pc -> Amiga 600 (no HD) - sukces!!!

Cytat:| Nigdy nie slyszales o Jacku Rz.?
A co niby miał słyszeć? Jakimś postrachem się stałem czy co? ;-)



Zarzucil Ci nieznajomosc roznic miedzy poszczegolnymi modelami
Amig, oraz wynikajacych z tego problemow z kompatybilnoscia.

Cytat: "Nigdy nie slyszales o niekompatybilnosci starych gier
     z kickstartami w Amigach nowszych niz A500???"

Wydaje mi sie, ze jestes osoba dosc, ekhem... tego, no, kompetentna
w tych sprawach. ;-)))

Chociaz przyjety przez Ciebie tok rozumowania jest bardzo Ciekawy.

Cytat: "Jakimś postrachem się stałem czy co?"

Swiadczy o wewnetrznych rozterkach jakie Cie trapia. Jest objawem
wyrzutow sumienia, ktore gnebia Cie, gdyz byles zbyt surowy dla wielu
biednych "wolontariuszy" sprzedajacych plytki z warezem po 15,- sztuka.

;-)))))))))))))

Zdroofka,
Vituniu.

PS:
To ten pierwszy dzien wiosny tak na mnie wplywa. ;-)

PS2:
I za co ci wszyscy psychoanalitycy biora tyle forsy, skoro to takie proste?
;-)))

 

Fiskus wykorzystuje hojność Polaków


Cytat:| W polsce jest duzo stareszych ludzi, mieszkających na wioskach -
| chcesz im powiedziec - ruszcie tyłki!

W wioskach też ludzie zbierają. Poza tym - większa jest szansa, że dana
starsza osoba spotka chłopaka z puszką, niż, że akurat ma komórkę i potrafi
z niej wysłać smsa.



Z autopsji mogę powiedzieć, że z wioskami jest jednak problem. Zbierają
zazwyczaj ludzie młodzi, których dużo więcej w miastach, sztaby też nie
powstają generalnie w dużych ośrodkach miejskich.

W mojej okolicy nauczeni już praktyką za wczasu organizujemy jakiś
transport i oddelegowujemy parę osób, żeby do południa objechali okoliczne
"zadupia", bo tam głównie starsi ludzie i były sygnały wcześniej, że
żadnych wolontariuszy nie ma, a oni by chcieli serucho ;)

Oczywiście smsy są tylko połowicznym rozwiązaniem tego problemu, ale im
więcej dróg się udostępni tym łatwiej.

Wolontariusze PCK

Mam okazje zostac wolontariszem PCK. Chcialbym sie dowiedziec tylko jak
wygladaja kursy pierwszej pomocy organizowane dla mlodocianych
(licealistow). Wiem, ze jak narazie nasze zadania beda sie skupialy
glownie na zbieraniu rzeczy itp. od czasu do czasu bedzie wybierana
ekipa do obstawiania jakies imprezy szkolnej.
Chcialbym sie dowiedziec jakie obowiazki maja starsi wolontariusze PCK?
Wiem ze jest tutaj chyba kilka takich osob. O ile sie nie myle to chyba
kolega Ł. Telus? Moglbys sie wypowidziec?

pozdrawiam

postmakonistyczne lubienia

Cytat:
 Ci, którzy nie mają
możliwości zajrzenia do nieszuflady, mogliby przynajmniej częściowo
poznać nowe wiersze starych bywalców php i nie tylko :-).
Co Wy na to?
Hal



Hmmm. Potrzebny byłby ktoś odpowiedzialny (odpadam - nie można mi
ufać). Potrzebny byłby ktoś, kto regularnie czyta Nieszufladę (odpadam
- czytam bardzo wybiórczo).

No i jest pytanie. Po co? Bo tak: musielibyśmy się zdać na gust osoby,
która się tym zajmie; wymaga to za każdym razem rozmowy z autorem i
komentatorami (zakładam - założeniem bez pokrycia - że administracja
Nieszuflady nie miałaby nic przeciwko).

Zawsze można podać link. A że do Nieszuflady zaglądać warto - cóż, kto
raz zajrzał, pewnie nadal zagląda. Kilkoma słowami: idea - zgoda; cel
i wykonanie - do przemyślenia przez wolontariuszy.

w.

 

mała,wielka tragedia


Cytat:
Jesli zeczywiscie tak bardzo dobro bezdomnych zwierzat, a juz
szczegolnie Paluchowych  lezy na Twoim sercu, to nic nie stoi na
przeszkodzie zebys przylaczyl sie czynnie do grupy Wolontariatu Na
Paluchu. Po pol roku siedzenia w srodku bedziesz mial bardziej realne,
chlodne spojrzenie nie zamacone demagogia mass mediow.



Dziękuję za zaproszenie ale obecna praca nie pozostawia ani krzty
wolnego czasu. Tak że nawet wpaść na grupowe spotkania za bardzo nie
mamkeidy. No i koło 19.00-20.00 muszę nakarmić swoje zwierzaki. W
ramach uspokojenia sumienia (że to nie praca tylko) noszę codziennie
obiady i robię zakupy trójce starszych osób znajdujących się pod
opieką naszego wolntariatu.

Zdrówko

Program „Starszy brat-starsza siostra"

Potrzebni wolontariusze!
Główna idea programu polega na łączeniu w pary na zasadzie przyszywanego rodzeństwa dziecka i wolontariusza. W programie wykorzystuje się potencjał ludzi, wolontariuszy, którzy mają za zadanie pokazać młodszemu, przyszywanemu rodzeństwu trochę inny świat, zaproponować różne wartościowe i ciekawe formy spędzania czasu wolnego, pomoc w nauce, stać się kimś ważnym w życiu dziecka, kimś kto zrozumie, wysłucha, pomoże i przytuli.
Ważne w programie jest to, aby dać dziecku poczucie, że nie jest pozostawione samo sobie, że jest wartościowym, ważnym człowiekiem, że może liczyć na zainteresowanie i wsparcie starszego od siebie kolegi czy koleżanki. Program jest również alternatywą dla młodych ludzi na wykorzystanie wolnego czasu, daje młodym możliwość osiągania osobistych sukcesów bez konieczności rezygnacji z własnego rozwoju. Do programu zapraszane są osoby dorosłe oraz uczniowie i studenci.
Spotkanie dla nowych wolontariuszy odbędzie się w Zespole Szkół Nr 1 w Lubinie przy ul. Kościuszki 9 we czwartek 04.11.05 o godz 16.20 w sali 218. Organizatorem jest Klub Uczniowski "No Name" Klub-net z ZS Nr 1 oraz Fundacja na Rzecz Bezpieczeństwa Dzieci i Młodzieży

Zostań Aniołem w rodzinie!!

"Anioł w rodzinie" to akcja Klubu Wolontariusza UJ, w ramach której wolontariusze odwiedzają - na tyle często, na ile mogą sobie pozwolić - domostwa potrzebujących, by nieść konkretną pomoc. Może to być nauka z dziećmi, opiekowanie się nimi lub osobami starszymi, pomoc w codziennych czynnościach niepełnosprawnym, wychodzenie na spacer albo po prostu rozmowa.
Każdy wolontariusz wybiera, kim chce się zaopiekować i jakiej formy pomocy jest w stanie udzielić. Czasem wystarczy poświęcić 1-2 godziny w tygodniu, a okazuje się, że jest to niewyobrażalnie cenne dla osób obdarowywanych w ten szczególny sposób.

Bezinteresowna pomoc, o ile dziwi, o tyle jest wartościowsza od jakiejkolwiek innej jej formy. Ale tak naprawdę i dla wolontariuszy może to być niezwykła szansa - by się kształtować i rozwijać, by nawiązywać przyjaźnie, sprawdzać się w różnych - czasem nie do przewidzenia i niełatwych - sytuacjach, zobaczyć, ile z siebie mogę dać innym.

W ramach akcji będą organizowane comiesięczne spotkania warsztatowe z panią psycholog, która dodatkowo będzie służyć swą radą w razie potrzeby.

Wszelkie informacje można znaleźć na stronie www.wolontariat.uj.edu.pl
Lub pisząc na maila: (proszę przeczytać uwagi do regulaminu)gmail.com

Traktowanie dzieci

WOLONTARIAT! to nie boli a daje duzo satysfakcji Organizowane sa rozne ciekawe akcje i programy, a w kazdym miescie napewno znajduje sie centrum wolontariatu. Warto tam isc, mozna pomoc i przy okazji czasami zrobic sobie jakis ciekawy kurs, ktory na pewno sie przyda Wolontariat to nie tylko zbieranie kasy na akcjach, to tez oddwiedzianie osób starszych w ich domach, głupie przeczytanie gazety daje komus duzo radosci Dzieciom mozna pomagac w lekcjach, lub zajmowac sie nimi w swietlicy.

WOŚP

Ta, wrzuc pieniązek do jezuska a pokiwa ci rączką w żłóbku a aniołek zaśpiewa. Dobrze,ze istnieje wośp, ale szkoda, ze ludzie zapominają o tym, ze nie tylko trzeba dawać pieniądze. Wolontariaty, w kazdej wiekszej miejscowosci jest centrum wolontariatu. Szczegolnie duzo starszych osob czeka tam na drobne pomoce jak np. odwiedzić takiego pana Tadzia raz na 2 tyg. i zrobić mu zakupy lub poprostu na towarzystwo
Ja sama jakoś niechętnie daje pieniądze, bo wiem, ze z tego piątaka dajmy na to jakiejś tam fundacji, tylko 2 zlote pojdzie na rzeczywisty cel. Wole jednak pomoc bezpośrednią. JEdnak te wszystkie fundacje napewno robią wiele dobrego.

Niedożywienie w szpitalu.(Wydzielone z tematu ŻP w szpitalu)

Niedożywienie szpitalne szczególnie dotyka ludzi starych i samotnych, do których nie przyjdzie rodzina, nie nakarmi i nie "doniesie" . Jestem zwolenniczką, aby pacjenci płacili częściowo za wyżywienie w szpitalu np za tak zwany wsad do kotła. Można by wtedy również wymagać, aby to co podają było zjadliwe.
Niewiedza i beztroska lekarzy to kolejny problem. szkoląc pielęgniarki zadajemy pytanie czy znają skalę MNA (Mini-Nutritional Assessment) oceniającą w szybki sposób ryzyko niedożywienia u osób w podeszłym wieku. Większość o tym nie słyszała, jak również o innych narzędziach np. do oceny sprawności zdolności poznawczych.
Mam nadzieję, że kwartalnik wydawany przez doc. Pertkiewicza poprawi ten stan rzeczy.
To co robimy tu to też walka z niedożywieniem szpitalnym.
Mnie w polskich szpitalach brak wolontariuszy, którzy by np karmili osoby starsze. zastanówcie się sami ile razy będąc w szpitalu nakarmiliście kogoś, a ile razy bez słowa odnieśliście nietknięty talerz.

Prośba

Dostałam od Kingi (część "starych" Lorikowców kojarzy o kogo chodzi) takiego oto maila:

Witaj Aniu i cała Lorico.
Zwracam się do Was z serdeczną prośbą w imieniu swoim i swoich
podopiecznych, osób z autyzmem. Bierzemy udział w konkursie. Nagrodą
sa pieniadze, które mogą bardzo polepszyć życie naszych
podopiecznych. Możnaby za nie wyszkolić wolontariuszy, którzy
indywidualnie zajmowaliby sie kazdą z potrzebujących osób. Chciałam
prosic Was o zagłosowanie na nasz projekt. W tym celu trzeba wejść
na stronę internetową:www.warto.eu , odnaleźć projekt Stowarzyszenia
Terapeutów (kategoria 100 000, nr 15)i klikając oddac głos. Wiem, ze
startują w konkursie równie dobre projekty, jednak w bardzo złej
sytuacji sa w Polsce właśnie dorosłe osoby z autyzmem, zwykle jest
tak, ze pomaga się dzieciom z autyzmem a kiedy dorosną, pieniędzy
ani pomocy dla nich nie ma i żle funkcjonują. Będę wdzięczna za
każdy glos, proszę, przekaż tą prośbę jak największej liczbie
znajomych. Pozdrawiam Cię.
Kinga Frąckiewicz.

Mieszacze i sędziowie

Dzięki wielkie Stefan!

Jeżeli chodzi o skład sędziowski to nie ma problemu! Adam Joks - sędzia główny zawodów oraz delegat zajmie sie przeszkoleniem osób przezemnie powołanych - niestartujących w zawodach.
Myślę że tu mozna być spokojnym!

Pozostaje kwestia mieszaczy! Jak na każdych zawodach - będziemy potrzebowali wolontariuszy na każdą konkurencję!

Osobiście widziałbym to tak:
- Po zakończeniu swoich ułożeń, niektórzy zawodnicy siadaliby do mieszania!
Oczywiście tylko chętni!! i nie cały czas! Ciągła rotacja byłaby podstawą
funkcjonowania.

- Nie ukrywam że liczę głównie na "starych" speedcuberów, obytych
z różnymi kostkami. Oczywiscie pozostałych speedcuberów też zachęcam do pomocy.

- Po 15.02 bedziemy znali pełną listę zarejestrowanych. Do tego czasu mam nadzieje, że
poznam również wstępną listę chętnych do pomocy przy mieszaniu. Stworzymy scenariusz funkcjonowania i nie powinno być większych problemów z pracą technicznych.

Z góry dziękuje wszystkim SCuberom za pomoc!! Osoby zainteresowane prosze o kontakt na priv. Ale i w tym temacie posty mile widziane!

Zostań Aniołem w rodzinie!

Rzadko zdarza się kamienica, blok czy skupisko domów jednorodzinnych, w których nie zamieszkiwałby ktoś, kto potrzebuje pomocy z zewnątrz. To może być rodzina - kompletna lub nie - albo osoba samotna, czasem chora lub niepełnosprawna. Bywa często, iż ci ludzie tej pomocnej dłoni nie otrzymują - ze strachu, z niewiedzy, niechęci, czy z powodu zwykłej obojętności tych, którzy ich otaczają.

"Anioł w rodzinie" to akcja Klubu Wolontariusza UJ, w ramach której wolontariusze odwiedzają - na tyle często, na ile mogą sobie pozwolić - domostwa potrzebujących, by nieść konkretną pomoc. Może to być nauka z dziećmi, opiekowanie się nimi lub osobami starszymi, pomoc w codziennych czynnościach niepełnosprawnym, wychodzenie na spacer albo po prostu rozmowa.
Każdy wolontariusz wybiera, kim chce się zaopiekować i jakiej formy pomocy jest w stanie udzielić. Czasem wystarczy poświęcić 1-2 godziny w tygodniu, a okazuje się, że jest to niewyobrażalnie cenne dla osób obdarowywanych w ten szczególny sposób.

Bezinteresowna pomoc, o ile dziwi, o tyle jest wartościowsza od jakiejkolwiek innej jej formy. Ale tak naprawdę i dla wolontariuszy może to być niezwykła szansa - by się kształtować i rozwijać, by nawiązywać przyjaźnie, sprawdzać się w różnych - czasem nie do przewidzenia i niełatwych - sytuacjach, zobaczyć, ile z siebie mogę dać innym.

W ramach akcji będą organizowane comiesięczne spotkania warsztatowe z panią psycholog, która dodatkowo będzie służyć swą radą w razie potrzeby.

