Ojciec Święty

Dla mnie Ojciec Święty jest prawdziwym świadectwem wiary, nadziei i miłości, miłości do każdego, bez względu na wiek, kolor skóry, wyznanie. Będzie mi Go strasznie brak, ale pozostawił mi po sobie coś, co poprowadzi mnie przez dalsze życie... Chcę podążać śladem Jego nauki.

I nie chcę się z NIM żegnać, bo zawsze będzie wśród nas. Myślę, że pieśń, którą śpiewali Mu zawsze tatrzańscy górale pasuje i do dzisiejszej chwili. Są to życzenia dla Ojca Świętego - teraz życzenia na niebiańską drogę...

SYĆKO SE WOM ZYCOM, TO I OWO,
SYĆKO SE WOM ZYCOM, TO I OWO,
A MY WOM ZYCYMY
A MY WOM ZYCYMY
SCYŁŚCIO, ZDROWIO !!!

ZYCYMY WOM ZDROWIO NAJLEPSEGO,
ZYCYMY WOM ZDROWIO NAJLEPSEGO
A DO TEGO SIEŁY, DO KAŹDZIUTKIEJ ZYŁY W SETNYM ROKU,
A DO TEGO SIEŁY, DO KAŹDZIUTKIEJ ZYŁY W SETNYM ROKU !!!

COBY WOM PON JEZUS BŁOGOSŁAWIŁ,
COBY WOM PON JEZUS BŁOGOSŁAWIŁ
I NA DŁUGIE LATA,
I NA DŁUGIE LATA
NOM ZOSTAWIŁ !!!

COBYŚCIE NOM OJCE DŁUGO ZYLI,
COBYŚCIE NOM OJCE DŁUGO ZYLI,
I DO SYĆKICH LUDZI,
I DO SYĆKICH LUDZI,
MIŁOŚĆ MIELI !!!!!

 

Papież

Dziewczyny, dzięki za pomoc "Wadowice" też bardzo lubię, ale to nie o to mi chodziło. Co prawda jeszcze nie wiem, jaki ma tytuł ta "moja" piosenka, ale przynajmniej znalazłam tekst. Wkleję tutaj

SYĆKO SE WOM ZYCOM, TO I OWO,
SYĆKO SE WOM ZYCOM, TO I OWO,
A MY WOM ZYCYMY
A MY WOM ZYCYMY
SCYŁŚCIO, ZDROWIO !!!

ZYCYMY WOM ZDROWIO NAJLEPSEGO,
ZYCYMY WOM ZDROWIO NAJLEPSEGO
A DO TEGO SIEŁY, DO KAŹDZIUTKIEJ ZYŁY W SETNYM ROKU,
A DO TEGO SIEŁY, DO KAŹDZIUTKIEJ ZYŁY W SETNYM ROKU !!!

CO BY WOM PON JEZUS BŁOGOSŁAWIŁ,
CO BY WOM PON JEZUS BŁOGOSŁAWIŁ
I NA DŁUGIE LATA,
I NA DŁUGIE LATA
NOM ZOSTAWIŁ !!!

CO BYŚCIE NOM OJCE DŁUGO ZYLI,
CO BYŚCIE NOM OJCE DŁUGO ZYLI,
I DO SYĆKICH LUDZI,
I DO SYĆKICH LUDZI,
MIŁOŚĆ MIELI !!!!!

Piosenka dla papieża

Tak jak już wcześniej było wspomniane to śpiewali górale i są napisane słowa gwarą góralską.

"Cobyscie nom Ojce długo zyli"

Syćka se Wom zycom to i owo
syćka se Wom zycom to i owo
a my Wom zycymy
a my Wom zycymy
scyńcio zdrowio

Zycymy Wom zdrowio nolepsego
równego pstr±gowi w Morskim Oku
a do tego sieły do koĄdzićkiej zyły
w setnym roku.

Coby Wom Pon Jezus Błogosławił
Coby Wom Pon Jezus Błogosławił
i na długie lata
i na długie lata
nom ostawił

Cobyscie nom Ojce długo zyli
Cobyscie nom Ojce długo zyli
i do syćkik ludzi
i do syćkik ludzi
miyłosć mieli.

