Do armii zgłaszają się głównie nieudacznicy i kryminaliści


Cytat:Kasa,kasa i jeszcze raz kasa.



    Jeżeli podstawą narodowego wojska miałyby być pieniądze, to może lepiej
je rozwiązać i powrócić do idei najemników? Taniej i bez zbędnej
propagandy? Tymczasem, wracając do rzeczywistości, w prawdziwym świecie,
tak jakoś się dziwnie składa, że w żadnej normalnej armii podstawą do
służby nie są pieniądze - brytyjscy, francuscy, duńscy, amerykańscy
zawodowi żołnierze zarabiają relatywnie niewiele. W wolnej chwili możesz
się zastanowić, co ich motywuje. Szczególnie tych ostatnich. Może
samodzielne myślenie w końcu doprowadzi Cię do poprawnych wniosków.

    Pieniądze nie są dla osoby idącej do narodowej armii (a i na przykład
francuskiej Legii Cudzoziemskiej również, tam czynnik finansowy jest
najrzadziej wymienianym wśród powodów przystąpienia do służby; skądinąd
warto znać takie statystyki, aby się nie kompromitować wypisywaniem
głupot) - czy to na zawodowego oficera, podoficera czy do korpusu
szeregowych, mającej najczęściej nadal te swoje -naście lat żadnym
czynnikiem motywującym. I może czas, abyś to w końcu zrozumiał?

    REMOV

 

mechanizmy PRLu


Cytat:Akurat nadmierna kwitologia ma w Polsce nieco dłuższą tradycję niż PRL.
Otóż jak podaje Adam Majewski ("Ludzie, wojna i medycyna") w 1940 roku
Anglicy byli bardzo zdziwieni że w polskich jednostkach obowiązuje coś
takiego jak karta zaprowiantowania i ktokolwiek liczy przywiezione
bochenki chleba. W armii brytyjskiej w tym okresie wychodzono z
założenia że żołnierz nie zje więcej niż potrzebuje a kradzież żywności
w grę nie wchodzi.
Podobnie Wańkowicz twierdzi (pewnie z niejaką przesadą) że w sprawie
koca z dziurą wypaloną papierosem w II Korpusie zwoływano komisję do
sprawy skasowania koca, w analogicznej sytuacji żołnierz brytyjski szedł
do magazynu i fasował nowy koc.



        Z kolei gen Skibiński zdumiewał się biurokracją w armii Francji, gdzie
podobno dowódcy nie wolno było wydać rozkazu otwarcia ognia nim nie
rozrysował planów ognia swojego oddziału.

Zdradzona Polska

A jak niby to sobie wyobrażasz? Lądowanie francusko - brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego w Constancy i przemarsz przez Rumunię?

Dla mnie 17 września nie stało się nic, co by było powodem do zatrzymania ofensywy alianckiej. Poprostu postawiono na Polsce "krzyżyk", choć należało iść dalej na Zachód. Możeby i Francuzi przegrali wtedy z Niemcami... ale ocaliliby honor... a tak, to później kapitulowali na własnej ziemi...
Sens walki we wrześniu 39 był tylko wówczas, gdy sojusznicy zaatakowaliby zdecydowanie Niemcy na Zachodzie... Niestety, stało się inaczej. Bo ta "ofensywa" o której mówisz, to naprawdę było nic. No i co, że tam zginął syn prezydenta Francji? O czym to świadczy? Jakoś nie udało się doprowadzić do wycofania się Niemców z Polski. Nie ma też źródeł, żeby te działania zrobiły wrażenie na Niemcach. Może dlatego, że wiedzieli, że nie są na froncie polskim sami

Wypowiedzenie przez aliantów wojny Sowietom mogłoby mieć wpływ na sytuację w Finlandii. Tam otwierał się front, na którym można było walczyć z Sowietami i to dość skutecznie. Podjęto przygotowania, ale za późno i bez odpowiedniej wcześniejszej akcji politycznej.
Z polskiego punktu widzenia tragiczny był wszelki sojusz aliantów z Sowietami, a każda z nimi wojna służyłaby wolnej Polsce. Widać nasza dyplomacja i wywiad była aż tak słaba, że nie umiała odpowiednimi aktami prawnymi spowodować, że dla świata Rzesza i Sowieci zostaliby uznani za wrogą "koalicję". Zamiast tego doszło najpeirw do paktu R-M, a później do odwrócenia sojuszy, za co zapłaciła Polska połową swego terytorium.

Wojna radziecko/sowiecko-fińska

Cytat: Mój miły wojna z finami była pochodną odrzucenia przez nich radzieckich propozycji złożonych wiosną 1938 roku. Chodziło generalnie o odstąpienie kawałka Karelii i kilkoma wyspami na zatoce fińskiej. W zamian ZSRR dawał kawał Laponii.

Cytat: W dwóch zdaniach pomyliłeś się trzykrotnie.

Cytat: 1) zwycięzca nie prosi o wszczęcie rozmów pokojowych, a to Finowie polecieli na rozmowy do Moskwy nie odwrotnie.

Cytat: 2) pomoc z zachodu to fikcja szczególnie że toczyła się już II wojna światowa

Cytat: 3) Finlandia została pozbawiona 10% ważnego z gospodarczego punktu widzenia terytorium i straciła wszystkie ważne strategicznie punkty na zatoce.

Cytat: Gdybyśmy popatrzyli sobie na przebieg wojny to Rosjanie choć wolno posuwali się jednak do przodu

Cytat: i gdyby nie rozpoczęto rozmów to Finlandia nie tylko byłaby satelitą ale kolejną republiką radziecką.



Właśnie - dlatego sie nie stała satelitą, że gdyby nie rozmowy to za wyborgiem zetknęli by się z francusko-brytyjskim korpusem ekspedycyjnym i byli by czynnie wmotani w konflikt światowy niekoniecznie po tej stronie po której chcieli. A za jakis miesiąć, przy absencji amerykańskich specjalistów (dodajmy - jedynych specjalistów) od przemysłu naftowego (embargo z powodu agresji na Finlandię) posypała by im się gospodarka.

I koniec końców - mówimy o wojnie ZSRR ze słabą i niezaludnioną Finlandią, której umocnienia w większości pamiętały lata 20-te XX wieku, a nie z silniejszą i ludniejszą polską, z o wiele lepiej rozbudowanym systemem umocnień granicy wschodniej.

 

Porady Stroiciela

Cytat: Witam
Zastanawiam się nad kupnem fortepianu. Teraz mam pianino M. Sperber Berlin bardzo stare - mechanizm
...
Co myślicie o marce Chappell? Warto kupować taki instrument?
...
A tak na marginesie, to z fortepianu można bez problemu wyjąć nogi i pedały do przenoszenia/transportu?



No rzeczywiście, z pianina to już raczej porządnej muzy się nie wykrzesze.
Co zaś do fortepianu Chapell, to jest to produkcja brytyjska. Sam mam na składzie pianino tej marki i jest niezłe, jak na swój gabaryt. Mechanika Schwandera, tak jak u dawnego Bechsteina.
Ważne jest tylko, aby fortepian nie był strasznie leciwy. W przypadku bardzo krótkich fortepianów - ok. 150 cm, istotne jest, aby struny basowe nie były starsze niż 40 lat. W długich instrumentach strata jakości brzmienia nie jest tak mocno odczuwalna, ale fortepiany krótkie posiadają najniższe dźwięki ze strunami bardzo grubymi (oplot miedziany) i stosunkowo szybko tracą elastyczność. Jeżeli zamierzasz kupić fortepian tani od handlarza "ze stodoły", to niestety należy się liczyć z faktem, że "tanie mięso jedzą psy" i ewentualnie do instrumentu dodatkowo zainwestować. Czasami drugie tyle lub więcej. Bezwzględnie fortepianu nie wolno kupować "ze zdjęcia", bo będziesz miał w domu ładny mebel.

Do transportu nogi i lirę bezwzględnie odczepia się od korpusu. Spotkałem się z opinią, że transportowanie fortepianu w pozycji poziomej po polskich drogach grozi pęknięciem ramy żeliwnej.

Wehrmacht- czy tylko Germanie??

Żołnierzy polskiego pochodzenia w siłach zbrojnych III Rzeszy można przede wszystkim szukać w formacjach zapasowych np. w obsadzie Wału Atlantyckiego. W formacjach bojowych (do 1943 roku) - wielu żołnierzy z polskim pochodzeniem trafiło do Afrika Korps - podobno bardzo cenionych przez E. Rommla.
Jedyną (?) próbą stworzenia formacji złożonej z Polaków był Legion Góralski, związany z ruchem goralenvok.
Później zapotrzebowanie na rezerwy wymuszało odejście od ścisłych kryteriów narodowych i rasowych. Np. Volksdeutche z Generalnej Guberni trafiali do 2. Dywizji Pancernej SS "Das Reich".

Ciekawostką, na którą trafiłem ostatnio to Wolny Korpus Brytyjski (Britisches Freikorps - British Free Korps, BFC). Dowódcą BFC został SS-Hauptsturmführer Johannes Roggenfeld z 5. DPanc SS "Wiking". Miała być to szturmowa jednostka saperów, w sile 1500 ludzi, rekrutowanych w obozach jenieckich. Tylko 4, z 50 członków formacji, zasiliło SS.

Powstanie Warszawskie

Tez czytalem ksiazke o SS autorstwa Knoppa. Wg niej w 1944 mielismy zwykly pobor, oraz komisje ktore wcielaly zolnierzy do poszczegolnych oddzialow. A co do elitarnosci... no sorry, ale w 1944 mielismy juz zupelna lapanke: Wolny Legion Hinduski, Wolny Korpus Brytyjski, Tatarow, Uzbekow, Albanczykow... Cala ideologia poszla sie j....
I co wazne: nawet w przypadku "ochotnikow" nie mozna mowic, ze kazdy szedl do SS z usmiechem na ustach. To tak jak z UBctwem...