Wszelkie informacje można znaleźć na stronie www.wolontariat.uj.edu.pl
Lub pisząc na maila: aniolwrodzinie@gmail.com

Dom opieki pilnie poszukuje wolontariuszy!

Cześć, nasz Wolontariat to cotygodniowe 1-godzinne spotkaniu z wybranym Pensjonariuszem (pora dowolna – wtedy, kiedy Ci pasuje). Trzeba pogadać, przewieźć na wózku do parku czy kawiarni. Chodzi się parami albo indywidualnie.
Wolontariusz jest często jedyną okazją dla Pensjonariusza do pogadania, opuszczenia pokoju czy odwiedzenia podwórka/kawiarni/kaplicy. Potrzeba jest OGROMNA (obecnie kilkaset starszych osób potrzebuje takiej pomocy), stąd gorąco zachęcam do udziału !!!
Przychodząc choćby na okres próbny sam(a) przekonasz się, jak ważna dla tych ludzi jest nasza obecność. Znam pewną Pensjonariuszkę, która jest sprawnie umysłowo, ale nie może chodzić. W związku z podeszłym wiekiem (86l.) nie ma ochoty na TV, radio czy prasę. W zasadzie jej życie składało się z prostych czynności fizjologicznych. Od kiedy zaczęli do Niej chodzić nasi Wolontariusze, znalazła sobie zajęcie – spędza tydzień na czekaniu na następne spotkanie z nimi.
Przyjdź i spróbuj. Najbliższe spotkanie dla nowych odbędzie się za tydzień w czwartek:
- CZAS: czwartek 11.12.2008 r. godz. 18.45
- MIEJSCE: sala wykładowa A Wydziału Farmacji przy ul. Medycznej 9 na Prokocimiu (tuż obok Biblioteki CMUJ i akademików medycznych)
Akcja jest organizowana przez Klub Wolontariusza UJ.
Więcej informacji na www.wolontariat.uj.edu.pl, info pod zol.kwuj@gmail.com.

Wegedzieciak odwiedza dzieci z Domów Dziecka

Zgadzam się,że wolontariusze są jak najbardziej potrzebni w domach dziecka. W ramach "praktyk" na studiach byliśmy kilka razy w domu małego dziecka. Było to dla mnie trudne doświadczenie,bo widok dzieciaków,które najzwyczajniej chcą się poprzytulać,aż trudno je później "odkleić",a jeszcze gorsze było wyjście i płacz dzieci... za nami
Szczerze mówiąc nie wydaje mi się,że chodzenie tam z własnym dzieckiem to dobry pomysł i nie mam tu na myśli dobra własnego dziecka,ale dobro dzieci z domu dziecka. Te dzieciaki naprawdę nie mogą zrozumieć dlczego my już musimy iść,dlaczego nie możemy ich zabrać ze sobą,a one się bardzo szybko przywiązują,a potem czują odrzucone i opuszczone,kolejny raz...a przecież to są maluchy...
Namawiam na systematyczny wolontariat. Szczególnie pomoc jest potrzebna tym najmłodszym dzieciom - niemowlakom,chodzi o wyjścia na spacery z wózkiem,tam spacer wygląda tak,że dzieci się ubiera i otwiera okna,czyli zwykłe werandowanie,bo nikt nie jest w stanie wyjść na spacer z tyloma wózkami,pewnie nawet nie ma tyle wózków...A pomyślcie,że dziecko ma już kilka miesięcy i praktycznie świata nie widziało...to bardzo przykre. Jeśli ktoś ma czas to polecam, oprócz spacerów,zabawa z dziećmi i czynności pielęgnacyjne,pomoc przy karmieniu. Tam trafiają dzieci prosto ze szpitala,więc czułość i kontakt fizyczny jak najbardziej. O wiele trudniej jest z dziećmi starszymi - 1-3 latka,bo jak już pisałam momentalnie sie przywiązują,a potem cierpią.
Zachęcam więc osoby chcące się naprawdę poświęcić i pomóc,ale własne dziecko lepiej zostawić w domu.
Takie jest moje zdanie.

Apel ONZ

Cytat:ja się zgadzam z przedmówcami, że mamy poważniejsze sprawy do załatwienia, najpierw trzeba pomóc osobą żyjącym, dzieciom i osoba starszym to im możemy zawdzieńczać przeszłość i przyszłość Polski.

Kwestia osób nienarodzonych jest bardzo drażliwa i tak naprawdę nie wiadomo, gdzie jest ta granica gdzie istnieje człowiek, a gdzie jeszcze go nie ma. Wszystko zależy od tego od którego momentu człowiek jest niejako świadomy swojego istnienia.

Tak czy inaczej najpier trzeba pomóc żyjącym, potem zajmiemy się resztą.



Chłopie!!
1. zainwestuj w słownik w końcu - "osobom żyjącym" a nie "osobą", a Twoje "zawdzieńczać" zwaliło mnie z nóg...
2. każdy ma prawo do swego zdania kiedy to tak naprawdę stał się człowiekiem - czy jak już miał rączki, czy dopiero jak linie papilarne, czy jak zaczęło bić serduszko, czy zaraz jak komórki niosące materiał genetyczny połączyły się (hm, nie jeden plemnik pewnie teraz przeżywa że jest tylko plemnikiem ) nie ma co dyskutować w tej kwestii bo medycyna tak się zmieni, że naukowcy spod znaku etyki nie nadążają czasem
3. Romuś, to zabieraj się do roboty i załóż jakąś organizację. POwiem Ci, że pewne stowarzyszenie niepełnosprawnych, w którym działałam 10 lat bardzo aktywnie i ściorałam sobie kręgosłup przy wózkach inwalidzkich, czeka na nowych wolontariuszy więc jak jesteś zainteresowany, a po Twojej wypowiedzi widzę, że tak, to zgłoś się na PW a podam Ci namiary Czeka tam na Ciebie sporo potrzebujących osób.

Wolontariat MOPS Brzeg

Jeśli pomoc innym sprawia Ci przyjemność oraz daje satysfakcje, posiadasz odrobinę czasu i energii, a pomoc w rozwiązywaniu problemów stanowi dla Ciebie naturalną potrzebę, to jesteś osobą, której szukamy i z pewnością Ty szukasz nas
Nie zawsze jesteśmy świadomi jak wiele osób z naszego otoczenia potrzebuje naszej pomocy. Dzieci mający problem z nauką! Osoby starsze i samotne, dla których towarzystwo czy pomocna dłoń jest na wagę złota! To zaledwie dwa z wielu przykładów, które obrazują sytuacje, w których odrobina Twojej chęci i inicjatywy może wpłynąć na wzrost jakości życia oraz poczucia szczęścia innych osób.
PAMIĘTAJ! Pomagając innym uczymy się samodzielności, tolerancji, życzliwości, zaradności, wzrasta nasza wiara we własne siły oraz zdobywamy bezcenne doświadczenie życiowe oraz równie bezcenną wdzięczność i uśmiech osób, którym pomagamy.
Chcesz się o tym przekonać? ZAPRASZAMY!

WOLONTARIAT

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Brzegu ogłasza nabór na
WOLONTARIUSZY
Osoby chętne zapraszamy na spotkanie organizacyjne, które odbędzie się dnia
07.11.2008 r. o godz. 17:15
W Świetlicy Opiekuńczo-Wychowawczej z Elementami Socjoterapii przy
ul. Piastowskiej 29a (W podwórku Dziennego Domu Pomocy Społecznej )


Najszczerszy dar

Rozumiem, że Centrum Wolontariatu istnieje i ma plany działania na najbliższy czas. Tak się
zastanawiam czy w swych działaniach uwzględnia się osoby nie tylko młode, będące uczniami szkół ale również tą starszą młodzież, takie osoby jak na przykład ja i czy my jako forum lub niekoniecznie, moglibyśmy podjąć jakąś współprace z takim centrum, czy takie centrum mogło by nam wskazać swoje zapotrzebowanie i w jakich płaszczyznach życia moglibyśmy stanowić realną pomoc ?!

Przytulisko "Przytul Psisko" Brzeg

Dzięki za podpowiedź Mulder. Zadzwonię tam.

Do Darii: Byłaś u burmistrza w sprawie wolontariatu? Jeśli tak to jak wyglądała ta rozmowa? Nie chce tutaj odbierać jakichś zasług Twojej osobie, absolutnie. Chodzi mi wyłącznie o to, czy dostatecznie zmęczyłaś im cztery litery, czy po prostu po jednej rozmowie dałaś sobie spokój, bo uznałaś, że nie warto rozmawiać.

Nie dajmy się zbyć tekstami w stylu, nie ma forsy na wolontariat lub, że burmistrz odpowie za to i tamto. Ja nie wierze, że o to chodzi.

Myślę, że należy przedstawić władzom wolontariat jako coś niezmiernie atrakcyjnego, co będzie wizytówką miasta, że młodzież się udziela itd.
Daria, nie obraź się (bo ja nie przedstawiam takiego stanowiska), ale uważam, że osoby mające 16 lat nie są traktowane na poważnie przez władze (jeżeli oczywiście Twój wiek na forum jest wpisany poprawnie). Chociaż pewnie w tej sprawie były też u burmistrza i starsze osoby.
[ Dodano: 2009-03-25, 22:36 ]

pomocy!!!

Ja bym zrobiła tak, ale zaznaczam, że ja mam powalnone i szalone pomysły.

Po pierwsze, myśle, że to będzie tak, że z powodu braku akceptacji u mamy będziesz szukać jej gdzie indziej, więc uważaj, żebyś na dobrą osobę trafiła. I dobrze, jeśli się z kimś zaprzyjaźnisz, będzie ci raźniej i podniesie ci się samoocena.

Chciałabym, żebyś poszła do psychologa, najlepiej jeśli z mamą, choć wiem, że odpowiesz, że to niemożliwe.

A moja fantazja jest taka:

Żeby oderwać się od mamy, poleciłabym ci najpierw przecierpieć i zdac maturę. W międzyczasie mogłabyć spędzać trochę czasu poza domem, z świetnymi ludzmi, jakich możesz znaleźć np. w wolontariacie. A potem po maturze pojechać np. do Anglii do pracy jako np. opiekun osób starszych, albo cokolwiek, co pomogłby ci się utrzymać. Potem mogłabyć wrocić do polski na studia, ale już wynajmując z kimś mieszkanie. A pieniążki, żeby było ich więcej, to poszłabym do doradcy i zainwestowała. I tak staniesz się szczęśliwa i bogata.

Wiem, powaliło mnie Może dlatego, że przestawiłam się na kawe bez kofeiny i nie myślę normalnie

Cinn

Blogowe Centrum Wolontariatu

W mojej szkole działa wolontariat pomagający osobom starszym lub chorym, które same nie mogą sobie poradzić, a na pomoc rodziny też nie mogą liczyć. Takie akcje są naprawdę przydatne, wiem też, że zaświadczenie i przynależności do takich kół przydaje się na niektórych kierunkach studiów (zwłaszcza związanych z pedagogiką). jedynym minusem jest to, że zajęcia są czasochłonne, a ludzie uczący się często nie mogą wygospodarować czasu aby codziennie przez kilka godzin zajmować się osobą starszą.

Wolontariat

Szukałem na forum i nic nie mogłem znaleść. Chodzi o szkolenia takich osób. Stowarzyszenie ma swoich wolontariuszy zajmujących się starszymi ludźmi, dziećmi. Prezes poprosił mnie bym przeprowadził im szkoelnie z zakresu bhp. Jak ja mam takiego wolontariusza potraktować?! Czy jest potrzeba robić takie szkolenie?! A i czy ja mogę takie szkolenie przeprowadzić na umowę zlecenia?!(uprawnienia mam). Ostatnio było o tej akredytacji i już zgupiałęm w związku z tymi szkoleniami. Jak ktoś z forumowiczów chiałby się podzielić uwagami odnośnie tego tematu jestem rad

Wolontariat

Z Ustawy wynika, że warto takie szkolenie przeprowadzić. Wolontariusze będą zajmować się opieką nad starszymi osobami oraz dziećmi (niańka). Chiałbym się spytać jakie środki ochrony indywidualnej ma stowarzyszenie zapewnić takiemu wolontariuszowi?! No i zastanawiam się jakie tamaty poruszyć przy szkoleniach?! Na pewno udzielanie pierwszej pomocy przedmedycznej!Może jakieś wskazówki?!

nowe stowarzyszenia

A jest ci ich w Zgorzelcu (jesli działają)niemało:
za http://www.zgorzelec.bighost.pl/
------------------------------------------------------------------------
Stowarzyszenie na rzecz Pomocy Dzieciom Gawrosz
Powiatowe Centrum Edukacji Ekologicznej przy PTPP Pro Natura
Stowarzyszenie Wspierających Rozwój Osób Niepełnosprawnych
Starszych i Chorych "In Gremio"
Stowarzyszenie Inicjatyw Rozwojowych Zgorzelec 2002
Powiatowe Stowarzyszenie Wspierania Uzdolnionej Młodzieży
Stowarzyszenie na Rzecz Wspierania i Rozwoju Szkoły Podstawowej nr 3 w Zgorzelcu "Nasza Szkoła"
Stowarzyszenie "Ostoja"
Fundacja "Niepełnosprawnym i Oczekującym Pomocy"
Stowarzyszenie na Rzecz Pacjentów Szpitala Powiatowego w Zgorzelcu - "Nasze Zdrowie"
Centrum Wolontariatu w Zgorzelcu
Warsztat Terapii Zajęciowej przy "Fundacji Niepełnosprawnym i Oczekującym Pomocy" w Zgorzelcu
Stowarzyszenie EMILKA
Stowarzyszenie "Eurocentrum Kobiet"
Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie
Fundacja Centrum Wspierania Przedsiębiorczości
Klub Kobiet po Mastektomii "Amazonki"
i-----------------------------------------------------------------------------------

Gdzie maja siedziby, jakie namiary kontaktowe?
Kto to wie.........

Hospicjum

Natalia, chciałabym coś "mądreg" napisać w tym temacie...ale nic mi nie przychodzi do głowy... ...nie wiem czemu...może temu, że nigdy w Hospicjum nie byłam...
Odwiedzałam starsze osoby w szpitalach, ale to chyba nie to samo...
Myślę, że trzeba wiele samozaparcia, cierpliwości i miłości aby wytrwać w posłudze w takim miejscu. Obawiam się, że mnie by to po prostu przerosło.
Ludzie starsi, podobnie jak dzieci potrzebują wiele cierpliwości, której mnie osobiście raczej zawsze brakuje.
Jeśli nadal będziesz się udzielać w Hospicjum, o którym piszesz, to życzę ci wielu, wielu łask bożych w nadchodzącym roku. Aby ten wolontariat przyniósł tym osobom jak i tobie coś bardzo dobrego.

pozdrawiam

Istnienie Diakonii Miłosierdzia

Właśnie poszperałem w sieci. Coś tam na temat Diakonii Miłosierdzia można znaleźć.
Wygląda na to, że to raczej diakonia dla ludzi, którzy dysponują większymi porcjami czasu wolnego. Wolontariat w hospicjach, świetlicach dla dzieci zwłaszcza z rodzin dysfunkcyjnych, odwiedzanie w domach i pomaganie samotnym starszym osobom, doraźne akcje pomocy bezdomnym/powodzianom/potrzebującym. I dużo modlitwy.