Coby te zycynia sie spełniły
Coby te zycynia sie spełniły
o to Pana Boga
o to Pana Boga
dzis prosimy

Prosimy tys piknie Matke Swiyntom
Prosimy tys piknie Matke Swiyntom
niekze zawse o Wos
niekze zawse o Wos
tys pamiynto

Piosenka dla papieża

czesc. czy ta piosenka byla spiewana przez dzieci goralskie?
bo pamietam taka fajowska piosenke dla papieza, ktora mu mali gorale zaspiewali, i to chyba byla ta...czy ktos wie cos na ten temat?

"Cobyscie nom Ojce długo zyli"

Syćka se Wom zycom to i owo
syćka se Wom zycom to i owo
a my Wom zycymy
a my Wom zycymy
scyńcio zdrowio

Zycymy Wom zdrowio nolepsego
równego pstr±gowi w Morskim Oku
a do tego sieły do koĄdzićkiej zyły
w setnym roku.

Coby Wom Pon Jezus Błogosławił
Coby Wom Pon Jezus Błogosławił
i na długie lata
i na długie lata
nom ostawił

Cobyscie nom Ojce długo zyli
Cobyscie nom Ojce długo zyli
i do syćkik ludzi
i do syćkik ludzi
miyłosć mieli.

Coby te zycynia sie spełniły
Coby te zycynia sie spełniły
o to Pana Boga
o to Pana Boga
dzis prosimy

Prosimy tys piknie Matke Swiyntom
Prosimy tys piknie Matke Swiyntom
niekze zawse o Wos
niekze zawse o Wos
tys pamiynto[/quote]

 

co w tej chwili suchasz...

Cytat: Wiecie co... może będziecie sie smiać, ale ja z uporem maniaka słucham Pater Noster w wykonaniu Ojca Świetego... i do tego ile razy tego słucham, za każdym razem ryczę....



też to mam na kompie i ostatnio sobie puszczam, ale przy tym raczej się uśmiecham - bo to jest wlaśnie wersja Ojcze Nasz na miarę XXI wieku

rycze natomiast przy tej góralskiej pieśni dla papieża, gdzie jest "Coby wom Pon Jesus błogosławił i na długie roki nam ostawił"

no i nie ostawił...

choć 26 lat to w sumie długie roki

JUZ TYLE LAT Z NAMI ...

zyczymy zyczymy

zyczymy zyczymy

i zdrowia i szczescia i błogosławienstwa prze rece Maryji

wszyscy wam zyczyli to i owo

wszyscy wam zyczyli to i owo

a my wom zyczymy a my wom zyczymy

ZYJCIE ZDROWO

Coby wom Pon Jezus blogoslawil
Coby wom Pon Jezus blogoslawil

i na dlugie lata
i na dlugie lata..... yy zapomnialem

ale i tak wszystkiego najlepszego

Osiemnastka pio32!!!

wszystkiego naj,naj,a przede wszystkim stale krocz za tym co najwazniejsze-za Miloscia!!!

.....cobyscie nam ojcze dlugo zyli....
...i do wszystkich ludzi x2......
...milosc mieli....

...co by wom Pon Jezus blogoslawil....
....i na dlugie lata x 2.....
....nom zostawil.....

Amen

ps.no widze stary ze mnie wyprzedziles o niecaly tydzien
(ja 18-stke mam 4 marca)

Z Bogiem

Czym się zajmujemy w życiu pozaporkowym?

Cytat: pijemy. moje imieniny



co bym wom pon Jezus błogosławił!

Kościůł a sprawa ślůnsko

Kościůł a sprawa ślůnsko...

Ciykawiům mie różniste aspekty a stanowiska kościůła w kwestii ślůnskiyj kultury eli jynzyka!
Ftoś coś mo - dować sam!

jo zaczna:
--------



Śląskie kazania ks. Sitki: Pon Bócek Wom pszaje



Werbista ks. Arkadiusz Sitko głosi kazania po śląsku, w języku który dla bardzo wielu osób mieszkających na Górnym Śląsku, jest ojczystą mową.

