Droga na Chorwacje

Cytat:



Cytat:| doradzenie ktorędy jechac i gdzie i ile kosztuja Autostrady i gdzie
sie
| wykupuje winetki ( na granicy czy na bramkach przed Autostrad.ą)

Zalezy skad jedziesz. Ja z Gliwic jechalem tak - Cieszyn (tu kupilem
winietki czeskie i austriackie),



taniej kupisz w PZMot Na granicy Czechy + Austria = 83PLN

Cytat:Znojmo (to bylo jeszcze przed unia :)) ),
Wieden,  potem Slowenia (nie pamietam nazwy miasta z przejsciem
granicznym,
w Slowenii autostrada z bramkami)



przejazd 2km autostrady LOL kosztuje 0,8 EU - 180 SIT

Cytat:, przejscie za Mariborem -Chorwacja
(wtedy jeszcze autostrada byla tylko do Karlovaca, rowniez platna na
bramkach; teraz jest dalej pociagnieta, chyba do Splitu).



Jest mała 30km przerwa, ale poza tym to bajka najwięcej miejsca na
nagraniach video z wyjazdu zajmują przepiękne drogi - nowe fantastyczne
tunele, wiadukty. Scinaja zbocza gor zeby poprowadzić nitkę autostrady.
Można śmiało jechać cały czas 150 Udało mi się nie zapłacić ;d Były
odcinki gdzie na tempomacie ustawiałem 180kmph ;d Na chorawckich
autostradach można po raz drugi odkryć swój samochód - cisza, nic nie stuka
nie puka, żadnych dziur, kolein po prostu stół

Przejazd płatnymi autostradami ( wróciliśmy 14 dni temu więc aktualny)
od Maslenicy (granica Ch) - Zagrzeb - 9 Kn
z Zagrzebia do Rijeki 56 Kn
z Zadaru do Splitu 2,5 EU (1EU=7Kn w przeliczniku z wolnej ręki)
Powrót:
Split - Dlugopolje - 17Kn
Dlugopolje - Pirovac (199km) - 80Kn
potem dziura bezautostradowa
skądś - Zagrzeb - 39Kn
Zagrzeb - Zapresić - 10Kn
Słowienia 180 SIT

ceny LPG:
Czechy
Austria 0,7EU (stacja Agip przed Gratz - jedyna jaką mi się udało
zlokalizować po trasie)
Chorwacja - 3,05Kn (w całym kraju ta sama cena)

Cytat:Medrcy twierdza tez, zeby unikac tankowania w Slowenii, szczegolnie
benzyny
(ponoc niespecjalna).



Ale i tak o niebo lepsza od naszych sików. To samo LPG bardzo dobrze się
jechało na czeskim, austriackim i chorwackim LPG - spalanie mniejsze o 2
litry niż w PL !

 

Wydarzenia, które promują Łódź

Muzeum promuje miasto

pw
2008-12-29, ostatnia aktualizacja 2008-12-30 11:01

Otwarcie nowego budynku Muzeum Sztuki w Manufakturze to zdaniem łodzian najważniejsze wydarzenie listopada.

Muzeum promuje miasto

Otwarcie nowego budynku Muzeum Sztuki w Manufakturze to zdaniem łodzian najważniejsze wydarzenie listopada.

Każdego miesiąca razem z czytelnikami wybieramy ważne wydarzenia dla miasta. O tym, które z nich jest najistotniejsze, zadecydowali łodzianie, głosując na stronie: http://moya.toya.net.pl/lodzsukcesu.

Najpierw szefowie Telewizji Toya, Radia Eska Łódź, "Gazety Wyborczej" oraz Grzegorz Zieliński z Klubu Piotrkowska 97 wytypowali trzy najistotniejsze wydarzenia. Później wybierali internauci.

Według nich najważniejszym pozytywnym wydarzeniem listopada było otwarcie nowych przestrzeni Muzeum Sztuki w Manufakturze. Na wernisażu pojawiły się gwiazdy polskiej sztuki, których prace są na nowej stałej wystawie muzealnej: Magdalena Abakanowicz, Roman Opałka, Mirosław Bałka, Krzysztof Bednarski. Zainteresowanie otwarciem było tak duże, że na pierwsze piętro wpuszczono tylko kilkaset osób. Reszta obserwowała uroczyste otwarcie z parteru. Niektórzy nawet nie dostali się do środka budynku. Przyszło ponad tysiąc osób.

Na drugim miejscu znalazło się dwoje pływaków MKS Trójki: Aleksandra Urbańczyk i Mateusz Matczak. W ciągu czterech dni mistrzostw Polski zdobyli aż sześć złotych medali i cztery minima do Rijeki, kwalifikując się tym samym do mistrzostw kontynentu. Urbańczyk w Gorzowie była najlepsza w czterech konkurencjach. Matczak z Gorzowa wrócił z trzema medalami - dwoma złotymi i srebrnym.

Internauci docenili również XII Festiwal Kultury Chrześcijańskiej. Przez dwa tygodnie listopada kilkanaście tysięcy widzów wzięło udział w 30 wydarzeniach artystycznych. Impreza na trwałe wpisała się w kalendarz Łodzi festiwalowej. Prezentuje różnorodny, miejscami bardzo ciekawy program, w którym kultura chrześcijańska nie jest ograniczeniem, lecz punktem wyjścia do poszukiwań. Kolejki po wejściówki ustawiały się na 14 godzin przed otwarciem biura festiwalowego, a przed każdym wydarzeniem tłumy bez biletów czekały pod wejściem, licząc na dodatkowe wolne miejsca.

Najważniejsze wydarzenie listopada dołączy do grona laureatów miesięcy i weźmie udział w wielkim finale, podczas którego wybrane zostanie wydarzenie 2008 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Muzeum Historii Sztuki MS2 w Łodzi

Otwarcie nowego budynku Muzeum Sztuki w Manufakturze to zdaniem łodzian najważniejsze wydarzenie listopada.

Otwarcie nowego budynku Muzeum Sztuki w Manufakturze to zdaniem łodzian najważniejsze wydarzenie listopada.

Każdego miesiąca razem z czytelnikami wybieramy ważne wydarzenia dla miasta. O tym, które z nich jest najistotniejsze, zadecydowali łodzianie, głosując na stronie: http://moya.toya.net.pl/lodzsukcesu.

Najpierw szefowie Telewizji Toya, Radia Eska Łódź, "Gazety Wyborczej" oraz Grzegorz Zieliński z Klubu Piotrkowska 97 wytypowali trzy najistotniejsze wydarzenia. Później wybierali internauci.

Według nich najważniejszym pozytywnym wydarzeniem listopada było otwarcie nowych przestrzeni Muzeum Sztuki w Manufakturze. Na wernisażu pojawiły się gwiazdy polskiej sztuki, których prace są na nowej stałej wystawie muzealnej: Magdalena Abakanowicz, Roman Opałka, Mirosław Bałka, Krzysztof Bednarski. Zainteresowanie otwarciem było tak duże, że na pierwsze piętro wpuszczono tylko kilkaset osób. Reszta obserwowała uroczyste otwarcie z parteru. Niektórzy nawet nie dostali się do środka budynku. Przyszło ponad tysiąc osób.

Na drugim miejscu znalazło się dwoje pływaków MKS Trójki: Aleksandra Urbańczyk i Mateusz Matczak. W ciągu czterech dni mistrzostw Polski zdobyli aż sześć złotych medali i cztery minima do Rijeki, kwalifikując się tym samym do mistrzostw kontynentu. Urbańczyk w Gorzowie była najlepsza w czterech konkurencjach. Matczak z Gorzowa wrócił z trzema medalami - dwoma złotymi i srebrnym.

Internauci docenili również XII Festiwal Kultury Chrześcijańskiej. Przez dwa tygodnie listopada kilkanaście tysięcy widzów wzięło udział w 30 wydarzeniach artystycznych. Impreza na trwałe wpisała się w kalendarz Łodzi festiwalowej. Prezentuje różnorodny, miejscami bardzo ciekawy program, w którym kultura chrześcijańska nie jest ograniczeniem, lecz punktem wyjścia do poszukiwań. Kolejki po wejściówki ustawiały się na 14 godzin przed otwarciem biura festiwalowego, a przed każdym wydarzeniem tłumy bez biletów czekały pod wejściem, licząc na dodatkowe wolne miejsca.

