żółkiewski miał świadomość, że uczynił dopiero pierwszy krok. Niestety, cierpliwości i zrozumienia dla polityki hetmana zabrakło królowi, który nie zgodził się ratyfikować układu zawartego przez Żółkiewskiego, ponieważ sam chciał być carem. Pod koniec roku 1612 Polacy poddali Kreml. Tak upadł kolejny wielki plan federalizacyjny.

Jego sukces z pewnością zwiększyłby szansę urzeczywistnienia unii koniecznej dla przetrwania Rzeczypospolitej, tylko bowiem utworzenie Księstwa Ruskiego z ziem Ukrainy i sfederalizowanie go z Rzeczpospolitą rozwiązałoby kwestię kozacką. Niestety, spóźniona, bo zawarta w 1658 roku w Hadziaczu, umowa z Kozakami, która ustanowiła “Rzeczypospolitą narodu polskiego, litewskiego i ruskiego” pozostała na papierze. W następnym półwieczu Polska utraciła suwerenność. Wielkie mocarstwo przekształciło się w rosyjski protektorat. Nie sposób nie wiązać tej niewiarygodnie szybkiej degradacji jednej z największych potęg Europy Środkowej i Wschodniej z klęską jej polityki federalizacyjnej.

Polska misja

Czy polityka mocarstwowej federalizacji była mrzonką? Czy ekspansja Rzeczypospolitej musiała doprowadzić do jej upadku?

Odpowiedź twierdząca zakłada uznanie za jedynie słuszną piastowską ideę skupiania ziem etnicznie polskich, zgodnie z którą państwo polskie winno przede wszystkim zająć się tym, czym zajmują się typowe państwa narodowe, czyli własnym przetrwaniem. W tym realistycznym ujęciu proces zapoczątkowany w 1385 roku w Krewie musiał znaleźć swój finał w rozbiorach. Za tym poglądem opowiadali się tak wybitni interpretatorzy polskich dziejów, jak Michał Bobrzyński, Roman Dmowski czy Paweł Jasienica.

Ta wykładnia polskiej historii stała się prawie dogmatem, mimo że łatwo ją podważyć, nie wychodząc poza logikę realizmu. Zastanówmy się bowiem, co by się stało, gdyby Rzeczpospolita nie weszła na drogę unii? Zapewne nastąpiłby stosunkowo szybki rozkład państwowości litewskiej – sojusz zakonu krzyżackiego i Moskwy rozwiązałby problem litewski raz na zawsze. I to najprawdopodobniej za aprobatą Korony, która kazałaby sobie za to zapłacić Wołyniem i Podolem. Jednakże rozbiór Litwy tylko skomplikowałby sytuację Polski. Przyniósłby bowiem hegemonię Moskwy w Europie Środkowej i Wschodniej. Na drodze Rosji do osiągnięcia pozycji imperialnej stałaby Polska w granicach etnicznych, a więc zbyt słaba, by sprostać jej potędze. Krótko mówiąc, Polska piastowska krócej opierałaby się wielkorosyjskiemu parciu na Zachód.

I choć unia nie była pogwałceniem zasad polityki realnej, to jednak nie proza realpolitik była racją istnienia federalistycznej Rzeczypospolitej. Musiało istnieć coś, co spajało prawie milionowy naród polityczny, pewien wspólny cel. Pomiędzy Krewą a Lublinem ukształtował się rzeczywisty fundament polskiej państwowości: ethos tworzący świadomość zbiorową narodu szlacheckiego. Z tego ethosu powstała misja, dzięki której zasady realpolitik czy geopolityki zaczęły mieć znaczenie drugorzędne.

Misją polski nowożytnej było rozszerzenie zachodniego, wolnościowego modelu ustrojowego na Wschód. W unii z Litwą od samego początku chodziło o coś więcej niż tylko posiadanie przez dwa narody i państwa jednego władcy. Jej celem była ostateczna chrystianizacja Litwy i przyznanie litewskim bojarom tych samych praw, którymi cieszyła się szlachta polska, przede wszystkim: gwarancji wolności osobistej i prawa własności. Tego typu instytucje nie były znane za wschodnimi rubieżami Polski. Dlatego wschodnie granice cywilizacyjne Zachodu są granicami Polski.

Upadek I Rzeczypospolitej jest więc przede wszystkim kresem prawno-ustrojowej ekspansji Zachodu. Nie przypadkiem zwycięstwo zachodniego demoliberalizmu w zimnej wojnie z Moskwą na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku zostało zwieńczone przyjęciem Polski do Unii Europejskiej i NATO.

Misja Rzeczypospolitej była nie tylko odpowiedzią na megalomańską ideologię Moskwy-Trzeciego Rzymu, lecz przede wszystkim na jej rzeczywistą praktykę ustrojową i polityczną. Reakcją na niezwykły w Europie stopień autorytaryzmu władzy, brak najbardziej elementarnych swobód i praw, przerażające okrucieństwo i brutalność rządzących oraz agresywną politykę ekspansji militarnej na zewnątrz. Bezwzględnie obnażała to, co Rosjanie zawsze chcieli przed światem wstydliwie ukryć: nieprzystawalność ich państwa do prawno-ustrojowych standardów łacińskiego Zachodu. Z tego właśnie powodu Rzeczpospolita musiała zostać wymazana z mapy.

