15-to sekundowe taktowanie w Idei?!?!?!?!?!


Cytat:...
No i co? Świat nie był piękniejszy?! Ano, BYŁ!!



Takie pytanie w kwestii piękniejszego świata.

Może  mi ktoś powiedzieć gdzie można dostać płytkę "Wolne loty"
Marka Bilińskiego. Miałem kiedyś czarną ale teraz wolałbym na CD.
Kilka razy byłem nawet w EMPIK-u ale nie było. Czy jest ogóle na
CD.
I jeszcze jedna informacja. Analogicznie - Secret Service.

Piękniejszy by świat dla mnie był jakbym takie płytki miał.
Jacuś

 

Muzyka elektroniczna etc.

No więc, ilu z Was jest fanami muzyki elektronicznej i jakich wykonawców?

Ja jestem ogromną fanką Jarre'a, Vangelisa (płyty Voices, Oceanic), Tangerine Dream i Kraftwerka. Jednak w szczególności uwielbiam wprost muzykę Klausa Schulze, która emanuje niesamowitym i hipnotyzującym klimatem! Bardzo dobry, aczkolwiek mało znany jest polski twórca el music - Marek Biliński (tutaj polecam płyty Wolne Loty oraz E#mc^2).

Nowa płyta Marka Bilińskiego

Też czekam z niecierpliwością.
Marek Biliński to chyba moje pierwsze życiowe skojarzenie z polską el-muzyką. Tak więc sentyment jest.

Tak, to prawda, "Ogród Króla Świtu" i "E#mc2" zrobiły swoje...

Tak , i ,, Wolne loty ,, ale raczej nie liczcie na podobne wrażenia . To będzie chyba raczej mało przyjemny szok , no powiedzmy ,, szoczek ,, ...

Gnioty z dolnej półki

Wbrew pozorom to trudne zagadnienie.
Bo np. Gabor Presser i jego "Elektromantic" czy też inny Węgier Mihaly Tamas, albo Adrian Enescu(Romania) to faktycznie kicha, ale z perspektywy lat, natomiast wtedy kiedy ukazywał się na rynku...a było to dawno, dawno temu, za górami, za lasami był fajny bo grał elektronikę i był dostępny w sklepie płytowym, co samo w sobie było nie lada gratką!
Coż, dla mnie "Total Kichation" to Marek Biliński "Wolne loty"...a kiedyś taki byłem happy, że kupiłem sobie tą płytkę , wogóle jej nie słucham.
Frezera będę bronił "rencyma i nogyma", bo każda jego płyta to ciekawa sprawa a musisz pamiętać Drogi Rubyconie, że to soundtrack i rządzi się wg mnie troszkę innymi prawami.
Chyba się trochę narażę, ale kiszką jest też płyta z muzyką do filmu "Twierdza" (co za papka) i jak napisał Belmondo "TD od Tyger w górę"
no może poza Mota Atma (wypadek przy pracy?!)

 

Marek Biliński - koncert solowy, Radom, 13 grudnia 2008

Bardzo dobry koncert Marka Bilińskiego, który w odróżnieniu do ostatniego koncertu JMJ na Torwarze mógł nasycić najbardziej wybredne gusta.
Koncert który nie zostawił pewnego niedosytu jak ten na Torwarze.
Koncert trwał 1.45 godz. Marek Biliński zagrał wszystko czego oczekiwała kameralnie zgromadzona publiczność. Trzy części kocertu podzielone były na:
1. Muzyka filmowa czyli płyta MABI
2. The best of.. czyli płyty WOLNE LOTY, OGRÓD KRÓLA ŚWITU oraz Emc2
3. Najnowsza płyta FIRE
oraz na bis Ucieczka z tropiku.

Na uwagę zasługują sprzedawane "gadżety" przed koncertem. (płyty CD). Wszystkie płyty Marka Bilińskiego po 20zł (tak to artyści powinni walczyć z piractwem!).
Biilety (ale to zasługa chyba organizatorów) po symboliczne 2zł.

Koncert zagrany z wielkim zaangażowaniem, także po koncercie WIELKIE zaangażowanie w niekończące pozowanie do zdjęć, podpisywanie i dedykacje na płytach w wykonaniu Marka Bilińskiego.

pozdrawiam
jacek

p.s. Cały koncert przypominał mi bardziej pierwszy koncert coverów Radka z Koła. Kameralna atmosfera, ok 80 widzów, dyskusje i rozmowy przed i po koncercie.... tylko pizzy nie było po koncercie... za to było grzanie rąk przed koncertem przy koksiaku z MB.
Pozdrowienia dla ekipy z nad daleekiego nad morza
od jacka, ewy i michałka

Electronic Brain Violence

Myślałam, że znajdę tutaj takiego tematu, jednak zostałam mile zaskoczona :).
Jestem ogromną fanką Klausa Schulze - jego muzyka wprost hipnotyzuje i przenosi w zupełnie odrębny świat, zwykłam nazywać go Mistrzem ^^.
Kolejnym godnym uwagi muzykiem jest Jarre'a - płyty Oxygene i Equinoxe nie mają sobie równych. Miałam nawet to szczęście, że udało mi się pojechać na kocert w Gdańsku :). Na pewno niektórzy z Was kojarzą jego najnowsze "dzieło", mianowicie Teo&Tea, sądzę, że to jedna z jego najgorszych porażek.
Jest jeszcze kilka zespołów, które z ogromną przyjemnością zapuszczam sobie w każdej wolnej chwili - Vangelis (płyty Voices, Oceanic), Tangerine Dream i Kraftwerk. Bardzo dobry, aczkolwiek mało znany jest polski twórca el music - Marek Biliński. Tutaj polecam takie płyty, jak Wolne Loty, E#mc^2. A, i o czym bym zapomniała - Biliński ostatnio wydał nowy album o nazwie Fire. Godny uwagi.

Marek Biliński

Właśnie otrzymałem materiał zagrany przez Bilińskiego na 70-cie Lotu (kiedy to było?).
Są tam w kolejności:
1. Start
2. Kosmiczne Opowiadania
3. Dziecko Słońca
4. Wolne Loty
5. Dom w Dolinie Mgieł
6. Początek Światła
7. Ucieczka z Tropiku
8. Super 515
9. Po Drugiej Stronie Świata
Muszę przyznać, że dość kiepsko to wygląda. Brzmienia, jakimi tu się Marek posługuje, w porównaniu z oryginalnymi studyjnymi są wręcz tragiczne. Momentami mam wrażenie, jakbym słuchał zwykłej chodnikowo/stolikowej rąbanki a nie dzieła profesjonalnego instrumentalisty.
Wielkie rozczarowanie

Krótkie recenzje utwórów, których właśnie słuchacie

Ostatnio odkopałem płytę "Wolne loty" Marka Bilińskiego - jak ktoś kojarzy "Ucieczkę z tropiku" (szkoda, że tego numeru nie ma tej płycie) to już wie czego się można spodziewać po tym panu
(a kto nie wie to ma w skrócie: świetne instrumentalne kawałki robione keyboardach...)
Mimo tego że ta płyta ma już swoje lata super słucha się jej w samochodzie...
(z tej płytki polecam tytułowe "Wolne loty" i "Super 515")

Muzyka na VI MPL

Jeszce Biliński
utwór "Wolne loty"
wersja koncertowa
http://www.youtube.com/watch?v=Xpxf2aqjmxw
W oryginale oczywiście wszystko na klawiszach....

Jeśli można, to spróbuje nawiązać kontakt z Panem Markiem Bilińskim...

Co w głośnikach gra ??? - archiwum

Cytat: Księżyc


Skąd masz? V. ma tylko coś na parszywej kasetce, czego nie umiem zidentyfikować, ani zgrać w przyzwoitej jakości do .mp3 aby wyciszyć trzaski i szumy ;). Byłbym dźwięczny za podrzucenie namiarów ;)

done.

U mnie :

Aphex Twin - selected ambient works 85-92
Marek Biliński - wolne loty

Biliński Marek


Brak Flash PlayeraAby poprawnie oglądać tę stronę musisz zaopatrzyć się w Flash player
Ucieczka z tropiku - oryginał 1984

Brak Flash PlayeraAby poprawnie oglądać tę stronę musisz zaopatrzyć się w Flash player
Ucieczka z tropiku '93

Brak Flash PlayeraAby poprawnie oglądać tę stronę musisz zaopatrzyć się w Flash player
Dom w dolinie mgieł

Brak Flash PlayeraAby poprawnie oglądać tę stronę musisz zaopatrzyć się w Flash player
Dziecko Słońca / Pieśń Świtu

Brak Flash PlayeraAby poprawnie oglądać tę stronę musisz zaopatrzyć się w Flash player
Porachunki z bliźniakami - już wtedy coś musiał wiedzieć

Brak Flash PlayeraAby poprawnie oglądać tę stronę musisz zaopatrzyć się w Flash player
Wolne loty - Stare dobre czasy

10 kawalkow wszechczasow

DSMS 50% (kolejność nieistotna):

Louis Armstrong - (What A) Wonderful World
Stevie Wonder - I Just Call To Say I Love You
U2 - One
Passengers - Miss Sarajevo
Bruce Springsteen - Streets Of Philadelphia
Malcolm Mclaren - Paris Paris
Eric Clapton - Old Love
Billy Idol - Sweet Sixteen
Classix Nouveaux - Guilty
New Order - Sub - Culture
Dire Straits - Money For Nothing
The Rolling Stones - How Can I Stop
Phil Collins - In The Air Tonight
Enya - I Want Tommorow

...i duuuużo dużo więcej

(tak żeby troszkę powiało patriotyzmem również Lady Pank(pierwsza płyta),O.Z(pierwsza płyta),RSC,Marek Biliński(Wolne loty)...Roxa - A ona tańczy (kapela z Łodzi - początek lat `80) ...i juz wystarczy

Ulubione solówki na syntezatorze

Bry.
To ja zacznę od naszych rodzimych.
MAREK BILIŃSKI - "Fontanna Radości" (właśnie ta improwizowana końcówka po prostu miażdzy swoją ekspresją no i w ogóle cała "Fontanna..." jest genialna-panie Marku, kiedy w końcu ta nowa płyta?! )
MAREK BILIŃSKI - "Błękitne Nimfy"
MAREK BILIŃSKI - "Po Drugiej Stronie Świata" (miód!)
MAREK BILIŃSKI - "Szukając Cienia" (od 2:55 znów szaleństwo potem trochę spokojniej)
MAREK BILIŃSKI - "Wolne Loty - Stare Dobre Czasy" (solo pod koniec)
MIKOŁAJ HERTEL - "Dźwięki Morza" (właściwie to ogólnie grę pana Mikołaja bardzo lubię - taki fajny bajkowy nastrój wytwarza a "Dżwięki Morza" wybrałem dlatego, że chyba z tej płyty słyszałem najwięcej utworów jak byłem mały i między wiadomościami a taką audycją z bajkami "Radio Dzieciom" puszczano często właśnie muzykę pana Mikołaja)

SŁAWOMIR ŁOSOWSKI - "Zaczarowane Miasto" (ale w nowej wersji live, nie tej z "Kombi 4")
SŁAWOMIR ŁOSOWSKI - "Wspomnienie z pleneru" (klasyka, piękne solo)
JÓZEF SKRZEK I MICHAŁ BANASIK - "Kości zostały rzucone" (kapitalny dialog elektroniki z organami Michała Banasika!)
WŁADYSŁAW KOMENDAREK - "35 Śmietnik Atomowy"
CZESŁAW NIEMEN - na hammondzie (mniej), na moogu (bardziej), a zwłaszcza te niewydane rzeczy z muzyką do filmów (Przygrywka, Rodzina Leśniewskich). Nie mam jedynej ulubionej solówki.

a tera bedom zagramaniczne:
BILLY CURRIE - "Vienna" (poprostu arcydzieło!)
JON LORD - "Child in Time" (jakiś komentarz? )
JON LORD - "Perfect Strangers"
RICHARD TANDY - "Here is the News", "Twilight", "Don't Bring Me Down"
GREG HAWKES - "I'm Not the One" (zacni kompanioni zapewne pamientajom taką grupę The Cars? to ten pan tam na klawiszach się udzielał )
VANGELIS - "Dervish D." i "China"
RICK WRIGHT - "Shine On You..."
TONY BANKS ... tu mam problem bo Tony'ego solówki lubię w ogóle. Chyba tak jak w przypadku Niemena.
TANGERINE DREAM - cały "Poland" (kopalnia soli i improwizacyj znamienitych! )
KRAFTWERK - "Das Modell" i "Autobahn"
JMJ - tu też mam problem bo i "Oxygene IV", "Oxygene II", "Chronologie 5" (końcówka), "Computer Week-End" , "Magnetic Fields V", "Randez-vous II"...
ALAN WILDER - absolutnie każde solo jak grał w DM!
...
jak mi się coś jeszcze przypomni to dopiszę ...
...
Albo nie. Starczy.

pozdr.
yIN

Co jest grane ?

A ja sobie wczoraj zrobiłem dzień z Markiem Bilińskim i poszły w kolejności: "Wolne loty", "Dziecko Słońca" i "Fire"

pozdrawiam

[ Dodano: 2009-03-12, 19:14 ]

Muzyka (nowy)

Witam!

Ma ktoś może Marka Bilińskiego "Ogród Króla świtu", "E#mc2", "Wolne Loty", "Mabi Plays World Hits" lub "Dziecko Słońca"?

Co w głośnikach gra ??? - archiwum

Zestawik na dzis - Marek Biliński "Ogród króla świtu", "E=mc2", "Wolne Loty" i "Dziecko Słońca".