USA wlasnie gwalci rezolucje ONZ :-)

Cytat:

| a ciezko kogos "wyzwalac" ja ktos nie chce

| a skąd wiesz ze nie chce?
| moze tam sie modlą kazdego dnia zeby Saddam zdechł wreszcie?

    Jak śmiesz coś takiego sugerować nawet! Czyżbyś zapomniał, że to będzie
zbrodnicza wojna w której krwiożerczy kapitaliści zaatakują i zmasakrują
niewinny lud iracki, a następnie przepędzą, czy nawet zabiją dobrotliwego
władcę, który cieszy się nieustannym 99% poparciem swych rodaków? Do tego
wykorzystają do cna w imię swych krwiopijczych zysków to państwo! Przecież o
takim działaniu wie każdy intelektualista, który do cna nie jest ogłupiony
amerykańskimi środkami masowego przekazu.



No co ty zapomniales jak to idzie ?
Ameryka bierze na siebie kolejny raz odpowiedzialnosc za swiat i
powodzenie ludzkosci. Czyni tak wypelniajac swa dziejowa misje niesienia
cywilizacji i wolnosci wszedzie tam gdzie wzrok nie siega i nikt jeszcze
nie byl. Amyrykanscy chlopcy i dziewczeta biora to ciezkie brzemie z rak
tchorzliwych i nieodpowiedzialnych, krotkowzrocznych Europejczykow.
Spadna jak wicher na najwiekszego klamce, kretacza, mordece i tyrana
jakiego Ziemia nosi i uwolnia uciemiezony narod Iracki spod tego jarzma.
Nic nie biorac w zamian oprocz wdziecznosci Wolnego Swiata.
eeech i ta flaga gwiazdzista w lopocie i orzelek koniecznie. Po prostu
pieknie.

  przypominasz sobie tekst - bedziemy tak walczyc o pokoj ze kamien na
kamieniu nie zostanie?

USA - we own this planet

Cytat:    Inna rzecz, że nasuwają mi się nieuchronnie takie porównania z pierwszym
dziesięcioleciem XX wieku, tyle tylko, że wtedy wystarczały kanonierki. No,
czasami mały międzynarodowy korpusik ekspedycyjny celem zdławienia
powstania - vide bokserzy w Chinach czy Burowie na południu Afryki. Hmm...
korpusy szybkiego reagowania? :o]



Podobne - prawda? - angole wtedy tez byli najlepsi - nawet wiecej - nad
terytorium brytyjskim slonce nie zachodzilo. I w konsekwencji wszyscy na
Ziemi w kazdym miejcu moga sie dogadac w jakies odmianie angielskiego.

dzialania wojenne w afryce podczas 2 wojny swiatowej

http://www.google.com/sea...afryka+polnocna

Afryka
Walki w północnej Afryce rozpoczęła się w chwili przystąpienia Włoch do wojny po stronie Niemiec. 13 września 1940r. armia włoska pod dowództwem marszałka Rodolfo Grazianiego przekroczyła granicę Egiptu i zdobyła Sidi Barrani, gdzie zaczęła się umacniać, czekając na zaopatrzenie. Brytyjczycy dowodzeni przez generała Archibalda Wavella wycofali się do Marsa Matruh. 9 grudnia ruszyła brytyjska kontrofensywa. Włosi zostali wyparci z Egiptu i utracili wschodnią część Libii z Bardiją i Tobrukiem.
19 stycznia 1941r. rusza ofensywa Brytyjczyków przeciwko wojskom włoskim w Afryce wschodniej. Brytyjczycy atakują z trzech stron kierując się na stolicę Etiopii-Addis Abebę. 26 marca po 7-tygodniowym oblężeniu pada twierdza górska Keren. Brytyjskie oddziały desantowe odbijają stolicę Somali Brytyjskiego- Berberę. Głowny atak brytyjski wychodzi z Kenii i po 53 dniach stałego marszu i walk wojska tego frontu wyzwalają Addis Abebę. W drugiej połowie maja 1941r. cała Etiopia, Erytrea i Somalia są wolne od okupantów włoskich.
9 stycznia 1941r. Niemcy podejmują decyzję o wsparciu włoskich działań wojennych w Afryce. W lutym do Libii docierają pierwsze jednostki Niemieckiego Korpusu Afrykańskiego pod dowództwem generała Erwina Rommla.
31 marca rusza natarcie wojsk niemiecko-włoskich, przy czym główne uderzenie wychodzi od strony pustyni. Rozcięta na dwie części armia brytyjska cofa się aż nad granicę libijsko-egipską, pozostawiając jedynie załogę w oblężonym Tobruku. 25 sierpnia broniących się w Tobruku Australijczyków wsparła polska Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich. 18 listopada rusza brytyjska ofensywa, która po ciężkich walkach likwiduje oblężenie Tobruku i wyrzuca wojska Osi z Cyrenajki. 21 stycznia 1942r. siły niemiecko -włoskie kontratakują odzyskując utracone terytorium libijskie i zdobywając twierdzę Tobruk, a następnie wkraczają wgłąb Egiptu docierając pod El Alamejn. Ciężkie walki pod El Alamejn trwają od 31 sierpnia do 4 listopada i kończą się porażką wojsk świeżo mianowanego feldmarszałka Rommla.
7 listopada siły anglo-amerykańskie w ramach operacji Torch lądują w Maroku i Algierii. Niemcy i Włosi wycofują się do Tunezji, gdzie podejmują próbę kontrofensywy pod Mareth, a wobec jej niepowodzenia kapitulują 12 maja 1943r.

Poza tym bylo to juz pare m-cy temu w requestach

obcokrajowcy w Werhmachcie i SS

Cytat:szanowni państwo, o ile moja wiedza jest dość spora, nie słyszałem by w SS byli cudzoziemcy



Najwidoczniej twoja wiedza jest mocno niekompletna, bo informacja o tym że cudzoziemcy i "rasowi mieszańcy" nie jest żadną tajemnicą. W jednostkach SS służyło ponad 350 tyś cudzoziemców nie wliczając w to formacji pomocniczych w których służyli między innymi Polacy (zmilitaryzowani policja granatowa)

Kilka przykładów:





ci pierwsi to oczywiście SS "Wolni Hindusi", a ten afrykanin to członek SS "Wolni Arabowie"

Byli i Bałtowie, Francuzi, Brytyjski Korpus SS, mieszkańcy Jugosławii, Rumuni i Rosjanie w znacznej liczbie, Włosi, Bułgarscy Granadierzy, Ukraincy ze swym SS-Galizien, Polscy volksdeutche którzy tak jak i ślązacy często nie mówili po nawet niemiecku.

W obliczu przewagi ilościowej ZSRR i kurczących się zasobów ludzkich rzeszy, pragmatyzm zwyciężał nad i tak dosyć elastyczną ideologią.

Tak jak mówi Mushashi, SS można nazwać pierwszą armią europejską, o czym świadczą między innymi oficjalne teksty z dokumentów III rzeszy:

tekst przysięgi członków Brytyjskiego Freikorps SS

Ja ...., poddany Korony Brytyjskiej, uważam, że moim obowiązkiem jest służyć Wspólnocie Europejskiej w walce z komunizmem i w tym celu wstępuję w szeregi British Free Corps"



"Prowadzone i finansowane przez nas wojny torpedowały niegdyś zjednoczenie Europy, które było marzeniem Napoleona. To marzenie było wspaniałe i słuszne, chociaż o sto lat wyprzedzało swój czas. Dziś żyjemy w przełomowym momencie historii - młode narody Europy idą naprzód w entuzjazmie dokonującej się właśnie wielkiej rewolucji społecznej. Możemy wnieść do nowego ładu wszystko to, co jest dobre w nas, naszej tradycji oraz we wrodzonej witalności naszego Narodu. Możemy współpracować w wielkiej walce o coś czystszego, sprawiedliwszego i piękniejszego" - Leopold Amery, założyciel Brytyjskiego SS

Quiz Historyczny

No więc tak, chodziło mi o niesławny Wolny Korpus Brytyjski.

I co proboszcz na Twą chęć?

Najgorszy dowódca II wojny światowej ??

