Jak zdac mature ustna?


Cytat:poprawka w wakacje, ale czy mam wtedy szanse dostac sie na dobra
uczelnie? Czy innymi slowy rok w plecy, albo zapychanie wolnych
miejsc?



Raczej wszystkie miejsca na intratnych kierunkach w systemie dziennym w
panstowych uczelniach beda juz zajete. Pozostana ci studia zaoczne,
wieczorowe, lub prywatne.

Cytat:pisze stara :(. Wolalem nowa, ale wszyscy pisza stara kurde...



Ja odpoczatku chcialem stara i pisze stara. To ze wszyscy tak robia to
jeszcze nie koniec swiata. Ja np. jako jedyny w szkole zdaje
informatyke na maturze :-/

 

Jaka uczelnia dla studentki?

Witam!

Wiem, ze NTG ale nie wiem gdzie indziej moge zapytac. Tu sa ludzie z
Warszawy i sadze, ze maja mniej wiecej jakies pojecie na poruszany przez
mnie temat.

Otoz znajoma stwierdzila, ze wzgledu na sytuacje nie bedzie w stanie
ponosic kosztow zwiazanych ze studiowaniem na UW - tryb zaoczny (5 tys
zl/rocznie. W zwiazku z tym, ze zapisala sie wlasnie w w/w miejsce
bedzie musiala z niego zrezygnowac.

Rzecz w tym, zeby nie stracila roku czasu siedzac i nic nie robiac. Czy
znacie moze jakies uczelnie/kierunki, prywatne/panstwowe na ktorych
dziewczyna ta mogla by sie doksztalaca w tzw. miedzyczasie? Nie chodzi
tutaj o uczelnie typu studium, ale zwyczajne studia, gdzie nawet mogla
by kontynuowac nauke po tym 1 roku.

Czy sa gdzies zatem jakies miejsca wolne (nawet dzienne powiedzmy do 250
zl/miesiac)? Czy sa jakies kieurnki na niedrogich uczelniach prywatnych
gdzie mogla by pojsc i zdobywac jakas wiedze?

Licze na jakas Wasza pomoc i przepraszam, ze NTG.

Egzaminy

Cytat:
Czyli dobrze wkuć dwie, trzy książki i studia zaoczne masz w kieszeni
(70% punktów). Studia dzienne to loteria - zdaje się że masz możliwość
błednej odpowiedzi tylko w 9 przypadkach na 100 (81% poprawnych
odpowiedzi).



100 - 9 = 91 ;)
A i tak pytań w ostatnich latach jest chyba 120.
Na wieczorowych długo były wolne miejsca, a zaocznych nie ma - o jakiej
uczelni pisałeś?

KG

Egzaminy


Cytat:
| Czyli dobrze wkuć dwie, trzy książki i studia zaoczne masz w kieszeni
| (70% punktów). Studia dzienne to loteria - zdaje się że masz możliwość
| błednej odpowiedzi tylko w 9 przypadkach na 100 (81% poprawnych
| odpowiedzi).

100 - 9 = 91 ;)



Fakt.

Cytat:A i tak pytań w ostatnich latach jest chyba 120.



Też prawda, chociaż liczby pytań w testach są różne w poszczegołnych
latach (dlatego wolałem pisać o procentach..

Cytat:Na wieczorowych długo były wolne miejsca, a zaocznych nie ma - o jakiej
uczelni pisałeś?



UW - ale mogłem coś źle zrozumieć.

Piotr K.

---

Witryna grupy dyskusyjnej pl.sci.historia:
http://www.historia.icenter.pl/

 

Studia na UMK

Czy ktoś nie wie, ile w tym roku było osób na miejsce na dzienną chemię  na
UMK?
I jeszcze jedno, wyczytałem na stronce wydz. chemii UMK, że wstęp wolny na
chemię mają oprócz finalistów i laureatów Olimpiady i Konkursu im. prof. A.
Swinarskiego także, finaliści i laureaci innych konkursów chemicznych na
szczeblu ponadwojewódzkim. Czy dotyczy to np. Konkursu organizowanego przez
UAM? Czy jeżeli byłem finalistą ww. konkursu to mogę być zwolniony z
postępowania rekrutacyjnego na chemię w roku 2005/2006?

Bardzo proszę o odpowiedź wszystkich, którzy mogą mieć na ten temat jakieś
informacje.

Z góry dziękuje, za wszystkie odpowiedzi i pozdrawiam uczestników forum,

Bartek Szyszko

SGH? puk, puk jest tu któs z SGH? :)

Cytat:

| amf., po dwakroć magister SGH ;)

z drugiej strony czy slusznie jest robic 2 czy nawet 3 razy tytul mgra a nie
lepiej jest zrobic fakultet podyplomowy? te same umiejetnosci i mniej czasu?



Erm... uzyskanie dwóch tytułów zajęło mi planowe 5 lat studiów...

Cytat:kiedys czytalem artykul w prasie odnosnie studentow ktorzy studiuja 2, 3
kierunki jednoczesnie niekiedy =wniosek psychologa i autora artykulu
zarazem byl taki iz boja sie zycia doroslego tego ze nie znajda sobie
miejsca na rynku pracy i w ogole w zyciu, iz jest to swojego rodzaju
przedluzenie agonii



...a na piątym roku pracowałam na pełny etat (czyli po 10-12h dziennie).

Myślę, że to jest właśnie wielka zaleta SGH - udało się pogodzić studia
na dwóch kierunkach, obronić pierwszą pracę po 4 roku, na 5 nie mieć już
zajęć tylko figurować jako uczestnik seminarium dyplomowego i pisać pracę
w wolnych chwilach.  

amf. (a może by tak doktorat...?)

Mam pytanko!!!!

Cytat:Chcialabym zapytaćco należy zdawać aby dostać się na farmacje?

Czy jest również szkoła zaoczna lub wieczorowa w tym kierunku?

Czy lepiej jest uczęszczac na dzienne czy prywatne?
 Bardzo proszę o odpowiedź.
 pozdrawiam
 EWA

najczesciej zdaje sie ogolnopolski test z biologii i chemii
nigdy nie slyszalem o studaich zaocznych ani wieczorowych, daje glowe ze



czegos takiego nie ma

Cytat:chyba wiekszosc uczelni zostawia pare miejsc wolnych dla studentow ktorzy



nie zdobyli dostatecznej liczby punktow na egzaminie i nie zostali przyjeci
ale za odpowiednia sumke moga zostac przyjeci na tzw. studia platne

Kwaterowanie [pierwszoroczniaki]

Miejsca w Domach Studenckich PG

Autor: Magdalena Kotynia

W związku z V etapem przydziału miejsc do domów studenckich, dnia 5. października 2007 (piątek) w godzinach 10.00-12.00 w sali 302 budynek BRATNIAK odbędzie się dyżur Odwoławczej Komisji Stypendialnej.

Pierwszeństwo w otrzymaniu miejsc w Domach Studenckich posiadają studenci
1. I-go roku Politechniki Gdańskiej / II - V roku Politechniki Gdańskiej, którzy ubiegali się o DS (złożyli podanie)
2. studiów dziennych Politechniki Gdańskiej
3. niestacjonarnych Politechniki Gdańskiej
4. Uczelni Wyższych Trójmiasta

w związku z powyższą z tą informacja mam kilka pytań:
- czy to jest na prawdę ostatnia deska ratunku aby jeszcze dostać akademik?
- z wielu źródeł już słyszałem, że ludzie gdzieś tam się ustawiają w jakichś kolejkach i biorą wolne miejsca na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy", jeżeli to prawda to gdzie trzeba być, o której godzinie najlepiej już przyjść i co mieć przy sobie ?

..z góry dziękuje za odpowiedź

Wjazdówki

To chyba jakiś żart, miejsc na terenie gdzie można było poprzednio wjeżdżać tylko poprzez wjazdówki było pełno, jeśli ktoś twierdzi inaczej to jest po prostu ślepy. Zanim zablokowali ulicę było ciężko ze znalezieniem miejsca w godzinach największej ilości zajęć, ale tak czy inaczej, gdzieś udawało się znaleźć miejsce, bo od gmachu ETI prosto i w lewo/prawo do gmachów OiO/GG odległość spora. Teraz to trzeba wszystko objeżdżać jeśli się nic nie znajdzie (czyli praktycznie zawsze). A tymczasem ulica zablokowana ma spokojnie 30 miejsc wolnych... A Pani Kanclerz najwyraźniej nie zauważa, że studenci studiów dziennych, którzy jeżdżą samochodami jest mało a Ci którzy jeżdżą to na ogół wręcz muszą dojeżdżać samochodem, bo inaczej nie da rady... Samym żartem w sobie jest tylko 100 wjazdówek dla studentów studiów dziennych w porównaniu do 500 wjazdówek dla studentów wieczorowych/zaocznych. Ot i tyle. Moim zdaniem powinniśmy się buntować i nie odpuszczać, bo to jest jeden wielki śmiech na sali.

663 wolne miejsca na politechnice

Blisko stu tegorocznych maturzystów zgłosiło się wczoraj do działu rekrutacji Politechniki Łódzkiej, gdzie rozpoczął się drugi konkurs świadectw. Na studiach dziennych tej uczelni są jeszcze 663 wolne miejsca.

Wydział Mechaniczny: mechanika i budowa maszyn – 27, papiernictwo i poligrafia – 36, inżynieria materiałowa – 68, energetyka – 26.

Wydział Chemiczny: technologia chemiczna – 38, ochrona środowiska (Sieradz) – 36, papiernictwo i poligrafia – 34, inżynieria materiałowa – 45.

Wydział Inżynierii i Marketingu Tekstyliów: włókiennictwo – 170, wzornictwo – 11, inżynieria materiałowa – 19.

Wydział Fizyki Technicznej, Informatyki i Matematyki Stosowanej: fizyka techniczna – 90.

Wydział Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska: inżyniera chemiczna i procesowa – 63.

O przyjęcie mogą się ubiegać również te osoby, które na maturze nie zdawały matematyki, fizyki i chemii.

Aleksandra Kmiecik złożyła wczoraj dokumenty na ochronę środowiska. – W liceum nie miałam kłopotów z chemią i fizyką. Myślę, że na tych studiach dam sobie radę – mówi kandydatka.

Źródło: Dziennik Łódzki

seks przed ślubem

Cytat:I nie mówicie mi teraz że nie ma warunków bo jak komuś zależy i bardzo chce to z Bozą pomocą wszystko da rade zrobić.


gdyby bylo tak jak mowisz,to od sierpnia bylabym juz zoną mojego skarba.niestety-nie wszystko da sie zrobic.studiuje dziennie na politechnice-zajecia mam czesto od rana do wieczora a jak mam wiecej wolnego czasu to musze sie uczyc a i tak ledwo daje rade-mam warunek terminowy.gdzie tu miejsce na prace?nawet gdybym bardzo chciala,to nie moge.a moj skarb?teraz ma malo zajec i moglby pracowac,ale w przyszlym roku to sie zmieni i raczej bedzie musial zrezygnowac z pracy albo ograniczyc ja do polowy etatu.i co wtedy?jak damy rade?mamy sie bawic w doroslych i byc na utrzymaniu rodzicow?kochamy sie i wiemy,ze jak tylko to bedzie mozliwe,wezmiemy slub i zamieszkamy razem.a skad wiemy ile to potrwa?moze juz po trzecim roku zalapiemy sie na platne praktyki i bedziemy mogli sie usamodzielnic?a moze po studiach zadne z nas nie znajdzie pracy w zawodzie i bedziemy dorabiac za marne grosze w knajpach?i do tego czasu mamy sie pilnowac i tylko trzymac za raczki?kochamy sie coraz bardziej i chcemy to sobie okazywac coraz mocniej.i wlasnie dlatego ze soba sypiamy.dla mnie to jedna z najpiekniejszych rzeczy,ktora moga doswiadczyc zakochani gotowi spedzic ze soba zycie-byc ze soba tak blisko,jak tylko sie da.wierze w Boga i dziekuje mu za to,ze moge byc z moim skarbem.kiedys madry ksiadz powiezal mi-"milosc,ktora was laczy to dar od Boga i dziekujcie mu za nia.pamietajcie tylko,by sie szanowac nawzajem,bo milosc to nie tylko cialo-to trwanie razem na dobre i zle."a ja w pelni sie z nim zgadzam :)

Politologia - z zaocznych na dzienne

W podaniu napisz ze prosisz o przeniesienie ze studiow zaocznych na dzienne. Napisz jaka miales srednia ( chociaz oni to i tak jeszcze licza sami), ze masz dobre wyniki w nauce, mozesz napisac czy to prawda czy nie ze masz taka sytuacje materialna, ktora w zasadzie uniemozliwia ci kontynuowanie studiow w trybie zaocznym.
W sumie to co bys nie napisal to i tak najwazniejse bedzie jaka masz srednia i czy beda wolne miejsca na dziennych.
Powodzenia!!!

Gnieźnieńska Platforma Obywatelska

Powiedzmy sobie prawdę, czasem by dostać się na niepłatne studia dzienne nie wystarcza wiedza, ale potrzebne są znajomości.
Tak naprawdę większość studentów studiuje zaocznie, bo na studiach dziennych nie ma tyle miejsca by wszystkich przyjąć. Swego czasu starałem się dostać na studia międzywydziałowe w CEG-u, było 15 wolnych miejsc i 14 chętnych więc w takim razie egzamin wstępny powinien być formalnością, ale wbrew logice nie przyjęli wszystkich. Jak jest tylu chętnych ile miejsc to należy przyjmować wszystkich chętnych. Inne postepowanie to pozbawianie dostępu do bezpłatnej edukacji.

REKRUTACJA 2005/06 - wyniki, odwołania, ilość miejsc itd.

A co do tych "odwołań", to w zeszłym roku były już gotowe dokumenty, więc nie wiem czy jest pisania coś samemu. Odwołania pisze się na specjalnych drukach z uczelni które tam dostajesz. Wpisujesz tylko ile masz punktów i jakieś uzasadnienie. Taka kartka jest juz zaadresowana.

