Trasa koncertowa ID! Październik 2007

Trasa rozpoczęła się naprawde cudownie, aż "strach się bać" co będzie dalej...
Mozna byo usyszec utwory zarówno z ID, jak i Nieba, Nienasycemnia, oraz kilka pozapytowych perelek.

Mino jak zawsze charyzmatyczny i uśmiechnięty, a Dhafer oczarowal publiczność swoim nieziemskim gosem.

WARTO CZEKAĆ

Zapraszamy wszystkich do stoiska z pytami, w sprzedaży pyty ID, oraz pyty: Nap, Wolno, Live in Opole (koncert Marka Napiórkowskiego z Krzysztofem ścierańskim), Quest Journey (pyta studyjna Mino Cinelu) oraz JESZCZE w sprzedaży unikalna pyta ze ścieżką dzwiekową do filmu La Californie, autorstwa Mino Cinelu, gdzie przypominam gościnnie wystapia AMJ.

p.s. ze względu na porę mamy kryzys twórczy, więc udajemy się spać...

 

Trasa koncertowa ID! Październik 2007

Cytat:Zapraszamy wszystkich do stoiska z pytami, w sprzedaży pyty ID, oraz pyty: Nap, Wolno, Live in Opole (koncert Marka Napiórkowskiego z Krzysztofem ścierańskim), Quest Journey (pyta studyjna Mino Cinelu) oraz JESZCZE w sprzedaży unikalna pyta ze ścieżką dzwiekową do filmu La Californie, autorstwa Mino Cinelu, gdzie przypominam gościnnie wystapia AMJ.

p.s. ze względu na porę mamy kryzys twórczy, więc udajemy się spać...



SERDECZNE DZIĘKI ZA SUPER PLAKAT

Koncerty innych wykonawców

Witam,

Zapraszam na niedzielny koncert Marka Napiórkowskiego w Radiu Kraków (al. Słowackiego 22, oczywiście Kraków) Wstep wolny. Koncert nagrywany. 17 sierpnia, godzina 11.00.

Zainteresowanym mogę miejsca zarezerwować. Prosze tylko o maila ;)

Marek w trasę promującą w pełni akustyczny album „Wolno” zabierze, zrobioną przez kanadyjską lutniczkę Lindę Manzer, gitarę oraz wybitnych muzyków: pianistę - Michała Tokaja (zdobywcę Fryderyka za Jazzową Płytę Roku), kontrabasistę – Roberta Kubiszyna (współpracownika m.in. A.M.Jopek i Grzegorza Turnaua) oraz perkusistę – Michała Miśkiewicza (wieloletniego członka kwartetu Tomasza Stańko).

pozdrawiam
tomek

Informacje koncertowo/imprezowe

2004-09-11 - Gdynia

Zbigniew Preisner "Dekalog". New York In Memoriam. Koncert w ramach 7go Festiwalu Muzyki Sakralnej w Gdyni. Dyryguje Michał Nesterowicz, Leszek Możdżer - fortepian, Elżbieta Towarnicka - sopran, Michał Półtorak - skrzypce, Anna Sikorzak - harfa, Jacek Ostaszewski - flet, Jerzy Główczewski - saksofon altowy, Marek Napiórkowski - gitara, Adam Skrzypek - gitara basowa, Stefan Sandecki - sampler, Chór Politechniki Gdańskiej i Orkiestra Symfoniczna Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. Kościół Ojców Franciszkanów, godzina 19.00, wstęp wolny.

2004 -09-10- Sopot - Sfinks
Dziesiątego września zapraszamy do sopockiego sfinksa na autorską wystawę Marka Rogulusa Rogulskiego i na koncert projektu ROGULUS X SZWELAS und GOS.

 

Płyty 2007

moje typy w 2 kategoriach.

jazz.
1. Lars Danielsson, Leszek Możdżer-Pasodoble
2. Manu Katche-Playground
3. Billie Holiday- Remixed & Reimagined
4. Chris Botti- Italia
5. The Cinematic Orchestra- Ma Fleur
6. Eldar- Re-imagination
7 Marek Napiórkowski - Wolno
8. Stacey Kent- Breakfast On The Morning Tram
9. Aga Zaryan- My Lullaby
10. Kurt Elling- Nightmoves

reszta świata.
1. Arcade Fire-Neon Bible
2. Sigur Rós- Heim/Hvarf
3. Interpol-Our Love To Admire
4. Radiohead-In Rainbows
5. Air-Pocket Symphony
6. Mum- Go Go Smear The Poison Ivy
7. Bloc Party-Weekend In The City
8. Kaiser Chiefs-Yours Truly Angly Mob
9. Nosowska-Unisexblues
10.Arctic Monkeys-favourite worst nightmare

Zapowiedzi i nowości płytowe

Dziś premiera :)
Okładka jest bardzo fajna. A zawartość? Trzeba sprawdzić.



tracklista:

1. The Long and Winding Road
2. The Sum of All Days
3. Vietato Fumare
4. Wolno
5. Miró
6. Gotlandia
7. Rueda
8. Ravelo
9. Beetwen a Smile and a Tear

--------------------------------------------------------------------------------

kompozycje
Marek Napiórkowski
z wyjątkiem The Long and Winding Road (John Lennon i Paul McCartney) oraz
Ravelo (Marek Napiórkowski i Anna Maria Jopek)
produkcja
Marek Napiórkowski i Robert Kubiszyn

--------------------------------------------------------------------------------

muzycy
Marek Napiórkowski - gitara akustyczna
Anna Maria Jopek - wokal (8)
Mino Cinelu - instrumenty perkusyjne (8)
Gregoire Maret - harmonijka (3, 6, 7, 9)
Robert Majewski - trąbka (2, 4)
Michał Tokaj - fortepian
Robert Kubiszyn - kontrabas
Michał Miśkiewicz - perkusja

Wielka Gra 2007

Cytat: Faktycznie, przecież Shaun Baxter nagrał swoja płytę w 1993 roku .
Marek Napiórkowski, płyta NAP: http://www.mareknapiorkowski.com/dyskonap.htm


Jak zwykle - niezawodny! Właśnie słucham sobie tego solowego Baxtera - jest fajny. Napiórkowski będzie miał wkrótce 2 albumy na koncie, bo 15 czerwca ma się ukazać jego płyta akustyczna Wolno. W utworze-podpowiedzi śpiewa oczywiście Anna Maria Jopek.

35 p. - Włodek;
29 p. - Radek;
23 p. - B.J.;
19 p. - Andy;
17 p. - Windmill;
16 p. - Sheik Yerbouti;
15 p. - Maciek, Jos;
09 p. - chris;
07 p. - Mariusz;
06 p. - Tarkus;
05 p. - albert lewandowski;
04 p. - Kasia S., rockowy;
03 p. - mir, djds, Jakuz;
02 p. - Bednaar, buubi, WOJTEKK;
01 p. - Szalony Gronostay, Greggery Peccary, tryton65, KubusPuchatek, usandthem, Bartek, Majkel, Michał.

20-21.07.2007: Festiwal Piosenki Turystycznej w Głuchołazach

Kropka - Ogólnopolski Festiwal Piosenki Turystycznej w Głuchołazach
20-21 lipca 2007



Cytat:PIĄTEK - 20 lipca 2007

KONKURS - "PUCH"
- godz. 17:00
Prowadzenie: Apolinary Polek

KONCERT NOCNY zatytułowany "Aniołów wokół nam!"
- godz. 20:00

* Krzysztof Napiórkowski

* 40 synów i 30 wnuków jeżdżących na 70 oślętach

* Jurek Filar z zespołem

Prowadzenie: Mariusz Studzienny

SOBOTA - 21 lipca 2007

KONKURS - "PUCH" - godz. 16:00
Prowadzenie: Apolinary Polek

KONCERT NOCNY zatytułowany "W Górach jest wszystko co kocham..."
- godz. 20:00

* Apolinary POlek

* Andrzej Koczewski i Marek Górski

* Dom o Zielonych Progach

* Tomek Jarmużewski z zespołem

* Wolna Grupa Bukowina

Prowadzenie: Bartek Zgorzelski



Strona festiwalu: http://wgorach.art.pl/kropka/

22 notowanie z 01.06.2008

notowanie 18 z 31 maja 2008 r.
01. Lao Che - Powstanie Warszawskie
02. Lao Che - Gusła
03. Anna Maria Jopek - ID
04. Aga Zaryan - Picking Up The Pieces

05. Lao Che - Gospel
Lao Che - Trójka Live!
06. Melody Gardot - Worrisome Heart
07. Neil Diamond - Home Before Dark

08. Diana Ross - I Love You
09. Marilyn Mazur & Jan Garbarek - Elixir
Coma - Małe sprawy zyskują moc
10. Mark Knopfler - Kill To Get Crimson
Mark Knopfler - Live in Torwar/Warsaw/ [ ]
11. Jason Reeves - The Magnificent Adventures Of Heartache
12. Nosound - Lightdark

13. Marek Napiórkowski - Wolno
14. Scarlett Johansson - Anywhere I Lay My Head
15. Paul McCartney - Memory Almost Full
16. Band Of Horses - Cease To Begin
17. The String Quartet - Tribute to Coldplay

18. Kronos Quartet And Wu Man - Terry Riley The Cusp Of Magic
19. Organizm - Głowa w dół
20. Ira - Londyn 8:15

21. Alanis Morissette - Flavors Of Entanglement
22. Czesław Śpiewa - Debiut

+7 płyt Dżemu
+1 płyta King Crimson

Ostatnio zakupione płyty

Taki "collage":

Przemek Dyakowski - 'Melisa' - i Możdżer potrafi śpiewać
Marek Napiórkowski - 'Wolno'
Robotobibok - 'Instytut Las'
Sing Sing Penelope - 'We Remember Krzesełko' - polecam!
Davis - 'Sketches of Spain'

Jak widać, trochę do siebie nie pasują, ale pogoda też taka.

ArtAnimAkcja we Wrocławiu

Serdecznie zapraszamy wszystkich nostalkigów do Wrocławia w dniu 6 lipca (Kino Warszawa, ul. Piłsudskiego 64) oraz 13 lipca (klub festiwalowy RYNEK) do wzięcia udziału w pewnym programi co się nazywa "ArtAnimAkcja" czyli przegląd animacji z muzyką na żywo.

Proponujemy wszystkim nietuzinkowe połączenie świetnej muzyki z najpopularniejszymi rodzimymi serialami animowanymi. Będziecie mogli obejrzeć swoje ulubione bajki z dzieciństwa takie jak Koziołek Matołek, Zaczarowany Ołówek i Pomysłowy Dobromir przy akompaniamencie muzyki na żywo, która będzie miała zupełnie inną linię melodyczną niż oryginał.

Jeśli znacie już te bajki to i tak gorąco polecam ten eksperyment bowiem będzie mogli ocenić czy autorzy oprawy muzycznej, którzy będą grać na żywo w takt wyświetlanych bajek potrafią stworzyć odpowiedni klimat, a może ta nowa wersja muzyczna wam się spodoba ? Warto wziąść udział w tym przedstawieniu.

"Dziwne przygody Koziołka Matołka" udźwiękowią Marek Napiórkowski i Henryk Miśkiewicz ze swoim kwartetem. "Zaczarowanego ołówka" muzycznie zreinterpretuje Marcin Wasielewski ze swoim trio. "Pomysłowego Dobromira" wzbogaci akustycznie Me Myself And I.

6 lipca o godzinie 18:00 odbędzie się projekcja "Dziwnych przygód Koziołka Matołka" i "Zaczarowanego Ołówka" w Kinie Warszawa mieszczącym się we Wrocławiu, ul. Piłsudskiego 64. Bilety na tą imprezę kosztują 10 złotych i są dostępne 22 na PKP oraz w Okisie - Rynek Ratusz 24 i Imparcie.

13 lipca o godzinie 21:00 (kurcze jak późno) odbędzie się projekcja "Pomysłowego Dobromira" w klubie festiwalowym RYNEK. Wstęp wolny.

Więcej szczegółów znajduje się w pliku, który jest do pobrania -- TUTAJ --

NAP

6 i 7 marca
godz. 20:00 - KONCERT - Wystąpi "Marek Napiórkowski "NAP" (Marek Napiórkowski - g, Piotr Wyleżoł - p, Robert Kubiszyn - b, Robert Luty - dr). Wstęp wolny.

Polecam:)

Ostatnio słuchałem/am

A oto moja mini lista tego co ostanio słuchałem bądź przesłuchuje obecnie. Posegreguje gatunkowo :

Jazz

Marek Napiórkowski - Wolno.
Nie miałem wcześniej możliwości obcowania z tym artysta, ale to co usłyszałem na tej płycie mnie zadziwiło. Moje klimaty. Jazz pełen zadumy i dystansu. Bardzo spokojna płyta. Jeżeli ktoś nie miał do czynienia z jazzem w ogóle, albo bardzo mało to właśnie takie płyty poleciłbym na sam początek. Przyjemne i delikatne połączenie gitar (elektrycznych, a co!) i sekcji muzycznej. Trio odwaliło kawał niezłej roboty. Polecam

Motion Trio - Metropolis
Jak sama nawzwa wskazuje, znowu chodzi o pewne trio. Ale tym razem stricte akordeonowe. Jazzu na akordeonach nigdy nie słyszałem i dlatego ta płyta już po pierwszym utworze wpadła mi w ucho. Nie jest to może jazz najwyższych lotów, płyta nie jest odkrywcza epatowanie się nią raczej nie wchodzi w grę, ale coś przyjemnego dla odmiany zawsze można posłuchać.

Bobo Stenson - Goodbye

Powiem tylko tyle - ZAJEBISTE! To co facet wyprawia na pianinie mnie oszołomiło.