Mija, Ty masz być prekursorką Diakonii Miłosierdzia w diecezji gdańskiej, a nie warmińskiej.

Wolontariat

Cytat:...tam napewno potrzebni są wolontariusze, którzy będą mogli pomóc choćby tą rozmową, czy w pomocy przy najprostszych czynnościach np. pomoc w lekcjach dzieciakom w domach dziecka, czy wyjście na spacer ze staruszkiem z chospicjum. To wcale nie jest takie trudne.


Otóż jest. Bo należy być człowiekiem - współczuć i pomagać, ale kiedy zbyt mocno zaczynamy się z kimś zaprzyjaźniać i zżywać to wtedy ciężko się czasem pracuje. Np.: takie dzieci, które odwiedzasz w domach dziecka chcą żebyś zabrała je do domu; starsze osoby oczekują, że już zawsze przy nich będziesz, a Ty wiesz, że np. za jakiś czas wyjeżdżasz na studia; albo w schronisku dla zwierząt - wiele razy miałam tak, że 'zaprzyjaźniłam się' z jakimś zwierzakiem i później brałam go do domu i były sytuacje, że moi rodzice mieli tego naprawdę dosyć, bo np. pięć psów i osiem kotów... to ich przerastało. Ale ja przecież nie mogłam ich zostawić, kiedy patrzyły na mnie takim smutnym wzorkiem...

Inna sytuacja - moja koleżanka kiedyś odwiedziła mnie, gdy byłam na warsztatach z niewidomymi i później jedna dziewczyna bardzo ją polubiła, zrobiła sobie nadzieję, że zostaną przyjaciółkami, że Olka (moja koleżanka) będzie ją odwiedzać, etc. Ale Olka nie potrafiła, nie potrafiła z nią rozmawiać, czy przebywać bo zawsze coś głupiego palnęła. Bała się, że sprawi jej przykrość... i musiała odejść. Zostawiła ją z tymi nadziejami. To było przykre...

Domy opieki

Zgadzam się z Deirdre i Maziną.

Jeśli o mnie chodzi - nigdy nie pozwoliłabym na to, aby ktokolwiek z mojej rodziny wybrał się do takiego domu opieki, jeżeli ja byłabym w stanie się tymi osobami opiekować. (;
Co więcej, już teraz opiekuję się jedną starszą panią w ramach 'wolontariatu', choć tak naprawdę jesteśmy już jak rodzina. (;

Lista gg

Cytat:nie widze sensu usuwać nieużywanych kontaktów... pamięci w programie raczej nie zabraknie, a potem ktoś do ciebie napisze i nawet nie wiesz kto to...

Czasem ludzie usuwają jak mają osoby którym niechętnie np chcą pokazywać swój opis. Jak kiedyś tak miałam jak zmieniałam nieco towarzystwo a nie chciałam przy okazji zmieniać nr gadu. Po tem robiłam pokazuj opis tylko znajomym i tyle. A opisami często kontaktuje sie np z wolontariuszami czy harcerzami.

Teraz też mam opis tylko dla znajomych ale zrobiłam sobie dużą listę, wpisując część ludzi z forum, starych znajomych z liceum itp. Jak ktoś szuka ze mną kontaktu to i tak na stary numer mnie znajdzie.

Obecnie na liście 114 osób.

Chce pomagac

Tez tak mialem i poniekad sie zrealizowalem w tym kierunku. Pierwsze co powinnas zrobic to rzeczywiscie zglosic sie do najblizszego centrum wolontariatu. Tam bedziesz mogla okreslic w jaki sposob chcialabys pomogac..hospicjum, przedszkole, pomoc starszym osobom itp. Bedziesz musiala podpisac umowe. Nie kazdy wie ale kazdy kto chce zostac wolontariuszem musi podpisac kontrakt pomiedzy wolonariatem a soba samym. Gdy zglosisz sie do tekiego centrum na pewno dostaniesz dziesiatki propozycji. wybor nalezy wiec do ciebie.
Jest jeszcze inne rozwiazanie. Moze slyszalas o Maltanskiej Sluzbie Medycznej. Oferuje darmowe szkolenia medyczne. Ta organizacja zajmuje sie ochronna pod wzgledem medycznym imprez, pielgrzymek i tym podobnym. napewno kiedys widzialas charakterystycznych ludzi w czerwonych koszulkach z bialym logo, ktorzy rozdaja wode zmeczonym straszym ludziom. Powodzenia i daj znac jak to rozwiazalas:)

Anarchia i Pacyfka?

eeej ludzie wyluzujcie :) rozumiem starszych ze sie burza przeciw bezmyslnemu przypinaniu symboli no ale sa takie osoby ktore choc troche orientuja sie o co w tym wsyztkim chodzi i lacza kilka symboli bo sie zgadzaja wyjatkowo z obiema ideami ( symboli), noo ale wiekscosc ( na moje 40% XD poprostu z kazdego symbolu wyibera sobie kilka rzeczy a nie caly komplet cech .. jesli wiecie o co mi chodzi ). zreszta dla mnie osoby ktore nosza symbole powinny byc swoistymi wolontariuszami albo wojownikami ktorzy maja zamiar rozprzestzreniac owe idee a nie tylko nimi szpanowac albo hmm jak to zaobserwowalem koles zoabczyl laske z pentagramem i sam zaczal przypinac go aby miec pretekst do zagadania ;] wiecej jzu mi sie nei chce pisac .
bless , more tolerance and distance :)

Rewolucja w Urzędzie Miasta


Wszystko zgodnie z prawem.
A czy pan Burmistrz to ma jakieś obowiazki, za cokolwiek jest odpowiedzialny??? Za bałagan w korytnicy odpowiada zarządca wód z Grodziska, za drogi odpowiada wojewódzki i powiatowy zarząd dróg, za nieodsnieżone chodniki odpowiadaja mieszkańcy albo SP. Mieszk., a pan Burmistrz jest za coś odpowiedzialny? oprócz uczenia spychologii swoich podwładnych robi ten Pan cos dla nas mieszkańców ?
Nasza pani redaktor z BIS-u nie odpowiada za treść drukowanych w BIS-e, bo to nie ona teksty pisze a poza tym wydawcą Biuletynu jest Pan Burmistrz. A to że na skutek jej pisaniny w styczniowym BISie i odpowiedzi od WOŚP zamieszczonej w lutowym wydaniu można się doczytać o podłości mieszkańców Błonia:
"w stronę wolontariuszy.../...padały negatywne uwagi od dorosłych, osób starszych a nawet pedagogów" to zapewne świeta prawda, i zapewne doświadczona tylko na skórze naszej dzielnej Pani redaktor, która niegodziwców z Błonia, co to niedość że nie przyszli na imprezy, to jeszcze ją obsztorcowali postanowiła rzetelnie opisać.
Oprócz uczenia podwładnych tego że mieszkańców trzeba sprawdzać, kontrolować, nieodpuścić jakiegokolwiek obowiązku a zaprzyjaźnioną firme która akurat wygrała przetarg to rozgrzeszać ze wszystkich niedociągnięć a nawet nakazanych prawem opłat, to co jeszcze robi ten Pan?

Komentarze do pytań

amithiel : jezeli najmy sa 'gotowi do podpiecia' od tylko 3 lat, to wierz mi, ze projekt korsarzy jest starszy.
to raz. po 2. niezdziw sie, jezeli haslo gotowy do podpiecia oznacza cwiercprodukt.

a co do pieniedzy.
Istnieje cos takiego jak Stowarzyszenia i organizacje majace w sobie takie 2 fajne slowka 'non profit'.
Organizacje takie maja prawo np. zajmowac sie fan fiction (bo tym arkadia jest).
Do tego organizacje te maja prawo miec budzet, zalatwiac sobie dotacje, byc sponsorowane i o zgrozo za dzialania administracyjne osoby zatrudnione w owej fundacji maja prawo otrzymywac pensje. Wszystko tak naprawde to kwestia odpowiedniego skonstruowania statutu.
Zdaje sobie sprawe, ze oczywiscie jest to czasochlonne, wymagajace itd, ale naprawde da sie to zrobic.
Przy odpowiednich dzialaniach, jezeli strona prawna zajalby sie profesjonalista (a paru prawnikow arkadia na swiat wypuscila) daloby sie utrzymac kilku glownych wizow, a cala masa innych ludzi mogla by sobie wpisac, ze pracowali jako wolontariusze w 'Fundacji o JakiejsSzumnejNazwie'.

Jednak Geil jest inna kwestia. Jezeli ktos nie ma pasji, to miliony nie pomoga. A chyba wielu wizow z roznych przyczyn pasje stracilo. To dziala zle na cala ekipe jak sadze. Przynajmniej z mojego stolka to tak wyglada. Chociaz ... oczywiscie sa i pozytywne akcenty
Zdarza sie, ze wizowie potrafia sprawic radosc, jak mi pare dni temu. Chociaz w skali muda jeden cieszacy sie zabawkami szydell moze byc kropla w morzu potrzeb.

Projekt statutu stowarzyszenia fretkowego

Spostrzeżenie Malfasa jako oczywiste już poprawiłem, pozostawiając oryginalne jako przekreślone.
I przy okazji sugeruję by jeszcze póki co w taki sposób nanosić poprawki. Małe poprawki jako przekreślenie wyrazu + nowy. Większe poprawki przekreślając cały punkt/paragraf i wstawiając cały w nowym brzmieniu.

Osobiście mam jeszcze sugestie co do §40 po za dopisaniem tak jak sugeruje alegla zastanowiłbym się czy nie warto paragrafu rozdzielić na dwa. Kolejny paragraf zaczynałby się od "Głosowanie jest tajne, jeżeli..." Wg mnie paragraf stałby się bardziej przejrzysty.

Wraca jeszcze sprawa, którą porusza jozik55
Cytat:§ 15. Młodzież w wieku od 16 do 18 lat może należeć do Stowarzyszenia i mieć prawa członkowskie (z wyjątkiem biernego prawa wyborczego) pod warunkiem przedstawienia pisemnej zgody przedstawicieli opiekunów ustawowych.


Paragraf tak na prawdę nie wyklucza młodszych niż 16 dając w tym (16-18) przedziale wiekowym (sugerując) prawa członka zwyczajnego tylko bez biernego prawa wyborczego.
tym bardziej w kontekście §20
Cytat:§ 20. Członkowie wspierający działają w formie wolontariatu.
...
W przypadku osób poniżej 18 roku życia potrzebna jest zgoda opiekunów ustawowych.



@jozik55 niestety tak ten świat jest poukładany, że pewne prawa nabywa się wraz z wiekiem. Mam świadomość, że są też takie osoby młodsze, które swoją dojrzałością prześcigają dużo starszych od siebie, ale tak już jest...
A co wyjdzie w tym konkretnym przypadku to jeszcze zobaczymy

Ja rzucam hasło: członek junior

Prasówki dotyczące tramwajów

[Częstochowa] Stary tramwaj reklamował spektakl

Kilkaset osób podróżowało teatralnym tramwajem, który kursował wczoraj po południu przez miasto. Zabytkowy skład reklamował sobotnią premierę "Kramu z piosenkami" oraz 80-lecie zespołu aktorskiego w naszym mieście. Starsi dziwili się, widząc na przystanku tramwaj swojej młodości. - Jeden z panów mówił ze wzruszeniem, że w takim właśnie wagonie jeździł codziennie do huty i z powrotem. Wielu bało się naszych młodych wolontariuszy, którzy przebrani w teatralne kostiumy wpadali na przystanek i namawiali ludzi do podróży bez biletu - śmieje się Joanna Karkoszka-Toborek, szefowa działu promocji teatru.

Nidzica złapana w internecie

http://www.caritas.pl/news.php?id=7010&d=6

Cytat:Dzień otwarty hospicjum w Nidzicy
Dzień otwarty organizuje 9 listopada Stacja Opieki Caritas (SOC), która prowadzi hospicjum w Nidzicy w archidiecezji warmińskiej. - Nie każdy wie, co to jest hospicjum, co się w nim dzieje i po co on w ogóle istnieje - tłumaczy Lucyna Dzwonkowska ze SOC.

Każdy będzie mógł przyjść do Stacji Opieki Caritas i zobaczyć na czym
polega praca pielęgniarek, lekarzy i duchownych. Można będzie zobaczyć sprzęt medyczny, z którego korzystają pacjenci. - Chcemy również stworzyć centrum wolontariatu w naszej stacji, gdzie wolontariusze będą mieli swoje miejsce, dostęp do komputera i będą mogli nam pomagać w pracy, nie tylko przy łóżku pacjenta. Zachęcamy wszystkich, starszych i młodszych do pracy w wolontariacie. Zapraszamy i czekamy z otwartymi ramionami - mówi Lucyna Dzwonkowska.

W szkołach powiatu nidzickiego pracownicy Stacji Caritas przeprowadzają prelekcje na temat hospicjum i wolontariatu, ponieważ w tym roku kampania nastawiła się na pozyskiwanie wolontariuszy, a jest wielu młodych ludzi, którzy chcą pomagać starszym, chorym osobom. - Chcemy uwrażliwić młodzież na cierpienie drugiego człowieka. Każdy może pomóc, nawet nie będąc wolontariuszem - podkreśla pracownik stacji. Można to zrobić wysyłając sms-a o treści POMAGAM pod numer 7279 (koszt 2,44 zł z VAT).

Wystawa "Stare-nowe Kutno"

Wyjątkowość wystawy na WOŚP będzie polegała na tym, ze mało kto na nią zwróci uwagę... W KDK będą:
- będą ganiać harcerze budując misia,
- będzie masa dzieciaków (wolontariuszy) po identyfikatory i puszki,
- będzie troche starszych osób do pobierania krwi,
- będzie kilku polityków żeby zrobić im zdjęcia przy sztabie
- będą kobitki z banku do zliczania kasy
- będzie "mandaryna" ucząca dzieciaki tańczyć <rotfl>
- będą koncerty w Kutnie
- będzie wystawa fotokutno i pewnie jeszcze kilka innych atrakcji, bo każdy będzie chciał się z czymś pokazać..

Więc ta wystawa będzie inna, ponieważ zginie w tłumie, media ją przemilczą bo skupią się na liczeniu WOŚP'owej KASY, robieniu zdjęć politykom, podsumowaniom różnych akcji i zbiórek, koncertowym gwiazdom.

Robię fotki na WOŚP od kilku lat, i wiem jaki tam jest pierdolnik w trakcie finału, więc ta wyjątkowość będzie raczej w druga, negatywną stronę Ale bynajmniej nie chcę gasić waszego zapału! To tak czy inaczej fajna sprawa!

Nasze rozmowy

Cytat:za pamięci chcę wam napisac ze w nowym pubie będzie taka super opcja (tak mysle że super) w przepisach (jak juz je przeniesie) bedzie mozna dodawać zdjęcia swoje , nawet jak przepis podał ktos inny
np Gosia wpisze przepis na tort , Hania upiecze i doda do tego przepisu swoje zdjęcie tortu, potem ja upieke i dodam swoje zdjęcie itd itp



NOWY PUB WOW
Emi super, ze pracujecie z Emikiem nad naszym nowym domem.
Wielkie Wam dzieki skladam. Jeszcze tam nie bylam, ale z tego co piszecie to juz wiem, ze bedzie fajnie.
Ta opcja, o ktorej wyzej w cytacie, bardzo mi sie podoba. Uwazam, ze bedzie dobrze jak w ten sposob powstawiamy zdjecia.
Ja dodalam kiedys zdjecia do przepisow ktore podawalam wczesniej a ktore nie byly ze zdjeciami, ale tak mozna bylo robic tylko z przepisami z pubu. Te z oliwki juz zdjec nie przyjmowaly. Powiedz czy w nowym pubie bedzie tez mozna dodac zdjecia do tych starych przepisow z ery oliwkowej-przedzdjeciowej ???