A mam też takie pytanie bo mój znajomy zdawał w tym roku tam i się nie dostał. Wysłał maila do nich, ale chyba mu nie odpisali. Wkleję go tu, może ktoś będzie wiedział:

Cytat:Czy w przypadku, kiedy nie zostało się przyjętym na studia w trybie dziennym, chcąc złożyć podanie o przyjęcie na studia w trybie
zaocznym, należy ponownie się zarejestrować i złożyć jeszcze raz
całość dokumentów czy wystarczy donieść tylko nową teczkę z nowym
formularzem rejestracyjnym? I czy dokumenty złożone w dodatkowym
terminie wrześniowym są rozpatrywane trybem normalnym, razem z tymi co zostały złożone do 29 lipca, czy na zasadzie uzupełnienia wolnych
miejsc, które ewentualnie zostały?



Agata

wybór promotora

ja mogę napisać moje doświadczenia jeśli chodzi o studia zaoczne. listy zostały wywieszone w środku tygodnia, więc do najlepszych promotorów mogli się wpisać Ci co mieszkali blisko Krakowa lub w samym Krakowie i dostali wiadomość od kogoś kto był na uczelni w tym czasie. pisze tak ponieważ z dziekanatu nie można było się dowiedzieć konkretnej daty... jeśli nie było miejsca u promotora do którego się chciało wpisać, trzeba było wybrać kogoś mniej popularnego a jeśli samemu się nie wybrało to ponoć wpisywali na listę tam gdzie były wolne miejsca. może na dziennych będzie mniej uciążliwie z tego względu, że praktycznie codziennie można być na uczelni i iść pytać
oczywiście jest też możliwość wpisania się do promotora u którego chciało się być, jednak pod pewnymi warunkami: dotychczasowy musi wyrazić zgodę na odejście z grupy (potem są kłopoty więc najlepiej dopytać od razu zanim się wpiszesz na konkretną listę, bo zdarzały się przypadki, że promotor się nie godził na odejście) jak już masz zgodne na odejście, to musisz mieć zgodę na przyjęcie do drugiego promotora. piszesz pismo z prośbą o przyjęcie, które musi Ci podpisać promotor i zanosisz do dziekanatu czekając na zgodę dziekana... tak po krótce, więc sobie lepiej dopilnować i wpisać się od razu do tego właściwego i którego się chciało

fotograf - kiedy rezerwacja?

Green tea - jeśli chodzi o koszty to zapraszamy do wątku http://www.forum.wesele-l...opic.php?t=2704
Natomiast jeśli chodzi o to kiedy rezerwować, to podobnie jak z salami im lepszy fotograf i im bardziej polecany tym wcześniej Myśmy załatwiali fotografa mniej więcej 7-8 miesięcy przed ślubem i wtedy miał jeszcze sporo wolnych terminów i w tej chwili też jeszcze ma w zasadzie wszystko wolne poza czerwcem To tyle... nie wiem ja jest z rezerwacją miejsc w studiach, bo tam może być całkiem inaczej, w końcu być może mogą oni obsłużyć więc3ej niż jedną parę dziennie

Call of Duty

Cytuję siebie:

Cytat:Producent piątej odsłony serii Call of Duty - studio TreyArch - ujawnił minimalne wymagania sprzętowe swojej najnowszej gry.

Twórcy World at War z chęcią podkreślali, że ich najnowszy produkt jest tworzony na silniku znanym z poprzedniej części serii. Była to bardzo dobra wiadomość dla graczy ze słabszym sprzętem, bowiem czwarta odsłona - pomimo świetnej grafiki - działała bardzo sprawnie na wolniejszych maszynach. Najprawdopodobniej również piąta część będzie poprawnie funkcjonować na komputerach sprzed kilku lat - aby cieszyć się płynną animacją, niepotrzebny będzie dwurdzeniowy procesor i najnowsza karta graficzna (choć, w przeciwieństwie do "czwórki", musi ona wspierać technologię Shader 3.0). Oto wymagania Call of Duty: World at War:

* Procesor: AMD 64 3200+/Intel Pentium 4 3 GHz lub lepszy
* Dysk twardy: 8 GB wolnego miejsca
* Pamięć: 512 MB RAM (XP)/1 GB RAM (VISTA)
* Karta graficzna: 256 MB Nvidia Geforce 6600GT/ATI Radeon 1600XT lub lepsza

Na dzień dzisiejszy nie znamy jeszcze rekomendowanej konfiguracji.

Przypominamy, iż premiera gry Call of Duty: World at War nie jest jeszcze znana. Twórcy jednak zapewniają, że ich produkt ujrzy światło dzienne jeszcze w tym roku. Piąta odsłona serii pojawi się również na konsolach nowej generacji.



512 MB RAM? Malutko! I bardzo dobrze.

Kaczogród

Hej,
U mnie sprawa jest jeszcze mocniej skomplikowana.
Skonczylem studia w Polsce - dzienne, na koszt Panstwa.
Jestem informatykiem. Spedzilem troche czasu w UK, pozniej wrocilem by sie obronic i napisac super interesujaca prace pod tytulem "Sztuczne sieci neuronowe na przykladzie programowego analizatora spalin w Elektrowni Turow". Po obronie, ktorej temat lekko zaskoczyl nieswiadomych czlonow komisji:) stalem sie czlowiekiem wolnym:)
Wrocilem do Zgorzelca, armia przeniosla mnie do rezerwy zaczalem szukac pracy. Dosc szybko okazalo sie,ze jestem dosc dobry w zawodzie:))))) i dostalem prace w Goerlitz.
Tak wiec po przygodach z UK, teraz pracuje w Niemczech, codziennie rano przekraczajac granice, odprowadzajac skladki ubezpieczeniowe, podatki itd. do niemieckiego systemu...Po co to pisze...a po to, by stwierdzic,ze teoretycznie to co dzieje sie w Polsce nie powinno mnie interesowac. A tak nie jest. Przyszlosc tego kraju i tego co sie w nim dzieje nie jest mi obojetna. Wiem, ze stosunkowo niewielkim nakladem pracy i konsekwencja w dzialaniu bylibysmy w stanie dogonic przez kilka lat UK i DE. Aktualnie rzadzace partie i ich plany polityczne cofaja nas w tych planach o ladnych kilkanascie lat. Dlatego jestem tak rozgoryczony ta sytuacja. Mysle, ze ludzie mlodzi, albo srednio-mlodzi (tacy jak ja, mam 27 lat) powinni dac wyraz swojego niezadowolenia, pojsc na wybory i ogolnie na kazdym kroku dawac wyraz swojego niezadowolenia z zaistnialej sytuacji.
Ja jestem pewien jednego - nigdy nie zaakceptuje Kaczorow na stanowiskach, ktore piastuja i zawsze bede uwazal ich za niewlasciwych ludzi na niewlasciwych miejscach:)
Pozdrawiam
Piotrek

Wybór studiów

Studia wybiera sie na zasadzie:
-czegos co nas interesuje
-czegos co moze miec perspektywy na przyszlosc, ale w czym sie bedziemy potrafili odnalezc...
(najlepiej jak studia lacza to wszytsko razem)

wg mnie wazne jest przejzenie list przedmiotow ktore obowiazuja na danych kierunkach (bo ten kto cale zycie byl noga z matmy raczej nie powinien brac sie za polibude i odwrotnie)

Ja gdy wybieralam studia bralam pod uwage:
-lokalizacja
-to w czym jestem dobra i z czego zdam egzaminy (bo ja jeszcze ten stary rocznik gdzie egzaminy na studia z matura niewiele mialy wspolnego)
-perspektywy na przyszlosc

Jednak jak to w zyciu bywa, nie wszystko uklada sie po naszej mysli i po pierwszym roku studiow stwierdzilam, ze to nie jest to z czym chce zwiazac przyszlosc i zmienilam kierunek.

Studia sa istotne, ale tak naprawde najwazniejsze jest to jak wykozystamy okres studiow, tzn. nie wolno stronic od roznych dzialanosci i samodoksztalcania (kola naukowe, kursy jezykowe, praktyki, praca itd)

Ja po 2 roku studiow mam juz w cv jedna wakacyjna praca za granica i miesieczna prace w biurze firmy deweloperskiej, znajomosc 3 jezykow obcych (angielski, niemiecki, norweski) oraz chcec podjecia nowej pracy, chociazby na 2 godz dziennie... bo za 3 lata dla pracodawcy wazniejsze bedzie to czy potrafie odnalezc sie w miejscu pracy i wykonywac powierzone zadania niz czy pamietam jak sie calkuje :)

**uj z IDEĄ **baną


Cytat:Prawdziwy komókowiec, to taki:
- ma stałe miejsce pracy



Czyli jak wykonuje wolny zawód, to już odpada? :

Cytat:- ma jakieś konkretne dochody



Konkretne, czyli jakie? Możnaby powiedzieć, że otrzymywane co miesiąc 700
PLN jest bardziej "konkretne" (bo ustalone i niezmienne) niż wahania
6000-9000 PLN/miesiąc (znów mam na myśli wolne zawody).

Cytat:- ma 25 lat, lepiej 30



A jaki to ma z czymkolwiek związek? Przekroczyłeś już tę drugą barierę i
dogryzasz innym, żeby polepszyć sobie samopoczucie? Jak przechodzisz drugą
młodość (to tak koło pięćdziesiątki, co?), to poderwij sobie jakąś młodą
panienkę (w prawie każdym liście chwalisz się dochodami, więc pewnie cię na
to stać) i ci się może polepszy... poza tym zacznij uprawiać jakiś sport,
będziesz lepiej wyglądał, samoocena znowu podskoczy... no i pozostanie ci
jeszcze tylko regularne odwiedzanie psychoterapeuty.

Cytat:- nie gada piątkami



Piątkami z definicji rozmawiać się nie da... ale żądania wycofania
pięciosekundówek i _nic_ w zamian (a przyzwoita taryfikacja, chociażby co
dziesięć sekund, załatwiałaby sprawę) również są chore. Zachęcanie
operatora, żeby "zdziwił" kolesi korzystających z piątek wysokością
następnego rachunku również świadczy o jakichś wewnętrznych zachwianiach i
budzi współczucie dla pomysłodawcy.

Cytat:- przegaduje przez komórkę ponad 20 godzin miesięcznie,



Widzę, że muszę ograniczyć swoje rozmowy. Ja przegaduję dużo mniej, ale po
tobie widać, że długie gadanie przez komórę szkodzi jak diabli. Nie chcę, by
mi się udzieliło.

Cytat:- płaci jakieś ludzkie rachunki, a nie jakieś śmieszne 70 złotych,



Czyli jakie? Dlaczego niby 70 PLN jest rachunkiem "nieludzkim"? Każdy
rozmawia tyle, ile potrzebuje i na ile go stać - i tak powinno być. Jak
kupiłem telewizor, to powinienem gapić się w niego piętnaście godzin
dziennie? Do takich wniosków prowadzi twoja "logika".

Cytat:- legitymuje się dyplomem wyższej uczelni



Tiaaa... pewnie dlatego, że twoim zdaniem używanie telefonu komórkowego
skomplikowane jest straszliwie i bez wyższych studiów i ze trzech fakultetów
się nie obejdzie...

Cytat:Rico, prawdziwy komórkowiec



Już? Poczułeś się lepiej? *plonk* definitywny... EOT

Tomasz Witczak

Praca

Cytat:Bo ja mam swiadomosc, moze bledna aczkolwiek nie sadze, ze mam spory potencjal, ze moglbym duzo wiecej niz moge teraz, ze jakis talent we mnie siedzi (nie szukajac daleko- chociazby glupoty zwiazne z rysowaniem. Ale zaprzepascilem cholernie.), ze w glowie mam ciut wiecej niz szary czlowieczek z ulicy. Stad moze takie nieprzyjemnie wiercenie w okolicach lewego posladka.



No moim zdaniem z każdego niemal człowieka idzie wycisnąć tyle, by mógł się utrzymywać na w miarę znośnym poziomie. Na pewno nie będzie tak, że skończysz studia i świat się zawali. Ja wiem jak wyglądają perspektywy studenta historii, bo mój pierwszy kierunek jest wmontowany w jeden instytut z historią właśnie, i wierz mi - wszyscy tam niemal mają pod koniec strach w gaciach, bo dobrze wiedzą, że jak 10% rocznika znajdzie pracę w zawodzie (szczytem marzeń jest IPN lokalny, oferujący aż 2 miejsca), to będzie dobrze... A jednak Ci wszyscy ludzie - zdecydowanie najweselsi i najbardziej wyluzowani na całym wydziale - kończą to i jakoś radzą sobie w naprawdę rozmaitych miejscach. Ty też sobie poradzisz. Zwłaszcza, że masz jakieś poza historią zdolności przecież. ...Może jeszcze nie wiesz jak, ale sobie poradzisz... W ostateczności życie uczy wszystkiego. ...A co do zarabiania... Na pierwszej lepszej stacji benzynowej wyciągniesz 2000 na rękę z napiwkami, w hurtowni 1500-2000, na budowach i przy kładzeniu dachów jeszcze więcej. Nie jest to wprawdzie praca przyjemna zbytnio, ale moim studiującym kolegom jakoś ona nie uwłacza. ...Inna sprawa, że wtedy ich studia polegają już raczej na przetrwaniu sesji niż uczeniu się, dlatego ja pracę na studiach uważam za bzdurę, gdyż jedno odbywa się zawsze kosztem drugiego... Nie wiem jak u innych, ale na moich "humanistycznych" studiach jednych na V-tym roku nie mam dnia wolnego, a trzy razy w tygodniu 8h non stop... Do tego mam jeszcze drugi kierunek - wszystko dzienne - i naprawdę jestem pełen podziwu dla nadludzi, którzy jednocześnie studiują (pewnie jeszcze ze średnią na stypendium), pracują, mają życie osobiste, chlają, itp. Naprawdę cudów na kiju niektórzy dokonują. ...A dzieci w to wierzą.

PLH Sezon 2008/2009

Ceny biletów i karnetów

Zarząd Toruńskiego Klubu Hokejowego ustalił ceny biletów oraz karnetów na mecze Polskiej Ligi Hokejowej 2008-2009.

Włodarze klubu postanowili utrzymać ceny karnetów na tym samym poziomie co w porzednim sezonie:

Karnet, na numerowane miejsce w sektorze B - 350 zł.

Karnet, na pozostałe sektory - 270 zł.