Rock

Seal - Sytem
Tym razem nie polece tego, bo naprawdę nie ma czego. Zawiodłem się na całej linii. Mam sentyment do sela, bo na naprawdę ciekawy głos. Ale tym razem poszedł w komerche i mu zupełnie nie wyszło. Lubie elektroniczne brzmienia ale bez przesady. Jeżeli pamiętacie sela w utowrze z "Batmana" to dodajcie do tego głosu typowe klubowe brzmienie... słaba kombinacja.

Ram Cafe - vol2
Nie jestem wielkim fanem składanek, ale ta jedyna udowadnia, że można ciekawie dobrać utwory z różnych gatunków muzycznych. Nie wiem kto odpowiada na dobór utworów do tych składanek, ale zna się na rzeczy.

Gdańskie Noce Jazsowe 22 - 24. 08 od 19:00

22 sierpnia TRĄBKA

Jerzy Małek Kwintet
Jerzy Małek - trąbka
Kuba Cichocki - piano
Konrad Zemler - gitara
Adam Kowalewski - bass
Paweł Dobrowolski - perkusja

Kwartet Ilony Gliwy
Ilona Gliwa - piano, voc
Darek Herbasz - gitara
Andrzej Święs - bass
Tomek Sowiński - perkusja
gościnnie: Jerzy Małek - trąbka

Nicolas Simion and Friends
Nicolas Simion (Austria)-klarnet,saksofon
Piotr Wojtasik-trąbka
Dominik Bukowski-marimba,vibrafon
Krystyna Stańko-śpiew
Maciej Adamczak-bass
Rafael Ugha-instrumenty perkusyjne
Czesław "Mały"Bartkowski-perkusja

23 sierpnia

BENEFIS Wojciecha Staroniewicza
z udziałem:
Sławka Jaskułke (fortepian)
Michała Barańskiego (kontrabas)
Huberta Zemlera (perkusja)
Mirosława Carlosa Kaczmarczyka, Norwegia (gitara)
Włodzimierza Nahornego (fortepian)
Mariusza Bogdanowicza (kontrabas)
Piotra Biskupskiego (perkusja)
Macieja Grzywacza (gitara)
Piotra Lemańczyka (kontrabas)
Tomasza Sowińskiego (perkusja)
Cezarego Paciorka (akordeon)
Roberta Majewskiego (trabka)
Dominika Bukowskiego (wibrafon)

24 sierpnia ODLOT

GRZYBOBRANIE
Candelaria Valiente (Argentyna) - tuba, voc.
Kamil Szuszkiewicz - trabka
Irek Wojtczak - tenor sax
Tomek Duda - baryton sax
Marcin Masecki - piano
Wojtek Sobura - inst. perkusyjne
Kuba Staruszkiewicz - perkusja
Wojtek Mazolewski - bass

Marek Napiórkowski WOLNO
Marek Napiórkowski - gitara akustyczna
Gregoire Maret (USA) - harmonijka
Michał Tokaj - fortepian
Robert Kubiszyn - kontrabas
Michał Miśkiewicz - perkusja

Sekstet Jana Ptaszyna Wróblewskiego
Jan Ptaszyn Wróblewski (saksofon tenorowy)
Henryk Miśkiewicz (saksofon altowy)
Robert Majewski (trąbka)
Wojciech Niedziela (fortepian)
Jacek Niedziela (kontrabas)
Marcin Jahr (perkusja)

Jazz Nad Odrą

Jazz Nad Odrą 20-24 kwietnia 2005, Wrocław

41. WROCŁAWSKI FESTIWAL JAZZOWY „JAZZ NAD ODRĄ”

PROGRAM:

Środa 20.04.2005

Rynek godz. 16.00 INAUGURACJA - Happening jazzowy

Klub Rura godz. 20.00 Inauguracja wrocławska. Przegląd wszelakich filmów o Jazzie nad Odrą z archiwów prywatnych i telewizyjnych.Wernisaż klubowej wystawy festiwalowej.Spotkanie integrujące całego komitetu organizacyjnego, sponsorów, dziennikarzy i przyjaciół.
godz. 21.00 KASIA STANKOWSKA z zespołem (Marek Markowski - p, Zbigniew Wrombel - b, Marcin Jahr – dr, Tomasz Prochnicki - sax) bilety – 10 zł

Czwartek 21.04

Centrum Sztuki Impart godz.14.00 –20.00 Otwarte Przesłuchania Konkursowe (wstęp wolny)

Centrum Sztuki Impart godz.21.00 THE QUARTET: JARZĘBSKI, KULPOWICZ, STEFAŃSKI, SZUKALSKI. bilety - 15, 25 zł

Klub Rura godz.23.00 Katarzyna Mirowska & Trio (Robert Jarmużek - p, Przemek Jarosz - dr, Kuba Olejnik - b) oraz Rurowe jam session. bilety –10 zł

Piątek 22.04

Centrum Sztuki Impart GODZ 19.00. - LAUREAT I GWIAZDY Laureat Grand PrixPIOTR WOJTASIK QUARTET feat. STEVE McCRAVEN - drums A STORY OF POLISH JAZZ - Jarosław Śmietana Band i soliści STEVE COLEMAN & FIVE ELEMENTS. bilety - 30, 40, 50 zł

Klub Rura Godz.23.00 FULL DRIVE - Henryk MIŚKIEWICZ - sax, Marek Napiórkowski - g, Robert Kubiszyn -b, Krzysztof Dziedzic - dr Rurowe jam session. bilety - 20 zł

Sobota 23.04

Centrum Sztuki Impart godz.18.00 Koncert GalowyWASILEWSKI, KURKIEWICZ, MIŚKIEWICZ TRIOMAREK BAŁATA TRILOGYPIOTR BARON QUARTET feat. JOHN HICKS - pianoMIKE STERN BAND. bilety – 30, 40, 50 zł

Klub Rura godz.23.00 FUNKY HORN HIBITION feat. TOMASZ SZUKALSKI oraz Rurowe jam session bilety – 20 zł

Niedziela 24.04

Centrum Sztuki Impart godz.18.00 - 41. FINAŁPETER HERBOLZHEIMER oraz POLISH RHYTHM COMBINATION & BRASS p/kier Zbigniewa Czwojdy LEVANDEK WILD CATS DAVID MURRAY QUARTET. bilety – 30, 40, 50 zł

Klub ALIBI (pl. Grunwaldzka 67)godz.21.30 AFTER PARTY: CHROMOSOMOS i SKALPEL. bilety - 25 zł

Klub Rura Godz. 23.00.RURA LIVE – laureat konkursu jazzowego RURY oraz Rurowe jam session. bilety - 10zł

Kierownictwo artystyczne Festiwalu:Fundacja Jazz nad Odrą: siwekjazz@interia.pl,Polskie Stowarzyszenie .Jazzowe O/Wrocław: psjwroclaw@wp.pl

Organizacja:Centrum Sztuki Impart, ul. Mazowiecka 17, 50-412 Wrocław: impart@impart.art.pl

Sprzedaż i rezerwacja biletów:Centrum Sztuki Impart: www.jnofestival.pl

Harmonijka a Jazz

Tak na szybko:
Howard Levy, Toots Thielmans, Gregorio Maret.
Tego ostatniego mozna uslyszec na nowej płycie marka Napiórkowskiego pt "Wolno"
Co do tonacji to gdzies mi sie o uszy obilo, ze Ab - ale przekonany nie jestem.

Rzeszów - Dorota Miśkiewicz

Jazz Club Gramofon
3 Maja 13
Rzeszów

4.10.2008 Koncert gwiazdy jazzu - Dorota Miśkiewicz
Godzina: 17.00
Bilety przedsprzedaż: 50 zł
Bilety w dniu koncertu: 60 zł

Po koncercie - około godziny 20.00 wstęp do lokalu wolny.

Dorota Miśkiewicz podczas koncertu w Jazz Clubie przedstawi nam utwory z najnowszej płyty zatytułowanej „Caminho” czyli droga. Ten obco brzmiący tytuł nowej płyty Doroty, ma zapewne zwrócić uwagę na perkusjonistę Guello, który na jej nagranie przyleciał specjalnie z San Paulo. Brazylijskie podejście do rytmu nadało koloryt wszystkim piosenkom, nie tylko sambom i bosanowom, tak jak mogliśmy się przekonać podczas opolskich Premier słuchając piosenki “Magda, proszę”. Na płycie znalazły się dwa piękne duety - z Grzegorzem Turnauem oraz z Grzegorzem Markowskim! Ponadto na uznanie zasługuje udział w kilku piosenkach wybitnego pianisty – Marcina Wasilewskiego, a także gitarzysty, współkompozytora i współproducenta płyty – Marka Napiórkowskiego. Brzmienie całości jest bardzo naturalne, same klasyczne instrumenty, oldschoolowe gitary, Hammond, Rhodes, kwintet dęty drewniany…
Kompozycjom Doroty i Marka Napiórkowskiego treść nadali Grzegorz Turnau, Michał Rusinek, Karolina Kozak i sama Dorota.
Dokąd prowadzi ta droga , “Caminho”? Tego nie wiemy. Wiemy, że idzie się nią bardzo przyjemnie!

Skład zespołu:

Dorota Miśkiewicz- vocal
Tomasz Kałwak - instrumenty klawiszowe
Marek Napiórkowski - gitara
Robert Kubiszyn - kontrabas, gitara basowa
Robert Luty – perkusja

Gość specjalny z Brazylii:
Luiz Carlos Xavier Coelho Pinto / “ Guello “ - instrumenty perkusyjne - jedyna i niepowtarzalna okazja

DOROTA MIŚKIEWICZ, wybitnie uzdolniona wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów.
Artystka o niepowtarzalnym, charakterystycznym stylu i muzycznej ekspresji, której znakiem rozpoznawczym są nastrojowe, liryczne kompozycje balansujące na granicy jazzu i wyrafinowanego popu. Na jej płytach odnaleźć można kobiece, pełne zmysłowości ballady, delikatne bossa novy, klimaty etniczne, ale i ostrzejsze rockowe nuty.

Współpracowała i koncertowała z największymi gwiazdami show-businessu: Nigel`Em Kennedy, Tomaszem Stańko, Ewą Bem, Anną Marią Jopek, Wojciechem Młynarskim, Włodzimierzem Nahornym czy z samą Cesarią Evorą, od której otrzymała swoistą legitymację do światowej kariery, będąc, jako jedyna polska wokalistka oprócz Kayah, zaproszoną do wspólnego nagrania utworu, promującego ostatnią płytę Evory.

Zadebiutowała w 2002 roku nominowanym do Fryderyka albumem "Dorota Goes to Heaven", w dwa lata później wydała kolejny krążek "Pod rzęsami".
Trzecia solowa płyta „Caminho” (premiera 22 września 2008) została nagrana z brazylisjkim perkusistą – Guello, którego będzie można posłuchać podczas trasy koncertowej (1-16 października). Brazylijskie podejście do rytmu nadało koloryt wszystkim piosenkom na płycie, nie tylko sambom i bosanowom, ale i piosenkom takim, jak „Magda, proszę”, wykonywana w tegorocznym koncercie Opole-Premiery.

źródło www.jazz.rzeszow.pl

Polak potrafi

Rząd dotuje Microsoft

Czytałem niedawno petycję, jaką do wicepremiera Ludwika Dorna skierowali członkowie Społeczeństwa Open Source. Skarżą się oni na fakt, że polskie urzędy i agencje rządowe, kupują oprogramowanie pewnej firmy z Redmond, zamiast korzystać z bezpieczniejszego i przede wszystkim tańszego wolnego oprogramowania. W odpowiedzi na petycję Zakład Ubezpieczeń Społecznych ogłosił, że za nowe pakiety Office© Microsoftu© zapłaci... 62 miliony złotych.

Pal sześć kwotę – sześćdziesiąt dwa miliony z naszych emerytur to całkowity pikuś. Chodzi o zasadę – państwowa instytucja całkowicie legalnie wspiera jeden z najbogatszych światowych koncernów. Najbogatszych między innymi dzięki temu, że rzesza urzędników na prawie całym świecie z radością szasta publicznymi pieniędzmi, zamiast zorientować się, czy dla produktów Billa Gatesa© nie ma jakiejś alternatywy.

A alternatywa jest i wcale nie jest nią nielegalne kopiowanie „okienek” © od sąsiada. Obok Windowsa© istnieją inne systemy operacyjne. Często są darmowe, pisane i testowane przez setki tysięcy wolontariuszy na całym świecie. Zawierają cały szereg aplikacji w pełni kompatybilnych z produktami Microsoftu©, a często od nich lepszymi. Open Office na przykład potrafił eksportować swoje pliki bezpośrednio do formatu .pdf dużo wcześniej niż pomyśleli o takim udogodnieniu spece z Redmond©.

Zresztą – jakim udogodnieniu? Wiele poważnych państwowych instytucji w naszym kraju, włączając w to ministerstwa, do tej pory publikuje na swoich stronach formularze i sprawozdania w formacie .doc©. Najwyraźniej nie widzą problemu w tym, że aby w pełni sensownie z takiego dokument skorzystać, użytkownik musi posiadać tę samą wersję Worda ©, co ministerialny urzędnik i broń Boże nie mieszać nic w ustawieniach.

Nie chodzi jednak o to, by kogokolwiek przekonywać na siłę do wolnych systemów operacyjnych. Jeśli ktoś woli płacić za coś, co – często w bardziej rozbudowanej wersji – może mieć za darmo – jego sprawa. Jeśli ktoś woli kraść Windows©, niż zupełnie legalnie ściągnąć sobie Ubuntu z setkami pożytecznych programów – sprawa jego i prawników Microsoftu©. Gorzej jednak, gdy Państwo© i jego Agenci© zmuszają nas do stosowania „niewolnego systemu” lub płacenia grubej kasy za to, aby sami mogli z niego pokorzystać.