Przyznam, że i ja postawiłem na Montgomery'ego (chociaż w głębi mam jeszcze kandydaturę Marka Clarca i Goringa). A listę grzechów należy rozpocząć już od momentu przełamania linii frontu pod El-Alamein, kiedy to nastąpił tzw. pościg za wojskami Rommla. Pościg był to tylko z nazwy, gdyż 8. Armia Monty'ego, mimo, posuwała się za nim tak wolno, że Rommel zdołał jeszcze spuścić łomot Amerykanom w Kasserine i umocnić Linię Mareth.
Po kilku miesiącach "pościgu", Monty zatrzymał się przed jej umocnieniami i z poczuciem nieomylności (uznał, że Włosi są po prostu zbyt słabi, by stawić opór jego legionom, a diabli niech wezmą niemieckie wsparcie) opracował plan, wedle którego gówny atak nastąpi od frontu (w wykonaniu XXX Korpusu ówczesnego dowódcy, gen. Leesa). Mimo olbrzymiej przewagi liczebnej i sprzętowej, atak został zatrzymany. Po nieudanych kilku natarciach (osoba mniejszego formatu od marszałka zapewne przemyślałaby swój plan frontalnego ataku jeszcze raz, lecz on uznał poczatkowe niepowodzenia za sukcesy i nakazał przeprowadzać kolejne szturmy) Leese zameldował Montgomery'emu, że kolejne uderzenie brytyjskie zostało odwołane. Straty były zbyt wysokie. Natarcie nie powiodło się. Ostatecznie Monty obszedł w końcu umocnienia, wysyłając Nowozelandczyków przez wzgórza Matmata na lewej flance linii Mareth, lecz niesmak po poprzednich próbach przełamania fortyfikacji pozostał.
Warto mu jeszcze zarzucic operację Goodwood i pomysł, by przełamywać linię frontu dywizjami pancernymi. Wiemy jak to się skończyło- strata ok. 400 czołgów i mierne osiągnięcia. Na listę grzechów ciężkich do wybacznia dodałbym jeszcze operacje "Totalise" i "Tractable".
Również ciężko przełknąć jego plany operacji "Market-Garden" i "Varsity", zwłaszcza tej pierwszej, która przerodziła się w militarną katastrofę. Przy "Varsity"- ponoć sztab 17. DPD chciał go rozerwać na strzępy na pomysł, by lądować bez przygotowania pathfindersów- wiemy jak i to się skończyło- spadochroniarze lądowali na pozycjach niemieckich artylerzystów.

Polska sojusznikiem III Rzeszy?

W raz z postępami Armii Czerwonej zmieniała się sytuacji międzynarodowa Polski. Bezkrwawe zajęcie Besarabii i Bukowiny oraz toczące się pomyślnie dla ZSRR boje w Polsce obudziły nadzieje Anglii na dyplomatyczne okrążenie III Rzeszy.
Przełom w tym zakresie nastąpił 23 marca 1941r. Wówczas to w Edynburgu spotykają się przedstawiciele Anglii i Sovietów. Anglia napiera na wypowiedzenie przez Soviety wojny Niemcom i jak najszybszą ofensywę w Prusach Wschodnich. Działania te zostały by skorelowane z lądowaniem Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego w Grecji.
Mołotow z kolei wskazuje na istnienie sinych ruchów narodowo wyzwoleńczych i państwotwórczych w objętej wojną Europie Wschodniej.
„W walce z odwiecznym okupantem za broń chwytają uciemiężone masy Białorusi i Ukrainy.
Z podziemia wychodzą rządy narodowe. ...” – peroruje.
Churchil w mig rozumie oczekiwania rozmówcy. Trzy dni później podpisany zostaje Pakt o Współpracy Wojskowej i Politycznej pomiędzy ZSRR a Wielką Brytanią.
Równocześnie Churhil w imieniu rządu jej królewskiej mości uznaje Rządy Suwerennych Państw – Białoruskiej Republiki Ludowo – Demokratycznej oraz Ludowej Republiki Ukrainy.
W pisanych na wygnaniu pamiętnikach Churchill („Przegrane Zwycięstwo” Montreal 1947r) wspomina
„Był to jeden z najczarniejszych dni w historii Imperium. Był to też dzień mojej osobistej hańby. Myślę, iż usprawiedliwia mnie jedynie fakt że przystąpiłem do Paktu mając na względzie pomyślność Zjednoczonego Królestwa.”
Na efekty deklaracji z dnia 26 marca ( tzw. Deklaracja Edynburska) nie trzeba było długo czekać. Pod wieczór 26 marca 1941r Ukrainę i Białoruś uznali „wolni” Francuzi.
W nocy z 26/27 marca trwa posiedzenie Rady Ocalenia Narodowego w skaldzie poszerzonym. Rankiem o godz. 10 do gabinetu przewodniczącego Rady, Naczelnika Państwa Marszałka Rydza Śmigłego zostaje wezwany ambasador Wielkiej Brytanii (przedstawiciel „Wolnych” Francuzów nie zostaje wezwany, bo RP uznaje Rząd Petena). Równocześnie w Londynie kończy się niszczenie tajnego archiwum, a Ambasador Polski wręcza Ministrowi Spraw Zagranicznych Jej Królewskiej Mości Notę o wypowiedzeniu wojny oraz zerwaniu stosunków dyplomatycznych. ...
Cdn.

Polacy w Wehrmachcie

Innym ciekawym wątkiem jest to, że Polacy, którzy przeszli z Wehrmachtu (najprawdopodobniej) również w pierwszej kolejności wracali do Polski. Czytając monografię 3 DSK, Tom I, Londyn 1978 na str. 790 znalazłem oto takie stwierdzenie:

‼(…) Z wolna zaczął odpadać element, który nie miał za sobą wspomnień ani sowieckiej poniewierki ani walk w libijskiej pustyni ani przeżyć bitewnych ani nie zdążył jeszcze nawiązać węzłów koleżeńskich z dawnymi żołnierzami dywizji. (64)”

(przypis 64) – Dotyczyło to zwłaszcza drugiej i trzeciej brygady. W 9. batalionie na 841 szeregowych 617 pochodziło z armii niemieckiej. W 2. kompanii 5. batalionu na 82 żołnierzy 34 było z armii niemieckiej, 32 z PSZ w ZSRR.

Interesujące dane na temat powrotów żołnierzy PSZ przedstawił Jerzy Radomski w swoim artykule w Przeglądzie Historyczno-Wojskowym nr 4/2007.

W grudniu 1945 r. transportami kolejowymi z II Korpusu wróciło do Polski łącznie 12305 oficerów i żołnierzy, w tym byłych żołnierzy z armii niemieckiej 9959, co stanowiło 80% powracających.

W grupie podoficerów i szeregowych proporcje były następujące:
1) podoficerowie – 1226 na 1612 (76%)
2) szeregowi – 8733 na 10661 (82%)

W transportach morskich z Wielkiej Brytanii w okresie styczeń-kwiecień 1946 r. wróciło 21.248 byłych żołnierzy Wehrmachtu, co stanowiło 88% wszystkich powracających.

Natomiast w transportach morskich z Wielkiej Brytanii w 1948 r. powróciło b. żołnierzy Wehrmachtu 791 na ogólną liczbę 4562, co dawało 17%.

Zapewne więcej informacji na ten tamat znajdziemy w książce Jerzego Radomskiego: Demobilizacja Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie... 1945-51, Księgarnia Akademicka, 2009, 412 s. (Biblioteka CDCN, 36), ISBN: 83-7188-148-0

Kalendarium II Wojny Światowej

Europa Wschodnia

23 września 1939 r.
- Resztki zgrupowania gen. Dęba-Biernackiego zostały szczelnie okrążone. W tej sytuacji gen. Dąb-Biernacki rozwiązał dowództwo Grupy Armii i zobowiązał gen. Przedrzymirskiego do podpisania kapitulacji, a sam zostawiając jeszcze walczące oddziały usiłował przedostać się do Rumunii lub na Węgry.
- Niemieckie wojska zakończyły oczyszczanie rejonu między Modlinem, Warszawą i Sochaczewem z resztek polskich Armii "Poznań" i "Pomorze". Niemieckie dowództwo postanowiło nie atakować prawobrzeżnej Warszawy skupiając się na zdobyciu lewobrzeżnej atakami 11 i 13 Korpusów. 15 korpus nacierać miał na Modlin.
- Na polskie oddziały na Helu niemieckie okręty wystrzeliły ok. 110-220 pocisków 280 mm. z nikłym skutkiem.

23 września 1944 r.
- W Warszawie Niemcy zajęli Czerniaków.

Azja

23 września 1940 r.
- Do Tonkinu w Chinach przybyły oddziały japońskie.

Pacyfik

23 września 1942 r.
- Na Guadalcanal 1 batalion 7 pułku piechoty morskiej pod dowództwem ppłk. Lewisa Pullera, przedostał się przez japońskie linie i zajął górę Austen daleko na tyłach wroga.

23 września 1943 r.
- Z lotniska na Vella Lavella zaczęły startować amerykańskie samoloty.
- Na Nowej Gwinei australijska 9 DP nacierała na Finschhafen.

23 września 1944 r.
- Amerykanie wyremontowali lotnisko na Peleliu, skąd wystartowały pierwsze samoloty.
- W cieśninie Malakka brytyjski okręt podwodny "Trenchant" zatopił niemiecki okręt podwodny "U-859".

Atlantyk

23 września 1942 r.
- Na północny wschód od Islandii brytyjskie samoloty zatopiły niemiecki okręt podwodny "U-253".

Afryka Zachodnia

23 września 1940 r.
- Początek akcji zmierzającej do desantu żołnierzy Wolnej Francji w Dakarze. Francuski okręt podwodny "Persee" został zatopiony przez brytyjski krążownik "Dragon" i niszczyciele "Foresight" i "Inglefield".

Afryka Południowa

23 września 1942 r.
- Madagaskar: Brytyjczycy zajęli Tananariwę.

Morze Czarne

23 września 1943 r.
- W rejonie Oczamczirie zatonął radziecki okręt podwodny "M-51".