Rezydujący w bazylice św. Antoniego Padewskiego w Rybniku ks. Sitko takie homilie okazjonalnie głosi od czterech lat. Zaczął zupełnie przypadkiem w czasie rekolekcji prowadzonych w jednej z górnośląskich parafii. Gdy zorientował się, że większość wiernych to z dziada pradziada Ślązacy, zaczął "godać"(mówić po śląsku - przyp. red) z ambony. - Pomyślałem: Boże kochany, przecież tu tylu ludzi mówi tym językiem w domu. Czemu ten język nie mógłby być używany w kościele - wspomina ks. Sitko. - Nie mówię, że w liturgii, bo przecież nie ma tłumaczenia, ale na kazaniu? Jak najbardziej. Dopóki jestem przekonany o tym, będę to robił dalej - dodaje.

Jak mówi, tylko nieliczni krytykują ten sposób nauczania. - Dostałem kilka elektronicznych listów, że śląski to język slumsów, że tak nie wypada w kościele. Przeciwko takiemu głoszeniu słowa Bożego nic nie mają śląscy biskupi.

Ksiądz Arkadiusz Sitko wychował się w Piotrowicach, jednej z dzielnic Katowic. Jak wspomina w jego domu mówiło się po śląsku, choć zanim on i jego rodzeństwo poszli do szkoły podstawowej, rodzice starali się mówić literackim językiem. - Nie chcieli żebyśmy mieli problemy. Wiadomo, wtedy śląski język był ubijany - wspomina. - I choć do nas mówili, to słyszałem wieczorami jak ze sobą godajom. A ze swoim dziadkiem to mogłem już tylko po śląsku.

Co mówi rybnicki werbista wiernym? W minioną niedzielę jego kazanie po śląsku po raz pierwszy usłyszeli wierni z Mysłowic. W parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa odprawiono mszę z okazji 1145. rocznicy chrystianizacji Śląska. Śląsk był chrześcijański na sto lat przed chrztem Mieszka I. Chrystianizacja regionu rozpoczęła się w 863 roku, gdy chrzest przyjął książę Moraw Rościsław. Pod jego panowaniem znajdowała się ponad połowa Śląska. Ewangelizację prowadzili dzisiejsi patroni Europy - Cyryl i Metody.

- Gromadzymy sie skuli (z okazji - przyp. red) tyj rocznicy. To niy jest powód do tego, żeby sie asić (chełpić się - przyp. red), że my som lepsi. Niech nom sie nie wydaje, że jak ksionże sie ochrzcił, to już wszyscy byli katolikami i rzykali (modlili się) do Pon Bócka - mówił uczestnikom mszy ks. Arkadiusz. - Rzykejmy (módlmy się - przyp. red), żeby ludziom tej ziemi Pon Bócek dalej błogosławił.

Przypomniał również, że bez poszanowania historii i tradycji, trudno mówić o tożsamości jakiejś grupy społecznej. A kultura śląska to - jego zdaniem - kultura poszanowania dobrej roboty i drugiego człowieka. Dlatego zachęcał, by nie wypierać się języka przodków. - Pon Bócek wom pszaje (Bóg jest wam przychylny - przyp. red.). Pon Bócek wos zrozumie jak bydziecie godać. Bo to nie jest język żartów i biesiad, jak niektórzy uważają. To jest język, którym ludzie godają na co dzień, którym rzykajom. Chcemy nim godać o rzeczach ważnych, a nie o śmiesznych.

Chyba właśnie dlatego rekolekcje, które głosi ten werbista i msze, które odprawia gromadzą tylu wiernych. - Jak całe życie chodzimy do kościoła, tak pierwszy raz słyszeliśmy jak ksiądz godoł kazanie - cieszą się Adela i Alfred Jasińscy z Mysłowic. - Było richtich (naprawdę - przyp. red) po ślůnsku - dodaje Janina Kubica.