Najważniejsze wydarzenie listopada dołączy do grona laureatów miesięcy i weźmie udział w wielkim finale, podczas którego wybrane zostanie wydarzenie 2008 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Chorwacja - Dobry

Miała być Dania i Szwecja .
Trzy dni przed wyjazdem zmiana planów i zupełny zwrot kierunku. Pada na Chorwację .Będzie gorąco!!!!
Wyjeżdżamy w sobotę parę minut po 7 rano. Kierujemy się na Cieszyn. Droga dobra, w miarę mały ruch. Jedziemy sprawnie i cały czas „do przodu”. Co 150-200 km robimy przerwy. Mijamy Czechy ,Austrię ok.20 jesteśmy na granicy ze Słowenią. Oboje mamy już dość. Szukamy noclegu. Chcemy w Maribor ale nic z tego. Jedziemy dalej jeszcze ok.20 km. To bardzo „trudne” 20km.Wreszcie znajdujemy mały hotelik ‘Zielony Gaj”. Są miejsca. Cena też do przyjęcia , za pokój dwu osobowy ze śniadaniem 40eur. Padamy jak „muchy”. Dodam tylko że piątkowy przebieg to 985km.
W niedzielę o 8 śniadanko i w drogę. Kierujemy się na Zagrzeb, Rijekę docelowo Crikvenica. To tylko 300 km(pełny luz).Granicę Chorwacką przekraczamy na dowody osobiste. Nie ma z tym żadnego problemu. Z upływem kilometrów robi się coraz cieplej. Można powiedzieć że naprawdę gorąco. Po 13 docieramy do celu. Można wreszcie odetchnąć. Pogoda cudna. Słońce, słońce…..Po obiedzie rekonesans po miasteczku. Dosyć duże , zatopione na stoku wielkiej góry. Zwiedzamy plażę (jest ich tu kilka) , wszystkie oczywiście kamieniste. Na wszystkich bardzo dużo ludzi . Jak na nasz gust o wiele za dużo. To co cieszy to niezliczona liczba motocykli i skuterów wszelkiego kalibru.
Poniedziałek powitał nas oczywiście słoneczkiem. Wypoczęci i pełni zapału jedziemy zwiedzać półwysep Istra. Kierujemy się na Pulę. Widoki cudne. Przejeżdżamy przez tunel UCKA , który ma długość ponad 5000 metrów i przebiega pod olbrzymią górą(przejazd przez niego kosztuje 28kn). W Puli główna atrakcja to przede wszystkim największy rzymski amfiteatr. To pozostałości rzymskiego miasta założonego w I w.n.e. Czujemy się jak w Rzymie. Godne odwiedzenia jest też miasteczko Rovinj. Miasto ma piękną starówkę i pełen uroku port rybacki. Wspaniałe bajkowe klimaty. Po powrocie relax. Plaża , słońce i Karlowacko + Ożujsko.
We wtorek ruszamy na wyspę KrK. Docieramy na nią monstrualnym mostem łączącym brzegi wyspy z wybrzeżem Dalmacji. Przejazd przez most kosztuje 30kn. Na KrK znajduje się Park Narodowy .To wąwozy i wodospady rzeki Krka. Co więcej można się w nich kąpać. Wyspa zachwyca też starymi gajami oliwnymi i dzikimi plazami.
W środę regenujemy siły na powrót. Pełne lenistwo. Tylko plaża i słońce.
Czwartek .Wyjazd nad Plivicka Jeziera. Piękna trasa .Najpierw nad brzegiem morza , póżniej serpentyny przez góry. Końcówka drogi masakra (roboty drogowe ciągnące się przez ok. 25 km).Kurz , kamienie (odcinki po kilka kilometrów wysypane tylko lużnymi kamieniami) i słońce (Pretor wiem jak się będziesz się czuł w Mongolii na takiej drodze).
Jakoś docieramy na miejsce. Parking dla motocykli gratis. Kupujemy bilety wstępu po 110kn za osobę i wchodzimy do „Raju”. Zachwycająca dziewicza przyroda i widoki zapierające dech. Zwiedziliśmy tylko część parku a i tak zajęło nam to ok. 4 godzin. Wracamy do Crikvenicy. Chorwacja to również szara rzeczywistość. Jadąc mijamy bardzo
wiele opuszczonych domów. Niektóre z nich są spalone. Na niektórych widać jakby ślady po kulach. Przy tym mijane wioski wygladają jakby czas stanął w miejscu.
Piątek wracamy do domu. Ruszamy wcześnie o 6 rano. Chcemy umknąć przed słońcem i spiekotą(jazda w pełnym umundurowaniu przy takich temperaturach to naprawdę nie lada wyzwanie). Suniemy sprawnie tym razem kierujemy się na Ljubljanę , Maribor i w stronę Polski. Na stacji benzynowej spotykamy 2 Czechów oni dopiero zaczynają swoją podróż. Planują odwiedzić Austrię, Słowenię, Włochy, Maroko, Francję, Niemcy .Jeden z nich podróżuje Varadero.
Wszystko idzie dobrze do Wiednia . Kiedy to zaczyna wiać wiatr (wichura). Jazda z prędkością powyżej 80-90 km naprawdę staje się niebezpieczna. Zaczynają pojawiać się również coraz ciemniejsze chmury. Taka droga trwa aż do Brna. Tam wiatr troszkę lituję się
nad nami. Granicę Polski przekraczamy ok. 18. Jesteśmy już nieżle zmęczeni . Krótki postój na małe szamanko i decyzja próbujemy dojechać do domu. Jednak pogoda pokrzyżowała plany . Po kilkunastu kilometrach zaczyna padać deszcz. Zaczyna zapadać zmierzch . Ulewa przybiera na sile. Daję za wygraną zaczynamy szukać noclegu, po kilkunastu kliometrach jest zajazd i wolne pokoje. Dzisiejszy przebieg 1050km. Do domciu tylko 250km.
Rano pakowanko i ruszamy. Po drodze śniadanko w Polichnie. W domu jesteśmy ok. 11.
Podsumowując .
Zrobiliśmy łacznie 3550km. FJR sprawdziła się. Jest to motocykl stworzony do takich tras. Średnie spalanie wyniosło ok. 6,5-7l/100km co bardzo mnie zdziwiło (2 osoby +3 kufry prędkości na autostradach 130-140km/h).
Była to nasza pierwsza tak długa podróż motocyklem. Mimo wcześniejszych obaw uważamy że na pewno będą następne .
Jesteśmy bardzo zadowoleni szkoda tylko że należy wrócić do szarej rzeczywistości.
Dobry + Beata
Poniżej kilka zdjęć.

http://picasaweb.google.com/dobry10/Chorwacja2008

 

Jugosławia - Historia Państwa

Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców



Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców (skr. "Królestwo SHS"; serb.-chorw. Kraljevina Srba, Hrvata i Slovenaca) – państwo europejskie powstałe 1 grudnia 1918 po zakończeniu I wojny światowej i po rozpadzie Austro-Węgier. W 1929 przemianowane na Jugosławię.

W skład Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców weszły niepodległe dotychczas Królestwo Serbii i Królestwo Czarnogóry oraz należące do Austro-Węgier Bośnia i Hercegowina, austriackie Królestwo Dalmacji, Księstwo Krainy, południowa Styria, węgierskie Królestwo Chorwacji-Slawonii i południowe skrawki Królestwa Węgier (Prekmurje, Medimurje, południowa Baranja, Baczka i zachodni Banat). Dalmacja, Chorwacja-Slawonia, Bośnia, Hercegowina i tereny zamieszkane przez Słoweńców tworzyły wcześniej efemeryczne Państwo Słoweńców, Chorwatów i Serbów (28 października – 1 grudnia 1918).

Stolicą Królestwa SHS został Belgrad – wcześniej stolica Królestwa Serbii.

Powstanie Królestwa SHS było efektem dążenia południowych Słowian – Słoweńców, Chorwatów i Serbów do zjednoczenia w jednym państwie. W 1915 zwolennicy zjednoczenia utworzyli Komitet Jugosłowiański (Jugoslovenski odbor) z siedzibą w Londynie. Przewodniczącym komitetu został polityk chorwacki Ante Trumbić (1864–1938). Działacze Komitetu (poddani Austrii), poza zwalczaniem propagandy austriackiej, podjęli rokowania z rządem serbskim o utworzenie zjednoczonej Jugosławii.

W 1917 Ante Trumbić i premier Serbii Nikola Paąić (1845–1926), podpisali na wyspie Korfu deklarację o zjednoczeniu Słowian południowych w niezależnym królestwie pod panowaniem dynastii Karadziordziewiciów.

Pod koniec I wojny światowej, w październiku 1918, powstała w Zagrzebiu Rada Narodowa Słoweńców, Chorwatów i Serbów, której zadaniem było reprezentowanie Słowian południowych z Austro-Węgier. Po proklamowaniu 31 października 1918 Państwa Słoweńców, Chorwatów i Serbów. Komitet Jugosłowiański stał się jego reprezentacją w Paryżu.