Polityka carycy Katarzyny II wobec Rzeczypospolitej nie grzeszyła zbytnim rozsądkiem i dalekowzrocznością. Mniej więcej od początku drugiej dekady XVIII wieku Polska znajdowała się pod rosyjskim protektoratem. A zatem z punktu widzenia bilansu geopolitycznego rozbiory były dla Moskwy niekorzystne. Zamiast kontrolować całe terytorium Rzeczypospolitej, musiała się nim podzielić z państwami, które w bliskiej przyszłości okazały się jej najgroźniejszymi konkurentami. Co więcej, Katarzyna II, oddając Berlinowi Pomorze środkowe z ujściem Wisły, połączyła geopolitycznie Prusy i otworzyła im drogę do zawrotnej kariery mocarstwowej. To jej zasługą jest, że sto lat później zjednoczone cesarskie Niemcy stały się największą potęgą kontynentalną i głównym rywalem Moskwy na arenie międzynarodowej.

Katarzyna nie była jednak aż tak krótkowzroczna. Jej kalkulacji nie krępował sztywny gorset realpolitik. Kierowała się logiką: albo my, albo oni. Główną przyczyna rozbiorów była misja wolnościowej federacji, która znalazła swoje urzeczywistnienie w państwie polskim. Bo choć Rzeczpospolita w XVIII nie ogrywała już żadnej podmiotowej roli, to stanowiła dla Rosji fundamentalne zagrożenie z racji samego swego istnienia. Idea państwowości rosyjskiej jest bowiem zaprzeczeniem polskiego republikanizmu. Państwo moskiewskie, czego uczy nas historia, zawsze było oparte na fundamencie autokratycznym. Wszelkie rozważania o westernizacji Rosji miały i mają charakter wyłącznie teoretyczny. Dlatego Rzeczpospolita, nawet słaba jak dziecko, samą swą obecnością stawiała pod znakiem zapytania istotę i byt wielkorosyjskiego państwa.

Konflikt Rzeczypospolitej z Moskwą nie był zwykłym konfliktem, jakich pełno w historii Europy. To konflikt cywilizacyjny dwóch sprzecznych misji. I to właśnie ów konflikt i jego dramatyczny przebieg wskazują na symboliczną potęgę polskiego misjonizmu; na to, że jest on bardziej realny aniżeli konstelacje realpolitik.

autor: Krzysztof Rak
Musisz się zalogować aby móc komentować

Konfederacje szlacheckie

Konfederacja – związek zawarty w celu osiągnięcia określonego celu politycznego, jej prawa obowiązywały tylko tych, którzy do niej przystąpili, mogły to być miasta, ale też i osoby; w rozumieniu dzisiejszym był to stan wyjątkowy, w tamtych czasach porównywany do dyktatury w republice rzymskiej; opierała się na średniowiecznych precedensach, wzorowanych na przykładach Rzeszy, mogła być przy królu albo być wymierzona przeciw królowi (rokosz).

1. Konfederacja szlachecka, sierpień 1572r.
W sierpniu 1572 roku szlachta chełmska na sejmiku w Krasnymstawie i zawiązała konfederacje. Stało się tak, ponieważ wraz z bezkrólewiem przestały działać sądy szlacheckie, wyrokujące w imieniu władcy. Zamiast tych sądów powołano tzw. sądy kapturowe, mające rozpatrywać sprawy kryminalne. Szlachta postanowiła też, że będzie dbać o bezpieczeństwo publiczne i ruszyć pospolitym ruszeniem przeciwko każdemu zagrażającemu mu. Później dołączyły się inne województwa i na czele konfederacji stanęli: Mikołaj Siennicki oraz Jan Zamoyski, który rozpoczynał swoją błyskotliwą karierę. Była to pierwsza konfederacja w czasach nowożytnych.

2. Konfederacja warszawska 1573 r.
(...) w Rzeczypospolitej naszej jest (różność w sprawie religii chrześcijańskiej), zabiegając temu, aby się z tej przyczyny między ludźmi (bunt) jaka szkodliwa nie wszczęła, którą po inszych królestwach jaśnie widzimy, obiecujemy to sobie spólnie (za nas i potomków naszych na wieczne czasy pod obowiązkiem przysięgi, uczciwością, honorem i sumieniem naszym), iż którzy jesteśmy (różniący się w religii chrześcijańskiej) pokój między sobą zachować, a dla różnej wiary i odmiany w kościelech krwie nie przelewać, ani (karać konfiskatą dóbr), poczciwością (więzieniami i wygnaniem) i zwierzchności żadnej ani urzędowi do takowego (postępowania) żadnym sposobem nie pomagać; i owszem, gdzieby ją kto przelewać chciał, (z tej przyczyny) zastawić się o to wszyscy będziem powinni, choćby też za pretekstem dekretu, abo za postępkiem jakim sądowym, kto to czynić chciał.
Wszakże przez tę konfederacyją naszę zwierzchności żadnej panów nad poddanymi ich, tak panów duchownych jako i świeckich nie (kasujemy) i posłuszeństwa żadnego poddanych przeciwko panom ich nie psujemy.