Wyobraźmy sobie bowiem, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji© wprowadza przepis, zgodnie z którym kierowcy mogą prowadzić jedynie samochody takiej marki, na jakiej zdawali egzamin na prawo jazdy. A jednocześnie zapada decyzja, że szkoły nauki jazdy mogą kupować jedynie mercedesy©. Czym innym jest bowiem zmuszanie pracodawców do korzystania z ZUS-owskiego systemu Płatnik©, który dostępny jest jedynie w wersji windowsowej©?

Albo wyobraźmy sobie, że Ministerstwo Edukacji© w trosce o zdrowie dzieci wprowadza obowiązek kupowania drugiego śniadania w szkole, i sprzedaje firmie Danone© wyłączną licencję na taki urzędowy catering? Albo Ministerstwo Sportu© dopuszcza do użytku na profesjonalnych i amatorskich boiskach w Polsce jedynie takie rodzaje piłki, na które patent ma Adidas©? Czy ktoś z was może wyobrazić sobie ogólnopolski skandal, jaki wywołałyby takie lub podobne decyzje urzędników?

Tymczasem urzędowe preferowanie niewolnych systemów operacyjnych, mimo że kosztowne, zabójcze dla innowacyjności, ograniczające rozwój lokalnej informatyki i w ogóle niebezpieczne, porusza jedynie garstkę zapaleńców. Może dlatego, że wicepremier odebrał mail o petycji na Outlooku©, przeczytał ją pod Explorerem© i odpisał w Wordzie©, że zajrzał do Accessa© i nie znalazł w nim informacji o żadnej powerpointowej© prezentacji, która informowałaby o tym, że istnieje jakiś świat za Oknem©.

Krzysztof Cibor, Wirtualna Polska

Oto Polska właśnie...

Humor

Cytat:

Z tego samego miejsca



Rowniez tam znalezione, ale duzo mniej smieszne:
Cytat:
Wielki ogólnonarodowy żart

Janusz Korwin- Mikke miał rację Myślę o zniesieniu przetargów na budowę państwowego stadionu tzw. Narodowego. Ma go wybudować firma Pol-Aqua- zadecydowało Narodowe Centrum Sportu. W spółce tej pracowało wielu agentów, pardon wojskowych, takich jak były szef Wojskowych Służb Informacyjnych gen. Konstanty Malajczyk. W radzie nadzorczej zasiadają: gen.. Leon Komornicki, były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, gen. Sławomi Petelicki, były dowódca GROM i członek rady nadzorczej Biotonu, spółki pana Ryszarda Krauzego.
Oficerowie służb specjalnych będą budowali stadiony . Naprawdę wielki ogólnonarodowy żart!
Pol-Aqua to spółka ciekawa o tyle, że z małej spółki , zatrudniającej w 1990 roku cztery osoby, stała się potentatem budownictwa inżynieryjnego, ogólnego, ekologicznego, drogowego i budowy rurociągów. Początkowy kapitał zakładowy spółki wynosił równowartość dzisiejszej złotówki. Obecnie wartość firmy przekracza 2,1 mld złotych(????).
Ja też bym chciał mieć taką firmę . Ale jak załatwić zamówienia???? Trzeba mieć niebywałe wejścia polityczne, żeby tłuc kasę . Trzeba- mać! No i paru generałów służb specjalnych na podorędziu
W firmie Pol-Aqua pracował pan Aleksander L, który aktualnie przebywa w areszcie jako były oficer WSW, podejrzany- razem z dziennikarzem Wojciechem Sumlińskim- o płatną protekcję, przy załatwianiu pozytywnej weryfikacji pułkownika WSI Leszka Tobiasza
Właścicielem 57% akcji firmy jest pan Marek Stefański, dwudziesty na liście najzamożniejszych Polaków, według miesięcznika ` Forbes'. W 2007 roku zarejestrowano w Moskwie spółkę Pol- Aqua Wostock, w której 51 % udziałów ma Pol-Aqua, 24 % Prokom Ryszarda Karuzego, a resztę partner rosyjski. Spółka otrzymała koncesję na poszukiwanie nafty i gazu, budownictwo paliwowe( informacje podaję za Gazeta Polską z 17 września).
Oczywiście wariantu chińskiego nie będzie, choć panowie Schetyna i Drzewiecki z Platformy Obywatelskiej jeździli do Chin i spotykali się z przedstawicielami chińskich firm.. Był też tam pan Waldemar Pawlak.. Wygląda na to, że był to zwykły pic i fotomontaż..
Pierwszy etap budowy będzie kosztował 125,4 miliona złotych i obejmował będzie rozebranie pozostałości po Stadionie Dziesięciolecia, palowanie i wykonanie fundamentów pod stalową konstrukcję..
W 2006 roku tygodnik `Wprost' napisał:' Wojskowe Służby interesowały się biznesem, infiltrowały firmy, zakładały własne spółki. W archiwach wojskowych służb należy szukać odpowiedzi, dlaczego w otoczeniu najbogatszych Polaków znajduje się tylu byłych żołnierzy WSI '(????).
Przez władze Pol-Aqua przewinęło się wielu pułkowników, VIP-ów i kilku generałów.. Krzysztof Olbrycki- pułkownik rezerwy Biura ochrony Rządu, Wojciech Ławniczak, wiązany z tzw. aferą mostową w Warszawie, Mariusz Ambroziak, były działacz ZCHN, Janusz Steinhoff, wicepremier w rządzie Jerzego Buzka, Ireneusz MIsiołek, pracujący w PGNiG, a przedtem Megagazie razem z Wiesławem Huszczą, byłym skarbnikiem SdRP, Roman Kurnik, były doradca pan ministra Janika( od spraw wewnętrznych), admirał Romuald Waga, były dowódca Marynaki Wojennej, gen. Marian Robełek, były zastępca szefa Sztabu Generalnego, Jerzy Napiórkowski, wiceminister finansów w latach 1986- 1990, związany z aferą tzw. karabinową związana z handlem bronią z Irakiem I wielu innych ..
Na oko widać, że są to spółki i powiązania polityczno - specjalne
I dlatego między innymi w Polsce nie może być wolnego rynku i normalnego kapitalizmu, za to jest republika bananowa i republika kolesi- jak chcą inni
A to kosztuje wielkie pieniądze
Ciekawe, czy każdy ma ` haka' na drugiego, żeby mogła istnieć żelazna nić łącząca ich wszystkich?
Wielkie pieniądze i wielkie bagno

Koncerty, imprezy

- Takiego festiwalu jeszcze w Częstochowie nie było - powiedział Maciej Grabałowski, prezes Częstochowskiego Stowarzyszenia Jazzowego, współorganizatora Festiwalu Jazz Spring Częstochowa, który odbędzie się 12-21 kwietnia.

Organizatorem Festiwalu jest Filharmonia Częstochowska, współorganizatorem - Częstochowskie Stowarzyszenie Jazzowe i Klub Paradoks. Patronat nad nim objął Prezydent Miasta Częstochowy. Festiwal jest współfinansowany przez Urząd Miasta Częstochowy i Samorząd Województwa Śląskiego.

Gwiazdą Festiwalu będzie Tomasz Stańko, chyba najbardziej utytułowany polski muzyk jazzowy. Zagra ze swoim zespołem, a towarzyszyć mu będzie Orkiestra Filharmonii Częstochowskiej pod dyrekcją Jerzego Salwarowskiego. Tomasz Stańko od lat zaprzyjaźniony jest z Jerzym Salwarowskim, dyrygentem i jednocześnie dyrektorem artystycznym Filharmonii Częstochowskiej.

- Połączono znakomite pomysły Tadeusza Ehrhardta-Orgielewskiego - lidera znakomitego częstochowskiego zespołu Five O'clock Orchestra, Beaty Młynarczyk - dyrektor Filharmonii Częstochowskiej i Częstochowskiego Stowarzyszenia Jazzowego – mówił podczas dzisiejszej konferencji prasowej zorganizowanej w Klubie Paradoks, Prezydent Częstochowy, Tadeusz Wrona. - Formuła festiwalu została rozszerzona, dawniej był to tylko jazz tradycyjny.

12 kwietnia w międzynarodowym projekcie IN THE OPEN wezmą udział muzycy z Los Angeles, Nowego Jorku, Wrocławia i Berlina.

19 kwietnia w sali koncertowej Filharmonii Częstochowskiej odbędzie się HOT JAZZ DAY. Będzie to dzień poświęcony jazzowi tradycyjnemu. Usłyszymy:FIVE O’CLOCK ORCHESTRA Tadeusza Ehrhardta-Orgielewskiego oraz OLDTIME JAZZ QUARTETT Klausa Badera (Pforzheim, Niemcy)
- Spirytus movens tego dnia to Tadeusz Ehrhardt-Orgielewski – powiedziała Beata Młynarczyk.
Prezydent Tadeusz Wrona wspominał wspólne spotkanie Tadeusza Ehrhardta-Orgielewskiego (inicjatora organizacji w Częstochowie festiwalu jazzowego) i burmistrza bliźniaczego dla Częstochowy Pforzheim, które zaowocowało zaproszeniem na festiwal znakomitego muzyka z Pforzheim - Klausa Badera.

- 20 kwietnia wystąpi Tony Kofi (Wielka Brytania), cieszący sie na Wyspach sławą jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego saksofonisty – mówiła Beata Młynarczyk. Towarzyszyć mu będzie zespół KOFI-MAKOWSKI PROJECT.
Odbiorców czeka europejski jazz na najwyższym poziomie, czerpiący inspiracje z tradycji jazzowych różnych krańców Europy, z których wywodzą sie muzycy.

Maciej Grabałowski, prezes Częstochowskiego Stowarzyszenia Jazzowego zaprosił wszystkich na koncert Anny Marii Jopek (21 kwietnia, godz. 19.00, Filharmonia Częstochowska), kończący Jazz Spring Festiwal. - W tym roku Festiwal to świetnie przygotowany obiad – z przystawką, z daniem głównym i deserem w postaci Anny Marii Jopek - mówił.
- To, że w Częstochowie nic się nie dzieje, uważam za kompletnie nieprawdziwe – mówił Grabałowski. - Jeśli ktoś chce zawsze znajdzie okazję by gdzieś być.

Piękny plakat festiwalu zaprojektował Szymon Parafiniak, znakomity częstochowski artysta. - Nikt chyba nie zrobił tyle dla polskiej muzyki jazzowej co on – mówił Prezydent Tadeusz Wrona.

SyB

JAZZ SPRING CZĘSTOCHOWA

KONCERTY

12 kwietnia 2008 godz. 19.00

IN THE OPEN
Sala koncertowa Filharmonii Częstochowskiej

Międzynarodowy projekt IN THE OPEN w składzie : Fuasi Abdul Khaliq – saksofony (Los Angeles – USA) Kenny Martin – perkusja (Nowy Jork – USA) Stan Michalak – kontrabas (Wrocław, Berlin – POLSKA, NIEMCY) Stefan Gąsieniec – fortepian (Wrocław – POLSKA)

Ceny biletów: 20 zł, 15 zł (ulgowy)

18 kwietnia 2008 godz.19.00

TOMASZ STAŃKO - Gwiazda Festiwalu JAZZ SPRING CZĘSTOCHOWA
Sala koncertowa Filharmonii Częstochowskiej

Wystąpią: TOMASZ STAŃKO KWARTET w składzie: Tomasz Stańko – trąbka, Piotr Wyleżoł – fortepian, Michał Barański – kontrabas, Michał Miśkiewicz - perkusja, Orkiestra Filharmonii Częstochowskiej, Jerzy Salwarowski– dyrygent

W koncercie będącym połączeniem muzyki symfonicznej i jazzu obok Orkiestry Filharmonii Częstochowskiej pod dyrekcją Jerzego Salwarowskiego wystąpi Tomasz Stańko, polski muzyk jazzowy, określany jednym z najwybitniejszych i najbardziej wpływowych trębaczy jazzowych na świecie.
www.tomaszstanko.com

Ceny biletów: 45 zł, 35 zł (ulgowy)

19 kwietnia 2008 godz. 19.00

HOT JAZZ DAY
Sala koncertowa Filharmonii Częstochowskiej

Dzień poświęcony jazzowi tradycyjnemu. Usłyszymy:FIVE O’CLOCK ORCHESTRA Tadeusza Ehrhardta-Orgielewskiego oraz OLDTIME JAZZ QUARTETT Klausa Badera (Pforzheim, Niemcy)

Five O'clock Orchestra - Dwukrotny laureat Złotej Tarki jest dziś jednym z najlepszych zespołów jazzu tradycyjnego w Polsce. Korzeniami sięga roku 1969, kiedy pod nazwą Five O'Clock zaczęła grać na Politechnice Częstochowskiej. Do tradycji tej nawiązał po20-letniej przerwie Tadeusz Ehrhard Orgielewski. Od 1999 roku muzycy grają nieprzerwanie, od 2003 roku - pod nazwą Five O'Clock Orchestra. Zespół wystąpi w składzie: Tadeusz Ehrhardt-Orgielewski – kornet, lider; Jakub Moroń – puzon; Janusz Sołtysik – klarnet, saksofon; Wojciech Kamiński – fortepian; Eugeniusz “Kerry” Marszałek – kontrabas; Andrzej Nowicki – banjo; Andrzej Wardęga - perkusja.
www.foco.pl

Niemiecki zespół Oldtime Jazz Quartett Klausa Badera z bliźniaczego Częstochowie miasta Pforzheimwystąpi w składzie: Klaus Bader – saksofon tenorowy, lider; Klaus Schulze – kontrabas; Karl Koller – gitara; Holger Götz - fortepian.