Emik szuka(l)? wolontariuszy do testowania nowego pubu. Ja oddaje swoja osobe do dyspozycji, ale niestety od przyszlego tygodnia dopiero,bo teraz nie mam ani sekundy wolnego czasu. Od wtorku 5 lutego moge byc jesli jeszcze bedzie potrzeba. Napisz mi co Wy na to. I sorry, ze wczesniej nie moge przykro mi z tego powodu strasznie, mam nadzieje, ze nie zostaniecie do tego czasu bez pomocy.

Zdolnosci plastycznych nie mem tez za grosz a juz grafika komputerowa i tworzenie obrazkow to dla mnie jak ciemna miagia. Ale do innej pomocy to chetnie.

Wpis na listę adwokatów lub radców

Dotka Sz. zwróciłaś uwagę na ważny problem. Ustawa z jednej strony otwiera dostęp do zawodu ludzim po aplikacji etatowej, jednakże komplikuje sytuację osobom po aplikacji pozaetatowej. Nawet jeśli w czasie aplikacji pracowali na pół etatu jako asystenci (co było regułą w wielu okręgach) to i tak nie będą mieli stażu równego aplikantom etatowym. Przy optymistycznym wariancie (pracowali całe 3 lata jako asystetn) zaliczyć sobie mogą 1 rok 6 miesięcy (1/2 czasu). Z tytułu ukończenia aplikacji dodatkowe 9 miesięcy (1/4 czasu), co daje razem 2 lata i 3 miesiące co oznacza że brakuje nadal 9 miesięcy. W tym stanie rzeczy zasadne jest pytanie czy umowy o wolontariat w kancelarii adwokackiej (niestety w większych miastach to była nagmnna praktyka) moga uzupełnić ten okres. Obawiam się, że na to pytanie może odpowiedzieć dopiero WSA w wynika skarg na decyzje odmowne rady. A że postępowanie przed sądami adm. się wlecze to moze lepiej przepracować ten brakujący czas jako asystent lub w kancelarii i się wpisać niż czekać na rozstrzygnięcie?
I jeszcze jedna pilna sprawa. Jeżeli ktoś teraz składa wniosek (przed wejściem w życie nowych przepisów) to na jakich przepisach ma być on rozpoznawany? (starych czy nowych?) Co o tym sądzicie, bo w ustawie brak w tej kwestii przepisów przejściowych. W ORA w Warszawie tydzień temu udzielono mi odpowiedzi, że na starych. Według nich decyduje data stempla pocztowego na wniosku.

Potrzebuję wolontariuszy do pomocy

Witajcie
Wolontariusze ,którzy mają choć trochę wolnego czasu i chęci proszę o kontakt ze mną, bowiem potrzebuję osób od zaraz do:
-oprowadzania dzieci kolonijnych po Ełku
-pomocy na świetlicy mieszczącej się przy ul. Orzeszkowej (tylko 2 godz. w ciagu dnia)
-pomocy starszej Pani w obowiązkach domowych (tylko 2 godz. w ciągu dnia)

To jest bardzo PILNE!
Pozdrawiam

Apel w sprawie Tybetu

Ej stare oziębłe wapniaki, przestańcie się czepiać młodych pełnych zapału i wzniosłych idei ludzi. Ja też uważam, że młodzi ludzie powinni starać się by świat w wokół nas stawał się lepszy, takie jest prawo młodości. Tak trzymać. Jak wiecie pracuję w opiece społecznej i mogę załatwić wam wolontariat z osobami starszymi, upośledzonymi, dziećmi z biednych domów, z kim tylko chcecie. Te osoby są bardzo pokrzywdzone przez los i także potrzebują pomocy od was. Może ta praca nie będzie tak romantyczna jak pomoc Tybetańczykom i będzie bardziej wymagająca niż klikniecie kilku przycisków na kompie, ale gwarantuję, że przyniesie wam więcej satysfakcji i będzie bardziej wymierna. Pomóżcie najpierw ludziom w wokół siebie a potem w Azji. Jestem z wami kochani i czekam na kontakt od was. A hipokrytom huj w dupe. Pozdrawiam.

pomoc dla dzieci z Domu Dziecka w Warszawie

po pierwsze: podać e-mail, albo sie zalogowac na forum, żeby można się było skontaktować...
po drugie: musisz być silna psychicznie, bo dzieci w domu dziecka to nie sierotki Marysie...
po trzecie: jeśli znasz się na komputerach mogę Ci dać namiar na kolegę który robi zajęcia... choć moze jesteś za młoda - nie będą na Ciebie patrzyli jak na dorosłą. ale studenci mile widziani
po czwarte: w klasie mojej siostry była kiedyś inicjatywa wolontariatu, zgłosiło się raptem kilka osób. zasada prosta: zostaje się starszą siostrą/bratem dla młodszego dzieciaka. przychodzi, odrabia lekcje i zabiera do zoo

Zostałem samiuśki na tym świecie...

Los ciężko doświadczył Rudzika, jego ukochany Pan umarł, a piesek jak stara, niepotrzebna nikomu rzecz trafił do schroniska...w schronisku niemal natychmiast został przeznaczony do eutanazji... komu potrzebny jest starszy piesek-kundelek…szybka akcja wolontariuszy pozwoliła uratować to niewinne istnienie, Rudzik trafił do hoteliku dla piesków w potrzebie...


Jak bardzo potrzebuje własnego Pana, pokazują te chwile, które spędza z opiekunami. Rudzik rozjaśnia się wtedy cały, wtedy też widać, że jest jeszcze aktywnym, skorym do zabawy towarzyszem, jest wtedy wesoły, żwawy, na spacerkach biega, skacze, wprost szaleje...


Jego wiek oszacowano na jakieś 10-12 latek...psiak jest niewielki waży 10,5 kilo
Rudzik bardzo szybko przywiązuje sie do nowych osób, nie lubi zostawać sam w domu, szczeka wtedy przerażony, że znowu został porzucony....
kontakt w sprawie adopcji:
tel. 506 935 278, 792 333 938
e-mail: adopcje@3rd-pole.com

Nowe książki i czasopisma (2)

Czego wczesniej nie podalem to fakt, iz utrzymanie przy zyciu Biblioteki Polskiej spoczywa na Polonii. Ksiegozbiory powiekszane sa w ramach darowizn, budynek zostal przekazany po wojnie w postaci zapisu testamentowego i podrzucony uniwersytetowi aby przynajmniej oplacal utrzymanie. Pracownicy oprocz jednej osoby sa wolontariuszami.
Niemniej musza organizowac imprezy dochodowe by nie padla.
Podobnie wygladalo zalozenie katedry polskiej w Toronto. Polonia musiala zorganizowac ponad milion dolarow, by uniwersytet chcial rozmawiac o zalozeniu katedry studiow polskich. Sa ludzie, ktorzy o to walcza by sie utrzymalo to przy zyciu. Prawda jest taka, ze przy braku emigracji nasze dzieci nie sa zbyt zainteresowane tym tematem i nasze ksiegozbiory wedruja na smietnik , albo.... wzbogaca biblioteke, gdzie przychodzi coraz mniej ludzi.
Nie chce sie usprawiedliwiac , ani kajac. Rozumiem pozycje KZA i wiem, ze nie jest lekko sie utrzymac na rynku. Slyszymy o chyleniu ku upadkowi wielu innych cennych wydawnictw jak Warship International wlasnie z powodu czytelnictwa. Zycze wiec redakcji duzo sukcesow i powodzenia na rynku.
Wiem tez jedno,ze to co robi redakcja OW przez udostepnienie starszych numerow w postaci pdf jest wizjonerskie i smiale oraz rozszerza obieg pisma. Chwala im za to. Benedyktyni kiedys przepisywali ksiazki, dzisiaj w Stanach skanuja materialy z archiwow Watykanu, by je udostepnic swiatu.
Jefe

Czy warto....?

Zawsze marzyłem o wyjeździe do UK a to podoba mi sie kultura,jezyk,akcent,sztuka ogólnie cały angielski klimat.
Zawsze marzyłem by studiować za granica graphic design, który jest moim głównym hobby. Jednak los chciał a raczej ojciec ze siedzę w Irlandii(ale zawsze to coś , bliżej do UK:)).
Tutaj mam stała prace ale w dobie kryzysu poobcinali godziny wiec mam na mieszkanie,jedzenie i troszkę dla siebie. Pracuje już od roku w JJB Sports (sklep sportowy pop na wyspach) jako asystent sprzedaży, czasem dodatkowo w weekendy jako opiekun.

Teraz pojawiła się możliwość. Otóż mam znajomego w Londynie, który zapewnia że mi pomoże, znaczy pomoc wyglądała by min. da mi jedzenie,będę miał gdzie spać ale tylko przez okres tygodnia.
Poza nim nikogo nie znam itp. Czytałem, rozmawiałem, słyszałem że sprawa care assistant'a w UK jest popularna bardziej niż w Irl.
Posiadam doświadczenie wprawdzie z Polski - 2 lata w wolontariacie w opiece nad dziećmi jak i starszymi osobami,+ opieka tutaj w Irl.
Myślałem że pojadę w czerwcu jednak tak się nie stało, dlatego przyjeżdżając do Londynu mam już umówione 2 rozmowy kwalifikacyjne. Jak sprawdzam oferty w tej dziedzinie jest ich multum.
Dodatkowo poza sale i care assistant reszta doświadczenia jest z Polski min.office assistant, warehouse assistant manager,accountant ,graphic designer.

Pytanie...co lepiej uzbierać kasę,zostawić tutaj wszystko i szukać pracy w Wielkiej Brytanii czy zostać w Irlandii?
Czytałem ostatnio w internecie że kryzys na wysypach kieruje się ku końcowi no ale nie można wierzyć we wszystko co piszą w necie....

Pozdrawiam i dziekuję za pomoc!

Biochemia?

Cytat:

| Bardzo dzi=EAkuj=EA za odpowied=BC :) W=B3a=B6nie na co=B6 takiego
liczy=B3=
| am,
| chcia=B3abym si=EA zaj=B1=E6 prac=B1 badawcz=B1. Odk=B1d zacz=EA=B3am nauk=
| =EA
| chemii w szkole, zapragn=EA=B3am pracowa=E6 w laboratorium. Rady wezm=EA
| sobie do serca i poniewa=BF nie mam mo=BFliwo=B6ci natychmiastowego
| wyjazdu za granic=EA, poczekam mo=BFe do licencjatu :) Je=B6li dostan=EA
| si=EA na studia.

Jeżeli masz trochę samozaparcia to pomyśl o wolontariacie w jakiejs pracowni
naukowej. Po pierwszym/drugim roku studiów powinnas się juz zorientować co
Cie najbardziej interesuje i kto na Wydziale reprezentuje dobry naukowy
poziom.



To jest akurat bardzo dobry pomysł. Pamiętaj jednak by dobrze wypytać się
studentów ze starszych lat. Można różnie trafić. Zdesperowani profesorowie
potrafią się kreować na coś czy mnie są przy pierwszym spotkaniu :)

Cytat:Zaraz zaatakuje mnie Enzo, że tylko nabierzesz złych nawyków i
zgnijesz intelektualnie,



Przez te dwa lata nie zdążysz zgnić, a możesz zorientowac się co Ci się podoba.
Pozatym, nabierzesz trochę ogłady laboratoryjnej, która się bardzo przydaje.

Cytat:ale moje doświadczenia w pracy naukowej sa nieco odmienne od jego.



Pewnie tak :)

Cytat:Znam conajmniej kilka znakomitych prezykładów przeciwko
tezie o miałkości środowiska naukowego w Polsce.



Teraz mnie zaskoczyłeś. Jak widać ryzykiem pozostawania dłużej w jednym miejscu
jest zanik punktu odniesienia. Ciekaw jestem kogo masz na myśli. Napisz na priva :)

Cytat:Nie wiem na jaka uczelnie
się zdecydujesz, ale nie jest tak czarno. Swoja drogą jak kończyłem studia
biologiczne to na moim kierunku było nas 10 osób, z tego co wiem naukowo
pracują cztery osoby, jedna w szkole (bo chciała), dwie w zawodzie, ale nie
naukowo, lecz usługowo, dwie zmieniły profesje (obie chiały to zrobić już na
studiach). Z jedna kontakt sie urwał :-(



Ile lat tameu to było ? :)

[...]

Enzo

Refundacja Internetu


Cytat:

Przepraszam, że tu jeszcze się wtrące. Ale widzisz w Polsce znajomo ć
komputera jest jeszcze do ć kiepska.



Nie zauwazylem.
Ale w ciagu miesiaca moge zorganizowac szkolenie w zakresie obslugi
komputera dla 10.000 osob.
Jezeli dolacza sie wolontariusze krajowi i ze Stanow to w ciagu roku
mozna
szkoleniem objac milion zainteresowanych.

W szkołach powszechnie zaczynają uczyć

Cytat:dopiero od roku- dwu, tzn. w szkole podstawowej informatyka pojawiła się
dopiero nie dawno, wcze niej była w szkołach  rednich, ale tam zamiast uczyć
obsługi komputera uczyli programowania. Tymi lekcjami więcej zrażono do
komputera niż nauczono posługiwania się nim. Skąd wiem? Otóż większo ć tych
absolwentów to wła nie moi klienci.



To pewnie odczuwasz satyskacje finansowa.

Cytat:

Jeżeli kto  umie już posługiwać się komputerem, to faktycznie wystarczy 1
godzina, by nauczyć się korzystać z internetu, ale jeżeli kto  w ogóle nie
umie posługiwać się komputerem, to najpierw trzeba przełamać w nim lęk przed
tym urządzeniem.



Nie ma zadnego leku.
Ty mowisz o starej szkole nauczania obslugi komputera i starych
metodach,
gdzie osoby straszono ze zepsuja komputery i stad ludzie byli tacy
bojazliwi.

I jeżeli tego się dokona, to faktycznie nie ma znaczenia

Cytat:czy to nastolatek, czy też babcia kilkudziesięcioletnia - to będą korzystali
z internetu i posługiwali się komputerem. A takie przełamanie to trochę
trwa.



Przelamanie tego stereoptypu dokonuje w ciagu 10 minut.

Cytat:

I jeszcze jedno, zdaje się, że zachodzi pewne nieporozumienie. Ja jak i
Pitu  rozumiemy pod pojęciem posługiwanie się komputerem umiejętno ć

na maszynie do pisania), umiejętno ć posługiwania się wieloma programami
komputerowymi itd. A Ty zdaje się rozumiesz pod tym pojęciem jakiekolwiek
użycie komputera. W tym przypadku faktycznie w ciągu godziny można pokazać
jak włącza się komputer, a w nim przeglądarkę internetową, ale po takiej
godzinie kazać mu samodzielnie założyć sobie konto e-mail, to już będzie
problem. Nie mówiąc już skonfigurowaniu klienta poczty elektronicznej.
Nauczenie tego zajmuje znacznie więcej czasu (i nie zawsze pomagają
notatki).