3. Konfederacja rokoszowa szlachty pod Sandomierzem w sierpniu 1606r.
W sierpniu 1606r. na polach pod Sandomierzem rozpoczął się zjazd szlachty, na którym ustalano postępowanie na temat: czy zdetronizować króla, Zygmunta III Wazę, czy narzucić mu zasady dalszego królowania. Główna rolę grali obecny wojewoda krakowski Mikołaj Zebrzydowski oraz Janusz Radziwiłł. Większość szlachty była przeciwna detronizacji panującego, lecz pod wpływem króla inna część szlachty zawiązała konfederację przy królu. Rokoszanie stawiali postulaty królowi, który je odrzucał dotąd, aż wezwał wojsko kwarciane i postanowił użyć siły wobec rokoszan. Do bitwy miało dojść pod Janowcem 4-8 października 1606 pod Janowcem, lecz zwyciężył duch kompromisu i podpisano ugodę, w której rokoszanie przepraszali króla.

4. Konfederacja części wojska litewskiego przeciw Szwedom sierpień 1655r.
Podczas najazdu szwedzkiego Janusz Radziwiłł, pozbawiony wojsk koronnych, próbował ratować Wielkie Księstwo Litewskie przez poddanie się protektoratowi Szwedzkiemu przez umowę w Kiejdanach 20 sierpnia 1655. Było to formalne zniesienie unii lubelskiej, a król szwedzki stawał się wielkim księciem litewskim. Sprzeciwiła się przeciw temu część wojska litewskiego, wiernego królowi, zawiązując konfederację przy królu. Na jej czele stanął Paweł Sapieha, wojewoda Witebski.

5. Konfederacja tyszowiecka grudzień 1655r.
29 grudnia 1655 roku w Tyszowcach nad Bugiem została zawiązana konfederacja wojska koronnego, które wraz z hetmanami na czele opowiedziało się za królem Janem Kazimierzem. Jako argument za opuszczeniem służby u Karola X Gustawa podano niedotrzymanie umowy, czego najlepszym przykładem było oblężenie klasztoru na Jasnej Górze. Konfederacja wzywała do walki ze Szwedami, powoływała pospolite ruszenie. 20 stycznia 1656 roku, po rozmowach z królem, zawiązano ponownie tą samą konfederacje, na czele której faktycznie stanął sam król. Warto zauważyć, że powstaje nowa forma ustrojowa – konfederacja przy królu, która zwiększała uprawnienia władcy. Wcześniej istniały konfederacje przeciw królowi (rokosze) i zawiązywane w czasie bezkrólewia. Ta konfederacja była jednak kompromisem między szlachtą a królem. Dowódcą wojska konfederatów został Stefan Czarniecki, regimentarz wojska koronnego, który ruszył wraz ze swoimi nieregularnymi oddziałami na północ.

6. Związek Święcony
W marcu 1661 roku podczas obrad sejmu zawiązała konfederacja wojskowa nazwana Związkiem Święconym, której marszałkiem został Jan Samuel Świderki. Konfederacja wojskowa była formą zinstytucjonalizowanego buntu, czyli strajku wojskowego. Oddziały konfederatów zostały rozlokowane po królewszczyznach. Podczas kolejnego sejmu wojsko konfederackie skutecznie zablokowało projekty reform królewskich. Podobny związek powstał na Litwie.

7. Rokosz Jerzego Lubomirskiego
W sierpniu 1664 roku miał się odbyć proces Jerzego Lubomirskiego, ekshetmana i marszałka, który przygotowywał się do buntu przez zaciąganie wojska, akcję propagandową i akcję dyplomatyczną. Dwór usprawiedliwiał właśnie tymi działaniami Lubomirskiego zasadność tego pokazowego procesu, który stał się preludium do otwartej wojny domowej. Działania wojenne rozpoczęły się1665 roku. Konfederaci dysponowali głównie jazdą szlachecką i dragonią, a wojska królewskie piechotą i artylerią, wobec tego Lubomirski krążył po kraj unikając walnego starcia. Były również próby mediacji, ale wszystkie próby poszły na marne. Podczas drugiej fazy wojny stosunek sił wynosił 2:3 dla wojsk koronnych i litewskich. 13 lipca 1666 roku doszło do walnej bitwy pod Mątami, gdy wojsko koronne przeprawiało się przez Noteć. Był to wielki sukces Lubomirskiego, ponieważ zginęło 3 tys. żołnierzy. Jednak politycznie Lubomirski był przegrany, ponieważ zaczęła odchodzić od niego szlachta, która przeraziła się na myśl bratobójczej walki. Dlatego też 31 lipca 1666 został podpisany kompromis w Łęgonicach, w którym Lubomirski przepraszał króla. Musiał też udać się na banicję, ale odzyskał swoje dobra i amnestię dla swoich stronników.

