Cytat:
Jakub Szymon Kantorski
ur. 2 listopada 1979 r.
Przyszedł na świat w mieście Poznaniu, w rodzinie o korzeniach rdzennie poznańskich i kaszubskich, do tradycji której należała działalność prawnicza. Zawodem tym parała się między innym matka. Ojciec, zaangażowany działacz opozycji, poeta.
Edukację w jednej z poznańskich szkół podstawowych rozpoczął jeszcze w okresie PRL. Absolwent XV Liceum Ogólnokształcącego im. prof. W. Degi. Po zdaniu matury wyjeżdża studiować prawo w Krakowie na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zdobywa w roku 2003 tytuł naukowy magistra. Po skończeniu studiów na ponad dwa lata wyjeżdża za granicę, mieszka w tym okresie w Wielkiej Brytanii, Irlandii oraz w USA. W roku 2006 powraca do kraju i rozpoczyna aplikację adwokacką w jednej z poznańskich kancelarii.
Zadeklarowany konserwatysta, zwolennik wolnego rynku. Jego poglądy polityczne zaczęły się kształtować w okresie szkoły średniej. Początkowo zwolennik radykalnego libertarianizmu, ewolucja poglądów w kierunku zachowawczym miała miejsce pod wpływem kontaków ze środowiskami poznańskiej Unii Polityki Realnej i pokrewnymi. Do samej partii wstępuje kilka dni po 18. urodzinach, w roku 1997. Działa w Poznaniu, a potem także w Krakowie. Zachowuje członkostwo nawet w okresie przejściowej emigracji z kraju.
W życiu osobistym mąż i ojciec. Entuzjasta literatury fantasy, kultury Japonii oraz muzyki.
Cytat:A poza tym, to wakacje już mam od poniedziałku. Oceny są wystawione, więc po co się jeszcze męczyć...
----------
: : Czy tego doamaga ie jakies mocarstwo, czy tez jest to wolna wola
: : pracownikow. Czy Pan odroznia te zjawiska, czy wszystko sie Panu
: zamazuje?
(...)
: jesli ma sie oczka zamazane i nie odróznia sie powagi i
: autorytetu panstwa, które jest w zalozeniu wspolnym domem dla
: wszystkich obywateli, rowniez wierzacych w cos innego w tym ateistów
(...)
A co ma powaga i autorytet panstwa do nietolerancji ateistow i innej
odmiany komunistow? Moze Pan by jasno sie zdeklarowal: czy krzyz wiszacy w
panstwowym urzedzie wzbudza w Panu wstret? A inne symbole religijne? Jezeli
tak, to jest Pan osobnikiem nietolerancyjnym.
: lekcje etyki moga byc wprowadzone
: dopiero wtedy, kiedy znajdzie sie czterech chetnych uczniów. I niestety
: ale w wiekszosci szkól na kilkuset uczniow jakos nie udaje sie znalesc
: tych czterech. A to ciekawostka, Nie?
Nie. To po prostu oznacza, ze nie ma tylu chetnych. Nic Pan, ani ja na to
nie poradzimy, a o terrorze niech mi Pan nie pisze, bo to moze Pan wciskac
Labudzie i innym komuchom. Sami zawsze stosowali terror i nie chca pojac,
iz ludzie maja inne wartosci, niz te ktore od 50 lat komuchy i inna lewica
usiluja narzucic normalnym ludziom.
: Po sanatoriach i szpitalach grasuja samozwancze komitety zbierajace
: pieniadze na msze ,,za zdrowie''.
Jak ktos nie chce dac, to nie daje.
: I jak tu sie wylamac i byc potem
: wytykanym palcami na stolówce? Taka dziala ta zamazana wola
: wiekszosci.
A ktoz by tam kogos wytykal?! Panie kolego, Pan wasze komunistyczne
obyczaje odwzorowuje na katolikach, a dzieli was dokladnie wszystko, w tym
m. in. mentalnosc uszczesliwiania innych na sile.