W listopadzie 1918 deklaracje o zjednoczeniu z Serbią złożyły Wojwodina i Czarnogóra (nie wszyscy mieszkańcy Czarnogóry zaakceptowali ten fakt; w 1919 wybuchło powstanie niepodległościowe, stłumione ostatecznie w 1924), a zagrzebska Rada Narodowa uchwaliła zjednoczenie ziem Słowian południowych w jedno państwo.

1 grudnia 1918 proklamowano zjednoczone Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców (SHS) pod berłem regenta Serbii – Aleksandra I Karadziordziewicia. Komitet Jugosłowiański zaprzestał działalności.

W latach 1918–1919, po klęsce Austrii w I wojnie światowej, prowadzone są bezskuteczne wysiłki opanowania Karyntii przez Królestwo SHS. W 1919 Słowenia otrzymała niewielką część Karyntii. Południowy, również niewielki skrawek, uzyskały Włochy, pozostała część na mocy plebiscytu w 1920, wcielona została do Austrii. W 1919 Rijeka została przyznana Królestwu SHS.

W 1920 na mocy Traktatu w Rapallo między Królestwem SHS a Włochami uregulowano częściowo spory terytorialne. Włochy zrzekły się pretensji do Dalmacji, otrzymując prawie całą Istrię z Triestem, pas wybrzeża łączący Włochy z Fiume, miasto Zara (Zadar) i kilka wysp u wybrzeża Dalmacji. Oba państwa zobowiązały się przeciwdziałać restauracji Habsburgów na Węgrzech i w Austrii. Rijeka uznana została wolnym miastem (od 1924 należy do Włoch).

W latach 1920-1921 Królestwo SHS utworzyło wraz z Czechosłowacją i Rumunią Małą Ententę w celu wspólnego przeciwstawiania się terytorialnym roszczeniom Węgier. Ten system wzajemnych sojuszy trwał aż do 1938.

W 1921 nastąpiła koronacja Aleksandera I Karadziordziewica na króla Królestwa SHS. W tym samym roku parlament (Skupsztina) nowego państwa uchwalił demokratyczną konstytucję. Życie polityczne w Królestwie SHS od początku zdominował konflikt między dążącymi do dominacji Serbami a Chorwatami i Macedończykami. Centralistyczny system rządów w nowym państwie, zwłaszcza podział administracyjny likwidujący historyczny obszar Chorwacji, wzbudził niezadowolenie w społeczeństwie chorwackim.

W 1928 poseł z Czarnogóry zastrzelił w Skupsztinie trzech przywódców Chorwackiej Partii Chłopskiej. W zaistniałej po zamachu sytuacji, groźnej dla istnienia państwa, Aleksander I zawiesił w 1929 konstytucję i zdecydował się na rządy osobiste. Zmieniono wówczas nazwę kraju na Królestwo Jugosławii.

Królestwo Jugosławii



Okres międzywojenny

1928 r. - poseł z Czarnogóry zastrzelił w Skupsztinie trzech przywódców Chorwackiej Partii Chłopskiej.

1929 r. - w zaistniałej po zamachu sytuacji, groźnej dla istnienia państwa, Aleksander I zawiesił konstytucję i zdecydował się na rządy osobiste. Zmieniono wówczas nazwę kraju na Królestwo Jugosławii i dokonano podziału kraju na okręgi (zwane: banowiny) znosząc historyczne ukształtowanie krain, z których powstało Królestwo SHS.

1931 r. - król Aleksander I nadał Jugosławii nową konstytucję, wzmacniającą władzę monarchy, ograniczającą prawa i wolności obywatelskie oraz samą demokrację.

1934 r. - Aleksander I zginął w zamachu zorganizowanym przez terrorystów chorwackich i macedońskich. W imieniu następcy tronu, Piotra II Karadziordziewicia, władzę przejęła Rada Regencyjna z uwagi na jego małoletność.

II wojna światowa

6 kwietnia 1941 r. – atak III Rzeszy na Jugosławię. Po dwunastu dniach walk państwo jugosłowiańskie upada, a jego ziemie zostają rozdzielone pomiędzy Niemcy i państwa sojusznicze: Włochy, Węgry i Bułgarię. Z okupantami współpracę podjął ruch ustaszów w celu dokonania secesji Chorwacji od państwa jugosłowiańskiego.

Ważniejsze daty kwietniowe:

* 10 kwietnia - ogłoszenie niepodległości przez Chorwację
* 12 kwietnia - kapitulacja stolicy Jugosławii - Belgradu.
* 13 kwietnia - przystąpienie Węgier do wojny przeciwko Jugosławii.
* 15 kwietnia - Chorwacja przystępując do paktu trzech staje się sojusznikiem III Rzeszy.
* 17 kwietnia - ogłoszenie kapitulacji Jugosławii.
* 1 maja - podział okupowanej Słowenii między Niemcy i Włochy.

1941 – 1945 r. - państwo jugosłowiańskie przestaje istnieć. Część terytorium okupanci włączyli do swoich państw, a z pozostałej części powstały:

* pod protektoratem niemieckim utworzono Niezależne Państwo Chorwackie, a w okrojonej Serbii Niemcy powołali marionetkowy rząd Milana Nedicia.
* Macedonię włączono do Bułgarii,
* Dalmację, Słowenię i Królestwo Czarnogóry oddano pod rządy Włochom.

Walkę przeciwko okupantom podjęli serbscy partyzanci – czetnicy pod dowództwem Dragoljuba Mihailovicia, wierni królowi i rządowi na emigracji oraz komunistyczni partyzanci Josipa Broz Tito. Wojna wyzwoleńcza w Jugosławii stała się wkrótce wojną domową, gdyż po stronie Niemców walczyli chorwaccy ustasze i oddziały gen. Nedicia, a czetnicy i komuniści zwalczali się nawzajem. Pomoc aliantów zostaje skierowana do oddziałów komunistycznych.

maj 1945 r. – koniec II wojny światowej. Do przejęcia władzy w Jugosławii przygotowują się komuniści Josipa Broz – Tito. Komuniści zaczynają rządy od eliminacji ustaszy i czetników.

listopad 1945 r. - opanowany przez komunistów parlament ustanowił w Jugosławii republikę, pozbawiając Karadziordziewiciów tronu. Utworzono - Socjalistyczną Federalną Republikę Jugosławii złożoną z sześciu republik:

* Serbii ze stolicą w Belgradzie - w skład której wchodziły autonomiczny region Wojwodina oraz mający podobny status okręg Kosowo,
* Chorwacji ze stolicą w Zagrzebiu,
* Macedonii ze stolicą w Skopje,
* Bośni i Hercegowiny ze stolicą w Sarajewie,
* Słowenii ze stolicą w Lublanie,
* Czarnogóry ze stolicą w Podgoricy.

styczeń 1946 r. – parlament (Skupstina) uchwalił konstytucję, która usankcjonowała zniesienie monarchii i przeprowadzoną już wcześniej nacjonalizację przemysłu.

Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii



Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii (maced. Социјалистичка федеративна република Југославија, serb.-chor. Socijalistička federativna republika Jugoslavija, Социјалистичка федеративна република Југославија, słow. Socialistična federativna republika Jugoslavija) – państwo socjalistyczne na Płw. Bałkańskim, istniejące w latach 1945–1991.

Formalnie państwo to zostało proklamowane w 1943 r. jako Demokratyczna Federacyjna Jugosławia. W 1946 r. nazwę oficjalną zmieniono na Federacyjna Ludowa Republika Jugosławii, a w 1963 r. - na Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii. Potocznie była przez mieszkańców niekiedy nazywana "drugą Jugosławią" (dla odróżnienia od "pierwszej", czyli Królestwa Jugosławii) lub - z odcieniem pejoratywnym - "drugą Jugą".