8. Konfederacja malkontentów przeciw królowi
W 1672 roku kraj stał na krawędzi wojny domowej. Nierozstrzygnięta wojna z Turcją, obce wojska na Podolu, król, który nie potrafi nad tym zapanować. Malkontenci zawiązali tajną konfederację przeciwko Michałowi Korybutowi, licząc na pomoc Francji. Jednakże Ludwik XIV nie miał zamiaru wikłać się w sprawy Rzeczpospolitej, będąc zajęty wojną z Holandią. Malkontenci mieli nawet francuskiego kandydata na tron, lecz on umarł w Holandii. Zbierano również podpisy po kraju w celu detronizacji Wiśniowieckiego, lecz ten nic sobie z tego nie robił.

9. Konfederacja gołąbska
Pospolite ruszenie, zwołane jeszcze przed pokojem w Buczaczu, miał się zebrać pod Gołębiem. Tam zebrana szlachta zawiązała konfederacje w obronie króla, przeciw malkontentom. Była to konfederacja generalna przy królu, która miała ratować państwo i wolności szlacheckie w razie niebezpieczeństwa. Wobec działania konfederatów gołąbskich zawiązywały się coraz to nowe konfederacje: wojskowa z Janem Sobieskim na czele i lokalne konfederacje. Wszystko jednak rozstrzygnęło się na sejmie pacyfikacyjnym, gdzie zawarto porozumienie i podjęto przygotowania do wojny z Turcją.

10. Konfederacja Sandomierska 22 sierpnia 1702r.
Wojna północna, Szwedzi pustoszą tereny Rzeczpospolitej. Zostaje zwołane pospolite ruszenie pod Sandomierz. 22 sierpnia 1702 roku szlachta zebrana pod Sandomierzem zawiązuje konfederację w obronie króla i Rzeczpospolitej. Podobne związki zawiązały się w Wielkopolsce i na Litwie. Szlachta wyobrażała sobie, że może doprowadzić do zakończenia wojny poprzez porozumienie z Karolem XII, aczkolwiek ten zażądał detronizacji króla. August II zyskiwał coraz większe poparcie wśród szlachty na sejmikach i radach konfederackich. W ten sposób można było uchwalić na sejmie lubelskim w 1703 roku powołać pod broń 48 tys. żołnierzy.

11. Konfederacja Tarnogrodzka
Wojna północna, wojska saskie stacjonują w Rzplitej, Car Piotr I ma ogromny wpływ na sytuację w Rzeczpospolitej. 26 listopada 1715 roku w Tarnogrodzie zawiązano konfederacje generalną mającą na celu obronę wolności Rzeczpospolitej i doprowadzenie do ewakuacji wojsk saskich z kraju i odsunięcie ministrów saskich od spraw kraju. Do konfederacji szlacheckiej dołączyło wojsko koronne i litewskie. Doszło do starć z wojskami saskimi, lecz były to małe potyczki. Konfederaci, po nieudanym rozejmie, zwrócili się o mediacje do Piotra Wielkiego, który obiecał pomoc i nawet detronizację Wettyna. Sytuacja w Europie pozwoliła Rosji znacząco wpłynąć na Augusta i Rzeczpospolitą aż do tego stopnia, że August wzywał na pomoc do Rzplitej wojska rosyjskie. 3 listopada 1716 roku został podpisany traktat między królem a konfederatami, rozczarowanymi brakiem pomocy Rosjan. Traktat był ratyfikowany na sejmie niemym.

12. Konfederacja warszawska 1733r.
Sejm elekcyjny 1733r. Najpierw wybrano na króla Stanisława Leszczyńskiego, który uciekł jednak z Warszawy do Gdańska przed nadciągającym wojskiem rosyjskim. Aby nie zaprzepaścić szansy powołania nowego króla w terminie sejmu elekcyjnego, 5 października 1733 roku wybrano na króla, przy asyście wojsk rosyjskich Augusta III. Nikt nie miał wątpliwości, że nie była to wolna elekcja, ale zawiązano w październiku, w jego obronie konfederację warszawską, której marszałkiem został Antoni Poniński. Do działań wojennych nie doszło ze względu na wojska rosyjskie.

13. Konfederacja dzikowska 1734r.
W tym czasie toczono walki o utrzymanie na tronie Stanisława Leszczyńskiego – po województwach zawiązywały się od początku liczne konfederacje w jego obronie, by w końcu przekształcić się w konfederacje generalną, zawiązaną w Dzikowie 5 listopada 1734 roku. Konfederaci zwalczali wojska saskie i rosyjskie. Podczas konfederacji dzikowskiej szlachta uświadomiła sobie realną słabość wewnętrzną Rzeczpospolitej. W 1735 roku miał miejsce sejm pacyfikacyjny, lecz został on zerwany. Dopiero w następnym roku doszedł on do skutku, rozwiązano konfederacje i ogłoszono amnestię. Rozdzielono również stanowiska hetmańskie oraz kanclerskie, ale żadne z nich nie dostało się kandydatowi Familii. Powołano też specjalną komisję, która miała przygotować aukcję wojska, czyli program powiększania siły zbrojnej.