Ceny biletów: 25 zł, 20 zł (ulgowy)

20 kwietnia 2008 godz. 19.00

Koncert w ramach JAZZ SPRING CZĘSTOCHOWA
Sala koncertowa Filharmonii Częstochowskiej

Wystąpią: KOFI-MAKOWSKI PROJECT Clifford/Lundberg/Kofi/Makowski; OPOLE BIG BAND Macieja Hoszowskiego, 4 EVER Osiecka/Śniadecka/Mirowska /Rejda

KOFI-MAKOWSKI PROJECT. Zespół w składzie: Tony Kofi (Wielka Brytania) –saksofony; Łukasz Makowski (Polska) – kontrabas, gitary basowe; Winston Clifford (Wielka Brytania) – perkusja; Alf Wilhelm Lundberg (Norwegia) – gitara podczas trasy koncertowej (w Polsce m.in. Lublin, Olsztyn, Gdynia, Bydgoszcz) zaprezentują oryginalne kompozycje saksofonisty, kontrabasisty i gitarzysty oraz standardy muzyki jazzowej w nowatorskich aranżacjach. Odbiorców czeka europejski jazz na najwyższym poziomie, czerpiący inspiracje z tradycji jazzowych różnych krańców Europy, z których wywodzą sie muzycy.
www.meetingpoint.republika.pl

OPOLE BIG BAND Macieja Hoszowskiego – dyrygenta i lidera zespołu - powstałw połowie listopada 2004 roku. W swoim repertuarze ma utwory amerykańskiej klasyki "ery swingu" z repertuaru wielkich amerykańskich orkiestr big bandowych: Glenna Millera, Duke'a Ellingtona, Count'a Basiego, Benny'ego i Bustera Motenów oraz współczesnych kompozytorów jazzowych,m.in : Quincy Jonesa, Johna Coltrane'a czy Milesa Davisa,w aranżacjach oryginalnych i własnych. W skład zepsołu wchodzą zawodowi muzycy,absolwenci Akademii Muzycznych we Wrocławiu, Krakowie i Wydziału Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach.
www.polonia.de/opolebigband.0.html

4EVER to żeński kwartet wokalny założony z inicjatywy pochodzącejz Częstochowy Katarzyny Mirowskiej, Aleksandry Osieckiej i Anny Rejdy na początku 2007 roku, do którego dołączyła Magdalena Śniadecka. Ania, Ola i Kasia to ľ zespołu “The Sound Office”, z którym to nagrały dwie płyty oraz brały udział w wielu koncertach i festiwalach jazzowych w całej Europie m.in.: Jazz nad Odrą, Złota Tarka, Era Jazzu, Jazz Jamboree, Praga Swing Festival, Strasburg koncert w Parlamencie Europejskim, Program Świąteczny w czeskiej telewizji w Pradze, Trasa koncertowa we Francji.
www.katarzynamirowska.com

Ceny biletów: 30 zł, 25 zł (ulgowy)

21 kwietnia 2008 godz. 19.00

ANNA MARIA JOPEK
Sala koncertowa Filharmonii Częstochowskiej

Anna Maria Jopek/ Napiórkowski/ Kubiszyn/ Dobrowolski

Anna Maria Jopek w ostatnim czasie podróżowała po świecie, koncertując i spotykając na swojej drodze postaci ogromnie ważne dla jej muzycznego rozwoju. Wykształcona klasycznie, z pasją i doświadczeniem w świecie jazzu a rodzinnymi korzeniami w muzyce ludowej Anna Maria Jopek każdym kolejnym projektem stara się definiować swoją tożsamość. Stworzyć własny język. Poszukuje tego, co dla muzyków różnych krajów, tradycji czy religii jest wspólne, jakkolwiek dalecy mogą się sobie z pozoru wydawać. Koncerty ID zdają się być kulminacyjnym punktem tych właśnie poszukiwań. Wokalistce towarzyszyć będzie zespół w składzie: Marek Napiórkowski – gitara; Robert Kubiszyn – kontrabas; gitara basowa; Paweł Dobrowolski - perkusja.
www.anna-maria-jopek.com

Ceny biletów: 45 zł, 35 zł (ulgowy)

IMPREZY TOWARZYSZĄCE

15.IV.2008 godz. 19.00

Zmierzch winylowej płyty?
Klub Jazzowy „Paradoks”
W programie: jazz na płytach winylowych i CD - prezentacja sprzętu audio (współpraca: Delta Audio)
Wstęp wolny

16.IV.2008 godz. 19.00

Twoje ulubione standardy jazzowe
Klub Jazzowy „Paradoks” Zapraszamy z własnym płytami winylowymi i CD
Wstęp wolny

15, 17, 18.IV. 2008 godz. 9.00 i 10.45

„Złote lata swingu” Szkoła na Parnasie - koncerty edukacyjne dla młodzieży
Sala koncertowa Filharmonii Częstochowskiej
wystąpi: Siergiej Wowkotrub Trio
Ceny biletów: 7 zł (uczeń), 1 zł (opieka)

17.IV.2008 godz. 18.30

„Kansas City”
film w reż. Roberta Altmana Ośrodek Kultury Filmowej
Cena biletu: 8 zł

19.IV.2008 godz. 21.30

Jam session
Klub Jazzowy „Paradoks”
Wstęp wolny

Sprzedaż biletów na imprezy w kasie Filharmonii poniedziałek-piątek 9.00-19.00
Do nabycia są również KARNETY na 5 koncertów w ramach JAZZ SPRING CZĘSTOCHOWA 2008.
Ceny karnetów - 130 zł normalny, 95 zł ulgowy. Karnet nie obejmuje koncertów "Złote lata swingu".
Bieżące informacje na www.filharmonia.com.pl

Organizator: Filharmonia Częstochowska

Współorganizatorzy: Stowarzyszenie Jazzowe w Częstochowie, Klub Jazzowy PARADOKS

Festiwal zrealizowano przy pomocy finansowej: Samorządu Województwa Śląskiego, Urzędu Miasta Częstochowy

Misiak, DGA: Sami swoi doradzą stoczniowcom

Sami swoi doradzą stoczniowcom

Firma senatora Platformy Obywatelskiej Tomasza Misiaka – Work Service z Wrocławia oraz poznańska spółka DGA, bez przetargu, za państwowe pieniądze (kilkadziesiąt milionów złotych) zostały wybrane na doradców zwalnianych stoczniowców. Wcześniej, w lipcu 2007 roku, DGA została doradcą prywatyzacyjnym Stoczni Gdańsk.

We władzach firmy DGA, uczestniczącej w kilku głośnych prywatyzacjach, przewijają się ludzie, którzy są też w kierownictwie potentata na rynku inwestycyjno-budowlanym – spółki Pol-Aqua. A w tej roi się od wojskowych, w tym generałów byłych Wojskowych Służb Informacyjnych.

– PO nie dała sobie rady z kryzysem i nie umiała uchronić polskich stoczni, a teraz czerpie jeszcze z tego korzyści – powiedział na sobotniej konferencji prasowej poseł Jacek Kurski (PiS).

Aktualnie DGA doradza ministrowi skarbu państwa m.in. przy prywatyzacji Przedsiębiorstwa Wydawniczego Rzeczpospolita (wydawcy dziennika „Rzeczpospolita”) i WSK PLZ-Kalisz, który zajmuje się produkcją silników do samolotów. W zarządzie DGA zasiada Janusz Wiśniewski, były wiceszef PKN Orlen, który w 2006 r. usłyszał zarzuty działania na szkodę płockiego koncernu, a w radzie nadzorczej jest m.in. Leon Komornicki, absolwent wojskowej akademii w Moskwie i Akademii Sztabu Generalnego w ZSRR, były zastępca szefa Sztabu Generalnego WP. Jak ujawnił gdański oddział „Gazety Wyborczej”, firma Misiaka oraz DGA zlecenie w tzw. formule z wolnej ręki dostały z Agencji Rozwoju Przemysłu, która najpierw ogłosiła przetarg i zachęcała spółki do udziału w nim, później nieoczekiwanie, bez przetargu, przyznała wielomilionowe zlecenie firmie senatora Misiaka oraz DGA. Chodzi o realizację usług szkoleniowo-doradczych dla około ośmiu tysięcy zwalnianych stoczniowców.

Złote interesy

Firma DGA w lipcu 2007 r. zawarła umowę m.in. z Agencją Rozwoju Przemysłu na prowadzenie procesu sprzedaży akcji Stoczni Gdańsk SA. DGA jest firmą konsultingową, a Work Service Misiaka – w ramach oferty – miało się zająć szkoleniami i pośrednictwem pracy dla zwalnianych stoczniowców.

„Agencja Rozwoju Przemysłu SA, Korporacja Polskie Stocznie SA oraz Cenzin sp. z o.o. powierzyły spółce przeprowadzenie procesu zbycia akcji. Po elektroenergetyce, to kolejny strategiczny sektor, którym zajmować się będzie poznańska firma doradcza” – napisano w oficjalnym komunikacie DGA.

Poznańska firma DGA powstała 1 marca 1993 r., a jej prezesem został Andrzej Głowacki, który kieruje nią do dziś. Według rankingu najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost” Głowacki w 2004 r. zajął 146. miejsce. Firmą DGA zarządzają ludzie związani z SLD i ze środowiska nieistniejącej już Unii Wolności.

Janusz Wiśniewski, obecnie wiceprezes DGA, w 2006 r. w krakowskiej Prokuraturze Apelacyjnej usłyszał zarzuty, a rok później skierowano przeciwko niemu akt oskarżenia. Zdaniem prokuratury, w maju 2004 r. Janusz Wiśniewski jako wiceprezes PKN Orlen podjął samodzielnie ewidentnie szkodliwą decyzję, podnosząc cenę oleju napędowego w ostatnim dniu przetargu na jego dostawę dla PKP Cargo. Wiśniewski był m.in. partnerem Ernst&Young Polska-Oil i doradcą pierwszego wiceprezesa ING Bank Śląski. Zastępcą przewodniczącego rady nadzorczej DGA jest Karol Działoszyński, były poseł Unii Wolności, obecnie związany z Platformą Obywatelską. Z jego nazwiskiem związany jest skandal z zestawami głośnomówiącymi do telefonów komórkowych. W 1997 r. Sejm wprowadził obowiązek korzystania w samochodzie z takich zestawów, importowanych właśnie przez posła-wnioskodawcę – Karola Działoszyńskiego, właściciela firmy Inter-Consult. Jeden zestaw wraz z montażem kosztował do tysiąca złotych, co w tamtych czasach było znaczną sumą. Koledzy biznesmeni wynagrodzili inicjatywę Działoszyńskiego, wyróżniając go tytułem Człowieka Roku Branży Teleinformatycznej za „wkład w rozwój sektora”.

Gen. Leon Komornicki, członek rady nadzorczej DGA, jest absolwentem Wyższej Szkoły Oficerskiej w Poznaniu, Akademii Wojsk Pancernych w Moskwie, Akademii Sztabu Generalnego w ZSRR i Akademii NATO w Rzymie. W latach 1992–1997 był zastępcą szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, po wygranych przez AWS wyborach odszedł do cywila i zajął się biznesem. Aktualnie jest członkiem m.in. rady nadzorczej firmy Pol-Aqua, która buduje Stadion Narodowy i prawdopodobnie zostanie wykonawcą Mostu Północnego w stolicy.

Firma DGA pracowała dla ministra skarbu państwa za rządów SLD – doradzała m.in. przy prywatyzacji grupy energetycznej ENEA, Elektrowni Kozienice, Zakładów Elektronicznych WAREL.

DGA przeprowadziła także wycenę Domów Towarowych Centrum w Warszawie, za którą Ministerstwo Skarbu Państwa zapłaciło blisko milion złotych. Wycenę skrytykowała Najwyższa Izba Kontroli, jednak prowadzone przez warszawską prokuraturę śledztwo ostatecznie zakończyło się umorzeniem.

Senator dobra rada

Senator Misiak jako szef komisji gospodarki narodowej pracował nad specustawą stoczniową, zgłaszał do niej poprawki. Przygotowana przez rząd PO specustawa dotycząca sprzedaży majątku stoczni Gdynia i Szczecin spowoduje, że skarb państwa, największy wierzyciel stoczni, straci 8 mld zł pomocy publicznej, które przekazał na pomoc dla stoczni, i cały ich majątek trwały. Przejmą go prywatni inwestorzy, pod których – tak twierdzą eksperci – ustawa została napisana.

Twórcy specustawy, układając przepisy, pominęli obowiązujące w Polsce ustawy: prawo upadłościowe, o komercjalizacji i prywatyzacji, prawo zamówień publicznych. A także decyzję KE, która zobowiązała Polskę do rozliczenia się z pomocy publicznej udzielonej stoczniom. Roszczenia skarbu państwa z tytułu tej pomocy ustawodawcy umieścili na szarym końcu, w III kategorii wierzycieli.