Nasze Słynne Gwiazdy

Gen. dyw. Fryderyk CZEKAJ Urodził się 8 czerwca 1949 roku w Wojcieszowie na Dolnym Śląsku. W latach 1968 - 1972 studiował w Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu. Jest także absolwentem Akademii Sztabu Generalnego WP (1980) oraz Podyplomowych Studiów Operacyjno-Strategicznych w Akademii Obrony Narodowej (1996).
Pierwsze stanowisko służbowe objął w 30 Pułku Zmechanizowanym 9 Dywizji Zmechanizowanej w Rzeszowie, w którym był m.in. dowódcą plutonu, kompanii i batalionu piechoty. Następnie po ukończeń Akademii Sztabu Generalnego WP powrócił do macierzystego pułku na stanowisko szefa sztabu-zastępcy dowódcy. W grudniu 1983 roku przejął obowiązki dowódcy 14 Pułku Zmechanizowanego w Tarnowie. Po rozwiązaniu Pułku został komendantem Ośrodka Materiałowo-Technicznego. Uczestniczył w misjach ONZ, w których był m.in. szefem sztabu oraz dowódcą Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Siłach Pokojowych ONZ w Syrii. Kierowany przez gen. Czekaja polski kontyngent UNDOF otrzymał najwyższą w historii polskich misji pokojowych ocenę ONZ za wyszkolenie i realizację zadań misyjnych.
W oparciu o jego autorskie opracowania po raz pierwszy w historii Wojska Polskiego w Kielcach szkolono pododdziały holenderskie i brytyjskie w zakresie pełnienia misji pokojowych. Po powrocie do kraju w 1989 r. przez pięć lat kierował Wojskowym Centrum Szkolenia dla potrzeb ONZ w Kielcach. Od 1994 r. dowodził 21 Brygadą Strzelców Podhalańskich. W 1998 r. Prezydent RP mianował go na stopień generała brygady.
W latach 1995 i 1997 dowodzona przez niego brygada została wyróżniona przez Szefa Sztabu Generalnego WP "Znakiem Honorowym Sił Zbrojnych RP", a w 1998 "Znakiem Honorowym Dowódcy Wojsk Lądowych". W grudniu 1998 roku został wyznaczony na stanowisko szefa szkolenia Korpusu Powietrzno-Zmechanizowanego. Od 2001 r. był szefem logistyki Śląskiego Okręgu Wojskowego, a później Szefem Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Rzeszowie. W styczniu 2004 r. decyzją Ministra Obrony Narodowej objął stanowisko dowódcy 1 Pomorskiej Brygady Logistycznej im. Kazimierza Wielkiego. W roku 2005 został wyznaczony na stanowisko szefa Logistyki Wojsk Lądowych. Awans na gen.dywizji 15.08.2005r.
Decyzją Ministra Obrony Narodowej generał dywizji Fryderyk Czekaj z dniem 31 marca 2006 r. objął obowiązki Dowódcy Śląskiego Okręgu Wojskowego.
Uhonorowany m.in. Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski oraz Krzyżem Komandorskim za zasługi dla Norwegii. Generał Czekaj jest żonaty i posiada czworo dzieci. Dwóch synów kontynuując tradycje rodzinne jest również żołnierzami zawodowymi. W wolnych chwilach uprawia sport (tenis ziemny) oraz pasjonuje się myślistwem.


Gość 2 dnia Pią 20:10, 02 Mar 2007, w całości zmieniany 1 raz

Polska misja w Afganistanie droższa niż w Iraku

PAP / 2006-05-08

Udział polskich wojsk w operacji NATO w Afganistanie w przyszłym roku będzie droższy i bardziej niebezpieczny od naszych działań w Iraku - ocenia minister obrony narodowej Radosław Sikorski.
"To jest trudna i wymagająca misja. Nasz akces do niej zgłaszał poprzedni rząd. My podtrzymujemy stanowisko w pełnej świadomości, że niestety nasi żołnierze będą tam narażeni na niebezpieczeństwo" - powiedział szef MON w poniedziałek dziennikarzom w Pruszkowie (Mazowieckie), gdzie uczestniczył w konferencji "Operacja NATO w Afganistanie".

Podkreślił, że podejmowane są działania mające zwiększyć bezpieczeństwo, np. kilkudziesięciu oficerów skierowano na kursy językowe m.in. perskiego i pasztu. "Możemy minimalizować ryzyko. Jeżeli jednak komuś się wydaje, że operacja wojskowa może odbyć się bez ryzyka, to żyje w innym świecie" - dodał.

Przypomniał również, że do Afganistanu mamy pojechać jako wojska NATO-wskie i w związku z tym sami poniesiemy koszty misji (w Iraku polscy żołnierze działają w ramach koalicji międzynarodowej, która pokrywa część naszych wydatków). W ocenie ministra, trudno obecnie oszacować koszty misji afgańskiej. Będą one związane m.in. z liczebnością naszego kontyngentu, a ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Pierwotnie Polska miała wysłać ok. tysiąc żołnierzy na pół roku, być może jednak - jak powiedział minister - zostaniemy poproszeni "o mniej żołnierzy, ale na dłuższy czas".

"Instrukcja moja od premiera jest taka, by ostateczna suma kosztów była nie większa niż kosztowałoby tysiąc żołnierzy na pół roku" - dodał. Zaznaczył, że koszty misji będą zależały też m.in. od rozwiązania kwestii transportu żołnierzy.

Zdaniem ministra, należy dostrzegać szerszy kontekst wysłania polskich wojsk, m.in. to, że Afganistan, "co najmniej dwukrotnie wpłynął na losy Polski".

"To, że w latach 1980-81 Afgańczycy walczyli z armią radziecką, być może wpłynęło wtedy na decyzję Politbiura, by polskim komunistom kazać zdusić rewolucję +Solidarności+ we własnym zakresie. Po drugie, wojna w Afganistanie była ważnym czynnikiem, który doprowadził do tego, że komunizm na świecie, komunizm radziecki skończył się tak jak się skończył - m.in. zjednoczeniem Niemiec i wolnością dla Polski. Gdy mówimy o pomocy temu krajowi, jego odbudowie, pamiętajmy, że jesteśmy im, jako wolny świat, wdzięczni za to, co zrobili" - przekonywał minister.

Poinformował, że zapadła już decyzja o stworzeniu w Afganistanie od lutego przyszłego roku tzw. dowództwa kompozytowego złożonego z przedstawicieli wielu państw. Wcześniej planowano, że Polska przejmie odpowiedzialność za operację w Afganistanie w 2007 r.

Minister dodał, że uzyskał zapewnienie, iż dowództwo kompozytowe w przyszłym roku w "bardzo dużym zakresie" oprze się na personelu dowództwa Korpusu Północny Wschód ze Szczecina.

Minister zapowiedział, że Polska włączy się do programu Prowincjonalnych Zespołów ds. Odbudowy w Afganistanie (Provincial Reconstruction Team - PRT), których zadaniem jest wsparcie na szczeblu lokalnym odbudowy tego kraju ze zniszczeń wojennych. Poinformował, że zgłosiliśmy akces do szwedzkiego PRT znajdującego się w Mazar-i-Szarif na północy Afganistanu. 30 polskich żołnierzy ma ochraniać ten PRT.

W ocenie Sikorskiego, Polacy mogliby zaangażować się w odbudowę Afganistanu także wysyłając tam np. inżynierów czy konserwatorów zabytków, co "byłoby bardzo ważne w zdobywaniu życzliwości lokalnej ludności".

Pod dowództwem Międzynarodowych Sił Wspierania Bezpieczeństwa (ISAF) pozostaje obecnie 9 tys. żołnierzy - w Kabulu oraz w relatywnie spokojnych północnych i zachodnich prowincjach Afganistanu. Pod koniec lipca siły te mają wzrosnąć o przeszło 7 tys. żołnierzy brytyjskich, kanadyjskich i holenderskich, i przejąć od USA odpowiedzialność za południowy Afganistan - najbardziej niebezpieczny rejon kraju.

W sierpniu liczba zagranicznych wojsk w Afganistanie wzrośnie do 32,5 tys. żołnierzy. Misja pokojowa w Afganistanie stanie się największą operacją lądową w 58-letniej historii NATO.

Obecny Polski Kontyngent Wojskowy Afganistan istnieje od marca 2002 roku w ramach sił koalicji antyterrorystycznej w liczbie około 100 żołnierzy. Celem misji jest zapewnienie pokoju i przywrócenie stabilizacji w Afganistanie.

Armata 105 mm wz 29?

Cytat:Właśnie łączność jest powodem "próby" rozdzielenia artylerii po batalionach. To była bolączka nie tylko WP, ale chyba większości armii w tym okresie. Kable telefoniczne sprawdzają się tylko w okopach, ale już gorzej przy obronie manewrowej.



To kwestia przyjętego modelu. Można rozwijać artylerię "po radziecku" czyli nadrabiać braki w możliwości koncentracji ognia przez organizowanie kosmicznych ilości dywizjonów i baterii ogniowych, rozparcelowanych po wszystkich szczeblach dowodzenia. Słabością tego są:

1. Koszt inwestycji;
2. Słaba utylizacja, czyli w danym momencie strzela mały % dostępnych dział;
3. Brak praktycznych możliwości zorganizowania silnych koncentracji (300 - 1000 dział) przeciwko "opportunity targets" - zanim odpowiednie rozkazy przejdą przez wszystkie szczeble dowodzenia "opportunity" się ulatnia;

Ale można "po zachodniemu" czyli mniej luf za to więcej radiostacji, dywizjonów pomiarowych, obserwatorów, itp. Oczywiście też zupełnie inne zasady organizacji i procesy decyzyjne.

Nas nie stać było przed wojną na metodę radziecką a zachodniej też nie wdrożyliśmy. Moim zdaniem, zamiast kombinować jak z plutonów 75 mm w pułkach zrobić baterie czy dywizjony, trzeba było je całkiem zlikwidować a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na jakość. 1 haubica 100 mm = ok. 15 radiostacji. Za pomocą 15 radiostacji moża całkiem sporo zrobić.

Brytyjczycy swoje zasady organizacji artylerii sformułowali na podstawie doświadczeń I wś a skodyfikowali w regulaminach z lat 30-ych. Już w 1939 najniższym szczeblem dowodzenia artylerią była u nich dywizja. Późniejsze zmiany miały charakter drobnych korekt.