Karnet ulgowy, na pozostałe sektory - 150 zł *

Karnety obowiązują na wszystkie mecze Ekstraligi PLH.

- Chcemy na Tor-Tor przyciągnąć całe rodziny - oświadczył dyrektor klubu Paweł Gurtowski - dlatego postanowiliśmy, że dzieci do 8 roku życia na nasze mecze będą mogły wchodzić za darmo, a kobiety po zakupieniu biletów ulgowych.

Dodatkowo ceny biletów normalnych zmniejszono do 12 złotych.

Bilet normalny - 12 zł
Bilet ulgowy * - 7 zł
Dzieci do lat 8 - wstęp wolny

* - osoby upoważnione do zakupu ulgowych biletów oraz karnetów: kobiety, uczniowie szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich, studenci studiów dziennych, emeryci oraz członkowie Toruńskiego Klubu Hokejowego a także renciści, po okazaniu legitymacji i ostatniego odcinka renty.

Na razie nie jest znany termin sprzedaży karnetów na nowy sezon.

Nie wiem co myslec o tych cenach karnetow na mecze pilkarskie Gornika Zabrze i Jagieloniii (wszystkie mecz ligowe PP i PE) ceny biletow normalnych odpowiednio 250zl i 185zl.

P.S. Porownalem sobie cene karnetu do ilosci spotkan TKH na TT , w ubieglym sezonie byly 23 mecze 12zl x 23 mecze = 276 zl a cena karnetu 270, Jezeli znowu (tfu tfu) nie uda nam sie wejsc do 6 to rozegramy 23 spotkania Pozatym czy kibic posiadajacy karnet zawsze jest na meczu? Gdzie tu bonus dla posiadaczy karnetow?

Dobry nocleg w Warszawie koło SGGW

Najlepiej dogadać się z kimś ze studiów dziennych, kto mieszka w akademiku a za drobną oplatą chętnie zostaniesz przenocowany. Czasem też ktoś wyjeżdża na weekend i zostaje wolne lóżko. Legalnie dostać miejsce w akademiku będzie ciężko, gdy studenci walczą o nie jak mogą.

Zaoczna historia-warto? co po maturze?

Cytat:jestem z gminy Czerwionka-Leszczyny, nie wiem czy kojarzysz, bo to dość małe jest
Mogłabym na historię nauczycielską do Rybnika iść, ale pociąga mnie ta archiwalna.



Ja też jestem z Czerwionki już prawie III rok historii na dziennych = specj. arch. właśnie. I mogę CI powiedzieć z własnego doświadczenia coś na temat dojeżdżania samochodem - bo też miałam takie plany. Byłam niemożliwie zdeterminowana żeby zrobić prawo jazdy i kupić samochód (rok składałam pieniądze, bo coś lepszego niż maluszka chciałam ) i powiem Ci, że teraz jeżdżę autem tylko kiedy mam zajęcia w AP na Wełnowcu, bo normalnie się to po prostu nie opłaca. Mój wehikuł naprawdę mało pali, ale przy obecnych cenach benzyny i tak musiałam wyłuskać z portfela około 500zł miesięcznie na paliwo, licząc dojazdy do szkoły i do pracy do Rybnika. Wyliczone przez zumi czy inne targeo czasy jazdy nie zawsze odpowiadają rzeczywistości - a to przez często występujące zjawiska korków, remontów na drodze czy zamkniętych szlabanów kolejowych (na trasie do katowic mija się ich kilka). Dodatkowo irytujący jest brak wolnych, bezpłatnych miejsc na parkingach (bo pod wnsem bezpłatnego parkingu nie ma - to co jest, nie zasługuje na to miano wobec swoich mikroskopijnych wymiarów - zresztą, możesz poczytać osobny temat na forum). W pociągu jest wygodnie, bezpiecznie, możesz się wyspać, pouczyć, poczytać, albo beztrosko pogapić w okno. Reasumując - jakbyś jeszcze miała z kim dojeżdżać, żeby dzielić koszty, to można ew pomyśleć. Ale jeśli masz jeździć sama - zobaczysz, że też szybko zrezygnujesz. To tak abstrachując od głównego tematu.

Co do studiowania dziennie czy zaocznie... Osobiście nie poszłabym na zaoczne studia, bo mam takie trochę staroświeckie podejście do kształcenia akademickiego. Jak już studiować, to codziennie i przede wszystkim - nie płacić za to ale rozumiem ludzi, którzy z tych czy innych powodów studiują niestacjonarnie, na niektórych kierunkach nawet się to opłaca, bo możesz już zacząć rozwijać swoją karierę zawodową, zdobywać doświadczenie i po skonczeniu studiów pochwalić się rozbudowanym CV. To o wiele lepsze rozwiązanie, niż goły dyplom studiów dziennych. To nie jest tak, że jak masz papierek, to wsyzstkie drzwi stoją przed Tobą otworem. Prawda jest taka, że jak pracodawcy zostanie przedstawiony absolwent studiów zaocznych z bogatym doświadczeniem, odbytymi praktykami, stażami etc etc i absolwent studiów dziennych, który nigdy nie pokalał swoich rączek pracą i prócz papierka z uczelni niczym nie może sie pochwalić - to przyjmie tego pierwszego.

Dzienne trudno?

Oto minimalna liczba punktow przy pierwszej rekrutacji - 05/06.
Administracja- 64 i 1,9 os/miejsce
Ekonomia- 72 pkt i 4,5 os
Finanse i bankowość- 75 pkt i 9 os
Gospodarka przestrzenna - 67 pkt i 2,6 os
Informatyka i ekonometria- 65 pkt i 2,5 os
Stosunki międzynarodowe- 72 pkt i 5,5 os
Towaroznawstwo- 64 pkt i 2,5 os
Zarządzanie i marketing - 66 pkt i 2,7 os.

Progi sie sporo obnizaja po odwolaniach...
Jest wielu "studentow widmo", ktorzy co prawda sie dostaja jednak na samym poczatku rezygnuja, a wcale sie nie wypisuja - to z kolei wiaze sie z kosztem rezygnacji, ktory wynosi 50zl. Bardzo duzo osob z czasem sie wykrusza i zostaja male grupki, a czesc z racji malej liczebnosci po prostu sie rozwiazuje. Slyszalem tez, ze jak masz troche szczescia to mozna sie przenisc na samym poczatku!

Od przyszlego roku nie beda podobno przepisywne oceny z przedmiotow, ponadto nie bedzie stworzona mozliwosc podjecia drugiego kierunku na dziennych tak jak to mialo miejsce do tej pory za odpowiednio wysoka srednia (min 4,4) za zgoda dziekana.
Teraz rownolegle drugi kierunek mozna robic tylko w trybie zaocznym.
Nie wiem jak jest z przeniesieniem z zaocznych na dzienne... (??)
Od nowego roku akademickiego nie bedzie tez mozliwosci studiowania w charakterze wolnego sluchacza, przynajmniej tak mi dzisiaj powiedziala mila pani w dziale nauczania.
Zdaje sie tez, ze zmienia sie plan studiow - podobno teraz sa 3 lata licencjackich + 2 lata uzupelniajacych (nie bedzie jednolitych magisterskich?)
Na zaoczne bym nie szedl, bo masz okrojony wymiar godzin o 40-50% i to juz nie jest to samo co dzienne.
Jesli chodzi o rekrutacje to tez zmienil sie algorytm przeliczajacy punkty, na niekorzysc... o ile sie nie myle przy tej samej liczbie punktow z nowej matury jest o 2% mniej punktow. Teraz mozna uzyskac max 80pkt a poprzednio 90pkt.
Zeby sie dostac na dobry kierunek trzeba miec z matur poszerzonych mniej wiecej 80% i 70%.
Podobno z roku na rok progi sie podnosza, wiec na spadek nie ma co liczyc...
Ciezko jest sie dostac, natomiast nie sposob wyleciec.

Sam mam pytanie do ludzi studiujacych finanse - jakie sa wasze wrazenia odnosnie tego kierunku. Zastanawiam sie jaki sobie wziasc w przyszlym roku - stosunki, finanse czy ekonomie? Sklaniam sie raczej w strone ekonomii (GAP).

Wolne miejsca na Uniesytecie Opolskim

Za "Gazeta Wyborcza"

Najlepsi kandydaci na uniwersytet zrezygnowali
amd 10-08-2006,

Do wczoraj przyjęci na Uniwersytet Opolski kandydaci musieli zadeklarować, czy chcą studiować na wybranym kierunku. Zrezygnowała prawie połowa i to najczęściej ci, którzy mieli najlepsze wyniki podczas rekrutacji
Zdaniem dr. Jerzego Wiechuły, który na UO zajmuje się tegoroczną rekrutacją, to nie jest wynik zaskakujący.- W zeszłym roku zrezygnowało około 30 proc. kandydatów, ale wówczas ci, którzy starali się o przyjęcie na studia, musieli od razu złożyć na uczelni wszystkie potrzebne papiery. W tym roku wystarczyło się jedynie zarejestrować drogą internetową. Młodzież kandydowała na dowolną liczbę kierunków i to na wielu uczelniach. Znaczna część z nich to kandydaci wirtualni - tłumaczy dr Wiechuła. Najczęściej rezygnowali kandydaci, którzy mogli się pochwalić najlepszymi wynikami. - Oni mieli większą możliwość wyboru, bo z dobrymi wynikami mogli swobodnie decydować o tym, którą uczelnię ostatecznie wybiorą - mówi Wiechuła.

Kandydaci rezygnowali ze wszystkich kierunków, nawet tych, które były najbardziej oblegane. A do tych ostatnich zaliczyły się w tym roku język biznesu (15,5 kandydata na jedno miejsce), administracja (12,8), filologia angielska (12,7) czy otwarte w tym roku stosunki międzynarodowe (12,7). Na drugi debiutujący kierunek studiów - biotechnologię startowało niespełna pięciu kandydatów na jedno miejsce. Dla uczelni tegoroczna rekrutacja przeprowadzona za pomocą nowego systemu rejestracji kandydatów była poniekąd poligonem doświadczalnym. - Żaden system nie działa doskonale. Zwłaszcza, gdy odzywają się nasze nawyki. Część kandydatów na przykład uiszczała opłatę rekrutacyjną na pół godziny przed zamknięciem rejestracji i to na dodatek w punktach, które przesyłają pieniądze raz na tydzień. Listę kandydatów musieliśmy więc uzupełniać do ostatniej chwili - opowiada dr Wiechuła. Około stu osób nie potrafiło się zarejestrować przez internet. - Odwiedzali wtedy punkt zorganizowany na naszej uczelni, w którym mogli liczyć na pomoc naszych studentów. Wiele problemów sprawiało kandydatom dokładne przeczytanie formularza - mówi dr Wiechuła. Wolne miejsca na studiach dziennych są jeszcze na fizyce (60), informatyce (20), matematyce (20) i teologii (5).

uciekl mi czas...

Cytat:Tak, czas to dziwna sprawa. Ja notorycznie doświadczam takich tajemniczych
zjawisk rano. Np - budzę się, patrzę na zegarek, zamykam (na niewiele dłużej
niż mrugnięcie) oczy, otwieram je i widzę że minęło pół godziny.
A ze studiów pamiętam jeszcze bardziej niesprawiedliwe manipulacje czasem
przez niektórych wykładowców. Normalny człowiek nie potrafi skompresować
trzech godzin do półtorej, tam było to na porządku dziennym.
Szkoda, że nie wiedziałem wtedy o wszystkich tych spiskach, bo była okazja do
zdemaskowania ewidentnych Ufoli. I to publicznie, przy świadkach.



Jeżdżę na motocyklu enduro, jeżdżę głównie po lasach
w mojej okolicy.Poczucie upływu czasu mam dobrze
wyuczone, potrafię zamknąć oczy i nie licząc w pamięci
otworzyć je równo po  60 sekundach. Ale mniejsza o to.
 Jechałem pewnego razu nową trasą którą postanowiłem
sprawdzić, zadzwonił telefon który miałem w kieszeni.
Nie odebrałem ale ktoś był natarczywy i zadzwonił
ponownie, zatrzymałem się i odbyłem krótką rozmowę.
Ruszyłem dalej, przebyłem odcinek ok. 1 km ostrego
zjazdu i wynurzyłem się w miejscowośći którą oczywiście
dobrze znam. Postanowiłem sprawdzić która jest godzina
była ok.  17:00 ... zdziwiłem się bo mój wewnętrzny zegar
mówił mi że jest ok 14:00. Postanowiłem sprawdzić z ciekawości
o której odbyłem ostatnią rozmowę telefoniczną.
Sprawdziłem nieodebrane połączenie oraz rozmowę z kolegą
i ze zdziwieniem zobaczyłem że było to ok. 13:50 !!!
Czyli wynika z tego że odcinek 1 km szybkiego zjazdu
zajął mi 3 godziny i 10 minut !!! To jest po prostu niemożliwe
bo nawet idąc byłbym szybciej.
 W grę nie wchodzi żaden wypadek na motocyklu + utrata
pamięci, obejrzałem motocykl i nie miał śladów po wywrotce
był świerzo umyty i najmniejsza wywrotka odbiłaby
się na jego wyglądzie ziemia na manetce id.
Zaniki pamieci nigdy mi się nie zdażały.
Postanowiłem wrócić tą samą drogą, zaliczając
tym razem ostry podjazd.
 W jednym z miejsc odczułem dziwne uczucie, jakby
te miejsce nie należało do tego czasu, stanąłem
tam ... absolutna cisza ... bez ptaków, świerszczy
itp. To miejsce nie wzbudza lęku, ono jest
tylko jakieś takie hmmm... smutne, ciche, powolne
nie wiem jak to nazwać.
Czas pozostał bez zmian mimo przejechania
przez to miejsce jeszcze raz.
 Jakiś czas jeździłem tamtędy i sprawdzałem czas
przed przejechaniem i po przejechaniu tego odcinka.
Zabrałem też kilku znajomych aby tamtędy z nimi
przejechać i obserwowałem ich po przejechaniu
tego odcinka. Zachowywali się trochę inaczej
jakoś tak "wszystko po nich spływało" ...zero
adrenaliny towarzyszącej jeździ po trudnych
kawałkach trasy(!). Oczywiście znajomym nie mówiłem
o tym że mijaliśmy jakieś dziwne miejsce.
Różnica w czasie zdażyła się mi tam tylko jeszcze
jeden raz i bylo to ok. 50 minut. (utrata 50 minut)
Do tej pory nikomu o tym nie mówiłem, ponieważ
testuje to miejsce, na dniach zamierzam zamontować
tam w kilku miejscach  elektroniczne zegarki
z zsynchornizowanym czasem. Taka metoda nie jest
naukowa ale różnica w czasie większa niż 15 minut
(na dobę) będzie świadczyć o tym że jest to miejsce
dziwne.
 Proszę nie pisać do mnie emaili : GDZIE TO JEST ?
Na razie nie mam najmnieszej ochoty nikomu
wskazywać tego miejsca. Poza tym jest to teren
Karkonoskiego Parku Narodowego i to poza szlakami
wiec nie wolno mi tam ani jeździć ani nawet przebywać.
Dojechać tam można wyłącznie motocyklem terenowym lub
na piechotę.