Ok.
Zajmuje to 2 godziny. Tyle zajmuje to Amerykanom, aby sie nauczyc
korzystac z AOL.

Jacek

W "Swiecie Kolei" 11/2006


Cytat:Nie ma czegoś takiego jak "typowy miłośnik kolei". Jedni z nas
fotografują starym Zenitem, inni lustrzanką cyfrową za 10 tysięcy. Jedni
gonią pociągi rowerem, inni Roverem. Jedni potrafią zostawić w sklepie
modelarskim 5 tysięcy za jednym razem, inni cały rok składają na jeden
parowozik. Jedni kupują kartonowe modele, inni kupują lokomotywy w skali
1:1.
Oczywiście tych drugich jest zdecydowanie mniej, ale zapewne rozkłada
się to średniostatystycznie podobnie do rozkładu majątkowego ogółu
społeczeństwa.



To akurat w cale nie musi byc takie oczywiste, szczegolnie gdy grupa
jest stosunkowo nieduza.
No i szkopul w tym, ze ktos kto daje reklame chce wiedziec do kogo ona
trafi i jaki przyniesie skutek, z tym sie wiaze tez jej cena. A moze w
ogole nie warto jej dawac?

Cytat:| Jak dotychczas nikt chyba nie probowal policzyc, ani nawet oszacowac
| widocznych a tym bardziej tych "ukrytych" osob pasjonujacych sie
| koleja i transportem szynowym.
Byłoby to zadanie na miarę zatrudnienia SMG-KRC albo OBOPU za ciężkie
tysiące, tak więc nie dziwi mnie to, że do tej pory nikt nie prowadził
takich badań.



Albo na dobre na wykonanie pracy doktorskiej z socjologii.

Cytat:A z kolei jakiekolwiek badania marketingowe są bardzo drogie, tak więc
koło się zamyka.



Problem w tym, ze nie ma w Polsce nikogo, kto chcialby zaryzykowac kwote
rzedu dobrych kilkuset tysiecy zlotych, aby poznac ten rynek i potem
zaoferowac mu produkt w postaci odpowiednio skrojonego czasopisma.

Cytat:Niemniej zaryzykowałbym stwierdzenie, że "miłośników
ukrytych" jest około kilku tysięcy, a aktywnych miłośników wędrujących,
licząc po frekwencjach na najlepszych imprezach, nie więcej niż 200, z
czego taki trwały trzon stanowi grupa około 20 osób, którzy nie
odpuszczą żadnej imprezy. Liczba miłośników-wolontariuszy też jest
stosunkowo łatwa do oszacowania, i też jest to zaledwie kilkadziesiąt
osób w skali kraju.



W mojej ocenie w przypadku czasopisma obecnie mozna sprzedac okolo
1000-1500 egzemplarzy. Z tego do 1000 to prenumerata, a reszta w sieci
sprzedazy kolporterow. A nastepne 500-1000 sztuk bedzie sie stopniowo
rozprzedawac juz pozniej wsrod tych ktorzy beda chcieli dokupic starsze
numery.
I tego nie zmienia nawet rozdawanie reklamowek podczas takiej imprezy
jak DTP. Zeby bylo ciekawiej, to ludzie chetnie podczas takiej imprezy
czasopismo przejza, ale kupowac nie chca.

Krzysztof

Przysięga Hipokratesa

Witam Wszystkich.

Podjęliśmy z Rafałem dyskusje na temat jak się potem okazało, dotyczący jego

swoich maili jest lekarzem. To w pewnym stopniu tłumaczy jego punkt
widzenia. Frustrację jego mogę tłumaczyć tylko jednym. Wpływem lekarzy,
którzy formowali jego osobowość zawodową. Myślę, że nie będzie mi tych słów
brał za złe. Kiedyś byłem reprezentantem zawodu, który od wieków nie cieszy
się zbytnią akceptacją otoczenia. Nie będę mówił o jaki chodzi, bo być może
wielu moich kolegów, którzy rzetelnie go wykonują poczułoby się urażonych.
Ale do czego zmierzam. Wszystkie niedociągnięcia w wykonywaniu swoich
obowiązków, brak zaangażowania a wręcz zwykłe lenistwo ludzie tłumaczyli
dokładnie tak jak Ty. Że przepisy im nie zezwalają. Lub co by było gdyby...
Jednak miałem okazję spotkać też tam ludzi, którzy swoją postawą przeczyli
powszechnie przyjętym stereotypom. Wykonują swój zawód spokojnie do dziś.
Byli nowatorami w tej dziedzinie a wielu stało się prekursorami zmian jakie
zachodzą w tym środowisku. Porostu, nie powielali starych schematów
myślowych. Z nieukrywaną satysfakcją mogę powiedzieć, że oni właśnie mieli
duży wpływ na dalszą moją drogę zawodową. Jeśli chodzi o "bolączki służby
zdrowia" to mylisz się, że nie dotyczą mojej osoby. Dotyczą mojej siostry, i
moich przyjaciół lekarzy. Dotyczą wreszcie i mnie oraz nas wszystkich, bo
nie mieszkamy za granica tylko tu w kraju, gdzie nie ma innej służby
zdrowia. Jeśli chodzi o przychodnie w małych miejscowościach, to pochodzę z
takiej. Jej nazwa jest przyczyną wielu zabawnych sytuacji. Ale to niczego
nie tłumaczy. Wszystko zależy od ludzi. I jeżeli ktoś mówi, że niesienie
pierwszej pomocy, podkreślam pierwszej pomocy, jest ograniczone przepisami
to może oznaczać tylko jedno, że albo nie wczytał się w nie lub ustawodawca
się bardzo pomylił. Ja jednak myślę, że osoba, która zapoznawała Rafała ze
stanem prawnym była jednak mocno stronnicza. Chętnie zapoznałbym się
osobiście z tymi przepisami i wykładnią na ich temat.

Natomiast jeśli chodzi o dobyte przez nas obydwu szkolenia to bez wątpienia
Ty Rafale możesz pochwalić się większą wiedzą na tematy medyczne. Dobrze
więc by było abyś zamiast siania zwątpienia w serca maluczkich poczuł się do
obowiązku do zachęcania nas do dalszego wysiłku w kształtowaniu pozytywnych
wzorców zachowań ratowników wolontariuszy. Jeżeli się mylę to chyba oznacza
tylko jedno, że jestem (jak to mówił o sobie mój przyjaciel DrOlo)
"nieuleczalnie chory na ratownictwo..."

Pozdrawiam (patrząc za okno to prawie juz świątecznie) Wszystkich

Mariusz Jasiński  

ekoalert.pl

W takim razie coś dla bardziej aktywnych:
http://www.strazdlazwierzat.com.pl/
Cytat:Idea Straży dla Zwierząt powstała 16 października 2005r. Głównym orędownikiem powołania w Polsce Mundurowej Straży dla Zwierząt jest Mateusz Jakub Janda ur. 20 czerwca 1964r.

Mateusz Janda - 2002 r ukończył kurs inspektora w Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami w Polsce. - 2004 został nominowany na funkcję starszego inspektora okręgu w Warszawie.
Zarząd Główny Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce powierzył Mateuszowi Jandzie funkcję prezesa Zarządu komisarycznego Okręgu w Warszawie, oraz uhonorował dyplomem za wzorowe wypełnianie obowiązków Starszego Inspektora Okręgowego.

Po odejściu z TOZ-u, Mateusz Jakub Janda powołał Patrol Interwencyjny Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami w Polsce. W gronie założycieli Stowarzyszenia znaleźli się prawnicy, ekonomiści, weterynarze oraz studenci. Stowarzyszenie rozpoczęło działalność w Warszawie, przy ulicy Puławskiej.

Wkrótce idea Straży dla Zwierząt znalazła uznanie w oczach innych wolontariuszy w całej Polsce i powstały jednostki terenowe. Obecnie aktywnie działa 6 okręgów w całej Polsce i Zarząd Główny w Warszawie.

Straż dla Zwierząt w ciągu roku podejmuje setki interwencji mających na celu ratowanie zwierząt domowych, gospodarczych i dzikich w całej Polsce. Niejednokrotnie jest proszona przez Sądy do odbierania maltretowanych zwierząt właścicielom, zgodnie z prawomocnym wyrokiem.

Działalność Straży dla Zwierząt w Polsce została także doceniona przez międzynarodowe stowarzyszenia działające w obronie zwierząt:

28.04.2007 wstępując w szeregi WSPA

03.03.2008 uzyskując członkostwo w RSPCA

W dniu 12.01.2008, nadzwyczajny zjazd delegatów zmienił nazwę z Patrolu Interwencyjnego Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami w Polsce na ,,Straż dla Zwierząt w Polsce,,.

Straż dla Zwierząt w Polsce, jest Organizacją Pożytku Publicznego, utrzymującą się jedynie z darowizn od firm i osób prywatnych oraz dotacji. Wszyscy członkowie Straży są wolontariuszami i nie otrzymują wynagrodzenia za swoją prace na rzecz ratowania zwierząt. Robią to z dobroci serca i silnej wiary w pełnioną misję. Zapraszamy w nasze szeregi.

praktyki 3 rok OŚ

No więc wiem, że jeszcze wakacje, ale wróciłam z tych tropików i planuję lipiec sierpień i wrzesień 2007. Ogólnie z tego co wiem musimy odbyć wtedy praktyki. Jestem sobie na 3 roku OŚ SOA i mam kilka pytań a nawet sporo...
1. Czy musimy odbyć praktyki w te wakacje, czy też mamy możliwość zrobienia ich w dowolnym terminie do końca studiów.
2. Jeżeli już musimy zrobić je w tym roku to czy możemy odbyć praktyki w trakcie semestru zamiast w wakacje?
3. jesli możemy odbyć praktyki w trakcie semestru, to co musimy załatwić wówczas w dziekanacie?
4. jak ogólnie wygląda proces zalatwiania praktyki (jaki udział mam w tym ja, jaki firma, jaki uczelnia i kto wypełnia jakie dokumenty)?
5. Co muszę zrobić jeśli znajdę firmę która zechce mnie przyjąć na praktyki za granicą- bez udziału programu leonardo da vinci itp- czyli jeśli znajdę sobie taką firmę sama i nie chcę korzystać z programów pomocowych- znowu jakie dokumenty kto i w jakim języku?
6. czy praktyka za granicą mogłaby wtedy trwać np pół roku i czy dziekan wyrazi na to zgodę?
7. w jakiej firmię muszę szukać praktyki- tzn jakie są wymagania stawiane mi przez uczelnię- bo wiadomo, ze nie moge iść na praktykę do sklepu z ubraniami- ale czy może to być np firma zajmująca się utylizacją odpadów mimo że jestem na SOA . LAboratorium, biuro, dział produkcji? CO to ma być?
8. Czy wolontariat w firmie non-profit zajmującej się dziedziną ochrony środowiska lub w tego typu organizacji np WWF również może być rozpatrywany jako praktyka (chodzi mi o działalnośc w takiej organizacji zarówno gdybym była tu w Polsce jak i w momencie gdybym wyjechała np na miesiąc do innego kraju, żeby w takiej organizacji pomagać dobroczynnie że tak powiem)
9. I ostatecznie jak wygląda zaliczenie praktyk- kto je ocenia, czy zdajemy jakiś egzamin, jakie papiery trzeba dostać od firmy w której odbyliśmy praktykę, jaką wiedzę powinniśmy koniecznie tam zdobyć.

wiem wiem dużo pytań a tak mało odpowiedzi...
Byłabym wdzięczna gdyby ktoś mnie oświecił
Pozdrawiam serdecznie osoby które z cierpliwością odpiszą na te pytania... i z góry dziękuję za cierpliwość. No a najlepiej by było gdyby koledzy ze starszych lat powiedzieli coś na temat własnych doświadczeń...

Rozwój cywilizacyjny kraju czy regres ? Co obserwujemy ?

Helmutt napisał:
Cytat:Jednak jakoś ludzi nie zainspirował swoim zachowaniem - mimo deklaracji, iż "jesteśmy pokoleniem JP2" - nie widac tego. Potrafimy tylko wiele deklarować, ale w praktyce mało widać.



To prawda, że mało widać, ale dobro nigdy nie było tak "głośne" jak zło, o którym w mediach co nie miara. Dobro bywa widoczne czasami, ale najczęściej dokonuje się w ukryciu :praca wolontariuszy w hospicjach, w noclegowniach dla bezdomnych czy szpitalach; działalność polonijna; egzorcyzmy (forma pomocy bliźniemu ze strony Kościoła); pomoc starszym; wychowywanie dzieci; uratowanie z płonącego domu itp. . Czasem dobro jednak jest widoczne np. pomoc powodzianom czy ofiarom trąb i wichur, zbiórki na Dzień Papieski, zbiórki na sprzęt ratujący życie (WOŚP).

My się cieszmy z tej garstki dobrych i uprzejmych, która jeszcze jest i podnosi poziom cywilizacyjny w kraju. Krzykaczami się nawet nie przejmujmy - pokrzyczą i przestaną.

Przeglądam internet i wyróżniam podstawowe typy agresorów :

- antyklerykałowie obrażający Kościół, religię i księży (fanatyzm a nawet terroryzm)
- osoby żywiące nienawiść i rządzę linczu względem zabójców (fanatyzm)
- pragnący wysłać do piekła wszystkich ateistów i gejów (fanatyzm)
- agresywni względem innych narodów skrajni nacjonaliści i antyamerykańsko nastawieni
- zwyczajni internetowi huligani używający wulgaryzmów i obelżywych określeń wobec innych osób
- wściekli na nieuprzejmych urzędników

A poza siecią w realu też nie jest O.K., gdyż mamy problem nieuprzejmych urzędników, huliganów stadionowych no i niestety wszędobylskie pijaństwo i brak podstawowych zasad kultury (wpychanie się do autobusu na siłę, plucie gdzie popadnie, zaśmiecanie otoczenia, rasizm i antysyjonizm).

Cywilizowani ludzie czy cywilizowani barbarzyńcy - oto jest pytanie ?

Niedożywienie w szpitalu.(Wydzielone z tematu ŻP w szpitalu)

Oj święte słowa. Często osoba starsza nie ma siły zjeść, bo zwyczajnie nie utrzyma łyżki w dłoni. Albo podadzą jej kanapkę i twarde mieso, a ona nie może tego pogryźć. Niektorzy traktują szpital jak przechowalnię dla starszych ludzi i nie odwiedzają ich często. Brak wolontariatu to jedno, brak czasu i wiedzy pielęgniarek i lekarzy to drugie.
Ale najgorsze było, jak w owym wspomnianym kwartalniku o żywieniu przeczytałam badania na temat wiedzy lekarzy o leczeniu żywieniowym i ogolnie, o odzywianiu w szpitalu: większość uznała, że...uwaga: ma dostateczną wiedze i nie widzi potrzeby doszkalania się... Zalamałam się:( A potem czytam: "tucz się cukrem, pacjencie. " Ia jka niepotrzebna taka edukacja? Chyba lepiej wydać byłoby na tgo Nutridrinka dla takiej babci czy dziadzia, czy malucha, na czas jak się go przygotowuje do kolonoskopii, niż głodzić na kisielku. Poem jak już człowiek duży, czy mały lewo zipie, to się w niego ładuje super drogie leki, któe g***o dają, bo jak jest wyniszczenie, to po prostu nie działa, jak trzeba. I to wyjdzie drożej, nizby zainwestowan o wcześniej w te Nutridrinki dla tych osób.
Logiczne myslenie szwankuje u niektórych.