Rząd PO ustanowił nowe prawo – postępowanie kompensacyjne, czyli specustawę zamiast postępowania upadłościowego, by ukryć plan likwidacji stoczni. W rzeczywistości większość paragrafów specustawy to żywcem przekopiowane przepisy prawa upadłościowego. Z tą różnicą, że ustanowiono odwrotną niż przewidziana w prawie upadłościowym kolejność zaspokajania roszczeń wierzycieli. Prawo upadłościowe nakazuje zaspakajać w pierwszej kolejności roszczenia pracowników i skarbu państwa (ZUS). Według specustawy najpierw dostaną swoje należności prywatni wierzyciele, czyli np. ISD Donbas i Rami Ungar – inwestor z Izraela, banki komercyjne, a nawet wierzyciele, którzy nie mieli żadnych zabezpieczeń na majątku stoczni. Skarb państwa (zaległości ZUS, podatków itp.) PO przewidziała jako ostatni w kolejce. Specustawa miała ochronić stocznie przed upadłością, tymczasem według jej zapisów nowy nabywca nie jest zobowiązany do prowadzenia działalności stoczniowej. Przewiduje ona, że sprzedaż majątku ma się odbyć w drodze nieograniczonego przetargu, ale nie musi brać pod uwagę ustawy o zamówieniach publicznych. Stocznie może więc kupić ktoś spoza branży, na przykład deweloper. O tym będzie decydował jednoosobowo prezes Agencji Rozwoju Przemysłu. Gdy już prywatni nabywcy przejmą majątek obu stoczni, wtedy – 6 czerwca 2009 r., bo wówczas upływa termin przedstawienia rozliczeń pomocy publicznej Komisji Europejskiej – zostaną postawione w stan upadłości. Ale stocznie będą wtedy spółkami-wydmuszkami, gdyż majątek zostanie rozdzielony wcześniej, nie będzie więc co sprzedać.

Obrotni wojskowi

We władzach Pol-Aqua są byli wojskowi i żołnierze byłych Wojskowych Służb Informacyjnych.

W Pol-Aqua pracował m.in. były szef WSI, gen. Konstanty Malejczyk. W radzie nadzorczej spółki jest oprócz Komornickiego także gen. Sławomir Petelicki, były dowódca GROM i członek rady nadzorczej Biotonu Ryszarda Krauzego. O Pol-Aquie mówi w swoich zeznaniach w prokuraturze, dotyczących próby dotarcia do Aneksu raportu o WSI, Bronisław Komorowski. Marszałek Komorowski zeznał, że wie o działalności biznesowej płk. Aleksandra L. w firmie Pol-Aqua i przekazał tę wiedzę szefowi ABW Krzysztofowi Bondarykowi.

Aleksander L. to były oficer WSW, podejrzany wraz z dziennikarzem Wojciechem Sumlińskim o płatną protekcję – załatwienie pozytywnej weryfikacji płk. WSI Leszka Tobiasza, w zamian za 200 tys. zł. Czym płk L. zajmował się w Pol-Aquie – nie wiadomo. Pol-Aqua to firma, która zrobiła błyskawiczną karierę. Z małej w 1990 r. spółki, zatrudniającej zaledwie cztery osoby, stała się potentatem w zakresie budownictwa inżynieryjnego, ogólnego, ekologicznego, drogowego i budowy rurociągów. Początkowy kapitał zakładowy spółki wynosił równowartość dzisiejszej złotówki. Obecnie wartość firmy przekracza 2,1 mld zł. Właściciel 57 proc. akcji, Marek Stefański, jest dwudziesty na liście najzamożniejszych Polaków, opublikowanej przez miesięcznik „Forbes”.

W październiku 2007 r. zarejestrowano w Moskwie spółkę Pol-Aqua Wostok, w której 51 proc. udziałów ma Pol-Aqua, 24 proc. Prokom Ryszarda Krauzego, a resztę partner rosyjski. Spółka dostała koncesję na poszukiwanie nafty i gazu, budownictwo paliwowe i ogólne. 30 lipca 2006 r. tygodnik „Wprost” napisał: „Wojskowe służby interesowały się biznesem, infiltrowały firmy, zakładały własne spółki. W archiwach wojskowych służb należy szukać odpowiedzi, dlaczego w otoczeniu najbogatszych Polaków znajduje się tylu byłych żołnierzy WSI (niegdyś Zarządu II WSW) i jaką rolę odegrali przy narodzinach polskiego kapitalizmu. Świadczy o tym choćby udział wojskowych służb w aferze FOZZ. Byli oficerowie WSI po odejściu ze służby trafiali do spółek działających w strategicznych dziedzinach gospodarki. Na przykład gen. Konstanty Malejczyk, szef WSI w latach 1994–1996, zasiadał w radzie nadzorczej Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych Pol-Aqua, które wykonywało roboty specjalistyczne przy budowie III nitki rurociągu »Przyjaźń«. Pol-Aqua ma też koncesję na import gazu ziemnego”.

Przez władze Pol-Aquy przewinęło się kilku generałów, pułkowników i VIP-ów. W radzie nadzorczej spółki zasiadał, oprócz generała Malejczyka, Krzysztof Obrycki, pułkownik rezerwy Biura Ochrony Rządu, ale także Wojciech Ławniczak, przedsiębiorca znany z tzw. afery mostowej w Warszawie. Obecnie w radzie Pol-Aquy zasiadają: Mariusz Ambroziak (jako przewodniczący), były działacz ZChN, a potem Porozumienia Prawicy (partii utworzonej w 2001 r. przez Wiesława Walendziaka i Kazimierza Marcinkiewicza), oraz Janusz Steinhoff, wicepremier w rządzie Jerzego Buzka. Dyrektorem Pol-Aquy był do niedawna Ireneusz Misiołek, który w latach 1997–2004 pełnił w PGNiG funkcję wicedyrektora w pionie przesyłu i podziemnych magazynów gazu. Potem do 2006 r. pracował w firmie Megagaz. W radzie nadzorczej Megagazu, firmy związanej z WSI, która otrzymała blisko miliard złotych na realizację tzw. III nitki rurociągu „Przyjaźń”, zasiadali: Wiesław Huszcza (były skarbnik SdRP), Roman Kurnik (b. doradca ministra spraw wewnętrznych i administracji Krzysztofa Janika), admirał Romuald Waga (na początku lat 90. dowódca Marynarki Wojennej) i gen. Marian Robełek, były zastępca szefa Sztabu Generalnego ds. planowania strategicznego. Przewodniczącym rady nadzorczej Megagazu był Jerzy Napiórkowski, wiceminister finansów w latach 1986–1990, jeden z bohaterów tzw. afery karabinowej (Polaków, których oskarżono o nielegalny handel bronią z Irakiem, zatrzymano w 1992 r. w Niemczech i USA). W Megagazie zatrudniony był też generał w stanie spoczynku Andrzej Ratajczak, były pełnomocnik dowódcy wojsk lądowych ds. mienia wojskowego.

Pol-Aqua wygrała parę dużych przetargów i przejęła kilka dużych inwestycji. W 1993 r. wygrała przetarg na przygotowanie infrastruktury osiedli przy Lesie Kabackim (Moczydło Wschód i Zachód). Pięć lat później wykonała infrastrukturę drugiej części Moczydła, a potem podziemne uzbrojenie Miasteczka Wilanów, warszawskich centrów handlowych Arkadia i Złote Tarasy. Jedną ze specjalności Pol-Aquy są rurociągi. Firma uczestniczyła w budowie trzeciej nitki rurociągu „Przyjaźń”, transportującego rosyjską ropę do rafinerii w Polsce i w Niemczech. Wykonuje rurociągi dla PKN Orlen i dla Lotosu.

Dorota Kania, Leszek Misiak
(Gazeta Polska)

Wywiady z wykonawcami

Anna Maria Jopek - Ścigam się z moim życiem



Wierzy w magię znaków. Kiedy samolot wpada w turbulencje, potrafi wyrzucić pierścionek z perłą, bo perły "cierpienie przynoszą". Po śmierci taty uciekła z mężem i synami do Afryki. Najnowszą płytę "I.D" nagrywała między 8 a 12, bo potem odbiera dzieci ze szkoły.

ELLE: Co Ci się dzisiaj śniło?

ANNA MARIA JOPEK: Nie pamiętam, ale mam nadzieję, że nic złego. Może dlatego, że moje życie jest dobre, nie miewam dobrych snów. Tylko te duszne, ciemne - kontynuacje lęków i tęsknot. Przychodzą, kiedy czuję zbyt dużą odpowiedzialność na sobie i w trudnych okresach życia. Nigdy nic dobrego z nich nie wynika. Dlatego boję się je pamiętać. Boję się, że to będzie zły znak.

ELLE Wierzysz w znaki?

A.M.J. Tak, w małe sygnały, małe znaki. Nieprzypadkowe przypadki, przeczucia, siłę gwiazd, wpływ Księżyca, magię kamieni. Mimo, że jestem wierząca, nie umiem wyzwolić się z guseł codzienności. Potrafię kupić na lotnisku pierścionek z maleńką perłą i potem, kiedy w powietrzu zaczyna rzucać samolotem i turbulencje robią się nieznośne - a ja okropnie boję się latać - myślę, że to perła winna jest tej sytuacji. Wtedy wracają w głowie słowa mojej babci: "Perły z cierpienia powstają i cierpienie przynoszą". Więc w rozpaczy spoglądam ostatni raz na mój śliczny pierścionek, porzucam go w kieszonce przy siedzeniu i... szczęśliwie ląduję na Okęciu. Tak samo, kiedy w pobliżu jest ktoś nieżyczliwy, nielojalny, odczuwam to wręcz fizycznie. I jeśli nie odcinam się od takiej osoby, potrafię chorować. Prawdziwą, zdiagnozowaną chorobą.

ELLE: A znaki pozytywne?

A.M.J.: Czasami myślę o tym, jak niewiele z tego, co widzimy, zostaje na twardym dysku pamięci. A jednak obrazy w mojej głowie, przechowywane latami, z pozoru nieistotne, z czasem jak puzzle układają się w logiczną całość. Piętnaście lat temu widziałam na jednym z pierwszych CD studio Real World Petera Gabriela. Był w tym filmie kadr ze złoto-zieloną wodą, która spadała z hukiem pod stary młyn, bo w takim miejscu jest zbudowane studio Petera. W ubiegłym tygodniu stałam tam, w prawdziwym studiu Real World, patrzyłam na prawdziwą wodę, bo los pozwolił mi nagrywać z mistrzami najnowszą płytę. Nigdy nie śmiałabym o tym marzyć, a jednak tamta woda płynęła już w mojej głowie od 15 lat. Jak przeznaczenie.

ELLE: Magiczne miejsce?

A.M.J.: W grudniu byliśmy znów w Afryce. Mój mąż kocha tam żyć i ja go rozumiem, bo tam żyje się prosto i szczerze. Przyroda wyznacza cykl. Naturalnie to Afryka trochę dla turystów. Bez wojen, głodu, nędzy - choć trudno o tym nie pamiętać. Mówię teraz o Kenii - Afryce Karen Blixen. O pięknej Afryce. Ona jest moją ucieczką.

ELLE: Ucieczką od...?

A.M.J.: Ucieczką od siebie. Tego ucapienia się muzyki za wszelką cenę. Tego poczucia, że muszę codziennie grać koncerty, bo tylko to jest w stanie ocalić mnie po utracie taty (milczenie). Marcin odnalazł Johna, kierowcę, który woził go jeszcze za czasów jego pracy dla "National Geographic". Stary terenowy pikap, okna zamykane na gumki, podnoszony dach. U nas nie istnieją od kilkudziesięciu lat, ale nadal produkuje się je dla Afryki, bo tam sprawdzają się idealnie. W bagażniku był cały nasz dobytek: plecaki i gitara. Parki narodowe Amboseli i Tsavo to ogromne przestrzenie, możesz się po nich poruszać tygodniami. Wędrowaliśmy przed siebie, spaliśmy w namiotach. Każdy dzień przynosił nam coś innego, nigdy nie wiedzieliśmy, w jakim czasie uda nam się przejechać z punktu A do punktu B. Raz staliśmy przez półtorej godziny. Nie byliśmy w stanie ruszyć się ani o milimetr, ponieważ drogą przechodziło stado słoni. Powoli, dostojnie, majestatycznie. Na czele grupy szedł gigantyczny przewodnik, samiec alfa, za nim żony, siostry, bracia i cała reszta. Na końcu dwa małe, które chyba miały jakiś kryzys w przyjaźni, bo bezlitośnie okładały się trąbami i ze złością ciągnęły za ogony. Staliśmy zahipnotyzowani, respektując ich pierwszeństwo przejścia. To naprawdę zdumiewający świat.

ELLE: Szczególnie dla Twoich synów.

A.M.J.: Moje dzieci patrzyły na to jak zaczarowane, choć czasami widok bywał okrutny. Na przykład wtedy, kiedy dzikie zwierzę rozszarpywało małą antylopę gnu. Wtedy wszystko w tobie pęka, chce ci się wyć, ale nie wolno ci nic zrobić. Natura na wyciągnięcie ręki, ale nie masz prawa w nią ingerować. Zostawiasz przyrodę samej sobie. A tam wygrywają silni, przegrywają słabi. Patrzysz na to i musisz się pogodzić, że tak po prostu jest. To część świata, do którego należysz. Ale potem jedziesz dalej, śpisz w namiocie i rano, kiedy jesz śniadanie, wpadają małe małpki i wyrywając ci z rąk bułki, kradną wszystko, co da się ukraść.

ELLE: Nigdy się nie bałaś?

A.M.J.: Czasami bardzo. Przychodziły noce, kiedy zrywały się ulewy i burze, ale takie, że miałam wrażenie, że niebo wali mi się na głowę. Rano budziłam się, a namiot stał w potokach płynącej rzeki. Wszędzie wokół woda, a samochód do połowy zanurzony w lepkim błocie. Na dodatek okazywało się, że nie możemy przeprawić się na drugą stronę rzeki, bo most jest zalany. Wtedy nasz kierowca musiał odkopać z Marcinem auto, a potem sam, po omacku, zaczął szukać w rzece... mostu. Znalazł go w okolicach miejsca, gdzie teoretycznie powinien być, i postanowił, że spróbujemy po tym niewidocznym moście przejechać. Wszyscy razem. Gdybyśmy się wtedy obsunęli choćby o pół metra w jedną stronę, mogliśmy się utopić. W takich sytuacjach panikowałam potwornie: "Czy nie moglibyśmy leżeć na plaży, pod palmą, czytając książkę?!". Ale te tygodnie spędzone w towarzystwie najbliższych, w trudnych warunkach, były dla mnie oczyszczające, choć wyglądaliśmy ciut "dziko". Pamiętam, jak po cztery - pięć dni nie mieliśmy czystych ubrań. Prałam je w namiotach, w rękach i próbowałam wysuszyć. A ponieważ niespodziewanie wciąż trwała pora deszczowa, nic nie schło. Ciągle woziłam to mokre pranie w plastikowych woreczkach i wieszałam na każdym postoju, marząc o pogodzie. Ileż bym wtedy dała, żebyśmy mieli na sobie coś czystego. Życie zostało sprowadzone do małych potrzeb i było mi z tym dobrze.