Federalna Republika Jugosławii



Znalezione na: http://www.dookolaswiata..../jugoslawia.htm

Klęska i rozpad Austro-Węgier umożliwiły utworzenie w 1918 Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców, obejmującego prócz Serbii Czarnogórę, Słowenię, Chorwację i Bośnię i Hercegowinę. Król Serbów Aleksander I zmienił nazwę kraju na Jugosławia, napotkało to opór wśród Chorwatów i Macedończyków. W 1941 Jugosławię opanowali Niemcy i Włosi, rząd i król emigrowali do Londynu. W 1963 zmieniono nazwę państwa na Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii. W 1991 do rozpadu państwa. 15 stycznia 1992, z chwilą oficjalnego uznania niepodległości Chorwacji i Słowenii przez państwa Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii przestała istnieć. 27 kwietnia Serbia wraz z Czarnogórą ogłosiły powstanie nowej Federalnej Republiki Jugosławii. W maju 1992 Rada Bezpieczeństwa ONZ nałożyła na Jugosławię embargo handlowe, sankcje gospodarcze i kulturalne, które miały zmusić Belgrad do wstrzymania pomocy udzielanej bośniackim Serbom. 21 listopada 1995 przywódcy stron konfliktu bośniackiego, po 3 tygodniach intensywnych negocjacji w Dayton (USA), rozpoczęli rozmowy w sprawie warunków przyszłego układu pokojowego. 22 listopada, w związku z rozpoczęciem rozmów w Dayton, ONZ zawiesiło sankcji wobec Jugosławii. Jesienią 1998 wojska serbskie rozpoczęły pacyfikację Kosowa zamieszkanego w większości przez ludność albańską. 6 II 1999 w podparyskim Rambouillet rozpoczęły się negocjacje pokojowe pomiędzy Serbami i Albańczykami. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, plan pokojowy podpisała jedynie delegacja albańska. 24 III 1999 siły NATO rozpoczęły naloty na Jugosławię w celu powstrzymania pacyfikacji albańskich wiosek w Kosowie i przyjęcia przez stronę serbską planu pokojowego dla Kosowa. 124 września 2000 w Jugosławii odbyły się wybory prezydenckie. Opozycja ogłosiła, że rząd sfałszował wyniki i wezwała do strajku generalnego. Wspólnota międzynarodowa poparła opozycję. Pr6 paździrnika w wyniku gwałtownych protestów w całym kraju oraz przejścia wojska i policji na stronę opozycji S. Miloąević uznał swoją porażkę. Vojislav Kosztunica został zaprzysiężony na prezydenta Jugosławii 7 października 2000.

1. Status: niepodległe państwo, członek ONZ (Organizacja Narodów Zjednoczonych)

2. Ustrój polityczny: republika

3. Położenie: Europa Południowo-Wschodnia, nad Adriatykiem, pomiędzy Albanią a Bośnią i Hercegowiną

4. Sąsiedzi: Albania 287 km; Bośnia i Hercegowina 527 km; 215 km z Czarnogórą); Bułgaria 318 km (z Serbią); Chorwacja (odcinek północny) 241 km (z Serbią); Chorwacja (odcinek południowy) 25 km (z Czarnogórą); Macedonia 221 km (z Serbią); Rumunia 476 km (z Serbią); Węgry 151 km (z Serbią); granica wewnętrzna pomiędzy Serbią i Czarnogórą 211 km

5. Klimat: na północy umiarkowany kontynentalny (chłodne zimy, gorące, wilgotne lata); w części środkowej śródziemnomorski kontynentalny; na południu na wybrzeżu łagodny śródziemnomorski, w głębi lądu suche lata i jesienie, stosunkowo chłodne zimy

6. Ukształtowanie terenu: bardzo zróżnicowany; na północy żyzne niziny; na wschodzie wapienne pasma i kotliny; na południowym wschodzie góry i pogórza; wybrzeże wyjątkowo wysokie, brak wysp przybrzeżnych

7. Powierzchnia: 102,350 km2

8. Stolica: Belgrad, 1.4 tys. mieszkańców (1994)

9. Podział administracyjny: 2 republiki (republike, l. poj. - republika); and 2 okręgi autonomiczne* (autonomne pokrajine, l. poj. - autonomna pokrajina); Crna Gora (Czarna Góra), Kosovo*, Srbia (Serbia), Vojvodina*

10. Ludność: 10,677,290 mieszkańców (2001)

11. Języki: serbski 95%, albański 5%

12. Religie: prawosławni 65%, muzułmanie 19%, katolicy 4%, protestanci 1%, inni 11%

13. Waluta: 1 nowy dinar jugosłowiański (YD) = 100 para; w Kosowie i Czarnogórze także euro

14. Pismo: bd

(...)

20. Rekomendowane biura podróży w Polsce:

* Czekamy na Wasze rekomendacje!

21. Rekomendowane biura podróży w Jugosławii:

* Czekamy na Wasze rekomendacje!

22. Linie lotnicze:

Nie obejdze się bez przesiadki, gdyż Polska nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych z Jugosławią. Najszybsze są połączenia przez Wiedeń, Monachium, Zurych lub Budapeszt.

* JAT Yugoslav Airlines (JU) - www.jat.com (narodowe line lotnicze)
* Macedonia Airways - www.avioimpex.com.mk

* Air France (AF) - www.airfrance.pl
* Alitalia (AZ) - www.alitalia.it
* LOT Polish Airlines (LO) - www.lot.pl
* Lufthansa (LH) - www.lufthansa.pl
* Czekamy na Wasze rekomendacje!

23. Inne środki transportu (pociąg, autobus, statek itp.)

Z Polski do Jugosławii najszybciej jeździ się przez Węgry. Z Warszawy codziennie kursują pociągi do Budapesztu, gdzie trzeba się przesiąść na jeden z trzech bezpośrednich pociągów do Belgradu. Cała podróż zajmuje około 22 godzin.

* Polskie Koleje Państwowe PKP - www.pkp.pl
* Informacja o cenach biletów kolejoeych- (022) 823-33-43
* Informacja o połączeniach (kasy PKP) - (022) 825-60-33

Czekamy na Wasze rekomendacje!

24. Placówki dypolmatyczne Jugosławii w Polsce:

* Ambasada Federalnej Republiki Jugosławii
Al. Ujazdowskie 23/25
00-540 Warszawa
tel. (022) 628-51-61, 625-60-41, 625-60-52; fax 629-71-73
e-mail: yuambapl@bevy.hsn.com.pl
Wydział Konsularny
tel. (022) 628-51-61

