Cytat:| Zaczac prosze od rozdzialu o Polsce piora prof. Andrzeja Paczkowskiego
| w funamentalnej "Czarnej ksiedze komunizmu".
ALe ja nie pytam o to, co jest w książkach. To czytałam. Chodzi mi o
osobiste spojrzenie dziennikarzy z tamtego czasu. Jak oni osobiście to
odczuli, jak doświadczyli i co pamiętają?
A do nie których pozycji pewnie sięgnę... Zwłaszcza, że na wiosnę będę
pisała pracę magisterską o tym, jak dziennikarze polskich dzienników
manipulują opinią publiczną...
to prosze nie zapomniec ze ,,komusie" dawaly 9, 10, a w porywach 11%
interest rate (chwilowo zaponialem jak to jest po polsku) na kontach
dolarowo bonowych w Banku PKO SA. Ze gówniane 3650 USD na tym wlasnie
koncie pozwalalo na zysk wyrazany dolarem dziennie czystego zysku ze
smiesznego dzis kapitalu co sie w prosty sposób przekladalo na godne zycie,
gdyz dolar dziennie czyli 105 do 120 PLZ za jeden USD dziennie to byla
srednia przychodu z
pracy najemnej. Prosze nie zapomniec o cenie piwa 3.60
i takiejz tanich papierosów, kawy 6.20 i smietany, ceny biletu 30% dla
mlodziezy do kina -8 12 zl, taksówki 10 zl, 50% znizki na kolej i samolot.
ceny metra2 = 200 USD za mieszkanie w PKO SA. I tego ze wypracowana
niepismienna 50 -letnie baba z podhala wyslana do krewnych w Chicago,
gdzie sprzatala sracze, mogla w 3 miesiace przyslac 1000 USD za które jej
krewni stawiali stan surowy domu, który wykanczano ,,ze s'wagrem" w
dziesiec nastepnych lat tzw. systemem gospodarczym. Tego ze Ruski lecac
przez Polske w dobie Pierjestrojki szal z zazdrosci widzac miliony
wiesniackich domków typu bunkier-kostka, podczas kiedy oni skutecznie
zabili milosc swego pospólstwa do ziemi i nie moglo pomóc juz nawet darmowe
rozdawnictwo krów, bo siedem pokolen ruskich odwyklo od
pracy na roli, a w
PL wiesniak produkowal co chcial na prawdziwie
wolnym rynku,
wolnym przez
absurdalnie zawyzony kurs dolara od jakiejkolwiek konkurencji zewnetrznej,
ze jedna szklarnia generowala zysk pozwalajacy na wybudowanie drugiej
szklarni w nast. sezonie wegetacyjnym. Ze gielda samochodowa byla
barometrem gospodarki, gdzie samochód uzywany nalezalo sprzedac na jesieni
kiedy chlopstwo sprzedalo ziemniaki. Ze nikt nie zdawal sobie sprawy ze
placi za wode czy telefon, gdzyz jeden impuls byl liczony nawet jak sie
rozmawialo nieskonczona ilosc dób.