Edit:

Widzisz obyty, ja sądzę, że ludzie zatracili smak dla naturalnych produktów. Solą, słodzą, dodają ile wlezie weget, gotowych przypraw, miksów i innych świństw. Kto dziś czuje naturalną słodycz w soku z marchwii? Takim świerzym z sokownika, a nie z kartonu. Które dziecko je na śniadanie jabłko i chleb razowy? Pędzą do sklepiku po sztuczne zielono niebieskie cukierki. Ile dzieci w szkole pije mleko ze szklanki, akie zwykłe? Ja widziałam czekoladowe w kartonikach z karagenem u mocih podopiecznych. A zwykłe: FU, żadnen nie chce, bo nie słodkie. Potem się dziwisz, ze gluty są fe. N są, bo kubki smakowe są zatkane, smak stępiony.

Osobiście jak wykluczyłam nadmiar sztuczności z diety, nie jem słodyczy, prócz czekolady i domowych ciast, nie pije napojów sztucznych, to mnie mdli po batonie, a czipsy są ochydne, bo czuje sie jakbym pochłoneła z 1 czipsem solniczkę. Ale zanim do tego doszło było mdłe, niesmaczne i takie tam. Normalny proces, bo człowiek zabił smak. Jak się dziecko tuczy cukierkami od małego i wsadza smoczek do cukierniczki, to potem jak ten maluch ma zjeść gerberka i mowić że pycha? Nie czuje co je, bo rodzice wspaniałomyślnie mu popsuli kubki smakowe i "urządzili" na całe życie, chyba że się sam dowie, opamięta i zmieni, co trzeba.

York

Stan, usypiane są zwierzęta które nie mają szans na przeżycie = bardzo ciężko chore. Cała reszta zostaje w schronisku, nawet staruszki 13-14 letnie, pieski (i koty) bez łapki, lub oka itp..grupa super wolontariuszy, pracowników i przede wszystkim dobra, kochająca zwierzęta kierowniczka sprawia że udanych adopcji jest wiele,jeśli Cię interesuje dokładny raport, mogę przedstawić....Schronisko w Zabrzu to nie to samo schronisko, co kilka lat temu.

http://www.psitulmnie.pl/

[ Dodano: Nie 01 Cze, 2008 ]
Oto raport od 09-16 maja 2008
Przyjęto :
ul.11-go Listopada suczka mała(osoba prywatna)ul.Krasińskiego dwie wychudzona suczki(osoba prywatna),ul.Wolności suczka po wypadku(interwencja),ul.Menhoffa suczka z rozpadającym się nowotworem sutków-uśpiona(interwencja),ul.Paderewskiego suczka czarna podpalana starsza,ul.Traktrzystów działki pies na obserwacji(interwencja),ul.Szcześć Boże suczka szczenię podrzucona do lecznicy(interwencja),ul.Sikorskiego pies jamnik czarny podpalany(interwencja)-odebrał właściciel,ul.Grunwaldzka pies w studzience kanalizacyjnej skrajnie wycieńczony(interwencja)-odebrał właściciel pies zaginął miesiąc temu,ul.kalinowa pies doberman,,przywiązana do ogrodzenia sunia ze złamaną łapką
Wydano:
5831 Zuziek do mieszkania do Rudy Śl.,5817 Łatuś do mieszkania do Mysłwic,5814 Hastan do domku z ogrodem ,5772 Brit do mieszkania do Katowic,5633 5769 szczeniaki do mieszkania do Zabrza,5826 Seli do mieszkania do Wodzisławia Śl.,5853 suczka szczenie do mieszkania na Zaborze
Do 19.05- 1% swojego podatku wsparło nas 746 osób czyli US powinien przekazać nam 60.242,67 zł.Wszystkim bardzo serdecznie dziękujemy )))

Mogę przedstawić też statystyki miesięczne, jeśli kogoś to interesuje.

[ Dodano: Nie 01 Cze, 2008 ]
Twardy, tak działa schronisko w Biskupicach, o tym jak działa możesz poczytać na stronie do której linka masz parę linijek wyżej

[ Dodano: Nie 01 Cze, 2008 ]
Zresztą, rozmowa między mną a Stanem dotyczy właśnie tego schroniska

Przytulisko "Przytul Psisko" Brzeg

Miło. Tu się chyba kończy to co mogę zrobić dla tych zwierząt...bo mam zakaz wstępu na teren przytuliska tak, imiennie powiedziano mi że Urząd Miasta dzwonił, skarżył się... no cóż. Skoro kłamię to niech ze mną porozmawiają, pokażą choć jedno zdanie niezgodne z prawdą..ale nie taką wygodną dla nich. Dzięki uprzejmości udało mi się zobaczyć pieski więc zainteresowanym adopcjami mogę powiedzieć że jest tam kilka piesków owczarkowatych, dwa amstaffy (jeden na leczeniu drugi pojedzie chyba do fundacji zajmującej się tą rasą bo jest agresywny) reszta kundelki, jeden w typie goldena, starszy. Nie mam zdjęć bo przeze mnie założono tam tabliczkę "zakaz fotografowania" Także już więcej nikogo nie poinformuje nikogo jakie psy są na stanie, nie pomogę w adopcjach...bo jak widać tylko robię im koło..no...i jestem zagrożeniem. Bo tak się poczułam...jakby mieli co do mnie obawy. Człowiek chce dobrze ale zawsze podstawi mu nogę ten kto problemu nie widzi i nie chce złej opinii na swój temat że sam na to wcześniej nie wpadł. Przykre. Dziękuję Pani z administracji za rozmowę i pokazanie piesków. Do burmistrza...żal. Wiecie co? Już mi się zaczyna odechciewać cokolwiek robić...bo i tak nie jestem tam traktowana poważnie. Jeśli ktoś z was jako osoba dorosła napisze list do burmistrza czy formę petycji, podpiszę się pod nią o ile mój podpis jako niepełnoletniej będzie brany pod uwagę bo w sumie nie ma prawa głosu...jednak ja listu nienapiszę..z faktu niepoważnego traktowania mnie.

Nie dziwcie się że młode osoby nie chcą się angażować w pomoc bo na prawdę podejście osób którym wolontariat wisi i powiewa czyli władz zniechęca ich do działania. Wrażliwość zanika, bo ograniczają ją sami ludzie, który poźniej kręcą głową na to co się dzieje...zdemoralizowana młodzież krzyczą...ale wcześniej tej młodzieży nie potraktowano poważnie jak chciała pomagać. Ludzie stają się obojętni. żal

Na prawdę jestem zniesmaczona

Wasze Wakacje 2006

A ja mam wizję trochę alternatywną - wolontariat. W lipcu - szpital, osoby starsze, w sierpniu kolonia z dzieciaczkami i wyjazd z niepełnosprawnymi. Polecam

Wasze Wakacje 2006

Cytat:A ja mam wizję trochę alternatywną - wolontariat. W lipcu - szpital, osoby starsze, w sierpniu kolonia z dzieciaczkami i wyjazd z niepełnosprawnymi. Polecam


RESPECT:)

wybory samorządowe - przygotowania

Jeśli kino ani telewizja nie zastąpiły książki, to Internet też jej nie zastąpi. O przyszłość książki nie obawiałbym się. Działalność GCK to jedno, a biblioteki i świetlice to drugie. Nie można wszystkiego skomercjalizować. Nie zgadzam się, aby likwidować infrastrukturę edukacyjno-kulturalną. Biblioteki, świetlice (kluby) dla młodzieży, zajęcia dla dzieci i ludzi starszych, dla osób niepełnosprawnych oraz działalność w zakresie profilaktyki uzależnień mają duże znaczenie dla integracji społecznej, wychowania młodzieży, przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu i patologii. To się po prostu OPÂŁACA (w rachunku społecznym, niekoniecznie ekonomicznym). Owszem, można - i to się robi - przeprowadzać konkursy na finansowanie różnych przedsięwzięć z budżetu gminy, ale w naszej gminie nie ma tak wielu organizacji społecznych (NGO, wolontariat itp.), aby mogły na dłużej przejąć zadania instytucji publicznych. Wymagałoby to również zmian w przepisach prawnych, ale to już temat na osobny wątek .
Biblioteka w Św. Katarzynie jest czynna od poniedziałku do piątku w godz. 10.00 - 18.00 (znalazłem tutaj: http://www.sw-katarzyna.p...pl&link=kontakt ).

Bardzo się cieszę, że pani Ela Rzewuska zdecydowała się kandydować na radną. O kandydatce słyszałem wiele dobrych rzeczy. Byłem na kilku wystawach, organizowanych przez nią w bibliotece (np. starych pocztówek i fotografii ze Św. Katarzyny, modeli budynków, wykonanych przez młodzież). Nie widziałem jeszcze Retroteki (może, jak będzie w Internecie...). Potrzeba nam więcej takich ludzi: dobrych organizatorów, z pomysłami, którzy robią swoje.

[ Dodano: 18 Październik 2006, 10:00 pm ]

Akademia Bezpieczny Senior - inauguracja roku akademickiego

Ja z racji chociazby nicka tez popieram inicjatywy dla starszych osob. Ogolnie brakuje mi tego co na zachodzie - ze tam starsze osoby dzialaja bardzo czesto w wolontariatach i pomagaja osoba w swoim wieku. U nas tego bardzo brakuje...
Pozdrawiam
senior

Hospicjum

Aktualnie jestem wolontariuszem w Domu Dziecka. Mimo całej mojej sympatii dla dzieci czuję, że nie jest to forma pomocy, której chciałabym poświęcić się w szerszym zakresie.

Nie tak dawno - dwa tygodnie temu - szczęśliwym zrządzeniem losu wylądowałam na koncercie charytatywnym, poświęconym propagowaniu idei wolontariatu wśród młodzieży.
Niedaleko mnie powstaje hospicjum stacjonarne, które ma ruszyć już na początku przyszłego roku. Razem z koleżanką ze szkoły organizujemy w szkole szereg akcji (aktualnie 3 zostały zatwierdzone przez ks. dyrektora ) mających na celu zebranie środków na dokończenie prac przy wyposażeniu hospicjum. Mam nadzieję, że tym razem nie rozminę się z posługą w tym miejscu.

Znalazłam w domu ulotkę społecznej Fundacji Hospicyjnej "Hospicjum to też życie - Lubię Pomagać." Znajduje się na niej kilka informacji, które mogą przydać się osobom zainteresowanym pomocą w hospicjum. Pozwolę sobie przepisać część ulotki.

Hospicjum to miejsce lub po prostu grupa osób, która pomaga ludziom nieuleczalnie chorym w ostatnim etapie ich życia. Celem hospicjów jest to, by ich podopieczni swoje ostatnie dni przeżywali bez zbędnego bólu fizycznego i psychicznego, by nie byli sami. Do tego dążą zarówno pracownicy hospicjum - lekarze, pielęgniarki, salowe, rehabilitanci, psycholodzy, kapelani - jak i wolontariusze.

Ci ostatni mogą pomagać na dwa sposoby. Po pierwsze, pełnoletni wolontariusze po przejściu specjalistycznego kursu medycznego, mogą pomagać bezpośrednio przy pacjentach. Ci tzw. "wolontariusze medyczni" pomagają w pielęgnacji pacjentów, chodzą z nimi na spacery, pomagają im w wykonywaniu codziennych czynności i - co najważniejsze - towarzyszą chorym, wspierając ich raz rozmową, innym razem milczeniem i przyjaznym gestem.

Są jednak i tacy wolontariusze, którzy z różnych powodów nie chcą lub nie mogą pomagać bezpośrednio pacjentom. To tzw. "wolontariusze akcyjni". Ich pomoc polega na organizowaniu akcji charytatywnych, wysyłce listów do pacjentów i ich rodzin, prowadzeniu strony internetowej hospicjum, wypieka ciast dla pacjentów i ich gości i setkach innych czynności. Wolontariuszem akcyjnym może być każdy - zarówno przedszkolak rysujący projekt kartki świątecznej sprzedawanej przez hospicjum, jego starszy brat kwestujący na rzecz hospicjum jak i ich mama lub babcia, która na czas akcji charytatywnej może wcielić się w rolę kierowcy lub opiekuna wolontariuszy.

Zapraszamy na www.wolontariat.hospicja.pl

cdn. bo trochę tego jest

Czemu z wiekiem cieszymy się słabiej?

Dzieci bardziej cieszą się z prezentów niż dorośli. Teraz już wiadomo, że w grę wchodzi nie tylko rutyna. Wykazano bowiem, iż u młodszych osób obszary mózgu przetwarzające informacje na temat nagrody uaktywniają się w dużo większym stopniu.

Doktorzy Karen Berman i Jean-Claude Dreher z amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego posłużyli się dwoma metodami obrazowania mózgu: funkcjonalnym rezonansem magnetycznym (fMRI) i pozytonową tomografią emisyjną (radioznacznikiem była w tym przypadku fluorodopa). W ten sposób sprawdzali, jakie obszary mózgu są stymulowane przez nagrodę i obietnicę nagrody u młodszych i starszych dorosłych.

Za prawidłowe funkcjonowanie układu nagrody odpowiada dopamina. Wiadomo zaś, że starzenie zmniejsza zarówno liczbę receptorów, jak i transporterów tego neuroprzekaźnika.

Gdy podczas eksperymentu 20 dwudziestokilkulatkom i 13 sześćdziesięciokilkulatkom dano możliwość zagrania na komputerze "na automatach", a następnie wypłacono nagrodę, u tych drugich centra motywacyjne rozświetliły się w mniejszym stopniu.

Berman zaznacza, że dzięki tego typu badaniom nie tylko zdobywamy wiedzę na temat normalnego procesu starzenia, ale także dowiadujemy się czegoś o zaburzeniach związanych z układem dopaminergicznym, np. schizofrenii, uzależnieniu od hazardu, narkotyków czy chorobie Parkinsona.

W momencie przewidywania nagrody u młodych uczestników studium uaktywniły się 3 obszary układu nagrody: 1) prążkowie (striatum), 2) zakręt obręczy oraz 3) rejon w lewym płacie ciemieniowym. U starszych ochotników uaktywniał się tylko trzeci z wymienionych obszarów. Ponieważ dopamina jest szczególnie istotna dla prążkowia, wg Berman, zaobserwowane zjawisko świadczy o postępującej z wiekiem degeneracji układu dopaminergicznego.

Gdy wolontariusze dostawali nagrodę pieniężną do ręki, u osób tuż po dwudziestce uaktywniały się kora ciemieniowa i czołowa. U sześćdziesięciolatków pobudzenie było sporo słabsze.

Źródło: Kopalnia Wiedzy

Jeden na ośmiu dorosłych ma nieprawidłowo zbudowany mózg

Zgodnie z wynikami najnowszych holenderskich badań, u 13% dorosłych ludzi w budowie mózgu występują pewne nieprawidłowości. Naukowcy sądzą, że najprawdopodobniej są one "nieszkodliwe".