: W najczarniejszych latach stalinizmu gomolkizmu nikt nie zrywal krzyzy
: z prywatnych uczelni katolickich jak licea chocby Prezentek czy Pijarów
: w Krakowie, KULu, gdzie krzyzyki wisialy nawet na stołowce i w kazdym
: innym pomieszczeniu. Wiem bo akurat tam studiowalem. Nikt nie wieszal
: tam gwiazd czerwonych ani gwiazdek Dawida.
I to byly jedyne miejsca, gdzie krzyze pozostawiono. Wszedzie indziej
niszczono wszelkie oznaki religii w miejscach publicznych, chociaz komuchow
byla nedzna garstka. Narzucali oni swoje zboczone obyczaje, rozwieszali
swoje symbole finansujac to z pieniedzy katolikow, bo przeciez sami do
dziaj od siebie niczego sfinansowac nie maja w zwyczaju.
: Nawet najglupszy Ajatollach nie nosi Allacha, Mahometa, czy pólksiezyca
: w klapie.
Poniewaz u nich sa inne obyczaje.
: Moze pana oswieci ewangeliczna maksyma Chrystusa - ,,co boskie bogu -
: co cesarskie cesarzowi''
A moze wskaze mi Pan owego cesarza, o ktorym Pan jest laskaw wspomniec? Bo
chyba nie siebie ma Pan na mysli?
: I na koniec radze pamietac ze oprocz ,,wolnej woli pracownikow''
: istnieje jeszcze poczucie zazenowania, niesmak, smutek, zaduma, horror
: jaki pojawia sie w sercach tych którzy wchodza na poczte, dworzec PKP,
: do urzedu, a wszczególnosci do rzeznika, który r bie mieso i kosci na
: pienku, w smrodliwym mdlym zaduchu, a nad glowa jego krzyz symbol pana
: waszego umeczonego przez zbrodniczych oprawców.
Drogi Panie. Takich jak Pan - nietolerancyjnych ludzi - jest taka garstka,
iz nie ma powodu aby z waszego powodu robic wyjatki. Nauczcie sie
tolerancji dla uczuc i obyczajow religijnych, to pozbedziecie sie waszych
cierpien. Nie ma zadnego powodu, dla ktorego wy - mniejszosc - macie
narzucac swoja wole religijnej wiekszosci. I nie chodzi mi tylko o Polske.
W USA podobna do Pana grupa usiluje robic to samo.
Nie ma tolerancji dla nietolerancji - jest to haslo ktore kiedys z zapalem
glosili politycy UD, dzisiaj UW i inne lewicowe osobniki. No to stosujcie
sie do swoich hasel.
Janek
Cytat:Nie chcę żyć w ciemnościach
AFPPoniedziałek, 11 lutego (05:50)
Tragiczny wypadek w jednej chwili diametralnie zmienił jego życie. Został poważnie okaleczony. Jednak dzięki sile woli oraz pomocy lekarzy, rodziny i bliskich wraca do zdrowia.
Marcin Kaczmarzyk, student z Rzeszowa, który w grudniu ubiegłego roku uległ wypadkowi podczas doświadczeń chemicznych, marzy o powrocie do normalnego życia. Wszyscy możemy go w tym wesprzeć.
Do tragicznego wypadku doszło 13 grudnia ubiegłego roku. - Do tej pory nie wiem, co się stało - przyznaje Marcin Kaczmarzyk. - Co pamiętam? - To, jak po kolacji wszedłem do pokoju i zamknąłem za sobą drzwi.
REKLAMAMasz Rzadkie Włosy ?
Możesz Je Zagęścić w Kilka Sekund.
Nie Wierzysz? Zobacz To Na Filmie !
http://www.Nanogen.pl
AdSearch.pl
Potem był potężny wybuch, który wysadził grubą szybę w drzwiach. Zniszczył meble i wyposażenie pokoju. Teraz już wiadomo. Przyczyną eksplozji było wymieszanie się oparów chemikaliów, które Marcin miał w pokoju.