Cudze chwalicie, swego nie znacie, część pierwsza

Postanowiłem zrobić update edi800.org (kącik krytyki muzycznej), ale najpierw zapodaję Wam preview artykułu:

Marek Biliński

Typowy przykład na to, jak w PRL można było robić zajebiste rzeczy, ale nie było z tego niczego oprócz satysfakcji. Zero kasy, zero kariery.
Gość nagrał w stanie wojennym płytę "Ogród Króla Świtu" z niesamowitymi jak na owe czasy brzmieniami. Totalny pionier, nikt przed nim ani po nim tak w Polsce nie grał. W 1984 nagrał "E !=mc2" z ponadczasowym wręcz kawałkiem "Po drugiej stronie świata". W 1986 nagrał "Wolne Loty", płytę na której zaprezentował swoje nowe syntezatory i kolejne fajne brzmienia.

A potem co? Dalej nie miał kasy, więc dostał zaproszenie z... Kuwejtu, żeby uczyć tam na akademii muzycznej.
Nareszcie zgoliłby trochę kasy, tak pewnie sobie pomyślał. Pojechał tam, była przerwa w nagrywaniu, potem wojna w Kuwejcie (na szczęście przyjechał wtedy przypadkowo na wakacje do Polski, tak więc Saddam go nie dorwał).

I co potem? Koniec działalności. Owszem, nagrał potem jakieś badziewia w stylu "Mabi plays world hits" (1993). Co to kurwa jest? Jakie "MABI"?! Król polskich syntezatorów, maksymalny guru sprzed kilku dosłownie lat, przystaje na to, żeby na jego płycie nie było nawet jego nazwiska, w dodatku gra covery jakichś badziewnych piosenek. To też oddaje istotę schujowacenia, które było odczuwalne w Polsce podczas pierwszych lat po upadku komunizmu. Nikt nie wiedział za co się brać, sytuacja była totalnie niepewna.

I przez to wszystko facet, który powinien być teraz znany tak samo jak Jean-Michel Jarre, pozostaje w totalnym cieniu. Podczas gdy Jean-Michel nagrywał swoje płyty i golił ciężkie franki, Biliński, kolo z wykształceniem muzycznym, mając dwa syntezatorki na krzyż nagrał w polskich warunkach trzy rewelacyjne płyty i koniec. Nie zgolił kasy, nie mógł się rozwijać muzycznie, musiał wyjechać na saksy do jakiegoś lujowego arabskiego kraju. Finito.

Biliński podczas stanu wojennego siedział w domu, za oknem jeździły czołgi i skoty, milicja pałowała gości, a on nagrywał w domowych warunkach awangardową muzykę.

W tym samym czasie Jean-Michel siedział sobie przy kominku i liczył banknoty stufrankowe. W przerwach między koncertami w Chinach dla milionów ludzi.

A niedawno, na 25-lecie Solidarności, zaprosili Jeana-Michela, żeby zagrał koncert i "A mury runą". Co za gorzka kpina. Czy Francuzi kiedykolwiek zaprosiliby Bilińskiego? Gówno by zaprosili.

Jean-Michel przyjechał, posmucił, poświecił laserkami, sfotografował się z Wałęsą, zgolił kasę za koncert, a potem jeszcze raz zgolił za wydanie płyty z koncertu.

Obecnie Biliński grywa sporadyczne koncerciki z bandą jakichś kaszaniarzy.

Takie jest życie.

Marek Biliński "Fire"

Płytę od Marka dostałem jakiś tydzień temu - egzemplarz przedpremierowy. Wrażeniami podzieliłem się w recenzji - a uwierzcie, że nie było łatwo...

Czytałem pana recenzę i.. odnosze podobne wrażenie jezeli chodzi o kazde kolejne przesłuchanie płyty. Zresztą w przypadku muzyki MB, to już nie pierwszy przypadek tego typu jak dla mnie. Pamiętam jak nie bardzo "rozumiałem" utwór po drugiej stronie świata, który załapałem dopiero po chyba szóstym przesłuchaniu go

Ogółem na początku, kiedy jeszcze nie miałem płyty a przeczytałem opis na stronie MB byłem optymistą, po dwóch-trzech pierwszych przesłuchaniach płyty zostałem sceptykiem, i ocenę miałem podobną do pańskiej. Po następnych dwóch dniach słuchania (a jednak coś ciągnęło by włączyć i posłuchać jeszcze raz ), zostałem fanem tej produkcji. Coś w niej jest, w tym zamyśle i w tej dwuświatowości kolejnych części.
Pierwsza część szczególnie Szalony Koń, i Czad są ciekawe, szczególnie pierwszy utwór momentami nieco przypomina mi "Super 515". Nie ukrywam że lubię granie zespołu Kombi które panowie określają mianem electro-pop-rock, lubię też stricte gitarowe brzmienia typu Scorpions więc i to musiało w jakiś sposób przypaść do gustu. Jednak w porównaniu z prawdziwą gitarą elektryczną i jej barwą wypada to dość blado, więc utwory choć dynamiczne nie niosą niestety typowego dla muzyki Marka, przekazu energetycznego. Są takie troszkę puste niestety, płytkie w treści.
Patrząc na tytuły i opisy na stronie pana Marka jeszcze przed premierą po utworze "Ostrze Ognia" spodziewałem się czegoś w stylu "Błękitne Nimfy" lub jeszcze bardziej "Fontanna Radości".... Przecież ta solówka na organach aż wbijała w fotel Niestety ten utwór zawiódł mnie chyba najbardziej z całej płyty. Nie jest zły. Jest po prostu moim zdaniem przeciętny. Do swojego tytułu nie dorasta niestety.
Kwiaty Krwi- spodziewałem się wizji w stylu "Wśród Kwiatów Zapomnienia" lub może "Króla Świtu". Tymczasem otrzymaliśmy coś zgoła innego. To nie jest zły utwór. To utwór strasznie mocny, mocniejszy chyba jeszcz niż utwory z "Enierównasię MCkwadrat". Wprowadza nastrój tak nietypowy że nadawałby się do ilsutracji jakiejś mrocznej sceny na cmentarzu. Nie mam nastroju na słuchanie go po prostu, ale cenię wizję i kompozycję.
Strumień Iskier- momentami jakbym słyszał utwór Wolne Loty. Podobne przejścia, podobny rytm, odnajduję też podobieństwo do Gwiezdnych Oranżerii. Nie mówię tu o użytych instrumentach ale o klimacie jaki moim zdaniem utwór niesie. Również do przesłuchania kilka razy, bo zaczynał się średnio ciekawie, ale w środku całkiem miło
Wielkie Łowy- spodziewałem się czegoś na kształt Kosmicznych opowiadań, utworu z kopem energetycznym do sześcianu, gdzie momentami panuje wręcz atmosfera marszu wojskowego A tu wyszło coś szybkiego, może w jaimś tam pierwiastku podobne do Bulwarów nad rzeką wspomnień. Ale to jednak nie jest do końca to samo....
Błyski Kolorów I- najpiekniejszy utwór z płyty. Barwy dźwięków, kompozycja, wstawki... śliczny, majstersztyk. Na początku trochę raził mnie dźwięk klasycznego fortepianu, ale dzięki temu ten utwór będzie wkrótce ponadczasowy. Nie jest on ani za bardzo uwspółcześniony elektronicznie, ani nie brzmi zbytnio na lata 80 jak choćby utwory z płyty Ogród Króla Świtu gdzie epokę muzyczną dokładnie słychać Jest uniwersalny dzwiękowo moim zdaniem, podobnie zresztą jego przekaz. Jest tak spokojny w swym wydźwięku że przypomina mi ja wiem "Dziecko Słońca", także "Po Drugiej Stronie...", ale ten tylko do 7 min, gdzie w ostatnich trzec minutach następuje przeciez swoista wolta i zmiana klimatu.
Od razu przywodzi mi na myśl spokojne jesienne popołudnie gdzieś pośród mazowsza
Gdzie Rodzą się Gwiazdy- zdecydowanie ciekawy i drugi moim zdaniem po Błyskach Kolorów, na myśl przywodzi mi słoneczny poranek w plenerze, nie wiem dlaczego Do Markowych utworów moim zdaniem podobieństwo wykazuje do Domu w Dolinie Mgieł, ale też nie do końca. Nietuzinkowy moim zdaniem

To tak moim zdaniem jako kompletnego laika w kwestii muzyki el. wygląda najnowsza płyta pana Marka Bilińskiego FIRE

Wiem że to nie koncert życzeń, ale mam prośbę do pana Marka, jako wielki fan jego twórczości o więcej typowo wirtuozerskich utworów takich jak w drugiej części płyty Pan Marek twierdzi że melodia jest efektem wtórnym przy poszukiwaniu dźwięków. Być może dla twórcy, muzyka, kompozytora tak. Dla takiego przeciętnego odbiorcy jak ja, wstawki są smaczkiem, do serca natomiast trafia coś takiego jak fenomenalna linia melodyczna z "Po Drugiej Stronie Świata", "Fontanny Radości" czy "Domu w Dolinie Mgieł" Sto lat Panie Marku i życzenia kolejnych wydawnictw

DJ JEAN MICHEL - Czyli "nie znam tego pana"

Teo- Tea- transowo RNB- choć ja nie narzekam.

A może to my za dużo się prawdziwej El-Muzy się nasłuchaliśmy- mieliśmy inne wzorce inne dzieciństwo muzyczne. Zeszycik ze spisywanymi audycjami TOP TLEN z dnia 19.02.1995- mam przed soba Łza się w oku kreci
Number one: Tomasz Ostrowski= Kryształowe Łzy
2: AYA R- Nomadeus
3. Deliver- MC: Bracia Syriusza itp. )
Komendarek , Biliński MArek, Tomek Gruberski, Jarek Degurski- Ujarzmić Czas- na kasetce, Aqua, Janusz Popławski i tak dalej.
Potem TD Klaus, RS, JMJarre i inni których słuchamy do dziś- noce nieprzespane na nagrywaniu audycji i obróbe, hihi, na Kasprzaku.
Mu juz som pterodaktyle
Akurat dla mnie ta kwestia ma zupełnie inne podłoże. Wierzcie, bądź nie, ale nigdy nie przepadałem za wspomnianą wyżej muzyką. Nawet w nutach JMJ-a się nie zasłuchiwałem. Co innego szacunek (ten mam), co innego uwielbienie. Osobiście wręcz słucham "nowej muzyki", choć nie tej mainstreamowej z oficjalnych mediów.

Jednak widzę w wypadku czegoś podobnego, jak "Teo & Tea" pewną rzecz, jaka mnie... zwyczajnie boli. W innym miejscu już to sugerowałem. Wydawanie takich płyt oznacza, nie mniej, nie więcej, tylko tanią zgodę na bylejakość. Na schlebianie kompletnie niewyrobionym gustom, na pójście na ewidentną łatwiznę (a kto zna np. Access Virusa, jakiego sobie kupił JMJ wie, co mam na myśli!) itp.

Nie zgodzę się, że "to słuchacze nie nadążają". Nie jest jakimkolwiek usprawiedliwieniem to, aby w imię jakiegoś podnoszenia sprzedaży (sztucznie zresztą pompowanego), należałoby tak obniżać loty. Przecież istnieje mnóstwo przykładów komercyjnego wręcz sukcesu, który jest udziałem trudnej, acz artystycznie wzniosłej płyty. Przykłady można mnożyć. Kiedyś Pink Floyd, Kraftwerk, dziś już chyba tylko Björk, Henryk Mikołaj Górecki, czy Arvo Pärt.

I jedyne "usprawiedliwienie" takich poczynań widzę już tylko w obliczu współczesnego świata, w którym premiowane są cechy... niskie. Zjawisko to zachodzi na wszystkich płaszczyznach, nie tylko w sztuce. To, co jeszcze w moim dzieciństwie uchodziło za dyshonor, dziś jest premiowane.

Jeszcze w podstawówce słyszałem od nauczycieli, że "nie wolno donosić na kolegów", dziś premiowani są ci, którzy sprytem przeskoczą znajomych i będą przed nimi. W dzieciństwie mówiono mi, że pokora, honor, ustępowanie miejsca są cechami wzniosłymi. Dziś "jeśli nie możesz być najlepszy, to bądź chociaż pierwszy", niedawno przeczytałem. Teraz trzeba krzyczeć, jakim to się jest wspaniałym, aby inni ci w to uwierzyli. Wyciszonych pokornie nie nazywa się mędrcami, tylko "życiowymi dupkami, co to nie umieli się ustawić". Kicz jest chwalony, rzeczy trudniejsze, to "sztuka dla sztuki, której nikt nie rozumie". Itp. itd., długo można wymieniać, jak zmieniły się wartości.

I jeśli o to chodzi, to rzeczywiście, "Teo & Tea" doskonale wpisuje się w tę rzeczywistość. I naprawdę nie chodzi tu o nas, "którzy nie nadążają". Kwestia w tym, że cała współczesność już jest grubo w innym miejscu. Jaki świat, takie płyty. Pora na bylejakość.

A cała reszta zeszła do podziemia... Wzniosłe cechy, honor, pokora, koleżeństwo, bezinteresowność, artyzm - także.