Praca Meike'a Vernooija z Erasmus University Medical School w Rotterdamie jest niezwykle ważna, ponieważ coraz częściej wykonuje się różne badania obrazowe mózgu (rezonans magnetyczny lub tomografię komputerową), zwiększają się więc szanse, że lekarze natkną się na coś nietypowego. Będzie też wzrastać wrażliwość aparatury, dlatego, bez dwóch zdań, medycy muszą wiedzieć, które z dostrzeganych zmian można bezpiecznie zignorować (New England Journal of Medicine).

Holenderski zespół przejrzał skany z badania MRI 2 tysięcy wolontariuszy w wieku powyżej 45 lat. U nieco ponad 7% występowały skrzepy. Były jednak zbyt małe, żeby wywoływać jakieś objawy chorobowe. Poza tym wydaje się, że z wiekiem zjawisko to staje się czymś coraz powszechniejszym. Ok. 2% miało tętniaka, który powiększając się, może pęknąć i wywołać udar. W 32 na 35 przypadków uwypuklenia tętnicy były jednak tak małe, że badacze nie stwierdzali konieczności wprowadzenia leczenia. Prawdopodobieństwo występowania tętniaka było takie samo u osób młodych i starszych.

Natrafiono na 32 guzy mózgu. Wszystkie, z wyjątkiem jednego, były zmianami łagodnymi. U 13 osób w budowie mózgu znaleziono więcej niż jedną nieprawidłowość.

Jeden z członków ekipy badawczej, Aad van der Lugt, podkreśla, że może być tak, iż przebieg i znaczenie wyłapywanych obecnie przez przypadek zmian są inne od zmian dających objawy, z którymi ludzie zgłaszają się do lekarza. Na razie jednak nie wiadomo tego na pewno, wiedząc o ich istnieniu, trzeba więc po prostu śledzić, co się z nimi dzieje...

Zeenews.com

Otłuszczenie ważniejsze od masy ciała

Aby stwierdzić, kto powinien zrzucić zbędne kilogramy, trzeba określić zawartość tłuszczu w organizmie, a nie koncentrować się na wskaźniku masy ciała. Jak wiadomo, nadmierne otłuszczenie zwiększa ryzyko wystąpienia różnych chorób, m.in.: cukrzycy i chorób serca (Nutrition Journal).

Samo BMI nie wystarczy, by "wytropić" osoby, którym one zagrażają. BMI nie różnicuje między masą tłuszczu a masą innych tkanek - wyjaśnia dr Ottavia Colombo z Uniwersytetu w Pawii.

Włoski zespół zwerbował 63 osoby (23 mężczyzn i 40 kobiet) w wieku od 20 do 65 lat. Poddano ich analizie składu ciała. Wszyscy wolontariusze byli zdrowi, ale prowadzili siedzący tryb życia i nie stosowali się do zaleceń diety niskokalorycznej. W przypadku każdej osoby określono wskaźnik masy ciała i ilość tłuszczu w organizmie (procentowo), a także obwód talii. Wyliczano też miarę przypominającą BMI: wskaźnik masy tłuszczowej (BFMI). Następnie naukowcy porównali liczebność grup, wytypowanych do odchudzania na podstawie każdej z miar.

BMI pozwoliło stwierdzić, że 11% ochotników powinno sporo schudnąć, a 41% w pewnym zakresie. Gdy wzięto z kolei pod uwagę obwód talii, okazało się, że 25% powinno mocno popracować nad swoją wagą, a 36% w pewnym stopniu. W przypadku ogólnego otłuszczenia ciała wskaźniki te wynosiły, odpowiednio, 29 i 48%. Dla BFMI sięgnęły one z kolei 21 oraz 54%.

Jak widać, posłużenie się kryteriami otłuszczenia, a nie masy ciała pozwala wyłonić większy odsetek osób, które jeśli nie chcą zachorować, muszą zmienić styl życia.

Włosi podkreślają, że w przyszłości należy przeprowadzić badania większych grup ludzi, którym zalecono zarzucenie starych nawyków i wprowadzenie nowego reżimu, ponieważ pozwoliłoby to określić, jaki wskaźnik otłuszczenia jest znaczący z klinicznego punktu widzenia.

Źródło: Kopalnia Wiedzy

Słowo krzywdzi bardziej niż pięść

Ból psychiczny jest bardziej dotkliwy od bólu fizycznego. Podczas gdy ten drugi blednie z czasem, nieprzyjemne społecznie wydarzenia są ciągle ożywiane przez pamięć.

Psycholodzy z kilku amerykańskich i australijskich uniwersytetów przeprowadzili serię 4 eksperymentów, podczas których porównywali te dwa rodzaje doświadczeń i ich wpływ na funkcjonowanie człowieka.

Zadanie ochotników, studentów, polegało na opisaniu wydarzenia bolesnego psychicznie bądź fizycznie z okresu ostatnich 5 lat. Potem proszono o ocenę nasilenia doświadczanego bólu. W kolejnych dwóch eksperymentach początek był taki sam (przywołanie nieprzyjemnych doświadczeń), ale następnie wolontariusze rozwiązywali zadania intelektualne o różnym stopniu trudności.

Okazało się, że osoby, którym kazano przypominać sobie wydarzenia przykre społecznie, odczuwały silniejszy ból niż ludzie myślący o dolegliwościach fizycznych. Poza tym ich wspomnienia były intensywniejsze. Co więcej, przy zadaniach o wysokim stopniu trudności "fizyczni" wypadali lepiej od "psychicznych".

Naukowcy dowodzą, że zjawisko to można wyjaśnić przebiegiem ewolucji ludzkiego mózgu, a konkretnie kory, co miało m.in. usprawnić życie w kohortach. Ewolucja kory poprawiła zdolność istot ludzkich do tworzenia i przystosowywania się, do funkcjonowania w grupach, społecznościach i kulturze, a także do reagowania bólem na różne aspekty kontaktów społecznych. Rozwój kory ma jeden niezamierzony efekt: pozwala ludziom na ożywianie, a więc ponowne przeżywanie bólu psychicznego – podsumowuje Zhansheng Chen z Purdue University.

Chen dodaje, że w przyszłości zespół chciałby powtórzyć eksperymenty z udziałem starszych ludzi, którzy często uskarżają się na chroniczny ból fizyczny.

Michael Hughesman, niemiecki psycholog dziecięcy, uważa, że z dużym prawdopodobieństwem ból psychiczny i fizyczny są przetwarzane w innych obszarach mózgu. W krzywdach emocjonalnych jest coś wyjątkowo nieuchwytnego. Doświadczając bólu fizycznego, widzimy siniaki, tutaj pozostają tylko lęk i strach. Jeśli na boisku, ktoś mówi ci, że dopadnie cię po szkole, będziesz zalękniony w większym stopniu niż gdyby uderzył cię tu i teraz.

Źródło: Kopalnia Wiedzy

tak, ale... czyli Smerf Maruda

Cześć.

Wczoraj w nocy wróciłam z Mazur i teraz sobie podczytuję.

Odpoczęłam jak nigdy. Robiłam co chciałam.

Po pierwsze karmiłam chlebem:
a. tarpany
b. kaczki
c. młode kaczuszki
d. łabędzie
e. młode łabędziątka
f. no i siebie, bo pyszny tam chleb pieką - kilka bochenków zużyłam.

Po drugie: gapiłam się i nie mogłam wręcz przestać. Chyba dopiero teraz zaczynam zauważać kolory, krajobrazy, wreszcie, na stare lata widzę piękno wokół.

Po trzecie, pogadywałam leniwie z innymi turystami z całej Polski (spokojni, starsi ludzie - bo to przed sezonem, sporo Ślązaków, trochę Niemców), no i z tubylcami. Fajne spotkania.

Po czwarte, byłam nieustająco z własnym mężem i w ogóle się nie kłóciliśmy. Raz jedno ustępowało, raz drugie. Trochę pogawędek, trochę relacji zaległych.

Po piąte, podczytywałam świetną książkę Izaaka Singera o dawnej Warszawie i kulturze żydowskiej oczami małego chłopca, syna pokątnego rabina. Ciekawe poznawczo, a ciepło napisane - naprawdę "sam cymes".

Po szóste, chodziłam na długie (jaki na mnie po chorobie) spacery. I bolały mnie tylko mięśnie, a nie co inszego.

No, to macie pełne sprawozdanie.

Wróciłam w znakomitym nastroju i od razu zadzwoniłam do noclegowni w Ursusie (prowadzi ją ks. Paleczny). Jadę tam na rozmowę na 16. Chcę poprosić o możliwość pracy u nich na razie w wolontariacie, a jeśli będę dalej zdrowieć - to może i na jakie pół etatu.

Trzymajcie za mnie kciuki, bardzo proszę, bo boję się okrutnie. Nie, nie tego, że nie załatwię - raczej samego załatwiania.

Andziu, pewno, że trudno "ustawić życie na właściwe tory". Takie myślenie w kółko o mężu, o innych pijakach, o alkoholu - to objaw osiowy współuzależnienia. Żeby się go pozbyć, żeby zacząć żyć na własny rachunek wiele osób idzie na terapię albo włącza się w ruch Al-anon (mityngi itd.). Bo samej prawie niemożliwe (cuda się zdarzają). Może pomyśl o pomocy z zewnątrz.

Z życzliwością

PROSZE O POMOC WSZYSTKICH Z OKOLIC POZNANIA !!

Cytat:Na dgm w cytowanym już tutaj wątku zaraz oficjalnie wypowie się w tej sprawie przedstawiciel Pogotowia i Straży dla Zwierząt.



Dorka przeczytałam co napisał Pan Bielewski i chwała im za to co robią tym bardziej przy obecnym braku zainteresowania ze strony ZK . Mimo wszystko dalej nie rozumie postępowania . W momencie kiedy nie ma dla psów domów TYMCZASOWYCH Ok mieszkają u wolontariuszy bądź osób wyznaczonych .Jednak tu sa osoby tego typu jak ja gdzie składam pełna chęć pomocy w zapewnieniu domu TYMCZASOWEGO dla psa z mojej hodowli .Nie zamierzam go mieć na stale chyba ze po sprawie taka możliwość by zaistniała na pewno bym z niej skorzystała . Jestem na tyle osoba poważna ze wiem co to znaczy dom tymczasowy i jakie sa tego warunki !!

Tak na marginesie zarzuca sie hodowcom ze mogli działać wcześniej . Mam pytanie w jaki sposób ??????? Miałam jechać do tej Pani i spać pod brama ??? Kiedy chciałam odkupić suczkę z naszej hodowli nie chciał mi nikt pomoc w ZK rozkładając ręce . Do tej h......i z tego co wiem były skierowane kilka lat wcześniej dwie kontrone ze ZK w Poznaniu . Myślicie ze jak to wyglądało ??? Hoduje na tyle długo psy ze wiem jak to wygląda w rzeczywistości !! Udały sie z 3 starsze Panie z oddziału dzwonią czekają " całują klamkę " i odchodzą nie zostają wpuszczone na teren hodowli !! Co maja zrobić 3 starsze osoby ??? Bardzo dobrze ze jest w Polsce instytucja która posiada możliwości wejścia na teren hodowli ale niestety ja takich nie posiadam .

Sledze dziś watek na dogomani i zauważyłam ze co nie którzy nastawieni do hodowców i hodowli anty chyba mylą pojęcia . Uważam nie WOLNO wszystkich wrzucać do jednego worka bo musiała by moja hodowla i wile innych wyglądać tak jak ta z spod poznania .................

Ciekawostki, zagadki, wynalazki.....

otóż to.... prawda, zgadzam się z Tobą.

Jeden na ośmiu dorosłych ma nieprawidłowo zbudowany mózg

Zgodnie z wynikami najnowszych holenderskich badań, u 13% dorosłych ludzi w budowie mózgu występują pewne nieprawidłowości. Naukowcy sądzą, że najprawdopodobniej są one "nieszkodliwe".

Praca Meike'a Vernooija z Erasmus University Medical School w Rotterdamie jest niezwykle ważna, ponieważ coraz częściej wykonuje się różne badania obrazowe mózgu (rezonans magnetyczny lub tomografię komputerową), zwiększają się więc szanse, że lekarze natkną się na coś nietypowego. Będzie też wzrastać wrażliwość aparatury, dlatego, bez dwóch zdań, medycy muszą wiedzieć, które z dostrzeganych zmian można bezpiecznie zignorować (New England Journal of Medicine).

Holenderski zespół przejrzał skany z badania MRI 2 tysięcy wolontariuszy w wieku powyżej 45 lat. U nieco ponad 7% występowały skrzepy. Były jednak zbyt małe, żeby wywoływać jakieś objawy chorobowe. Poza tym wydaje się, że z wiekiem zjawisko to staje się czymś coraz powszechniejszym. Ok. 2% miało tętniaka, który powiększając się, może pęknąć i wywołać udar. W 32 na 35 przypadków uwypuklenia tętnicy były jednak tak małe, że badacze nie stwierdzali konieczności wprowadzenia leczenia. Prawdopodobieństwo występowania tętniaka było takie samo u osób młodych i starszych.

Natrafiono na 32 guzy mózgu. Wszystkie, z wyjątkiem jednego, były zmianami łagodnymi. U 13 osób w budowie mózgu znaleziono więcej niż jedną nieprawidłowość.

Jeden z członków ekipy badawczej, Aad van der Lugt, podkreśla, że może być tak, iż przebieg i znaczenie wyłapywanych obecnie przez przypadek zmian są inne od zmian dających objawy, z którymi ludzie zgłaszają się do lekarza. Na razie jednak nie wiadomo tego na pewno, wiedząc o ich istnieniu, trzeba więc po prostu śledzić, co się z nimi dzieje...

Zima w schroniskach

Zabierałam sie do tego kilka razy - niestety wątek który miał być "ukryty" nie działa.
Sytuacja wygląda następująco - pani Stasia otrzymywała niemałą pomoc conajmniej od 2004 - na dogomanii powstało stowarzyszenie które miało pomagac pani Stasi i jej psom.Jednak po pewnym czasie okazło sie ze o ile pani Stasia chetne przyjmuje pomoc w sensie darowizn o tyle nie pozwala na pomoc psom - nie zgadza sie na sterylizajce/kastracje, nie pozwala pomóc sobie w zarzadzaniu tym psituliskiem.
Ania LuBerkowa znalazła wątek na molosach opisujący działalność p.Stasi i kolejne informacje tylko potwierdzały to co było powiedziane na dogomanii.
Kasia Sagankowa zadzwoniła do P.Stasi i wypytała o rzeczy które są potrzebne.
PO informacji o tym, ze P.Stasia nie chce oddawac psów do adopcji, nie chce pomocy wolontariuszy, ze wygania kolejne osoby chętne do pomocy, psy trzyma na łańcuchach itd, zaczełysmy zastanawiac sie na ile my jako forum mozemy i powinnismy popierac takie psitulisko.
Zadzwoniłam do P.Stasi i niestety rozmowa z nią bardzo mnie roczarowała.Pani Stasia nie zgadza sie na starylizacje psów/suczek twierdząc ze mają podawane zastrzyki hormonalne.na moje pytanie o starsze suczki powiedziała ze te stare nie potrzebują juz sterylizacji bo po co.wolontariuszki jesli przyjdą tylko tylko przyjmie te nie z dogomanii a wogóle wolontariuszom nie wierzy bo (cytuje) "te co tu były to wywiozły moje psy na badania za granice".Pani Stasia baaaardzi niechętnie zgadza sie na jakiekolwiek adopcje.Rozmowa trwała bardzo długo, generalnie wszystkie wypowiedzi P.Stasi były własnie w takim kontekście.
Na mnie zrobiła wrażenie nieco zdziwaczałej starszej pani która uznaje tylko swoje racje, nie dopuszcza nikogo do siebie i wierzy tylko w słusznosc swoich decyzji
I teraz tak - myślę, ze powinniśmy pomóc p.Stasi a raczej jej psom doraźnie - karma, koce ręczniki itp, natomiast powinnismy poszukac innego schroniska któremu moglibysmy pomoagac w takiej formie o jakiej mówiliśmy.
Czekamy na Waszą decyzję - przepraszam ze tak pisze na wariackich papierach ale jestem chora i cięzko mi sie skupic
Przypominam,ze na pieniązki czekamy do 10 - grudnia.
W tej chwili mamy sprzedane 4 kalendarze na allegro.

first temat

Cytat: A więc się przedstawmy, jestem Dominika mam 14 lat, czekam teraz na wasza inicjatywe



Ależ żeś się napisała ^^

Nazywam się Bartek , mam 16 lat, mieszkam w Działdowie. Polecam tam wpaść, miasto jest zabytkowe, ma 664 lata , posiada zamek krzyżacki , trochę ładnych i starych budynków. Co do starych budynków, jest u nas sala gimnastyczna sprzed 1 wojny światowej xD Musiałem na niej fikać i skakać, bo nowej nam nie wybudowali jak chodziłem do gimnazjum. Uczę się teraz w Państwowym Liceum Plastycznym w Olsztynie. Szkoła jeszcze nie ma imienia, ale wkrótce się to zmieni.

