Hejka ponownie! :-)
Cytat:Gdyby było pytanie o fizjoterapeutę, podpowiedziałbym
Physiotherapeut, bo tu akurat nie ma sprzeczności między
językami.
Tak, tak - my chyba po prostu nie znamy kontekstu (bo Iza nie podała) i
pewnie moglibyśmy jeszcze długo i namiętnie podawać różne - mniej lub
bardziej zbliżone do oryginału - niemieckie odpowiedniki :-)
A tak z ciekawości: skąd u Ciebie taka kalendarzowa
Cytat:znajomość zaistnienia terminologii? Bo to brzmi jak data
wprowadzenia jakiegoś terminu do urzędowego języka.
Właśnie od 1994 roku współpracuję regularnie z ludźmi z tej właśnie branży
i w ramach tej współpracy zaliczyliśmy tłumaczeniowo (my, bo często do
spółki ze znanym tu Leszkiem K.) pewnie tak ok. setki przeróżnych
niemieckich oraz polskich placówek. "Wałkowaliśmy" wszelkie inne możliwe
formy opieki, pomocy i pracy socjalnej -
osoby starsze, narkomani, chorzy
psychiczne, alkoholicy, uzależnieni od hazardu itd. Natomiast na 99% ANI
RAZU nie słyszałem z ust fachowców niemieckich (austriackich terminów nie
znam) określenia "Rehabilitationspfleger" w odniesieniu do polskiego
rehabilitanta. Nie widziałem też chyba nigdy takiego określenia w
materiałach. To jeszcze oczywiście o niczym nie świadczy, ale moje
podejrzenia nasiliły się po przeguglowaniu tego słowa. Guglątko wypluło mi
TYLKO DWA (!!!) linki, co już zdecydowanie wzbudziło mój niepokój w kwestii
powszechności stosowania tego pojęcia. A co Ty o tym sądzisz?
Cytat:A Pfleger niekoniecznie jest od kupek.
Uczulano mnie po prostu wielokrotnie na różnice między pojęciami
Rehabilitation i Pflege (nawet chyba inne źródła finansowania - odpowiednio
Krankenkasse i Pflegekasse), w związku z czym "Rehabilitationspfleger"
brzmi mi jak "dwa w jednym".
Co nieco zbliżyłem
Cytat:się do tematu jako pan student z Polski harujący na saksach
w szpitalu psychiatrycznym w Wiedniu, a potem w
dawnym wschodnim Berlinie. Po prostu nie ma stanowiska Krankenbruder,
więc Krankenpfleger może być i pielęgniarzem i salowym.
Nie mam takich praktycznych doświadczeń jak Ty. Nie wiem też kiedy, na
jakich zasadach i wg jakich przepisów pracowałeś - dlatego wypowiedziałem
się wyłącznie w kwestii terminologii. A w dzisiejszych niemieckich heimach
rządzi najczęściej brutalna ekonomia: żadna kasa ubezpieczenia
pielęgnacyjnego nie zawrze umowy z daną placówką (albo natychmiast wypowie
istniejącą umowę), jeżeli dowie się, że wysoko opłacany personel
pielęgniarski (Pflegefachkraft) zajmuje się tam np. sprzątaniem korytarza.
W warunkach niemieckich czynnościami niepielęgniarskimi zajmują się
przecież obecnie najczęściej firmy z zewnątrz,
osoby odbywające zastępczą
służbę wojskową, personel pomocniczy lub (rzadko)
wolontariusze. To samo
dotyczy rehabilitacji: jeżeli wyszłoby na jaw, że robi to jakaś
osoba bez
oficjalnych papierów, lokalny urząd nadzoru (Heimaufsicht) wspólnie z
refundującą rehabilitację kasą (chyba Krankenkasse) nałożyłby odpowiednie
sankcje. Trzeba też pamiętać o tym, że w Niemczech to raczej placówki
pielęgnacyjne walczą o pozyskanie mieszkańców, a nie odwrotnie! Strach
przed konkurencją też robi swoje. Wiesz jednak lepiej ode mnie (Ty z
praktyki, ja z relacji), że rzeczywistość nie wygląda tak różowo i zdarzają
się przeróżne dziwne przypadki. :-) Jejkuuuu! Ale się rozgadałem! :-)))
Obyśmy tylko zdrowi byli!
Cytat:| Pozdroofkas cieplas,
bardzo przytane bo wiejas i lejas jak choleras.
faktycznie - pogoda mocno barowa :-)
Pozdro raz jeszcze i chyba pora spaćku,
JS