Czego teraz słuchacie

BILIŃSKI MAREK-FIRE’08
Pierwsze dwa utwory przyprawiają mnie o wrażenie że Biliński nasłuchał się Prodigy. Eksponowanie perkusji i hard rockowej gitary elektrycznej. „Ostrze ognia” zaś przynosi nam progresywne, ciekawe klimaty. Spokojne „Kwiaty krwi” ocierają się o ambient i muszę rzec że po dłuższej chwili wciągają. „Strumień iskier” to wreszcie TEN Biliński czyli wpadająca w ucho melodia rozpisana na syntezatory. Podobnie jest z „Wielkimi łowami” które z hardcorowym bitem przypominają mi utwory z sesji „Wolne Loty”. Pierwsza część Błysków Kolorów zdecydowanie prowadzi nas ku wspomnieniom z dwóch pierwszych płyt Marka. W ”Gdzie rodzą się gwiazdy” przeszkadza mi breakbeatowy podkład. A część druga „Błysków...” w doniosły sposób (wokaliza) wieńczy krążek. Świetna realizacja ale jednak chyba niedosyt że to nie do końca to co spodziewali się el fani. Ale czy koniecznie musi być to muzyka tylko dla nich?
INOUE TETSU & EDWARDS-UZELL CHARLES & BEAIL DAIMON-AUDIO’00
Gwiazdy FAXu w produkcji bez Namlooka. 1 to odgłosy lotniska, miasta po japońsku, francusku, angielsku przechodzące w zabawy nad szumiącym morzem. To wprowadzenie do opowieści o obecnej cywilizacji – mnóstwo wpleceń rozmów, głosów, odglosów z placu zabaw i klimatyczna, soniczna podróż dźwiękowa ocierająca się o eksperyment i ambient. Zdecydowanie na upalny letni wieczór pod rozgwieżdzonym niebem.
LAMBERT&PALANTIR-FINIS TERRAE’97
Jaki będzie według Lamberta finis terrae? Szum morza w Ancient Shore zdaje się na to odpowiadać...Ta płyta pokazuje dlaczego zaprosił go do wspólnej sesji Parsick a potem znalazł się Rinlange w ‘Ramp. Zarazem świetny przykład jak ewoluuje rzemieślnik w artystę. Znakomite kompozycje i aranżacje –wystarczy posłuchać 21 minut World Of Stones by zrozumieć co mam na myśli. Muzyka ta ponoć powstała spontanicznie podczas pobytu panów w Bretanii ale jest zbyt wycezylowana i dopracowana bym mógł w to uwierzyć. Znakomite.
NAMLOOK PETE –NAMLOOK VII’94
Snuje się przez całą rozciągłość płyty downtempo i jakoś nie za bardzo to wciąga...Takie sobie a nawet nudne...
NAMLOOK PETE –NAMLOOK VIII+IX’94 (2CD)
VIII to chyba najkrótszy CD w dorobku Namlooka; tylko 34 minuty. Modernistyczne eksperymenty, które przekształcają się potem w zrytmizowane struktury – niestety dość monotonne – najciekawszy to Blow the Fuse part 5. IX to suita The Gate to the Milky Way gdzie pierwsze trzy części rzeczywiście przypominają podróż po mlecznej drodze. IV i V przenosi nas w rytmy arabskie, tak przez Kuhlmanna lubiane. I brzmi to znakomicie. Ale od części szóstej anpięcie lekko siada...
NAMLOOK PETE & UZZELL-EDWARDS CHARLES- CREATE’94
Oniryczna wyprawa w eksperymentalne brzmienia z przetworzonymi ludzkimi glosami w tle. Przypomina senne majaki pijaka albo melancholika. Dopiero od Macro VI pojawia się rytm. Moje ulubione części to VIII, IX, XII. Ogólnie interesujące.

Marek Biliński - The Best Of (1998)

Marek Biliński - The Best Of (1998)



Marek Biliński (ur. 17 maja 1953 w Szczecinie) — znany polski kompozytor muzyki elektronicznej, a także multiinstrumentalista wykorzystujący nowoczesne elektroniczne instrumenty klawiszowe. Absolwent Akademii Muzycznej w Poznaniu. Popularność na rodzimym rynku muzycznym zdobył bestsellerowym albumem "Ogród Króla Świtu" oraz wideoklipem "Ucieczka z Tropiku", który przez telewidzów uznany został za najlepszy klip 1984 roku. W tym czasie miał już na swoim koncie kolejną "Złotą Płytę" oraz szereg koncertów w kraju i za granicą (koncertował m.in. w Berlinie, Hamburgu, Bremie, Pradze, Moskwie i Kuwejcie), zaś w plebiscytach na najpopularniejszego instrumentalistę przez pięć kolejnych lat (1981—1985) zajmował pierwsze miejsce.

Lata 1986—1990 spędził w Kuwejcie jako wykładowca w Akademii Muzycznej. Okres ten zaowocował kompozycjami z wpływami muzyki arabskiej. Z powstałych w tym okresie, w Polsce najbardziej znana była fantazja symfoniczna "Twarze Pustyni". Utwór ten miał uświetnić obchody 30-lecia niepodległości Kuwejtu, lecz agresja Iraku uniemożliwiła realizację tego przedsięwzięcia. Po wojnie w Zatoce Perskiej "Twarze Pustyni" wraz z diaporamą fotografika Jacka Woźniaka, reprezentowały Kuwejt na Światowej Wystawie EXPO'92 w Sewilli.

Po powrocie do kraju ponownie zajął należne mu miejsce w polskiej muzyce instrumentalnej. Poza kompaktowymi reedycjami wszystkich wydanych wcześniej albumów, nagrał kolejną płytę "Dziecko Słońca", oraz m.in. recital dla TVP2 pt. "Muzyczne Opowiadania", a jako kompozytor, muzyk i juror często gości w audycjach radiowych i telewizyjnych. Jego muzyka pojawia się w filmach kinowych i telewizyjnych (m.in. "Przyjaciel wesołego diabła" i "Bliskie spotkania z wesołym diabłem"), jak również w teleturnieju — Koło Fortuny, Gali Wręczenia Nagród Polskiego Przemysłu Fonograficznego — "Fryderyk '96, '97" i na płytach CD-ROM w kraju i na świecie, głównie w USA (The Minden Pictures Collection).

W plebiscycie czytelników "Naj, Naj, 1995..." branżowego pisma "Muzyk" M. Biliński został uznany najlepszym kompozytorem i najlepszym wirtuozem syntezatorów.

Pod koniec listopada 1995 odbyła się na scenie Teatru Wielkiego w Poznaniu premiera baletu "Dziecko Słońca" w choreografii Ewy Wycichowskiej i wykonaniu Polskiego Teatru Tańca. Inspiracją tego baletu była płyta M. Bilińskiego "Dziecko Słońca".

W lipcu 1996 w Złotowie artysta wystąpił w międzynarodowym składzie na niezwykłym multimedialnym koncercie – "Początek Światła", gdzie zostały wykonane i zilustrowane laserem, światłem i obrazem wszystkie najważniejsze jego utwory. Koncert ten rejestrowała TVP1, emisja odbyła się 1 września 1996.

W listopadzie 1998 w Filharmonii Narodowej w Warszawie na koncercie z okazji 30-lecia pracy artystycznej Agnieszki Duczmal i jej Orkiestry Kameralnej "Amadeus" wykonano po raz pierwszy utwór M. Bilińskiego "Refleksje I-IV" na orkiestrę kameralną i perkusję. Poszczególne części noszą nazwy miejsc gdzie koncertowała orkiestra A. Duczmal. Utwór ten spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem. W dniu premiery "Refleksje" były już wydane na płycie CD-singel.

Jako pierwszy w kraju i w tej części Europy, idąc śladami Jeana-Michela Jarre'a, wykonał wielkie plenerowe koncerty muzyki i światła w Szczecinie (1993) i w Krakowie (1994), które oglądało łącznie blisko 50 000 widzów. Potem były kolejne koncerty tego typu.[źródło opisu: wikipedia.pl]

Tracklist:

01. Marek Bilinski - Super 515 02:22
02. Marek Bilinski - Dziecko slonca 02:56
03. Marek Bilinski - Fontanna radosci 05:13
04. Marek Bilinski - Blekitne nimfy 04:46
05. Marek Bilinski - Taniec w zaczarowanym gaju 02:09
06. Marek Bilinski - Bulwary nad rzeka wspomnien 04:30
07. Marek Bilinski - Gwiezdne oranzerie 04:01
08. Marek Bilinski - Spiew rajskich ptaków 01:40
09. Marek Bilinski - Poczatek swiata 05:21
10. Marek Bilinski - Ucieczka z tropiku 02:58
11. Marek Bilinski - Kosmiczne opowiadania 03:57
12. Marek Bilinski - Dom w dolinie mgiel 02:41
13. Marek Bilinski - Wolne loty 02:44
14. Marek Bilinski - Porachunki z blizniakami 03:42
15. Marek Bilinski - Po drugiej stronie swiatla 05:03

Info:

ARTiST: Marek Bilinski
TiTLE: The Best Of
GEnRE: Electronica
LAbEL: BIM
StORE DAtE: 00-00-1998
ReLEASE DATE: 07-05-2009
QUALiTY: VBR kbps - 44.1 kHz - Joint Stereo

Cytat:ed2k://|file|Marek.Bilinski-The.Best.Of.(1998).rar|100022883|66A4FFC3F1A4B90DB8038947CA5227AB|/