Krótka historia pewnego pancernika

Marynarka wojenna Austrii, a od 1867 roku Austro – Węgier, miała stosunkowo krótką tradycję. Na mocy zarządzenia cesarza Józefa II z 1786 roku została powoła flota wojenna. Służyło w niej wówczas 160 oficerów i marynarzy. W 1815 roku, po przyłączeniu do monarchii Wenecji, stan osobowy floty rozrósł się do 2.700 ludzi. W ciągu kolejnych dwóch lat powiększył się o kolejne 300 osób i pozostawał na poziomie ok. 3.000 oficerów i marynarzy do końca lat pięćdziesiątych XIX wieku. Do 1854 roku flota podlegała bezpośrednio cesarzowi. W 1854 roku admirałem i dowódcą cesarskiej floty został brat cesarza Franciszka Józefa I, arcyksiążę Maksymilian . W ciągu 10 lat (do 1864 roku), dzięki staraniom wielkiego entuzjasty floty, jakim był cesarski brat, uległa ona znaczącej rozbudowie. W pięć lat po objęciu przez arcyks. Maksymiliana zwierzchności nad marynarką wojenną, stan osobowy został powiększony blisko czterokrotnie, do ok. 11.000 marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej. Z początkiem 1862 roku doszło do istotnej zmiany organizacyjnej – z Ministerstwa Wojny wyodrębniono Ministerstwo Marynarki, któremu podporządkowano, oprócz floty wojennej, także marynarkę handlową. Ministerstwo Marynarki istniało tylko 2 lata, do czasu wyjazdu Maksymiliana do Meksyku i ponownie włączono je do Ministerstwo Wojny jako Departament.
Działalność Maksymiliana walnie przyczyniła się do wielkiego sukcesu kontradm. Tegetthoffa w stoczonej 20 lipca 1866 roku bitwie morskiej u brzegów Lissy, gdzie słabsza liczebnie eskadra habsburska pobiła liczniejszą flotę włoską. Tegetthoffa mianowano wiceadm. i powierzono kierownictwo Departamentu Morskiego Ministerstwa Wojny. Z wielką energią czynił on starania o rozbudowę floty. Paradoksalnie, sukces pod Lissą spowodował w obu krajach monarchii złudne poczucie bezpieczeństwa. Powszechnie uważano, że flota jest wystarczająco silna i nie ma konieczności powiększania jej potencjału. W ten sposób, przez swój sukces Tegetthoff sam storpedował swe plany rozbudowy floty. Przedstawiony przez niego program rozbudowy floty, przewidujący wydatki w łącznej kwocie ok. 50 mln koron w ciągu 10 lat nie został zrealizowany przez permanentne obcinanie poszczególnych rat.
Okres od 1871 roku (śmierci Tegetthoffa) do 1883 roku to czas zastoju i marazmu we flocie. Poza nielicznymi torpedowcami nie budowano nowych jednostek. Przez te 12 lat cesarsko – królewska marynarka wojenna znalazła się daleko w tyle za flotami wojennymi potencjalnych przeciwników – Francji i Włoch.
W 1883 roku dowództwo floty obiła wiceadm. baron Max von Sterneck, który sprawował je do 1897 roku. Okres ten sprzyjał generalnie rozwojowi floty austro – węgierskiej. Za jego kierownictwa Departamentem Morskim wybudowano dwa krążowniki pancernopokładowe typu „Kaiserin Elisabeth” (w ówczesnej nomenklaturze zwane „ekspedycyjnymi”), krążownik pancerny „Kaiserin und Königin Maria Theresia”, trzy pancerniki obrony wybrzeża typu „Wien” oraz dwadzieścia dwa małe torpedowce przybrzeżne. W 1895 roku rozpoczęto budowę drugie krążownika pancernego „Kaiser Karl VI”. Za sprawą wiceadm. von Sterneck zatwierdzono plany budowy krążowników pancernopokładowych typu „Zenta” (wybudowano je w latach 1897 – 1898) oraz trzy pancerniki typu „Habsburg”.
5 grudnia 1897 adm. Hermann von Spaun został dowódcą floty wojennej dualistycznej monarchii. Za jego sprawą komisja budżetowa przyznała ekstraordynaryjne środki kredytowe na dokończenie programu rozbudowy floty w wysokości 121,5 mln koron. Za te pieniądze von Spaun zamówił trzy pancerniki typu „Erzherzog” oraz krążownik pancerny „Sankt Georg”. Von Spaun w październiku 1904 roku podał się do dymisji .
Jego następca, adm. hrabia Rudolf Montecuccoli, sprawował funkcję głównodowodzącego floty i szefa Departamentu Morskiego do 1913 roku. Z jego osobą związany jest znaczący ilościowy i jakościowy skok floty austro – węgierskiej. W okresie sprawowania przez niego tych funkcji wybudowano trzy pancerniki typu „Radetzky”, krążownik typu „Admiral Spaun”, liczne kontrtorpedowce i torpedowce, a także okręty podwodne. Zamówiono trzy krążowniki typu „Helgoland” i pancerniki typu „Viribus Unitis”
Zresztą i w tym czasie w opinii publicznej oraz w kołach dworskich wciąż pokutowała Lissa i wynikłe z tego zwycięstwa poczucie bezpieczeństwa. Austro – Węgry wydawały na marynarkę wojenną najmniej z pośród mocarstw europejskich (w stosunku do Rzeszy Niemieckiej było to ponad 4,5 razy mniej, wobec Francji i Włoch blisko 3 razy). Dopiero po 1911 roku wydatki zwiększono, ale i tak były one zdecydowanie niższe niż w analogicznym okresie we Francji lub Włoszech, czyli potencjalnych przeciwników naddunajskiej monarchii.
******
Adm. Montecuccoli można śmiało nazwać ojcem pancerników typu „Viribus Unitis”.
W styczniu 1908 roku, w oficjalnym periodyku kaiserowskiej „Hochseeflotte ”, „Marine Rundschau” znalazł się artykuł o położeniu stępki pod pierwszy włoski „drednot” „Dante Alighieri”. Reakcja, przede wszystkim kierownictwa marynarki, ale również parlamentarzystów z obu stron Litawy, była o tyle spontaniczna, co gwałtowna. 20 lutego 1908 roku na posiedzeniu komisji parlamentarnej, adm. Montecuccoli przedstawił propozycję budowy pancerników o wyporności 18 – 19.000 ton. Pierwszy projekt okrętów, wykonał były głównego konstruktora cesarsko – królewskiej floty inż. Siegrieda Poppera na zlecenie Komitetu Technicznego Floty z siedzibą w Puli. Popper, który odszedł w 1907 roku do stoczni „Stablimento Tecnico” („STT”) w Trieście na stanowisko głównego konsultanta (przyczyną jego odejścia z floty był pogarszający się wzrok), zajmował się w nowym miejscu pracy projektami „drednotów” o wyporności od 20.000 ton do 25.000 ton i uzbrojonych w 8, 10 albo 12 dział 305mm, ustawionych w dwulufowych wieżach oraz artylerię średnia kalibru ok. 150 – 190mm. Zlecenie dla Marynarki Wojennej wykonał w ciągu 2 tygodni, proponując jako artylerię główną 12 dział 305mm. Zgodnie z tą wersją artyleria główna miała być rozmieszczona w 6 wieżach. Po uzyskaniu oficjalnych informacji na temat danych taktyczno – technicznych „Dante Alighieri”, dokonano zmian w projekcie cesarsko – królewskich drednotów. Dotyczyły one przede wszystkim artylerii. Zdecydowano się uzbroić okręt w 12 jednolitych dział kalibru 305mm umieszczonych na osi okrętu w 4 wieżach, a na działa artylerii średniej wybrano armaty o standardowym we flocie kalibrze 150mm. Liczbę dział 150mm ustalono na 12, rozmieszczonych w kazamatach , po 6 na każdej burcie. Szybka modyfikacja planów okrętów przez wprowadzenie wież trzylufowych, była możliwa dzięki prowadzonym równocześnie przez Zakłady Škody w Pilznie pracom nad takimi wieżami dla rosyjskich drednotów typu „Gangut”. Montaż czterech, trzylufowych wież z armatami 305mm na nowych imperialnych jednostkach stanowił lepsze rozwiązanie konstrukcyjne niż przyjęte na „Dante Alighieri”. Rozwiązanie austriackie stanowiło modyfikację idei włoskich i amerykańskich. Włosi rozmieścili 12 dział 305mm na swym pierwszym drednocie w czterech wieżach w ten sposób, że zamontowali po jednej wieży na dziobie i rufie, a następne dwie wieże umieszczono na śródokręciu, przy czym wszystkie wieże znajdowały się w jednej linii na osi środkowej jednostki. Amerykanie na swych pancernikach typu „Florida” (10 dział 305mm) rozmieścili artylerię główną w ten sposób, że dwudziałowe wieże na dziobie i rufie umieścili we wzajemnej supozycji (jedna z wież znajdowała się wyżej niż druga) na osi jednostki. Na planowanych drednotach Habsburgów rozmieszczono działa w ten sposób, że dwie trzydziałowe wieże rozmieszczono tak jak na amerykańskich okrętach typu „Florida” wieże dwudziałowe tj. jedną nad drugą w parach na dziobie i rufie. To rozwiązanie” pozwalało pancernikom typu „Viribus Unitis na oddanie salwy burtowej ze wszystkich 12 dział, a do przodu lub tyłu okręty mogły strzelać z sześciu luf. W ten sposób projekt austro – węgierski górował także nad rozwiązaniami przyjętymi przez Brytyjczyków i Niemców, którzy stosowali wieże dwudziałowe i, w zależności od liczby dział, rozmieszczali je w linii także na śródokręciu bądź również na burtach swych okrętów. Umieszczenie artylerii głównej w czterech wieżach pozwoliło także obniżyć koszty i zmniejszyć masę okrętu (cztery wieże to mniej pancerza niż na sześciu).
W 1909 roku z misją do Niemiec udał się kmdr Alfred von Koudelka. Jego zadaniem było poznać techniczne detale budowy niemieckich drednotów. Niemcy pozwolili kmdr von Koudelce zapoznać się z planami projektowanych pancerników i krążowników liniowych. Jego uwagę zwróciło świetne rozmieszczenie pancerza oraz doskonała obrona podwodna (przeciwtorpedowa i minowa). Niemcy sugerowali wprowadzenie ich rozwiązań, co do obrony podwodnej i ograniczenia liczby dział z 12 do 10. Wyporność okrętów wzrosłaby w takim przypadku do ok. 21.000 ton. Jednakże projekt okrętów zatwierdzono bez oglądania się na raport Koudelki, którego nie przeczytano.