ELLE: Jaki był powrót do rzeczywistości? Zmierzenie się z życiem po tragedii?

A.M.J.: Kiedy tracisz kogoś kochanego, najbliższego, dociera do ciebie kruchość życia. Dostrzegasz, jak potwornie mało czasu jest na wszystko. Przestajesz żyć odruchowo, mechanicznie. Zaczynasz mieć potrzebę i chęć zapamiętania każdego poranka. Ja po tym bardzo zapragnęłam żyć. Dla życia, nie dla czegoś. Zawsze będę powtarzać, że cudownie jest tworzyć muzykę, bo to jest wielka frajda, że wspaniale jest grać koncerty, bo one dają człowiekowi siłę napędową i poczucie, że jest się komuś potrzebnym. Ale takie detale jak poranna kawa, pąki na jabłonce za oknem... Chcę mieć czas, żeby tego skosztować, popatrzeć na to. Coraz częściej myślę o tym, kiedy widzę, jak moje dzieci są - przeze mnie zresztą - tresowane. Zawsze byłam przekonana, że muszę dać im szansę, żeby potem, w przyszłości, nigdy mi nie powiedzieli: Mamo, nie dałaś nam odpowiedniego wykształcenia i teraz nie możemy się odbić od trampoliny. Patrzę, jak ganiają dzieci i rodzice, z zajęć na zajęcia, z tresury na tresurę i... mam coraz więcej wątpliwości, czy nie kradniemy dzieciom dzieciństwa, a sobie samym życia.

ELLE: W życiu najważniejsza jest harmonia.

A.M.J.: W życiu najważniejsze jest życie. Uczę się tego po latach. Kiedy ja chodziłam do tej samej szkoły, co mój starszy syn Franio, byłam strasznie grzeczna i układna, bo nie chciałam sprawić przykrości ani rodzicom, ani nauczycielom. Nieustannie myślałam o tym, żeby nie zrobić czegoś takiego, za co rodzice musieliby się wstydzić na wywiadówce. Myśl, że mogłabym ich rozczarować była nieznośna. Jednocześnie zazdrościłam koleżankom, które miały czerwone uszy, ponieważ były za nie permanentnie targane. Za gadanie, rozrabianie, żartowanie. Dla mnie były uosobieniem radosnego, nieokiełznanego dzieciństwa. Kiedy na nie patrzyłam, ta moja grzeczność uwierała mnie i drażniła. Czułam, że to nie jest mój naturalny wybór, ale raczej ukłon w stronę dorosłych.

ELLE: Twój syn odziedziczył tę układność?

A.M.J.: Franio przychodzi do mnie po szkole, podtyka pod nos dzienniczek z wielką, wymalowaną dwóją i mówi: "Proszę cię, podpisz, mamusiu". Bez cienia skruchy i wstydu. Albo okazuje się, że jest wywiadówka. Ja się na nią wybieram, ale w ostatniej chwili łapie mnie ostra grypa. Moja mama uczynnie proponuje, że pójdzie, na co Franio, który - jak się okazuje - ma więcej litości dla babci niż dla własnej matki, mówi: "...no..., nie radziłbym". Na co obie z mamą struchlałe dociekamy: "Jak to - nie radziłbyś?! Czy są jakieś okoliczności, o których nie wiemy, o czym nam nie doniosłeś? Zapomniałeś powiedzieć?!". "No, tak - Franio na to - właściwie to powinienem wam powiedzieć, że mam trzy pały".

Z jednej strony to jest dla mnie coś niebywałego, ten jego brak ambicji i to, że on sobie swobodnie z tymi pałami żyje i nie uważa nawet, żeby była to kwestia warta jakiejś dyskusji rodzinnej. Z drugiej przypominam sobie swoje grzeczne dzieciństwo i ta moja niepokorna część natury... po prostu się z tego śmieję. Bo wiem już, że jak w wieku 15 lat będzie miał w sobie determinację i chęć nauki, to wszystkie uniwersytety stoją przed nim otwarte.

ELLE: Dobrze Ci idzie ta nauka asertywności.

A.M.J.: Nadal głęboko tkwi we mnie ten lęk, żeby inni się na mnie nie gniewali. Żeby im nie było przykro, żeby nie myśleli o mnie źle. Ale wiem już, że tak się nie da żyć! Liczba osób, które się na mnie nieustannie obrażają jest ogromna; bo nie chcę się spotkać, umówić, pójść na wino. A ja nie chodzę ani do kina, ani do teatru, moje życie towarzyskie ogranicza się do odbierania telefonów i wysyłania SMS-ów. Nikt nie rozumie, że tak jest nie dlatego, że ja "robię karierę", ale że to jest problem każdej pracującej matki. Tyle że ode mnie wymaga się innych standardów. Mnóstwo ludzi ma mój prywatny numer, więc kiedy np. wieczorem robię kąpiel Stasiowi i Frankowi, dzwoni telefon i pani z poważnego tygodnika pyta, co sądzę o eutanazji. "Ale na litość boską - odpowiadam - ja w tej chwili kąpię moje dzieci". Na co ona rzuca słuchawką, a ja potem jestem roztrzęsiona trzy godziny. A to przecież ona powinna czuć się niezręcznie.

Niektórzy sądzą, że moje życie wygląda tak jak na zdjęciu w gazecie. W perfekcyjnym makijażu i sprzyjającym świetle poleguję na szezlongu. A ja się ścigam z moim życiem. Przed siódmą jestem na nogach, tarmoszę dziećmi, śniadanie, ubranie, wyprawa do szkoły. Wokal na najnowszą płytę - która jest projektem mojego życia - nagrywałam od 8.30 do 12, bo po 12 dziecko wychodzi ze szkoły. Wiedziałam, że albo to zrobię w tym przedziale czasowym, albo tego nie zrobię wcale. Czekanie na to, że po południu będzie lepiej, cieplej, będę miała lepszy głos, mniej zapchany nos, będę wyspana, to są dla mnie rzeczy, które mi się nie przydarzają. Biorę to, co jest, i nie czekam. Wiem, że życie też nie będzie czekało.

ELLE: Dlaczego "I.D" nazywasz projektem życia?

A.M.J.: To jest płyta przygoda. Taka, którą robi się z okazji 10-lecia istnienia w polskiej fonografii. Zaprosiliśmy do współpracy wspaniałych artystów: Branforda Marsalisa, Richarda Bonę, Christiana McBride'a, Torda Gustavsena, Dhafra Youssefa, Mina Cinelu, Oscara Castro-Nevesa, Mateusza Pospieszalskiego, Leszka Możdżera, Krzysia Herdzina i uwielbianą przeze mnie Kayah. Naturalnie nie zabrakło kolegów z mojego zespołu - Pawła "Bzina" Zareckiego i Marka Napiórkowskiego.

Płytę nagrywaliśmy w wielu miejscach na świecie, od studia w Łomiankach aż po legendarny Aviatory w Nowym Jorku. Z twardym dyskiem pod pachą podróżowaliśmy z Marcinem cały rok. Dogrywaliśmy kolejnych bohaterów w kolejnych punktach świata. Każdy z gości ma silną muzyczną wizję, wielką charyzmę i własną historię. Ciekawie jest krzyżować naszą słowiańską melodykę z tą charakternością. Na miksy pojechaliśmy do studia Real World, aby pracować z jego mistrzem dźwięku Benem Findlayem. Nie masz pojęcia, jakie to cudowne uczucie nie mieć ograniczeń w pracy nad płytą. Fantastycznie, jeśli słuchacze odnajdą w niej coś ważnego dla siebie. Ale zrozumiem, jeżeli radiowe playlisty jej nie podejmą. Bo to jest bardzo "szeroka" muzyka.

Po tylu latach nagrań i mierzenia się z wieloma ograniczeniami przyszedł moment, kiedy mogę powiedzieć: Zrobiliśmy taką płytę, o jakiej zawsze marzyliśmy.

Z Anną Marią Jopek rozmawia Beata Nowicka.

źródło: interia.pl

Jakie piece?

Elo ziomale.

Przymierzam sie od jakiegoś czasu do kupienia swojego pierwszego pieca ;-), dlatego kiedy znajduję wolną chwilę, pojawiam się w warszawskich sklepach muzycznych, żeby ograć to i owo. Interesują mnie małe gitarowe comba w cenie do 1000zł, do użytku domowego i ewentualne na małe koncerty, typu kluby/puby. Czyli z tranzystorów do 20 wat, z lampek 5/10 wat (jak się okazuje, lampek w tej cenie wcale nie jest tak mało na naszym rynku!). Muzyka, do której przeznaczony byłby taki piec, to:
- okolice rocka (Joe Satriani, Steve Morse)
- jazz-rocka (Mike Stern, Marek Napiórkowski, Adam Bałdych (Up to Date albo jego gościnny występ na albumie Piotra Żaczka "Mutru"))
- nieco bardziej tradycyjny jazz (Alex Skolnick, Maciej Nowak)
- blues (Scott Henderson mi tylko do głowy przychodzi).
Mniej-więcej :-).

W moje oko wpadły następujące konstrukcje:
- Epiphone Valve Jr
- Epiphone Valve Special
- Roland Cube 15x
- Roland Cube 20x
- Kustom Tube 12
- Kustom Arrow 16
- Ibanez Valbee

Poszukiwania zacząłem od zajrzenia do Metra. Niestety nie było tam nic z wyżej wymienionych, z wyjątkiem Cube'a 15. Wziąłem więc pierwszą lepszą gitarę (zdaje się, że była to Yamaha 421) i przystąpiłem do testów. Piec bardzo fajnie sprawdzał się w ciemnych barwach (tone w gitarze prawie na zero, pickup pod gryfem) przy graniu podkładowym. Sprawdził się mit, że do jazzu świetnie nadają się solid-state'y (tranzystory). Symulacja gitary akustycznej to wyjątkowe gówno :-), nie warte uwagi. Ciekaw jestem tylko, czy w wyższych modelach (20x, 30x) sprawa wygląda tak samo, bo - o ile się nie mylę - tam zastosowano nieco inny układ symulujący brzmienia akustyczne. Dalsze katowanie kanału czystego sprowadziło się do sprawdzenia barw skrajnie przeciwnych, tzn. dużo wysokich tonów, mało basu i agresywna "funkowa" gra. Tutaj piec średnio dawał radę, ale dawał. Kiepsko był słyszalny atak... ale bardzo możliwe, że to dlatego, że kiepsko gram ;-). Symulacje Metal-stack oraz Metal, to także straszne gówno, pierdzą jak klasyczny tani i mały piecyk. Cóż, tego się właściwie spodziewałem. Overdrive nieźle się sprawował w bluesie, taki ciekawy, śpiewny crunch. Polubiłem to brzmienie. Distortion natomiast ładnie by się sprawdził w klasycznym rocku.

Ogólnie całkiem ładnie to gadało. Na plus zasługuje wyjście line-out oraz na słuchawki (można śmiało pokatować piec w nocy, nie przeszkadzając domownikom), na minus niestety wbudowane efekty DSP, które brzmią, jak z najtańszych wersji kostek Exara.
Jak mówiłem, żałuję, że nie było mi dane ograć wyższych modeli, które mają więcej wbudowanych brzmień. No i model 30x ma większy głośnik, czyli pełniejszy sound. Cóż, jak uda mi się dopaść któryś z tych modeli, to cośtam skrobnę.

Za drugim razem udałem się do Rock'n'Rolla na Emilii Plater, w celu obadania Epiphonów (bo ponoć tylko tam można je ograć). Oczywiście nie można było, bo nie mieli :-). Sprzedawca powiedział, żebym przedzwonił w piątek, może już będzie...

Zawiedziony tą informacją udałem się niedaleko do Hołdysa, gdzie - jak dostałem cynk - stały małe Kustomy. Faktycznie, były tam trzy modele. Tube 12, Arrow 16 i jeszcze jakieś większe, pomarańczowe bydle za ~850zł, niestety nie wiem dokładnie jaki model. Zagadałem do pana za ladą, żeby mi coś podłączył. Nie sprecyzowałem się dokładnie, powiedziałem tylko niewinnie, że chciałbym coś z mahoniową dechą i klonowym gryfem. Oczywiście facet podał mi jakiś tani syf :-), tzn Olp MM1 (który stricte nawet nie jest z mahoniu, tylko lipy). Wpiałem się w małego Tube'a 12 i jazda.

Kanał czysty. Pierwsze wrażenie pozytywne. Piec ma tylko dwudrożną korekcję, tzn. potencjometry low i high, ale mimo to, można ukręcić wiele różnorodnych brzmień. Niestety obok mnie dwóch basistów bezstrosko testowało sobie jakąś basową pakę, więc nie rozkręcałem się zbyt głośno, żeby im nie przeszkadzać. Przyznam szczerze, że pocichu liczyłem na jakiś mały jam, ale niestety żaden z nich nie podchwycił pomysłu i grali te swoje szesnastki w morderczym tempie, nie zważając absolutnie na nic... Ale do rzeczy: clean, jak mówiłem, bardzo pozytywnie. Jako, że miałem jasne drewno, pograłem trochę jak na stracie. Musze przyznać, że piecyk fajnie zareagował, znacznie lepiej niż Roland Cube, kiedy męczyłem różne funkowe riffy. Ciemne, jazzowe barwy wypadły, jak się zdaje, nieco gorzej niż na Cube. Może to kwestia tego, że nie mogłem się dostatecznie głośno rozkręcić i lepiej osłuchać się ze wzmakiem?