Poczta Polska jest the best of

zamówiłem i proszę dostarczyli , nic niezginęło

A Tribute To Pink Floyd-Signs Of Life CD1
A Tribute To Pink Floyd-Signs Of Life CD2
Alan Parsons - A Valid Path
Alan Parsons Project - Eve
Alan Parsons Project - On Air
Alan Parsons Project - Stereotomy
Alan Parsons Project - Try Anything Once
Alan Parsons Project - Turn Of A Friendly Card
Alan Parsons Project - Vulture Culture
ALIBABKI - REMANENT
Alvin Lee - Let It Rock
Alvin Lee - Pump Iron
Alvin Lee - Zoom
Alvin Lee AND Ten Years After - Pure Blues
ANDRZEJ ZIELIăSKI - PODRŕ˝ MAGICZNA
APHRODITE'S CHILD - END OF THE WORLD IT'S - FIRE O CLOCK
Artrosis - Fetish
Artrosis - Posrod kwiatow i cieni
Artrosis - Szmaragdowa Noc
Artrosis - W Imie Nocy
Atomic Rooster - Devils Answer
ATOMIC ROOSTER - HEADLINE NEWS
Atomic Rooster - Home To Roost
Atomic Rooster - Live And Raw 70-71
ATOMIC ROOSTER - LIVE AT THE MARQUEE
Ayreon - Into The Electric Castle CD1
Ayreon - Into The Electric Castle CD2
Ayreon - Strange Hobby
Ayreon - The Final Experiment
Ayreon - Universal Migrator Part I The Dream Sequencer
Ayreon - Universal Migrator Part II Flight Of The Migrator
BAD BOYS BLUE - SUPER 20
BARCLAY JAMES HARVEST - Berlin
BARCLAY JAMES HARVEST - Caught In The Light
BARCLAY JAMES HARVEST - EVERYONE IS EVERYBODY ELSE
BARCLAY JAMES HARVEST - Eyes Of The Universe
BARCLAY JAMES HARVEST - Face to Face
BARCLAY JAMES HARVEST - Glasnost
BARCLAY JAMES HARVEST - GONE TO EARTH
BARCLAY JAMES HARVEST - Live
BARCLAY JAMES HARVEST - Live Tapes
BARCLAY JAMES HARVEST - Octoberon
BARCLAY JAMES HARVEST - Once Again
Barclay James Harvest - Ring of Changes
BARCLAY JAMES HARVEST - River Of Dreams
BARCLAY JAMES HARVEST - through the eyes of John Lees
BARCLAY JAMES HARVEST - TIME HONOURED GHOSTS
Barclay James Harvest - Turn of the tide
BARCLAY JAMES HARVEST - Victims of circumstance
BARCLAY JAMES HARVEST - Welcome To The Show
BARCLAY JAMES HARVEST - XII
Bee Gees - Children of the World
Bee Gees - E-S-P
Bee Gees - High Civilization
Bee Gees - Spirits Having Flown
Bee Gees - Still Waters
Bee Gees - This Is Where I Came In
BEE GEES - Three Kisses Of Love
Black Sabbath - Between Heaven And Hell
Budgie - Heavier Than Air CD1
Budgie - Heavier Than Air CD2
Budgie - Life in San Antonio
Budgie - We Came, We Saw CD1
Budgie - We Came, We Saw CD2
Classix Nouveaux - Classix
Classix Nouveaux - The Very Best of Classix Nouveaux
Collage - Basnie
Collage - Changes
Collage - Moonshine
Collage - Nine Songs of John Lennon
Collage - Safe
CZERWONO-CZARNI - 17000000
CZERWONO-CZARNI - BĄdÂŤ dziewczynĄ moich marzeä
CZERWONO-CZARNI - CZERWONO-CZARNI
CZERWONO-CZARNI - Zakochani sĄ sami sa Ëświecie
DIANA KRALL - ALL FOR YOU
DIANA KRALL - BUSHNELL VOL.1
DIANA KRALL - BUSHNELL VOL.2
Diana Krall - Live in Paris
DIANA KRALL - LOVE SCENES
Diana Krall - Only Trust Your Heart
DIANA KRALL - SING FOR ME VOL.1
DIANA KRALL - SING FOR ME VOL.2
DIANA KRALL - STEEPING OUT
Diana Krall - When I Look In Your Eyes
Drupi - Drupi
Earth AND Fire - Atlantis
Earth and Fire - Earth and Fire
Earth and Fire - Song of the Marching Children
Eric Clapton - 24 Nights CD1
Eric Clapton - 24 Nights CD2
Eric Clapton - Another Ticket
Eric Clapton - August
eric clapton - Behind the Sun
Eric Clapton - Blues
Eric Clapton - E.C. Was Here
Eric Clapton - Just One Night CD1
Eric Clapton - Just One Night CD2
Eric Clapton - Money and Cigarettes
Eric Clapton - no reason to cry
Eric Clapton - Rainbow Concert
Eric Clapton - Reptile
Eric Clapton - Rush
Eric Clapton - There's One In Every Crowd
eric clapton - Time Pieces Best of Eric Clapton
Ewa Demarczyk - Golden Years
Ewa Demarczyk - Piosenki Zygmunta Koniecznego CD1
Ewa Demarczyk - Piosenki Zygmunta Koniecznego CD2
FIREBIRD - DELUXE
GIPSY KINGS - THE VERY BEST CD1
GIPSY KINGS - THE VERY BEST CD2
Glenn Hughes - A Tribute To Tommy Bolin
Glenn Hughes - Addiction
Glenn Hughes - Feel
Glenn Hughes - From Now On
Glenn Hughes - L.A. Blues Authority Vol.2
Glenn Hughes - Songs in the Key of the Rock
Glenn Hughes - Thrall
Glenn Tipton - Baptism Of Fire
heart - bad animals
heart - bebe la strange
Heart - Brigade
Heart - Desire Walks On
heart - heart
Indukti - S.U.S.A.R
Jethro Tull - 25th Anniversary Box Set-Carnegie Hall NY1970
JETHRO TULL - A
Jethro Tull - A Little Light Music
JETHRO TULL - A PASSION PLAY
Jethro Tull - Aqualung Live
JETHRO TULL - BENEFIT
JETHRO TULL - BROADSWORD AND THE BEAST
Jethro Tull - Bursting Out CD1
Jethro Tull - Bursting Out CD2
Jethro Tull - Catfish Rising
Jethro Tull - Christmas Album
Jethro Tull - Crest Of A Knave
JETHRO TULL - DEFINITIVE COLLECTION CD1
JETHRO TULL - DEFINITIVE COLLECTION CD2
JETHRO TULL - DEFINITIVE COLLECTION CD3
Jethro Tull - Dot Com
Jethro Tull - In Concert (BBC) Hammersmith 1991
Jethro Tull - Livivng In The Past
JETHRO TULL - MINISTRELL IN THE GALLERY 1975
Jethro Tull - Nightcap-Chateau D'isaster
Jethro Tull - Nightcap-Unreleased and Rare Tracks
Jethro Tull - Rock Island
Jethro Tull - Songs from the wood
JETHRO TULL - STAND UP
JETHRO TULL - STORMWATCH
JETHRO TULL - THICK AS A BRICK-TOUR JAPAN 1972 CD1
JETHRO TULL - THICK AS A BRICK-TOUR JAPAN 1972 CD2
JETHRO TULL - THIS WAS
JETHRO TULL - TOO OLD TO ROCK N ROLL TOO YOUNG TO DIE
Jethro Tull - Under wraps
JETHRO TULL - WAR CHILD
Jimmy Page and Albert Lee - Abracadabra
Judas Priest - Live in London CD1
Judas Priest - Live In London CD2
Judas Priest - Live Meltdown '98 CD1
Judas Priest - Live Meltdown '98 CD2
Kansas - Always Never The Same
KANSAS - AUDIO VISIONS
Kansas - Device-Voice-Drum CD1
Kansas - Device-Voice-Drum CD2
KANSAS - Drastic Measures
KANSAS - FREAKS AND NATURE
KANSAS - IN THE SPIRIT OF THINGS
KANSAS - KANSAS
Kansas - Live at the Whiskey
KANSAS - MONOLITH
KANSAS - POWER
Kansas - Somewhere to elsewhere
KANSAS - SONG FOR AMERICA
Kansas - Two For The Show
KANSAS - VINYL CONFECTION
Krzysztof Klenczon - Trzy korony - Powiedz stary gdzies ty byl
Kula Shaker - Kula Shaker
KULA SHAKER - PEASANTS PIGS AND ASTRONAUTS
Le Orme - Collage
Le Orme - Contrappunti
Le Orme - Florian
Le Orme - Piccola rapsodia dell'ape
Le Orme - Uomo Di Pezza
Manfred Mann's Earth Band - ANGEL STATION
Manfred Mann's Earth Band - CHANCE
Manfred Mann's Earth Band - CRYMINAL TANGO
Manfred Mann's Earth Band - Glorified Magnified
Manfred Mann's Earth Band - live Budapest 1984
Manfred Mann's Earth Band - Manfred Mann's Earth Band
Manfred Mann's Earth Band - MESSIN
Manfred Mann's Earth Band - Nightingales AND Bombers
Manfred Mann's Earth Band - Soft Vengeance
Manfred Mann's Earth Band - Solar Fire
Manfred Mann's Earth Band - THE GOOD EARTH
Manfred Mann's EARTH BAND - The Roaring Silence
Manfred Mann's Earth Band - Watch
Manfred Mann's Plain Music - Plains Music
MANFRED MANNS EARTH BAND - SOMEWHERE IN AFRICA
Marek Bilinski - Dziecko Slonca
Marek Bilinski - E=mc2
Marek Bilinski - Ogrod Krola Switu
Marek Biliäski - Wolne loty
Marek Grechuta - Dni, kt˘rych nie znamy
MAREK GRECHUTA - DODATKOWE NAGRANIA
MAREK GRECHUTA - DROGA ZA WIDNOKRES
Marek Grechuta - Dziesiec waznych slow
Marek Grechuta - Jeszcze pozyjemy
Marek Grechuta - Krajobraz Pelen Nadziei
Marek Grechuta - Magia oblokow
Marek Grechuta - Niezwykle miejsca
Marek Grechuta - Piesni do sˆ˘w Tadeusza Nowaka
Marek Grechuta - Spiewajace obrazy
Marek Grechuta - Szalona Lokomotywa
Marek Grechuta - W malinowym chrusniaku
Marek Grechuta - Wiosna ach to ty
Marek Grechuta AND Anawa - Marek Grechuta AND Anawa
MAREK GRECHUTA I ANAWA - KOROWŕD
MAREK GRECHUTA I ANAWA - Ocali† od zapomnienia
Michael Schenker - Adventures Of The Imagination
Michael Schenker - Dreams And Expressions
Michael Schenker - Thank You
Michael Schenker Group - Arachnophobiac
Michael Schenker Group - Assault Attack
Michael Schenker Group - Michael Schenker Group
Michael Schenker Group - One Night At Budokan
Michael Schenker Group - Rock Will Never Die
Michael Schenker Group - The Michael Schenker Group
Michael Schenker Group - The Unforgiven
Michael Schenker Group - Unforgiven World Tour CD1
Michael Schenker Group - Unforgiven World Tour CD2
Mike Oldfield - Airborn
Mike Oldfield - AMAROK
MIKE OLDFIELD - COLLABORATIONS
Mike Oldfield - Discovery
Mike Oldfield - Earth Moving
MIKE OLDFIELD - Exposed CD1
MIKE OLDFIELD - Exposed CD2
Mike Oldfield - Guitars
MIKE OLDFIELD - HERGEST RIDGE
Mike Oldfield - Incantations
Mike Oldfield - Islands
Mike Oldfield - Light + Shade cd1
Mike Oldfield - Light + Shade CD2
Mike Oldfield - Music Wonderland
MIKE OLDFIELD - OMMADAWN
MIKE OLDFIELD - PLATINIUM
MIKE OLDFIELD - QE2
Mike Oldfield - The Best Of-Elements
Mike Oldfield - The Killing Fields
Mike Oldfield - The Millennium Bell
Mike Oldfield - The Songs of Distant Earth
Mike Oldfield - Tr3s Lunas
Mike Oldfield - Voyager
Nazareth - Close Enough For Rock 'N' Roll
Nazareth - Exercises
Nazareth - Expect No Mercy
Nazareth - Nazareth
Nazareth - No Mean City
Nazareth - Play 'N' The Game
Nazareth - Snakes 'N' Ladders
Nazareth - Snaz Live CD1
Nazareth - Snaz Live CD2
Niebiesko - Czarni - Mamy dla was kwiaty
Niebiesko - Czarni - TWARZE
Niebiesko Czarni  - Naga
Niebiesko-Czarni - Alarm!
Niebiesko-Czarni - Niebiesko-Czarni
NIEMEN AND SBB - STRANGE IS THIS WORD
Nurt - Nurt
OMEGA - 10000 LEPES
OMEGA - SCILLAGOK UIJAN
Orchestral Manoeuvres In The Dark - Architecture AND Morality
Orchestral Manoeuvres In The Dark - Liberator
Orchestral Manoeuvres In The Dark - Orchestral Manoeuvres In The Dark
Orchestral Manoeuvres In The Dark - Organisation
Orchestral Manoeuvres in the Dark - Sugar Tax
Orchestral Manoeuvres In The Dark - Universal
Polanie - Polanie
PROCOL HARUM - A SALTY DOG
Procol Harum - A whiter shade of pale
PROCOL HARUM - BROKEN BARRICADES
PROCOL HARUM - HOME
PROCOL HARUM - LIVE
PROCOL HARUM - NINTH
Procol Harum - Pandora's Box
PROCOL HARUM - SHINE ON BRIGHTLY
PROCOL HARUM - SOMETHING MAGIC
Procol Harum - The Long Goodbye
Procol Harum - The Prodigal Stranger
PROCOL HARUM - The Well's On Fire
Red box - Motive
Riverside - Out Of Myself
Riverside - Second Life Syndrome
Roger Hodgson - Hai Hai
Roger Hodgson - In The Eye Of The Storm
Roger Hodgson - Open The Door
Roger Hodgson - Rites ...

więcej »

Marek Biliński - Hotel Hilton Warszawa 17.05.2007

W czwartkowy wieczór, 17 maja 2007 w warszawskim hotelu Hilton, miał miejsce występ Marka Bilińskiego. Artyście, tym razem towarzyszył zespół w składzie: Tomasz Łosowski – perkusja, Wojciech Pilichowski – bas oraz Krzysztof Misiak– gitara prowadząca. Impreza miała charakter zamknięty a organizatorem imprezy był polski oddział Google
Koncert rozpoczęto przewrotnie utworem Ucieczka z Tropiku. Kawałek zagrany w „grupie”, pomimo i tak potężnego ładunku dźwięków w pierwotnej wersji, teraz otrzymał rockowego charakteru. Kolejnym utworem było dziecko Słońca, bardzo sympatycznie „wzmocniony” delikatną perkusją Tomka Łosowskiego oraz umiejętnymi dogrywkami Krzysztofa Misiaka, należy też wspomnieć subtelną pracę basu, czyli zgranie z całością Wojtka Pilichowskiego. Następnie usłyszałem Kosmiczne opowiadania, tak jak w pierwszym utworze, dynamiczny „oryginał”, dzięki wsparciu zespołu, nabrał rockowego smaczku,. Mieszające się solówki Misiaka z solówkami Bilińskiego oraz żywa perkusja wspomagana basem, sprawiły, że utwór, który słyszałem dzisiątki razy, zabrzmiał świeżo i nad wyraz przyjemnie. Kolejny utwór i kolejny „przebój” – Dom w dolinie mgieł. Wyraźnie zaznaczona główny temat utworu jako solówka na syntezatorze w wykonaniu Bilińskiego, tym razem pierwszą część wspomaga bas Pilichowskiego a dopiero pod koniec włącza się do zabawy Misiak, ale otrzymujemy fajny pokaz jego możliwości gitarowych. Kolejny utwór, to znany dotychczas pod tytułem Porachunki z Bliźniakami a obecnie przemianowany na Poranki z Bliźniakami popis wszystkich znajdujących się na scenie muzyków. Solóweczki Bilińskiego na syntezatorach, ostro łomoczący w gary Tomek Łosowski,ten basik Pilichowskiego i solówki gitarowe Misiaka. Utwór kończy dialog syntezatora z gitarą prowadzącą, bardzo ale to bardzo przyjemny, solidny kawałek, prezentujący nam kunszt muzyków. Przebój za przebojem, czyli Bulwary nad rzeką wspomnień. Ponownie mamy możliwość zapoznać się z dużymi umiejętnościami Bilińskiego w grze na syntezatorach, które wspomaga brzmieniowo Pilichowski na basie. „Wkrada” się też do utworu delikatna solówka na perkusji w wykonaniu Tomka Łosowskiego, a utwór kończy się w stylu zespołu Pink Floyd, brzmienia znanego z początku lat osiemdziesiątych. Po Bulwarach ..., Pilichowski pokazuje, że gitara basowa, nie służy tylko do akompaniamentu. Przez prawie cztery minuty, Wojtek szaleje. Oprócz umiejętności gry, zapoznajemy się z umiejętnością wciągnięcia publiczności do „zabawy”. W końcówce popisu Wojtka, wokalnie udziela się też Biliński, akcentując pociągnięcia basu przez dodanie „O”. Po basowych popisach, czas na kolejny hit, Wolne loty. Ponownie rockowy charakter utworu z silnym akcentem głównego motywu na syntezatorowe solówki. „Hit Parade” trwa, Ucieczka z tropiku, tak to nie pomyłka już drugi raz dzisiejszego wieczora, w której silnie udziela się bas Pilichowskiego. Ponownie nienagannie zaaranżowany na zespół i bardzo dobrze wykonany prze muzyków utwór, w którym Biliński raczy nas „ćwierkaniem na gałach” oraz wieloma solówkami, które „zagłusza” Misiak na gitarze a wspomaga go w tym mocno Łososki i Pilichowski. Miłe dla ucha i pomimo leciwości utworu, w tej wersji bardzo przyjemny w odbiorze. Pierwotnie powinien nastąpić koniec występu, bo jak rozmawiałem z Bilińskim kilka dni wcześniej, przedstawiciele Googla, zakontraktowali tylko 45 minut występu. Biliński przedstawił muzyków, znajdujących się na scenie i zapowiedział jeszcze jeden utwór, kończący koncert. Tym utworem był Czad, kawałek z najnowszej płyty Bilińskiego. Dynamiczny z ukierunkowaniem raczej na instrumenty wspomagające, w którym syntezatory stanowią raczej tło do rockowej warstwy utworu, z ciekawą wokalizą w wykonaniu Bilińskiego coś na kształt wykrzykiwanych, gwałtownych komunikatów o bliżej niezidentyfikowanej treści. Ciekawy ale uwaga, mający zupełnie inny charakter niż znana nam dotychczasowa twórczość Bilińskiego. Zespół opuścił scenę ale został ponownie „wezwany” przez konferansjera, wspomaganego publicznością. Pierwszym bisem był utwór Super 515, ponownie wspomaganie towarzyszących Bilińskiemu muzyków, stwarza nowy, „u’rock’owiony” charakter utworu. Mamy i solówki na syntezatorach, gitarowe popisy Misiaka i Pilichowskiego oraz wzorowe podawanie rytmu w wykonaniu Łosowskiego. Utwór kończy Misiak, który przez prawie trzy minuty prezentuje nam możliwości „fuzów” jego gitary. Żartobliwie zaniepokojony Biliński, kończy jego popis tekstem, że Krzysio odleciał i że takimi efektami odbiera mu pracę. Następuje kolejny pokaz możliwości muzyka biorącego udział w koncercie, czyli dwuminutowe solo na perkusji w wykonaniu Tomka Łosowskiego, jest i trochę werbelków i trzaskających czyneli, są i pogłosy kongo, solidny kawalek roboty. Całość występu kończy prezentowany już wcześniej utwór Czad z najnowszej, planowanej na jesień płyty Marka Bilińskiego.
Nie opisuję spotkania z zespołem w pokoju hotelowym przed koncertem oraz rozmów z Markiem Bilińskim po koncercie, bo mają one raczej prywatny charakter.
Jedyne co mogę dodać, to że nowa płyta na jesieni (jest już gotowa) ale względy komercyjne zmuszają do premiery dopiero jesienią. Później Biliński ma w planach zająć się przygotowaniem do publikacji materiału ze swojej „działalności” filmowej i teatralnej. Nie podam szczegółów aby nie zapeszyć, napiszę tylko, że warto czekać.