Generalnie jestem sceptykiem, nie wierze w pierdoły
takie jak ORBS czy działa orgonowe, trójkąty bermudzkie
,zjawy , duchy i UFO (uważam że to ziemskie technologie).

Tomy M.

Praca Wroclaw od TERAZ! [OT]

Hej!

Cytat:Hmmm... Wpierw uważasz, że za mało pracodawca daje, wykorzystując
podaż siły roboczej, a z chwilą kiedy sytuacja się odmienia i to
poszukujący pracy może sobie wybierać oferty - każesz mu podnosić
kwalifikacje?



Tak - po to, by nie dostawał 3,50 na łapę za godzinę pracy.

Cytat:To, że ktoś nie spełnia naszych oczekiwań, to wcale nie znaczy, że
źle pracuje i nie należy mu się adekwatne wynagrodzenie.



Oczywiście! Chodziło mi tylko o to, że koleżanka - mając studia
podyplomowe - ma sobie sama radzić. :-)

Cytat:BTW W jakiej branży nabija się takie 3 000 h?? I dlaczego nie trafia
tam inspekcja pracy??



Okołobankowej. Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego PIP tam nie
trafia. Może dlatego, że to totalne zadupie? ;-)

Cytat:Jeżeli za te dodatkowe godziny nie ma płacone, to oczywiście --
sytuacja mocno skandaliczna.!



Nawet jeśli ma płacone, to nie jest w porządku.

Cytat:Ale z tego co wiem, markety płacą i to nawet 50-tki i 100-ki. Nie w
tym miejscu powstają więc ich oszczędności.



Z tego, co wiem, to płacą, ale nie +50 i +100, tylko oddają w wolnym.
Dodatkowo jest mieszany tydzień pracy - czyli - dostajesz grafik -
każdy dzień w innych godzinach, albo w tych samych - nigdy nie wiesz.
Wolne dostajesz nie ciurkiem, tylko po jednym dniu. I znajdź mi pracownika,
który jest w stanie się połapać w tym systemie.

Cytat:Oszczędność dla pracodawcy to przede wszystkim niska stawka, którą
podpisuje na umowie o pracę!



Nie. Kompletnie nie tak. Zauważ - wówczas podpisywaliby umowy na 1/1. :-)
Chodzi o wyeliminowanie płatności za jakiekolwiek przestoje i obniżenie
kosztów stałych, a przy uzyskiwaniu wysokiego potencjału - korzystanie
nie z zasobów posiadanych, a z elastyczności personelu.

Cytat:Natomiast 1/2 etatu daje pracodawcy elastyczność w dysponowaniu
pracownikami w miarę zapotrzebowania na ilość (godziny) ich pracy.
Podpisując 2 umowy na 1/2, otrzymują 2 pracowników na jedno
stanowisko. I jeśli się zdarzy przypadek losowy, że jeden z nich nie
może podjąć tej pracy (np. chorobowe), to drugi go zastępuje.
Nie mam nic przeciwko temu systemowi, ale mam "ale" co do ich
realizacji.



A ja mam ale do systemu. Skoro ma dwóch na 1/2, to obaj powinni
przychodzić na 4h dziennie, a godziny dodatkowe - płatne jako nadgodziny.
Bo efekt tego jest taki, że ma 2*1/2, jak nie potrzebuje, a 2*1,5 -
jesli ma taka potrzebę. To zbytnia elastyczność - kosztem pracownika.
A raczej - nie w tym miejscu prowadzona.
Później urlopy. Przychodzi kobieta i mówi: "Krysiu - masz urlop - 7dni".
Zjawisko uzgodnienia czasu i okresu - niemal nie występyje, a wyprzedzenie
jest bliskie zera. Dodatkowo - urlop rozbija sie na małe fragmenty - znowu
celem minimalizacji skutków dla przedsiębiorcy - kolejne zwiększanie
elastyczności.

Cytat:Bo w takim systemie pracownik nie może ani planować swojego czasu,
ani podjąć dodatkowej pracy w celu podwyższenia swoich dochodów.



Dokładnie! Ani podnosić kwalifikacji. Zatem ta pseudoelastyczność ma
typ pasożytniczy - odbywa się nie tylko kosztem pracownika, ale i innych
pracodawców, a dodatkowo społeczeństwa.

Cytat:Nic o tym nie wiem;p
Przynajmniej oficjalnie jest rozdział Kościoła od Państwa;)



Ale - przynajmniej oficjalnie - straszliwa większość deklaruje taką
religię.

Cytat:Nie jestem chętna, by przerzucać podstawowe obowiązki państwa na
barki Kościoła.



Akurat edukacja moralna obywateli - tu konkretnie wiernych - to naturalny
obowiązek kościoła.

Cytat:| W jaki sposób wyrażasz to podzielanie?
Hehehee... Podpuszczasz czy rozliczasz?



Edukuję. Od kilku lat nie miałaś możliwości wyrażenia stosownej opinii.
Ze względu na to, iż uczestnicy konkursu urody są chodzy i brzydcy.

Cytat:| I tak nie przelicytujesz G.B.;/
?



No to B.G.
Ale - nie kumam, co miałaś na mysli.

Uczelnie wyższe

a.... co mi tam napisze....

1. wydzial elektroniki telekomunikacji i informatyki na politechnice w
Gdansku jest niezly (wiem bo jestem) - wczesniej bylem na adekwatym w
poznaniu (chociaz tam bylo to wszystko podpiete pod wydzial elektryczny) i
jakos lepiej czuje sie w gdansku, ale to kwesta gustu
2. osobiscie proponowalbym rozwazenie kierunku telekomunikacja (koniecznie
ze specjalonoscia zwiazana z sieciami komputerowymi bo o klasycznych
telefonach tez ucza) - ja na takim jestem: nauczylem sie programowac a do
tego TCP/IP, ATM, Ethernet, x25... (czyli wszelkie WANy i LANy) itp. bez
(wiekszych) tajemnic...jesli interesuje was tylko programowanie to idzcie
jednak na informe z tym ze b ciezko sie dostac
3. cokolwiek wybierzecie : wszystkiego bedziecie sie musieli _sami_
nauczyc - uczelnia pokaze wam jedynie gdzie i jak szukac - gdy na 3-cim roku
zaczniecie robic chalturki dla firm to sie przekonacie ze rzeczywistosc
rynkowa i akademicka to dwie rozne sprawy - jak sie idzie do pracy to w
zasadzie uczy sie czlowiek od nowa - przy czym wtedy role graja jakies
technologiczne szczególy
4. wybierzcie koniecznie _studia_dzienne_ (wiem od kumpli którzy z przyczym
róznych musieli przejsc na studia zaoczne ze róznica jest zasadnicza - no
chyba ze potrzebny Wam papierek ze ma sie wyksztalcenie lub pracujecie jako
informatycy i dodatkowo robicie owy papierek)
5. jesli chodzi o specjalizacje to ma to znaczenie gdy rzeczywiscie
interesuja Cie takie studia - specjalizacje w miare uplywu czasu zaczynaja
znacznie sie róznic - jak potrzebujesz sie czegos nauczyc a nie ma tego w
planie Twoich studów to mozsz sie na to chodzic jako wolny sluchacz lub
zapisac na cwiczenia/laborki jesli sa wolne miejsca (sam raz musialem tak
zrobic)
6.jest jeden (dopiero co po remoncie) akademik dla naszego wydzialu - ok 500
miejsc czyli jakies 30% studentów dziennych z wydzialu tam mieszka - poza
tym jest mnóstwo stancji mniej wiecej w tej samej cenie
7. na koniec 4 roku pracuje jakies 10% studentów, na koniec 5 roku juz
100% - w zasadzie po tym wydziale (czyli elektronice informie
telekomunikacji) z praca nie ma klopotu - na targach pracy firmy szukaja
kandydatów (jak jestes dobry to nie ma najmniejszego problemu) - np. co roku
Intel Technology Poland daje ok 20 komercyjnych stypendiów dla studentów
tylko po to by ci poszli do nich do pracy na czas równy czasowi pobierania
stypendium - inny przyklad: kumpel na targach pracy wypelnil formularz o
praktykach w Philipsie, na praktykach nie byl ale za to zaprosili go do
siebie na 5 dni (mail trzy jednogodzinne rozmowy po angielsku) i dorwal
robote w Philipsie w Holandii - jedzie z zonka za 2 miesiace - inna sprawa
ze spec z niego nieprzecietny ;-)
8. minusem podjecia pracy w tej branzy przed ukoczeniem studiów jest to ze
nie ma sie wówczas czasu na ich dokonczenie....
9. ale co najwazniejsze - nie oszukujmy sie : komputery sa przerwzliwie
nudne - zastanówcie sie 2 razy - no chyba ze chodzi wam o kase....
10. jesli chodzi o rozrywki w 3-city to zapewniam ze nie zasniecie z nudów
;-))))

to by bylo na tyle jesli chodzi o moje wrazenia o ETI na PG w Gdansku

[pr] Zniżki MPK dla doktorantów?

Cytat:| Jezeli są na studiach doktoranckich, to dostają, to jedna z form zatrudnienia
| na uczelni.

Studia doktoranckie, a stypendium, to dwie różne rzeczy... Można być
doktorantem dziennym (po nowemu stacjonarnym), a nie otrzymywać
stypendium.



Ja właśnie takim stacjonarnym jestem. No i stypendium doktoranckiego nie dostaję
(Wydział i Uczelnia zgodnie twierdzą, że pieniędzy nie ma). Pomoc materialna
(czyli stypendium socjalne, na wyżywienie, mieszkaniowe, naukowe), może mnie nie
dotyczyć. Studiuję w miejscu zamieszkania i stypa mieszkaniowa odpada. Na
wyżywienie i socjalne też, bo przekraczamy te słynne 569 zł netto na osobę w
rodzinie. Naukowe (to w zależności od regulaminu przyznawania pomocy materialnej
na danej uczelni) może otrzymać niewielka garstka, najczęściej 15-20%
najlepszych doktorantów. Wszystkie wymienione przeze mnie stypendia nie mogą być
indywidualnie niższe niż 10% najniższego uposażenia asystenta. I nie wyższe niż
25% minimalnego uposażenia asystenta. Czyli tak naprawdę tylko wyjątkowo ubogi i
najlepszy doktorant ma szansę na najwyższe stypendia z tych wymieniownych.

Cytat:Zresztą - należy w tym przypadku rozgraniczyć doktorantów
stacjonarnych i niestacjonarnych; problem zniżki dotyczy tak naprawdę
doktorantów ze studiów dziennych. Jeśli dostaniesz stypendium naukowe,
jest ono często obwarowane różnymi zakazami i ograniczeniami.



No i właśnie to jest to. Wszyscy Ciebie maksymalnie na wydziale wykorzystują z
prowadzeniem zajęć włącznie, a zamiast zapłaty uścisk dłoni prezesa na koniec roku.

Cytat:| Żeby nie było watpliwości. Sam przygotowuję się do obrony doktoratu, nie mam
| żadnego stypendium doktoranckiego, pracuję na półtora etatu, razem z dyżurami
| to 400 - 420 godzin w miesiącu, a doktoratem zajmuję się w nielicznych wolnych
| chwilach. Przez litość pominę fakt, że poziom znakomitej większości polskich
| doktoratów nie wnosi absolutnie niczego nowego do zasobów nauki. Reasumując,
| nie widzę żadnego powodu, abyśmy mieli podróże KM dla doktorantów sponsorować.

Tak jest zwłaszcza w przypadku doktorantów ze studiów zaocznych.
Zresztą - część z nich ma problem z otwarciem przewodu doktorskiego.



Taki był stary system, kiedy nawet w całości ukończona rozprawa doktorska nie
była gwarantem otworzenia przewodu (z różnych mniej lub bardziej subiektywnych
względów - mam też nadal i takich znajomych). Uporządkowane studia III stopnia
powinny być pozbawione tego problemu. Tylko, że nadal brakuje jeszcze kilku
rozporządzeń Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego...

Tak odniosę się jeszcze do wypowiedzi osoby pracującej na 1,5 etatu. Ciekawi
mnie z czego robi doktorat. 400 godzin pracy w miesiącu to wychodzi średnio po
13 godzin dziennie z sobotami i niedzielami- mecydyna? W moim przypadku jest to
ekonomia i jeszcze jakoś sobie daję radę (jestem w stanie dorabiać sobie na
zlecenie i odbywać różnego rodzaju staże choć i tak siedzę w pracy po 10, czasem
12 godzin dziennie z częstymi sobotami i niedzielami włącznie). Ale np. jak
patrzę na znajomych doktorantów z biologii, którzy po 10 godzin dziennie
przesiadują w labolatoriach, to raczej nie widzę możliwości by oni sobie
dorobili. Niestety, żeby nauka szła do przodu, to w tych, którzy będą jej
nadawać kierunek rozwoju, trzeba zainwestować. Inaczej poziom tych doktoratów
będzie taki, jaki jest obecnie. A taki nie powinien być.

Koleje Regionalne- dzisiaj i jutro (konf.)