Cytat:Brytyjska artyleria nadrabiała z zapasem trochę mniejszy kaliber ilością luf w dywizji (przynajmniej w/g etatu w latach 41-42). No i zyskiwali na manewrowości. A jakie było wsparcie na szczeblu korpusu?



Z tym kalibrem to bywa różnie - inne są wymagania w ataku a inne w obronie. Brytyjczycy stwierdzili, że dla wsparcia ataku kaliber 87,6 jest ZA DUŻY i planowali po wojnie nieco go zmniejszyć. Nie wyszło bo NATO przyjęło doktryne obronną i standaryzowało kaliber 105, lepszy do takich celów. Podejrzewam, że sowiecka kombinacja 76/122 była próbą spełnienia tych rozbieżnych wymagań drogą specjalizacji.

Co do manewrowości to trzeba odróżnić "manewr artylerii (działa)" od "manewru ogniem". Brytyjska artyleria była całkowicie zmotoryzowana więc mogła nieźle manewrować ale to nie było priorytetem. Najważniejsza była możliwość manewru ogniem, możliwość takiego manewru była jedną z naczelnych zasad działania. Manewrowość fizyczna była traktowana drugorzędnie.

Artyleria korpuśnia formalnie u Brytyjczyków nie istniała. Było stanowisko CCRA (Commander, Corps Royal Artillery) ale formalnie nie dowodził on żadnymi pułkami ogniowymi. Artyleria była dywizyjna i armijna. W praktyce artylerię armijną organizowano w grupy podporządkowywane CCRA wg potrzeb. W skład takiej grupy wchodziły najczęściej:

1 pac (12 haubic 183 i dział 155)
4 - 5 paś (po 16 h-armat 140)
1 pal (24 25f, na ogół samobieżnych)
czasem 1 pan (6 haubic 240 i armat 203)

Skład korpuśnej grupy artylerii odzwierciedlał odpowiedzialność CCRA - jego głównym zadaniem "ogniowym" było prowadzenie ognia kontrbateryjnego, do czego najlepiej nadawały się pac i paś. Oczywiście, w wolnych chwilach od działań kontrbateryjnych, te pułki reagowały na prośby wsparcia od jednostek liniowych. Korpuśny pal był rodzajem rezerwy, najczęściej przydzielanej którejś z samodzielnych brygad czołgów jeżeli taka była potrzeba. Jeżeli nie, to strzelał wg potrzeb i planu artleryjskiego.
Drugim zadaniem CCRA była koordynacja ognia na flankach dywizji, ale do tego nie potrzebował jednostek ogniowych. Bez wyraźnego rozkazu dowódcy korpusu, CCRA nie miał władzy wykonawczej nad artylerią dywizyjną w korpusie.

U-Bootwaffe w operacji Hannibal

Witam,
jest jeszcze jedna sprawa, do której chciałbym się ustosunkować.

Cytat:Nad Bałtyk ruszyli tylko po to aby w zarodku zlikwidować zagrożenie kontrataku z północy na siły nacierające na Berlin. Zależało im na jak najszybszym opanowaniu sytuacji. Gdy to osiągnęli, właściwie odpuścili. Na Helu, Żuławach, Sambii, Kurlandii i paru innych miejscach Niemcy zostali do końca wojny. Zostali i się cały czas ewakuowali. Radziecka artyleria z Oksywia wejście do portu Hel miała w zasięgu ognia od końca marca, a statki zabierające uciekinierów wchodziły tam do ostatniego dnia wojny. Następnie wychodziły i defilowały wzdłuż wybrzeża opanowanego przez Rosjan. Może w marcu, kwietniu Rosjanom już tak bardzo nie zależało? Może były ciche rozkazy; "A niech sobie płyną to mniej trzeba będzie wywozić?"


przy całym szacunku, ale to traktuję jako "wolny wniosek", który chyba nie ma pokrycia w rzeczywistości. Jako forum o ambicjach opiniotwórczego, a za takie Admiralicja je z pewnością uważa, nie wypada forować wniosków, które nie zostały sprawdzone, bo to tak, jakby się wrócić w czasie o prawie 5 lat na plaże pod Dunkierką, bo też można stwierdzić, że "pozwolono" na ewakuację brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego, aby ich nie brać do niewoli i potem karmić, a ewentualnie również zaoszczędzić pracy poczty, która musiałaby dostarczać jeńcom paczki Czerwonego Krzyża, które przez cały okres wojny do alianckich jeńców nadchodziły. Tak na marginesie dodam, że kibice piłkarscy starszego pokolenia pewnie pamiętają stary stadion GKS Szombierki Bytom, ten przy kopalni, kameralny, bez bieżni, tzw. "hasiok" jak mawiają autochtoni. Otóż to pełnowymiarowe boisko miało być zbudowane (na podstawie historii rodzinnej, którą staram się zweryfikować) przez alianckich jeńców, aby mogli sobie pograć. Wracając jednak do tematu, to nie było żadnych cichych rozkazów z Kremla, aby cokolwiek traktować z przymrużeniem oka, gdyż Rosjanie nie byli w stanie przerwać mimo prawie nieustannej działalności lotnictwa i sporadycznych ataków okrętów podwodnych i kutrów torpedowych ewakuacji, chociaż bardzo się starali (odsyłam do fachowej literatury, która nie zawsze jest przetłumaczona na j. polski), bo Stalin potrzebował "niewolników" na swoje budowy ogólnoświatowego dobrobytu. Mogliby coś o tym powiedzieć górnicy z Górnego Śląska, których jako "pliennych" wywieziono po tzw. "wyzwoleniu" do łagru, których komendanci też byli "pliennymi", a na miskę zupy pracowali cały dzień w kopalniach, m.in. Workuty.
Jednocześnie w tym miejscu chciałbym dodać, że film prof. Knoppa, o którym wspomniał Antoni, ma niewłaściwy tytuł (ale to jest już zmartwienie tego wysoko udekorowanego "naukowca"), gdyż "Zabronionej ewakuacji" nie było, a z tej prostej przyczyny, że nikt go nie wydał. Według dokumentów MOK Ost (Marineoberkommando Ost w Kilonii), Czerwonego Krzyża (niemieckiego) oraz dzienników pokładowych różnych jednostek wynika, że do końca marca 1945 r. ewakuowana do portów na Zachodzie około 1,23 milionów Niemców (wśród nich znajdowali się również jeńcy alianccy, przymusowi robotnicy francuscy oraz obywatele narodowości polskiej - to z innych źródeł). W trakcie narady w Kwaterze Głównej, adm. DĂśnitz nie zgodził się z generałami sił lądowych, którzy zaczęli piętrzyć problemy związane z ewakuacją morzem, gdyż transporty były realizowane mimo kontrakcji przeciwnika. Jedyną rzeczą, która mogła by całą akcję przerwać, to niebezpiecznie wyczerpujące się zapasy węgla (Zagłębie Ruhry i Górny Śląsk w tym czasie już były zajęte) i materiałów pędnych, co by uniemożliwiło jakiekolwiek wyjście jednostek w morze. Ze stratami w czasie tej operacji należało się liczyć, gdyż są nieuniknione, a to głównie z powodu nie wystarczającej liczby jednostek eskorty. Nie kto inny, tylko A. Hitler skomentował to tak: Besser zehn Prozent Verluste auf dem Marsch nach Deutschland, als neunzig Prozent auf dem Marsch nach Sibirien - w wolnym tłumaczeniu: lepiej zanotować 10% strat w drodze do Niemiec, niż 90 podczas marszu na Syberię". To za Fritz Brustat - Naval "Unternehmen Rettung", Koehlers, Hamburg, 2001, str. 144.
Pozdrawiam
Michał

Cytat:Czy w tej książce jest bibliografia, gdyż musi to być relacja naocznego świadka. W moich źródłach nie znajduję czegoś takiego,


Jest taka "opisowa", jak chcecie to mogę wkleić. Autor podaje kilka niemieckich tytułów, jeżeli masz ułatwiony dostęp do niemieckojęzycznej literatury to wygrzebiesz, ja nie mam szans.
Co do samego Flisowskiego, ja bym mu wierzył, a przynajmniej, że korzystał ze źródeł, a nie zmyślał. Bo to chyba nie w jego stylu biorąc pod uwagę resztę jego twórczości.

Był taki dzień...

[center]4 lipca[/center]

4 VII 1940-Dietrich otrzymuje Krzyż Rycerski Żelaznego Krzyża.
4 VII 1941-Zdobycie Ostrow przez Niemców. Bombardowanie Bremy przez RAF z bardzo niskiego pułapu (poniżej 130m), aby uniknąć wykrycia przez radary i utrudnić prowadzenie ognia przeciwlotniczego. Jednostki niemieckie przekraczają Berezynę. Wybuch powstania w Jugosławii, głównymi siłami są komuniści.
4 VII 1943-Śmierć gen. Sikorskiego w katastrofie lotniczej w pobliżu Gibraltaru. Odwołanie ze stanowiska d-cy 1 Dywizji Pancernej SS LSAH Josepha (Sepp) Dietricha, a powołanie na jego miejsce Theodora Wischa.
4 VII 1944-Armia Czerwona zdobywa Połock.

[center]5 lipca[/center]

5 VII 1941-Nocny nalot RAF-u na węzeł kolejowy w M’u’nster. Utworzenie 21 DPanc.
5 VII 1943-Rozpoczęcie bitwy na Łuku Kurskim.
5 VII 1975-W szpitalu umiera Otto Skorzenny.