W celu ułatwienia, zebrana w jedną całość, lista utworów:
Ucieczka z Tropiku
Dziecko Słońca
Kosmiczne opowiadania
Dom w dolinie mgieł
Poranki z Bliźniakami (pierwotna nazwa Porachunki z Bliźniakami)
Bulwary nad rzeką wspomnień
Pilichowski solo na gitarze basowej
Wolne loty
Ucieczka z Tropiku
Czad

Bisy:
Super 515
Misiak gitarowe solo
Łosowski solo na perkusji
Czad

Fotorelacja: Biliński w Hiltonie

Mini Recenzje

KLARE FRANK-ELECTRONIC IMPRESSIONS’95
To pierwszy solowy materiał Klare’a po czasowym zawieszeniu działalności zespołu Traumklang (ale nie pierwszy w ogóle – w 1986 roku wydał kasetę SoloDreams kiedy grał jeszcze w Synco). To nie NBS a syntezatorowe melodyjki i to w otoczce rockowej. Nic tu na kolana nie rzuca ewentualnie może zaciekawić (np. Osmania Theme). Niekoniecznie.
LAZAROV SIMO- THE CITY’79
To debiutancka płyta prekursora bułgarskiej elektroniki. Simo Lazarov (1948) założył i prowadził pierwsze studio muzyki elektronicznej przy bułgarskim radio (1973-1999). Jest też wykładowcą (profesorem muzyki elektronicznej) z inżynierii dźwięku, elektroniki i muzyki komputerowej przy Akademii Muzycznej, Akademii Technicznej ( badania nad nad użyciem syntezy barw dzwięków w algorytmicznych kompozycjach muzycznych, komputerowe programy muzyczne) i Uniwersytecie Sofijskim. Brał udział w ponad 1500 koncertach, ostatnio tworzy olbrzymie otwarte koncerty łączące różne dziedziny sztuki, skomponował ponad 100 soundtracków, napisał 9 książek i wydał 9 winyli i 26 CD. Jest szeroko znanym i uznawanym twórcą muzyki elektronicznej i elektroakustycznej nominowanym w 1995 roku do miana muzyka roku w Bułgarii i pomysłodawcą International Electro-Acoustic, Electronic and Computer Music Forum-Festival Computer Music Space. Choć to ramota i słychać ograniczenia sprzętowe to jednak z tego co miał Lazarov wycisnął co można. Miłośnicy analogów powinni być zadowoleni choć do np. Józefa Skrzeka z tego okresu Lazarovi daleko.
FERVANT THIERRY-SEASONS OF LIFE’81
I jakże odmienna od debiutu płyta. Dodanie dużej dawki rocka progresywnego i wykorzystanie elementów zarezerwowanych dla muzyki klasycznej (sekcja smyczków i solówki na skrzypcach) znakomicie wpłynęły na oryginalność tej muzyki. Chronos np. podano właśnie za pomocą smyków, dźwięku syntha przypominającego tykanie zegara i delikatnej poświaty wysokich tonów z analogowych keyboardów. Przebojem jak dla mnie jest Initiation wykorzystujące świetnie wokoder i stringi. Świetna płyta-polecam.
NAVIGATOR-NORTHERN CONSEQUENCE’00
”Northern ConSequence” był pierwszym (na razie wydali 3) albumem międzynarodowego projektu Navigator skupiającego muzyków m.in. wEirD, Kubusschnitt i Patchwork. Rdzeniem grupy są Duńczycy Tony Andersen i Kent Eskildsen ( duet Kenton Files, Eskilden jest autorem książki „30 Years Of Dreaming” o Tangerine Dream) i Niemiec Jens Peschke (wEirD, [‘ramp], Kubusschnitt), którzy spotkali się poprzez internet na liście dyskusyjnej Groove Unlimited. Oryginalnym pomysłem było wykorzystanie potencjału internetu do tworzenia interaktywnego ale okazało się szybko że jego możliwości są jeszcze zbyt ku temu małe i jedynie mogli wymieniać mailami zarysy koncepcji. W koncu panowie spotkali się wiosną 1998 roku w Holandii a potem dokonali dogrywek w Danii i Niemczech. Mastering miał miejsce w Grudniu 1999 a w Marcu 2000 roku płytę udostępnił ”Invisible Shadows”. Panowie przelewają się miedzy różnym obrazowaniem od ostrych riffów gitary elektrycznej po fortepian na tle dźwięków przybliżonych do NBS. Przewidywalne, nic nie wnoszące do gatunku...
PINHAS RICHARD-ICELAND’79
Ten album nagrany w Heldon Electronic Studio i Ramsès Studio w Paryżu a remiksowany w Davout ma cechy ambitnej próby zmierzenia się z elektroniką eksperymentalną. Surowe, ascetyczne, monotonne brzmienia przypominające przetworzone dźwięki pracującej maszyny albo pociągu w ruchu, eksperymentalne tło i jednostajne solowe granie, snujące się pasaże tworzą zwartą całość która eksploduje jak dla mnie w piękny sposób w ostatniej w wersji LP opowieści dedykowanej F.-S. Fitzgeraldowi –„Greenland” gdzie znakomicie obok powracającej, zapętlonej kody, świetnie w tle słychać pracę stonowanej progresywnej perkusji i przelewające się wysokie dźwięki efektów plus świetne solówkowe pasaże. Dodany do reedycji na CD w 1992 roku „Wintermusic”, Pinhas w całości zrealizował na polymoogu i idealnie nadaje się do treści płyty. Lekko odrealnione, eksperymentalne ale w granicach miłych dla ucha dźwięków. Interesująca zawartość polecana przeze mnie do nocnego słuchania...
PREMA ASHOK-STRANGER IN THE STRANGE LAND’95
Jak napisano we wkładce płyty Ashok Prema gra na keyboardach od wczesnych lat 80 tych a inspirację dostarczyło przypadkowe zetknięcie w 1976 roku z muzyką z płyty Phaedra Tangerine Dream...A do tego czasu Prema słuchał głównie muzyki do bollywodzkich filmów. Bowiem to hindus osiadły w Wlk. Brytanii. Jego pochodzenie i wpływ tamtejszej muzyki dodaje unikalnej perspektywy jego muzyce. I rzeczywiście wpływy słychać –zwróciłbym uwagę na początek utworu Unicorn jak i pracę gry na bębnach charakterystyczne dla kultury indyjskiej a wszystko na tle dobrej el muzyki. Wiele zmiennych ciekawe aranże, melodyjne nie zawsze berlińskie granie. Sporo tu interesujących sposobów ekspresji choćby Triangle Of Succession brzmiący trochę jak pokłosie New Romantics czy Artist’s Palette at Wai-O-Tapu gdzie sięga po chorały gregoriańskie które wpleciono w niebanalną melodię. Nie jest to bynajmniej arcydzieło ale słucha się z dużą przyjemnością więc –polecam.
PADILLA CRAIG-BELOW THE MOUNTAIN’08
Jestem trochę tą płytą rozczarowany. Po Genesis spodziewałem się czegoś równie dobrego a tymczasem czuję niedosyt. Mamy tu Space Music która zamiast błogich pociągnięć syntezatorowej klawiatury wydobywa ze swej sztalugi paletę wyraźnych, mocniejszych dźwięków połączonych z amerykańskim sposobem sekwenserowania gdzie sinusoidy są miękkie ...Jakoś mnie to do końca nie wciąga ale na pewno znakomity jest wstęp „Currents”, minimalistycznie spokojny, przepiękny melodyjny fragment SM.
ROTHER MICHAEL-RADIO ’93
Rother (1950) urodzony w Monachium dorastał w Anglii i Pakistanie. Uczestnik pierwszych nagrań Kraftwerk, założyciel NEU!, współtwórca razem z Moebiusem i Roedeliusem Harmonii czyli późniejszego Cluster – czyli chodząca historia krautrocka. Płyta zawiera 21 singlowych wersji utworów Rothera z lat 1977-1993 w tym 6 premierowych Powiem szczerze że nagrania Rothera nigdy szczególnego wrażenia na mnie nie robiły a tu mamy do czynienia z kawałkami o dużej zwartości gdyż nie przekraczają singlowych 4 minut, kilka poddano odświeżającemu remiksowi, dzięki czemu mamy bardzo sympatyczny el pop. Po nich zaczyna się chronologiczny festiwal nagrań Rothera. Mają one zacięcie rockowej muzyki instrumentalnej gdzie syntezatory albo w ogóle się nie pojawiają albo tworzą raczej tło dla perkusji i gitary.
SEEFEEL-QUIQUE’93
Londyński kwartet Seefeel istniał w latach 1993-1996 i pozostawił po sobie 3 pełne płyty. Ich muzyka usadowniona jest pomiędzy dream popem a IDM. Najlepiej wspomina się właśnie tą, debiutancką płytę. Po rozstaniu, każdy podążył swoją drogą (znam projekt Disjecta, Marka Clliforda). Ich nagrania odkurzono dzięki remiksom Auterche i Aphen Twin co spowodowało reedycję albumu Quique (Redux Edition) w 2007 roku z dodanym rzadkim materiałem. Jednostajne ale wcale nie industrialne ale bardziej łagodne, mocniej osadzone w popie struktury witają nas na początek. Złagodzona prawie melodyjna forma industrialu z dodanymi żeńskimi wokalizami. Dość monotonne a przez to raczej nużące...Jeśli coś mialbym wyróżnic to tylko Trough You napisane przez Clliforda.
SPACE-JUST BLUE’78
Marouani pochodzący z Monako odebrał gruntowne wykształcenie muzyczne (fortepian, konserwatorium paryskie) i próbował kariery już w połowie lat 70 tych ale prawdziwą karierę zaczął robić pod dyktando pewnego splotu okoliczności. 24 letni Marouani dostał zlecenie stworzenia tematu przewodniego do programu TV poswięconego postaci znanej astrolog Elizabeth Tessier a na wszystko dostał kilka godzin. Napisał wtedy utwór Magic Fly, który pewno niezaistniałby gdyż program został zawieszony ale przypadkowo usłyszał jego wersję roboczą Jean-Claude Bourret prowadzący codzienny program w RMC i wybrał go jako temat muzyczny. Po każdej emisji rozdzwaniały się setki telefonów gdzie ten utwór można kupić na singlu. Reszta to już historia –to jeden z najlepiej sprzedawanych francuskich singli w historii. Projekt Space to dla mnie takie prawie dyskotekowe el. Wpadające w ucho w rytmie tanecznym melodie, nasuwają myśl że kontynuatorem myśli później był Laser Dance (zwróźmy uwagę na nalogię okładek –też ulubiony motyw kosmicznych pojazdów). Wszystko w żywych, modnych wówczas rytmach funky czywiście są przełamiana w postaci spokojniejszych form (Secret Dreams, Blue Tears). Staroć dla fanatyków el muzyki.
***************************************************************************