Chcialem przedstawic ponizej subiektywna relacje z dzisiejszej konferencji
(info o niej bylo na glownej stronie pr.pkp), ktora odbyla sie z w sali Sejmu
Slaskiego w Katowicach.
Ciekawy referat mial Dyrektos Wydzialy Komunikacji i Transportu Sl. UM (Jacek
Stumpf), w ktorym przedstawil wyniki badan pociagow regionalnych
przeprowadzone przez SITK w maju i czerwcu br. (z ciekawostek liczbowych: 80
tys. osob dziennie wsiada do pociagow na terenie wojewodztwa, z tego 12 tys w
Katowicach, 6,5 tys w Cz-wie (ale wychodzi juz 8 tys.!!) i 5,5 tys. w
Gliwicach, 38% ogolu pasazerow koncentruje sie na srednicy liczonej od Cz-wy
do Kedzierzyna(?!), a 18% w tabelce 151, wg badan najmniej obciazone tabelki
to 315, 137, 170 i 173, w kazdej z nich przewozone jest 0,2% pasazerow; w woj.
istnieja 2 szczyty przewozowe: ranny i wieczorny (Prezes Segen skomentowal to
mowiac, ze na SKMemce NIE ma szczytow przewozowych i ruch w ciagu dnia jest
zasadniczo rozlozony dosc rownomiernie, co tlumaczyl(?) stalodostepowym
rozkladem przez caly dzien, mowil rowniez o duzym wzroscie podroznych w soboty
i niedziele jaki tamze odnotowano). Ponadto Dyr. Stumpf uchylil nieco rabka
tajemnicy o planach Samorzadu odnosnie kolei, i tak planuje sie, ze:
- za miesiac rozpisany bedzie przetarg na obsluge linii Gliwice-Bytom (umowa
ma opiewac na konkretna wartosc pockm, a nie wkote deficty jak zaznaczayl Dyr.)
/ kom.: szkoda, ze nie zadano sobie pytania o pasazera tej kolei, przy braku
integracji taryfowej linia, mimo kilkunascie minut krotszego czasu przejazdu
niz 850, linia ta nie ma IMHO szans, a dwa to kwestia infrastruktury, ktora na
pewno nie pozwoli uzyskac czasu jazdu 25 minut, jak mialo to miejsce w roku
2001, wypadaloby dokanac remontu przed puszczeniem pociagow, zdaje sie obecnie
samorzad moze wspolfinansowac takowy remont, chyba ze dotyczy linii o
znaczeniu obronnym, ciekawe czy ktos z tego zapisu ustawy korzysta)
- planuje sie uruchomienie lekkiej kolei miejskiej Tychy Miasto-Katowice-
Sosnowiec sladem obecnie istniejacych torow, przy zalozeniu moderniacji
tychze, idea na razie zostanie skierowana na dokladniejsze i bardziej
szczegolowe studia i analizy
- budowa polaczenie Katowice-Pyrzywice (w dalszej perspektywie czasowej)

Kolejnym ciekawym referatem byl referat Marszalka Boguslawa Kowalskiego o
wieku niemowlecym KM. I tak: obecnie KM maja wynik finansowy razem z dotacja
przedmiotowa i samorzadowa 0+ (a dokladnie +107 112 za I polrocze), 25%
kosztow stanowia oplaty dla PLKi, a 18% energii, wynagrodzenia tez 18%; do
konca czerwca przewieziono ponad 19 mln pasazerow, w calym roku planuje sie
przewiezc 40 mln; Samorzad podpisal list intencyjny z DB Regio na zakup 11
uzywanych szynobusow (3 juz sa) w 2005 roku, w 2006 i 2007 maja byc dostawy po
kolejne 15 pojazdow odpowiednio z Austrii i znow Niemiec (/ pozytywny szok!!),
bylo ponadto o Slonecznym (rentownosc za lipiec 108%, za sierpien 118%!!) i o
budowie parkingow w systemie P&R (40 parkingow, dla posiadaczy biletow
miesiecznych parking ma byc darmowy!). Marszalek sprawial bardzo pozytywne
wrazenie, podkreslajac wielokrotnie o bardzo istotnej roli kolei w regionie
(np. promocja regionu, rozwoj gosp.) oraz o odpowiedzialnosci Samorzadu za nia
(rowniez finansowej)

Dosc ciekawy byl rowniez refera Prezesa Ruty o "Perpektywach wyjscia z
sytuacji kryzysowej". Bardzo cieszy fakt, ze w koncu celem PR jest zwiekszenie
liczby pasazerow, a powaznie martwi ciagly ich odplyw i grozaca kolei
katastrofa popytowa. Bardzo wazne bylo rowniez przypomnienie o twz.
historycznym zadluzeniu Spolki z lat 2001-04, ktore grozi Spolce, ale takze
calej Grupie PKP, utrata plynnosci finansowej (tu ze strony bodajze Adriana
Furglaskiego pojawil sie postulat wziecia na panstwo odpowiedzialnosci
finansowej za restrukturyzacje kolei i splate tego dlugu, ktory przeciez nie
jest "wina" PRu, podobnie jak mialo to i ma to miejsce w gornictwie czy
hutnictwie, kolej sama sobie nie poradzi (/ i IMHO duzo prawdy w tym jest, ile
kasy nasze panstwo utopilo na ratowanie kopaln i hut, tymaczasem wszystkie
problemy kolei, poczawszy od programu odejsc do splaty dawnego zadluzenia, ma
ona rozwiazac sama bez zadnych publicznych srodkow). Niestety szkoda, ze wielu
problemow nie poruszono w czasie dyskusji, choc w planie przeznaczono na nia
1h20 minut, gdyz w wiekszosci sprowadzila sie ona do wyglaszania kilkunasto
minutowych monologow przez kolejnych mowcow. Dopiero po uplywie planowego
czasu zakonczenia konferencji, dyskusja nabrala rumiencow (min. za sprawa
Prezesa Segenia)

Podsumowujac: bylo dosc ciekawie, choc niestety nie obylo sie bez typowego
przelewania pustego w prozne:) No i szkoda, ze nie bylo widocznych Milosnikow,
bo wstep byl wolny...

Koleje Regionalne- dzisiaj i jutro (konf.)


Cytat:Chcialem przedstawic ponizej subiektywna relacje z dzisiejszej konferencji
(info o niej bylo na glownej stronie pr.pkp), ktora odbyla sie z w sali
Sejmu
Slaskiego w Katowicach.
Ciekawy referat mial Dyrektos Wydzialy Komunikacji i Transportu Sl. UM
(Jacek
Stumpf), w ktorym przedstawil wyniki badan pociagow regionalnych
przeprowadzone przez SITK w maju i czerwcu br. (z ciekawostek liczbowych:
80
tys. osob dziennie wsiada do pociagow na terenie wojewodztwa, z tego 12
tys w
Katowicach, 6,5 tys w Cz-wie (ale wychodzi juz 8 tys.!!) i 5,5 tys. w
Gliwicach, 38% ogolu pasazerow koncentruje sie na srednicy liczonej od Cz-
wy
do Kedzierzyna(?!), a 18% w tabelce 151, wg badan najmniej obciazone
tabelki
to 315, 137, 170 i 173, w kazdej z nich przewozone jest 0,2% pasazerow; w
woj.
istnieja 2 szczyty przewozowe: ranny i wieczorny (Prezes Segen skomentowal
to
mowiac, ze na SKMemce NIE ma szczytow przewozowych i ruch w ciagu dnia
jest
zasadniczo rozlozony dosc rownomiernie, co tlumaczyl(?) stalodostepowym
rozkladem przez caly dzien, mowil rowniez o duzym wzroscie podroznych w
soboty
i niedziele jaki tamze odnotowano). Ponadto Dyr. Stumpf uchylil nieco
rabka
tajemnicy o planach Samorzadu odnosnie kolei, i tak planuje sie, ze:
- za miesiac rozpisany bedzie przetarg na obsluge linii Gliwice-Bytom
(umowa
ma opiewac na konkretna wartosc pockm, a nie wkote deficty jak zaznaczayl
Dyr.)
/ kom.: szkoda, ze nie zadano sobie pytania o pasazera tej kolei, przy
braku
integracji taryfowej linia, mimo kilkunascie minut krotszego czasu
przejazdu
niz 850, linia ta nie ma IMHO szans, a dwa to kwestia infrastruktury,
ktora na
pewno nie pozwoli uzyskac czasu jazdu 25 minut, jak mialo to miejsce w
roku
2001, wypadaloby dokanac remontu przed puszczeniem pociagow, zdaje sie
obecnie
samorzad moze wspolfinansowac takowy remont, chyba ze dotyczy linii o
znaczeniu obronnym, ciekawe czy ktos z tego zapisu ustawy korzysta)
- planuje sie uruchomienie lekkiej kolei miejskiej Tychy Miasto-Katowice-
Sosnowiec sladem obecnie istniejacych torow, przy zalozeniu moderniacji
tychze, idea na razie zostanie skierowana na dokladniejsze i bardziej
szczegolowe studia i analizy
- budowa polaczenie Katowice-Pyrzywice (w dalszej perspektywie czasowej)

Kolejnym ciekawym referatem byl referat Marszalka Boguslawa Kowalskiego o
wieku niemowlecym KM. I tak: obecnie KM maja wynik finansowy razem z
dotacja
przedmiotowa i samorzadowa 0+ (a dokladnie +107 112 za I polrocze), 25%
kosztow stanowia oplaty dla PLKi, a 18% energii, wynagrodzenia tez 18%; do
konca czerwca przewieziono ponad 19 mln pasazerow, w calym roku planuje
sie
przewiezc 40 mln; Samorzad podpisal list intencyjny z DB Regio na zakup 11
uzywanych szynobusow (3 juz sa) w 2005 roku, w 2006 i 2007 maja byc
dostawy po
kolejne 15 pojazdow odpowiednio z Austrii i znow Niemiec (/ pozytywny
szok!!),
bylo ponadto o Slonecznym (rentownosc za lipiec 108%, za sierpien 118%!!)
i o
budowie parkingow w systemie P&R (40 parkingow, dla posiadaczy biletow
miesiecznych parking ma byc darmowy!). Marszalek sprawial bardzo pozytywne
wrazenie, podkreslajac wielokrotnie o bardzo istotnej roli kolei w
regionie
(np. promocja regionu, rozwoj gosp.) oraz o odpowiedzialnosci Samorzadu za
nia
(rowniez finansowej)

Dosc ciekawy byl rowniez refera Prezesa Ruty o "Perpektywach wyjscia z
sytuacji kryzysowej". Bardzo cieszy fakt, ze w koncu celem PR jest
zwiekszenie
liczby pasazerow, a powaznie martwi ciagly ich odplyw i grozaca kolei
katastrofa popytowa. Bardzo wazne bylo rowniez przypomnienie o twz.
historycznym zadluzeniu Spolki z lat 2001-04, ktore grozi Spolce, ale
takze
calej Grupie PKP, utrata plynnosci finansowej (tu ze strony bodajze
Adriana
Furglaskiego pojawil sie postulat wziecia na panstwo odpowiedzialnosci
finansowej za restrukturyzacje kolei i splate tego dlugu, ktory przeciez
nie
jest "wina" PRu, podobnie jak mialo to i ma to miejsce w gornictwie czy
hutnictwie, kolej sama sobie nie poradzi (/ i IMHO duzo prawdy w tym jest,
ile
kasy nasze panstwo utopilo na ratowanie kopaln i hut, tymaczasem wszystkie
problemy kolei, poczawszy od programu odejsc do splaty dawnego zadluzenia,
ma
ona rozwiazac sama bez zadnych publicznych srodkow). Niestety szkoda, ze
wielu
problemow nie poruszono w czasie dyskusji, choc w planie przeznaczono na
nia
1h20 minut, gdyz w wiekszosci sprowadzila sie ona do wyglaszania
kilkunasto
minutowych monologow przez kolejnych mowcow. Dopiero po uplywie planowego
czasu zakonczenia konferencji, dyskusja nabrala rumiencow (min. za sprawa
Prezesa Segenia)

Podsumowujac: bylo dosc ciekawie, choc niestety nie obylo sie bez typowego
przelewania pustego w prozne:) No i szkoda, ze nie bylo widocznych
Milosnikow,
bo wstep byl wolny...

--
Pozdrowienia z Gliwic
Krzysiek Szymanski



Witam.Podobno woj.śląskie otrzymało kasę z MI na szynobusy? jeśli tak ,to
ile? a co z nowymi EZT? PZDR

WOW ! student z siekiera - zbrodnia i kara

Cytat:
Polibuda istnieje dlugo. Bardzo dlugo. Przezyla Wolne Miasto, przezyla
nazizm, przezyla komunizm i rozne odmiany post-komunizmow.



zgadza sie, a czy w tamtych czasach zdarzaly sie masakry w szkolach czy na
ulicach? (mowie o szalencach a nie o rozruchach itd)

Cytat:W historii polibudy raz tylko (z tego, co wiem, ale moge sie
mylic) policja wlazla nieproszona na teren - rozpedzajac studentow w
latach 70-tych (czy dokladniej w 68 czy jakos tak, matka miala okazje pala
za niewinnosc oberwac).



a kto mowi o policji? policja musi dostac zgode rektora zeby wyjsc na
teren uczelni wyzszej. jelsi juz mowa o legitymowaniu i rewizjach niech PG
zatrudni  do tego firme ochroniarska, to nie jest praca dla policji!

Cytat:To nie jest miejsce na ochroniarzy, rewizje, kontrole. Charakter tej
uczelni zaklada, ze przychodza tam ludzie inteligentni zdobywac wiedze.



czasy sie zeminiaja, spoleczenstwa sie zmeiniaja... w stanach po paru
strzelaninach i maskarach wiele szkol ma bramki pirotechniczne, wykrywacze
metalu, uzbrojana ochrone, uczniowie maja identyfiaktory ze zdjeciami. to
dotyczy szkol i z tych "zlych" dzielnic i tych elitarnych (oczywiscie ze
nie wszystkich)... czy znowu ma byc "madrey Polak po szkodzie" i mamy
czekac az bedzie 5, 10 czy 15 masakr zezby wprowadzac takie
zabezpieczenia?  takie zdarzenia maja miejsce na calym swiecie to moze
zadzialajmy choc raz prewencyjnie i zabezpieczmy sie ZANIM cos sie wydarzy
(pomijajac ze juz jest zapozno, bo jzu sie wydarzylo)

Cytat:Nie sadzisz, ze zrobienie z tego amerykanskiej szkoly publicznej to juz
nie to?



jw

Cytat:A przy okazji nacisku psychologicznego - mialem jakies 40 godzin zajec
tygodniowo + projekty + sekcja plywacka u Jankowskiego.



tez kiedys studiowalem dziennie :P
a sekcja to juz Twoj prywatny wybor. w kazdej chwili mogles zrezygnowac

Cytat:Wykitowac mozna bylo. Po 14 przedmiotow na semestr, z kazdego ze 2
zaliczenia czy egzamin.



sam chciales studiowac. nikt cie nie zmuszal
czy taki natlok zajec ma tlumaczyc morderstwa? moze ograniczyc zajecia do
10h tygodniowo i zaliczenie na podst. obecnosci?