W 1911 roku Parlament wyasygnował środki na budowę 3 okrętów typu „Viribus Unitis”. Budowę pierwszego rozpoczęto przed stosowną deklaracją władz, na osobistą odpowiedzialność adm. Montecuccoli. Budowie „Viribus Unitis” (był pierwszym okrętem typu ) towarzyszyły kłopoty finansowe, gdyż wspólny minister finansów odmówił wyłożenia potrzebnych środków pieniężnych na rozpoczęcie budowy tej jednostki. Mimo to stocznia „STT” w Trieście, po wstawiennictwie głównodowodzącego, kontynuowała prace. Węgrzy wyłożyli środki na czwarty okręt („Szent Istvan”), po uzyskaniu obietnicy, że zostanie wybudowany w stoczni „Danubius” w Fiume (Rijeka).
Okręty typu „Viribus Unitis” posiadały jednopoziomowy pokład główny, poprowadzony od dziobu do rufy (pokład gładki). Nie posiadały dziobówki dla zmniejszenia wagi, lecz oszczędność tę uzyskano kosztem pogorszenia dzielności morskiej okrętów. Zamontowano dziobnicę, co było charakterystyczne dla wielkich okrętów tamtych czasów, choć negatywnie odbijało się na prędkości i pogarszało sterowność. Na dziobie zainstalowano pojedynczy aparat torpedowy. Sam kadłub był zwarty i dość niski, aby uczynić go mniej widocznym i trudniejszym do trafienia. Na „Viribus Unitis” zainstalowano 13,5 metrowe maszty wyposażone w platformy pod silne reflektory, których głównym zadaniem było wykrywanie w nocy torpedowców. Z czasem dokonano modyfikacji masztów umożliwiając rozwieszenie na nich specjalnych sieci przeciwko bombo zrzucanym przez włoskie samoloty. Pancerz burtowy miał grubość od 150mm do 280mm. Dwa pokłady chronione były pancerze o maksymalnej, łącznej, grubości od 30 do 48mm. Wieże artylerii głównej oraz stanowisko dowodzenia chronione były pancerzem o grubości do 280mm. Najsłabsza była ochrona przeciwtorpedowa i przeciwminowa (wielu ekspertów obciążało odpowiedzialnością za kiepską ochronę podowdną tych okrętów ich konstruktora, gdyż mówiono ze był prawie ślepy w trakcie ich konstruowania). Podczas gdy na niemieckich drednotach było 4,5 metra wolnej przestrzeni między kadłubem zewnętrznym a wewnętrzną przegrodą antytorpedową, to w jednostkach typu „Viribus Unitis” przestrzeń ta wynosiła zaledwie 2,45 metra. Niemieckie pancerniki nie posiadały także wodoszczelnych drzwi poniżej linii wodnej do przejścia między przedziałami, a w takowe wyposażono okręty dualistycznej monarchii. Generalnie austriacki system obrony podwodnej był mało efektywny, skomplikowany i nie był wcześniej testowany w warunkach zagrożenia. W zasadzie cała obrona przeciwtorpedowa ograniczała się do rozwieszenia wokół okrętu stalowych sieci. „Viribus Unitis” w czasie prób morskich rozwinął prędkość maksymalną 20,49 węzła (nominalna wnosiła 20,3 węzła). Duma cesarsko – królewskiej floty wprowadzona była w ruch za pomocą 4 śrub napędzanych przez 4 turbiny parowe Parsona wytwarzające moc 25.000 KM dzięki 12, opalanym węglem i olejem opałowym, kotłom firmy Yarrow. Zapas paliwa wynosił 1844 tony węgla i 267 ton oleju opałowego. Każde z 12 działa artylerii głównej ważyło 54 tony. Pocisk do takiego „potwora” miał masę 450 kg. Zapas amunicji wynosił 76 pocisków na działo. Szkolenie załóg było na tyle intensywne by artyleria główna oddawała salwę co 40 sekund. Maksymalny zasięg ognia (przy kącie podniesienia lufy wynoszącym 20º) wynosił 20.000 metrów. Okręt był uzbrojony ponadto w 12 dział 150mm, 18 dział 66mm, 2 działa desantowe 66mm, 2 karabiny maszynowe Schwarzlose kalibru 8mm a także 4 rury torpedowe 533mm z zapasem 14 torped. Załogę stanowiło 38 oficerów i 1056 podoficerów oraz marynarzy.
Stępkę pod okręt położono 24 lipca 1910 rok. W niespełna rok później, 20 czerwca 1911 roku, w obecności następcy tronu arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, uroczyście zwodowano pancernik. Do czynnej służby okręt wszedł 6 października 1912 roku i od razu został jednostką flagową floty.
Wojna zastała okręt w bazie marynarki wojennej w Puli, w składzie 1 Dywizjonu Pancerników („Viribus Unitis”, „Tegetthoff” i „Prinz Eugen”). Do 23 maja 1915 roku okręt nie brał udziału w żadnej akcji bojowej, wychodząc tylko na ćwiczenia artyleryjskie.
Dopiero 23 maja 1915 roku okręt wziął udział w pierwszej akcji bojowej. Tego dnia, o godzinie 1.30, Królestwo Włoch wypowiedziało wojnę Austro – Węgrom. Reakcja monarchii habsburskiej była zdecydowana i szybka. W godzinach wieczornych pierwszego dnia wojny z Puli wyszły siły główne cesarsko – królewskiej floty. Zgrupowanie wzięło kurs na Ankonę, która miała być celem bombardowania artyleryjskiego. Włosi byli zupełnie nieprzygotowani. Miasto było oświetlone, co ułatwiło realizację planów habsburskiej flocie. Jako cele dla artylerii okrętowej wybrano obiekty o znaczeniu militarnym i przemysłowym.
Po godzinie 4.04 nad ranem SMS „Habsburg” otworzył ogień z odległości około 1,5 mili morskiej, dając sygnał do bombardowania miasta. „Viribus Unitis”, pozostałe pancerniki 1 Dywizjonu oraz „Erzherzog Franz Ferdinand” (typ „Radetzki”) z 2 Dywizjonu ostrzeliwały baterie artylerii nadbrzeżnej z odległości ok. 8.100 metrów. Pancerniki z 3 („Habsburg”, „Arpad”, Babenberg ”) i 4 („Erzherzog Ferdinand Max”, „Erzherzog Karl” i „Erzherzog Friedrich”) Dywizjonów ostrzeliwały cele w mieście i porcie. Bombardowanie prowadzono przez blisko półtorej godziny. Włosi odpowiadali słabym ogniem dział z baterii nadbrzeżnych. Próbowali przeprowadzić także atak powietrzny, lecz sterowiec „Citta di Ferrara” został odpędzony ogniem artylerii przeciwlotniczej pancerników „Habsburg”, „Arpad” i „Tegetthoff”. O godzinie 5.30 rano cesarsko – królewska flota przerwała ostrzał i wzięła kurs na swą bazę.
Straty materialne w Ankonie były znaczne. Zniszczeniu bądź poważnemu uszkodzeniu uległy praktycznie wszystkie budynki koszar. Zniszczono urządzenia portowe i radiostację, zerwano przewody telegraficzne. Centrala telefoniczna również został zniszczona a linia kolejowa uszkodzona. Zginęło 68 ludzi, w tym 30 wojskowych, zaś 158 osób odniosło rany. Władze miasta, pozbawione łączności z resztą kraju, nie mogły powiadomić odpowiednich czynników o przeprowadzonym przez Austro – Węgry ataku.
Druga i zarazem ostatnia akcja bojowa, w której miał wziąć udział „Viribus Unitis”, nie doszła do skutku. 1 marca 1918 roku głównodowodzącym cesarsko – królewską flotą został kontradm. Horthy de Nagybánya, który był zwolennikiem energicznego prowadzenia wojny na morzu. Horthy opracował plan, z użyciem eskadr liniowych, zniszczenia sił włosko – francusko – brytyjskich tworzących zagrodę w Cieśninie Otranto. Zgodnie z planem admirała dwa zespoły po trzy okręty podwodne miały postawić pola minowe na podejściach do portów w Brindisi i Valonie oraz czatować pod tymi bazami. Dwa zespoły składały się z okrętów nawodnych w składzie po dwa krążowniki pancernopokładowe i po 4 kontrtorpedowce bądź torpedowce. Zadaniem pierwszego z nich było zaatakować linię dozoru na południe od zagrody stałej, zaś drugi zespół miał zniszczyć zagrodę w cieśninie. Ubezpieczać akcję miały wszystkie cztery okręty typu „Viribus Unitis” oraz trzy pancerniki typu „Erzherzog Karl”. Osłonę sił głównych miało zapewnić 10 kontrtorpedowców i 28 torpedowców.
Te duże zgrupowanie cesarsko – królewskiej floty miało wszelkie szanse by zniszczyć sprzymierzone siły morskie w Cieśninie Otranto. Siły państw Entanty mogły w ewentualnej bitwie wykorzystać 5 starych włoskich pancerników, 2 włoski i 3 brytyjskie krążowniki pancernopokładowe, łącznie 17 kontrtorpedowców, kilkadziesiąt torpedowców, kilka okrętów podwodnych i wiele mniejszych jednostek. Siły główne floty francuskiej skoncentrowane były na Korfu zaś trzon floty włoskiej stacjonował w Tarencie, a więc oba te zgrupowania nie były w stanie dotrzeć w porę na miejsce ewentualnego starcia.
Na miejsce koncentracji austro – węgierskiej floty kontradm. Horthy wybrał port w Cattaro, dokąd miały się udać najpierw starsze pancerniki typu „Erzherzog Karl” wraz z dwoma krążownikami i osłoną torpedowców. Utrzymanie całej akcji w tajemnicy było podstawą sukcesu – stąd Horthy wysłał jako pierwsze jednostki starsze. Dopiero po ich przejściu do Cattaro ruszyły drednoty. 8 czerwca z bazy w Puli wyszły w morze „Viribus Unitis” i „Prinz Eugen” w asyście 5 torpedowców. Następnego dnia w godzinach wieczornych z Puli wyszły kolejne dwa drednoty: „Tegetthoff” i „Szent István”, osłaniane przez kontrtorpedowiec i 6 torpedowców. W wyniku awarii maszyn na „Szent István”, cały zespół musiał zwolnić i został przechwycony przez dwie włoskie łodzie torpedowe „MAS 15” i „MAS 21” pod dowództwem kmdr por. Rizzo . Celne dwie torpedy z „MAS 15” rozerwały burtę „Szent Istvána”. W ciągu 40 minut okręt zatonął.
Nie mając świadomości przypadkowości zatopienia drednota, Horthy odwołał całą operację. „Viribus Unitis” wrócił do bazy w Puli gdzie spokojnie i bezpiecznie stał zacumowany aż do 1 listopada 1918 roku. We wczesnych godzinach ranncyh 1 listopada 1918r. dwóch włoskich nurków, major – inżynier Raffaele Rossetti i porucznik Raffaele Paolucci, podłążyło minę z opóźnionym zapłonem pod burtęokrętu. Eksplozja materiału wybuchowego wyrwała ogromną dziure w kadłubie - okręt w przeciągu ok. 15 - 20 minut zatonął.