14. Konfederacja toruńska, 1767 r.
Konfederacja zawiązana w Toruniu 20 marca 1767 roku przez szlachtę protestancką pod ochroną wojsk rosyjskich, rzekomo w celu ochrony praw politycznych i wyznaniowych dysydentów. Marszałkiem był Jerzy Wilhelm Goltz.

15. Konfederacja słucka, 1767 r.
Konfederacja zawiązana 20 marca 1767 w Słucku, przez szlachtę prawosławną i kalwińską Wielkiego Księstwa Litewskiego w obronie praw politycznych i wyznaniowych różnowierców, pod protektoratem Katarzyny II. . Marszałkiem jej został Jan Jerzy Grabowski. Wspierana przez wojsko rosyjskie, przyczyniła się do destabilizacji Rzeczpospolitej.

16. Konfederacja radomska 1767r.
Stronnicy sascy i opozycjoniści republikańscy, chcący detronizacji Poniatowskiego i zemsty na Czartoryskich oraz anulowania dotychczasowych reform zawiązywali konfederacje w województwach, a ich delegaci zebrali się w Radomiu, w czerwcu 1767 roku. Tam pod nadzorem wojsk rosyjskich zawiązali konfederację generalną. Wtedy okazało się, że konfederacja zawiązana jest przy królu, gwarantuje wolność dla dysydentów i prosi Katarzynę II o gwarancje „wolności polskich”. Ta konfederacja jest uznawana jako z ducha protoplastką targowickiej. Sekretarzem delegacji wysłanej do carycy był Szymon Kossakowski, jeden z późniejszych przywódców Targowicy. Jednak konfederaci poczuli się oszukani, gdy Stanisław August prowadził politykę „mniejszego zła”, współpracował z Repninem, a w oczach szlachty był po prostu zdrajcą. Głównymi opozycjonistami byli: prymas Gabriel Podolski, Karol Radziwiłł, Franciszek Ksawery Branicki, Teodor Wessel.

17. Konfederacja Barska 1768r. - 1772r.
Ustalenie praw kardynalnych nie spodobało się szlachcie katolickiej, która uznała to za złamanie swoich praw. 29 lutego 1768 roku w Barze na Podolu zawiązano konfederacje w obronie wiary i wolności pogwałconych przez posła rosyjskiego. Akt konfederacji kasował wszystkie ustalenia, z którymi miał związek Repnin. Na jej czele stali Józef Puławski i Michał Krasiński, który zakładali, że konfederacja będzie się opierać na lokalnych konfederacjach zawiązanych przed konfederacją radomską. Repnin obawiał się konfederatów i dlatego wezwał na pomoc wojska rosyjskie. Rozpoczęła się wojna partyzancka na terenie całego kraju. W kręgach dowodzących konfederacją dochodziło do kłótni i konfliktów (Józef Puławski przez konflikt z Krasińskim zmarł w więzieniu tureckim). W 1769 roku powołano tzw. Generalność, która miała sprawować władzę najwyższą. Wybrani do niej zostali Michał Krasiński dla Koronny, Michał Pac dla Litwy oraz kilku regimentarzy i konsyliarzy. W 1769 roku Austria, a w 1770 roku Prusy wprowadziły wojsko na teren Rzeczpospolitej. Konfederacja ta przeszła istotną ewolucję: z spontanicznego zrywu szlacheckiego w obronie praw do walki przeciw królowi i Familii, prowadzonej przez opozycję, pragnącej zemsty i rewanżu. Konfederaci nie prowadzili otwartych bitew, ale bronili się zaciekle, jak nigdy dotąd w historii Rzeczpospolitej, w fortecach (Bar, Chocim, Tyniec, Lanzkorona). Głównym założeniem konfederatów barskich była obrona religii katolickiej, ale też w 1770 roku dodano hasła detronizacyjne króla. Konfederaci porwali również króla w 1771 roku, ale go wypuścili, ponieważ niw wyobrażali sobie, że mogli by podnieść rękę na króla (godziło to w wartości szlachty). W walkach brali też udział francuscy oficerowie, np. Dumouriez, który brawurowo zajął Wawel. Konfederaci zostali ostatecznie rozbici w 1772 roku. Skutkiem (nieuniknionym tak czy owak), tych walk był pierwszy rozbiór Rzeczpospolitej w 1772 roku.