Cytat:Z tym, ze nauczylo to pracy w ciezkich warunkach - klient sie wscieka,
ludzie po lbie skacza, cuda sie dzieja, a tu trzeba sytuacje ratowac - i
widze, ze absolwenci eti daja sobie z tym rade nieskonczenie lepiej, niz
np. ci po uniwerku, co dzielili czas na chlanie i imprezy.



tu si enie wypowiadam bo nie mam porownania.
ja chyba sobie radze niezle i mimo ze w takich sytuacjach kur*ie ale
wyrabiam sie

Cytat:Nie kazdy musi studiowac na ETI PG. No a psycholi powinni wylapywac
wczesniej, np. wymagac zaswiadczenia przy skladaniu kwitow...



badania psychologiczne na studia?

PS dla wyjasnienia - nie bylem i nie jestem studentem ETI, na PG
studiowalem krotko, a teraz studiuje zaocznie na WSZ

                                        Navy

Płatne studia???

Cytat:Wszyscy obywatele mają równe prawa.

Jakby było płatnie to też każdy miałby równe prawo (biednym nie ustalano by przecież wyższego czesnego, lol), a pomoc materialna zamiast do wszystkich jak obecnie (czyli także tych bogatych - bo przecież też nie płacą za studia dzienne) trafiałaby w większej części na stypendia i dopłaty dla tych w najgorszej sytuacji materialnej. Zamiast rozmywać się na powiedzmy milion ludzi trafiałaby do 100 tyś. najbardziej potrzebujących (o potrzebie ustalenia kryteriów już mówiłem).

Przy okazji "równości w społeczeństwie": Obecnie reszta społeczeństwa płaci składki zdrowotne i większość ubezpieczeniowych rolnikom i ich rodzinom. To jest fair?

Cytat:No tak. Co z tego, że możesz wylądować na dworcu bez jakichkolwiek szans życiowych. Przepraszam, już wolę moje 560 zł.

Rozsądny człowiek zawsze zostawia sobie w kieszeni parę groszy na bilet do domu. Umawiasz się przez internet na rozmowę o pracę (i ew. oglądnięcie mieszkania jeśli to ma być stały pobyt), wynajmujesz na 1-2 nocki jakiś pokój na obrzeżach (albo pakujesz się w garnitur do autobusu i tylko odświeżasz na dworcu), bierzesz wolne w obecnej pracy, mapę w garść i jazda.
Cytat:Wiesz, na takie stanowiska jest trochę więcej kandydatów niż ja sam. Z czego przynajmniej połowa ma ode mnie lepszą prezencję. Nie mam przyjemnego wyglądu i nie mam żadnego doświadczenia na podobnym stanowisku.


W McDonald's czasami pracują takie pasztety, że apetyt momentami odbiera (ale za to w KFC się ostatnio zakochałem - pogrzebałbym takiej jednej w gorącym kubełku, jeśli wiecie o co mi chodzi). U mnie w markecie siedzi taki myszołów (chłopek), że aż strach. Też się możesz załapać. Doświadczenie nie jest potrzebne. Umiejętności również. Wszystkiego Cię nauczą w kilka pierwszych dni. Moja siostra najpierw miała 3 dni szkoleń z kasy fiskalnej. Jej chłopak jest kierownikiem zmiany w McDonald's, a jak przychodził to miał doświadczenie w pływaniu łodzią po rzece.
Cytat:Z moich kolegów ze studiów na stu dwudziestu raptem pięciu pracuje w branży i ma jakieś tam zarobki.

Czyli mamy dowód na to co już stwierdziliśmy. Branża informatyczna w Twoim regionie jest nasycona. Zostają 3 opcje: uciekać, szukać pracy w innych, czekać na miejsce w branży. Ostatnia jest bez sensu (nasycenie). Pozostają dwie.

Cytat:
owszem, chcę to zmienić. Ale nie rujnując wszystko do poziomu ziemi. Problemem nie jest system. Problemem są nieodpowiedni ludzie na nieodpowiednich stanowiskach. I problemem jest przekonanie urzędników, że nie są oni panami naszego życia i śmierci. To jest do zrobienia.

Zupełnie błędne rozumowanie. Ludzie nie są doskonali, a władza degeneruje nawet najbardziej prawych. Pokusa czeka na każdego i tylko nieliczni są gotowi z niej nie skorzystać.
Pytanie retoryczne:
Czy jesteś pewien (czy ktokolwiek tutaj jest pewien?), że gdybyś sprawował ważny urząd i nagle ktoś za drobne odstępstwo od przepisów (ot, gość postawiłby sobie fabrykę albo zamiast jednego postawiłby ją inny), które nawet niekoniecznie musiałoby spowodować kiedykolwiek jakiś negatywny skutek zaoferowałby Ci pieniądze, które pozwoliłyby na spokojne życie na długie lata. Czy jesteś w 100% pewien, że odmówiłbyś takiemu komuś?
Odpowiedź: Teraz pewnie będziesz się zarzekał, że nie, nigdy. Jednak czym innym jest teoretyzowanie, a czym innym jest praktyka. W praktyce pewnie miałbyś wątpliwości. Może po namowach, może biorąc pod uwagę, że raczej nic złego nie spowodujesz tą decyzją zgodziłbyś się na ten "drobny wyraz wdzięczności". Może jesteś gościem z zasadami i powiedziałbyś nie. Co jeżeli sytuacja się powtórzy? Urzędników mamy obecnie kilkaset tysięcy, może więcej. Ilu znajdziesz w Polsce w obecnych warunkach takich, którzy będą zawsze odmawiać? Jak takiego kogoś rozpoznać? Jaka jest pewność, że kiedyś nie zmieni się sposób myślenia danego kandydata?

Skoro ludzie są i zawsze będą zawodni to czy nie łatwiej zmienić system, tak aby pokus było w nim możliwie jak najmniej?

Pytanie do zaawansowanych:)

Nati 87 napisala w odpowiedzi na moj list (Jak myślisz, że wystarczy raz w tygodniu trening na koniach - bardzo się mylisz. Jeżdżąc 7 dni w tygodniu po kilka przejażdżek dziennie - niekoniecznie ma się tak dobra formę, że da się radę przejechać wyścig. Dżokej jeżdżący kilkanaście lat na treningach i w wyścigach, niejednokrotnie po przejechaniu trudnego konia, nie może złapać oddechu. A to jego zawód, więc jak się można domyślać, jeździ konno codziennie po kilka godzin. Dodatkowym elementem są odpowiednie warunki fizyczne - czyli waga. Najlepsza poniżej 50 kg.
Jeżdżąc 1 w tygodniu, można pojechać bieg myśliwski, bo nawet konkursu w ujeżdżeniu nie dasz rady.
Pozdrawiam):
"ale miły jesteś, ja nie chcę byc dżokejem tylko amatorką a poza tym jakbyś cchiał wiedzieć sa 3 miesiace wakacji a dżokeje sie zwykle obiają i wpadają w rutynę, poza tym przestan pisać o wadze ponizej 50 kilo u płotowca, takie chuchro by konia nie utrzymało, co Ty wiesz o moich umiejętnościach? Mozna jeździc bezmyśnie 10 koni dziennie i i tak nie mieć wyczucia i doskonałej równowagi, to trzeba mieć we krwi . Mało ludzi którzy całkowicie sie poświęcają jeździe, tzreba byc juz kompletnym tumanem zeby wybrać wyścigi zamiast wykształcenia bo w Polsce sie z jazdy nie utrzyma. A jakbys chciał wiedziec to mnóstwo koni na torach pochodziz e stajni w której jeżdżę.poza tym dlaczego wysłałaę mi wiadomosc na priva zamiast odpisac na forum chamski tchórzu!!!!!"

Oto moja odpowiedz na list nowej forumowiczki Nati87, ktora chcialam uswiadomic, ze jazda wyscigow to nie jazda na rowerze po parku. Mysle, ze zanim przyjmie sie ja do jakiejs stajni wyscigowej - musi ona przejsc porzadna probe umiejetnosci jezdzieckich oraz nauczyc sie zasad wspolzycia z ludzmi kochajacymi konie wyscigowe.

Nie pisalam na forum, zeby Ciebie nie osmieszyc. Jezeli uwazasz, ze tacy dzokeje jak Melnicki, Jednaszewski, nie maja pojecia o jezdzie konnej i glownie na treningach sie obijali, to jestes w duzym bledzie. Z cala pewnoscia nie mozna o nich powiedziec, ze jezdzili bezmyslnie i nie mieli wyczucia i doskonalej rownowagi. I z cala pewnoscia niska waga (ponizej 50 kg) nie przeszkadzala im w doskonalej jezdzie i swietnie dawali sobie rade z najtrudniejszymi konmi. Takimi, o jakich Ty nawet nie masz pojecia. A takich, jak oni, jest wielu na torze. Ja mialam szczescie uczyc sie od nich.

W przeciwienstwie do Ciebie, nikogo nie chce obrazic, tylko uswiadomic, ze sport wyscigowy (czy sa to plaskie czy plotowe gonitwy) wymaga poswiecenia i ogromnej pracy. Nie wystarczy jazda raz w tygodniu, nawet jesli jezdzi sie super dobrze, bo brak kondycji.
W jednym masz racje, nalezy na pierwszym miejscu stawiac wyksztalcenie, przyjemnosci potem. Tylko, ze czasami trudno jest pogodzic wszystko razem. Dla niektorych mozliwosc przebywania z konmi, jazda na nich jest najwazniejsza na swiecie i temu chca sie poswiecic. I maja do tego prawo. I nie nalezy ich za to krytykowac, Polska to wolny kraj i kazdy ma prawo sam ukladac sobie zycie tak, aby byc szczesliwym. A nie zawsze to pieniadze sa najwazniejsze. Tobie zycze, abys skonczyla studia.

Pozdrawiam

#Polskie podziemie

Skład oficjalnie powstał 10.12.2005R. jednak współpracom Ariego z Speedem rozpoczęła się już we wrześniu tego samego roku. Nazwa miała odzwierciedlać bunt indywidualność oraz idealistyczne podejście do otaczającego świata. Pierwsze nagrywki wychodziły niezbyt dobrze, ale to i tak nie zmienia faktu, że mogły dojść do skutku dzięki pomocy "ARS Musica". Na zapleczu ów sklepu mieściło się pierwsze studio ZWSI- gdzie dwukrotnie odbywało się nagrywanie na mixerze Yamaha MG10/2 i MXLu 990 pożyczonym z ARS. Skład powstał podczas drugich nagrywek i był czymś nowym dla Ariego i Speedego, którzy wcześniej działali solo. Początkowo, chociaż mowa juz o składzie mało, co funkcjonowało jak powinno. Po 2 tyg. powstał pierwszy kawałek pod szyldem ZWSI a było to "Ponad podziałami" nagrane u Dyniaka. Od tamtego czasu do połowy lutego 2006 trwał okres pisania tekstów. W drugi tydzień ferii miały miejsce pierwsze większe nagrywki, które trwały 7 dni w domu Speedego na pożyczonym sprzęcie z "ARS Musica". Nagrane wtedy kawałki wydawały się kolejnym krokiem w przód, jednak z perspektywy czasu były za słabe, aby myśleć o płycie. 17 Marca 2006 ZWSI zagrało pierwszy koncert w klubie TOSCANA. Za koncert ten zostały zebrane bardzo pozytywne recenzje, co spowodowało, że ziomale jeszcze bardziej podjarali się i zaczęli planować kolejny koncert. Następny koncert odbył się po miesiącu w klubie MINOGA. Było to kolejne nowe doświadczenie gdyż ZWSI było organizatorem tego koncertu i nie tylko sprawy czysto muzyczne, ale także techniczne były na ich głowie. Na koncercie grali: ZWSI, Liryczny Proceder, Projekt P, Suplement i Dyniak z Chomerem. Koncert można uważać za udany jednak nałożenie się kilku spraw spowodowało, że Ari i Speede nie dali takiego powera jak w TOSCANIE. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i dlatego oczekiwania chłopaków były wiesze. Powera którego nie było na koncercie objawił się twórcza złością po nim, co było przyczyną wzmożonej aktywności twórczą Ariego i konkretnych planach na usamodzielnienie się, do czego potrzebny był własny sprzęt. Między kwietniem a lipcem powstało najwięcej kawałków. Rok szkolny się kończył a ZWSI szukało pracy. Wreszcie nastał 23 czerwiec i wakacje dla uczniów, jednak nie dla składu, który zaraz po zakończeniu roku szkolnego poszedł do pracy, którą było pakowanie kosmetyków. Po pięciu tygodniach został dokonany zakup wcześniej wymienionego mixera Yamaha MG10/2 oraz MXLa 2006. Następnie w planach było zrobienie warunków zbliżonych do studyjnych w pokoju Ariego. Studio dopasowane jest do warunków domowych, mieści się we wnęce zamkniętej drzwiami i wygłuszonej kartonami od jajek. W terminie 3-11 sierpnia trwały nagrywki na płytę, która nosi tytuł „Skutek ma przyczynę”. Jest to owoc 9 miesięcznej współpracy chłopaków a premiera jej odbyła się 20.09.2006. Kupno sprzętu i nagranie płyty było sukcesem, który narodził się z chęci współpracy, przyjaźni i zawziętości w działaniu. Płytę promował koncert „Pod Minogą” który odbył się w dniu premiery. Na owym koncercie zagrali: Kasia Rościńska, Wolny, Makus, Piter, Projekt P. oraz ZWSI. Bardzo duży wkład w ta płytę miały osoby zaproszone na koncert ale również menagerki Minogi które pomogły finansowo w kupnie pustych płyt. Dnia 13. października ZWSI wraz PEHHem supportował Wolnego w Piwnicy 21. Koncert ten był bardzo udany a chłopacy poniekąd docenieni uczestnictwem w nim. Od października trwają prace na kolejne dwu płytowe wydanie ZWSI „Ogień i Woda”. Premiera tej płyty planowana jest na wrzesień 2007. Międzyczasie Ari wystapił gościnie na płycie PEHHa „13Piątek” oraz u Wolnego na płytce „EnGRAmA”, dodatkowo w studiu ZWSI „Diamond Records” powstała płyta Projektu P. „Preludium” gdzie wokalem zajął się Arturo i Kaczy a masteringiem Ari. Płyta ta lada dzień powinna ujrzeć światło dzienne. Praca nad „Preludium” zainspirowała Ariego i Artura do stworzenia jakiegoś wspólnego projektu który wstępnie ma wyprodukować Wolny. Termin rozpoczęci prac najprawdopodobniej będzie miał miejsce po ukończeniu dwu płytówki ZWSI. Jakiś czas temu ZWSI poznało DJ Aqsticka i owoc wspólnej pracy może mieć już miejsce na „Ogniu i Wodzie”. „Ogień i Woda” to dwie solówki, dwa inne podejścia do życia gdzie Ogniem zajął się Ari a Woda Speed.