Winnym szlakiem

Winnym szlakiem: Dalmacja i jej czarnogórska kontynuacja

Wąski pas przyklejonego do górskich stoków wybrzeża na południe od Zadaru, ogromny półwysep Peljeąac oraz pobliskie wyspy: Korčula, Hvar, Brač, Vis, Mljet, Šolta i Lastovo. Właśnie na tym półwyspie i wyspach powstają najlepsze dalmackie wina, znakomicie komponujące się z owocami morza serwowanymi w tłumnie odwiedzanych przez turystów restauracjach Trogiru, Splitu, czy perły tej części adriatyckiego wybrzeża - Dubrownika.

W mozaice win dalmackich dominuje kolor biały. Uprawie białych szczepów sprzyjają tutejsze gleby, klimat, i popularność potraw z owoców morza. Nie można jednak pominąć faktu, że w kartach lokali gastronomicznych najłatwiej o Graąevinę (Welschriesling), bynajmniej nie dalmackie wino. Ten aromatyczny, pełny i dość ciężki biały trunek pochodzi ze Sławonii, ze wschodniej Chorwacji, i jest - przyznać trzeba - gwiazdą pierwszej wielkości w skali całej Chorwacji.



Jednak Dalmacja nie ma się czego wstydzić. Ma bowiem własne trunki. Różnorodne, nieraz rzadkie, bo z winogron uprawianych jedynie na skrawku ziemi, a więc trunki, które obok zabytków tutejszych miast i urody krajobrazu mogą być same w sobie intrygującym celem podróży. Każda wyspa ma przy tym własną specjalność. Na każdej uprawia się inne szczepy, osiągając odmienne, acz zazwyczaj interesujące rezultaty. Podobnie jak w całej Chorwacji, na dalmackich wyspach więcej spotkamy białej winorośli niż czerwonej. Na półwyspie Peljeąac natomiast odmiennie - królują plantacje czerwonego Plavaca (wyrabiane z niego wina uchodzą za najlepsze w Chorwacji). Za to białej winorośli, jak na lekarstwo. Widać jedynie krzewom Plavaca sprzyja kamienista gleba, jaką ma ozdobiony pokruszonymi skalistymi wapiennymi grzbiecikami rozległy półwysep.

Hajże na wyspy... czyli do Środkowej i Południowej Dalmacji

Na Korčulę - po to by spróbować win z białych szczepów: Poąip, Bratkovina, Cetinka, Komoątrica i Rukatac, nazywanego zresztą na miejscu Maraątiną. Wyspa jest duża, ma 280 km2 powierzchni, a jej ozdobą jest miasteczko o takiej samej nazwie. Otoczone opadającymi do morza murami miasteczko nazywane jest małym Dubrownikiem. Jego atmosferę tworzą ciasne uliczki, pokryte czerwoną dachówką kamienice i port, z którego kursują promy, i do którego zawijają liczne jachty, jako że żeglowanie wzdłuż chorwackich wybrzeży jest rozrywką niemal całoroczną. Każdego zaś roku we wrześniu odbywa się na tutejszych wodach inscenizacja bitwy morskiej z 1298 roku między Wenecją a Genuą, w której miał jakoby uczestniczyć Marco Polo.

Na Hvarze pijmy czerwone wina z Plavaca. Pod tym względem wyspa konkuruje z półwyspem Peljeąac. Drugim jednak, uprawianym tylko tu, niemal nieznanym, ba unikalnym i do tego także czerwonym szczepem jest Drenkuą. Z białych odmian królują natomiast: Bogdanuąa, Mekuja, Prč, Trbljan i Varaątina. Uprawia się też Poąip - dla porównania bukietu i smaku z sąsiedniej Korčuli - jak znalazł! Hvar ma blisko 300 km2 powierzchni. Podobnie jak na Korčuli i na tej wyspie znajduje się malownicze miasteczko, które szczyci się jednym z najstarszych, wciąż funkcjonujących miejskich europejskich teatrów; założono go w 1612 roku. Do tradycyjnych zajęć mieszkańców należy rybołówstwo, a oprócz winorośli w tutejszym ciepłym i dość suchym klimacie znakomicie uprawia się oliwki i figi. Na stokach sięgających 600 m wysokości wzgórz rozciągają się łany lawendy i rozmarynu. Bez wątpienia, w bukiecie win z Hvaru znajdziecie ich aromat.



Brač oferuje także czerwony Plavac, a pobliski Vis znowu wina białe ze szczepów Kuč, Kurtelaąka, Paraluąa i Vugava. Na Braču znajduje się znany chorwacki kurort Bol. Miasteczko leży u podnóża Vidovej Góry (778 m), najwyższego szczytu na wszystkich wyspach Adriatyku. Pobliskie, w większości bezludne wyspy Biąevo, Sv. Andrija, Budikovac (Budihovac), Jabuka, Brusnik, Veli i Mali Barjak, Ravnik, Veli i Mali Parzanj, są wraz z Visem określane jako archipelag Viski (łączna powierzchnia 193 km2).

Na Mljecie spotkamy po raz kolejny przede wszystkim plantacje białego Rukataca (Maraątiny) oraz rzadką białą winorośl Grk. Grk to istny „biały kruk”. Szczep uprawiany tylko tutaj i to zaledwie na 2 ha piaszczystych gleb! Świeże, mineralne i przenikliwe wina z tej winorośli są na Mljecie punktem obowiązkowym degustacji. Mljet pokrywają niemal całkowicie lasy. Najbardziej zalesiona wyspa Adriatyku jest parkiem narodowym, a więc jej przyroda podlega szczególnie rygorystycznej ochronie.

Na Šolcie trzeba koniecznie spróbować win z winorośli o nazwie Dobričić i miodu, który uważany jest za najsmaczniejszy w Europie, zaś na maleńkiej wysepce Lastovo, najdalej oddalonej od lądu z wysp chorwackich - Rukataca.

Na lądzie też znajdziecie

Powstaje pytanie czy nie ma czego szukać w północnej części regionu, w okolicach Zadaru i Szybenika, a więc na stałym lądzie, tam gdzie wstęga regionu nieco się rozszerza. Owszem, miłośnicy czerwonych trunków powinni spróbować trunków bazujących na czerwonym szczepie Babić. Jak twierdzą nasi polscy „Parkerowie” Marek Bieńczyk i Wojciech Bońkowski ta winorośl będzie w przyszłości poważnym konkurentem dla Plavaca. Uprawia się też trochę Trnjaka i Vranaca. Białe szczepy z kontynentu to przede wszystkim Rukatac (Maraątina), Debit, Lasina i Plavina. Bliżej zaś Splitu - dająca miodowe w barwie i smaku wina Kujunduąa oraz Medna, Okatac i Zlatarica. Z tym, że winiarze z lądu pozostają póki co w tyle, za wyspiarskimi konkurentami. Tamci zdobyli sobie już uznanie, lądowi dopiero na nie pracują.