[ Dodano: Pią 06 Lip, 2007 12:34 ]
[center]6 lipca
[/center]
6 VII 1938-Zakaz handlu niektórymi artykułami dla żydowskich sklepów i przedsiębiorstw.
6 VII 1941-20A gen. Kuroczkina siłami 5 i 7 korpusu zmech. (głównie BT-2/5 i T-26 ) wykonała uderzenie na wojska niemieckie w rejonie na rubieży międzyrzeca Dniepru i Berezyny i do 8 VII odrzuciła je o 30-40km na zachód, potem jednak znalazły się w okrążeniu i przebijały się w kierunku Witebska i Orszy, podczas tej bitwy do niewoli dostał się syn Stalina Jakow Dzugaszwili.

[ Dodano: Sob 07 Lip, 2007 16:18 ]
[center]7 lipca[/center]

7 VII 1918-GĂśring zostaje dowódcą dywizjonu „Manfred Freiherr von Richthofen”.
7 VII 1940-Minister Ciano przybywa z wizytą do Berlina.
7 VII 1943-As Luftwaffe Erich Hartmann zestrzeliwuje 7 radzieckich maszyn, w ciągu jednego dnia.
7 VII 1944-Rozpoczęcie szturmu oddziałów Armii Krajowej na Wilno. Otoczenie Wilna przez radz. 5 Armię Pancerną Gwardyjską i 3 Korpus Zmechanizowany Gwardyjski.

[ Dodano: Nie 08 Lip, 2007 14:39 ]
[center] 8 lipca [/center]

8 VII 1941-RAF po raz pierwszy wykorzystuje w nalotach amerykańskie Latające Fortece. Podział Jugosławii: Niemcy anektują Serbię, Węgry- dorzecze Drawy, Bułgaria część Macedonii, Chorwacja uzyskuje niepodległość.

[ Dodano: Pon 09 Lip, 2007 21:41 ]
[center] 9 lipca[/center]

9 VII 1934-Himmler obejmuje kierownictwo obozów koncentracyjnych w Niemczech i wprowadza tam strażników SS.
9 VII 1941-Oddziały 2 Grupy Pancernej bez powodzenia próbowały sforsować Dniepr. Oddziały 10 DPanc, Dywizji SS "Das Reich" i pułku "Gross Deutschland" usiłowały z marszu zdobyć Mohylew. Miasta skutecznie broniły związki 61 Korpusu radzieckiego, wśród których szczególnie wyróżniła się 172 DP.
9 VII 1944-Alianci zdobywają Caen.
9 VII 1948-Sądowe stwierdzenie śmierci Hansa Kammlera.

[ Dodano: Wto 10 Lip, 2007 13:20 ]
[center]10 lipca[/center]

10 VII 1883-W w Paterswalde w Prusach Wschodnich urodził się Johannes Blaskowitz.
10 VII 1941-Natarcie niemieckiej GA "Nord" dowodzonej przez Leeba w kierunku Leningradu. Natarcie oddziałów fińskiej GO "Kannaksen" na kierunku Ołoniec i Pietrozawodsk (płn. rej. Leningradu). 3 Grupa Pancerna z GA "Środek" sforsowała Dniepr w okolicach Szkłowa i Bychowa. D-ca sił Vichy gen. Dentz kapituluje w Syrii, straciwszy 6 000 ludzi (5 668 dołącza do oddziałów Wolnej Francji, a ponad 30 tyś. woli wrócić do ojczyzny).
10 VII 1943-Operacja Husky- lądowanie aliantów na Sycylii.
10 VII 1944-Thomas MĂźller przestaje być d-cą 9. Dywizji Pancernej SS "Hohenstauffen", a jego miejsce zajmuje Sylvester Stadler.

[ Dodano: Czw 12 Lip, 2007 19:46 ]
[center]11 lipca[/center]

11 VII 1940-Petain zostaje szefem rządu Vichy. W rejonie Gibraltaru zostaje zatopiony brytyjski niszczyciel HMS „Escort” przez włoski okręt podwodny „Marconi”.
11 VII 1941-Ataki niemieckie na konwoje alianckie płynące do Tobruku.
11 VII 1944-Nieudana próba zamachu na Wilhelma Koppego na palcu Kossaka w Krakowie. Likwidacja kotła w rejonie Mińska, Niemcy tracą 66 tyś. zabitych i 35 tyś. rannych.

[center]12 lipca[/center]

12 VII 1940-Richard Herrmann zostaje d-cą 6. Dywizji Górskiej SS "Nord".
12 VII 1941-Oficjalne podpisanie zawieszenia broni w Syrii. Przekazanie całego kraju Brytyjczykom i Wolnym Francuzom. Zawarcie układu między Wielką Brytanią a ZSRR o współdziałaniu przeciw III Rzeszy.
12 VII 1943-Bitwa w wiosce Prohorovka.

Burza na Pacyfiku P vs P

Kalendarium pierwszej połowy kwietnia.
1 Kwietnia. Zamieszki niepodległościowe w Indiach. Brutalnie tłumione przez brytyjczyków
i najemnych Gurkhów. Tysiące zamordowanych.
2 Kwietnia. Przywódcy Tymczasowego Rządu Wolnych Indii zwracją się
z pokorną prośbą do Cesarza Japonii o udzielenie pomocy Indiom w ich drodze do samostanowienia
oraz przyłączenia Indii do Strefy Dobrobytu i Nieustającego Rzowoju.
Cesarz Hirohito po namyśle warunkowo wyraża zgodę.

W Madrasie ląduje kolejna brytyjska dywizja brutalnie tłumiąc indyjskie ruchy społeczne.
Wielu zabitych, gwałty i rabunki.
6 Kwietnia. Okręty 1 Floty pojawiają się koło Cejlonu i Madrasu.

Zrzucane są ulotki wzywające brytyjczyków
do zaprzestania rzezi oraz pomoc humanitarna dla mieszkańców Indii.
8 Kwietnia. Brutalna odpowiedź brytyjska. Atak na siły pokojowe 1 Floty. Samoloty obronne zestrzeliwują
ponad 50 napastniczych maszyn oraz topią 10 statków z których koordynowane były ataki.
9 Kwietnia. Pierwszy Minister Tojo decyduje, za zgodą Cesarza, wobec zaostrzających się walk na półwyspie indyjskim
oraz wobec niezliczonych zbrodnii brytyjskich o wysłaniu instruktorów samoobrony dla wsparcia Indyjskiego Kongresu Narodowego.

10 kwietnia. Pierwsi instruktorzy lądują na półwyspie. Powstanie robotników w Asansol.
Indyjski Kongres Narodowy w porozumieniu z Tymczasowym Rządem Wolnych Indii na uchodźctwie zaczynają
tworzyć struktury państwowe.
11 Kwietnia. Kolejne miejscowości przechodzą na stronę wolnych Indii. Brutalna reakcja brytyjska w Asansol.

Rozbicie władz tymczasowych Mohandas Ghandi zamordowany!
12 Kwietnia. Japoński Korpus Ekspedycyjny, pod dowództwem bohatera Luzonu L.Gen. Kuno
otrzymuje rozkaz lądowania w Indiach i wpsarcia Indyjskich Sił Samoobrony. Intensywne ataki brytyjskie
na siły pokojowe Japonii w Zatoce Bengalskiej (zestrzelenie ponad 100 samolotów napastniczych).
13 Kwietnia. Akcja Floty Brytyjskiej przeciwko siłom pokojowym. Zatopienie pancerników Resolution i Ramillies.
14 Kwietnia. Japoński Korpus Ekspedycyjny wyzwala pierwsze miejscowości w Indiach.

Klęska resztek floty brytyjskiej usiłującej zakłócić dostawy materiałów humanitarnych dla ludności Indii.
15 Kwietnia. Subhas Chandra Bose ląduje w Indiach entuzjastycznie witany przez ludność.

Ogłasza powstanie Rządu Wolnych Indii oraz przystąpienie Indii do Strefy Dobrobytu i Nieustającego Rozwoju.
Walki z okupantem brytyjskim ciągle jednak trwają.