18. Konfederacja Targowicka 1792r.
Uchwalenie Konstytucji 3 Maja godziło w opozycję, która uważała konstytucję za dokument zły i nie potrzebny. Opozycjoniści knuli plany, jak usunąć króla i konstytucję, dlatego do Petersburga udała się delegacja, do której dołączył na miejscu Szymon Kossakowski, oficer polski w wojsku rosyjskim, przywódca konfederacji radomskiej. Stanisław Potocki, Seweryn Rzewuski, Franciszek Ksawery Branicki i Kossakowski podpisali 27 kwietnia 1792 roku akt konfederacji przeciwko konstytucji i innym aktom Sejmu Wielkiego. Akt wspominał też o szerzeniu się nad Wisłą „zarazy demokratycznej” i wzywał carycę do udzielenia pomocy. Akt był sygnowany fałszywą datą i fałszywym miejscem – Targowica, 14 maj 1792r. 18 maja na teren Polski wkroczyły wojska rosyjskie, które przegrały z Polakami dwie bitwy – 18 czerwca pod Zieleńcami, a miesiąc później pod Dubieńką. Katarzyna uzasadnia wejście wojsk rosyjskich na teren Rzeczpospolitej zaprowadzeniem porządku i poparciem prawdziwych patriotów. Stanisław mógł przystąpić do Targowicy i zrobił to, aby uratować Rzeczpospolitą przed wielkimi zniszczeniami i ogromnymi represjami, ale nie zyskał tym krokiem poparcia wśród narodu Polskiego. August zakazał prowadzenia walk z Rosjanami i w ten sposób pozwolił na rozbiory. W ten sposób konfederacja targowicka doprowadziła do drugiego rozbioru Rzeczpospolitej. Konfederaci tutaj nie działali dla dobra kraju, lecz dla ich wyimaginowanego poczucia wolności szlacheckich i przeciw konstytucji.

Potrzebuje waszej pomocy!!!

Czy może to wyglądać w ten sposób???

"Przyczyny i konsekwencje upadku pierwszej RP".