Proszek i Dioklecjan

W całej Dalmacji przyrządza się słodkie wino proąek. Powstaje z winogron suszonych na słońcu. Najbliższą analogię, jeśli chodzi o smak i sposób przyrządzania, znajdziemy po włoskiej stronie Adriatyku, w Toskanii i Umbrii, a jest nią vinsanto. Proąek powstaje z mieszanki winogron szczepów białych (najczęściej Bogdanuąa, Maraątina i Vugava) oraz z czerwonego Plavaca. Wino jest długo starzone w beczkach, aż się całkowicie utleni. Ostatecznie ciecz jest ciężka, gęsta i ciemnobrązowa. Jednak przez słodki smak wciąż przewijają się wyraźne kwasowe nuty. I podobnie jak ciasteczka cantucci do wspomnianego włoskiego vinsanto, do proąku pasują znakomicie wszelkiego rodzaju ciasta i herbatniki. Jest to więc wino stworzone do deserów oraz do osładzania sobie życia.

Najpopularniejszy zaś proąek nosi nazwę Dioklecjan - na cześć rzymskiego cesarza, którego pałac wzniesiony w III wieku jest ozdobą Splitu (marmur do jego budowy przywieziono z wyspy Brač). W podziemiach rozległej budowli kwitnie dziś handel pamiątkami, wyrobami rękodzieła i biżuterią. Wyższe kondygnacje kryją muzea i restauracje z tarasami. Przed wejściem do jednego z nich przechadzają się rzymscy legioniści w czerwonych tunikach - tylko się z nimi fotografować... Zachodnia fasada wychodzi na port, a w jej przyziemiu ciągnie się długi szereg kiosków, sklepików i warsztatów. Od wschodniej strony pałac oskrzydla wielką atrakcję Splitu - targ rybny (Ribarnica). Warto przyjść tutaj w godzinach rannych, gdy wielkie tuńczyki mają jeszcze łby i są dopiero cięte na plastry, gdy sprzedawcy solą i patroszą ryby, gdy w koszach poruszają się homary i kalmary. Warto też pamiętać, że do tego miasta przyjeżdża się nie tyle nawet dla zabytków, ile dla słońca i plaż. Split leży bowiem w najcieplejszym zakątku śródziemnomorskiego regionu i cieszy się doskonałym mikroklimatem. Przez 2700 godzin (czyli przez 225 dni) rocznie świeci słońce! Nic więc dziwnego, że w dzień na plażach opalają się, a wieczorami wirują w dyskotekowych rytmach tysiące ludzi...

Perła Dalmacji

Dubrownik korzysta z produkcji winiarzy całego kraju. Miasteczko odwiedzane jest każdego dnia przez tysiące turystów. A że restauracje są pełne gwaru od wiosny do jesieni. Tam właśnie mule, mątwy i ryby smakują najlepiej. Można sobie wyobrazić ileż przybysze wypijają wina... Nic dziwnego, że regionalnej, ba krajowej produkcji trunków jest mało by sprostać zapotrzebowaniu. Ulice Dubrownika tworzą kratę, której najszersza aleja Stradun, jest zapewne najpopularniejszym deptakiem Chorwacji. Stradun (Placa) to zasypany swojego czasu kanał, który oddzielał niegdyś zamieszkałą przez miejskich krezusów wysepkę Regusę od plebejskiej dzielnicy Prijeko... W czasach wolnej republiki kupieckiej (1204-1806) pod banderą Dubrownika pływało ponad 600 okrętów. Oprócz zabytków - świątyń, pałaców i klasztorów, przy zachodniej bramie, zaraz u wylotu Stradunu, znajduje się owiana legendami studnia Onofria (nazwa pochodzi od imienia budowniczego). Jest w niej... woda życia, która jak wieść niesie przynosi szczęście... Legendom można wierzyć lub nie, w każdym bądź razie na terenie pobliskiego klasztoru mieści się najstarsza, bo założona w XII wieku apteka (dziś muzeum, ale obok działa współczesna farmacja, więc tradycja znajduje kontynuację). Pewne natomiast jest, że woda ze studni Onofria przynosi ochłodę, zwłaszcza w upalne letnie dni gdy temperatura sięga 40 st.C.



W Dubrowniku - w jednej z licznych małych enotek można się zaopatrzyć w butelkę wina... Tak uzbrojeni skręćmy z szosy na Rijekę w kierunku Bosanki, a potem wspinając się do skutku, czyli pod przekaźnik telewizyjny, dotrzemy do zrujnowanych budynków (niegdyś kursowała tutaj z miasta kolejka linowa). Wspaniały punkt widokowy, z którego roztacza się panorama Dubrownika „z lotu ptaka”. Widać wspomniane wyspy i opadające ku morzu, należące do Gór Dynarskich masywy, ze stokami pokrytymi wapiennymi piarżyskami i skąpą roślinnością, są sypkie i wydają się nieprzystępne. Jednak dodają uroku widokowi, kontrastując swą posępnością ze szmaragdową tonią Adriatyku. Jeśli się tam wybieramy samochodem, dbajmy, by kierowca jeśli nie abstynencją, to przynajmniej charakteryzował się wstrzemięźliwością. Droga jest wąska, kręta i stroma.

Kamienice i kościoły tulą się w dole, u stóp wzgórza. Mury z basztami otaczają miasto ciasnym pierścieniem. Mają łącznie 2 km długości i 25 m wysokości, a można je obejść ewentualnie opłynąć stateczkiem albo kajakiem. Dwie trzecie murów opada prosto do wody, można się więc tuż pod nimi kąpać, choćby skacząc do wody z tarasu drink-baru Buźa...

Dalej na południe

Kontynuację dalmackiego stylu życia, a więc i winiarskie obyczaje znajdziemy w sąsiedniej Czarnej Górze (Monte Negro), kraju, który ogłosił niezależność od Serbii w maju 2006 roku. Wybrzeże czarnogórskie pozbawione jest większych wysp, ale góry opadają ku wybrzeżu jeszcze bardziej stromymi stokami niż w Chorwacji. Winorośl uprawia się tutaj w niewielkiej kotlinie wokół stolicy kraju Podgoricy oraz we względnie szerokich dolinach rzek Zety i Cijevny oraz nad dzielonym z Albanią rozległym Jeziorem Szkoderskim. Czarnogórcy - niepodległościowi neofici dumni są ze wszystkiego co czarnogórskie, a więc i z win: białego Krątača i czerwonego Vranaca, uprawianego jednak również w kilku regionach Serbii i w Macedonii.



Czarnogórskie wybrzeże szybko się komercjalizuje. Panuje bowiem moda na odwiedzanie tego kraju. Palmę pierwszeństwa wśród atrakcyjnych miast zajmuje Kotor. Podobnie do miast chorwackich - Szybenika, Splitu i Dubrownika, położony nad łatwą do obrony zatoką Kotor tworzył wzorem weneckim silną kupiecką republikę. Dzięki zaś niedostępnym górom oddzielającym go od interioru w czasach panowania tureckiego cieszył się wciąż swobodą, opłacając jedynie formalnemu w istocie suwerenowi. Ciasne uliczki Kotoru mają podobny czar jak ulice miasteczek chorwackich i włoskich. W licznych restauracjach królują Linije na źaru (kalmary z grilla) i Salata od Hodonice (sałatka z ośmiornicy). Nieco jabłkowy w smaku, aromatyczny Krątač pasuje do nich jak ulał. Natomiast zawiesisty, owocowy z intensywnymi wiśniowymi nutami Vranac, świetnie komponuje się z daniami z jagnięciny, która w tym górzystym, a więc siłą rzeczy pasterskim kraju stanowi drugą kulinarną nogę czarnogórskiej kultury. Jeśli chcemy się rozkoszować smakiem wina i widokiem na miasto z góry wystarczy podjąć trud wyjścia na górującą nad nim cytadelę. Mury, z kaplicami i cerkwiami kryją trwające około pół godziny podejście na skalisty szczyt, z którego roztacza się wspaniała panorama Kotorskiej Boki (Zatoki) i strome, pełne piargów góry osłaniające miasto (wstęp 2 euro; z biletem otrzymamy gratis mapę Kotoru).

Im dalej na południe, do Budvy i Baru, tym więcej meczetów i lokali prowadzonych przez muzułmanów. U nich zaś o winie można zapomnieć... Zastąpi je jednak znakomita kawa i ziołowe herbaty, mocne, gorące, słodkie - także zdrowe!

Źródło: przewodnik.onet.pl