Archiwalia Part V

KOEPPER JEFFREY- ETHEREA’03
Zapierająca dech w piersiach płyta. Otwierający Between Dreams to dryfujące piękne dźwięki, spokojny Distant Light ciąży ku ambientowi, Timeless to wyciszone sekwenserowanie i dopiero na Ancient Sunlight zaczyna się bardziej dynamiczne granie ale od Spiraling wchodzimy w przecudnej urody SM jak dla mnie obraz z lotu ptaka bezmiaru piasków pustyni z rozgwieżdżonym niebem w tle. Bardzo klimatyczna płyta.
KOEPPER JEFFREY-MOMENTUM’06
Koepper to podopieczny Steve Roach’a. Ale nie do końca na nim się wzoruje. Płytę rozpoczyna mocne, męskie melodyjne sekwenserowanie (Byzantine Machine) by przejść w opis kosmicznej pustki ( Outside) i tak jeszcze jedna para a potem już typowy szczerze nic nie wnoszący Berlin.
IGANOWICZ ADAM- AIR’08(SP)
Najpierw zetknąłem niechcący Adama z Maciejem Braciszewskim z DSP Studio Gniezno a potem dostałem tego pięknie wydanego singla. Przebojowe Ready To Take Off emulowało w Clear To Take Off. Utwór rzeczywiście oczyszczono, podrasowano i wydłużono. „Narodziny słońca” zdecydowanie narzucają skojarzenie z jakimś zagubionym utworem z sesji Ogród króla Świtu Bilińskiego. Tytułowy „AIR” ma zaś w sobie coś z Jarre’a i jego pływających, wodnistych klimatów. Kto lubi melodyjną elektronikę niech się nie waha. Świetne.
KURYŁO PAWEŁ –ETAPY’08
Bardzo sympatyczna płyta gdzie Paweł wyciąga z lamusa analogowe brzmienia poczciwych lat osiemdziesiątych. Elegancko, melodyjnie, urozmaicone. Polecam.
ADAM IGANOWICZ-ADAM IGANOWICZ’08
Wszyscy lubiący pierwsze nagrania Bilińskiego czy Jarre’a z okresu Oxygene i Equinoxe powinni poznać ta płytę. Choćby dla romantycznego kawałka Wspomnienie czy przebojowego Clear To Take Off. Warto.
TOWARZYSTWO ELEKTRYCZNE –MUZYKA DO FILMU WIDMA’06
Radek Sawicki rozwalił mnie tą płytą. Dobre, wpadające w ucho kawałki w zestawieniu z eksperymentalnymi dźwiękami dwukrotnie wspartymi dziwnymi, ekstrawaganckimi monodeklamacjami. Wciąga.
LAMBERT -INSIDE OUT’91
Nieskomplikowana elektronika lat osiemdziesiątych nic nowego nie wnosząca do gatunku, ale jak najbardziej do posłuchania. Dużo rockowej gitary, perkusji, podkładów charakterystycznych dla ówczesnych piosenek. Czyli coś co nazywam noisy el i za czym nie przepadam. Dopiero od siódmej kompozycji (Sun) robi się ciekawie a rzecz ósma (Dolphin’s Cry) brzmi jak jakaś sekwencyjna kompozycja TD z najlepszych ich lat.
LAMBERT –MIRROR OF MOTIONS’93
Prog rockowo plus syntezatory analogowe. I jakoś lepiej niźli na Inside Out. Doroślej. I znowu to najciekawsze granie jest pod koniec płyty z mięsistym sekwenserowaniem w Soaring Fight i podrabianiem stylu TD z początku lat 90 tych ( Drifting Away).
LAMBERT-DIMENSIONS OF DREAMS’95
Nareszcie pełna superlatyw reakcja na solowy album Lamberta Rinlange. Już wprowadzający Impetus pozwala na konstatacje że Lambert załapał na czym polega el muzyka, co potiwerdza kolejny utwór, suita Trance Journey. Ale tak naprawdę niezwykle jest pod koniec: vangelisopodobny Maelstrom dziwny Yonohamo i niezwykle pięknej urody Two Worlds.
BILIŃSKI MAREK-FIRE’08
Pierwsze dwa utwory przyprawiają mnie o wrażenie że Biliński nasłuchał się Prodigy. Eksponowanie perkusji i hard rockowej gitary elektrycznej. „Ostrze ognia” zaś przynosi nam progresywne, ciekawe klimaty. Spokojne „Kwiaty krwi” ocierają się o ambient i muszę rzec że po dłuższej chwili wciągają. „Strumień iskier” to wreszcie TEN Biliński czyli wpadająca w ucho melodia rozpisana na syntezatory. Podobnie jest z „Wielkimi łowami” które z hardcorowym bitem przypominają mi utwory z sesji „Wolne Loty”. Pierwsza część Błysków Kolorów zdecydowanie prowadzi nas ku wspomnieniom z dwóch pierwszych płyt Marka. W ”Gdzie rodzą się gwiazdy” przeszkadza mi breakbeatowy podkład. A część druga „Błysków...” w doniosły sposób (wokaliza) wieńczy krążek. Świetna realizacja ale jednak chyba niedosyt że to nie do końca to co spodziewali się el fani. Ale czy koniecznie musi być to muzyka tylko dla nich?
INOUE TETSU & EDWARDS-UZELL CHARLES & BEAIL DAIMON-AUDIO’00
Gwiazdy FAXu w produkcji bez Namlooka. 1 to odgłosy lotniska, miasta po japońsku, francusku, angielsku przechodzące w zabawy nad szumiącym morzem. To wprowadzenie do opowieści o obecnej cywilizacji – mnóstwo wpleceń rozmów, głosów, odglosów z placu zabaw i klimatyczna, soniczna podróż dźwiękowa ocierająca się o eksperyment i ambient. Zdecydowanie na upalny letni wieczór pod rozgwieżdzonym niebem.
LAMBERT&PALANTIR-FINIS TERRAE’97
Jaki będzie według Lamberta finis terrae? Szum morza w Ancient Shore zdaje się na to odpowiadać...Ta płyta pokazuje dlaczego zaprosił go do wspólnej sesji Parsick a potem znalazł się Rinlange w ‘Ramp. Zarazem świetny przykład jak ewoluuje rzemieślnik w artystę. Znakomite kompozycje i aranżacje –wystarczy posłuchać 21 minut World Of Stones by zrozumieć co mam na myśli. Muzyka ta ponoć powstała spontanicznie podczas pobytu panów w Bretanii ale jest zbyt wycezylowana i dopracowana bym mógł w to uwierzyć. Znakomite.
OMEGA SYNDICATE-BAPTISM OF WIRE’07
Moje kolejne spotkanie z istniejącym od 2002 roku duetem Xan Alexander, David Gurr. Panowie nadal grają tradycyjny berlin czyli nic nowego ale słucha się ok. Ze wskazaniem na Haunted.
PREMA ASHOK-ELECTRIC EYES OF MAN’01
Ten twórca to dość egzotyczna postać bo to hindus osiadły w Wlk. Brytanii zakochany we wczesnym Tangerine Dream. Na tym drugim spośród jak dotąd trzech albumów sygnowanych jego nazwiskiem, Prema stara się jak może odświeżyć nurt BS i wychodzi to całkiem zgrabnie a nawet bardzo interesująco. (Mirror Images, Turnissimo, Electric Eyes of Man). A że bardzo ciekawie jest na większości tego krążka to szczerze go polecam.
PARSICK STEPHEN-TRACES OF THE PAST (REDUX)’07
To zbiór nagrań stworzonych w latach 1994-1997 z udziałem Hoffmann Hoocka (utwory 1,2.3 i 6) a wydany na debiutanckim albumie w 1998 roku. Reedycja pozwoliła artyście na poprawki rzeczy które uznał za niedoskonałe – stąd odszumianie, remiksowanie i tym podobne zabiegi. Jeśli chodzi o treść już od początku mamy do czynienia z chwytającym za gardło sekwenserowaniem z bardzo dobrym rozłożeniem przeróżnych dźwiękowych wstawek w tle. Wyróżniłbym Beneath The Surface, Ashram, The Keeper Of Time, Quicksilver Sea. Szczerze polecam.
PYRAMID PEAK –EVOLUTION’07
Płytę uznano za dość nierówną ale to po części wina sekwenserowego 11 minutowego nieba, przyćmiewającego resztę zawartości krążka czyli fenomenalnego Gravity otwierającego to wydawnictwo, utworu nieodparcie kojarzącego mi się z Exit TD (choćby damski głos mówiący po rosyjsku). Dla mnie najlepszy numer tego gatunku zeszłego roku. Co do reszty –Evolution ciekawe, ale przydługie, trochę pod koniec nuży choć zgrabnie panowie z trio zmieniają tempo. History brzmi niestety dość bezbarwie, podobnie Sequenced i dopiero Drive 2007 bardziej zaciekawia. Ogólnie jednak to jedna z bardziej interesujących płyt zeszłego roku ale Random Events nie przeskoczyli.
RECKZEH UWE-COSMIC WATER’99
Reckzeh znany był mi z sympatycznej płyty Point North więc z chęcią sięgnąłem po jego inne pozycje. Cosmic Water doczekało się w 2006 roku reedycji w SynGate. Już wprowadzający w płytę utwór Planet View, ładny rytmiczny kawałek, świadczy, że szukający miłych doznań nie zawiodą się. Wczesny Jarre plus melodyjne TD (szczególnie utwór tytułowy) w wydaniu Uwe słucha się wybornie. Polecam.
RECKZEH UWE- ALTITUDE 30 000’07
Może króciutko. Według mnie to najlepsza płyta 2007 roku. Sekwencje plus inteligentne melodie daje arcyciekawą całość. Reckzeh ląduje w spisie moich ulubieńców.
SYN (DAVID T. DEWDNEY) –THE GLASS BRIDGE’00
The Glass Bridge Parts I – III. Pierwsze osiem minut pływa w dźwiękach m.in. zapożyczonych z Chariots Of Fire Vangelisa a potem zaczyna się NBS w klasycznym stylu początku lat 70 tych. W końcu tempo zwalnia i znów pływamy w spokojnej, nastrojowej idealnej na letni wieczór poświacie dźwiękowego gobelinu. Shadowfall zaś zanurza nas w brzmieniach TD z czasów Encore w nastrojowym ale strawnym układzie. Heart Of Orion Parts I – IV to hołd dla Vangelisa i jego glissand na Yamasze plus stałe składniki typu gongi, kotły z tym że większość materiału sprawia wrażenie że mamy tu do czynienia z wczesnym „apokaliptycznym” Vangelisem. Bardzo interesująca płyta.
TANGERINE DREAM –SPRINGTIME IN NAGASAKI’07
Jakoś nic tu nie zaskakuje i jak na TD to zbyt mało aby mówić o ciekawej płycie- jest kilka zgrabnych momentów ale ogólnie raczej brzmi to jak konfekcja...
VOLODIN ALEXANDER-REFLECTIONS OF TIME’04
Wydawnictwo rozpoczynają niezwykłe elektroakustyczne zabawy płynnie przechodzące w niepokojący ambient. Ale to właśnie elektroakustyka rządzi na tej płycie. Niesamowite zbitki sampli i odgłosów tworzą unikalną wartość dodatnią dla słuchacza (zalecane słuchawki). Sporo tu też wyszukanego ambientu. Volodin to jedna z gwiazd rosyjskiego labelu Electroshock specjalizującego się w ambiencie a jest po nauce w moskiewskim Centrum Termen studio nagrań muzyki elektroakustycznej. Mając zaledwie 21 lat został laureatem "30th International Competition of Electroacoustic Music and Sonic Arts in Bourge 2003" co świadczy o jego talencie. Jak na razie ta płyta jest jedyną w jego dorobku.
ZIBBON-ZIBBON 1995 – 2008’08
I znowu możemy kontemplować sympatyczne, miłe dla ucha, radosne granie Zbigniewa Pisarczyka. Trudno się tu nudzić a nawet zalecam tą porcję przekrojowych nagrań do pomocy w zmianie nastroju gdy mamy chandrę. Takie kawałki jak Voyage To Planet Mars czy The Bell powinny wprowadzić w dobry nastrój największego ponuraka.
ARC –FRACTURE’07
I Boddy i Shreeve to pierwsza liga więc płyta spreparowana jest znakomicie ale brakuje mi tu jednak tego czegoś co nie pozwoliłoby o niej zapomnieć...
NATTEFROST-UNDERNEATH THE NIGHTSKY’07
Bjorn Jeppesen tworzy ten projekt od 1995 roku ale to dopiero moje pierwsze spotkanie z tym duńskim syntezatorzystą. I co mogę rzec to tylko ciepłe słowa. Tak jak lubię melodyjne kawałki osadzone w sekwenserach tworzą świetny, rytmiczny a zarazem modernistyczny klimat nowej ścieżki która podąża BS. Ten trzeci a przedostatni na razie album Jeppesena wzbudził moje wielkie zainteresowanie. Wystarczy choćby posłuchać kawałek tytułowy....Tak jak lubię!
GAD JENS-LE SPA SONIQUE’06
Gad to kompozytor Enigmy i Achillea. I to wszystko wyjaśnia. Prudence wypuściło serię dźwiękowych wypoczynków, chill outów na upalne, letnie dni w której znalazł się i ten tytuł. Gdy siedzimy pod wieczór na świeżym powietrzu przy grillu adekwatna do atmosfery jest ta gorąca, zmysłowa muzyka w tle. Nie jestem fanem Enigmy, a te brzmienia są tu wszechobecne ale zwróciłbym uwagę na świetną hiszpańską monodeklamację (Luisa Fernandez) w cieknącym seksualnymi konotacjami El Momento. Ogólnie jednak to tapeta dźwiękowa.
SEIFERT ERIK-AOTEAROA’06
Uwielbiam ten dreszczyk emocji jak już po paru minutach odsłuchu nowego wykonawcy wiemy, że jego dyskografia jest obowiązkowa do uzupełnienia. To trzeci z czterech jak dotąd wydanych albumów ze znakomitym rytmiczno-melodyjnym el. Już otwierający Waitomo to świetne intro do tego co dzieje się na tym poświęconym aborygenom albumie. I tak na Haka mamy niespotykane w el połączenie sekwencyjności, el popu i ...wojennych śpiewów maoryskich a w Pounamu woltę ku SM zaś niesamowicie brzmi zwieńczenie krążka Te Moeka O Tuawe gdzie piękna żeńska wokaliza wybrzmiewa na tle pompatycznych, przestrzennych dźwięków. Świetne