Przyczyny upadku I Rzeczypospolitej miały miejsce już ponad sto lat przed jej rozbiorem, tak, więc rozbiór Polski nie był spowodowany jedynie chwilową słabością, którą wykorzystały państwa ościenne, lecz było to następstwo wielu wydarzeń i niesłusznych decyzji oraz zachowań, których dopuścili się stojący na wysokich stanowiskach ludzie. Jednak dopiero dzisiaj, rozpatrując wszystkie te problemy z perspektywy czasu, możemy słusznie ocenić działania narodu polskiego. Trzeba tu także zaznaczyć, że do rozbioru Polski doprowadziły zarówno błędy społeczne, polityczne, jak i gospodarcze, przy czym wszystkie się ze sobą ściśle zazębiają i doprawdy trudno jest je radykalnie od siebie oddzielić.
Weźmy na przykład pierwsze usterki w działalności państwa, które dały początek lawinie nieprzewidzianych i opartych na oszustwie oraz zakłamaniu zdarzeń. Miało to miejsce za czasów oligarchii magnackiej, czyli po XVII-wiecznych wojnach. Wówczas to na plan pierwszy wysunęła się magnateria, która poczęła manipulować sprawami państwa, a nawet doprowadziła je do wewnętrznego rozgraniczenia na tzw. latyfundia, czyli małe państewka magnackie, na których każdy z właścicieli ustalał własne reguły działania. Taki stan rzeczy dał podstawy do porzucenia spraw państwowych i zajęcia się własnymi. Na domiar złego, szlachta, która była do tej pory główną siłą, niezależnie od nikogo i niczego zarządzającą państwem polskim, poczęła tracić swą moc. A wszystko to, dlatego, gdyż w/w wojny doszczętnie zrujnowały ją i pozwoliły się wzbogacić magnatom, co doprowadziło do tego, iż szlachta, która straciła swój majątek (zaściankowa lub gołota) była utrzymywane przez poszczególnych magnatów, za co miały głosować na sejmach jedynie w ich interesie. Jednak najbardziej przełomowy moment nadszedł w 1652 roku, kiedy to poseł Władysław Siciński z Upity po raz pierwszy pojedynczym głosem „liberum veto” przerwał obrady sejmu. Wywołało to reakcję łańcuchową, gdyż od tej pory każdy z posłów, kiedy tylko sobie zażyczył, mógł przerwać obrady. Doprowadziło to do ogromnego niedowładu skarbowo-wojskowego, gdyż nie można było niczego ustalić (cła, podatków i in), co bardzo osłabiło Polskę, Owe wydarzenia jednak nie były aż takie groźne, gdyż Polacy, gdyby wówczas, choć trochę zapomnieli o własnych interesach, to mogliby jeszcze uratować swój kraj. Jednak tak się nie stało, co pociągnęło za sobą wiele konsekwencji.
Na dodatek w Polsce panowała od 1573 roku wolna elekcja, która pozwalała na wkroczenie obcych rodów do Polski. Oczywiście niektórzy królowie elekcyjni bardzo wzmocnili, lub też próbowali wzmocnić Polskę. Ale bywało i tak, że podczas wolnej elekcji popełniano wiele błędów, czy też po prostu nie przemyślano wielu czynów, co doprowadziło do powstania nowych przyczyn upadku I Rzeczypospolitej.
Jedną z nich było wkroczenie na tron polski obcej dynastii - Sasów. Ten błąd polityczny, jakiego się dopuszczono, doprowadził do powstania licznych przyczyn gospodarczych, które miały wpływ na upadek I Rzeczypospolitej. A mianowicie były to wielkie zniszczenia terenów Polski, spowodowane zachłannością króla Augusta II Mocnego, jak i biernością wobec państw ościennych jego syna Augusta III Sasa.
W przypadku pierwszego władcy, był właściwie popełniony błąd, który może zdarzyć się każdemu. Otóż miał on miejsce w wojnie ze Szwecją, której przyczyną była chęć zagarnięcia przez króla Inflant i stworzenie na tym terenie dziedzicznego państewka. Wówczas to Szwedzi, odpierając atak, popchnęli armię polską aż pod Karpaty, co wprawdzie nie zrujnowało bardzo Polski, ale wzbudziło wśród polskiej ludności czynny opór przeciwko panowaniu Sasów, na co August II odpowiedział sprowadzeniem swego wojska, które poczęło palić i grabić nasze państwo.
Inaczej miały się sprawy, co do Augusta II Sasa, który właściwie nie walczył, ale za to pozwalał państwom ościennym prowadzić bitwy na polskim terenie. Dokładniej mówiąc, Fryderyk Wilhelm II, władca Prus, mając dobrze wyszkoloną armię postanowił zagarnąć Śląsk, wówczas posiadany przez Austrię, rządzoną przez młodą cesarzową Marię Teresę, która objęła tron po swym ojcu Karolu VI. Oczywiście nic by w tym szczególnego nie było, gdyby nie fakt, iż Austria i Prusy leżały na przeciwległych biegunach Polski i chcąc prowadzić ze sobą wojnę, musiały swymi wojskami naruszyć tereny polskie i często staczać na nich bitwy. Przy takim rozwoju wydarzeń niemożliwe było, aby połacie Polski nie ucierpiały. Na dodatek utarło się wówczas wśród wszystkich państw powiedzenie, że „Polska jest karczmą zajezdną”, co właściwie wcale nie odbiegało od prawdy.
Lecz panowanie Sasów nie zrodziło jedynie przyczyn gospodarczych, które zrujnowały nasze państwo. Zostały wówczas wywołane różnorodne czynniki społeczne, które nie mniej przyczyniły się do upadku państwa.
Jedną z takich przyczyn była zacofana oświata, ukazująca się wówczas w Polsce przede wszystkim pod postacią szkół jezuickich, które właściwie od początku swego istnienia nie przeszły żadnej konkretnej reformy. Dlatego też program nauczania gwarantował zdobycie jedynie minimalnego zakresu wiedzy i w zupełności nie odpowiadał ówczesnym wymogom, które rosły w Europie wraz z rozwojem cywilizacji.
Ale to nie wszystko, gdyż nie dość, że społeczeństwo było niewykształcone to w dodatku ulegało wielu podziałom.