Od lat interesuje go wszystko, co dotyczy meteorytów. W swej kolekcji ma ponad 30 okazów. Należał i aktywnie działał w Polskim Towarzystwie Meteorytowym. Środków chemicznych używał do oczyszczania meteorytów. Gdy wszedł do pokoju i zapalił lampkę na biurku, wybuchowa mieszanka eksplodowała.
Makabryczny widok
Domownicy byli w szoku, gdy zobaczyli skutki eksplozji. - Nie wiedziałam, co się dzieje. Widok był okropny.
- Marcin okrwawionymi dłońmi zasłaniał twarz - wspomina ze łzami w oczach Halina Kaczmarzyk, mama Marcina. - Od tamtej chwili zaczął się nasz koszmar.
Na miejsce przybyli ratownicy. Zabrali Marcina do szpitala. Operacja ratowania życia trwała blisko 7 godzin. Po niej prawie trzy tygodnie w stanie krytycznym spędził na oddziale intensywnej terapii.
Niestety, mimo ogromnych wysiłków lekarzy nie udało się uratować jednego oka. Drugie jest poważnie zagrożone. Nie ma też jednej dłoni, a druga jest mocno uszkodzona. Oprócz tego miał okaleczone inne części ciała. W środę, po dwóch miesiącach, Marcin opuścił szpital.
Pomocna dłoń
Marcin nie traci nadziei na powrót do normalnego życia. Cały czas wspiera go rodzina, narzeczona, znajomi i koledzy ze studiów. - W miniony wtorek w liceum nr 2 w Rzeszowie odbył się pierwszy koncert charytatywny. Cały dochód z niego jest przeznaczony na leczenie Marcina.
Jego koledzy organizowali też zbiórkę pieniędzy na uczelni. Na założone konto wpływają też większe i mniejsze kwoty od osób prywatnych i instytucji - wymienia Mateusz Kaczmarzyk, starszy brat Marcina.
- To wszystko ma pomóc w realizacji jego największego marzenia - powrotu do normalnego życia - dodaje.
Długa rekonwalescencja
W czwartek wieczorem w krakowskim szpitalu Marcin spotkał się ze specjalistami, którzy zajmą się rekonstrukcją ocalałej dłoni.
W przyszłym tygodniu będzie spotkanie z lekarzami mogącymi wykonać protezę elektroniczną straconej dłoni. Jednak najważniejsze to odzyskać wzrok.
- Jeżeli okaże się, że oka nie da się uratować, pozostanie założenie implantu. To urządzenie elektroniczne pozwalające na podłączenie specjalnej kamery - w kształcie oka - do nerwu wzrokowego - wyjaśnia brat Marcina, Mateusz.
Wszystkie operacje i zabiegi mogące przywrócić Marcina do normalnego życia są niezwykle kosztowne. Rodzinę stać jedynie na pokrycie niewielkiej części. Dlatego tak ważna jest pomoc ze strony ludzi dobrej woli.
Prawdziwa miłość
Mimo tragicznych doświadczeń, które zgotował mu los, Marcin nie załamuje się. Jest pełen optymizmu. Marzy o ukończeniu studiów. Wypadek przerwał jego naukę na 3. roku Wydziału Budownictwa Politechniki Rzeszowskiej. Nie chce też pozostawić swej pasji - kolekcjonowania meteorytów. Planuje założenie rodziny.
- Między sobą ustaliliśmy, że pobierzemy się za dwa lata - zdradza Magdalena Kłębek, narzeczona Marcina, studentka pedagogiki Uniwersytetu Rzeszowskiego.
- Nie zmienimy swych planów - zapewnia.
Wszystkie wolne chwile Magda spędza przy swym narzeczonym. Nawet teraz, w gorącym okresie trwania sesji zimowej. Na naukę poświęca noce.
Jackman, Cezary Pazura, Tomasz Kot
... Dżastin? <lol2>
... xD

Cytat:Oddaj krew podczas zakupów.Jeśli chcesz oddać krew, ale nie po drodze ci do stacji krwiodawstwa przy ul. Czerwonego Krzyża, przyjdź w sobotę lub niedzielę do Pasażu Grunwaldzkiego
W sobotę i niedzielę w godz. 12-16 w Pasażu Grunwaldzkim działać będą stanowiska do oddawania krwi.