[DZ] Kazania pu ślunsku

Kazania pu ślunsku
( Krzysztof P. Bąk - POLSKA Dziennik Zachodni )

Kościół Mariacki to druga świątynia w naszym regionie, w której regularnie można wysłuchać kazania w gwarze śląskiej msze z wygłoszonym śląską gwarą kazaniem będą odbywały się 22. dnia każdego miesiąca o godz. 17.

Pierwszą taką homilię w kościele Narodzenia Najświętszej Marii Panny (świątynia razem z kościółkiem Św. Krzyża należy do parafii pod tym samym wezwaniem na Piasku) wygłoszono dokładnie w 60. rocznicę śmierci prymasa Polski ks. kardynała Augusta Hlonda.

Ksiądz Hubert Pasoń, proboszcz parafii Św. Krzyża opowiada, że od kilku lat w jego kościele odbywają się nabożeństwa o rychłą beatyfikację Hlonda. - To może dziwić, bo jak wiadomo urodził się w Słupnej. Ale mało kto pamięta, że był ochrzczony właśnie w kościele Mariackim - tłumaczy ks. Pasoń.

Nabożeństwa w intencji pochodzącego z Mysłowic prymasa Polski, proboszcz parafii św. Krzyża postanowił uatrakcyjnić homiliami głoszonymi w śląskiej gwarze. Z taką propozycją przyszli do niego działacze mysłowickiego koła Ruchu Autonomii Śląska.

Pierwsze kazanie po śląsku w kościele Mariackim wygłosił werbista ks. Arkadiusz Sitko. Uważa on, że o rzeczach ważnych trzeba mówić po śląsku. A wiara, to rzecz ważna. Dlatego od pięciu lat głosi kazania w języku, który dla bardzo wielu osób mieszkających na Śląsku, jest ojczystą mową. - Pomyślałem: Boże kochany, przecież tu tyle ludzi mówi tym językiem w domu. Czemu ten język nie mógłby być używany w kościele - wspomina ks. Arkadiusz Sitko. - Nie mówię, że w liturgii, bo przecież nie ma tłumaczenia, ale na kazaniu? Jak najbardziej. Dopóki jestem przekonany o tym, będę to robił dalej - dodaje.

Jak mówi, tylko nieliczni krytykują ten sposób nauczania. - Dostałem kilka elektronicznych listów, że śląski to język slumsów, że tak nie wypada w kościele. Większość opinii jest pozytywna - opowiada werbista.

Warto przypomnieć, że ubiegłoczwartkowa homilia po śląsku nie jest pierwszą wygłoszoną w ten sposób w naszym mieście. W ubiegłym roku, w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa odprawiono mszę z okazji 1145 rocznicy chrystianizacji Śląska. Śląsk był chrześcijański na sto lat przed chrztem Mieszka. Chrystianizacja regionu rozpoczęła się w 863 roku, gdy chrzest przyjął książę Moraw Rościsław. Pod jego panowaniem znajdowała się ponad połowa Śląska. Ewangelizację prowadzili dzisiejsi patroni Europy - Cyryl i Metody. - To nie jest powód do tego, żeby się asić, że my som lepsi. Niech nam się nie wydaje, że jak książę się ochrzcił, to już wszyscy byli katolikami i rzykali do Pon Bócka - mówił uczestnikom tej mszy ks. Arkadiusz. - Rzykejmy, żeby ludziom tej ziemi Pon Bócek dalej błogosławił.

Przypomniał również, że bez poszanowania historii i tradycji, trudno mówić o tożsamości jakiejś grupy społecznej. A kultura śląska to - jego zdaniem - kultura poszanowania dobrej roboty i drugiego człowieka. Dlatego zachęcał, by nie wypierać się języka przodków. - Pon Bócek wom przeje. Pon Bócek wos zrozumie jak będziecie godać. Bo to nie jest język żartów i biesiad, jak niektórzy uważają. To jest język, którym ludzie godają na co dzień, którym rzykają - mówił z ambony ks. Sitko.