Po tych wstępnych testach kanału czystego przyszedł czas na zabawy z gałką Gain na kanale przesterowanym. Tutaj bardzo się rozczarowałem... Zupełnie nie to, czego oczekiwałem. Dużo piachu, jakiś taki ogólny śmietnik... ciężko było "zapanować" nad brzmieniem. Postanowiłem zdjąć sporo góry i dodać basu. Okazało się, że Kustom zagadał całkiem znośnie, powiedziałbym nawet, że ładnie :-). Mimo, że bas był mocno odkręcony, nie dało się słyszeć nieprzyjemnego dudnienia. Rzekłbym, że wzmacniacz odezwał się śpiewnym środkiem. Po maksymalnym odkręceniu gainu w piecu oraz tone w gitarze wychodziły piękne, krzykliwe flażolety. W tym momencie dwóch basistów sobie poszło i kiedy już zrobiłem sobie nadzieję na porządniejsze testy, zjawił się pan w garniturze i zażyczył sobie test jakiegoś multiefektu. Wyglądało to dosyć zabawnie :-). Na szczęście facet był bardziej ogarnięty i trochę wspólnie pograliśmy (on grał jakiśtam podkład, ja leciałem z solówkami :-), potem się zamieniliśmy). Nie trwało to długo, bo oto spod ziemi wyrósł pewien długowłosy, czarno ubrany jegomość, chcący przetestować jakąś stojącą obok głowę Ashdowna. Jako, że ja siedziałem tam już dobre dwadzieścia minut, przemiły pan zza lady poprosił mnie o zwolnienie stanowiska ("Nie, żebym pana wyganiał, ale..." :-).

Kustom Tube 12 nie posiada dodatkowych wyjść na słuchawki, czy gniazda line-out. Niestety. Ogólnie powiedziałbym, że lepiej prezentował się na czystym, niż na przesterze. Raczej bym go nie kupił, ale być może jego więksi bracia warci są uwagi? Postaram się zawitać do Hołdysa jeszcze pare razy, żeby to sprawdzić :-).

Uch, rozpisałem się. Na dzisiaj to by było na tyle. Na dniach postaram się ograć któregoś Epiphona i oczywiście podzielę się wrażeniami.

A tymczasem pozdrawiam,
MG.

Sygnowano apso - środa 19-21

17.10.2007 Kant Ciapa, by apso

wychodząc na przeciw oczekiwaniom słuchaczy jak i penetrując zakamarki Empik'u apso wynalazł parę kolejnych "lejzi long pleji" - tym razem audycja oparta w głownej mierze na płycie Karoliny Kozak, ale będą też artyski bliżej związane z szeroko pojętym jazz'em, a więc - Anne Ducros, Diana Krall, oraz Mayra Andrade - muzyka z kręgów latynoskich. Mam nadzieję, że ta "wolna środa" przyniesie Wam śródtygodniowe odpreżenie. Zasadniczo powoli czas zmienić tą konwencję na rzecz innych, może bardziej "żywszych, żywiołowych" klimatów, ale o iskrzących pod kopułą apsa głowy pomysłach - przy kolejnych "wejściach w temacie". Tymczasem kilka słów nt najbliższej audycji:

Karolina Kozak:



„Tak zwyczajny dzień”, to płyta wyjątkowa.
Wyjątkowa, bo powstała w dzisiejszym zdegradowanym emocjonalnie świecie, gdzie muzyka zpełzła na margines życia.
„Tak zwyczajny dzień”, to płyta nagrana przez trzydziestolatkę, która zamyka nią dziewczęcy etap swojego życia.
Komunikatywne, a jednak osobiste teksty traktują o sprawach najprostrzych i podstawowych, jak: dążenie i praca nad udanym związkiem, więź, lub jej brak z najbliższymi (rodzice) i czerpanie radości z życia, która pojawia się każdego dnia.
Współkompozytorką muzyki i autorką wszystkich tekstów jest Karolina Kozak. Mimo akustycznego charakteru, płyta brzmi bardzo nowoczesnie i uniwersalnie. Prawdopodobnie będziemy sięgać po nią z taką samą przyjemnością również za kilka lat. Powstawała ona w warszawskim jazzboy studio. Jej producentem jest Bogdan Kondracki.
Piosenki zgromadzone na tym albumie, pochodzą z kilkudziesięcio utworowego demo, nad którym Karolina pracowala w latach 2005-2007. To poruszające kompozycje, które dziś coraz rzadziej goszczą na radiowych antenach...
W nagraniach udzial wzięli najbliżsi znajomi i przyjaciele Karoliny:
Robert Cichy, Tomek Duda, Kuba Galiński, Bogdan Kondracki, Michał Król, Robert Kubiszyn, Tomek Makowiecki, Marek Napiórkowski (który jest także współkomozytorem wszystkich utworów), Dariusz Plichta, Andrzej Smolik, Filip Szymaniak, Filip Woźniak i Tomek Ziętek.

Tak zwyczajny dzień nie jest zwyczajna płyta.

Diana Krall:



To zadziwiające jak ona to robi! Taką dawkę energii i entuzjazmu podaje w tak subtelny i liryczny sposób. Tak spokojnie i cicho, a jednak słucha jej cały świat! Diana Krall, to obecnie jazzowa wokalistka numer jeden, nie ma co do tego wątpliwości. To właśnie ta delikatna blondynka niesie dziś pochodnię, którą kiedyś rozpaliły takie artystki jak Bessie Smith, czy Shirley Horn. Kiedy w 1980 roku otrzymała stypendium do Berklee College of Music w Bostonie, sama nie spodziewała się jeszcze, że dokona rzeczy tak niezwykłych, że zabierze jazz w rejony, w których dotąd się nie pojawiał. Dzięki jej talentowi i urodzie, muzyka jazzowa osiągnęła poziom popularności zarezerwowany wcześniej dla gwiazd muzyki pop. Dziś można zaryzykować tezę, że to głównie jazzowe wokalistki podtrzymują zainteresowanie tym gatunkiem i gdyby nie one, jazz stałby się niszą dostępną tylko dla wtajemniczonych. Tak się jednak nie stało, a jedną z tych postaci, które „uratowały” jazz, jest właśnie Diana Krall! Album retrospektywny, „The Very Best Of…” to możliwość spojrzenia na jej karierę zamkniętą w kilkunastu najważniejszych, czy też najbardziej popularnych kompozycjach. Znajdujemy tu między innymi "Frim Fram Sauce", "All or Nothing At All" , "Let’s Fall in Love", "The Look of Love" czy "The Heart of Saturday Night”. Piosenki wykonywane wcześniej przez Franka Sinatrę czy Toma Waitsa, w interpretacji Diany, nabierają nowego smaku i charakterystycznego klimatu, który pomimo ogromnej międzynarodowej kariery, wciąż łatwo wyczuć w jej głosie. Słuchając tych nagrań, wystarczy zamknąć oczy, aby zobaczyć scenę z filmu „Życie i cała reszta”, Woody Allena, w której Diana Krall występuje w zadymionej, nowojorskiej kafejce i wygląda jakby nigdy z niej nie wychodziła. To jest fenomen i to jest powód dla którego wszyscy kochają Dianę Krall. Bez względu na to, czy występuje w trio, czy z jazzowym big bandem, zawsze jest to samą drobną, uroczą blondynką, która zdobyła cały świat z gracją i na luzie. Tylko ona mogła to zrobić w taki sposób! Panowie i Panie, przed wami… Diana Krall!

Mayra Andrade:



"Navega". Ta dziewczyna, która nie ukończyła jeszcze 20 roku życia, wywrze ogromne wrażenie na niejednym fanie muzyki soul, ethnic, czy szeroko pojętej world music. Jeśli komuś bliska jest muzyka Cesarii Evory na pewno się nie zawiedzie na albumie „Navega” Mayry Andrade. Młoda rodaczka wielkiej Evory prezentuje podobny styl, śpiewa z podobną gracją, do rytmów które nieustannie miło nas kołyszą. Trzeba również zauważyć, ze muzyka Mayry to muzyka z zakątków całego świata. Wokalistka inspiruje się każdym miejscem, które odwiedziła. Na „Navega” znajdziemy zatem muzykę z Kuby, Senegalu, Paryża, Angolii i wielu innych miejsc. Doskonała mieszanka jazzu, muzyki Afro i brazylijskiego temperamentu. I ten niesamowity głos!

Anne Ducros:



Jedno można powiedzieć na pewno – muzyka Anne Ducros z jej kolejnej płyty „Urban Tribe” jest naładowana emocjami. W każdej z jedenastu kompozycji ta niesamowita jazzowa wokalista wzrusza, budzi zmysły, pobudza dusze. Wspaniale zaaranżowane kompozycje Cole’a Portera, Freddiego Hubbarda, czy Lennona i McCartney’a od pierwszych nut uzależnią wszystkich, którzy uwielbiają hipnotyczne, jazzowe głosy. Taka właśnie jest Anne Ducros. A „Urban Tribe” to najlepszy sposób by przenieść się z powrotem do krainy Niny Simone czy Elli Fitzgerald.

miłego odsłuchu na 1062 kHz AM/MW
zapraszam do GaduRadio: 9765246
oraz poprzez internet - http://91.121.68.159:8760/listen.pls

errata:
apso ze swej strony jutro po 19 będzie na koncercie Kasi Nosowskiej w lubelskim klubie Grafitti, chciałem przeprowadzić z Nią wywiad lecz pewnie się nie powiedzie ze względu na brak odzewu ze strony Jej menagera. Mimo to spróbuje zabrać ze sobą sprzęt do nagrywania i może uśmiechnie się szczęście. A my spotkamy się na żywo o 19 w środę, ahoj pozytywnie ukołysani falami średnimi;)

Zdrowe stopy

Seksowne sandałki bądź lekkie klapeczki, które dyktuje letnia moda uwielbiają wszystkie kobiety. Jednak, nie wszystkie panie noszą je bez kompleksów. Popękana skóra pięt wygląda w nich niezbyt estetycznie. Duże, głębokie pęknięcia są również bardzo bolesne, a w dodatku mogą wywoływać zakażenia. Przyczyn powstawania rozległych pęknięć na skórze stóp może być wiele. Najważniejsza z nich to nadmierne zrogowacenie, które jest reakcją skóry na czynniki zewnętrzne. Noszenie nieodpowiedniego obuwia powoduje ucisk i tarcie, a to z kolei prowadzi do nadmiernego wzrostu komórek warstwy rogowej skóry. W takiej sytuacji skóra pięt potrzebuje regeneracji. Skutecznym na to sposobem mogą okazać się specjalistyczne kosmetyki, preparaty, które działają kojąco, przywracając skórze właściwy poziom nawilżenia. Środki te łagodzą podrażnienia, pobudzają procesy odnowy naskórka, odżywiają i uelastyczniają skórę. Wśród nich, warto wymienić takie, jak:
• Reparateur Crevasses – Krem regenerujący pękające pięty z serii Podexine (Vichy)
• Intensywnie regenerujący krem do stóp przeciw pęknięciom (Neutrogena)
• Cracked Heel Repair Cream – Krem na pękającą skórę pięt (School)
• Acerin Lavendi – Krem na pękające pięty (Scan Anida)
• Acerin Protect – Płyn na pękające stopy i dłonie (Scan Anida)
• Foot Crack Care – Preparat na pękające stopy (3M Nexcare).

Odciski

Odciski są ceną, którą płacimy za zaniedbywanie naszych stóp, nosząc zbyt wąskie i ciasne obuwie. Pojawiają się w okolicach kości na szczytach palców stóp, jak również na skórze pomiędzy nimi. Są to twarde, bolesne w dotyku zaokrąglenia, w których środkowej części może się tworzyć mały, jasny czubek, tzw. kurze oko. Odciski powstają jako reakcja obronna skóry. Stanowią dodatkowe komórki tworzące się tam, gdzie jest ona narażona na częsty ucisk lub ocieranie. Gdy chcesz pozbyć się odcisków, postępuj jak poniżej:
1. Noś wygodne, dobrze dobrane obuwie, które nie uciska palców.
2. Wymocz stopy w ciepłej wodzie. Taki zabieg zmiękczy odciski.
3. Przed założeniem butów, zakrywaj odciski ochronnymi krążkami lub plastrami. Kupisz je w każdej aptece bądź drogerii.
4. Kiedy zewnętrzne warstwy odcisku odpadną, przyłóż do niego roztwór 5 – 10% kwasu salicylowego i zabandażuj. Kwas salicylowy ma właściwości keratolityczne – złuszcza twardy naskórek. Ten sam efekt osiągniesz, stosując wyżej już wspomniane plastry na odciski. Niektóre z nich mają bowiem właściwości lecznicze. Nasączone są właśnie kwasem salicylowym, np. Plaster śląski na odciski, Plastry na odciski marki Compeed, Corn – Plastry na odciski Scholla.
5.Używaj specjalnych wkładek do butów chroniących śródstopie.