Dodano po 1 min:

Podane linki nalezy odpalić w przeglądarce Internet Explorer najparwdopodobniej pokaze sie stroka na której będzie Download Tolbar- nalezy ściągnąc tolbara i zainstalować go. Gdy Tolbar zostanie zainstalowany nalezy ponownie odpalic link w Internet Explorer i w górnym prawym rogu pokaze się kod oraz miejsce do wpisania go. Wpisujemy kod, enter- a dalej tylko ciemnota by sie nie połapała:P hehe

ZWSI "Skutem ma przyczyne" 81MB

ZWSI "Ogień" i "Woda" promo 21MB

Featuringi:

PEHH "13Piątek" - "Twarrrdo" / Ari 5,3MB

Wolny "EnGRAmA" - "Koktail cz.1" / Ari 13MB

Chciałem jescze dodać że wszystkie kawałki promujące "Ogień" i "Wode" są na bitach Lawoka z PEHHA.

12 dyrektorów regionalnych do odwołania

Cytat:Niestety, polityka finansowa uczelni jedno a racjonalizacja przyjęć co innego Powinno sie jakieś analizy i prognozy zatrudnienia prowadzić i na ich podstawie planować limity przyjęć, nie mówię tylko o studiach leśnych, ale ogólnie


WL to takie same wydziały jak każde inne. To nie uczelnie wojskowe podlegające pod MON czy Akademie Medyczne gdzie przyszły pracodawca może wpływać na ilość kształconych. Tutaj jest wolny rynek, jest wielu chętnych, to się wielu chętnych przyjmuje, za nimi idzie pieniądz, a zwłaszcza za tymi studiującymi zaocznie. W Krakowie, gdzie studiowałem liczba miejsc na zaocznych za mojej tam obecności wzrosła z 60 do chyba 180 na chwile obecną. Taka proza życia, trzeba było za coś bydynek wydziału wyremontować bo azbest odpadał. Podejrzewam, że jakość kształcenia może na tym ucierpieć, mam na mysli zaoczne, natomiast ilość studentów na studiach dziennych i tak jest niewielka w staosunku do innych wydziałów. Jasne, że możliwości zatrudnienia w zawodzie są mówiąc delikatnie ograniczone, ale jak ktos świadomie wybiera kierunek studiów to pownien wiedzieć co się z tym wiąże. Jeżeli robi to nieświadomie to już jego problem. Zostawia się absolwenta samemu sobie. A jak ma być inaczej? Tu się nie ma co rozczulać, masz te 24-25 lat, skończyłeś jeden z ciekawszych kierunków i dasz sobie rade. Dla LP to same plusy. Mają w kim wybierać, tyle przynajmniej w teori bo z praktyką to już różnie wygląda w różnych RDLP, casting się zawsze da ustawić ale na szczęście są miejsca gdzie tak nie jest. Z mojego rocznika prace dostało zadziwiająco dużo osób pozbawionych 'parcia na plecy'. Optymistyczne jest też to, że w zasadzie nie ma problemu ze stażem, gdzie jeszcze kilka lat wstecz było zupełnie inaczej. Inna sprawa to nie mozna zakładać, że wszyscy absolwenci będą chcieli pracować w zawodzie. Nie chce tu uogulniać ale raz jeszcze wróce do mojego rocznika, gdzie około 40% absolwentów nawet nie próbowała dostać pracy w lasach. Może dlatego, że przez większość studiów wykładowcy podkreślali fakt, że sznse na to są nikłe i warto szukać innych, mniej lub bardziej pokrewnych zainteresowań. I znaleźli, od legi cudzoziemskiej po urzędy skarbowe. I to nie dzieje się na zasadzie, że nie ma szans to dajemy sobie spokój, ci ludzie dobrze wiedzieli czego chcą i wiedzieli też, że nie są to lasy. Najlepsza studentka z mojego roku, która prace miała zagwarantowaną w związku z powyższym faktem, dziewczyna z leśnymi tradycjami poszła do wższej szkoły wojskowej im Tadeusza Kościszki i została pierwszą w histori szkoły najlepszą absolwentką płci żeńskiej. Pani ppor. doszł do wniosku, że WP to miejsce gdzie ma większe szanse na kariere i... dożycie emerytury, bo to w końcu już za 15 lat... Nie ma co uogulniać i liczyć, że jak tyle osób studiuje na pierwszym roku to tyle skończy i tyle będzie się o to miejsce pracy ubiegać. Dobry pracodawca wie, że dobrzy ludzie w firmie to najbardziej wartościowy jej element. Ta wartość to nie jakiś tytuł przed nazwiskiem. Większość absolwentów studiów wyższych ma o sobie zbyt wysokie mniemanie i taka sytuacja ma miejsce nie tylko w leśnictwie. Życie i praktyka to wszysko potem ładnie weryfikuje. Pozostaje jedynie sobie życzyć by i w lasach zwracano uwage na faktyczną jakość pracownika.

Emigracja

Cytat: Skończyłem studia - I stopień, trzyletnie, licencjackie. Z powodu braku możliwości kontynuowania nauki w rodzinnym mieście, musiałem przenieść się do Wrocławia, aby skończyć studia. Wiedziałem jednak, że moja sytuacja materialna nie pozwoli mi na studiowanie w trybie dziennym, a studia zaoczne, jak wiadomo, kosztują. Zastanawiałem się, skąd wziąć pieniądze? Dużą sumę w krótkim czasie. Rozwiązanie było proste - wyjazd do Anglii.To, co na początku zdawało mi się młodzieńczą przygodą, szybko okazało się być przedsionkiem brutalnej dorosłości. Od przyjazdu przez pierwsze dwa tygodnie szukałem pracy - nie było tak łatwo, jak się spodziewałem. Była to tułaczka po jednodniowych zleceniach dawanych mi z łaski przez agencje pracy. Padło na piekarnie i prace przy piecach. Czterdzieści stopni ciepła i 12-godzinny tryb pracy sprawiły, że wytrzymałem tam tylko 4 dni.

Czas uciekał, a pracy wciąż nie było. Pewnego dnia zostały mi 4 funty w portfelu. Wtedy wizyta kuzyna, który od lat mieszka w Londynie, bardzo mi pomogła odbić się od dna. Zaznaczam, że sam wybrałem Derby zamiast do Londynu, bo słyszałem, że bardzo trudno jest o pracę w stolicy Zjednoczonego Królestwa. Nie chciałem także nadużywać gościnności rodziny i znajomych, co ma w zwyczaju wielu Polaków. Przecież oni też muszą siebie utrzymać!!!

Dni mijały, mój niepokój wzrastał. Wieści z Polski o zmartwieniach mamy i ta myśl, że wszystkim się udaje, tylko nie mnie. Byłem gotowy do pracy, uczyłem się 10 lat angielskiego, nie rozumiałem, czemu nie mam pracy? W końcu w któryś dzień odezwał się telefon z miejsca pracy, w którym pracowali moi znajomi - to oni mi tę pracę załatwili. Była to fabryka w najgorszym znaczeniu tego słowa.

Stołówka pod brzęczącą jarzeniówką, toaleta, w której brzydziłem się "umyć ręce", mała szatnia dla pracowników kontraktowych, w której musiała się stłoczyć cała ta "wataha" pracowników z Europy Środkowej i Wschodniej przysłana z agencji. Ciężkie i niewygodne safety boots towarzyszyły mi codziennie, tak samo jak rytmiczny stukot maszyn, który doprowadzał mnie do szału. Nie muszę myśleć ani podejmować decyzji, tylko wykonywać. Uciekałem myślami do Polski, do rodziny, do ukochanej, do dawno zapomnianych marzeń. Gdy skończyły się myśli, wpadałem w trans, zmieniałem się w maszynę. Jedynym urozmaiceniem była zmiana stanowiska. Czasem chciałem się z kimś zamienić, gdy widziałem, że jakaś dziewczyna nie daje sobie rady, lecz nie wolno było. "Supervisor" zabraniał. Kto tu pracował, musiał umieć wszystko, kto nie wytrzymywał, odpadał.

Zacząłem znów szukać pracy, bo ta przestała mi już odpowiadać. Tym razem szybko znalazłem kolejną, już po dwóch dniach szukania. Dostałem się do jeszcze bardziej obskurnej fabryki, lecz nie byłem już maszyną. Stałem się pracownikiem, moim zadaniem było stworzenie drabiny, mając do dyspozycji trochę aluminium, narzędzi i paczkę wspaniałych kolegów z całego świata. Dziw bierze, że po 15 latach nauki od podstawówki, liceum po studia, byłem zadowolony, że mogę skręcić sam drabinę za 210 funtów tygodniowo. Zdałem sobie sprawę, że chyba gdzieś zgubiłem ambicję. Owszem, te pieniądze starczyły mi na jedzenie, dom, jakieś ubrania. Mogłem nareszcie żyć normalnie, jak na człowieka przystało. Własne życie za własne pieniądze, wolność nie do opisania!!! Teraz rozumiem wszystkich tych, którzy wybrali Anglię zamiast skamlanie o zapomogę, rentę czy zasiłek. Rozumiem tych, którzy wybrali "Życie" zamiast wegetację w Polsce.

Zbliżała się połowa września i egzaminy na studia magisterskie. Czas wracać do Polski, do ojczyzny. Reszty w podjęciu decyzji o powrocie dopełniła bezgraniczna tęsknota za dziewczyną i rodziną. Pamiętam mój pierwszy posiłek w domu. Byłem tak głodny, że od razu zjadłem jajecznicę na śniadanie i pierogi z obiadu, płakałem, kiedy w końcu skosztowałem polskiego chleba. Pamiętam także, jak dużo zapału we mnie było i wiary we własne siły. Wolność, jaką poczułem w Anglii, miała mnie już nigdy nie opuścić. Lecz nic bardziej mylnego. Przez dwa miesiące nie mogłem dostać pracy, aż w końcu zapisałem się na staż za 476 zł miesięcznie - starczyło mi to na dojazdy do Wrocławia itp., a przez trzy miesiące z sześciu stażowych odkładałem po 400 zł, żeby dołożyć do II semestru studiów. Po sześciu miesiącach pracodawca mnie przyjął, za pierwszy miesiąc pracy dał 900 zł, jako stałą pensję. Dziewięćset złotych na miesiąc jako asystent/zastępca kierownika w porównaniu do ok. 1100 zł na tydzień za skręcenie drabiny. Zwolniłem się z pracy i teraz, panie jamihal, chyba znów wyjadę do Anglii. Dziewięćset złotych to albo studia, albo przeżycie (mieszkanie, świadczenia, jedzenie itp.)? Kocham Polskę, lecz Ona nie kocha mnie.



Czy emigracja z Polski w pogoni za pracą jest tego warta?

Dlaczego mimo wszystko coraz więcej ludzi wyjeżdza?

Piszcie wszystko na temat wyjazdów młodych ludzi za granicę

Kąt akademicki

No wiec dlatego mówię byś nie patrzył na nazwę studiów a na program, wiecej mówi.

Co do studiów technicznych, pierwszy kryzys pomimo braku problemów z naukami ścisłymi miałem na 2 sem mechaniki i budowy maszyn, stwierdziłem ze to nie dla mnie i w ogóle be, a potem pomiędzy sesjami letnimi wsio prawie nadrobiłem
ostatecznie i tak chęć do studiów czy studiowania mi poszła sie utopić.
[już pomijam ze studiowanie na wybranej za czasów liceum uczelni rozjebał mi sejm i brak kasy (WAT pomiędzy 2004 a 2006 decyzja polityków szukających oszczędności był cywilny i musiałeś sie sam utrzymać w wawie gdzieś do 4/5 roku, w 2006 chyba dostali dofinansowanie z UE i wrócili do starego układu)]

jako ciekawostke dodam ze znam człowieka który sie zmęczył dopiero na 3 roku (a projekty i masa durnych poprawek latając za dr meczy na poli) i rzucił je pomimo bycia juz w połowie, na rzecz archeologii i uwaza to za słyszny wybór.
Mnie juz żal czasu na zmiane studiów, cokolwiek by sie działo, zresztą zbytnio nie narzekam ;)

Co do opłacalności studiów, to szczerze z czasem wydają mi się coraz mniej opłacalne

1. Nie idź na studia dzienne, nawet jeśli olewasz chodzenie na zajęcia tak jak ja to i tak Ci mocno zmniejszają możliwość pracy, a pieniążki przydatna rzecz, w odpowiedniej ilości pozwalają się wyprowadzić i mieć wkurwiających starych kompletnie daleko od siebie, a mieszkanie na codzień z dziewczyna ma swoje plusy;) (choć życie na garnuszku tez pewne ma)
Minusem jest niby to że zaoczni mają okrojony program, mniej sie uczysz, mniejszy zakres materiału na egzaminie (przynajmniej na poli) ale kurwa, z czasem to i tak wiekszosci nieużywanych rzeczy zapomnisz i będziesz sie musiał ich nauczyć od nowa jesli beda Ci potrzebne. Gówno a nie minus w porównaniu do niezależności finansowej, naprawde.
w Dodatku studiować dziennie, spotykać sie ze znajomymi lub z jakaś laską i pracować na noc to naprawdę hardkor... próbowałem, kończyło sie tak ze czesto spałem olewając kompletnie uczelnie. I cwanictawem dzieki któremu mam obecnie np. IOS (możliwość posiadania 50% nieobecnosci gdyby sie jakis biurokrata przyczepił - bo na uni mozna miec 3 nieob. jedynie, oraz rozliczenie roczne z osiągnięc; po sesji zimowej nawet nie oddaje indeksu- zdam letnią to mam pewnosc ze kolejny rok jestem na studiach).