Moje Hobby to:

Rysunek, film, grafika, modelarstwo, Bitewniaki (Gry bitewne, nie mylić z grami komputerowymi typu RTS ) Fantasy oraz książki z tej dziedziny.

Z Przedmiotów szkolnych nienawidzę Matematyki oraz innych przedmiotów ścisłych

Lubię za to historię, informatykę, historię sztuki (przedmiot zwany również przez niektórych archeologią) wychowanie fizyczne ( choć niestety nie posiadam takiego ciała jak pan Pudzianowski, oraz nie mały ze mnie leniuszek) Wracając do historii, jestem członkiem Bractwa Rycerskiego Świętej Katarzyny Ziemi Działdowskiej, członkiem Bractwa BRZO - Bractwo Rycerskie Zamku Olsztyn . Co się tyczy gier bitewnych i fantasy, jestem członkiem klubu OKF - Olsztyński klub fantastyki.

Jestem miłą, sympatyczną i otwartą osobą. Pracuje także w wolontariacie, lubię pomagać ludziom. Nie musicie się mnie wstydzić w różnych sprawach, obowiązuje mnie tajemnica zawodowa , której nie mogę złamać, gdyż nastąpią konsekwencje prawne

Jeśli chodzi o wygląd, to:

Wysokość: 1.85 m
Kolor włosów : Cóż, ludzie mówią - Ciemny blond , ja tam uważam że są brązowe xP
Waga - hi hi hi tego nie zdradzę ^^
Noszę na nosie okulary [ po co to czytasz? XD ]
Uroda: Paskudna ^^ Quasimodo to przy mnie przystojniak, bój się mnie jak Draculi czy Frankensteina xD

Cóż, byłby to koniec tego krótkiego referatu na temat jakże mojej nudnej osoby. Mam nadzieję na trochę więcej zapału podczas przedstawiania się

prawdziwe pogaduchy... :)

Wróciłam właśnie z WOŚP-u. Mogę nawet zdać wam relacje
Najpierw przeszłam pół Szczecina do centrum, gdzie zorientowałam się, iż zgubiłam identyfikator. Następnie wracałyśmy z przyjaciółką żeby go znaleźć ale nam się nie udało
Pojechałyśmy do centrum handlowego Galaxy, gdzie wydawano za darmo jedzenie dla wolontariuszy ale nie znalazłyśmy tego więc znów pojechałyśmy do centrum miasta. Nagle obudziło się we mnie marzenie z dzieciństwa żeby zobaczyć dom pewnej osoby, która mieszka na końcu miasta, gdzieś wśród miliona domków. Szukałyśmy tego ok 2 godzin, pytając wszystkich babć w kolejce w piekarni:) Potem jakiś starszy człowiek opowiedział nam, że P. Owsiak zabiera te pieniądze dla siebie i kiedyś wszyscy zobaczymy, że starszy pan z ulicy miał rację
Potem poszłyśmy do KFC i spiesząc się na jedyny autobus na 4 godziny, musiałyśmy przebiec na czerwonym świetle (samochody jeszcze też miały czerwone). Cofnął nas pan z dzieckiem w wózku, opowiadając, że jesteśmy piękne i młode i całe życie przed nami... Cudem na autobus zdążyłyśmy. Potem pojechałyśmy do centrum handlowego Ster, na pieszo poszłyśmy przez jakąś wieś, zobaczyć budujący się dom koleżanki, pieszo poszłyśmy na drugi koniec miasta odwiedzić przyjaciółkę i poprosić o wsparcie, potem autobusem znów do centrum Galaxy, gdzie spotkałyśmy koleżanki i zjadłyśmy darmowy posiłek. Potem udałyśmy się znów gdzies do centrum na naszą 'wośpankę'. Następnie na plac Jasne Błonia gdzie śpiewała akurat Kasia Cerekwicka i chyba Doda. Ludzie podchodzili do mnie pytając czy to naprawdę Kasia przyjechała, a ja będąc w błędzie mówiłam im że to chyba transmisja z Warszawy- dzięki mnie pół tłumu poszło do domu...
Przyjaciółka zgubiła identyfikator... Ktoś je pewnie podniósł i znajdą nas na naszej-klasie
Potem w kawiarni zajrzałam do puszki żeby zobaczyć ile mniej więcej nazbierałam papierkowych i jakaś kobieta naskoczyła na nas, że za te pieniądze nie chodzi się na lody...
Spotkałam mnóstwo znajomych i działo się trochę fajnych przygód. No i wspomogłam chore dzieci a to się liczy najbardziej. Czuję się dobra
Wiem, że to było bardzo interesujące

Ej, nudzisz się? Szukamy wolontariuszy :)

witam, ja po prosbie :)

Jakis miesiac temu w ramach nudy zaciagnalem sie do pracy jako
wolontariusz. Praca bo jednak cos wykonuje i nawet mam umowe, ale nic mi
za to nie placa. Co nie znaczy ze nie mam z tego korzysci (mam i nawet
nie podejrzewalem jak wiele)

Calosc sie mniej wiecej nazywa Spoleczne Pracownie Edukacyjno
Komputerowe. Idea jest taka: za darmo na podarownym sprzecie i
oprogramowaniu uczymy obslugi komputerow osoby, ktore nigdy dotad nie
mialy z nimi do czynienia, lub mialy bardzo malo. Siłą rzeczy sa to
osoby starsze wiekiem, ale raz na jakis czas zadziwia nas swoja
obecnoscia jakas mloda dziewczyna lub chlopak.

Mysle ze czesc z Was na pewno o tym slyszala :) Sa w autobusach plakaty
(a dzieki zgodzie prezydenta miasta, spoldzielni mieszkaniowych i jednej
agencji reklamy wizualnej bedzie plakatow wiecej), pisala o nas prasa
(mialem nawet swoje 5 minut w porannym ;) ) mowilo radio, pokaze telewizja

O CO CHODZI? Szukamy wolontariuszy

Kursantow dzieki akcji reklamowej i naturalnej obawie przed
informacyjnym wykluczeniem mamy sporo. Brakuje jednak wolontariuszy,
ktorzy by prowadzili szkolenia. Zatem JESLI CHCIALBYS/LABYS DOLACZYC lub
znasz kogos, kto by chcial: dolacz lub przekaz to ogloszenie dalej.

Ile czasu poswiecisz, tyle bedzie dobrze :) Zajecia odbywaja sie
codziennie albo w godz 15-18 albo 18-21. Jedne zajecia prowadzi an raz 3
wolontariuszy (ostatnio mniej z uwagi na braki kadrowe). Calosc odbywa
sie przy ulicy Kraszewskiego

Wazna informacja: wszyscy, ktorzy to czytacie na pewno poradzicie sobie
z prowadzeniem zajec :) Potrzeba tylko Waszej checi i czasu. Skoro
korzystasz z komputera, na pewno potrafisz pomoc w prowadzeniu zajec. Bo
nauka sprowadza sie do takich rzeczy jak:

- czym rozni sie lewe klikniecie myszka od klikniecia prawym przyciskiem
- jak zalozyc folder w systemie Windows
- jak zmienic tapete pulpitu (sic!)
- jak zalozyc konto pocztowe, odebrac i wyslac maila (to samo z gg)
z trudniejszych rzeczy:
- jak zmienic kolor tekstu w MS Word
- jak podlaczyc sluchawki do komputera by sobie posluchac filmiku na youtube

wiec jak widzicie banal :) A nawet jak cos: przypominam ze 1 zajecia
prowadza 3 osoby wiec zawsze ktos cos dopowie

Jakie sa korzysci z bycia wolontariuszem?

- masz swoje swieto (szczerze to wlasnie dzis rozsypuje konfetti bo
wlasnie 5 grudnia przypada swiatowy dzien wolontariusza)
- zabijasz nude (to byl glowny powod dla ktorego zaczalem sie w to bawic)
- poznajesz a lots of new people. i to naprawde calkiem fajnych. w
tygodniu uczymy obslugi komputera, w weekend wychodzimy razem na wspolne
imprezy. jestesmy juz a sort of przyjaciolmi :) Aha: wiekszosc
wolontariuszy naa dzien dzisiejszy to wolontariuszki ;)
- czujesz ze robisz cos dla ludzi
- sam sie wiele uczysz (sam nie uzywam windows wiec fajnie jest sobie
prszypomniec jak toto dzialalo)
- korzysysci wymierne finansowo: na wewnetrznej liscie dyskusyjnej co
chwila pojawiaja sie ogloszenia ze jakas firma szkoleniowa zatrudni za
pieniadze trenera; mi sie z kolei w glowie juz pojawila zarowka ze
moglbym takie same szkolenia prowadzic z systemu linux ale juz za
pieniadze; pracownikow bede szukal w pierwszej kolejnosci wsrod innych
wolonatriuszy ;) (ale to nic pewnego, tak se gdybam)
- no i wiele wiele innych

Ponizej dane formalne. Jesli nie zainteresowalo Cie to ogloszenie,
prosze pomoz nam rozglaszajac je wsrod znajomych :)

mozna tez wypelnic formularz rekrutacyjny:
http://www.iob.org.pl/rekrutacja/?Submit=Formularz+Rekrutacyjny

strona akcji: http://www.spolecznepracownie.pl/

Cytat:}



niemiecki -rehabilitant


Hejka ponownie! :-)

Cytat:Gdyby było pytanie o fizjoterapeutę, podpowiedziałbym
Physiotherapeut, bo tu akurat nie ma sprzeczności między
językami.



Tak, tak - my chyba po prostu nie znamy kontekstu (bo Iza nie podała) i
pewnie moglibyśmy jeszcze długo i namiętnie podawać różne - mniej lub
bardziej zbliżone do oryginału - niemieckie odpowiedniki :-)
 A tak z ciekawości: skąd u Ciebie taka kalendarzowa
Cytat:znajomość zaistnienia terminologii? Bo to brzmi jak data
wprowadzenia jakiegoś terminu do urzędowego języka.



Właśnie od 1994 roku współpracuję regularnie z ludźmi z tej właśnie branży
i w ramach tej współpracy zaliczyliśmy tłumaczeniowo (my, bo często do
spółki ze znanym tu  Leszkiem K.) pewnie tak ok. setki przeróżnych
niemieckich oraz polskich placówek. "Wałkowaliśmy" wszelkie inne możliwe
formy opieki, pomocy i pracy socjalnej - osoby starsze, narkomani, chorzy
psychiczne, alkoholicy, uzależnieni od hazardu itd. Natomiast na 99% ANI
RAZU nie słyszałem z ust fachowców niemieckich (austriackich terminów nie
znam) określenia "Rehabilitationspfleger" w odniesieniu do polskiego
rehabilitanta. Nie widziałem też chyba nigdy takiego określenia w
materiałach. To jeszcze oczywiście o niczym nie świadczy, ale moje
podejrzenia nasiliły się po przeguglowaniu tego słowa. Guglątko wypluło mi
TYLKO DWA (!!!) linki, co już zdecydowanie wzbudziło mój niepokój w kwestii
powszechności stosowania tego pojęcia. A co Ty o tym sądzisz?
Cytat:

A Pfleger niekoniecznie jest od kupek.




Uczulano mnie po prostu wielokrotnie na różnice między pojęciami
Rehabilitation i Pflege (nawet chyba inne źródła finansowania - odpowiednio
Krankenkasse i Pflegekasse), w związku z czym "Rehabilitationspfleger"
brzmi mi jak "dwa w jednym".

Co nieco zbliżyłem

Cytat:się do tematu jako pan student z Polski harujący na saksach
w szpitalu psychiatrycznym w Wiedniu, a potem w
dawnym wschodnim Berlinie. Po prostu nie ma stanowiska Krankenbruder,
więc Krankenpfleger może być i pielęgniarzem i salowym.



Nie mam takich praktycznych doświadczeń jak Ty. Nie wiem też kiedy, na
jakich zasadach i wg jakich przepisów pracowałeś - dlatego wypowiedziałem
się wyłącznie w kwestii terminologii. A w dzisiejszych niemieckich heimach
rządzi najczęściej brutalna ekonomia: żadna kasa ubezpieczenia
pielęgnacyjnego nie zawrze umowy z daną placówką (albo natychmiast wypowie
istniejącą umowę), jeżeli dowie się, że wysoko opłacany personel
pielęgniarski (Pflegefachkraft) zajmuje się tam np. sprzątaniem korytarza.
W warunkach niemieckich czynnościami niepielęgniarskimi zajmują się
przecież obecnie najczęściej firmy z zewnątrz, osoby odbywające zastępczą
służbę wojskową, personel pomocniczy lub (rzadko) wolontariusze. To samo
dotyczy rehabilitacji: jeżeli wyszłoby na jaw, że robi to jakaś osoba bez
oficjalnych papierów, lokalny urząd nadzoru (Heimaufsicht) wspólnie z
refundującą rehabilitację kasą (chyba Krankenkasse) nałożyłby odpowiednie
sankcje. Trzeba też pamiętać o tym, że w Niemczech to raczej placówki
pielęgnacyjne walczą o pozyskanie mieszkańców, a nie odwrotnie! Strach
przed konkurencją też robi swoje. Wiesz jednak lepiej ode mnie (Ty z
praktyki, ja z relacji), że rzeczywistość nie wygląda tak różowo i zdarzają
się przeróżne dziwne przypadki. :-) Jejkuuuu! Ale się rozgadałem! :-)))
Obyśmy tylko zdrowi byli!
Cytat:

| Pozdroofkas cieplas,
bardzo przytane bo wiejas i lejas jak choleras.



faktycznie - pogoda mocno barowa :-)

Pozdro raz jeszcze i chyba pora spaćku,
JS