Taki podział miał miejsce, np. na sejmie konwokacyjnym w 1733 roku, kiedy to zapanowała wielka ksenofobia i pozbawiono różnowierców praw politycznych. To wydarzenie odbiło się echem po elekcji Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wtedy to Caryca Katarzyna II żądając od króla polskiego zrównania innowierców z katolikami, przyczyniła się do zawiązania trzech konfederacji: katolickiej w Radomiu, protestanckiej w Toruniu, oraz dyzuickiej w Sucku. Nie chodzi tu wyłącznie o zawiązanie tych trzech konfederacji, ale o to, że były one zawiązywane niemal w każdym sporze, gdzie występowały przynajmniej dwa stronnictwa o odmiennych poglądach. Taki stan rzeczy doprowadzał bardzo często do różnorodnych czynności, podejmowanych przez którąś ze stron, mających na celu zlikwidowanie wrogiej konfederacji. Były to na przykład: wyżej już wymienione sprowadzenie do Polski wojsk Augusta II Mocnego, co bardzo wyniszczyło wiele terenów; przystąpienie do Rosji przekupionych, lub wysłanie na Sybir nieprzekupionych Polaków w problemie dysydentów; ostateczny rozbiór I Rzeczypospolitej po działaniach Konfederacji Barskiej.
Właściwie można powiedzieć, że to konfederacje, wynikające z nieumiejętności współpracy polskiej ludności, przyczyniły się do wielu działań państw ościennych, które miały na celu ingerencję w sprawy polskie.
Weźmy na przykład konfederację za panowania Augusta II. Doprowadziła ona do takich powikłań, że państwa ościenne widząc szereg możliwości, jakie otwierała przed nimi Polska, poczęły się interesować naszym krajem. Dlatego też już w 1720 roku w Poczdamie został podpisany układ pomiędzy Austrią, Prusami i Rosją, który miał nie pozwolić niczego zreformować, stwierdzając pięknie, że „będzie stał na straży złotej, polskiej wolności szlacheckiej”. Ten układ był początkiem wielu fałszywych i wrogich zachowań ze strony państw ościennych, gdyż z czasem ingerencja tych narodów stawała się coraz bardziej bezpośrednia. Dało się to zauważyć już po 12 latach podpisania w/w układu. Wówczas to państwa ościenne postanowiły, że przejmą kontrolę nad elekcją, mającą nastąpić po śmierci Augusta II. Z myślą o tym zawiązały nawet układ, zwany układem Lowenwolda. I choć z początku to im nie wyszło, to był to tylko bodziec do bardziej dynamicznego narzucenia swej idei, a dokładniej mówiąc, do zdobycia upragnionego celu siłą wojska. Niestety od tej pory państwa ościenne poczęły niemal zawsze osiągać swe cele w Polsce przy pomocy armii i przekupstwa. 8Taki stan rzeczy doprowadził do zastraszenia Polaków i ukazaniu im wielkiej potęgi sąsiadów. Dlatego też około dziesięciu lat przed rozbiorem, polski lud wierzył, że reformy, jeżeli dałoby rady przeprowadzić, to jedynie za zgodą i pod kontrolą, chociaż jednego z państw ościennych. I chociaż czasem próbowano się temu przeciwstawiać (np. podczas Konfederacji Barskiej), to nie przynosiło to zazwyczaj większych sukcesów. Trzeba zarazem wspomnieć, że to właśnie owe zatracenie wiary, że Polska może sama o sobie zadecydować, było główną przyczyną rozbioru I Rzeczypospolitej. I chociaż ta przyczyna nie należała ani do grupy problemów politycznych, ani gospodarczych, to jednak odegrała decydującą rolę w walce o niepodległość. Nie można oczywiście powiedzieć, że wszyscy Polacy zrezygnowali z walki i poddali się narzucanej przez państwa ościenne władzy. Znamy przecież obok zawiązania konfederacji w Barze jeszcze szlachetniejszy pór, który swe bytowanie nie opierał jedynie na wparciu przez kogoś innego, tak jak to miało miejsce w w/w konfederacji. Bohaterem tego wielkiego oporu był jeden z posłów zwany Rejtanem. On to właśnie, gdy zebrał się sejm rozbiorowy, złożony w większości z przekupionych ludzi (marszałka i wielu posłów), którzy chcieli podpisać traktat rozbiorowy, położył się w drzwiach od sali sejmowej, rozdarł na piersi swą koszulę i krzyczał, że podpiszą owy traktat, ale po jego śmierci. Jednak tamci odsunęli go na bok i pozwolili na utracenie swej ojczyzny. Rejtan natomiast tak się tym przejął, że popadł w obłęd, aż w końcu zmarł.
Zapewne ten przykład pozornie nie ma nic wspólnego z przyczynami rozbioru I Rzeczypospolitej. Jednak tak naprawdę ukazuje, jak Polacy byli bierni wobec tego, co robiono z ich ojczyzną. I chociaż mieli zapewne po temu różne powody, np. jednych skusiły pieniądze, inni sądzili, że tak może będzie lepiej, a jeszcze inni bali się o własną skórę, przez co nie zabierali głosu, to jednak widząc zachowanie Rejtana, mogli się nieco ośmielić, lub też otrząsnąć ze swych mylnych stwierdzeń i zachłanności. Z pewnością wielu z nich po tym wydarzeniu rozmyślało, co robi, jednak i tak nikt nie stanął przeciwko rozbiorowi.
Wśród przyczyn upadku I Rzeczypospolitej istnieje jeszcze jeden problem, który należy zarówno do przyczyn wewnętrznych, jak i zewnętrznych. A mianowicie jest to związek, jaki zaistniał pomiędzy królem Polski - Stanisławem Augustem Poniatowskim i władczynią Rosji - Carycą Katarzyną II. Właściwie trudno nazwać to związkiem. Było to raczej nieodwzajemnione uczucie, jakim obdarował Carycę polski władca. Taka sytuacja nie byłaby problemowa, gdyby obojętność wobec uczucia miała miejsce u drugiej osoby. A tak Poniatowski, dla którego Katarzyna II była pierwszą miłością, był, co chwilę wodzony za nos i wykorzystywany przez ową kobietę, dla której polski władca był po prostu jednym z czterdziestu kochanków. Dawało się to odczuć, np. w problemie dysydentów, gdzie na prośbę Carycy, Poniatowski od razu począł starać się o ujednolicenie praw innowierców z katolikami, lub też po prostu w podpisywaniu sejmu rozbiorowego w 1773 roku, kiedy to Poniatowski nie miał nic przeciwko zagarnięcia części terenów I Rzeczypospolitej przez państwa ościenne.
Takie oto przyczyny miały decydujący wpływ na pierwszy rozbiór Polski. I chociaż każda z nich należała do kategorii problemów gospodarczych, społecznych, bądź też politycznych, to ich wzajemny wpływ nie pozwala na oddzielenie ich od siebie, a co dopiero na określenie, która z bardziej przyczyniła się do upadku I Rzeczypospolitej. Jedno jest jednak pewne - przyczyny rozbioru Polski nie narodziły się zaraz przed tym nieszczęsnym wydarzeniem, ale miały miejsce już ponad wiek przed nim, a niektóre nawet uczestniczyły w prawie całej działalności naszego państwa.