Bardzo pomocne w leczeniu odcisków są preparaty farmaceutyczne i dermokosmetyki. Ich podstawowym składnikiem jest najczęściej, niezastąpiony w walce ze zrogowaceniami skóry, kwas salicylowy. W aptekach można kupić:
• Krem do stóp przeciw odciskom i zrogowaceniem (Compeed)
• Correcteur Callosites – Krem zmniejszający zrogowacenia, seria Podexine (Vichy)
• ABE – Płyn do usuwania odcisków (Inco Veritas – Celia)
• Acerin (Scan Anida)
• Maść na odciski
• Maść przeciw odciskom i zgrubieniom skóry „Rekord Łuszczy” (Farmal).
Przy odrobinie wytrwałości nawet najbardziej oporne odciski powinny zniknąć. Jeśli tak się nie dzieje, najlepiej poradzić się lekarza. Czasami, w celu pozbycia się bolesnego odcisku niezbędne jest przeprowadzenie zabiegu. Nigdy zaś, pod żadnym pozorem nie należy wycinać odcisków samemu, używając ostrych narzędzi. W ten sposób można tylko pogorszyć stan stóp, skaleczyć skórę lub doprowadzić do zakażenia.

Modzele

Modzele są bardzo podobne do odcisków. Różni je jednak lokalizacja. Pojawiają się na dowolnej części ciała – wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z powtarzającym się uciskiem lub drażnieniem. Występują na rękach i kolanach, ale najczęściej na piętach i poduszkach palców stóp. Modzele, w odróżnieniu od odcisków, stanowią płaskie i niebolesne zgrubienia skóry. Najlepsze rezultaty w pozbywaniu się ich daje ścieranie pumeksem. Przed przystąpieniem do tej czynności należy wymoczyć stopy w ciepłej wodzie, aby zmiękczyć zgrubienia. Niezbędne jest również okrywanie modzeli specjalnymi, ochronnymi poduszeczkami. Z myślą o paniach lubiących wysokie obcasy na rynku pojawiły się poduszeczki żelowe takie, jak np. Dancing Feet-Sole Cushions – Żelowe poduszeczki pod stopy Avonu czy Żelowe poduszeczki firmy Compeed. Ich zadaniem jest ochrona poduszek palców stóp przed nadmiernym uciskiem o podłoże, a tym samym zapobieganie powstawaniu modzeli.

Potliwość

Dlaczego stopy się pocą to wiadomo. Ale dlaczego tak brzydko przy tym pachną? Wszystkiemu winne są bakterie żerujące na skórze. Rozkładają pot, poddając go procesom, którym towarzyszy wydzielanie nieprzyjemnej woni. Na spocone nogi metoda jest jedna – częste mycie mydłem, najlepiej antybakteryjnym. Jednak w przypadku osób z nadmierną potliwością, woda i mydło mogą okazać się niewystarczające. Wtedy też warto sięgnąć po preparaty regulujące ilość wydzielanego potu, a tym samym ograniczające namnażanie się bakterii. Wybór wśród nich jest ogromny. Dla przykładu można wymienić:
• Anti-Transpirant – Krem przeciw nadmiernej potliwości, seria Podexine (Vichy)
• Etiaxil – Antyperspirant – Zaawansowany regulator pocenia – Lotion do stóp i dłoni w dwóch wersjach, dla skóry normalnej i wrażliwej (Reimann & Co.)
• Pedipur – Puder płynny do stóp (Prolab)
• Alta – Ziołowy środek przeciw poceniu się stóp (Laboratorium „Alta”)
• Antypot (Farko s.c.)
• Dezodorant do stóp Nivelazione (Farmona)
• Antyperspiracyjny spray do stóp o długotrwałym działaniu (Neutrogena)
• Anti Persp F – Antyperspiracyjny krem do stóp (Dermedic Laboratorium)
• Spirial Creme Antitranspirant – Krem przeciw potliwości (SVR Laboratoires)
• Acerin Perspirant Krem (Scan Anida).

,,Stopa atlety”

,,Stopa atlety” to popularna nazwa często spotykanej i bardzo uciążliwej choroby skóry stóp, a mianowicie grzybicy. Dolegliwość ta, niezwykle nieprzyjemna ze względu na brzydki zapach i uporczywe swędzenie, atakuje skórę pomiędzy palcami stóp, najczęściej trzecim i czwartym. Łatwo się nią zarazić, chodząc boso po mokrych podłogach, np. na basenie, pod prysznicem, w przebieralni, a także przymierzając lub nosząc cudze obuwie. Grzybica stóp objawia się również wilgotnymi, miękkimi, czerwonymi lub biało-szarymi łuskami pomiędzy palcami oraz pękającym, łuszczącym się i miejscami obumarłym naskórkiem. Czasami na stopach widoczne są małe pęcherzyki. Jak ustrzec się grzybicy stóp? Najprościej jest unikać miejsc i sytuacji, w których może dojść do zakażenia. Jednak nie zawsze jest to możliwe. Mając ten fakt na uwadze, warto stosować profilaktykę. W tym celu dobrym posunięciem jest używanie środków przeciwgrzybicznych, które nie tylko leczą istniejącą już grzybicę, ale również jej zapobiegają. W aptekach można kupić bez recepty:
• Lamisilatt (Novartis Consumer Health) – preparat terbinafiny w postaci płynu do stosowania na skórę, płynu w aerozolu do natryskiwania na skórę lub kremu,
• Lamisilatt Dermgel (Novartis Consumer Health) – preparat terbinafiny w żelu
• Lamisilatt 1 (Novartis Consumer Health) – preparat terbinafiny leczący grzybicę stóp już po jednorazowej aplikacji
• Daktarin (Janssen Pharmaceutica) – preparat mikonazolu w postaci sypkiego pudru leczniczego, pudru leczniczego w aerozolu lub kremu
• Propolisan (Apipol Farma) – puder leczniczy z ekstraktem propolisowym
• Undofen atomizer (GlaxoSmithKline Consumer Healthcare) – płyn do natryskiwania na skórę z kwasem undecylenowym
• Undofen Max (GlaxoSmithKline Consumer Healthcare) – krem zawierający terbinafinę.
Leczenie grzybicy stóp przy użyciu powyższych preparatów wspomoże zwiększona dbałość o higienę.

Nawet jeśli żaden z powyższych problemów naszych nóg nie dotyczy, nie wolno zapominać o ich codziennej pielęgnacji. Mycie, ścieranie zgrubiałego naskórka, nawilżanie przy użyciu kremów i balsamów oraz masowanie pozwolą zachować stopy w dobrej kondycji. Dbajmy o nie, gdyż w pełni na to zasługują. W końcu to one noszą nas przez wiele kilometrów dziennie, zapewniając nam niezależność.

Autor: Ewa Napiórkowska
Opublikowany: 2007-09-04
Źródło:http://www.poradnikmedyczny.pl

ArtAnimAkcja? Czegoś takiego jeszcze nie było...

Kultowe polskie bajki z nowymi ścieżkami dźwiękowymi!

"Zaczarowany ołówek" na jazzowo?
"Pomysłowy Dobromir" z muzyką elektroakustyczną w tle?

To pierwsze tego typu wydarzenie w Polsce!

Wystąpią najlepsi polscy jazzmani!

Me Myself And I, jedno z największych odkryć wrocławskiej sceny muzycznej, zaprezentuje absolutnie premierowy materiał inspirowany animacjami z dzieciństwa!

6 lipca
Marek Napiórkowski & Henryk Miśkiewicz Quartet + "Dziwne przygody Koziołka Matołka"
Dwóch znakomitych istrumentalistów stworzy muzyczną opowieść pełną zaskakujących przygód.

Marek Napiórkowski
Grał i nagrywał m.in. z Mino Cinelu, Adamem Holzmanem, Gregoirem Maretem, Anną Marią Jopek, Tomaszem Stańko, Henrykiem Miśkiewiczem, Urszulą Dudziak, Ewą Bem, Dorotą Miśkiewicz, Klausem Doldingerem (Passport), Wojciechem Karolakiem, Januszem Muniakiem, Tomaszem Szukalskim, Krzysztofem Ścierańskim, Janem "Ptaszynem" Wróblewskim... W 2002 roku wziął udział w projekcie Anna Maria Jopek & Friends with Pat Metheny "Upojenie" (album i dwa koncerty w Sali Kongresowej w Warszawie z gigantem gitary, zdobywcą 15 nagród Grammy - Patem Methenym). W 2005 roku wydał autorską płytę "NAP" (Universal Music Polska), na której znalazły się jego własne kompozycje. Album był nominowany do nagrody Fryderyk 2005 w kategorii Jazzowy Album Roku, a sam Napiórkowski otrzymał nominację w kategorii Jazzowy Muzyk Roku. W 2007 roku ukazał się jego drugi, akustyczny album "Wolno" (Universal Music Polska) z udziałem Anny Marii Jopek, Mino Cinelu, Gregoire Mareta (harmonijka), Roberta Majewskiego, Michała Tokaja, Roberta Kubiszyna i Michała Miśkiewicza. Napiórkowski brał udział w nagraniu ponad 90 płyt, ale z Koziołkiem Matołkiem jeszcze nie miał okazji grać. Spełniamy jego marzenie.

Henryk Miśkiewicz
"Czarodziej saksofonu" - tak nazywają go współpracujący z nim muzycy. Jako kompozytor zadebiutował w wieku 14 lat na festiwalu Jazz nad Odrą we Wrocławiu, gdzie zdobył wyróżnienie. Był związany z wybitnymi polskimi muzykami jazzowymi m. in. Ewą Bem, Andrzejem Jagodzińskim, Jarosławem Śmietaną, Wojciechem Karolakiem. Miał okazję współpracować z Joe Lovano (specjalny projekt na Jazz Jamboree), Mino Cinelu, Patem Metheny (przy okazji projektów Anny Marii Jopek), Paulem Kuhnem, a ostatnio wraz z Davidem Murrayem. Jego charakterystyczne brzmienie saksofonu możemy usłyszeć na niezliczonej ilości płyt muzyki rozrywkowej, filmowej i jazzowej. Nagrał kilka autorskich płyt: „More Love”, „Kakaruka”, „Remembrances”, „Lyrics”, „Full Drive”, „Alltissimonica”, „Uniesienie” - wszystkie nominowane do nagrody Fryderyka. W roku 2001 otrzymał tę statuetkę za płytę „Lyrics”, a w 2004 jako jazzowy muzyk roku. W tym samym roku został uhonorowany Grand Prix Jazz „Melomani 2004” za całokształt pracy artystycznej.

"Wirtuoz saksofonu i klarnetu, największy chyba żyjący mistrz pięknej melodii", mówi o nim Anna Maria Jopek.

Marcin Wasilewski Trio + "Zaczarowany ołówek"
Marcin Wasilewski - fortepian, Sławek Kurkiewicz - kontrabas i Michał Miśkiewicz - perkusja. Czołówka polskiej sceny jazzowej. Odbyli trasy koncertowe po Europie i Ameryce. Narywają dla wytwórni ECM. Współpracują z Tomaszem Szukalskim, Piotrem Wojtasikiem, Michałem Urbaniakiem, Januszem Muniakiem, Henrykiem Miśkiewiczem oraz Tomaszem Stańko. Wielokrotnie zapraszani byli do udziału w Jazz Jamboree oraz Warsaw Summer Jazz Days występując u boku takich gwiazd światowego jazzu jak Dino Salucci, Palle Danielson, Jon Christensen, Bernt Rosengren, Arthur Blythe, Joe Lovano, John Surman, Bobo Stenson. Tym razem ich nostalgiczna, niekiedy mroczna, muzyka pozwoli na nowo odczytać przygody blondwłosego chłopca, umieszczając je w nowym kontekście interpretacyjnym.

Tomasz Stańko powiedział: "w całej historii polskiego jazzu nigdy nie istniała grupa taka, jak ta. Ci muzycy codziennie mnie zdumiewają. Stają się coraz lepsi".

13 lipca
Me Myself And I + "Pomysłowy Dobromir"
Jedno z największych odkryć wrocławskiej sceny muzycznej. Projekt tworzony przez Magdalenę Pasierską (głos), Michała Majerana (głos, efekty), Zgasa (beatbox) oparty o możliwości wokalne - prawie cała muzyka realizowana jest na żywo głosem. Ich muzyka to świeża mieszanka Jazzu, Hip-hopu, Etno, Bluesa, Reggae i Klasyki. Podczas "ArtAnimAkcji" trafią na bohatera równie pomysłowego, co oni. Pytanie kto wyjdzie z tej artystycznej potyczki zwycięsko?

Afterparty "Beastie Bolek" - DJ TESKKO
--> JAZZ KLUB RURA / UL. ŁAZIENNA 4
--> 13.07.2008; godz. 22:00
13 lipca na zakończenie ArtAnimAkcji LIVE ACT na 2 gramofony, mikser, laptop i różne elektroniczne zabawki zaprezentuje didżej teskko W programie mash up'y vs Bolek i Lolek. Po live'akcie DJ SET - regularne aferparty z polskimi animacjami w tle (VJ) - funk, breaki, spokojny baltimore club, baile funk.

6.07.2008 godzina 18:00
Marek Napiórkowski & Henryk Miśkiewicz Quartet
+ Dziwne przygody Koziołka Matołka

Marcin Wasilewski Trio
+ Zaczarowany ołówek
KINO WARSZAWA
ul. Piłsudskiego 64
wstęp: 10 PLN

13.07.2008 godzina 21:00
Me Myself And I
+Pomysłowy Dobromir
klub festiwalowy RYNEK
wstęp wolny

Beastie Bolek by DJ TESKKO
Jazz Klub Rura, ul. Łazienna
wstęp wolny

Bilety są dostępne w kasie 22 na PKP oraz w Okisie - Rynek Ratusz 24 i Imparcie.
Rezerwacje przez stronę internetową impartu : rezerwacje@impart.art.pl

Kasa 22 - tel 071-343-73-99 www.kasa22.pl
Dolnośląskie Centrum Informacji Kulturalnej OKIS - 07-342-22-91 www.dcik.pl

więcej na: www.introspekcja.art.pl