No i studiujac dziennie jestes uwiazany do miasta, nawet jesli kumple z drugiego konca Polski mówia Ci ze zarabiaja 4k miesiecznie i wakat dla Ciebie wolny ;)

2. Skoro nie wiesz na jakie studia iść i co chcesz robić to idz na przede wszystkim studia proste i niemęczące, bo do wielu zawodów wcale studiów nie potrzeba, a wymagają wyższe nijake tylko by odsiać petentów zostaiwajac tych upartych i konsekwentnych.

3. Skoro nic ścisłego to moze kulturoznawstwo? etnografia albo psychologia, lub turystyka, pierwsze dwa sa ciekawe ze wzgledu na zwiedzanie i szeroki zakras róznej wiedzy o ludziach, psychologia tez jest dość interesująca, w dodatku cholernie popularna i dobrze płatna na zachodzie, a turystyka pozwoli Ci zwiedzac pewnie juz w czasie studiów ładny kawałek świata. Albo hm... historia? ale to nie jest lekki kierunek, choc równiez daje imo sensowna i przydatna wiedze.

Sam nie wiem, rzuć moneta
I tak na pierwsyzm roku bedziesz miał nude i powtórke z liceum na dobra sprawe,
z humanistycznych ja 2 miechy byłem na filozofii, myslałem ze sie zabije słuchajac o historii filozofii starozytnej, a rzeczy co mnie ciekawiły jak nietzcheanizm były dopiero na 3 roku. Na polibudzie na mechanicznym tez jakoś bardziej ciekawy przedmiot (podstawy automatyki) był dopiero na 5 sem. podejrzewam wiec ze co bys nie wybrał to wszedzie beda Cie na starcie katować rzeczami które Ci sie srednio spodobaja ;)
a no chyba ze pójdziesz na AWF - przynajmniej wysportowany bedziesz i moze zniżki na mecze bedziesz miał

P.S. a i jeszcze jedno: mądrzy dziekani zaocznych nie wywalaja chocby mieli braki wieksze niz cały semestr czy dwa (powaznie), z prostych obliczen: nikt ich nie dopuści do magisterki dopóki nie będą mieli absolutorium (zdanych wszystkich przedmiotów z programu studiów), a dopóki sie nieobronią to co semestr płacą, niesależnie na którym semestrze sa, czy pierwszym czy piatym, no i ba: jak sa wyzej to tym lepiej, bo miejsc nie zajmuja dla chcacych płacic za studia licealistów

Dzienne trudno?

Cytat:Od przyszlego roku nie beda podobno przepisywne oceny z przedmiotow, ponadto nie bedzie stworzona mozliwosc podjecia drugiego kierunku na dziennych tak jak to mialo miejsce do tej pory za odpowiednio wysoka srednia (min 4,4) za zgoda dziekana.
Teraz rownolegle drugi kierunek mozna robic tylko w trybie zaocznym.
Nie wiem jak jest z przeniesieniem z zaocznych na dzienne... (??)


Nie wiem jak z przepisywaniem ocen, ale to jest raczej kwestią indywidualną, dużo pewnie będzie zależeć od ilości osób - dwukierunkowców i jeśli powiedzmy w potoku znajdzie się do 10 takich, to przypuszczam, ze przepiszą. W tym roku było to o tyle dziwne, ze przepisać oceny chaciała jakaś połowa... Co do studiowania dwóch kierunków to jesli ktoś ponownie przejdzie procces rekrutacji i sie do stanie to akurat nie mają prawa odmówić mu studiowania. Zresztą w regulaminie było ujęte, że można albo przy wysokiej średniej albo po ponownym przejściu trybu rekrutacyjnego.
Co do przepisywania ocen. to z zaocznych w ogóle nie przepisują na dzienne. Z wieczorowych czasem, ale to przeważnie po uzupełnieniu tzw. różnic programowych. Tyle, ze wieczorowi nie mają aż tak okrojonego materiału.

Cytat:Od nowego roku akademickiego nie bedzie tez mozliwosci studiowania w charakterze wolnego sluchacza, przynajmniej tak mi dzisiaj powiedziala mila pani w dziale nauczania.
Zdaje sie tez, ze zmienia sie plan studiow - podobno teraz sa 3 lata licencjackich + 2 lata uzupelniajacych (nie bedzie jednolitych magisterskich?)



To akurat było chyab zarządzenie odgórne. Szczerze to troszkę żałuje, że i nas nie objęło, bo przynajmniej po 3 latach licencjatu mogłabym podjąć 2 specjalizacje, a tak będę musaiaąl cale 5 lat użerać się dwukrotnie.

Cytat:
Zeby sie dostac na dobry kierunek trzeba miec z matur poszerzonych mniej wiecej 80% i 70%.
Podobno z roku na rok progi sie podnosza, wiec na spadek nie ma co liczyc...
Ciezko jest sie dostac, natomiast nie sposob wyleciec.


Nie przesądzajmy sprawy, bo taka jest parwda, zę wszystko zalezy od tego jak wypadnie w tym roku matura. Co do zmieniszenia skali punktów z 90 do 80 to dobre posunięcie. I tak każdy wybierał jako preferowany ten przedmiot, który lepiej napisal. Tak przynajmniej będzie po równo. Co do utrzymania się to akurat potwierdzam

Cytat:
Sam mam pytanie do ludzi studiujacych finanse - jakie sa wasze wrazenia odnosnie tego kierunku. Zastanawiam sie jaki sobie wziasc w przyszlym roku - stosunki, finanse czy ekonomie? Sklaniam sie raczej w strone ekonomii


Wszystko zależy od tego, co najbardziej Cię "kręci". Jestem obecnie na zarządzaniu i wybrałam je tylko ze względu na Rachunkowość. Ogólnie mój kierunek wydaje się byc nudny i własnie dlatego moim celem w przyszłym roku akademickim są finanse.

BMW M3 Challenge

Cytat:BMW M3 Challenge to gra wyścigowa od brytyjskiego studia Blimey! Games. Bodźcem, który spowodował, że omawiana produkcja ujrzała światło dzienne, było reklamowe porozumienie, zawarte pomiędzy jej wydawcą, korporacją 10tacle Studios a niemieckim koncernem motoryzacyjnym Bayer Motoren Werke (BMW). Co warte wzmianki, pierwsza prezentacja tytułu miała miejsce podczas międzynarodowych targów samochodowych IAA International Motor Show, odbywających się rokrocznie we Frankfurcie nad Menem.

Gra umożliwia nam wzięcie udziału w czterech trybach wyścigów. Są to kolejno: Test Drive (jazda próbna), Time Trial (walka z czasem i samochodem-widmo), Race Weekend (zmagania z maksymalnie 15 oponentami, sterowanymi przez trzypoziomową, Sztuczną Inteligencję) oraz Multiplayer Race (potyczka z 15 żywymi przeciwnikami za pośrednictwem Internetu lub sieci LAN).

Autorzy projektu zadbali o to, aby gracze zasiadający za kierownicą luksusowych aut BMW M3 mogli dostosować maszyny do własnych upodobań, decydując chociażby o kolorze ich karoserii czy też dobierając zależne od własnego gustu felgi. Ponadto w trakcie jazdy każdemu z użytkowników dane jest korzystać z czterech widoków kamery, a także opcji Replay, umożliwiającej obejrzenie powtórki z rozegranego wyścigu i przeanalizowanie popełnionych w nim uchybień.

Choć jedynym torem, jaki udostępnili odbiorcom programiści z Wysp Brytyjskich, jest niemiecka trasa Nürburgring, warto opanować ją do perfekcji, bo dla tych, którzy radzą sobie najlepiej w online’owych zawodach, autorzy produktu oraz współpracująca z nimi fabryka BMW przewidują atrakcyjne nagrody. Obawy przed inwestycją w produkt skutecznie rozwiewa natomiast fakt, że gra dostępna jest za darmo i nie wymaga wnoszenia jakichkolwiek opłat abonamentowych.

Wymagania:
Wymagania minimalne
* Windows XP / Vista
* Pentium IV 1.8 GHz oraz mocniejsze
* 512 MB wolnej pamięci RAM
* 500 MB wolnego miejsca na dysku HDD
* karta graficzna 64 MB, kompatybilna z DirectX 8.1
* DirectX 8.1
* połączenie Internetowe do rozgrywek sieciowych





Do pobrania :
Mirror 1
albo
Mirror 2
albo
Mirror 3

Więcej linkow
Tutaj

"Ja też nosiłem mieczyk Chrobrego..."

Tadeusz Matuszkiewicz: "Prawica między PRL a kontrrewolucją"

Opublikowany na konserwatyzm.pl wywiad z gen. Wojciechem Jaruzelskim wywołał wielkie kontrowersje pośród naszych Czytelników. Jedni uznali, że gen. Jaruzelski może być odpytany przez prawicowych publicystów jak każdy inny polityk; dla niektórych Czytelników sam fakt przeprowadzenia i publikacji wywiadu z twórcą staną wojennego był kompromitujący. Zdecydowaliśmy się więc na opublikowanie komentarza w tej sprawie. Czekamy na następne i obiecujemy ich publikację (o ile nie będą zawierały słów obelżywych). /Redakcja konserwatyzm.pl/.

Jak pisał Carl Schmitt kluczowe jest trafne zdefiniowanie wroga. Istnieje tedy prosta alternatywa. Albo wrogiem prawicy jest dzisiaj demoliberalizm, albo nieistniejący PRL. Większość polskiej centroprawicy w temacie walki z demoliberalizmem nie ma nic do powiedzenia, dlatego na siłę stara się reanimować trupa PRL-u, wymyślając PRL-bis, zakonspirowane układy złożone z postkomunistów i sieci agentów itp. Michnik jest zły nie dla tego, że stworzył demoliberalne państwo i narzucił demoliberalną hegemonię kulturalno-medialną, ale dlatego że popierał grubą kreskę. III RP jest zła nie dlatego, że jest demoliberalna, ale dlatego że jest PRL-em bis. SLD jest złe nie dlatego, że jest socdemoliberalną partią, ale dlatego że jest partią postkomunistyczną, więc w tej optyce nadzieją na nową lewicę staje się Sierakowski.

W tej perspektywie PRL nie jest elementem historii, którą można badać tak, jak bada się państwo Mieszka I czy Królestwo Kongresowe, ale jest wciąż częścią polityki ( i to dla większości centroprawicy tą częścią najbardziej kluczową). Dlatego nie wolną dociekać np. jakie czynniki wpływały na ewolucję ideową od światopoglądu konserwatywno-katolickiego do komunizmu jak w przypadku Jaruzelskiego, bo PRL można tylko potępiać, a nie analizować. Wszelka próba analizy historycznej, wszelka próba ujęcia PRL-u jako przedmiotu intelektualnego poznania prawdy o naturze zjawisk i procesów wywołuje oburzenie. Analiza taka przenosi bowiem PRL ze sfery mitu do sfery badań prowadzonych sine ira et studio. Analogicznym zjawiskiem są np. studia Irvinga nad Hitlerem i dygnitarzami III Rzeszy, które wywołują oburzenie, bo przynoszą one studia nad konkretną jednostką ludzką z jej wszelkimi socjo-kulturowo-psychologicznymi uwarunkowaniami w miejsce wizerunku zmitologizowanego demona.

Wystarczy przejść się na jedno ze spotkań środowisk centroprawicowych organizowanych po kraju, by przekonać się, że tym co rzeczywiście wywołuje tam emocje nie są kwestie ustrojowe, ideowe, religijne, międzynarodowe, gospodarcze. Prawdziwe emocje wywołuję jedynie agenci, postkomuniści, gruba kreska, itp. To są tematy służące na prawicy do wywoływania zbiorowych emocji politycznych. Nie inaczej wygląda to na wielu forach internetowych. Wystarczy choćby zobaczyć, jakie tematy wywołują największe emocje w komentarzach na stronach konserwatyzm.pl, a przecież to portal przeznaczony dla najbardziej wyrobionych ideowo zwolenników prawicy. Jeżeli tylko ktoś mówiąc o PRL-u nie używa emocjonalno-potępieńczego języka, staje się dla centroprawicy negacjonistą. Od razu sypią się inwektywy : endekokomuna, zwolennik PRL-u itp. Tymczasem już samo formułowanie w dzisiejszej rzeczywistości takich oskarżeń, jest świadectwem zupełnie absurdalnego rozumienia natury dzisiejszej Polski. Wyrazem niewolniczego tkwienia z mentalnych schematach sprzed kilkudziesięciu lat ( i to pomimo zazwyczaj z racji wieku zupełnej nieznajomości tamtych realiów). Tego rodzaju określenia mówią wiele tylko o tych, którzy je w dzisiejszych realiach wypowiadają.

Można by nad tym przejść do porządku dziennego, gdyby nie fakt, że tego rodzaju myślenie paraliżuje dzisiejszą prawicę. Prawica nie może tak funkcjonować, bo staje się wobec wyzwań współczesności bezbronna. Jej aparat pojęciowy staje się nieadekwatny do rozumienia rzeczywistości. Zadaniem środowisk konserwatywnych i narodowych , musi być przeniesienie dyskusji dotyczących PRL-u z płaszczyzny politycznej, na płaszczyznę historyczną i precyzyjne zdefiniowanie współczesnego wroga czyli kosmopolitycznego demoliberalizmu i postmodernistycznej kultury.

Tadeusz Matuszkiewicz