- Każda krew, bez względu na jej grupę, jest dla nas cenna - mówi dr Małgorzata Szymczyk-Nużka z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa we Wrocławiu. - Latem nasi krwiodawcy wyjeżdżają na urlopy i nie po drodze im do stacji krwiodawstwa. Dlatego my wychodzimy do nich.
Krew może oddać każda zdrowa osoba w wieku 18-65 lat, która waży co najmniej 50 kg i jest zdrowa. W ciągu ostatniego półrocza nie robiła sobie tatuażu ani piercingu, a przez ostatni rok nie odwiedzała Afryki Środkowej, Zachodniej i Tajlandii (obszary najczęstszego występowania HIV). Przeziębienie i zażywanie aspiryny też wyklucza z grona dawców, ale tylko na dwa tygodnie.
W dniu oddania krwi należy zjeść lekkie śniadanie, jeść dużo owoców i pić wodę mineralną.
Każdy krwiodawca musi mieć przy sobie dowód tożsamości ze zdjęciem - dzięki temu możliwa jest rejestracja. Potem wypełnia się ankietę dotyczącą naszego stanu zdrowia. Wstępne badanie krwi pozwoli sprawdzić, czy nadajemy się na dawców. Potwierdzi to lekarz podczas pobieżnego badania.
Samo pobranie krwi trwa zaledwie dziesięć minut. I nie boli (poza samym momentem wkłucia, ale pielęgniarki centrum to mistrzynie igły).
W poczekalni Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa ostatnio wszystkie krzesła są zajęte.
- Dziennie przez naszą stację przewija się 100-150 osób - mówi Monika Chaszczewska-Markowska z RCKiK - ludzie przychodzą, bo o zapotrzebowaniu na krew dowiedzieli się z mediów.
- Pierwszy raz przyszłam po tym, jak przeczytałam w "Gazecie" historię krakowskiego lekarza, który oddał własną krew, by móc operować małego pacjenta - opowiada Elektra Charlambidu. - Pomyślałam, że skoro on mógł, to dlaczego nie ja?
Większość krwiodawców w poczekalni to jednak mężczyźni. Przeważnie młodzi - wg Moniki Chaszczewskiej-Markowskiej aż 70 proc. dawców krwi nie ma więcej niż 35 lat.
- Jestem tutaj dziewiąty raz - opowiada Michał Maluga. - Oddawanie krwi to jedyne bohaterstwo, które nie wymaga wielkiego wysiłku. Można pomóc komuś zupełnie za darmo. Poza tym każdy z nas może kiedyś tej krwi potrzebować, tak jak moja mama. Chcę się też jakoś odwdzięczyć tym, którzy wtedy oddali jej krew.
- Gdy byłem w liceum, przyjechał do nas pan z centrum krwiodawstwa - wspomina Michał - i pokazał nam igły, dzięki którym pobiera się krew. Pomyślałem wtedy, że nigdy, przenigdy nie dam sobie wbić takiej rury w rękę.
Zmienił jednak zdanie. Dlaczego? Nie wie.
Każdy krwiodawca ma problemy z odpowiedzią na to pytanie.
- Gdy widzę, jak moja krew spływa plastikową rurką, wiem, że robię coś dobrego - przyznaje Łucja Bilska (dziewiąty raz oddaje krew).
Honorowy krwiodawca ma prawo do wolnego dnia w pracy, dostaje dziewięć czekolad (choć niektórzy skarżą się, że i to za mało) i zwrot za bilety (wrocławianie dostają dwa bilety MPK). Do tego za darmo wyniki badań. Po oddaniu 5 litrów krwi (kobiety) lub 6 (mężczyźni) krwiodawca za darmo jeździ po Wrocławiu autobusami i tramwajami.
Źródło: gazeta.pl