DANA AES-MEMORY SHELL’04
Ukrywający się pod tym pseudonimem Vincent Villuis, kompozytor, inżynier dźwięku, DJ i właściciel wytwórni Ultimae Records jak dotąd zrealizował 3 płyty solo i jest połówką duetu H.UV.A.Network. Ambient wymieszany z przestrzennym beatem? A czemu nie –efekt rewelacyjny! (Iris Rotation). Po chwili świetny trance (Opalin) i ta mieszanka króluje na całym wydawnictwie ( wyróżniłbym jeszcze Exposure) plus ambienty z wokalem (Haze, Shouting Valley). Polecam
RADOMSKI KRZYSZTOF & SKROBOWSKI KRZYSZTOF-ECHOES’05
62 minuty gitarowej nirvany z pogłosem na tle 62 minut kosmicznych, lejących się padów. Dzięki superłączu Orange Business Everywhere nie mogłem sobie tego ściągnąć jako plik ape ale uprzejmy teść wspaniałomyślnie udostępnił mi kiepski net stacjonarny a efekt -wreszcie mogę się rozkoszować wersją audio tej płyty. Wymarzona na upalne, lato z basenem w tle.
ARKENSTONE DAVID & ARKENSTONE DIANE-ECHOES OF EGYPT’04
Dzwoneczki, fujareczki i inne składniki New Age. Wyświechtane i takie sobie. Czyżby zmęczenie materiału? Arkenstone im starszy tym niczym piwo...wietrzeje...
CALLISTO-SIGNAL TO THE STARS’04
To duet dwóch zasłużonych muzyków el sceny angielskiej Davida Wright’a i Dave’a Massey’a. Ogólnie rzec biorąc to ciekawe melodyjne granie gdzie moja uwagę przykuwa interesujące naśladowanie Vangelisa w Iosphere. Nie jest obowiązkowa ale też czemu nie?
RAD- QUADRIVIUM ODYSSEY’08(EP)
Kosmiczna, 24 minutowa suita Rada zaskakuje. Witold Poszedł w stronę sekwencyjności i wychodzi mu to znakomicie. Mamy tu wszystkie składniki świetne zinstrumentalizowanej pełnej smaczków kosmicznej podróży, która jak dla mnie sugeruje –Rad wkroczył na wyższy etap wtajemniczenia –pełny profesjonalizm.
KLARE FRANK WITH BOOTS RON- MONUMENTAL DREAMS’04
Dwa tuzy sceny elektronicznej razem? No to oczekiwania nie byle jakie. Powiem tak –panowie stylizują się na TD z początków lat 80 tych i oczywiście to Berlin z górnej półki ale...mam pewien niedosyt, że ta płyta to raczej radosne jam session niż próba stworzenia czegoś wielkiego.
WOLLO ERIK-POLAR DRONES’03
Płyta ta wyplata bogactwo gatunków w genialny wzór wielobarwnej tkaniny na której dominują ambient i SM. To niesamowita mieszanka z przepięknym downtempo połączonym z dronami (Expedition) swojsko brzmiącymi naśladowaniami kuligu (Zima) czy porażającym ambientem (Polar Drone 1). Fenomenalna płyta. Koniecznie!
NOSTALGIA (MATHIAS GRASSOW RUDIGER GLEISBERG)-ARCANA PUBLICATA VILESCUNT’02
Dla mnie Grassow to niedoceniony ekscentryczny geniusz. Ten projekt odprysk okładką płyty jak i łacińskimi tytułami utworów sugeruje jakiś ostry Dark Ambient a tymczasem już otwarcie,Occulta Fama to wpadająca w ucho melodia. Ogólnie krążek przynosi różne gatunkowo utwory– od sekwencyjnych ścian dźwięków po progresję z etno tłem ale z naciskiem na ambient.
ALPHA WAVE MOVEMENT- A DISTANT SIGNAL’02
Najpierw dryfujemy w kosmicznych odmętach ale po czasie dochodzi sekcja dodając całości pikanterii. Całość to jednak zdecydowanie klimatyczno delikatne granie w oldskulowym stylu. Zdarzają się ze dwa kiksy, ale reszta naprawdę jest godna polecenia.
LYNNE BJORN-COLONY’02
Rockowa perkusja i ostra gitara połączona z el muzyką. Słowem nasłuchał się Lynne progresji i mamy tego pokłosie. Sam nie wiem jak się odnieść zwłaszcza że płytę oceniano na forach dotyczących Heavy Metalu...
CINEMA PARADISO-DEMO 2008’08
Jacek Tymoszuk przysłał mi swoje demo nagrania pisząc „nie wiem co z tego chaosu jest godne uwagi i nadaje się (mile widziane sugestie) na ukończenie ( bo wiele utworów to szkice) a potem na ewentualną płytę”. A ta jest całkiem realna bo Ziemek Poniatowski zainteresował się muzyką Jacka. No i dostałem do odsłuchu płytę z aż 21 porcjami muzyki. Słychać że to w większości jeszcze surowe rzeczy, zaskakuje mnie użycie dubu, większość to eksperyment a nie ambient ale znaleźć można też sporo interesujących i to nawet bardzo dźwięków.
KUCZ KONRAD – RAW MATERIAL’07
Zbiór elektronicznych ułomków twórczości Kucza od ukłonu w stronę Kraftwerk ( Robotic Misissions) po cover z Froesego (Stuntman). Ogólnym mianownikiem są brzmienia elektroniki przełomu lat 70/80 tych. Pogodne, niewymuszone granie. Sam nie wiem czy to odrzuty do sesji Tracks czy suplement do Nagrań Bardzo Archiwalnych?
KUCZ KONRAD – TUBEHARMONIUM’07
Konrad w głównym nurcie swojej twórczości czyli ambiencie, który co cieszy, nadal tworzy. Wyciszone i spokojne minimal ambient z charakterystycznym kuczowskim brzmieniem. Moje ulubione to zwiewne „Sirens 2”.
ALPHA WAVE MOVEMENT COLE JIM-BISLAMA’01(REISSUE 2005)
Interesujący romans z medytacyjną kulturą dalekiego wschodu w otoczce solidnej, tradycyjnej elektroniki. Kontemplacyjne, nastrojowe, ciekawe.
N:FORCE-COLLECTOR’97
Na tej płycie króluje Norman Friedenberger ze swoimi kawałkami i remiksami plus kilka nowych kompozycji Chrisa Franke. Szybkie, dynamiczne lub przynajmniej głośne tak można uogólnić zawartość tej płyty. Idealne na tło do prac domowych.
STONE AGE-TIME TRAVELLERS’97
Ten francuski zespół tworzy muzykę osadzoną między Enigmą i Deep Forest. Jak zwykle na tego typu płytach na forpocztę wystawia się hity (Lines of Stone, Maribrengaël ) a potem wsuwa watę wypełniającą – czyli etno bałkańsko-tureckie, New Age połączone ze śpiewami...Miłe dla ucha, nieskomplikowane i szczerze fajne! Wystarczy posłuchać L'homme-Goëland.
SPYRA DER-HIGH PHIDELITY'07 2 cd
Dysk pierwszy przynosi Zzyxxsties czyli typowy berlin, interesujący podkład i lejące pady w Duplex jakże ostatnio lubiany przez Spyrę ksylofon na tle muzyki kojarzącej się z zapadającym zmrokiem (Xylophone). Najciekawsze są Last Train To Philadelphia ( przeróbka Last Train To Bayreuth z The Bright Side Of The Sun ) i wprowadzający tajemnicze napięcie akcentowane jedynie talerzami i basowym pomrukiem Drum'n'Melody. Druga płyta to Zzyxxsties Starsent Introduction, dwie genialne wprost utwory z Orphan Waves w zmienionych aranżacjach Kingnewdrum (kiedyś Kingolddrum) i Aerial (w wersji Long Distance Reception). Kolejny stary temat na nowo to Future Of The Past z albumu pod tym samym tytułem jako Phuture Of The Past. Na koniec mamy niepublikowany Gilgamesh. Dobra muzyka ale niedosyt, że to melanż nowych i starych rzeczy ...
OLDFIELD MIKE -MUSIC OF THE SPHERES'07
Początek i koniec sugerują że to kolejne rozważania na temat Tubular Bells ale okazuje się że to typowy Oldfield ze wszystkimi stałymi w jego muzyce plus innowacyjne, mocno rozbudowane sekcje smyczkowe przez co całość brzmi jak soundtrack hollywodzki do melodramatu. Widać tak musiał bo czasami człowiek musi bo inaczej się udusi...
RICH ROBERT-BESTIARY'01
Minimalistyczno intymne misterium o żyjątkach bytujących w środowisku wodnym z rozbłyskami SM jako pełniejszymi rozmachu wstawkami. Przepiękna okładka.
BODDY IAN& REUTER MARKUS&MULLANEY NIGEL-TRIPTYCH'01
Twórca labelu DiN wraz kolegami prezentuje tu wyszukaną elektronikę dla wymagającego, wypróbowanego odbiorcy. Ciekawe. Polecam
BIONIGHT -EGOHEART 1999'99
Włosi nie gęsi też elektronikę grają... Duet BIOnight tworzą coś co zwą ambient hipnotyczny łączący różne podgatunki el muzyczne. Egoheart w świeży, zgrabnie podany, niewymuszony sposób sięga do tradycji BS w solidnej dawce podróbki TD wymieszanej z melodyjną el. Technoflight to zdecydowany przebój na tej płycie - wpadający w ucho oparty na paru akordach na syncie wsparty
bogactwem przeszkadzajek w tle przypomina mi hit w stylu Africa zespołu Peru. Timegod przypomina struktury z Klausa Schulze tyle że nie zimne sekwencje a wpadające w ucho, przyjemne granie. Campoalto obniża wartość tej produkcji - trochę nuży i sprawia wrażenie nie do końca dopracowanego pomysłu.Bionight to siedemnastominutowa sekwencyjna el muzyka w najlepszym, tradycyjnym wydaniu. Krążek kończy pierwotna wersja Technoflight czyli Technofly. Ta debiutancka płyta powstała gdy panowie mieli Mac 35 a Fabio Sbrizzi 43 lata! Potencjał twórczy widać że kumulowany przez lata eksplodował tu w postaci znakomitej płycie. Jak dla mnie obowiązkowe.
DEFACTOR-EXPLORATION OF ATLANTIS’02
Płyta wydana w labelu Jacka Sprucha trafiła do mnie od twórcy tej muzyki Karola Sabata w dość oryginalny sposób –wystawił ją w ZIPie w internecie...Sporo tu klimatów etno w stylu Makuna Hatata i właśnie w stronę muzyki filmowej, ilustracyjnej zawartość tego krążka zmierza choć i są wtręty mocno transowe.
MARSELJE ROBERT & ENGELEN VAN JEAN PAUL –THE BLUE TEAM’96
Pierwszy utwór, Prologue wzbudza wspomnienia. Była taka gra RTS pt. Dark Colony gdzie pojawiały się mówione komunikaty w bardzo charakterystycznej modulacji wokoderem. I łza w oku się kręci jak idealnie ten sam głos opowiada jak ludzie odbudowali swe siły przeciw Obcym itd. na tle fantastycznej melodii. Ogólnie to różne w formie wyrazu warianty melodyjnej el –od czystego ME po elementy chilloutu ujete w formę muzycznej opowieści o walce z UFOkami co świetnie oddają tytuły poszczególnych utworów. Znakomita płyta. Gorąco polecam.
WILLIAMS BEKKI-ELYSIAN FIELDS’96
Tą panią odkrył David Wright więc zaciekawiłem się co interesującego tworzy. I cóż to takie słodkie babskie granie melodyjnych momentami prawie infantylnych kompozycji zahaczających o New Age, melancholię a nawet Soft Synth Dance ale są tu też dwie znakomite kompozycje Secrets of the Labyrinth i Elysian Fields (part 2). W sumie polecam.
MARSELJE ROBERT – WAVES IN THE SKY’94
Przy pierwszej płycie tego artysty pisałem: THE FORCE OF MUSIC(1993) RM to holender - zaczynał od projektów dance i pop a skończył w objęciach Boots'a jako muzyk towarzyszący i kolejny twórca w stajni Groove. Ta debiutancka płyta stworzona została z kawałków z lat 1989-93 czyli to swoisty skladak- niestety brzmią one jak dobrze zaaranżowane zapchaj dziury -RM szuka swego emploi łącząc różne style np. trance'ową perkusję z pulsującymi sekwencjami ale na mój gust wychodzi z tego średniak. A tu sympatyczne melodyjne granie znać rozwój jego myśli twórczej –cóż więcej mogę dodać jako rekomendację? Warto.
ROACH STEVE& RICH ROBERT-SOMA’92
Kościane cymbałki kontra ambientowe struktury. Dużo afrykańskich wtrętów osadzonych w wzorcowym ambiencie. Amerykanie tak mają. Czemu nie?
TIEGHEM VAN DAVID-SAFETY IN NUMBERS’87
Automaty perkusyjne, analogi czyli stare, dobre lata osiemdziesiąte. Zabawy formą, treścią i brzmieniami przywołują nostalgiczne wspomnienia. Fajne.
FRĄCZEK TOMASZ-DEMO’08