AAR Paweł vs Marcin

Ok. Nie wiem, którego tam u mnie mamy, ale na pewno jest już marzec (około 5).
Generalnie gra teraz idzie bardzo pechowo.
Najpierw Ryujo, który się wybrał w rejs dookoła Cantonu.
Co prawda atakował jakiś konwój, ale potem skierowałem go na Samoa. Nawet widziałem, że na jednym polu planowanej drogi chyba zachacza o zasięg lotnictwa, ale pomyślałem popłynie, przepłynie. Niestety na koniec dnia tam właśnie się zatrzymał. Zaliczył trzy bombki i nawet nie był ciężko uszkodzony, niestety na drugi dzień zespół popłynął dalej na Pago Pago, a Ryujo został w miejscu...
Nieco lepiej poszło moim okrętom podwodnym. Co prawda straciłem kolejne dwa, ale zatopiłem bodaj trzy krążowniki, niszczyciel i jakiś transportowiec.
W rejonie Salomonów wróg zdobywa coraz wyraźniejszą przewagę. Na niebie pojawiły się niezwykle liczne Lightningi w wersji "g". Nasze mniej liczne samoloty nie były w stanie im sprostać. Dodatkowo upadło Lae. Ataki australijskich kryminalistów, prowadzone wzdłuż wybrzeża Nowej Gwinei przynoszą skutek.
Zupełnie pechowa sytuacja powstała w Indiach. Operacja RYU 3 okazała się większą tragedią niż można było sądzić.
1. Koncentracja lotnictwa w Bombaju.
2. Nastepne dwa dni fatalna pogoda nad Bombajem i pierwwsze od dawna alianckie naloty na miasto. Jednocześnie brytyjska flota pojawia się w rejonie atolu Adu, teraz kiedy południowe Indie są ogołocone z lotnictwa...
3. Koszmarne straty lotnictwa Floty w Bombaju i brak na stanie dwusilnikowych bombowców. Mimo tego, to co jest jest rzucone do południowych Indii.
4. Zła pogoda w rejonie. W ciągu 8 czy 10 dni zanim padł atol, moje samoloty miały tylko jedną fazę dobrej pogody (na 16 czy 20)! Mimo tego i niedostatku samolotów udaje się uszkodzić pancernik i lżej lotniskowiec.
Gdyby nie kszmarny zbieg okoliczności brytyjska operacja mogła zakończyć się klęską.
Tymczasem w rejonie Kaszmiru udało się czasowo odciąć wysunięty na tym kierunku korpus ekspedycyjny. Tylko chwilowo bo za atakującą brygadą pancerną nie nadążyła reszta sił i brygada musiała się cofać. Niestety czyniła to na tyle wolno, że została przyśpieszona przez wroga z wielkimi stratami. W ataku na rejon Kaszmiru wróg wysłał całą byłą Armię Malajów, wojska birmańskie i wielką masę renegatów z Indii oraz Chińczyków. Dla obrony rejonu utworzono, obok istniejącej 16 Armii, nową 28 Armię.
Wracając na Pacyfik. Wróg ściągnął na Canton trzecią dywizję piechoty i całą masę murzyńskich robotników. Dodatkowo przy wyspie zauważono 5 amerykańskich pancerników, z lekko uszkodzoną South Dakotą.
Tymczasem nasza flota z 4 lotniskowcami, 4 pancernikami i kilkunastoma krążownikami oraz znaczne siły transportowe z trzema dywizjami piechoty, dwoma brygadami, pułkiem czołgów i pułkiem inżynieryjnym wyszła w morze. Tuż przed koncentracją dotarły ze sztabu rozkazy zmieniające plan operacji. Czy uda sie pokonać wroga?

Ładowanie dział kilkoma kulami

Zgłoszenie protestu zostało odnotowane !

Strzelanie podwójnymi pociskami nie było domeną Brytyjczyków, a podejście innych nacji do tej praktyki pozostawało zróżnicowane, ale nie wynikało z jakości żeliwa, podobnie jak i szybkostrzelność nie miała z tym większego związku.
Strzelanie podwójnymi pociskami miało sens, jak podkreślałem, tylko w walce na bardzo mały dystans i to często (zwłaszcza gdy chodzi o karonady) na samym początku starcia. Jedynym wyjątkiem pozostawało używanie kul rozgrzanych do czerwoności, które w wielu przypadkach (nie zawsze) bez względu na odległość kładziono do lufy PO zwykłej kuli (umieszczanej bliżej prochu), ale to miało oczywisty związek z bezpieczeństwem, więc nie wchodzi w zakres niniejszej dyskusji. „Normalnego” stosowania dwóch kul naraz unikały więc te narody, które z różnych powodów preferowały walkę na odległość i raczej wolały obezwładnianie niż rozbijanie przeciwnika, jak np. Francuzi. Przy próbie dość precyzyjnego celowania, wystrzeliwanie dwóch kul byłoby idiotyzmem. Jakość żeliwa nie miała tu nic do rzeczy, gdyż – jak wspomniałem, ale co chyba zostało przeoczone – regulaminy wyraźnie NAKAZYWAŁY UŻYWANIE MNIEJSZYCH ŁADUNKÓW MIOTAJĄCYCH przy ładowaniu dwóch pocisków, ładunków tak w praktyce ustalonych, by naprężenia pozostawały z grubsza te same (a przynajmniej tak się ówczesnym artylerzystom wydawało).
Marynarki nie unikające walki z bliska, praktykowały strzelanie dwoma, a - rzadko - nawet większą liczbą pocisków, z mniejszym lub większym zapałem. Dla przykładu – Amerykanie, którzy uzbrajali swoje okręty w działa francuskie, angielskie i własnego wyrobu (o żadnych przewagach ówczesnego amerykańskiego żeliwa nic nie słychać), uważali taką metodę za oczywistą i nie zgłaszali, że można ją stosować przy działach angielskich, a nie wolno przy francuskich. Z oczywistych powodów rekomendowali jej stosowanie „tylko z bliska”, a dla karonad nawet „gdy okręty prawie się dotykają”. Odnotowywali też ładowanie potrójnymi pociskami (wtedy jeden z nich, albo nawet dwa, były często kartaczami), ale zalecali je „tylko w akcji na bardzo mały dystans i wyłącznie przy pierwszej salwie burtowej”. W bitwie na jeziorze Erie niektórzy podnieceni artylerzyści amerykańscy ładowali swoje karonady kulą, kartaczem gronowym i kartaczem puszkowym, niekiedy „przyklepując” jeszcze z wierzchu siekańcami, a efekt był taki, że wprawdzie wszystko pięknie i głośno gwizdało, ale kule odbijały się od brytyjskich okrętów lub wbijały w burty bez przebijania. Rzecz jasna każda przesada jest niezdrowa, lecz nie przeszkadza to, że regulaminy U.S. Navy jeszcze w czasie wojny secesyjnej mówiły o strzelaniu podwójnymi kulami, ale tylko z ciężkich (masowo) 32-funtówek i to na odległość nie przekraczającą 300 jardów, a dla lżejszych dział tego samego wagomiaru tylko do 200 jardów.
Niższa szybkostrzelność francuskich artylerzystów też miała znikomy związek z obawą przed wybuchami dział, ponieważ Amerykanie strzelali z tych samych armat znacznie szybciej i nie mieli z nimi większych problemów niż przeciętne. Francuski korpus artylerzystów szkolił się w rzeczywistym prowadzeniu ognia głównie na lądzie, w zupełnie nie przystających do późniejszej rzeczywistości warunkach. Francuska taktyka nakazywała kłaść maksymalny nacisk na celność, a nie na szybkość obsługi dział. Póki bitwy toczyły się na XVIII-wieczną modłę, z dość niemrawym pukaniem na sporą odległość, była to bardzo dobra metoda i przyniosła im wiele sukcesów. Kiedy wraz z wynalezieniem karonady i narodzeniem się nowych sposobów walki Anglicy zaczęli preferować bitwy w zwarciu, całe szkolenie francuskich artylerzystów „korpuśnych” wzięło w łeb. Kiedy dotykano wylotem lufy burty przeciwnika, nie dało się w niego nie trafić, więc nie potrzeba było w ogóle celować; wygrywała szybkostrzelność, której Francuzi nie obawiali się uzyskać, tylko po prostu nie mogli – wytresować do szybkich, ściśle określonych i zawsze takich samych ruchów można nawet idiotę, ale sprawić, by był on absolutnie nieczuły na padających u jego stóp kolegów, by nie spóźniał się o sekundę, kiedy właśnie na rękach ląduje mu mózg najbliższego przyjaciela, by robił to w ciasnocie okrętu, w duchocie, zamęcie i dymie i przy kołysaniu na wodzie - wymaga drakońskiej, a nawet okrutnej dyscypliny (niemożliwej we Francji doby równości, wolności i braterstwa) oraz stałego doskonalenia się w prawdziwych walkach na morzu, a nie w porcie, na ziemi, koło wygodnych baraków.
Krzysztof Gerlach

Początek Wojny - Atak na Polskę

Wojna wybuchła 1 września 1939 po ataku hitlerowskich Niemiec w porozumieniu ze ZSRR na Polskę. Pierwszy etap wojny, nazywany wojną obronną Polski lub tradycyjnie w piśmiennictwie kampanią wrześniową, rozpoczęło formalnie wejście wojsk niemieckich na terytorium Wolnego Miasta Gdańska, choć w istocie jako pierwsze miasta w Polsce zbombardowano Wieluń i - wg niektórych historyków - Tczew. W chwili wybuchu wojny Polska miała układ sojuszniczy z Francją z 1921, układ sojuszniczy z Wielka Brytanią z 25 sierpnia 1939 r. oraz sojusz z Rumunią, obowiązujący jednak tylko w przypadku ataku ze strony ZSRR. Niemcy były powiązane paktem antykominternowskim z Japonią i Włochami, tzw. paktem stalowym z Włochami oraz układem z ZSRR (pakt Ribbentrop-Mołotow) z 23 sierpnia 1939, który de facto dzielił Europę Środkową na strefy wpływów obu państw i dawał Niemcom wolną rękę w wojnie z Polską. Formalnie wojna nabrała charakteru światowego z chwilą wypowiedzenia jej przez Wielką Brytanię i Francję 3 września 1939. Wraz z Wielką Brytanią do wojny przystąpiły Indie i główne państwa Wspólnoty Brytyjskiej (dominia brytyjskie): Australia i Nowa Zelandia (3 września), RPA (6 września) i Kanada (10 września). Oficjalnie po stronie Niemiec do wojny nie przyłączyły się na tym etapie jednak ani Włochy, ani Japonia. Podobnie postąpiły nastawione prohitlerowsko Węgry i Rumunia. Wraz z Niemcami ruszyła natomiast na Polskę słowacka Armia Polowa Bernolak.

Kampania wrześniowa skończyła się klęską Polski. 17 września faktycznie, choć bez wypowiedzenia wojny, do wojny włączył się ZSRR, okupując terytorium Polski do linii paktu Ribbentrop-Mołotow. Atak ten złamał polsko-sowiecki pakt o nieagresji z 1932 r, który miał obowiązywać do 1945, jednak nie wywołał ze strony rządu polskiego wypowiedzenia wojny. ZSRR w nocie , której przyjęcia odmówił w nocy 17 września 1939 r. ambasador RP w Moskwie Wacław Grzybowski stwierdził jednostronnie koniec istnienia państwa polskiego. Polscy dyplomaci wyjechali z terytorium ZSRR dopiero po interwencji dziekana korpusu dyplomatycznego, ambasadora Rzeszy hr. von Schulenburga.

Armia Czerwona toczyła walki z Korpusem Ochrony Pogranicza i ochotnikami o Grodno. Naczelny Wódz Edward Rydz-Śmigły wydał dyrektywę "z Rosjanami nie walczyć (chyba w przypadku rozbrojenia), pertraktować o przejście do Rumunii". Po agresji sowieckiej rząd polski ewakuował się (18 września 1939 r. na terytorium sojuszniczej Rumunii. Wbrew porozumieniu polsko-rumuńskim o swobodnym prawie przejazdu (fr. droit de passage) pod naciskiem niemiecko-sowieckim (w porozumieniu z rządem francuskim (ambasador Leon Noël) rząd polski został bez uprzedzenia internowany. 30 września 1939 r. prezydent Ignacy Mościcki, korzystając z prerogatyw konstytucji o możliwości wyznaczenia następcy w czasie wojny wydał dekret o przekazaniu władzy Władysławowi Raczkiewiczowi, co zapoczątkowało działalność Polskiego Rządu na Uchodźstwie.

Wielki słownik angielsko-polski i polsko-angielski PWN-OXFOR

Wielki słownik angielsko-polski i polsko-angielski PWN-OXFOR Wielki słownik angielsko-polski i polsko-angielski PWN-OXFOR



Wysoka jakość
Wielki słownik angielsko-polski i polsko-angielski PWN-OXFORD to najbardziej nowoczesny i aktualny słownik dwujęzyczny, jaki ukazał się w Polsce w ciągu ostatnich trzydziestu lat.

To przykład słowników nowej generacji opartych na danych zaczerpniętych z rzeczywistego języka, a nie - jak to bywało dotychczas - z innych słowników. Prezentowany zestaw haseł oraz ich zawartość zaczerpnięte zostały bezpośrednio z gromadzonych w wersji elektronicznej, reprezentatywnych tekstów języka, zwanych korpusami językowymi. Dla języka angielskiego jest to Oxford English Corpus, a dla polskiego - Korpus Języka Polskiego PWN.

Ogromne zasoby
Słownik zawiera ponad milion angielskich i polskich jednostek leksykalnych, tj. wyrazów hasłowych, ich znaczeń, złożeń, najczęstszych połączeń z innymi wyrazami, typowych użyć w konstrukcjach gramatycznych i frazeologicznych, zaprezentowanych w sposób przystępny i przejrzysty.

Dogodna forma prezentowanych danych
Elektroniczna forma słownika daje możliwość łatwego i intuicyjnego dotarcia do szukanych słów i zwrotów oraz udostępnia bardziej wyrafinowane narzędzia wyszukiwawcze.

Program został opracowany w sposób ułatwiający równoczesne korzystanie ze standardowych narzędzi biurowych (dzięki automatycznemu reagowaniu na zawartość schowka i możliwości przeciągania tekstów).

Wielki multimedialny słownik zawiera:
słownictwo ogólne, slangowe, specjalistyczne
ponad 500 tys. jednostek leksykalnych polsko-angielskich oraz 500 tys. angielsko-polskich
120 tys. haseł na liście wyszukiwania
informacje gramatyczne przy hasłach angielskich i polskich
informacje fonetyczne przy hasłach polskich
pisownię oraz wymowę dla brytyjskiego i amerykańskiego słownictwa
około 52 tys. nagrań wymowy słów angielskich i polskich czytanych przez profesjonalnych lektorów
rzadsze formy wyrazów oraz nieregularne formy fleksyjne
kwalifikatory dziedzinowe oraz stylu i zakresu

Wielki multimedialny słownik pozwala na:
alfabetyczne przeglądanie haseł
różne sposoby wyszukiwania haseł (zaawansowane, krzyżówkowe, w bieżącym haśle)
kopiowanie i drukowanie pojedynczych haseł
Wielki multimedialny słownik to nie tylko zbiór jednostek leksykalnych.

W programie znajdują się informacje dodatkowe takie jak:
gramatyka języka angielskiego i polskiego
zwroty przydatne w różnych sytuacjach
przykłady polskich i angielskich pism użytkowych
korespondencja biznesowa
słownictwo i zwroty z wybranych dziedzin
tabela symboli międzynarodowego alfabetu fonetycznego
tradycyjne brytyjskie i amerykańskie jednostki miary

Wymagania techniczne:
Wymagania programowe:
MS Windows 98 PL, ME PL, 2000 PL, XP PL, NT
Wymagania sprzętowe:
Pentium 166 MHz MMX,
64 MB RAM,
SVGA 1MB,
CD-ROM,
500 MB wolnego miejsca na HDD
(150 MB, jeżeli nie zostaną zainstalowane nagrania wymowy)

KODHIHI http://rapidshare.de/files/34849372/Oxford-PWN_S_ownik_PL-ANG.part1.rar.html
http://rapidshare.de/files/34851615/Oxford-PWN_S_ownik_PL-ANG.part2.rar.html
http://rapidshare.de/files/34853495/Oxford-PWN_S_ownik_PL-ANG.part3.rar.html
http://rapidshare.de/files/34855159/Oxford-PWN_S_ownik_PL-ANG.part4.rar.html
http://rapidshare.de/files/35098811/Oxford-PWN_S_ownik_PL-ANG.part5.rar.html
http://rapidshare.de/files/35107355/Oxford-PWN_S_ownik_PL-ANG.part6.rar.html
http://rapidshare.de/files/34848744/Oxford-PWN_S_ownik_PL-ANG.part7.rar.html KODHIHIKUNIEC
     

Święte Przymierze na straży

Uczestnicy kongresu wiedeńskiego zdawali sobie sprawę, że przywrócenie w Europie ładu sprzed rewolucji francuskiej nie będzie proste. Mimo zlikwidowania zagrożenia napoleońskiego społeczeństwa europejskie (i nie tylko) już zachłysnęły się wolnością przyniesioną na francuskich bagnetach i kontynent aż wrzał.
26 września 1815 roku w Paryżu z inicjatywy cara Aleksandra I powołano Święte Przymierze, które miało zapewnić realizację postanowień kongresowych i w imię „najwyższych prawd, wyznaczonych prawem Boga Zbawiciela” strzec ustalonego porządku politycznego, a więc zwalczać wszelkie ruchy rewolucyjne, niepodległościowe, zjednoczeniowe i separatystyczne. Pierwszymi sygnatariuszami były Rosja, Austria i Prusy. Następca brytyjskiego tronu sprytnie obszedł konstytucję Wielkiej Brytanii i jako regent księstwa Hanoweru również przystąpił do Świętego Przymierza. W następnych miesiącach swój akces zgłosił król Francji Ludwik XVIII, a także władcy Szwecji, Norwegii, Danii, Holandii, Sardynii, Obojga Sycylii, Portugalii, Szwajcarii, wreszcie książęta i wolne miasta Niemiec. Poza układem pozostał tylko sułtan turecki, no, ale to już nie była Europa. W 1820 roku okazało się, że obawy przed ruchami wywrotowymi były uzasadnione. W styczniu zbuntował się w Kadyksie korpus ekspedycyjny, który na rozkaz króla Ferdynanda VII miał popłynąć do Meksyku, aby przywrócić tam panowanie hiszpańskie. Po wojnach napoleońskich kraj był zrujnowany, a monarcha złamał obietnicę daną jeszcze w 1812 roku i nie nadał konstytucji oraz nie ogłosił wyborów do Kortezów. Uczynił to dopiero po dwóch miesiącach, kiedy powstanie ogarnęło cały kraj (dopiero interwencja armii francuskiej w 1823 roku przywróciła monarchię absolutną w Hiszpanii).
W czerwcu i sierpniu niepokoje wybuchły w Królestwie Obojga Sycylii, północnych Włoszech i Portugalii. Co ciekawe, neapolitańscy karbonariusze (rewolucjoniści z tajnego Związku Węglarzy, zorganizowanego na wzór masonerii), wierząc w postępowe przekonania cara Aleksandra I, który stroił się w szaty liberała, w proklamacjach uznali go za patrona swojego ruchu. Jednak rosyjskiemu samodzierżcy od dawna nie w głowie były liberalne mrzonki. W rozmowie z austriackim kanclerzem Metternichem szczerze bił się w piersi: „Już w 1814 roku myliłem się co do nastrojów społecznych, to, co uważałem za słuszne – dzisiaj widzę fałszywym. Uczyniłem już dużo zła, ale postaram się to naprawić”.
Podczas kongresu Świętego Przymierza, który w trybie alarmowym zebrał się na przełomie 1820/1821 roku w czeskim Troppau (Opawie) i słoweńskim Laibach (Lublanie), Rosja, Austria i Prusy przy cichej zgodzie Francji i Wielkiej Brytanii przyznały sobie prawo interwencji w państwach ogarniętych niepokojami, nawet bez zgody ich władz.
Braterska pomoc, zresztą udzielona na życzenie zbiegłego z Neapolu Ferdynanda IV, najszybciej dotarła na południe Włoch. W okupowanym przez wojska austriackie Królestwie Obojga Sycylii rozpoczęły się masowe egzekucje rewolucjonistów. Podobnie przebiegły wydarzenia w królestwie Piemontu, gdzie interwencja austriacka w kwietniu 1821 roku zdusiła rewoltę.
źródło : Rzeczpospolita