Jeden z laureatów konkursu cekcyńskiego udostępnił swoje demo w formacie EP-ki wszystkim chętnym chcącym usłyszeć jego dokonania studyjne. Tomasz prezentuje typ spokojnej muzyki instrumentalnej –stwierdzenie że elektronicznej byłoby chyba jednak nadużyciem. W dwóch pierwszych utworach uderza mnie minimalizm w stylu Hertla czyli oszczędność formy w przekazywaniu treści a zarazem mam wrażenie że słucham dalekich ech dawnego Kitaro a ze względu na fortepian Yanniego. Duży nacisk położono na harmonię, brak tu charakterystycznych dla el dysonansów. Trzeci kawałek ma szybsze tempo i dodano bit perkusyjny. Ale w czwartym utworze fortepian splata się znów w majestatycznej formie z minimalną dawką wysokotonowych ozdobników z elektronicznie generowaną sekcją smyczkową. Piątka zdradza już wyraźnie inspiracje Frączka muzyką klasyczną przełomu XIX/ XX wieku. Zaskakuje całkowicie szósty kawałek który jest czysto progresywną dwuminutową suitą. Myślę że Tomasz na tym krótkim krążku chciał ukazać swoją wszechstronność w tworzeniu odmiennych klimatów z tym że dominują jednak fortepianowe nastrojowe miniatury. Ciekawe.
AHBLAJAM-STRUCTURES’00
Ten duet Piotr „Sounder” Lewandowski , Michał Szrajda rozpadł się 8 lat temu ale jak zapewnia Sounder ponoć ma się reaktywować. Co mnie uderza to surowość formy i oszczędność ozdobników w pierwszym utworze z próbami wokalnymi czyli Estersis. Powala mnie rytmem, oszczędną a wpadającą w ucho melodią i czymś co nazwałbym Cold Wave muzyki elektronicznej. Fenomenalne. Reaktor to opływowa, wulkaniczna forma el z otaczającą słuchacza ścianą dźwięków. W konwencji przestrzennej nastawionej na akustyczne walory el pozostaje spokojne Aquarius z wyłaniającą się z nicości nastrojową sekwencją. Ponad dwudziesto minutowa suita NGC-MS2503 to zapewne pierwocina materiału nad którym teraz Sounder pracuje w wersji dźwiękowej 5.1. To rodzaj kosmicznej podróży wzbogaconej zapętlonym brzmieniem perkusji w formie onirycznej klasycznej el. Przebojowa, zrytmizowana Luna opiera się na bicie perkusyjnym i ciekawej melodii z interesującym tłem. My World ciekawie wykorzystuje odgłosy naszego świata (dzieci, ulica, ptaki) z rzeczywistością nadrealną odgłosów syntetycznych. No cóż, będzie większa recenzja.
KRUPSKI PIOTR –ELBING 1904’08
Opowieść o Elblągu sprzed 100 ponad lat najlepiej obrazują odgłosy zawarte w Strassebahn gdzie słyszymy na początku tramwaj, spacerujące pary, dźwięk doroszki, dostojne bicie szafowego zegara. Słyszymy też aeroplan i wplecenie melodii i dialogów z niemieckiego filmu dźwiękowego (trochę nie zgadza się to z datą opowiadanych wydarzeń). Ten zabieg kontrastu –przeszłość przechodząca w nowoczesne dźwięki czyli przyszłość stosuje Krupski w prawie każdym utworze. Stylistycznie Piotr porusza się w przestrzeni wyznaczonej przez dokonania Jarre’a z lat osiemdziesiątych a czasem łączy ją z reminiscencjami z innych twórców (gitarowe granie Ashra w Tannenberg Alle). Ciekawie brzmią też dwa remiksy dokonane przez innych, zaprzyjaźnionych twórców.
STEARNS MICHAEL-LIGHT IN THE TREES’96 (EP)
Cztery fragmenty znanych ale na nowo zmiksowanych utworów w numerowanym, kolekcjonerskim wydawnictwie. Od typowego dla tego wykonawcy SM po etniczny ambient. Zadumane, intymne do uważnego słuchania. Dla wrażliwych.
SEIFERT ERIK- ASTRONOMICAL UNIT’08
To opowieść o dążeniu człowieka do poznawania kosmosu. Prologue to połączenie pływających dźwięków ala Vangelis plus jego pompatyczność podkreślona donośnymi uderzeniami basów z typową ME. Rozmazy przeciągnięte są na Distance 1 aż wreszcie Distance 2 przynosi rzetelne sekwenserowanie połączone z melodyjnością w sosie brzmień lat siedemdziesiątych. I ten zabieg – prawie bezkształtna struktura przypominająca ambient tyle że melodyjny, mięsisty kawałek stosuje w kolejnych częściach. Moje ucho cieszy się słuchając Distance 5 i 8.
MIND FLUX-DESTINATION SPACE’05 (DVD)
Wydawałoby się z początku, że duet wprowadził linearność opowieści o starcie i locie w kosmos. Space Dub do misja Sojuz w wersji DDR i USSR czyli pożegnanie kosmonautów i zdjęcia z wnętrza kosmolotu jak i widoki ziemi. Ale kolejna muzyczno- filmowa opowieść to już wspaniale redendronowane pejzaże wszechświata i stacji kosmicznej na tle znakomitego New Frontiers. Happy Days rozgrywa się na tle prawdziwych zdjęć z promu Columbia – a tu porażające widoki ziemi, a później już generowane komputerowo wędrujące w pustce wszechświata odrobiny skał (Cosmic Mood), futurystyczny tunel czasoprzestrzenny i mega stacje kosmiczne przyszłości (Future World) itd. itp. Po prostu trzeba obejrzeć te przepiękne grafiki. Od strony muzycznej większość materiału to komercyjnie brzmiący ambient. Moje ulubione to New Horizons a zwłaszcza New Frontiers. Polecam.
THE MON-MUSIC’08(EP)
Piotr Przelazły ma 16 lat. Dla jednych brzmi to jak pejoratyw –czyli co szesnastolatek może stworzyć ciekawego? Dla innych wprost przeciwnie – rewelacja że tak młody człowiek zabiera się za el muzykę. A jakie są moje odczucia? EP-ka zawierająca siedemnaście minut muzyki przynosi 5 utworów. Rytm techno oparto na szybkim basowym bicie. A gdyby ten rytm oprzeć na wysokich tonach? I taki jest początek Dark Island w którym Piotr ładnie rozplanował brzmienia choćby sekcji smyczkowej. Całość kompozycji jest klarowna i wpadająca w ucho. Również Sunrise przynosi ciekawe dźwięki ale po kolejnej dawce smyków mam wrażenie, że paleta barw jaką dysponował The Mon była dość ograniczona. Jeśli jej nadużywa to nie dobrze gdyż powstaje niepotrzebny dublet. Przeniósłbym ten utwór gdzieś dalej. Reincanation Of Souls kontynuuje melodyjną, miękką elektronikę wcześniejszych utworów. Konstatuję, że Przelazły najlepiej się czuje w spokojnych, stonowanych klimatach. Próbę przełamania tego obrazu przynosi Second Aid z dodaniem brzmiącej hard rockowo gitary elektrycznej. Ale rytm pozostaje nadal na tym samym wolnym poziomie. Zmiana tempa następuje w ostrzejszym kawałku The Kill chyba moim ulubionym, gdzie ostre riffy świetnie kontrastują z delikatnościami z syntezatora. Całość zachęca do oczekiwania na kolejne propozycje Piotra. Polecam.
RZESIOWSKI MACIEJ –COŚ CZEGO JESZCZE NIE BYŁO’08
Szczerze sam Maciej przyznaje że ta płyta to zbiór nagrań instrumentalnych „wszystko stonowane melodiami fortepianu, utrzymane w pięknych i delikatnych klimatach elektronicznych”. Maciej szukał innowacyjnego brzmienia, które byłoby przypisane jego muzyce i czuje że je odnalazł. Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Płyta jest bardzo dobrze, właściwie znakomicie zrealizowana ale ... Nie wiem czy trafionym składnikiem jest nagminne wykorzystywanie fortepianu, który powoduje że odbiór niektórych kompozycji może się wydawać monotonny a nawet użyć. Takie wrażenia zaczynają się w okolicach utworu tytułowego, czy Obok Ciebie - świetna kompozycja tyle że jakbym ją już wcześniej słyszał...I im dalej w las zaczyna mi się to niestety zlewać w jedno. Za to dużo tu ciekawego ale oszczędnego w formie tła. Musiałem ponarzekać bo uważam że Maciej ma bardzo duży potencjał twórczy który stłamsił pewnymi zamierzeniami artystycznymi ale no cóż taka była jego wola... Otwierające utwory mają tą przewagę nad resztą kawałków że zawsze brzmią bardzo świeżo bo wprowadzają w nastrój płyty ale po kilkakrotnym przesłuchaniu pierwszy na krążku Another War ta nadal mój typ na hit. Pianistyczne wprawki ala Yanni splecione z interesującym podkładem z syntezatora kreują interesującą, spokojną atmosferę. Alternative ma manierę jazzową – takie wrażenie czyni gitara basowa i bit perkusyjny. Ale to nadal interesujące tyle że zdecydowanie instrumentalne granie. Potem bywa różnie ze względów które wymieniłem wcześniej. Mamy tu jeszcze na koniec perełkę w postaci kawałka Smooth Night gdzie w końcu przebija się na pierwszy plan keyboard. Jak swego czasu przy Nemezis InBetween mam wrażenie że zamawiałem lody a kelner przyniósł omlet... Płyta jest naprawdę niezła tyle że nie tego się spodziewałem. Ale Maciej jest bardzo zdolnym, wszechstronnym artystą co udowadnia choćby rewelacyjnym trance - Atmos. Sam nie wiem...
SOUNDER-CRYOSPACE BETWEEN THE LIGHTYEARS’08
Już Zimny Stan Alfa wprowadza nas w metafizyczny stan obcowania z zamkniętą olbrzymią przestrzenią kojarzącą mi się ze środowiskiem wodnym na poziomie gdzie nie dochodzi światło. Zimne, podchodzące pod ambient dźwięki otula niezwykła tkanina która swą wielobarwność i czar ukazuje w pełnej krasie w „Jak wiele kiloparseków?”. Przejmująca majestatyczna a zarazem mająca w sobie duży pokład nostalgii kompozycja. Ów sposób fluktuacyjnej narracji ciągną „Ziemskie wspomnienia” przechodzące następnie w odkrywanie kosmicznej pustki, fascynującej swym odpychającym zimnem wzbogacając utwór o szczątkową formę sekwencji i kosmiczne pogwarki dodające całości świetnego kolorytu. Piotr tworzy niesamowite, wciągające ascetycznymi dźwiękami kręgi w ambientowej oprawie na które nawet ja mający dość ambiwalentny stosunek do tego gatunku nie mogę pozostać obojętny. Chociaż nie do końca słowo ambient określa właściwie to co Lewandowicz gra...Choćby utwór tytułowy gdzie syntetyczne uderzenia z pogłosem osnuwają znakomite stonowane sekwencje przechodzące później w świetne rytmiczne struktury. Znakomity przykład jak prostymi środkami, bez wyszukanych ozdobników zrobić coś niezwykłego. Dwa ostatnie utwory prypominają zaś zabawy akustyką jaskiń ukrytych w mrokach planetoid ocieplonych loopami w tle. Piotr Lewandowicz stworzył nową jakość w polskim ambiencie. Dla takich smaczków warto orać sieć w poszukiwaniu nowości wydawniczych. Jestem oczarowany!
FIJAK JAKUB-GENESIS’08
Maciej Braciszewski z DSP Studio Gniezno rezydującego jeszcze do końca września w Irlandii, podesłał mi tą płytę z komentarzem „Przesyłam Tobie płytę Jakuba Fijaka ze Szklarskiej Poręby. Jest w wieku TheMon-a, jednak brakuje mu odwagi aby pokazać większemu gronu to co robi w domowym zaciszu”. Czy ktoś mnie uszczypnie? Czy jeżeli obecne nastolatki zabierają się za ponoć wymierający gatunek to czasem nie do końca jest to prawda z tą niszowością el muzyki? Co do muzyki. Jakub gra z wyczuciem i talentem melodyjną odmianę elektroniki. Są pewne potknięcia typu złe dobranie perkusacji czy niepotrzebne próby stworzenia piosenki w Light & Shadow ale reszta aranżacji, doboru barw, tworzenia klimatu, melodyki jest bez zarzutu. Profesjonalnie przemyślane kompozycje mają charakter dobrej, komercyjnej el trzymającej fason ponad 40 minut czyli w formacie pełnego wydawnictwa płytowego – wyobraźnia Jakuba dostarczyła mu materiał, jakbyśmy to dawniej określili, na pełny longplay. Jestem pozytywnie zaskoczony.
BOOTS RON- OF DESOLATE PLACES AND URBAN JUNGLES’97(EP)
Tak naprawdę to singiel tyle że 20 minutowy z limitowanej do 1000 sztuk, numerowanej serii zrobiony wyjątkowo nie dla Groove a dla labelu Amplexus z gościnnym udziałem Van Der Heijden’a na bębnach. Boots prezentuje tu na początku ciągoty do dark ambientu przeradzające się powoli w sekwenserowe spokojności z interesującym finałem. Nastrojowe, odmienne od tego do czego nas przyzwyczaił –polecam
ROACH STEVE – SLOW HEAT’97
Nie pałam miłością do dokonań tego dżentelmena ale dostałem parę jego wydawnictw w formie podarku ( dziękuję Marek) więc nadarzyła się okazja skonfrontować wcześniejsze zdanie o tym artyście z moimi obecnymi gustami. No i mamy tu stonowane, iluminacyjne ambientowe dźwięki idealnie nadające się do przyglądania się przez teleskop rozgwieżdżonemu niebu. Trochę przymrużam oko na to że właściwie trudno wyczuć jakieś zmiany w tym 71 minutowym utworze, który jeśli byłbym złośliwy napisałbym, ze równie dobrze mógłby trwać 171 minut, ale nie napiszę...Ok. może być choć to nie moja bajka.